Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    miejmy te kocie gify już za sobą ;)

    #gif #koty

    https://www.youtube.com/watch?v=ga_omie4xmM

    GFY

  • avatar

    Witam wszystkich, poznacie teraz dalsze losy dara oraz moje, jest to kontynuacja tego wpisu :
    http://www.wykop.pl/wpis/17536101/opowiem-wam-historie-jaka-mi-sie-przydarzyla-histo/

    Dowiecie się jak z normalnego chłopaka stałem się zimnym skurwysynem, którego przeszedł najgorszą z możliwych przemianę wewnętrzną. Wpis jest długi, ostrzegam z góry ale i zapraszam.

    Zawołam osoby tylko z pod tagu #adamekopowiada, ponieważ jest mi tak dużo łatwiej a każdy kto chce to i tak znajdzie reszte tej historii na moim profili.

    Maj, matury. Poleciało. Zdane wszystko po 90 procent, aż sam się zdziwiłem tak dobrym wynikiem. Studia wymarzone. Robotyka na politechnice. Był październik kiedy sprawy z nauką ustatkowały się na dobre. Mogłem przejść do drugiej fazy moich życiowych aspiracji.

    Zacząłem śledzić obiekt mojej zemsty, wiedziałem kiedy zaczyna a kiedy kończy pracę, z kim się spotyka, co robi w wolnym czasie. Stał się w pewnym sensie moją obsesją. W chwilach spokoju obmyślałem plan mojej zemsty, który potoczył się znacznie bardziej ekstremalnie niż zakładałem.

    Darek jak to standardowy Sebix po maturach poszedł do roboty na magazynie, wyjebali go po 2 tygodniach jak się okazało że wynosił towar z roboty. Potem udało mu się zrobić papiery ratownika i zaczął pracować na basenie oraz akwenach wodnych. Poza robotą ciągle chlał na ławce z kolegami albo przed orlikiem, do tego miał swoją Karyyne z mordą tak opaloną że przypominała Erniego z ulicy sezamkowej. Dowiedziałem się, że w ramach szkoleń robić będą niedługo kurs nurkowania przy jeziorze niedaleko jednostki wopr. Udałem się na miejsce szkolenia, które obserwowałem oczywiście z należytej odległości aby nie wzbudzać podejrzeń, sam kurs trwał blisko 3 tyg więc miałem czas na ustalenie szczegółów. O ile na pierwszych zajęciach (ogólnych) wszyscy uczestnicy kursu znajdowali w tym samym miejscu (a było ich ponad 10 osób) tak w następnych fazach kursu zajęcia były 3 osobowe, tzn 1 nurek który uczył praktyki 2 zdobywających wiedze ratowników. O godzinie 12 robili sobie przerwę obiadową, tzn. dwóch z nich jechało do centrum po coś „do żarcia” dla wszystkich, a trzecia osoba pilnowała sprzętu nad brzegiem. Do tego wszystkiego dwa razy w tygodniu odwiedzały ich wycieczki szkolne, którym opowiadali o pracy ratowników, nurkowaniu oraz pokazywali sprzęt. Jedną z takich wycieczek zacząłem śledzić kiedy wracali z powrotem aby ustalić do jakiej szkoły przynależy dana klasa. Jak to bywa często w podstawówkach, wycieczki takie odbywały się po prostu pieszo, także nie był to dla mnie większym problemem. Nie pomyliłem się. Była to jedna z szarych, niczym nie wyróżniających się warszawskich podstawówek. Wiedziałem, już jaka to szkoła, pozostało ustalenie kiedy jest następna wycieczka.Zadzwoniłem do szkoły i podałem się za jednego z pracowników wopr. Zapytałem kiedy teraz przewidziane są następne odwiedziny przez szkołę naszej jednostki, ponieważ system nam padł i nie mamy wglądu w zapisane dane. Poniedziałek 10:00, wspaniale.

