:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Dzisiaj dzień chłopaka więc przygotowałyśmy dla was niespodziankę
    Można brać po dwa
    W szafce są jeszcze batony

    odpowiedzi (38)

  • avatar

    Uczcie się Mircy XD
    #protip #lifehack #heheszki

    odpowiedzi (4)

  • avatar

    Tl;dr wrażenia i #coolstory z wycieczki do Syrii.

    Co się dzieje w #syria każdy wie. Napierdalają się. Z tej okazji wybralem się na urlop właśnie tam. Tylko 3 dni, ale co widziałem to moje. Wjechalem od Libanu (almasnaa). Na samej granicy jeden z najcięższych widoków - uchodźcy. Głównie kobiety z bardzo małymi dziećmi na rękach, często z całym dobytkiem - jakiś materac, koc, torba, wszystkie z ponurymi twarzami. Dalej droga do Damaszku, kontrolowana w całości przez siły rządowe - checkpointy co kilka kilometrów, szczegółowe przeszukania, dużo pytań. Wzdłuż drogi od wuja portretów wodza, lub jego ojca ( więcej nawet niż w Czeczenii). Centrum Damaszku poza potężną ilością wojsk bardzo spokojne, o ile tak można określić arabskie miasto. Zgiełk, hałas, brud i smród. W sumie pod względem wojska Bejrut wygląda podobnie. Sam Damaszek jest w 90% pod kontrolą wojsk rządowych. Jedyna dzielnica pod kontrola FSA to Jobar na wschodzie. Wejście tam dla obcego jest w sumie niemożliwe, bo wszystkie ulice dojazdowe są upchane żołnierzami. Poza tym niby miasto jest bezpieczne. miejscowi żyją w miarę normalnie. Ale oprócz miejscowych przyjechała cala masa ludzi z innych stron - wszystkie hotele są mocno oblegane a parki zamieniły się w noclegownie. Na ulicach widać sporo żebraków, ale zapewne wielu ich tez było przed wojna.

    Ciężko w Damaszku o ludzi mówiących po angielsku, toteż niestety interakcja z mieszkańcami była niewielka, w sumie rozmawialem z kilkoma osobami. Wszyscy mniej więcej powtarzali to samo;.
    - nie widzieli tu nikogo obcego od trzech lat.
    - cieszą się ze w końcu ktoś przyjechał, bo to dla nich znak ze sytuacja się stabilizuje
    - ze jestem pojebany, ale "brave at heart"

    Coolstory z jednego dnia:
    Poszedłem na góre wznoszącą się nad miastem (qassioin - rzekomo tam Kain zabił Abla). Na sam szczyt wejść nie mogłem , bo jest mocno ufortyfikowany - wojska rządowe mocno chronią terenu bo to strategiczna miejscowka. Na zboczu gory było osiedle na którym siedziała masa cywili z karabinami. Nie byli mną zainteresowani do momentu aż około 50 metrów ode mnie cos pierdolnęło - nie wiem co, bo jebło ciut niżej - moc na moje oko porównywalna do granatu ręcznego. Skąd to się tam wzięło? Nie wiem, najbliższe walki toczyły się jakieś 7 km dalej , wiec moździerz raczej by nie doleciał, a halubica zrobiłaby większe bum. W każdym razie cokolwiek by to nie było, w ciągu paru sekund kolesie z karabinami byli już obok mnie i wyrażali zainteresowanie. Zabrali mnie na przesłuchanie do domu (na ścianach były portrety Chomeiniego wiec byli szyitami - nieoplacanymi przez rząd - pozdro Hezbollah), ale że żaden po angielsku nie mówił, to zawineli mnie dalej, do kolesia który przedstawił się jako "major" - pierdolec miał taki mały przycisk, za każdym razem jak go naciskał przynosili kawę, wiec mógł być rzeczywiście majorem. Był trzykrotnie postrzelony - raz w twarz - i nadal zyje. Wypilem z nim trochę kawy, pogadalismy o sytuacji, i mnie wypuścili. Major twierdzi ze wojna potrwa jeszcze 3 miesiące. Optymista. Trzymam kciuki.

    Na koniec. Co o samej wojnie sądzą mieszkańcy Damaszku? Najlepszą odpowiedzią na to jest załączone zdjęcie. Tak wygląda wiekszosc rolet w sklepach po ich zamknięciu.

    pokaż spoiler Sciana tekstu, dzięki za uwagę.
    pokaż całość

    odpowiedzi (13)