:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (23)

  • avatar

    Był potencjał, więc wykorzystałem

    #lechwalesacontent #heheszki

    odpowiedzi (8)

  • avatar

    Kolega ze swojego hobby uczynił sposób na zarobek - chłopak jest przedstawicielem gatunku złotych rączek - samouków, coś jest do zrobienia to tu poczyta, tam dopyta, gdzieś podpatrzy i już wie jak to trzeba zrobić, na co uważać, co potrzebne itd.
    Na tym swoim "dłubalnictwie" kolega zaczął zarabiać, otworzył firemkę, dostał dofinansowanie za które kupił sprzęt i narzędzia i prowadzi taki mniej więcej interes - wyszukuje zużyte czy uszkodzone sprzęty (od mebli poprzez elektronikę różnej maści, elektronarzędzia na samochodach, skuterach czy motocyklach skończywszy) jak najtaniej (często gęsto za symboliczną „flaszkę” "byłeś Pan mi to z garażu/piwnicy/domu zabrał”), naprawia/remontuje/ przeprowadza renowacje i sprzedaje z zyskiem.

    Nad wyraz często trafiają mu się piekielni, którzy znajdują „swój” towar jaki mu sprzedali, a który po jego zabiegach wygląda już znacząco inaczej i nagle pragną go odzyskać. Oczywiście za darmo, albo oddając mu tyle ile za niego zapłacili.
    Jeszcze pół biedy jak ktoś „pali głupa” i na rozmowie telefonicznej się kończy, ale zdarzają się i bardziej namolni i pomysłowi.

    Jakiś czas temu kolega za parę stówek kupił używany samochód – obraz nędzy i rozpaczy, który już dłuższy czas pełnił rolę „elementu krajobrazu” na czyimś podwórku. Facet, który go sprzedał, był zadowolony bo jak twierdził więcej by złomowanie kosztowało. Okazało się, że samochód wymaga trochę pracy nad estetyką, polerki lakieru, wymiany opon i akumulatora, niedrogiej naprawy elektryki, wymiany kilku równie tanich części i bez problemu przeszedł przegląd.
    Dwa dni po tym jak samochód pojawił się w ogłoszeniu przyjechał poprzedni właściciel i na siłę chce odzyskać samochód, wciskając koledze kwotę, którą od niego otrzymał. W momencie jak się facet zorientował, że nic nie ugra zaczęło się straszenie Policją, prawnikiem, rzucanie mięsem.

    Innym razem kolega kupił wieżę audio, u poprzednich właścicieli stała na strychu nieużywana, bo coś się popsuło. Kumpel naprawił, wyczyścił, położył nową okleinę na głośnikach i wystawił na sprzedaż – po jakimś czasie zjawił się klient, który pooglądał, posłuchał, ale nie kupił. Następnego dnia ten klient wraca z poprzednim właścicielem i powtórka z rozrywki:

    - Ma oddać bo on go naciągnął.
    - Na handel to by za tyle tego nie oddał.
    - Wezwie Policję.
    - Zawiadomi US.

    Mistrzostwem świata było starsze małżeństwo, które koledze sprzedało zdezelowane meble – jak to kolega określił sporo czasu i kasy kosztowała renowacja (tapicer, naprawa, lakierowanie). Przyjechali je odzyskać wynajętym dostawczakiem wraz z 3 synami. Ci nawet nie mieli zamiaru oddać koledze kwoty, którą za meble otrzymali – miał oddać i już. Tym razem to kumpel wzywał Policję, bo synowie tych państwa byli chętni do „zabrania własności rodziców” bez zgody kolegi.
    Po interwencji Policji starsi państwo domagali się zwrotu kosztów wynajęcia samochodu dostawczego, bo na marne przyjechali.

    Nie wiem na co tacy ludzie liczą i co nimi powoduje.
    #coolstory #pasta
    pokaż całość

    odpowiedzi (13)