•  

    pokaż komentarz

    Dla nauczyciela piątka.
    Dla nas wszystkich czysty przykład.

    W tłumaczeniu na polski:
    Uczniowie stwierdzili ze plan Obamy jest świetny bo nikt nie bedzie biedny i nikt nie bedzie bardzo bogaty. Wiec nauczyciel zegzemplifikowal plan Obamy w postaci usrednienia ocen za testy.
    czyli wszyscy piszą a następnie po ocenieniu prac kazdy dostaje taka sama ocena rowna sredniej z wszystkich.
    Pierwszy test poszedl ok bo srednia wyszla "B" (powiedzmy ze nasza piątka). Ci co sie uczyli stwierdzili ze nie oplaca sie meczyc skoro rezultat i tak bedzie slabszy niz oczekiwany.
    Ci co sie niewiele uczyli stwierdzili ze nie ma po co sie uczyc skoro i tak dostali bardzo dobre "B".

    Kolejny test skonczyl sie na "D" (nasza trojka). A nastepny na "F" (nasza jedynka).

    Chcieli socjalizmu to dostali.
    BRAVO!

    Smutne tylko ze tego ludzie nie rozumieja...

  •  

    pokaż komentarz

    Takie "zajęcia" powinny być obowiązkowe w szkole, może w końcu odechciałoby się ludziom socjalizmu...

    •  

      pokaż komentarz

      @mariusz_j: ech, pamiętam jak miałem przedsiębiorczość w liceum, to nauczycielka "edukowała" nas stawiając w opozycji do komunizmu keynesizm...
      i jeszcze tak zabawnie to słowo wymawiała, jak "kęśizm"

      a o szkole austriackiej dowiedziałem się już długo po zdaniu matury :]

    •  

      pokaż komentarz

      @Adi_Cherryson: Moje doświadczenia z licealnych podstaw przedsiębiorczości kończą się na rozróżnianiu typów spółek i wykładzie o tym, że jeśli chcemy mieć jakiś pieniądz na emeryturze powinniśmy wrzucać coś na fundusze inwestycyjne... dziwne to były zajęcia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Adi_Cherryson: Moja nauczycielka przedsiebiorczosci wysylala zawsze kogos z nas po drozdzowke do sklepiku. Odpowiedz ustna u niej wygladala tak:

      -pytanie 1...
      -Yyyy (5 sekund minelo)
      -1:0 dla mnie. Pytanie 2...
      -No yy (5 sekund pozniej)
      -2:0 dla mnie. Ostatnie pytanie...
      -? (5 sekund...)
      -3:0 . Jedynka. Siadaj.

      Jedyne co pamietam z tego przedmiotu, to biznesplan , ktory trzeba bylo zrobic. Dzieki niemu zdalam w ogole przedsiebiorczosc...

      Teraz studiuje ekonomie w Niemczech i zaczynalam od kompletnego zera. Nie jest tak zle, czasem jest tak ciekawe jak ten przyklad z artykulu. No i nie musze nikomu biegac po drozdzowy :)

    •  

      pokaż komentarz

      @tusiatko: Przynajmniej jednej zasady z dydaktyki się trzyma - nie powinno się dawać bomby zanim nie zada się co najmniej 3 pytań, Niektórzy już po 2 lubią stawiać płotek :D

    •  

      pokaż komentarz

      @BenjaminWest: Ale chociaz by dala z 20 sekund na zastanowienie. To nawet w teleturniejach daja wiecej niz ona. :/

    •  

      pokaż komentarz

      @tusiatko: To akurat racja, i jeszcze ta duma. Nauczyciel nie może siebie traktować jak wroga ucznia o.O Tak samo jak w rpg - mistrz gry też nie może być przeciwnikiem graczy ^^

    •  

      pokaż komentarz

      @BenjaminWest: Her name was Stopa and she wazzzz eviiil !!

    •  

      pokaż komentarz

      @mariusz_j: Amerykanie tego jeszcze nie przeżyli, dlatego się uczą w szkole.