    Koło miejsca gdzie było szkolenie kręci się mnóstwo dzieciaków, które po prostu chodzą na wagary, podszedłem do jednego z nich i zapytałem czy nie chce zarobić sobie kilka dyszek w zamian za parę zdjęć które dla mnie cyknie. Oczywiście zgodził się. Dawid, bo tak miał na imię ten chłopak, dostał ode mnie prosty aparat warty nie więcej niż średniej klasy telefon. Kiedy wycieczka szkolna oglądała sprzęt on sam niczym kameleon wpasował się idealnie w towarzystwo może rok, dwa, młodszych kolegów. Nie przyciągał uwagi i swobodnie cyknął kilka zdjęć sprzętu do nurkowania oraz butli tlenowych. Chwile później wrócił do mnie z aparatem, on dostał obiecaną kasę a ja miałem już wszelkie dane dotyczące sprzętu. W domu zweryfikowałem rozmiar, nazwę i producenta.

    Nadszedł czas na kolejna fazę mojego planu.

    Jak wspominałem Daro miał swoją Karryne herbu spalony heban. W zasadzie pasowali do siebie, taka sama patola, wykształcenie – wyższa szkoła robienia hałasu, zawód – szlachta nie pracuje. Klasyk. Oni sami poznali się w warszawskim klubie Explosion, który jest dość często odwiedzany przez takie towarzystwo. Jeszcze przed całą akcją z wycieczką szkolną stworzyłem fake’owy profil na facebooku. W zasadzie to przerobiłem swój jakiś dawny anonimowy profil, który służył mi do grania w gry typu farmwille czy mafiawars. Wracając do meritum, stworzyłem profil Agi Lewandowskiej, może lekko sebixowej laski (abym trafi w gusta) jednakowo zjawiskowo pięknej dziewczyny, żaden mężczyzna by nie przeszedł obojętnie. Oczywiście użyłem do tego galerii zdjęć jakieś laski z zagranicy która była na wycieczce po Warszawie. Odpowiednio pozmieniałem daty dodania zdjęć, że niby uploadowane wcześniej były, a nie wszystkie jednego dnia. Dodałem również kilka pozycji do lubianych : Explosion Club, Clubers, Legia Warszawa, Ultras polska, po czym napisałem do Darka. Napisałem, że widział(am) go kiedyś w klubie explo i bardzo mi się spodobał.
    Nie musiałem długo czekać na odpowiedź, baa nawet zaproszenie do znajomych. To było to czego chciałem, pisałem z nim przynajmniej raz w tyg aby utrzymać status bycia w znajomych. Wiedziałem, że jego Karryna będzie zazdrosna dlatego czasami zostawiałem mu dwukropek i gwiazdkę na tablicy facebookwej „:*”. Karryna również zareagowała w spodziewany sposób, napisała do mnie wiadomość czy wiem że Darek ma dziewczyna i żebym się odpierdoli(ła).
    Nie odpisywałem, przynajmniej narazie.

    Ostatni tydzień szkolenia, czwartek, wszystko dzieje się zgodnie z planem. Około godziny 10:00 napisałem do Karryny, że ona nic dla niego nie znaczy, że teraz „ja” jestem z nim i jeśli jak nie wierzy to niech wpadnie o 12:00 nad akwen gdzie Daro ma szkolenie bo wtedy się z nim widzę.
    Wiedziałem że dostała kurwicy, ja siedziałem sobie z telefonem około 50 metrów dalej od Darka.
    Według wyliczonych przeze mnie dni, to właśnie na Dara wypadało tym razem pilnowanie sprzętu przy plaży i czekanie na kolegów aż przyjadą z czymś do szamy na obiad. Tak też się stało, chłopaki pojechali, Darek czeka i bawi się telefon. Nie minęło 15 minut i stało się. Wpadla Karryna, rozjuszona jak byk. Tak jak się spodziewałem wybuchła niebywała inba. Daro nie wie co się dzieje, idzie do Karryny i z nią rozmawia co się odpierdala. W tym czasie podchodzę na legalu do jego plecaka ze sprzętem pozostawionym bez opieki, robię co zaplanowałem i pewnym krokiem odchodzę jakby nigdy nic. 20 minut później było po inbie, Karryna się uspokoiła po czym poszła w swoją stronę zapewne na solarium. Koledzy Darka wrócili chwile później z jedzeniem.

