•  

    pokaż komentarz

    A ja właśnie w tym tygodniu byłem na pogrzebie kogoś z rodziny zmarłego z powodu wylewu.
    Co do wykopu to wątpię żebym kiedykolwiek w razie czego sobie akurat tą informację przypomniał.

  •  
    n......8

    +2

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Ja ze swojej strony dodam, że nawet poprawne wykonanie wszystkich tych ćwiczeń, typu uśmiech zdanie itp. nie gwarantuje, że ktoś nie ma udaru. Byłem świadkiem takiej sytuacji. Na szczęście mimo poprawnego wykonania kilkunastu ćwiczeń pogotowie zdecydowało się zawieźć osobę do szpitala i był to niedokrwienny udar mózgu...

  •  

    pokaż komentarz

    koleś ledwo żyje, umiera, a ja mam mu powiedzieć "uśmiechnij się"?

  •  

    pokaż komentarz

    Do mojej mamy karetkę wzywałam 2 razy. Pierwszy raz znalazłam ją nieprzytomną na balkonie (szybka reakcja lekarzy przywróciła mi wtedy nadzieję w służbę zdrowia). Drugi raz to był już typowy wylew - zauważyłam, że mówi do mnie bardzo niewyraźnie, ma... wykrzywioną twarz i cały czas pyta o bratanka, którym się wtedy zajmowała, "co Adaś, co Adaś", co było dla mnie bardzo dziwne. Niestety ojciec był wtedy w domu i rozpętało się piekło - twierdził, że wyolbrzymiam od poprzedniego razu, mama na pewno jest zmęczona, itp, żadnej karetki (byłam wtedy niepełnoletnia, wg niego gówniara). Gdybym się wtedy nie postawiła temu pieprzonemu, zawsze przekonanemu o swojej racji... człowiekowi, to nie wiem jak to byłoby z mamą. Wezwałam karetkę, stwierdzili udar, zabrali do szpitala, znaleźli dodatkowo guza mózgu. Mama jak na razie się trzyma, a ojciec utrzymuje, że to on zachował zimną krew, a ja spanikowałam. Prawda. Gdybym nie spanikowała, mama też miałaby teraz zimną krew. Tylko trochę bardziej dosłownie.