    •  

      pokaż komentarz

      @mariusz_j: ta... najlepiej to gdyby uczyli jak być dobrym, sumiennym, uległym pracownikiem, który musi się pogodzić z tym, że nie ma nic do gadania, (bo widocznie jest za głupi skoro musiał się nająć od pracy zamiast sam założyć firmę). Jak będzie dobrym pracownikiem to za parę lat może awansuje i sam będzie mógł stać nad innymi i wydawać im polecenia, ewentualnie założy własną firmę i tam też poczuje co to jest władza wynikająca z posiadania pracowników.. Jeżeli wprowadzisz kapitalizm w społeczności która nie czuje potrzeby rywalizacji, nie jest egoistyczne i po prostu tego nie chce to ten system nie zadziała. I odwrotnie - gdy chcesz wprowadzić socjalizm, bądź komunizm tam, gdzie ludzie chcą rywalizować i dążyć do maksymalizacji kapitału to wtedy też długo to nie pociągnie. I to nie kwestia: kapitaliści mają rację, a inni nie jeżeli chodzi o ekonomię - jedni wolą socjalizm bo czuję się w nim lepiej (nie mylić z tym, że chcą brać pieniądze ,a nie pracować) a drudzy preferują kapitalizm czy jeszcze inne rozwiązania.. Obecnie prowadzi się politykę narzucania systemu: wygra wybory Kowalski to narzuca swoją wizję społeczeństwa nie licząc się z tymi którzy na niego nie glosowali (wmawiając im , że się mylili i są głupi skoro go nie popierają) ; wygra Nowak, to zrobi tak samo, ze swoją wizją.

    •  

      pokaż komentarz

      @nie_tak_szybko: Zgadzam się tym co napisałeś, szczególnie z tym, że różni ludzie chcą w pracować na różnych zasadach.
      Ale uważam, że kapitalizm jest lepszy od socjalizmu. W kapitalizmie duża grupa ludzi (zwolenników socjalizmu) może się zorganizować i założyć dużą firmę w której każdy będzie zarabiać po równo (i każdy będzie miał coś do powiedzenia). W socjalizmie kapitalistom byłoby raczej ciężko pracować wg swoich zasad, a właściwie byłoby to niemożliwe. Tak samo z wszelkimi ubezpieczeniami (zdrowotne, emerytalne, etc.), powinien być wybór czy chcesz się ubezpieczyć czy nie, a jeśli chcesz, to gdzie (np. w państwowej firmie ZUS).
      Niestety pewnie nigdy tak nie będzie, jak słusznie zauważyłeś politycy narzucają system wszystkim. Może rozwiązaniem byłyby niezależne województwa z własnymi prawami..

  •  

    pokaż komentarz

    To jest komunizm, a nie socjalizm, bo w socjaliźmie płaca zależy od pracy, a lepsze wyniki są nagradzane, tylko przede wszystkim niepieniężnie - wystarczy przypomnieć choćby "przodowników pracy".

    Już nie mówiąc o tym, że Obama to zatwardziały liberał (w europejskim znaczeniu), a jego plan zdrowotny to plan Heritage Foundation z końca xx wieku, co w obecnym usa jest nazywane "socjalizmem"...
    W Polsce zapewne wstąpiłby do KNP, zakładając, że ma poglądy które przedstawia. W usa są po prostu dwie lewicowe partie i nic więcej: ta która myśli na rok w przyszłość i ta, która myśli na 10 lat w przyszłość.

  •  

    pokaż komentarz

    Super doświadczenie. Do ludzi chyba inaczej nie dotrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @lowdeamon: Idiotyczne doświadczenie. Smutne, że wokopowicze łapią się na takie populizmy.
      Czy Obama chciał dzielić wszystkie zarobki po równo, nawet bez względu na to czy ktoś pracuje czy nie? Raczej nie i nie znam żadnego polityka, który by tego chciał, bo łatwo zrozumieć, że byłoby to dla wszystkich nieopłacalne i niemożliwe do zrealizowania (zresztą tak samo jak przeciwny system - libertarianizm). Równie mądre byłoby doświadczenie typu "Studentom podano na kolację 20 kg jedzenia. Do rana wszyscy zmarli z przejedzenia. Wniosek: jedzenie zabija, aby być zdrowym należy przestać jeść cokolwiek".
      Nie można też porównywać ocen do pieniędzy, bo to zupełnie co innego. Profesor, który przedstawił to doświadczenie pewnie zarabia dość dużo i zrobił to, bo wyższe podatki jemu się nie opłacają, a nie dlatego że to złe dla społeczeństwa.