    Ja sam, resztę akcji ‘jesienny liść”, obserwowałem z pomostu 50 metrów dalej. Między 13:00-14:00 przyszła kolej Dara na zanurzenie z instruktorem tak też się stało. Obserwowałem wszystko dość nerwowo.
    Darek zakłada sprzęt i zanurza się, chwile później dołącza do niego instruktor. Spokój, cisza, nic się nie dzieje. Jakieś 15 minut później widzę na własne oczy czego dokonałem, wynurza się instruktor i woła nerwowo trzeciego typa który czekał nad brzegiem. Holują Darka do brzegu, tam trwa resuscytacja.

    KURWA, CO JA ODJEBAŁEM - myślę nerowo. CHCIAŁEM GO TYLKO PRZESTRASZYĆ, a w sumie sam zesrałem się w spodnie z tego wszystkiego.

    Słyszę karetkę, spierdalam nerwowo do domu.
    3 dni nie wychodzę na zewnątrz i nie włączam komputera, nic.

    Zapytacie co się tam właściwie odjebało?

    Zakupiłem identyczną butle z tlenem jaką mieli w jednostce, była to niemiecka butla z miernikiem który wskazywał ile tlenu pozostało w środku. Amazone, enter, opłacone z góry, paczka welcome to 5 dni później. Opróżniłem butle z tlenem ze stanu 100% do około 8%, następnie zadrukowałem folie przezroczystą tak abym mógł wyciąć fragment i nakleić na miernik. Folia naklejona, stan 100% chociaż w butli tylko 8%.
    Podmieniłem kurwa... Podmieniłem tą jebaną butle!
    Kurwa tak się bałem, to był horror. Matka myślała że jestem chory i dlatego nie wychodzę z pokoju.

    Czwartego dnia mama pyta czy słyszałem co się stało z moim kolegą Darkiem (za młodu przychodziliśmy do siebie nawzajem i każdy poznał resztę rodziny tego drugiego).
    - Nie - odpowiedziałem - Co się stało?
    - Darek jest w szpitalu.

    Okazało się, że Darek przeżył, trafił do szpitala jednak jego mózg był niedotleniony, obudził się po paru dniach jednak nie może się ruszać, mówić, nic. Jedynie powieki i gałki oczne wskazują na fakt, że jest wszystkiego świadomy.
    Porzygałem się. Kurwa co ja zrobiłem? Co ja odjebałem? Nie mogłem patrzyć na siebie w lustrze, co chwile biegłem na balkon aby wyjść na świeże powietrze bo na dwór się bałem. Podczas jednej z takich wycieczek zaszła we mnie zmiana, potężna zmiana. Zobaczyłem na ławce przed blokiem Anie, tą Anie w której tak się kochałem i z którą mój potencjalny związek zniszczył Darek. Całowała się z jakimś kolesiem z osiedla obok.

    Zamknąłem oczy.
    Przypomniałem sobie wszystko co doprowadziło mnie do tego momentu gdzie wówczas stałem.
    Policzyłem do 10. Otworzyłem
    Byłem spokojny, powiem więcej, nad wyraz spokojny, strach minął. Pomyślałem wówczas, to jeszcze nie koniec.

    Udałem się do szpitala gdzie leżał Darek, zapytałem lekarza prowadzącego co z nim. Powiedział mi w zasadzie to samo co mama, przytomny ale jego ciało jest bezwładne, nie może mówić ani się poruszać ale wszystko kojarzy. Wchodzę do sali, Darek leży przykuty do łózka, jestem w pokoju z nim sam na sam. Podchodzę powolnym krokiem z poważną miną. Darek na mnie patrzy, ślina ścieka mu po poliku, sięgam do kieszeni, wyjmuje chusteczkę velvet i wycieram go. Darek wpatrzony we mnie, po oczach wiedziałem że nie ma pojęcia co się odpierdala, w końcu się odezwałem.

