•  

    pokaż komentarz

    Autor tego artykułu sam sobie duma na temat pracy publikowanej w Nature, w której nie ma ani kszty sensacjno-spiskowego charakteru tego wpisu:

    http://www.nature.com/nclimate/journal/vaop/ncurrent/full/nclimate1461.html

    Niemniej jednak znalazło się pełno wykopowiczów co emocjonalnie to wykopało. Czytać ze zrozumieniem?

    •  
      S.....o

      +11

      pokaż komentarz

      @eddiechapman: Dokładnie. W dodatku 'gadżeto mania' zdaje się starać o miano eksperta do spraw klimatu (bo już nie pierwszy raz widzę ich wypowiadających się na ten temat) i sugeruje że rewolucja przemysłowa nie ma tu żadnego wpływu, bo przecież dane wskazują na wzrost od ponad 100 lat. Szkoda że taki ekspert od techniki nie sprawdził dokładnie od kiedy ludzie zaczęli masowo używać paliw kopalnianych bo dowiedzieliby się że rewolucję przemysłową mamy już od 200 lat, na długo przed wyprawą HMS Challenger. Na dodatek nie ma w artykule żadnych informacji odnośnie kiedy był największy wzrost, bo program uruchomiono dopiero w 2000r. a HMS pobierał dane tylko przez 4 lata (1872-6) Na szczególną uwagę jednak zasługuje pierwszy komentarz pod artykułem który niby to bezinteresownie przyklaskuje wysnuwanej teorii (taki ciekawy trend który obserwuję przy okazji czytania takich artykułów)

    •  
      p......l

      0

      pokaż komentarz

      @Sfumato: to ile węgla spalaliśmy powiedzmy w okresie między 150 a 100 lat temu? tyle co w jeden rok teraz? bez jaj

    •  

      pokaż komentarz

      @Sfumato: Albo prawdopodobnie autor/blogger szuka nieco bardziej komtrowersyjnych tytułów, tzn sam je tworzy abu zwiekszyć poczytność. Na wykopie na główną już takie bzury na temat GO wypływały, że podbicie statystyk gwarantowane:

      http://nauka.gadzetomania.pl/author/kedzierski11gmail-com

    •  
      S.....o

      +1

      pokaż komentarz

      @prachwal: >nie ma w artykule żadnych informacji odnośnie kiedy był największy wzrost, bo program uruchomiono dopiero w 2000r. a HMS pobierał dane tylko przez 4 lata (1872-6)

  •  

    pokaż komentarz

    O dżizes, to się robi komiczne, jak blog próbuje pisać pseudo naukowe artykuły, a nie ma pojęcia o czym pisze.
    Po pierwsze oceany ocieplają się nie tylko od 100 czy 140 lat, ale pewno i od 200-300 lat, czyli od "mini epoki lodowej" (a właściwie okresu ochłodzenia z XVII-XIX w.).
    To że się ociepla od 200 lat, wcale NIE neguje, że na obecne ocieplenie ma wpływ człowiek!
    Ocieplenie które miało miejsce w latach 1800-1960 r. wynikało ze wzrosty aktywności Słońca.
    Natomiast od około 1960 r. aktywność Słońca spada, zaś temperatury rosną dynamicznie po 1975 r. zwłaszcza.
    http://www.wykop.pl/ramka/272971/go-na-spokojnie-czy-jestescie-gotowi-wykopac-fakty-wykresy/

    Dlatego sugerowanie głupich wniosków na siłę, sugeruje mi, że pisze te artykuły jakiś koleś z góry ustaloną tezą a nie żaden spec.

  •  

    pokaż komentarz

    podobno wszystkie planety w układzie słonecznym się ogrzewają. Jeżeli to prawda, to nie ma się co dziwić, że u nas też się grzeje :)
    a co z tego wyjdzie...czas pokaże

  •  

    pokaż komentarz

    Nie zdradzę czyje to słowa i z jakiej książki... przynajmniej nie od razu.