      Lepszym doświadczeniem byłoby wysłać ludzi na małe wyspy i ustalić na nich różne systemy: komunizm, libertarianizm i socjalizm. Zostawić na rok, a potem przypłynąć zobaczyć co się stało...
      Na pierwszej wyspie nikomu nie chciało się pracować i wszyscy pomarli z głodu.
      Na drugiej garstka ludzi opanowała wszystkie zasoby, co mogło skończyć się na trzy sposoby. Jeśli bogacze nie posiadali broni, to biedna większość postanowiła walczyć, zabili bogaczy i przejęli ich majątek (po pewnym czasie z tych biedaków wyłonili się nowi bogacze, którzy zostali zabici w następnej wojnie domowej i tak dalej). Jeśli bogaci byli zdolni do obrony, to biedna większość umarła z głodu i już nie było komu pracować na bogaczy, musieli oni sami pracować, a więc ich poziom życia bardzo się obniżył. Jeśli zaś bogacze uzyskali dużą przewagę siły, to wprowadzili niewolnictwo i odebrano biednym wszystkie prawa.
      Na trzeciej wyspie znaleziono złoty środek, czyli taki rozmiar redystrybucji dóbr, który jest dla wszystkich najkorzystniejszy. Życie toczyło się spokojnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @alojzystudent:

      30% z 1200zł netto i 30% z 50000zł netto to nadal 30%
      Jak mi powiesz,że od 3000zł będę oddawał 60% to nie chciałoby mi się wysilać bardziej niż do granicy 2999, bo nie będe się zaorywał na kuronie, pomoc socjalną, czy MONARy dla niezdolnych życiowo i leniwych.

      @darco3:
      rzeczywiście Alojzy to lewacka pała :P

    •  

      pokaż komentarz

      @alojzystudent:: proponuje obejrzeć serie Miltona Friedmana o wolnym rynku zanim zaczniesz pisać głupoty.

    •  

      pokaż komentarz

      @alojzystudent: Jeszcze komentarz do anegdoty: kto znalazł złoty środek na wyspie socjalizmu? Wszyscy naraz? czy każdy osobno? Kto stwierdził że odda część swojego wypracowanego zysku innym?

      Najprawdopodobniej powstała partia, najsilniejszych, najgłośniejszych, która najpierw naobiecywała reszcie jak to będzie fajnie. Potem wszyscy zaczęli pracować, część łowiła ryby, część zbierała kokosy część rąbała drewno, partia rządziła... Pracownicy wszystko robili dla państwa-partii za co dostawali muszelki jako środek płatniczy,
      Partia imię równości po uprzednim zostawieniu sobie części ryb, kokosów i drewna(wystarczająco żeby się najeść i ogrzać) puściła wszystko do dystrybucji. Jenak okazało się, pomimo że ludzie mają muszelki nie ma wystarczająco dużo ryb, kokosów i drewna żeby wszyscy byli najedzeni i ogrzani.
      Część ludzi chciała sama o siebie zadbać i ponad to co robiła dla pracodawcy(partii), pracowała na siebie. W imię równego podziału bardziej zaradni zostali obciążeni dodatkowymi podatkami i a biedni dostawali dodatki, w końcu partia miała nadwyżki wynikające z nadwyżki tych bogatszych.
      Po pewnym czasie pracowici przestali pracować ponad normę widząc dopłaty i korzyści dla tych którzy pracowali mniej.
      Związkom zawodowym udało się utrzymać dopłaty i dodatki dla pracowników a rządzącym zaczęło brakować towaru do podziału(oczywiście członkowie partii swoją cześć dostawali zawsze).
      Żeby wyspiarskie życie się nie rozpadło, partia zaczęła importować drewno, kokosy i ryby i pożyczać muszelki z innych wysp. Dobra nadal były rozprowadzane w formie dopłat a sprzedaż kokosów była reglamentowana, żeby nikt przypadkiem nie miał więcej. Ludzie nie pracowali nic ponad to co musieli bo i tak się nie opłacało.
      Życie toczyło się spokojnie...

    •  

      pokaż komentarz

      @lowdeamon: ale to nie jest dokonca reprezentatywne, bo komunalne dzialania tez przynosza korzysci.
      prosty przyklad wezmy ta sama klase i powedzmy ze musza sprzatac sale w ktorej sie ucza, jesli kazdy bedzie tylko sprzatal kolo swojej lawki zajmie to wiecej czasu, jesli kazdy bedzie kupowal osobne srdoki czystosci to bedzie to wiecej kosztowalo itp. ale jesli potraktuja zadanie jak grupa i dzialac beda wspolnie to odniosa sukces.

      jest to zmodyfikowana teoria ekonomi a. smitha dobrze przedstwaiona na przykladzie:
      http://www.youtube.com/watch?v=CemLiSI5ox8

      socjalizm z zasady nie jest zly, baa w teorii dziala doskonale tylko z praktyka jakos nie idzie.....ale jaki ustroj dziala?

