•  

    pokaż komentarz

    W sumie to orzeczenie popsuje stosunki między pracownikami w firmach :P

    •  
      B....y

      +5

      pokaż komentarz

      @Q-rek: chyba polepszy, bo żadnemu pracownikowi nie służy zatajanie zarobków. Zatajenie powoduje, że można płacić mniej, stąd firmy są takimi entuzjastami tego pomysłu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bennny: Oczywiście, dla firmy jest to korzystne z powodów czysto finansowych. Ale nie tylko. Znając ludzi, większość z nich będzie się krzywo patrzeć na kolegów, którzy zajmują te same stanowiska i zarabiają więcej (szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, żeby można było nie różnicować zarobków pracowników). U dużej części będzie się to nawet przejawiać jawną niechęcią względem kolegów. Nie ma się co łudzić, ludzie tacy już są - nie lubią, gdy ktoś ma lepiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Q-rek: Dlatego osoby na tym samym stanowisku powinny otrzymywać identyczne pensje i nie ma takich kłopotów :)

    •  

      pokaż komentarz

      @XpedobearX: Zdecydowanie nie powinny. Zawsze ktoś jest bardziej zaangażowany, bardziej odpowiedzialny, ma lepsze pomysły czy szybciej realizuje zadania.

    •  

      pokaż komentarz

      @dziki_rysio_997: To w takim razie powinien dostać premię, ja mówię tutaj akurat o stałej stawce wynagrodzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @XpedobearX: Zasadniczo tak, przy czym są zawody, gdzie jeden pracownik może pracować dwa razy lepiej od drugiego. W takim wypadku musiałbyś mu dawać co miesiąc 100% premii. Formalnie wszystko jest ok, w praktyce jednak pewnie skończyłoby się tym, że przy tej samej podstawie dostałby 20% więcej od kolegi. Chyba, że mówimy o idealnym systemie premiowym, pytanie ilu pracodawców taki wprowadziło.
      Poza tym przyjmijmy, że mamy dobry system premiowy (i pracujemy w trybie projektowym) - pracownik A potrzebował x czasu na skończenie zadań wycenionych na x, pracownik B również dostał zadania wycenione na x, ale skończył je w 0.5x (oczywiście zgodnie z wymogami jakościowymi, bla, bla...). W tym przypadku wyliczona premia powinna brać się z prostej proporcji. Jak jednak nagrodzić to, co zaangażowany pracownik zrobił extra (załóżmy, że napisał soft lepiej, niż oczekiwano, przez co można wyłączyć 1/4 serwerów i zaoszczędzić trochę kasy)? Przyznać mu premię według widzimisię przełożonego? Przemilczeć temat? Moim zdaniem taka osoba powinna regularnie dostawać wyższą podstawę wynagrodzenia w wysokości pozwalającej utrzymać motywację do pracy.

      Tak przy okazji: dla mnie prawdziwą dyskryminacją jest to, że pracodawca prowadząc swój własny interes musi się tłumaczyć, dlaczego zatrudnił X, a nie Y i dlaczego X dostaje więcej "za taką samą pracę" od Z.

    •  

      pokaż komentarz

      @XpedobearX: w prywatnej firmie mogę różnicować wynagrodzenie wedle własnego "widzimisię". Za komuny ludzie mieli po równo - traz majà

    •  

      pokaż komentarz

      @XpedobearX: Ja się jednak nie zgodzę że osoby na tym samym stanowisku powinny zarabiać tyle samo. Było by to po prostu niesprawiedliwe. Często się zdaża że osoby na tym stanowisku pracują kilka krotnie szybciej i ich praca jest lepszej jakości (wpył na to może mieć wiele czynników: umiejętności, doświadczenie, talent, zaangażowanie etc.).

      Myślę teź, że zależy to od rodzaju pracy. Porównajmy dwa przypadki:
      1) Praca w fabryce polegająca na zebraniu produktów z linii (które poruszają się z jednostajną prędkością) i zapakowaniu ich do pudełka.

      2) Praca w roli programisty polegająca na implementacji różnej funkcjonalności w systemach dużej firmy.

      W pierwszym przypadku można powiedzieć że wyrównanie stawek dla wszystkich pracowników ma sens, ponieważ pewne ograniczenia sprawiają że wykonując tą pracę nie da sie bardzo wyróżnić. Różnica pomiędzy wynikami najbardziej wydajnego pracownika a średniego jest bardzo mała (bo taśma zawsze daje produkty z taką samą prędkością).

