:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    Hahaha znalazlam stronke gdzie mozna czytac SMSy swoich znajomych. Jaja na Maxa To dziala haha Jak chcecie zobaczyc to wpiszcie sobie w Google : DobraBeka .pl i wybierzcie pierwsza stronke. xDD

    Gorące dyskusje ostatnie 12h

    • avatar

      Mirasy, jaką mam bekę to normalnie chuj xD #rozowypasek z którą byłem dość krótko parę lat temu i rzuciłem z powodu tępoty, miesiąc temu urodziła synka. Ojcem jest jakiś rasowy Sebix robiący w recyklingu gdzieś w Anglii. Ale wiecie jak nazwała biednego bachora?

      pokaż spoiler Manfred. No kurwa Manfred xD Już widzę jak pójdzie do podstawowki i od razu nazwą go Marszczfred, co przylgnie do niego do końca życia.


      #logikarozowychpaskow
      pokaż całość

      odpowiedzi (18)

    • avatar

      Mirki ciąg dalszy #wakacjeafrolo - będzie bardzo, bardzo długo.

      Kochani otóż chyba mieliście rację co do mojej #rozowypasek - chyba już nie ma ratunku ale nie chcę mówić nic na wyrost ... zacznijmy od początku.

      Tak więc na tym początku byłem w niebo wzięty, zero kłótni wszystko spoko ale od wczoraj zaczęło się psuć. W sumie już pierwszego dnia były tego oznaki ale zbagatelizowałem to.

      W niedzielę przygotowywaliśmy się do mojej imprezy urodzinowej ... zostałem rozjebany gdy stwierdziła, że nie będziemy siedzieć przy szklanym stoliku kawowym bo ktoś stłucze i że najlepiej jak by goście usiedli od strony wolnej przestrzeni salonu a my od strony ściany bo jeszcze pobrudzą ... także zauważyłem, że jobel na punkcie domu przeszedł też na nią .. no ale wyśmiałem to i stwierdziłem, że robi z domu skansen i olałem to. W poniedziałek były moje urodziny więc było fajnie, cały dzień miło nawet jak kupiłem sobie pepsi to nie psioczyła (tak bo mi nie wolno pepsi bo to niezdrowe, paranoja). Generalnie dzień udany, impreza udana.

      Wczoraj trochę kac ale przyjechałem - dowiedziałem się że jestem leniwy i że nic mi się nie chce (a tak naprawdę ona nic nie wypiła bo prowadziła auto i w ogóle dziewczyny zbytnio nie piły a my z chłopakami łoiliśmy ostro i wiecie jak to jest dzień po imprezie no ale zero zrozumienia z jej strony). Z pięć razy mi pocisnęła na jakąś zupełną bzdurę, że np. wylałem trochę soku, gdzie wystarczy iść po ręcznik papierowy i wytrzeć no ale to był problem nie do przeskoczenia i trzeba było piać przez 30 minut mimo że od 27 minut po plamie nie było czasu. Już wczoraj pobąkiwała, że ona z takim brudasem jak ja nie chce być. Zrobiło mi się przykro ponieważ w domu mam raczej czysto, kurze starte, podłogi umyte, okna też, łózko posłane no ale stwierdziła, że mam w domu syf - może tego nie widzę i mam syf aczkolwiek w takim razie przestanę w ogóle sprzątać bo skoro wiem, że sprzątam i jest jej zdaniem syf to nie mam po co sprzątać bo i tak będzie syf. Generalnie kłótnia typowo życiowa - o sprzątanie... gdzie jak sami wiecie, u niektórych facetów (ba nawet u jej brata), gacie, skarpety wszystko wala się po podłodze i jak się sprząta to raz a porządnie a u niej ciągle jest błysk totalny. No i wczoraj w końcu się dogadaliśmy aczkolwiek zwątpiłem w chęć bycia z nią bo jeśli ja mam mieć awanturę gdy niefortunnie mi się coś wyleje (co rzadko mi się zdarza i zwykle właśnie w trakcie imprezy albo po imprezie czyli jak myślę trochę wolniej) i zacznie mnie wyzywać jak wczoraj od fajtłap i niedorajd to ja dziękuję bardzo (jak by jej nigdy nic się nie stało takiego, bo jak się stanie to i tak przechodzi nad tym jak by nigdy nic). Wczoraj miała przyjść do niej na noc siostrzenica (10lat) ale się rozmyśliła (gdy ja jechałem do domu) i gdy już dojechałem dostałem telefon żebym wracał na noc bo ona nie chce to stwierdziłem, że nie będę już wracał bo jestem u siebie i szykuję się do spania .. no to stwierdziła, że szkoda i że nasze jutro aktualne (bo byliśmy umówieni że zostaję od dzisiaj do weekendu a wtedy przychodzi jej koleżanka i potem znów ja)