    - Co tam Darek, jak ci czas mija, chujowo chyba co?
    Darek dalej na mnie patrzy.

    - Powiem Ci szczerze, że nigdy bym się nie spodziewał że cię ujrzę w takim stanie. Szkolny gangster, wybitny sportowiec, startowałeś chyba we wszystkich zawodach jakie były organizowane co? Wiem wiem, nie spodziewałeś się mnie tutaj, ale to chyba dobrze zobaczyć znajomego po tylu miesiącach? Mam nawet coś dla ciebie, patrz!

    Wyjąłem cukierek, kwaśnego shocksa które wcinaliśmy za młodu jak głupi. Darek objął wzrokiem cukierek w moich palcach, położyłem go na szafce obok.

    - Wiesz, generalnie nie jestem na ciebie zły, co prawda zniszczyłeś ostatnie 3 lata mojego zycia jednak spójrz na mnie teraz, matura zdana brawurowo, jestem na świetnych studiach, ogólnie daje sobie radę. Szczerze jednak mówiąc, to moja studencka kariera nie jest powodem dlaczego złość mi przeszła, ty zniszczyłeś 3 lata mojego życia...

    Wówczas wziąłem z szafki cukierka, odwinąłem z papierka i ze smakiem wsadziłem do japy, po czym dokończyłem.
    - ty zniszczyłeś 3 lata mojego życia , za to ja zniszczyłem resztę twojego.

    Darek wytrzeszczył oczy. Nachyliłem się nad nim, wyszeptałem mu do ucha co się feralnego dnia stało kiedy odsunąłem głowę zobaczył on na mojej twarzy kurewsko szeroki uśmiech, ja zaś na jego dostrzegłem coś co ostatni raz widziałem ponad 10 lat temu, kiedy Darek wywrócił się na schodach w podstawówce, to były łzy. Chwile później jego matka weszła do pokoju, rozpoznała mnie.

    - Maciek, a co ty tutaj robisz? Chociaż znała mnie od dziecka to wiedziała, że jej syn pastwił się nade mną w szkole.
    - Wie Pani, są takie chwile w życiu każdego człowieka że trzeba odrzucić urazy przeszłości i skupić się na tym co ważne. Pani syn był moim przyjacielem i nawet jeśli były między nami niesnaski, dzisiaj jestem tutaj z nim. I będę już zawsze.

    Oczy matki Darka się zaszkliły, Darek dalej toczył łzy z oczu ale z innego powodu niż matka, ale ona o tym nie wiedziała, myślała że jej syn podziela jej uczucia. Jakże w wielkim była błędzie.

    - Cieszę się że jesteś, Darek cię teraz potrzebuje - wypaliła jego matka. Zapytała czy mogę mu potrzymać tablet z filmami aby mógł sobie coś obejrzeć, zazwyczaj ona to robi ale skoro jestem już..

    Oznajmiłem że oczywiście, chwile później wyszła z pokoju by porozmawiać jeszcze z lekarzem, ja obserwowałem ją bacznie.
    Tak jak wspominałem, mama darka urodziła go gdy ten miał 15 lat, także była cały czas młodą kobietą, do tego zadbaną i atrakcyjną. Darek zauważył jak się na nią patrzę, widziałem w jego oczach chęć mordu. Uśmiechnąłem się i powiedziałem stanowczo.

    -Ale przyznać ci musze Darek że mame to ty masz ekstraklasa, ten jej tyłeczek jest po prostu nierealny.