    •  

      pokaż komentarz

      e i powedzmy ze musza sprzatac sale w ktorej sie ucza, jesli kazdy bedzie tylko sprzatal kolo swojej lawki zajmie to wiecej czasu, jesli kazdy bedzie kupowal osobne srdoki czystosci to bedzie to wiecej kosztowalo itp. ale jesli potraktuja zadanie jak grupa i dzialac b

      @bio: Wszystko się zgadza - tyle że przykład o którym wspomniałeś jest nieadekwatny. Chodzi o to że redystrybucja dóbr prowadzi do zaniku motywacji i przedsiębiorczości. Twój przykład to raczej problem planowania i kierowania grupą. To czy grupa odniesie sukces wynika głównie z motywacji, korzyści własnej i obecności niezbyt odległego celu. Jeśli tej samej grupie(np. 20 osób) damy do wysprzątania nie salę ale dzielnicę to wynik już nie będzie taki imponujący. Osobiście podejrzewam że taki eksperyment skończyłby się totalną porażką i rezygnacją uczestników.

    •  

      pokaż komentarz

      @DzikiPiesDingo: "Jak ktoś za młodu nie był komunistą..." z tego stwierdzenia można wysnuć przypuszczenie że komuniści zatrzymali się w rozwoju. :P

    •  

      pokaż komentarz

      @lowdeamon: niby tak ale mozna tak samo argumentowac ze porazka studentow tez wynika z braku dobrej motywacji i organizacji, bo moznaby przeciez argumentowac ze studenci mogli sie umowic aby na kazdy z testow uczyla sie tylko grupa wystarczajaca do otrzymania oceny zaliczajacej a reszta mogla miec wolne.
      kazda statystyka sie rozwadnia gdy rozpatrujemy nie porownywalnie wieksza grupe (klasa-dzielnica).
      z restza moze przyklad nie jest najlepszy, ale na pewno rozumiesz ze im wieksze przedsiewziecie majace sluzyc duzej grupie tym latwiej wykonac to zadanie jesli grupa wspolpracuje. jesli zas grupa nie dziala dla dobra ogolu a raczej dla indywidualnych wynikow wtedy ma zastosowanie idea profesora.

      Tzw. zbiorowe czyny spoleczne tez mialy swoje pozytywne strony:]

    •  

      pokaż komentarz

      @bio: Tak - w czynie można było czasem wyciągnąć dziewuchy na siano :P

      Lepiej jest wykonywać zadania w grupie - ale tak jak napisałem poprzednio: motywacja członków, korzyść własna i obecność celu - bez tego nic nie zrobisz.

      Przy czynach miałeś to zapewnione - zwykle takie "spotkanie towarzyskie" jak czyn kończyło się "uczczeniem" dnia pracy, jeśli nie przyszedłeś to miałeś spory kłopot i byłeś na celowniku - więc motywacja i korzyść były. Cel był bardzo widoczny - sprzątnąć pole, wyzbierać stonkę, pomalować trawę bo przyjeżdża przewodniczący czy co tam się jeszcze robiło

    •  

      pokaż komentarz

      @lowdeamon: aaa tez opowiadasz historie z podwody niczym o atlantydzie.
      ja wiem ze propaganda po komunistyczna przedstawia wszystko co powstalo pod egida socjalizmu za skrajnie zle ale nie dalej jaki kilka tygodni temu byla kronika filmowa na wykopie jak to czynem spolecznym mieszkancy miast odsniezaja drogi publiczne. moja matka czynem spolecznym bedac harcerzem sadzila drzewa....
      nie wszytko co robi sie grupowo i spolecznie musi byc zle, a nie wszytsko co ma komercjalna wartosc jest dobre.
      czasem trzeba zrobic cos dla dobra ogolu a nie dla jak to okreslasz korzysci wlasnych. celem i motywacja zarazaem jest polepszenie otoczenia w ktorym zyjesz..

      co do "widocznych" celow to i w przypadku egzaminu na uczelni jest widoczny.....

    •  

      pokaż komentarz

      @bio: Cel tak - ale motywacja jest żadna w takim przypadku.