      Dzisiaj natomiast dzień kryzysu totalnego. Najpierw spotkaliśmy się w moim mieście, poszliśmy zjeść, zrobić zakupy - no wszystko sponio aczkolwiek zrobiło mi się przykro bo stwierdziła, że dzisiaj siostrzenica chce zostać na noc no i ona nie może jej odmówić bo jej będzie przykro no to ja nie mogę być. No okej wporzo, trochę szkoda no ale trudno. Potem wróciliśmy do niej i wiedziałem że #bedoseksy no wiec czekałem ale ona jeszcze musi zjeść, to sro tamto no i jak już zaczęliśmy i było fajnie to nagle darcie mordy jej siostrzenicy "JUSTYNAAAAAA OTWÓRZ DRZWI" ... no to wkurw mój osiągnął zenit... przyjechała siostrzenica i siostra i że trzeba jej zrobić zdjęcia na portal randkowy i wstawić tam i że już teraz zaraz (rozwódka, jej mąż naprawdę równy gość nie wytrzymał i poszedł w pizdu po 10 latach, jestem w połowie)... moja dziewczyna coś tam, że jej się nie chce no ale dobra jedziemy ja mówię, że nie jadę no ale one beze mnie sobie nie poradzą i że sam w jej domu nie zostanę ... no to jadę z łachą, wkurwiony strasznie ale trzymam nerwy na wodzy. Zrobiliśmy te foty, ona w międzyczasie mówi do mnie, że przeprasza, że co mogła na tą siostrę i że zaraz wrócimy i dokończymy na co ja, że już 19 i raczej 10 letnie dziecko mające przyjsć na noc będzie chciało wrócić z nami i zostać no i miałem rację, wkurwiłem się niemiłosiernie ale dalej trzymałem nerwy na wodzy (chociaż po oczach moich widać kiedy mam wkurwa) no i mówię, że w takim razie to ja wracam już do domu. I chciałem z nią pogadać sam na sam ale ten dzieciak ciągle za nami się plątał (lubię ją ale jest wkurwiająca bo jak nie ma co chce to ryczy) i mówię do niej, może trochę nie miłym tonem "Wiktoria proszę Cię idź do pokoju Justyny, chcę z nią porozmawiać" Na to dziecko trzask drzwiami i płacz a #rozowypasek że mam spierdalać i że koniec z nami bo dziecko przeze mnie płacze.

