•  

    pokaż komentarz

    Taaak, zwiększmy płacę minimalną do 1400 euro, czyli do 5800zł. Domena dobrze oddaje treść tego wykopu - wiocha.pl

    •  

      pokaż komentarz

      @kunajk: Nie o to tutaj chodzi.
      Autor miał zapewne na myśli to, że Polacy są goleni do goła na każdym kroku i mimo wszystko są szczęśliwi.. bo najważniejsze, aby ten wredny Kaczyński nie rządził. Nieważne, że wszelkie możliwe podatki zostały podniesione, polityka prorodzinna polega na obciążeniu podatkiem między innymi ubranek dla niemowląt, rośnie bezrobocie, wzrasta liczba urzędników. W tej chwili przekracza wszelkie rozsądne granice. Sytuacja jest beznadziejna. Najgorsze jest to, że ludzie się na to godzą i są szczęśliwi... bo mają swojego donalda t. i rezydenta komoruskiego :-)

      A co do pensji minimalnej - przypominam! Niedawno była wojna przeciwko pomysłom podniesienia jej wartości. Wszyscyy "pracodawcy" byli przeciw, ale kiedy rząd podniósł im składkę na ZUS, wtedy nikt nawet nie pisnął. Obciążenie dla pracodawcy jest takie samo z tą różnicą, że pracownik nie dostaje nic.

    •  

      pokaż komentarz

      A co do pensji minimalnej - przypominam!

      @Faraday: Co masz na myśli, bo nie rozumie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kunajk: Niedawno była ostra walka "pracodawców" ze związkowcami, którzy chcieli podniesienia pensji minimalnej. Oczywiście przedstawiciele "pracodawców" jak zawsze twierdzą, że wzrost pensji minimalnej przełoży się na wzrost bezrobocia, bo nie będzie ich stać na zatrudnianie pracowników itp. itd. Stara, znana wszystkim gadka.
      Od nowego roku wzrosła składka na ZUS płacona przez pracodawcę. Czyli de facto pracodawcy i tak łacą więcej - podobnie jak by to miało miejsce w momencie podniesienia pensji minimalnej. Rzecz w tym, ze pracodawcy ponoszą wyższe koszty, ale w żaden sposób nie przekłada się to na wynagrodzenie pracowników. Dziwnym zbiegiem okoliczności nikt nie odezwał się w tej sprawie. Nagle okazało się, że wzrost obciążenia pracodawców w żaden sposób nie wpłynie na prowadzoną przez nich działalność. Nikt nie zwrócił uwagi na wzrost bezrobocia z tego powodu, a wręcz przeciwnie - pewna pani poseł z PO twierdziła, że bezrobocie spadnie.

      Co do pensji minimalnej... moim zdaniem w Polsce jest ona zdecydowanie za niska. Tak zwani "pracodawcy" jeszcze nie nauczyli się, że istnieją tylko i wyłącznie dzięki pracownikom. Praca jest towartem jak każdy inny. Jeśli Cię na niego nie stać, to nie kupisz.... Prosta zasada. Jeżeli nie chcesz płacić swoim pracownikom godziwych pensji, to sam bierz sie do roboty albo zamykaj biznes.

    •  

      pokaż komentarz

      "Rzecz w tym, ze pracodawcy ponoszą wyższe koszty, ale w żaden sposób nie przekłada się to na wynagrodzenie pracowników."

      @Faraday: To ciekawe dlaczego tak popularne są umowy o zlecenie, oraz umowy o dzieło. Ciekawe dlaczego tak popularna jest kompilacja umowy o pracę z płacą minimalną, plus umowy o dzieło z resztą pensji. Dlatego uważam, że Twoje założenie jest błędne. To, że pensje nie zmalały, nie znaczy, że nie wpływa to na wysokość wynagrodzeń - może się to ujawnić w mniejszych podwyżkach, oraz premiach. Niedawno było głośno o proteście kierowców w jakiejś dużej firmie, gdy okazało się, że podwyżki będą na niesatysfakcjonującym poziomie. Pewnie uważasz, że to nie ma związku z kosztami idącymi na pracownika.