      Oczywiście - odśnieżanie czy sadzenie drzew w tzw. "czynie" czy w przypływie chęci jest pożyteczne - ale zauważ że nikt tych ludzi nie zmusza, bardzo wymierne korzyści i m.in. nieudolność organów odpowiedzialnych za te działania są wystarczającą motywacją , a cel widać gołym okiem po bardzo krótkim czasie.

      Wyobraź sobie co by się stało gdyby ci ludzie byli do tego zmuszeni odgórnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @lowdeamon: bycie zmuszanym jest dosc kontrowersyjna kwestia bo czy niekorzystne warunki atmosferyczne nie zmuszaja nas do odsniezania aby mozliwym byl dojazd do pracy? z drugiej strony mozna argumentowac ze wiele kwestii jak chocby wyzsze wyksztalcenie nie jest koniecznoscia.
      wszystko sprowadza sie do mentalnosci ludzkiej -dla jednych porzadek w miejcu publicznym jest koniecznoscia i nalezy go osiagnac nawet naklladem wlasnej pracy czy wysoklimi podatkami, w polsce na przyklad syf w przestrzeniu publicznej jest norma i nikomu nie przeszkadza wiec nie jest koniecznosci

    •  

      pokaż komentarz

      @bio: taka tam demagogia - pogoda zmusza do odśnieżania - ale to od nas zależy czy to zrobimy

      Co do wykształcenia - no pewnie że nie jest - dzieciakom się wbija do głowy że muszą mieć jak najwyższe wykształcenie zamiast kwalifikacji i doświadczenia. Wyrównywanie szans, dodatkowy czas dla ludzi z dysfunkcjami itp. i po co?
      To dłuższy temat raczej...

    •  

      pokaż komentarz

      @lowdeamon: taka tam demagogia - pogoda zmusza do odśnieżania - ale to od nas zależy czy to zrobimy
      jak tak rozumujemy to jedynie musimy oddychac i jesc...a czasem wydalac a cala reszta jest opcjonalna.

      i po co?
      wyzsze wykrztalcenie daje ci mozliwosci ktorych bez niego nie masz, doswiadczenie mozes zbudowac a z wyzszym wykrztalceniem juz nie tak latwo.
      sa firmy ktore wrecz wymagaja wyzszego jako formy gwarancji pewnego poziomu pracownika (nie mowie ze zawsze slusznie) lub z racji kregow w jakich sie obracaja.
      ludzie popelniaja blad myslac ze edukacja cos ci da sama z siebie, w prawda jest taka ze daje ci lepsze rozumienie teoretyczne materii a przede wszystkim pokazuje pracodawcy ze potrafisz przyswajac duze ilosci wiedzy z danej dziedziny...oczywiscie w zalozeniu:]

    •  

      pokaż komentarz

      @bio: Wcale nie trzeba być doktorem nauk żeby do czegoś dojść. Znajomy wyjechał do UK zaraz po maturze (12 lat temu) - teraz ma dwie firmy w UK i śmieje się z "panów naukowców" bo oni zapiepszają a on tylko kasuje siano.

      Wcale nic nie trzeba - chyba że się myśli o karierze w konkretnej branży, a i to takiej w której wymagana jest bardzo specjalistyczna wiedza którą ciężko samemu zdobyć np. chemia, kontrola jakości, budownictwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @lowdeamon: a mnie zawsze smiesza opowiesci o zakladaczach firm bo na kazdego ktoremu sie udalo przypada kilkunastu z wyzszym ktorzy doszli do tego samego lub lepiej mniejszym wysilkiem.
      nie zrozum mnie zle ja wcale nie mowie ze wyzsze cos ci gwarantuje albo ze robi to z ciebie kogos madrzejszego a ze jedynie daje pewne mozliowsci, otwiera pewne drzwi.

      co do branz jak sie zastanowisz to nie wiele jest branz ktore tej specjalistycznej wiedzy nie potrzebują...na mysl przychodzi jedynie handel i powiazane z nim dziedziny jak np. transport.
      wez pod uwage ze czasem wiedza jest niezbedna do wykonywania jakiegos zawodu (np. IT) ale nie zawsze musi byc zdobyta w tradycyjny, szkolny sposob-mogl sie ktos tego sam nauczyc ale jest to trudniesze i rzadsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @lowdeamon: Tak.

      Oczywiście to wszystko przy założeniu, że jedynym (lub przynajmniej dominującym) czynnikiem decydującym o wysokości zarobków jest motywacja.