      Później wymiękła, napisała i zaczęła się wymiana SMS-ów, żale, bóle ... przypomniałem sobie wszystko i zaczęliśmy rozmawiać o życiu. Powiedziałem jej, że gdy do niej przyjeżdżam to liczę na to, że się spotkamy i jeśli ma zamiar pracować z rodzicami przy domu to nie bronię bo nie mam prawa ale niech mi napisze, że nie ma czasu dla mnie, to nie przyjadę bo ja nie muszę i nie chcę codziennie pracować na dom jej rodziców, który nigdy nie będzie mój i nawet bym tego nie chciał by był mój bo mi się nie podoba... No to stała gadka, że co ona może na to, że oni tacy są, że bla bla bla. No to ja na to, że nie chcę tak żyć, że mi się to nie podoba. Powiedziałem też, że nie podoba mi się jej zachowanie wobec mnie, że w moim domu nigdy nikt o niej nie powiedział złego słowa ani za jej plecami ani tym bardziej w twarz a u niej w domu ONA RAZEM Z OJCEM mnie obraża, gdy ten nazywa mnie leniem, obibokiem i cieniasem to ona mu wtóruje co mnie bardzo boli, bo nie czuję się leniem, szczególnie że do tej pory wszystkie prace w jej domu wykonywałem bez zająknięcia. Powiedziałem jej też, że ona w moim życiu stała się nr 1 i całym moim światem i nigdy nie pozwoliłbym jej obrażać i oczekuję tego samego bo zmieniłem dla niej wszystko, straciłem sporo przyjaciół, porzuciłem w jakimś stopniu pasje (bo głupie a ona poza kotami nie ma żadnej) i generalnie 100% czasu poświęcam jej (w domu to w sumie ostatnio tylko śpię, ale każdy szanuje moją decyzję i nikt mi nic na ten temat złego nie powiedział, bo moi rodzice mnie rozumieją i wiedzą, że kiedyś wyfrunę z domu) a w zamian nie mam nic. Ona na to, że robię wstyd bo na nią krzyczę i ostatnio nie umiem pohamować się z chamskimi tekstami nawet przy jej rodzicach ... odpowiedziałem, że ja krzyczę 3x bardziej niż ona ale zwykle jak już nie mam siły bo żaden argument do niej nie trafia i mam dość jej krzyczenia na mnie przy każdej okazji, że źle ręcznik odłożyłem, że szklanka stoi na stole, że źle postawiłem buty, że za szybko przejechałem przez skrzyżowanie (komentowanie mojego prowadzenia uwielbiam a sama nie wszędzie pojedzie i wtedy "Afrolo pojedź bo się boję". Sami wiecie, jak ktoś ciągle się o coś przyczepia to w końcu można pęknąć, ja ostatnio pękam prawie codziennie ale już nie mam siły. Potem zaczęły się rozmowy o przyszłości, że ona chce robić z nimi przy domu bo może ten dom będzie kiedyś jej.. ja na to, że obecny dom to jedynie jak dostanie go w spadku za 30-40 lat a do tego czasu jej praca nie ma żadnego znaczenia bo będzie co najmniej kilka remontów no a ona na to, że będzie mieszkać w domu poprzednim ... ja stwierdziłem, że nie chcę tam mieszkać z łaski i na łasce jej rodziców w kolosalnym piętrowym domu, który w zimę jest tak zimny, że szok a na ogrzewanie nie zarobię poza tym wiem, że w jej domu jestem tylko zwykłym przybłędą i jestem co najwyżej tolerowany bo od początku czuję niechęć do mojej osoby z każdej strony. Ona na to, że w takim razie musimy się rozejść bo ona w bloku mieszkać nie będzie i kredytu na mieszkanie nie weźmie ja na to, że chcę iść swoją ścieżką i po prostu w naturalny sposób będzie musiała dokonać wyboru albo wygodne życie z rodzicami, które jej bardzo pasuje i po ich zasadach albo stanie po mojej stronie i będzie tworzyć naszą ścieżkę.

      Generalnie boli mnie strasznie, że ona nigdy nie staje po mojej stronie w relacji ja-rodzice, zawsze jest przeciwko, zawsze walczy ze mną i tłumaczy swoich rodziców i ich decyzje. Nie jestem w jej życiu numerem 1 bo przede mną jest cała jej rodzina i będąc w związku z nią jestem w związku z nimi. Domyślam się, że po studiach (o ile dotrwam z nią do tego czasu a wątpię) będą naciski ze strony ojca na ślub - sam stwierdził, że nie będziemy mieszkać razem póki nie będziemy małżeństwem i tu jest konflikt bo nie będę brał ślubu póki nie będziemy mieszkać razem, co tworzy pewien problem a teraz utwierdziłem się, że nie warto się płaszczyć i potem naciski na dziecko, co zamierzam skwitować słowami, że za dziecko miałem dostać łopatą przez łeb więc mi się odechciało. W sumie rzuciłbym ją w chuj ale jesteśmy razem 5 lat, znam jej zalety (może tego nie piszę ale ma kilka bardzo, bardzo, bardzo dużych zalet, które mnie do niej wiążą) i w większości akceptuję wady, znaczy akceptuję jej wady, bo rodzice to raczej nie wada tylko bolesna przywara. Z kolei ona nie akceptuje moich wad a jej rodzina mam wrażenie że nie akceptuje mnie całego... może gdybym był milionerem to by traktowali mnie inaczej ale zwykły chłopak z miasta jestem. Poza tym jak ona może mnie nazywać leniem, skoro sama pracuje tylko przy domu i nie zarobiła w życiu ani jednej złotówki (od rodziców ma 100zł miesięcznie i na tym koniec) a ja pracuję dorywczo bo dorywczo ale i tak całą kasę przewalam razem z nią... Ostatnio to nawet moja taka dorywcza ale dorywcza w sposób cykliczny (np 2-3 weekendy w miesiącu) stała się głupia ... pewnie dlatego, że jest w jakiś sposób związana z moją pasją i generalnie sprawia mi frajde, a ostatnio wszystko to co sprawia mi frajdę jest złe. Wiec być może zostanę #tfwngf ale na razie brakuje mi jaj i w sumie nie chciałbym by ona mnie zostawiała mimo, że jak sami widzicie jest źle ...ale coś mnie przy niej trzyma i wciąż liczę na zmiany.