      Dla pracodawcy pracownik to koszt. Pracodawca nie jest złośliwy i nie chce chce dołożyć pracownikami by mu było ciężej. Po prostu dana praca jest dla niego warta np 4000zł i tyle.

      Co do pensji minimalnej... moim zdaniem w Polsce jest ona zdecydowanie za niska.

      To dlaczego nie podnieść by jej do poziomu Irlandzkiego, w końcu koszty życia są podobne. Podnieśmy płacę minimalną do 5000zł!

      Praca jest towartem jak każdy inny. Jeśli Cię na niego nie stać, to nie kupisz..

      Otóż to. Prawo popytu i podaży. Jakoś nie są potrzebne minimalne i maksymalne ceny na masło, mleko, laptopy, albo samochody.

    •  

      pokaż komentarz

      Prosta zasada. Jeżeli nie chcesz płacić swoim pracownikom godziwych pensji, to sam bierz sie do roboty albo zamykaj biznes.

      @Faraday: Jednym słowem, chcesz zmniejszyć liczbę pracodawców.

      Jak sam zauważyłeś, praca jest towarem. Dlaczego w Irlandii praca jest więcej warta niż w Polsce? Bo trudniej o pracownika, praca jest rzadszym towarem, a więc jest więcej warta. Dlaczego jest rzadszym towarem? Bo jest więcej firm, które konkurują o pracowników. Im więcej jest firm, tym płace są wyższe, bo praca staje się bardziej cenna.

      Reasumując, jedyną sensowną recepcje na zwiększenie płac w Polsce, jest zwiększenie ilości firm, które konkurują o pracowników. Nie są potrzebne żadne dotacje, wystarczy, że rząd przestanie im przeszkadzać, że zniesie się bariery biurokratyczne. Czyli recepta jest dokładnie odwrotna od tej, którą zaproponowałeś. Nie zrozum mnie źle, ale jesteś analfabetom ekonomicznym, który swoimi działaniami, chciał zmniejszyć realną płacę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Faraday: Jak to nikt nie zwrócił uwagi na podniesienie składki rentowej? Wiele miesięcy o tym się trąbi, wielu pracodawców mówi, że może to doprowadzić do jakiegoś tam zwiększenia ilości bezrobotnych, znów bezsensownie zwiększają się koszty pracy itd. itp. To, że Ty nie słyszałeś "narzekań" to nie oznacza, że nikt się w tej sprawie nie wypowiadał i nie protestował.

    •  

      pokaż komentarz

      @Faraday: załóż samodzielnie firmę, to naprawdę proste.

    •  

      pokaż komentarz

      @muminisko01:
      Właśnie że założenie to akurat nie jest problemem. Nie potrzebujemy 1 okienka na założenie działalności. Ktoś chce prowadzić działalność gospodarczą poświęci tydzień na załatwianie spraw w gminie, sądzie, ZUSie i USie. nie problem, jak to byłoby jednorazowe.

      Dalej jest niestety gorzej. co miesiąc ZUS, rozliczenia VAT, PIT, koncesje, pozwolenia, kontrole (kary za brak instrukcji mycia rąk). Martw się, że zmienią przepisy i będziesz musiał zwinąć interes (zbiorniki dwupłaszczowe na paliwa w stacjach itd).

    •  

      pokaż komentarz

      @kite: ale mnie właśnie poniekąd o to chodzi :) Narzekamy, że pensje są strasznie niskie... Ok, umiem - dajmy na to - tylko ubierać ziemniaki. Mam pracę za najniższą krajową i narzekam. Szerokiej drogi życzę! Proszę założyć działalność i płacić 1200PLN miesięcznie ZUS + jakiś VAT przy dochodzie 300PLN. Zobacz jak rynek wycenia Twoje umiejętności i czy da się z tego wyciągnąć 5000PLN miesięcznie :)

      BTW. Pracuję na etacie a po godzinach prowadzę własną działalność i robię zlecenia aby nie było, że nie wiem o czym piszę. Mój kumpel od trzech lat prowadzi firmę, która ma już sporo stałych zleceniodawców. Zatrudnia kilka osób na umowę o pracę. Po odliczeniu wszystkich kosztów zostaje mu 2400PLN w kieszeni. Kilka lat temu pracował jako programista w dużej firmie. Miał 7000PLN miesięcznie na rękę (Warszawa).