    Zbliżała się godzina 19:00. Kończyła się pora odwiedzin, razem z Katarzyną - mamą Darka – wyszliśmy przed szpital, odprowadziłem ją jeszcze na przystanek gdzie stwierdziła że uciekł jej autobus i ma plus minus 40 minut czekania. Zaoferowałem się, że ją odwiozę z uwagi że jest mamą mojego „najlepszego przyjaciela”. Serdecznie podziękowała i przystała na moją propozycje. Podrzuciłem Katarzynę pod hacjendę na osiedlu dalej, pożegnałem się i pojechałem w swoją stronę. Rzecz jasna nie był to jedyny raz kiedy spotkaliśmy się w szpitalu u Darka. Powiem szczerze im dalej w las tym bardziej zbudzała ona we mnie fascynacje, było to jakieś zboczenie ale nie mogłem nic tym zrobić. Sytuacja z podwożeniem stała się całkowicie normalna, staliśmy się znajomymi, spotkaliśmy się nawet parę razy na mieście oczywiście wymyślałem ku temu dobre preteksty, np. co kupić Darkowi do szpitala.

    Pewnego dnia po jednym z takich spotkań poszliśmy na pizze, do którego wzięliśmy parę piw. Długo tam siedzieliśmy ale było fajnie, w drodze powrotnej opowiedziałem jej historie o tym jak jej syn doprowadził do tego, że miłość mojego życia mnie nie chciała już znać, o tym jak rozbił mi butelkę na głowie i jak ja sam wylądowałem w szpitalu. Oczywiście co nie co zmieniłem, skłamałem że nie żywię do niego urazy, bo wierze że po prostu zbłądził i wiem że miał trudne dzieciństwo bez ojca i bardzo mi go żal. Katarzynie zaszkliły się oczy i mnie przytuliła, na początku na zasadzie przyjaciel-przyjaciel, jednak uścisk trwał, ja powoli zacząłem prowadzić ręce w górę i w dół po jej plecach, ona chyba całkiem nie świadomie wzięła głęboki oddech, był to sygnał dla mnie że ona też czuje wobec mnie pewne porządnie, zanurzyłem powoli nos w jej kasztanowych włosach. Myślę że sama nie wiedziała czego chce albo co powinna zrobić. Próbowała mnie lekko odepchnąć rękoma ale z drugiej strony nie powiedziała ani słowa. Moje ręce w parę sekund pokonały drogę od ramion do jej tali. Chwyciłem ją zdecydowanie przysunąłem do siebie i pocałowałem po francusku. Nie oponowała. Po jakiś 2-3 minutach, kiedy przestaliśmy stwierdziła że to dla niej zbyt wiele.

    To była kwestia czasu aż pójdziemy do łóżka, stało się to tydzień później od feralnej nocy. Stałem się stałym gościem w domu Dara i Katarzyny. Krążąc po jej mieszkaniu miałem sporo czasu na realizacje ostatniej fazy swojego planu. Przyrządziłem kolacje. Wiecie, świece, spaghetti,wino i te sprawy, następnie romantyczny film, a potem prawdziwa orgia w sypialni. Przerobiliśmy jednej nocy chyba całą kamasutre, to było coś. Następnego dnia umówieni byliśmy u Darka w szpitalu, umówiliśmy się że ja pojadę pierwszy a ona dojedzie pod wieczór.

    Dla mnie to nie był zwykły dzień z Darkiem, zazwyczaj coś mu opowiadałem, drwiłem z niego, jednakowo nic mu nie wspomniałem o mnie i jego matce. Uznałem że to zbędne aby cokolwiek mu mówić. Mówić, dokładnie tak. Dlatego kiedy wyjąłem tablet Darek nie zobaczył kolejnej części władcy pierścieni, tylko filmik z poprzedniej nocy kiedy to razem z Katarzyną robiliśmy mało katolickie rzeczy w domu w którym się wychował i spędził całe życie. W sypialni Katarzyny zamontowałem trzy kamery, które uchwyciły wszystko co potrzeba, potem chwila z Sony Vegas i wuala, nagroda imienia Sashy Gray w kategorii debiut roku. Uśmiechnąłem się do Dara i powiedziałem :

    - Powiem Ci, że twoja matka potrafi dać do pieca, chyba nawet mam lekkie zakwasy od wczorajszej nocy.

