:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    WYJAŚNIAM RAZ NA ZAWSZE!

    1."Ide na pole"

    Tak w dawnej Polsce szlachta informowała, że opuszcza swój DWÓR i idzie na pobliskie POLA.

    2."Idę na dwór"

    Tak w kolei chłopi informowali, że opuszczają swoje POLA i idą na DWÓR, np. Coś załatwić.

    IDĘ NA POLE > IDĘ NA DWÓR

    #oswiadczenie #heheszki #idenapole pokaż całość

    odpowiedzi (71)

  • avatar

    Do mojego firmowego komputera, w którym był 1GB ramu dołożyłem od siebie 1GB i czuć różnicę.

    #gif #pracbaza

    GIF

    odpowiedzi (20)

  • avatar

    Witam wszystkich Mirków.
    Długo zbierałem się do tego wpisu, na początku nie było się czym chwalić, ryzyko było spore, potem jak już jakoś się ułożyłem to znowu brakuje czasu bo ciągle była praca.
    Chciałem napisać o mojej przygodzie i o tym jak wykop zainspirował (tak!) mnie do ruszenia dupy i zrobienia czegoś ze swoim życiem. Od początku. Od zawsze chciałem gdzieś pojechać, zafascynowany byłem i wciąż jestem USA. Chyba już mój mózg przesiąkł ich kulturą. Tak na poważnie zacząłem myśleć o opuszczeniu Polski ze 2 lata temu. Pod uwagę brałem jedynie kraje anglojęzyczne, czyli: USA, Kanadę, Australię i Nową Zelandię. Odrzuciłem całe UK, bo jakoś za dużo tam Polaków cwaniaków, setek muzułmanów i w ogóle jakoś mnie ta cała Unia Europejska nie pociąga i życzę jej jak najgorzej. Nową Zelandię odrzuciłem z uwagi że ciężko tam się dostać i ciężko znaleźć prace bez jakiegoś sensownego zawodu. Do USA trudno się dostać, by móc pracować. Trzeba sobie znaleźć jakiegoś pracodawce, spełnić dziesiątki wymagań. Została Kanada i Australia. Dużo czytałem, dużo myślałem, jak to rozegrać, gdzie prościej się dostać. Miała być ciepła Australia na wizie studenckiej, wtedy bym mógł pracować 20h tygodniowo. Po kilku miesiącach jakoś pomysł upadł. Im bardziej czytałem o emigracji, tym bardziej traciłem wiarę w siebie i doszedłem do wniosku że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Przed około rokiem mój poziom wkurwienia na Polskę osiągnął poziom maksimum. Z pracą było coraz gorzej, szef debil bez przerwy narzekał że nie ma pieniędzy, każdy dzień była prawie taki sam. Żadnej perspektywy rozwoju itp.
    Pojawiła się seria AMA na wykop życiu w różnych miejscach na świecie. Raz Australia, raz Kanada, ludzie odpowiadali bardzo rzeczowo i fajnie się ich czytało. Szczególnie to http://www.wykop.pl/link/1726328/zakupy-za-100-i-ama-z-kanady/ To właśnie to znalezisko dało mi kopa i postanowiłem działać. Pojechać do Kanady na wizie IEC work and travel, która uprawnia do normalnej pracy w każdym zawodzie. Pod koniec zeszłego roku wyrobiłem paszport. Każdy sie pytał po co, na razie mówiłem, że tajemnica Wcześniej próbowałem podpytać znajomych czy by nie chcieli gdzieś jechać, nikomu jakoś się nie uśmiechało jechać gdziekolwiek. Więc postanowiłem jechać całkiem sam. Wtedy jeszcze nie postanowiłem na 100%, ale już wykonałem pierwszy krok. Śledziłem stronę ambasady Kanady w sprawie programu, czytałem fora odnośnie tego programu. Na początku roku wykonałem krok drugi: wyrobiłem sobie świadectwo niekaralności. Na razie koszt jaki poniosłem to niecałe 200zł w tym 140 na paszport, jak mi się odwidzi to zawsze paszport się przyda. I wtedy, jakoś na początku marca na stronie ambasady pojawiła się informacja że 8 kwietnia o godz 16 ruszy program. Decyduje kolejność zgłoszeń, kto pierwszy ten lepszy Program zawsze startował jakoś koło lutego, w tym roku podobno przez sprawy na Ukrainie jakoś się do wszystko przedłużyło. Na tą datę wszystko przygotowałem, o 16 nerwowo zacząłem odświeżać stronę i jest. Szybko wypełniłem i założyłem konto na ich portalu. O 16:15 było już po wszystkim. Przyszło mi potwierdzenie na mejla, z jakimś numerem 527 (na Polskie było 625 miejsc). O cholera pomyślałem, nieźle robiłem to bez jakiejś większej napinki, uda się to spoko, może pojadę, nie uda się trudno, ważne, że próbowałem. Po kilku dniach przyszedł kolejny mejl, żeby zapłacić opłatę 460 zł za uczestnictwo w programie w ciągu 7 dni. Z decyzją zwlekałem do 4 dnia. Czy jechać, czy nie. W końcu, pomyślałem niech się dzieje, wpłacam. Od tego momentu nie było już odwrotu, koszty były za duże, gdybym nie pojechał szansa przepada na zawsze. Nie mógłbym startować w tym programie już nigdy więcej. Jakoś 2 tyg później wysłałem pierwszą cześć dokumentów. Dostałem wstępną akceptację. To dopiero wtedy powiedziałem o wszystkim rodzinie i znajomym. Rodzinka w delikatnym szoku, znajomi też. Po kilku następnych tygodniach i wysyłaniu kolejnych dokumentów, 15 maja wreszcie otrzymałem ostateczną pozytywną decyzję. Dodam, że w Kanadzie nie znałem nikogo. Miał to być wyjazd totalnie w ciemno. Za cel podobnie jak chłopaki z AMA obrałem Edmonton. Wtedy to dziadek przypomniał sobie o jakimś znajomym, który kilkanaście lat temu wyjechał do Kanady. Okazało, się że na stare lata rok temu wrócił do Polski. Spotkaliśmy się, okazało się, że także mieszkał i ma dom w Edmonton. Jednak cały wynajęty. Podzwonił po znajomych i znalazł mi pokój u swojej znajomej. Bilet kupiłem dzień przed wyjazdem na Woodstock, także było za co pić.
    Przyleciałem w wrześniu, pracę znalazłem po 3 tygodniach z moim średnim angielskim w mowie. I teraz znowu okaże się, że świat jest mały. Pracuję także jako izolator na takich samych zbiornikach jak chłopaki z AMA. Kasa niezła, robota nie za ciężka, ale 12h codziennie daje w kość.
    Także moi drodzy, kończę ten obszerny wpis, bo mógłbym pisać i pisać. Jeśli macie możliwość to trzeba próbować. Jeśli tu nie zostanę dłużej (na razie nawet nie wiem czy chcę) to i tak będzie to niesamowita przygoda o której będę mógł opowiadać całe życie, a i przywiozę trochę $. Dzięki wykop.pl i dzięki chłopaki z AMA (jak jesteście jeszcze to się odezwijcie)
    Trzymajcie się, pozdrowienia zza oceanu
    #emigracja #zagranico #kanada #polska
    pokaż całość

    odpowiedzi (23)