  •  

    pokaż komentarz

    Cóż za bóldupy... Czekamy na remedium na te problemy, może autor podsunie równie błyskotliwe myśli.

  •  

    pokaż komentarz

    Też mi Amerykę odkryli. Widać, że tekst napisany chyba przez jakiegoś 15 latka, który nie zbyt wie, a na pewno nie pamięta jak i dlaczego ten świat funkcjonuje.
    Wojna nas wyniszczyła, a po wojnie wpadliśmy w czarną dupę czyli komunizm podczas gdy zachód prężnie się rozwijał. Dysproporcje były takie, że mieliśmy trudno na każdym polu, zarabialiśmy właściwie bezwartościowe za granicą pieniądze. Komuna upadła i od 20 lat idziemy do przodu czasem jest to krok do przodu, czasem zdarzy się do tyłu, ale w porównaniu do 30 lat wstecz to niebo i ziemia.
    Zachód tego nie miał, więc trudno by teraz jak za dotknięciem magicznej różdżki było u nas tak samo. To powolny proces... A taki jeden z drugim ledwo podrósł, wyjechał za granice albo przeczytał w necie jakie tam są zarobki i teraz szok i oburzenie, czemu u nas tak nie ma..

    •  

      pokaż komentarz

      @Czarny_Nindza:
      Wiesz co, nienawidzę komunistów, ale polecam Tobie paradoksalnie - poczytanie sobie Urbana, o ile jeszcze wydaje "NIE".
      Poczytaj sobie, jakie są rzędy wielkości rozkradanej kasy. Zainteresuj się także, jak szybko dobre zarządzanie może spowodować poprawę warunków życia w państwie. Poczytaj sobie także troszkę zawodowych ekonomistów żeby zapoznać się znów z rzędami wielkości defraudowanych i marnotrawionych przez rząd pieniędzy. Może przestaniesz sobie wreszcie dawać wciskać kit z tą wojną i komuną.

      Owszem, to ma znaczenie, i tyle co na Zachodzie byśmy nie zarabiali nawet gdyby rządził nami najlepszy możliwy rząd na który osobiście bym głosował. Z drugiej strony faktycznie ludzie tutaj dają się traktować jak bydło. Rozpasanie i bizancjum ze strony rządu - z naszej tylko "płacz i płać".

      Nie chodzi tylko o to, że u nas nie ma jak na Zachodzie, chodzi o to, że polski rząd lekką ręką wspomaga bogatsze kraje kiedy tutaj bieda z nędzą aż piszczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Nie wiem dlaczego, ale w założenie wziąłem, że proces odbudowy kraju trwa przy równoczesnej korupcji, nieudolności, złodziejstwu i marnotrawstwie. Zabawne jest jak człowiek może się do tego przyzwyczaić i traktować jako normalny, a wręcz niezbędny element życia.
      Co nie zmienia faktu, że żale przedstawione na tym obrazku wydają mi się przesadzone i pisane przez osobę, dla której różnica warunków na zachodzie i u nas to zagadka.

      Na dobrą sprawę możemy tylko teoretycznie dywagować sobie nad tym jak szybko prawidłowo zarządzane państwo powinno się podnieść z takiej sytuacji w jakiej była Polska. Zależnie na jakie opinie się powołamy możemy wywnioskować krótszy lub dłuższy czas.
      Faktem jest, że u nas trwa to już 23 lata i będzie trwało dalej...

      Przyznaję, autor obrazka ma trochę racji, ale większość tego co napisał treścią i formułą jest dla mnie wyrzucaniem nie do końca sprecyzowanych żali przez nie do końca wiedzącego co chce i o co chodzi gościa, który sam o sobie pewnie myśli, że jest politycznie "przebudzonym".
      Ale zgadzam się z tym, że chore jest abyśmy my - państwo żyjące w permanentnym kryzysie, finansowali kryzysiki bogatszych. Fakt, mają one też wpływ na nas, ale przecież możemy pomagać w inny niż finansowy sposób.