    Darek zaczął się trząśc, dostał coś w rodzaju palpitacji. Akurat weszła do sali Katarzyna i widząc co się dzieje zawołała siostry oddziałowe, daro dostał dawke lekow uspokajających. Mineła chwila po czym zostaliśmy sami.
    -Co się stało zapytała?
    -Nie wiem. Po czym oddałem jej tablet i ruszyłem w stronę drzwi. Tablet był wyciszony, ale obraz działał. Nie mogła uwierzyć w to co widzi. Popłyneły łzy, po czym znowu usłyszałem

    -Co to kurwa wszystko znaczy?

    Nie odpowiedziałem nic, złapałem za klamkę, po czym wyszedłem z pokoju szpitalnego Darka. Szedłem bardzo szybkim krokiem w kierunku wyjścia, było to zimą, za oknami mrok, sam korytarz szpitalny który przemierzałem był pusty, słyszałem jedynie stukot szpilek Katarzyny która najwyraźniej stwierdziła że musi mnie dogonić i dowiedzieć się prawdy. Drzwi automatyczne od szpitala otworzyły się, wychodziłem już na parking kiedy złapała mnie za ręke i wykrzyczała jeszcze raz ze łzami w oczach :

    - Co to kurwa było?

    Odwróciłem się do niej i powiedziałem co mi ciążyło.
    - Twój syn to wcielenie skurwysyństwa, jesteś jego matką i płaczesz nad jego losem a nie masz pojęcia jak ja przez niego płakałem. Oczywiście nie opowiedziałem jej wszystkiego, o tym jak jej syn został przeze mnie kaleką, powiedziałem jej tylko że przez ostatni rok motorem napędowym każdej mojej wizyty była moja przeszłość, przeszłość w której to jej syn był katem a ja ofiarą.

    Nie mogła w to uwierzyć. Płakała w ciszy, zaniemówiła jednak płakała. W końcu wypaliła, że to się tak nie skończy, - że pójdę siedzieć za znęcanie się nad jej synem!

    Uśmiechnąłem się, jednak wiedziałem, że przez historię z jej Darem mogę mieć w sumie kłopoty, dlatego dużo wcześniej podjąłem trud i zaplanowałem swój wyjazd a właściwie wylot z kraju.

    pokaż spoiler Pozostało mi już wówczas tylko jedno…


    pokaż spoiler Wystukałem liczbę pi na moim zegarku, który dostałem od Zordona po czym z przestworzy wyłonił się mój statek kosmiczny Enterprise którego nazwiskiem sygnował sam Elon Musk. Złapałem Katarzynę mocno za ramiona i całując w policzek na do widzenia powiedziałem w moim ojczystym języku:


    pokaż spoiler -Drodzu Katarzynu, kochaciu Darku bardzie niż ja, odchodzu, zegnajci Maciek


    pokaż spoiler Machając Kasi na do widzenia, wydałem jednocześnie polecenie komputerowi pokładowemu abyśmy udali na moją rodziną planetę Reptalian z galaktyki Stulejaris 1337.


    pokaż spoiler **Tak mirki, my isniejemy.


    pokaż spoiler I nie należy nas wkurwiać, albo odetniemy wam tlen w butli, pukniemy starą, a na koniec będziemy wam puszczać video z tej nocy w pętli z kmp playera na tablecie.**


    pokaż spoiler _PS.
    Benek jest naszym wodzem._


    #adamekopowiada #takbylo #truestory #benek #pasta

    pokaż spoiler Na dowód tego że nie ściemniam dołączam zdjęcie jakie wykonałem przed chwilą z mojego statku i śle galaktyczne pozdrowienia dla Mirko ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość