Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Na zdjęciu Stanisław Czerczesow oddaje polskiemu prezydentowi urnę z prochami Lecha Kaczyńskiego.

    #heheszki #cenzoduda #legia #bekazprawakow

  • avatar

    Czy wypok widział kiedyś większą spierdolinę? Nie dość, że złodziej, to jeszcze cham

    pokaż spoiler "pojechał" wdowie


    #supercoolljuk2content #przegryw #stulejacontent #japierdole @Supercoolljuk2

  • avatar

    Z okazji #matura ja sie pochwale moim #truestory z mojego życia. Długie będzie, ale chyba warto czytać. Przynajmniej jak opowiadam tę historię znajomym, słuchają z zaciekawieniem.

    Zawsze chciałem być lekarzem/weterynarzem/biologiem wiec zdawałem maturę z biologii. Mama zorganizowała mi korepetycje, ale nie tak byle jak z ogłoszenia, ale wypytała ludzi u kogo warto na korepetycje chodzić bo dobrze naucza.

    Trafiłem więc do jakiejś starszej babki, co to pracuje na wydziale biologii uniwersytetu. Genialny plan szybko okazał się marazmem jak się okazało, że... jest tam bibliotekarką. Co prawda na jednych zajęciach kiedyś powiedziała, że prowadziła ćwiczenia z jednego z przedmiotów, ale plan chyba zdechł.

    Chodziłem jednak chętnie, bo naprawdę genialnie tłumaczyła. Starsza siwa kobieta, paląc jedną fajkę za drugą bez pytania czy mam coś przeciwko temu, opowiadała mi o układzie oddechowym, nowotworach i innych rzeczach, które mogą być na maturze.

    Przez ostatnie dwa miesiące jednak doznała "zaciętej płyty". Omawialiśmy rozmnażanie. Wszystkie formy rozmnażania. Jak to robią ssaki, a jak dzielą się pantofelki. Czym się różnią rośliny nagonasienne od okrytonasiennych. Glony i ich rozmnażanie, pierścienice i ich rozmnażanie... Dwa razy w tygodniu tylko to i nic więcej. Jak pytałem czy możemy omówić coś jeszcze, to mówiła, że widzi, że jestem dobry w tamtych tematach, a tym nic nie wiem. Kipowała fajkę, zapalała drugą i gadała dalej o tym samym.

    To się zrobiło tak nudne, że chyba odpuściłem z jedne czy dwie "korki" przed samą maturą i sam zrobiłem sobie repetytorium.

    Przyszedł dzień matury.

    Muszę powiedzieć, że to była stara matura, w czasach gdy nawet nie było gimnazjum, więc do wyboru było albo napisanie testu a/b/c, albo dwa tematy na wypracowanie z zakresu biologii.

    Na test nawet nie spojrzałem i nie pamiętam drugiego tematu wypracowania, ale ten który wybrałem pamiętam do dziś: "Opisz rożne formy rozrodu u organizmów żywych"

    Po maturze, bezpośrednio po egzaminie, jeszcze w garniturze pognałem do tej kobiety pochwalić się, że nie uwierzy, ale było to, co omawialiśmy najczęściej ostatnio.

    Kobieta jeszcze w progu, oczywiście paląc swój papieros, uśmiechnęła się i powiedziała:

    pokaż spoiler "Wiem, bo ja te pytania układałam"


    Okazało się, że gdy moja mama szukała do kogo pójść na korepetycje, ktoś jej ją podpowiedział, bo kobieta - z pozoru nic nie znacząca pracownica uniwersyteckiej biblioteki - od lat była konsultantem Centralnej Komisji Egzaminacyjnej z zakresu biologii. Ja i moja mam o niczym nie wiedzieliśmy.

    #heheszki
    pokaż całość