    •  

      pokaż komentarz

      @Czarny_Nindza:
      Pewnie te procesy odbudowy wyglądają podobnie w innych "demoludach". Oczywiście nasze media podają, że u nas jest najlepiej, a w innych wschodnich krajach gorzej. Np na Ukrainie, Białorusi. Nie wiem, tutaj akurat mógłbym coś sensownego powiedzieć, jakbym tam pojechał na jakiś miesiąc czy dwa. Ani nasze media prawdy nie piszą, ani tym bardziej ich media. Nie wiem czemu, ale mi się wydaje że bardziej na wschód od nas jest bardziej jakoś "wschodnio". Może tam rządy nie udają, że są jakieśtam europejskie czy nawet amerykańskie, czy po prostu zachodnie. Być może nie ma u nich czegoś takiego, że jak młody i wykształcony - to popiera jakąś ich partię, a jak stary głupi oszołom - to inną. W sumie to ciekawe jak tam jest. Trzeba będzie jakieś ciekawe blogi poszukać, może ktoś już o tym pisał.

      Wracając do obrazka - nazwa domeny mówi sama za siebie :) Inna sprawa, że tacy kolesie, jak niewątpliwie dzieciak który to wyprodukował - są moim zdaniem reformowalni. Na razie, jest młodym ignorantem, który zupełnie nie wie o co chodzi, ale już się nie zgadza na to co jest. Jak takiemu kolesiowi wytłumaczysz gdzie się myli, to być może coś z tego zrozumie. Kwestionowanie jest pierwszym krokiem do nauczenia się czegoś. Wolę tych co (nawet bezkrytycznie) kwestionują, od tych co bezkrytycznie przyjmują wersje "autorytetów".

      Ludzie, którzy wiedzę mają, bo została im przekazana i utrwalona milion razy przez rządowe media - tym już nie wytłumaczysz. Ich nie przekonasz. Oni są pewni. Wszystko co nie będzie pasować do oficjalnej wersji z góry nazwą bredniami, teorią spiskową i tak dalej. Jak poprosisz, żeby rozwinęli swoje zdanie (IRL tak robię czasami), odpowiadają "z góry" - "to jest skomplikowane", "to nie jest takie proste". Wybacz, to brzmi jak demagogia (i pewnie to jest demagogia), ale jak zrobisz przekręt, zrobisz coś bardzo nieuczciwego ale nie dałeś się złapać za rękę - najlepsze co możesz powiedzieć, żeby wytłumaczyć to co zrobiłeś to właśnie to - że nic nie jest takie proste, że to wszystko jest skomplikowane, a ludzie którzy mają pretensje po prostu nie rozumieją.

      Na blogach ekonomiści tłumaczą, czasem używając prostszego, czasem trudniejszego języka - dlaczego nadmierne obciążenia podatkowe są złe, dlaczego przeregulowanie gospodarki jest złe, dlaczego istniejące rozwiązania systemowe prowadzą do korupcji i tak dalej. Oni to po prostu tłumaczą, a nie sądzę, żeby profesorowie ekonomii nie byli osobami wystarczająco kompetentnymi do tłumaczenia tych kwestii. Nie sądzę żeby ludzie tacy jak Piotr Waglowski nie byli wystarczająco kompetentni do wyjaśniania kwestii natury prawnej.

      Rząd, ministrowie i rządowe media nie tłumaczą. Politycy zazwyczaj poprzestają na dwóch rzeczach - zastrzeżenia przeciwników nazywają niepoważnymi, a swoje decyzje określają po prostu tak - że musieli, bo sytuacja jest skomplikowana i wszystko nie jest takie proste, jak wydaje się przeciwnikom czy opozycji. Gdyby jeszcze tak często nie łapano ich na beznadziejnie słabych kłamstwach...

      Ale mimo wszystko obawiam się, że mają rację, chociaż to dość ponura sprawa. Być może faktycznie musieli, ale powody ich decyzji niestety nie były natury gospodarczej czy w ogóle merytorycznie związane z gospodarką. I to faktycznie jest skomplikowane, być może nawet tak, że byśmy tego nie zrozumieli. Co nie zmienia faktu - że to co robią jest złe. A powody dla których to robią są jeszcze gorsze.