      W drugim przypadku jest zupełnie inaczej. Z doświadczenia wiem że niektórzy programiści potrafią pracować kilka krotnie wydajniej od innych. Dodatkowo liczy się to że np. ich kod jest lepszej jakości, łatwiejszy w utrzymaniu, zrozumieniu przez innych. W takim przypadku jeżeli taki pracownik otrzyma 2.5x więcej wynagrodzenia od najsłabszego kolegi, to czasem i tak będzie to dobry interes dla firmy.

  •  
    T.....7

    +5

    pokaż komentarz

    "Tam pracodawca będzie musiał udowodnić, że nie dyskryminował."
    To od teraz w sądach trzeba udowodnić, że jest się niewinnym, zamiast oczekiwania, że prokuratura będzie próbować udowodnić winę?
    Gdzie domniemanie niewinności?

    •  

      pokaż komentarz

      @Tuniu77: Prawo pracy zasadniczo faworyzuje pracownika jako stronę słabszą w ewentualnym sporze. Tak było i jest, bo pracodawca ma zawsze i tak cięższe działa do dyspozycji (min. pełną dokumentację, lepszych prawników, więcej pieniędzy).

    •  

      pokaż komentarz

      @Tuniu77: Całe gadanie o dyskryminacji działa na mnie jak płachta na byka. Wychodzi na to, że pracodawca nie może odrzucić kandydata tylko dlatego, że czułby się niekomfortowo pracując z osobą o poglądach/orientacji seksualnej/ubiorze X. Czasem też pewnie chciałby zatrudnić osobę płci A pomimo wyższych kwalifikacji kandydata płci B po to, by poprawić morale zespołu złożonego z B. Też mu nie wolno? To samo z dyskryminacją w kwestii wynagrodzeń. Jeszcze niech zaczną sprawdzać kolor majtek prezesa, który może dyskryminować grupę wyznaniową I.

    •  
      T.....7

      +1

      pokaż komentarz

      @dziki_rysio_997: Też mnie to denerwuje. Nie można mówić o własności prywatnej i wolności gospodarczej, jeśli pracodawca nie może zatrudnić takiego pracownika jaki mu osobiście odpowiada, nawet jakby miał na tym stracić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tuniu77:

      zamiast oczekiwania, że prokuratura będzie próbować udowodnić winę?
      Jaki prokurator? W sądzie pracy prokurator jest w nielicznych przypadkach. I jakie domniemanie niewinności? To dotyczy prawa karnego.

      Zawsze zabierasz głos, nie mając pojęcia o czym mówisz? Jakież to inteligentne...

  •  

    pokaż komentarz

    Rzadko czytam że SN orzekł coś dobrego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Fix: SN tak naprawdę nie powiedział niczego nowego. ;-)
      Już we wrześniu 2008 roku Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej wyraziło opinię, że poglądy, w myśl których, jest dopuszczalne wprowadzenie zakazu ujawniania przez pracownika wysokości własnego wynagrodzenia, w ocenie Departamentu, nie znajdują uzasadnienia.

      DPR I-0712-18/MF/08
      Zasadniczo strony zawierające umowę mogą swobodnie ustalać wzajemne prawa i obowiązki. Treść tego stosunku nie może jednak sprzeciwiać się obowiązującym przepisom i zasadom współżycia społecznego. Ze strony prawa pracy cywilistyczna swoboda umów jest więc ograniczona przez art. 18 kodeksu pracy który nie pozwala na kształtowanie umów prawa pracy w sposób mniej korzystny dla pracownika niż przepisy tego prawa. A ponieważ nie ma wyraźnego przepisu, który nakazywałby pracownikowi dbanie o dobro zakładu pracy poprzez nieujawnianie wysokości osiągniętego wynagrodzenia trudno przyjąć, że taki zapis w umowie byłby korzystniejszy dla pracownika niż obecnie obowiązujące przepisy

      Jedynie różnica jest taka, że ten pogląd nie był prawnie wiążący.

    •  

      pokaż komentarz

      @Volki: nadal ten pogląd nie jest prawnie wiążący; teraz jedynie stoi za nim większy autorytet - SN a nie organu administracji

    •  

      pokaż komentarz

      @jpmarat:

      nadal ten pogląd nie jest prawnie wiążący; teraz jedynie stoi za nim większy autorytet - SN a nie organu administracji
      Nie napisałem, że jest już wiążący, a po prostu nie był (=nigdy) .

  •  

    pokaż komentarz

    Może teraz autorzy AMA zaczną odpowiadać na pewne magiczne pytanie.