Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    młode jenociątka gdzieś pod Rybnikiem

    #zwierzaczki #zwierzeta #jenot

    fot. Adam Fichna

  • avatar

    Kilka słów wyjaśnienia z mojej strony. Opowiadałem wam tutaj, na łamach mikrobloga, historię młodzieńca, który wyruszył do Oceanii gdzie przeżywał niezwykłe przygody. Tysiące z was zasiadało przed ekranem telefonu czy laptopa by z wypiekami na twarzy zaczytywać się w tych historiach. Setki z was komentowało te perypetie, zazdrościło przygód, chwaliło styl pisania, odwagę, pisało do mnie z pytaniami. Żyliście życiem zastępczym, uciekając od szarej codzienności na bezkresne wody Pacyfiku i odległe wyspy, śledząc losy głównego bohatera, którym byłem ja. Bohatera fikcyjnego. Tak, wymyśliłem całą historyjkę. To czysta fikcja literacka. Pozostaje zatem pytanie jak tego dokonałem oraz dlaczego to zrobiłem, dlaczego poświęciłem tyle godzin na taką błahostkę. Już wyjaśniam.

    Mam rozległą wiedzę oraz bogatą wyobraźnię. Którejś nocy otworzyłem notatnik i zacząłem pisać początek przygód chłopaka który wyruszy na Wyspy Salomona. Napisałem wszystko spontanicznie, z głowy, w nieco ponad godzinę. Wiedziałem, że wpis odniesie sukces, bo chociaż jestem nieudacznikiem to jedyne co w życiu potrafię to właśnie pisanie historyjek. Odzew był ogromny, prosiliście o więcej, więc pomyślałem, że będę kontynuował ten cykl opowieści. Wiedziałem, że szczegóły moich historii będą sprawdzane, dlatego niektóre informacje weryfikowałem w internecie, głównie na anglojęzycznych stronach, z których brałem ciekawostki o danych wyspach, ich historii, sposobie transportu, cenach, odległościach, codziennym życiu, nawet kursach walut w styczniu 2013 roku. Nie popełniłem żadnego błędu, wszystko opisałem w perfekcyjny sposób. Prosiliście jednak także o zdjęcia, a tu było już trochę trudniej.

    Wiedziałem, że zdjęcia które wrzucę będą sprawdzane przez wiele osób pod każdym kątem, dlatego musiałem się trochę wysilić. Nie było mowy o braniu jakichkolwiek zdjęć z internetu, bo od razu zostałyby znalezione po prostym 'Szukaj obrazu w Google'. Wpadłem na pomysł, że będę wchodził w filmiki na youtubie, stopował dany kadr i robił zdjęcie. Jednak i ten sposób był ryzykowny, bo istniała możliwość, że ktoś dociekliwy pójdzie tym tropem. Pomyślałem, że będę wpisywał daną frazę, np. 'fin whale', 'Solomon Islands', 'Tonga', 'Niue' po czym otwierał bardzo niszowe filmy znajdujące się dopiero na 3 lub 4 stronie youtube'a. Tak też uczyniłem - oglądałem dziesiątki filmów szukając ujęć, które pasowałyby do mojej opowieści, po czym zatrzymywałem film, robiłem Print Screen i zapisywałem zdjęcie. Każde zdjęcie edytowałem w paincie, obracając w poziomie o 180 stopni, kadrując i zmieniając rozmiar, a następnie robiłem Print Screen zdjęcia i zapisywałem w .png sugerując kopię i czyszczenie efixów.

    To jednak za mało. Aby uwiarygodnić fotografie, tytułowałem je datami odpowiadającymi przebiegowi mojej historii, np. groźny gad na wyspie Totoya - 20130204_154801.png, sugerując, że naprawdę zrobiłem je 4 lutego 2013 o 15:48, tak jak w mojej historyjce. I tu zabawna anegdota. Niektóre zdjęcia są z mojej kolekcji, np. ów groźny gad z wyspy Totoya to... po prostu jaszczurka, którą sfotografowałem 3 lata temu podczas wizyty w zoo. Te zdjęcia miały metadane, które po modelu telefonu i dacie publikacji mogły obrócić mój misterny plan w niwecz, dlatego je również obracałem i robiłem Print Screen. Oprócz gada, moimi zdjęciami są fotografie statków, chłopca oraz 'miejsce noclegu na Koroyanitu'. Pozostałe zdjęcia to screeny z youtube'a, obrócone, wykadrowane i przerobione. Nieźle się bawiłem, widząc jak wszyscy łykają autentyczność fotografii, choć wiedziałem, że ktoś w końcu odkryje prawdę. I odkrył ją @Verthogh. Brawo. Ok, dokonałem ogromnego wysiłku, ale tak naprawdę to po co to zrobiłem? Po co ktoś miałby wymyślić taką historię? Dlaczego to wszystko?