      Na koniec - dlaczego w ogóle tu oporuję - to co napisałeś wcześniej to dokładnie oficjalna wersja socjalistów, jaką starają się tłumaczyć swoje "sukcesy" gospodarcze. Czytałem to kiedyś w postaci bardzo rozbudowanego artykułu wyglądającego jak praca magisterska (który oczywiście pewnie był pracą magisterską). Masę tabelek, wykresów, danych, źródeł. Temat: wykazanie, że obecna sytuacja gospodarcza Polski wynika wprost (i głównie) z uwarunkowań historycznych. Jako, nie czarujmy się, ignorant w temacie ekonomii czy historii (jestem informatykiem) - dałbym autorowi tej pracy wiarę. Gdyby nie Wykop, na którym piszą naprawdę różni ludzie. Oprócz zbuntowanych dzieciaków, także dorośli, poważni wykształceni ludzie, w tym np pasjonaci historii czy ekonomii. Kilka komentarzy merytorycznie całkowicie obaliło punkt po punkcie tezy autora, co najważniejsze - mistrzowsko podważając wiarygodność jego źródeł. Cała teoria okazała się sprytną manipulacją, którą z łatwością może połknąć każdy, kto nie ma solidnej wiedzy w temacie. Oczywiście zaraz ktoś powie, że jak - nie mając wiedzy mogę dać wiarę drugiej stronie? To prawda. Nie mogę. Wiem, że są dwie wersje. Wiem, że ludzie tym manipulują. Wiem, że trzeba starać się wypracować na to własny punkt widzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Czytałem kiedyś obszerny artykuł na temat, że właśnie okres komuny i zniszczenie wojenne nie były na tyle dotkliwe aby podnosić się z tego w takim tempie jak to się rzeczywiście dzieje. Trudno mi tu wyrokować. Myślę, że może być w tym trochę racji. Nie sądzę jednak aby był to taki "pikuś" i może wszystkiego to nie tłumaczy, ale część różnic pomiędzy wschodem i zachodem na pewno. Takie wydarzenia zostawiają po sobie ślad na lata. Wystarczy powiedzieć, że przecież w Polsce da się odczuć różnice wynikające z tego pod jakim zaborem były dane tereny.
      Inna sprawa jest, że w niektórych dziecinach jesteśmy naprawdę rzeczywiście srogo oszukiwani i traktowani nie najlepiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: > Czytałem to kiedyś w postaci bardzo rozbudowanego artykułu wyglądającego jak praca magisterska (który oczywiście pewnie był pracą magisterską)
      Jeśli możesz to podaj link. BTW jak poprawnie cytuje się w komentarzach, bo nie chce coś działać

    •  

      pokaż komentarz

      @yuim:
      Było na Wykopie, ale pewnie ciężko to znaleźć. Nie mam nawet pomysłu po jakich tagach tego szukać.

      BTW jak poprawnie cytuje się w komentarzach, bo nie chce coś działać
      Jeśli pierwszym znakiem w linii będzie ">", akapit po tym znaku oznaczy się jako cytat

  •  

    pokaż komentarz

    A skąd się bierze owa dysproporcja? Skoro tyramy podobnie, ceny są podobne, nawet podatki są prawie takie same, to gdzie leży przyczyna tego że możemy zapłacić pracownikowi 1/3 angielskiej stawki? Gdzie się zaczyna cała ta pętla?

    •  

      pokaż komentarz

      @Kulek1981: od tego, ze jak masz zaplacic komus 1400 E to obok stoi 10 osob ktore beda pracowac za 1000 E, 8 osob za 700E , i 5 ktore moga pracowac za 350 E.... w biznesie o to chodzi, zeby minimalizowac koszty...

    •  

      pokaż komentarz

      @devonpl: To nie jest sam początek. Jeżeli klient mi nie zapłaci więcej, znaczy że on nie ma kasy. Jaki jest powód, że właśnie owy ktoś nie ma pieniędzy, by zapłacić mi więcej za usługę, bym mógł zapłacić godziwie pracownikom?

