:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Matkę Teresę kojarzymy jako sympatyczną, przygarbioną starowinkę o złotym sercu. Może i taka właśnie była, ale podobnie jak każda ludzka istota – i ona miała swoje mroczne tajemnice, które dziś mocno podważają jej krystaliczny wizerunek. Dzięki ogromnym dotacjom finansowym, Matka Teresa z Kalkuty prowadziła przeszło pół tysiąca placówek charytatywnych w wielu najbiedniejszych zakątkach świata.Parę lat temu opublikowano raport, z którego wynika, że Watykan, aby ułatwić proces beatyfikacji słynnej siostry zakonnej, celowo przemilczał niektóre fakty z jej życiorysu. Okazuje się, że Matka Teresa uważała, że cierpienie zbliża do Boga i często rezygnowała z leczenia umierających, a nawet odmawiała podawania im środków przeciwbólowych.
    Mimo możliwości finansowej pomocy ofiarom klęsk żywiołowych w Indiach, często oferowała im modlitwę oraz medaliony z wizerunkami świętych… Taka właśnie błyskotka stała się dowodem cudu potrzebnym do beatyfikacji Matki Teresy. Otóż zakonnica położyła medalion na brzuchu jednej ze swych pacjentek. Po tym geście chora przestała czuć silny ból brzucha. Jak się okazało, nie był to żaden cud, a efekt działania podanych wcześniej lekarstw…
    Kontrowersje budzi też fakt, że Matka Teresa chętnie przyjmowała datki od ludzi do cna złych, którzy w ten sposób próbowali oczyścić swój wizerunek. Jedną z takich osób był okrutny dyktator z Haiti – Francois Duvalier, twórca reżimu, który to pochłonął życie 30 tysięcy osób!
    Dodatkowo, ze wspomnianego raportu wynika, że jedynie 5% wszystkich pieniędzy poszło na ratowanie życia pacjentów Matki Teresy. Reszta miała trafić do watykańskich banków. #religia #truestory
    pokaż całość

    odpowiedzi (38)

  • odpowiedzi (4)

  • avatar

    Spotkałam się z mireczkiem, czyli kontynuacja tego posta ʕ•ᴥ•ʔ

    Z Vitzem poznałam się przypadkiem na mirko miesiąc temu. Wrzucił post o zerwaniu z różowym i zagadałam do niego, bo akurat przechodziłam to samo (tylko z niebieskim :P). Jakoś tak zaczęliśmy sobie pisać, potem z mirko przerzuciliśmy się na fejsa a z fejsa na skype. Ciągle gdzieś przewijał się motyw "kurde szkoda, że tak daleko bo piłbym/piłabym z tobo kompot". W końcu stwierdziłam, że w sumie co mam do stracenia, w Łodzi mnie jeszcze nie było, jadę. Jemu trochę takie wyjazdy średnio pasowały, bo to człowiek pracujący a ja jako studentka piątego roku mam więcej wolnego niż zajęć, więc mogę jeździć ile chcę :P Wtedy pojawił się tamten post, który zgarnął 600 plusów. I od razu zaznaczam - nie było żadnego szantażu, że jak bedo plusy to przyjadę! Vitz to wymyślił bo jest atencjuszem a mi się oberwało, że mam cipe na plusy (╯︵╰,) Miałam przyjechać tak czy siak. Koniec końców w mireczku zaszła jakaś magiczna zmiana (pewnie te plusy tak na niego podziałały :P) i stwierdził, że nie będzie mnie ciągnął przez pół Polski i to on odwiedzi mnie :D No i mamy dziś, o 15 spotkaliśmy się w Katowicach, poszliśmy na pyszny amerykański obiad, wypiliśmy dzban piwa (kompotu nie mieli :<) a na koniec...

    pokaż spoiler Postawiłam mu loda. Wiadomo, że seksów nie było, bo szanujmy się, pierwsze spotkanie i takie tam, ale stwierdziłam, że lód ok. Pic related - gała, którą opierniczyłam


    Podsumowując: spędziłam w fajnym towarzystwie cztery godziny, pośmieszkowaliśmy, Vitz zobaczył Spodek i "piękny" katowicki rynek i spędził cały dzień w podróży :D Same profity! Okazuje się, że można poznać fajne osoby na mirko i nie ma wstydu wyjść z nimi na obiad i piwo :D Także jeśli kiedyś będziecie mieli ochotę, to polecam tego mirkowicza, transakcja przebiegła pomyślnie. Polecam.

    #wykop #oswiadczenie #truestory #mirko
    pokaż całość

    odpowiedzi (125)