      #boldupy #zwiazki #rozowepaski #tesciowie

      Wołam:

      @NieznanyAleAmbitny @raban321 @Vampiremoon @kocham_cię @brt @salomea7 @march @xtedek @peacemaker @pompastic @feelbeats @studentskyyy @mikolajeq @babydoll @Cointreau @Ainhoa @kicioch @07zglosSie @vin42 @szancik @Nys3k @kulu @chixi @wykopkami @chybanie @Tichy @Tywin_Lannister @Rampampam @wysuszony @InzMovi @wykopowy_on @NoMercyMan @wolodia @nt22 @maciej-sokolnicki-7 @plusujemny @Wierszu @Wextor @malytrol @wrzatek @NR00 @Meister_Yusuf @natallliii @ostoja @zle_sny_rabina @Shaki @Vojak @NieRozumiemIronii @cinematics @Vampiremoon @salomea7 @kasiknocheinmal @MyPhilosophy @ReynevanDudek @chybanie
      pokaż całość

      odpowiedzi (49)

    • avatar

      Widzę, że historia przykuła Waszą uwagę, dlatego tak jak prosiłem wołam cały tag #historiakaskadera i w komentarzach postaram się zwołać wszystkich, którzy o to prosili.

      Dla tych, co nie mieli okazji rzucenia okiem na początek historii wrzucam link KLIK i krótkie TL:DR z końca wpisu:

      pokaż spoiler Mój różowy pasek kręcił na boku z jakimś fagasem który miał laskę, i teraz ta laska napisała do mnie i idę z nią na piwo.


      Pojawiło się pytanie w komentarzach, czy ładniejsza od mojej. Wydaje mi się, że tak i śmiało mógłbym rzucić ósemkę ;)

      Okej, pitu pitu, przechodzę do istoty opowieści. Zacznę od jakieś małej legendy, bo będzie mi łatwiej.

      Moja była, niech będzie Karoliną.
      Facet, który flirtował z moją byłą niech będzie Leszkiem
      Laseczką Leszka niech będzie Basia.

      Basia to bardzo sympatyczna dziewczyna, spóźniła się co prawda około 20 minut na spotkanie, to nie było dla mnie żadnym problemem. Udaliśmy się do pobliskiego sklepu zakupując dwa piwka i ruszyliśmy w stronę ulubionego mojego miejsca na osiedlu (murek za starą dekompresją dla kumatych z Łodzi).
      Niemalże z miejsca rozpoczęliśmy temat, który poruszyłem wcześniej na mirko, bo okazało się, że szczegółów jest znacznie więcej niż sobie tego wyobrażałem.

      Historia jest bardzo rozbudowana, choć prosta do zrozumienia, jest wiele elementów w których brakuje puzzli ale jedziemy.