    •  

      pokaż komentarz

      @Kulek1981: Bo my nic tak naprawdę nie eksportujemy. Zamożność Niemiec, Francji, Szwecji powstała na tym, że sprzedają oni swoje towary na całym świecie. Grecy i Portugalczycy dorobili się na turystyce. A my coś eksportujemy? W porównaniu do nich - niedużo. Niby w Polsce produkuje się samochody, ale Polacy są tu tylko wyrobnikami, a wszystkie zyski lecą do kieszeni Niemców i Włochów.

      I nikt nas nie okrada, my po prostu powoli wychodzimy z biedy. Od 1989 i tak nastąpił skok, przecież startowaliśmy z poziomu bankruta. A tacy np. Holendrzy rozwijali się od 1945 i ich gospodarka obecnie równa jest naszej, mimo, że jest ich ponad dwa razy mniej niż Polaków.

      Ktoś powie - ZUS kradnie mi połowę pensji. Ale tę twoją połowę dostanie emeryt, rencista i urzędnik, więc w skali ogółu Polaków bilans wychodzi na 0. Jakiś inny Polak naje się za twoje. Tyle, że moce przerobowe takiego urzędnika marnowane są na przelewanie z jednego naczynia w drugie zamiast na wytwarzanie dóbr i usług. Moglibyśmy szybciej doganiać ten zachód, ale do tego potrzeba mądrego przywództwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @nemanja: Łap plusa. Irytuje mnie jak w takich pogadankach w stylu "bieda w Polsce panuje" zawsze pomija się ujemny bilans handlowy. Nie liczy się ile tyramy, tylko jakie przynosi to efekty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kulek1981: Co prawda, to prawda. Ale jest tez duzo zagraniczych firm i firm z duzym kapitalem, ktore moga dac wiecej, ale nie dadza, bo zarobki ustanawia rynek. W duzych firmach, dadza Ci, tylko troszeczke wiecej, zebys nie uciekl do konkurencji pracowac. Ale problem na pewno jest wiekszy... zgadzam sie

    •  

      pokaż komentarz

      @Kulek1981: Podstawy makroekonomii. W dużym skrócie i uproszczeniu: Realny PKB to funkcja przeciętnej produktywności i procentu osób zatrudnionych w gospodarce. Produktywność zależy od kapitału, kapitału ludzkiego, zasobów naturalnych i technologii. Mamy problem ze zbyt małą ilością osób pracujących (w stosunku do całej populacji) - tzn. zbyt mało Polaków pracuje w stosunku do osób, które z różnych względów nie pracują i są utrzymywane przez osoby pracujące (bezrobotni, emeryci, renciści, politycy, biurokracja itp.). Główna przyczyna biedy to jednak brak jednego z ważnych elementów wzrostu produktywności - kapitału. Porównaj produktywność Polaka z produktywnością np. Anglika i dowiesz się, czemu w Polsce jest bieda a w UK dobrobyt. I nie chodzi o kapitał ludzki, bo tu nie odstajemy - po wyjeździe do UK Polak nagle staje się równie lub nawet bardziej produktywny od Anglika. Chodzi o pieniądze i trochę o technologię. Statystycznie rzecz biorąc Polacy są równie pomysłowi i pracowici co inne nacje, ale nie mają kasy, żeby swoje pomysły wprowadzić w życie i wygenerować zysk. A czemu nie mamy kapitału? Parafrazując niemieckie powiedzenie - jedź do Niemiec lub Rosji, kapitał twoich przodków już tam jest.

  •  

    pokaż komentarz

    Zawsze mnie zastanawia dlaczego nigdy nie ma w takich porównaniach Nigerii, Konga czy innych biedniejszych krajów od nas.

    A no tak, okazało by się że w Polsce jednak nie traktują nas całkowicie jak bydło, i są kraje jednak gdzie jest bardziej "bydlasto". Tam są dopiero wyrobnicy dla świata, i sprzedaż towarów luksusowych po zawyżonych cenach.