    Jestem bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. Jestem nieśmiały, zamknięty w sobie, mam autyzm. Nie mam w ogóle znajomych ani przyjaciół, nie mam żadnego kontaktu z innymi ludźmi. Aby uciec od beznadziei swojego życia, od wielu lat tworzę własny świat, opisując różne historyjki, opowieści, w których jestem bohaterem, w których przeżywam różne przygody, mam interakcje z ludźmi. Zauważyłem, że ludzie uwielbiają mój styl pisania, a moje historie czy pasty od lat podbijają internet, w tym od paru lat mirko pod różnymi nickami. Zaczęło mi to sprawiać podwójną przyjemność. Z jednej strony żyłem urojonym życiem, w którym wypełniałem lukę towarzyską, zaś z drugiej sprawiałem przyjemność innym, budując w nich ciekawość lub wywołując śmiech gdy zaczytywali się w moich historiach. Czułem wówczas, że jestem częścią społeczeństwa, że wnoszę coś do życia innych, że sam mam znajomych i przeżywam ciekawe przygody. Wiem, to bardzo głupie. Nie wiecie jednak jak to jest, gdy ludzie stronią od Ciebie, bo jesteś spokojny, małomówny, nieśmiały, zawsze na uboczu, przez co w ogóle nie masz interakcji z ludźmi, a Ty sam jesteś nieufny, bo jedyna osoba której kiedyś zaufałeś zniszczyła Cię psychicznie. Całe dnie leżysz w piwnicy tworząc w mózgu scenariusze, które nigdy się nie ziszczą, ale pomagają wyrwać się z tego stanu. Te chwile, w których ludzie piszą mi 'jesteś niesamowity', 'pięknie piszesz', 'wspaniała historia, wielkie dzięki', 'geniusz', 'chciałbym Cię kiedyś poznać', kiedy chwalą i poklepują po plecach to są właśnie te chwile dla których od lat piszę takie opowieści.

    Chciałem kontynuować opowieść, tworząc jeszcze kilka części - Samoa, Kiribati, Nauru, Wyspy Marshalla, Mikronezja, Guam, Palau, Papua-Nowa Gwinea i Timor Wschodni. Gdyby wciąż nikt mnie nie zdemaskował to w ostatnim akapicie w ostatniej części miałem napisać coś takiego: "Wróciłem z Timoru Wschodniego do Europy. Po czterech latach znowu postawiłem stopę na Starym Kontynencie. Kiedy w 2012 roku opuszczałem ten ląd, nie przypuszczałem, że będzie mi dane przeżyć tyle wrażeń, ile przeciętny człowiek nie doświadczy przez całe swoje życie. Przeżyłem coś niesamowitego, zdumiewającego, niezwykłe przygody, coś w co trudno uwierzyć.. I słusznie. Wszystko co napisałem, wszystko co przeczytałeś, mój drogi czytelniku, jest fikcją.. Jesteś zdumiony? Zszokowany? Zdenerwowany? Czujesz wściekłość? Czujesz się okłamany? Masz do tego prawo.. Spreparowałem całą historię, od początku do końca - zdjęcia to kadry z youtube'a, a ja nigdy nie odwiedziłem Oceanii. Zrobiłem to bo.. (akapit wyżej). Jeśli jesteś na mnie zły lub czujesz się oszukany to z całego serca przepraszam. Jeśli jednak odczuwałeś przyjemność śledząc moje fikcyjne losy, jeśli nie mogłeś się doczekać kolejnej części, jeśli podobał Ci się mój sposób narracji i moje przygody to mam nadzieję, że te miłe chwile przesłaniają smutek i rozczarowanie spowodowane tym, że to wszystko fikcja. Jeśli w głębi serca dziękujesz mi za to, że chociaż na chwilę mogłeś przenieść się na rajskie plaże na drugim krańcu świata to i ja Ci dziękuję, to wiele dla mnie znaczy. Pozdrawiam wszystkich - miłośników oraz tych co mi złorzeczą - i odchodzę w blasku zachodzącego słońca nad wysepką Niue. Nadszedł czas na pożegnanie. Zginę anonimowy, lecz setki moich opowieści i past przetrwają w internecie, czytane przez tysiące ludzi zastanawiających się kto wymyśla takie historie. Nigdy jednak nie dowiedzą się, kto był autorem. Żegnajcie.

    #levpurto #oswiadczenie #przegryw #truestory #depresja #gorzkiezale #pozegnanie
    pokaż całość

  • avatar

    <<<<całuski, cukiereczki, ciasteczka>>>>

    Dziś urodziny obchodzi legendarny aktor Clint Eastwood!
    #oswiadczenie #film