      Mój różowy pasek (Karolina), inaczej niż to, o czym mówiła wcześniej, miała komplet przygód ze swoim starym znajomym (Leszkiem), wcale nie z podstawówki a z gimnazjum. Pozwolicie, że będę nazywał rzeczy po imieniu, bo nie będę się plątał i dla Was będzie bardziej zrozumiałe - łączyła ich gimnazjalna miłość, która kończyła się na robieniu gały w pokoju obok rodziców mojego ówczesnego, a fe, różowegopaska. Następnie ich relacja ucichła i prawdopodobnie wzbudziła się na polecenie Leszka na początku listopada. Przez cały czas wiedziałem tylko o tym, że jedyną rzeczą jaka łączyła Karolinę i Leszka był wspólny dziennik w pokoju nauczycielskim, co dodatkowo miało mnie zbić z tropu i wzbudzić zaufanie do gościa, że Leszek jest zwyczajnym znajomym.
      Przez ten czas Leszek stale oszukiwał Basię, mówił, że z Karoliną spotkał się tylko 2 razy (choć mam niezbite dowody w postaci zdjęć + korespondencji, że tych razów było znacznie więcej), założył hasło na swój profil w komputerku (argumentując, że Leszek nie zna żadnych haseł Basi i też chce mieć trochę prywatności) oraz kłamał Basi co do ludzi, z którymi się spotykał w trakcie przylotów do naszego kraju. Nie miał zamiaru również ujawniać informacji dotyczącej tego, co robi wieczorami gdy Basia wychodzi do pracy (wielogodzinne rozmowy na Skype).

      Basia ufała Leszkowi, wierzyła, że wszystko wróci do normy choć dziwnym wydawał się brak zainteresowania Leszka np. oświadczynami, bo w końcu byli ze sobą 6 lat, mieszkali razem, mieli wspólnych znajomych, wspólnie wyjechali do Anglii szukać lepszego życia. Natomiast Leszek w tym czasie przychodził do mojej Karoliny z kwiatami i przepraszał ją za brak jego zainteresowania Karoliną w czasach szkolnych.
      Po tym fakcie odbyło się na pewno jedno spotkanie "sam na sam" w sali, którą Karolina wynajmowała wraz ze swoim zespołem - i tu brakuje puzzla, bo nie wiadomo co się tam działo, ale chyba można domniemać.
      Tam dostała bukiet kwiatów (to już drugi, bo jeden przeto na urodziny wręczył) i zaprosił na kawę.
      Przez ten czas skrzętnie ukrywali jakiekolwiek spotkania, nikomu o nich nie mówili, nie tworzyli żadnego ruchu na swoich facebookach (lajki, linki, zdjęcia) i pozostawali w kontakcie poprzez nieoficjalne konta skype, mail oraz (przynajmniej jednostronnie) inne numery telefonów.

      Aktualnie Leszek wypiera się wszystkiego, wypiera się screenshotów wiadomości, które sam wysyłał i poniekąd wypiera się tego, do czego przyznał się do tej pory. Para rozeszła się około 2 tygodnie temu, Basia wróciła do Polski a Leszek wyprowadził się do dziewczyny, którą poznał przez internet.

      A ja mam zagwozdkę, i tu zdam się na Was drogie mireczki, uderzać do Karoliny z pytaniem, czemu ukrywała przede mną robienie gały Leszkowi? Dać sobie z tym spokój i potraktować jako sprawę zamkniętą czy spodziewać się ciekawej odpowiedzi?

      Jeśli pojawi się coś nowego, to wrzucę to pod tag, dlatego zapraszam do obserwowania #historiakaskadera lub mojego profilu.

      pokaż spoiler Ludzie to jednak kurwy


      #coolstory #truestory

      @nokio: @Dafcio: @karczujmy_i_orajmy: @zurie: @jacek_soplica: @Zlybrat: @Sajsu: @lubie_rude: @proofd12: @miholp94: @iancurtis: @iancurtis: @iknife: @Patrykm: @karro: @V3X_: @epll: @tombak: @PyraPrzeznaczenia: @retardo: @Amadeo95: @platkiowsiane: @Blazus: @linoleum: @astin: @wolodia: @Majkel91: @shelby0153: @maria_antonina: @cryan: @Majsteros: @GoracyStek: @tallman: @Thunderon: @Dziki_Bigos: @ElCidX: @mroznykasztan: @Kactuzz:
      pokaż całość

      odpowiedzi (45)