    Zdumiewająco niewiele wiemy o wszystkich aspektach środowiska naturalnego, od jego przeszłości, przez stan dzisiejszy, aż po metody
    skutecznego nim zarządzania. We wszystkich dyskusjach zainteresowane strony przeceniają zarówno zakres, jak i rzetelność naszej obecnej wiedzy.
    Ilość dwutlenku węgla w atmosferze wzrasta. Dzieje się tak najprawdopodobniej za sprawą działalności człowieka.
    Trwa naturalny okres ocieplania się klimatu, rozpoczęty około roku 1850, po wyjściu Ziemi z czterystuletniej „małej epoki lodowcowej”.
    Nikt nie wie, w jakim stopniu obserwowane obecnie ocieplenie jest wywołane przyczynami naturalnymi.
    Nikt też nie wie, w jakim stopniu ocieplenie to jest wywołane działalnością człowieka.
    Nikt nie wie, o ile Ziemia ociepli si ę w ciągu najbliższych stu lat. Modele komputerowe r óżnią się w przewidywaniach o czterysta procent, co najlepiej dowodzi, że nie mamy o tej sprawie pojęcia. Gdybym jednak miał zgadywać - czyli robić to, co robią wszyscy - oszacowałbym prawdopodobny wzrost temperatury na 0,812436 stopnia Celsjusza. Nie ma żadnych dowodów na to, że moje wyliczenie jest lepsze lub gorsze od innych. (Nie jesteśmy w stanie „oszacować” ani „przewidzieć” przyszłości. Oba te określenia to eufemizmy. Pozostaje nam zgadywanie).
    Podejrzewam, że obserwowane dziś nagrzewanie się powierzchni Ziemi zostanie częściowo przypisane działalności człowieka.
    Przypuszczam również, że ocieplenie atmosfery będzie miało tu minimalne znaczenie, a decydujący będzie wpływ struktury użytkowania gruntów.
    Zanim zaczniemy podejmować kosztowne decyzje na podstawie komputerowych modeli klimatycznych, proponuję zastosować rozsądny, moim zdaniem, wymóg precyzyjnego przewidzenia temperatury na najbliższych dziesięć lat. Albo - jeszcze lepiej - na najbliższe dwadzieścia.
    Uważam, że człowiek, który nadal wierzy w rychłe wyczerpanie się zasobów naturalnych Ziemi, mimo że podobnie alarmistyczne prognozy powtarzają się od dwustu lat, zachowuje si ę co najmniej dziwacznie. Nie wiem, czy dzisiaj to przekonanie wynika z nieznajomo ści historii, sklerotycznego dogmatyzmu, niezdrowego uwielbienia Malthusa, czy może ze zwyczajnego uporu, ale na pewno tkwi w nas głęboko.
    Istnieje wiele względów przemawiających za rezygnacją z paliw kopalnych i w ci ągu najbliższego stulecia z pewnością to zrobimy. Nie
    potrzeba nam do tego nowych przepisów, zachęt finansowych, programów oszczędności węgla i wiecznego krakania malkontentów. Jeżeli się nie mylę, na początku XX wieku nikt nie musiał zakazywać korzystania z transportu konnego.
    Przypuszczam, że w roku 2100 ludzie będą od nas znacznie bogatsi i mniej liczni, b ędą zużywali więcej energii i cieszyli się większymi
    obszarami dzikiej przyrody. Naprawdę nie sądzę, żebyśmy musieli się o nich martwić.
    Obecna granicząca z histerią dbałość o bezpieczeństwo jest w najlepszym przypadku marnotrawstwem zasobów i skazana ludzkim duchu, w najgorszym zaś - najkrótszą drogą do totalitaryzmu. Natychmiast potrzebujemy publicznej edukacji.
    Dochodzę do wniosku, że większość ekologicznych „reguł” (takich jak idea ekorozwoju czy zasada ostrożności) prowadzi do podtrzymania ekonomicznej przewagi krajów zachodnich i stanowi podstawę nowoczesnego imperializmu. Jest to łagodny sposób powiedzenia: „Mamy to, co chcemy, ale wy tego mieć nie możecie, bo zatrujecie środowisko”.
    Konsekwentnie stosowana zasada ostrożności przeczy sama sobie. Nie ma więc zbyt ostrych słów na jej określenie.
    Wierzę w to, że ludzie mają dobre intencje. Ale czuję ogromny respekt wobec niszczącego wpływu uprzedzeń i zakłamania, potęgi
    racjonalizacji, maskowanego egoizmu i niezamierzonych konsekwencji.

    •  

      pokaż komentarz

      @WLADCA_MALP: dalej...

      Żywię większy szacunek dla ludzi, którzy pod wpływem nowych informacji zmieniają swoje zapatrywania, niż dla tych, którzy uporczywie trzymają się poglądów sprzed trzydziestu lat. Świat się zmienia, ideolodzy i zeloci nie.
      Przez trzydzieści parę lat, jakie upłynęły od powstania mchu ekologicznego, w nauce dokona ła się prawdziwa rewolucja. Wraz z ni ą przyszło nowe rozumienie dynamiki procesów nieliniowych, układów złożonych, teoria chaosu i katastrof. Nauka zmieniła nasze myślenie o ewolucji i ekologii. Tymczasem te dziś już wcale nienowe idee nadal nie docierają do aktywistów ekologicznych, którzy tkwią po uszy w koncepcjach i retoryce lat siedemdziesiątych.
      Nie mamy absolutnie żadnego pojęcia, jak chronić to, co nazywamy dziką przyrodą. Najwyższy czas zacząć badać to zagadnienie. Nie
      zauważyłem faktów, które dowodziłyby, że prowadzimy takie badania z pokorą w sposób racjonalny i systematyczny. Dlatego też nie wróżę ochronie przyrody wielkiej przyszłości w XXI wieku. Za jej zniszczenie organizacje ekologiczne odpowiadają w takim samym stopniu jak firmy budowlane i kopalnie odkrywkowe. Chciwość i niekompetencja mają jednakowe skutki.
      Potrzebny nam jest nowy ruch ekologiczny, w którym nowe organizacje przystąpią do realizacji nowych zadań. Więcej ludzi powinno
      pracować w terenie, a mniej przy komputerach. Potrzebujemy więcej naukowców i znacznie mniej adwokatów.
      Nie można liczyć na to, że uda nam się zarządzać tak złożonym systemem jak środowisko naturalne za pomocą procesów sądowych. Możemy tylko czasowo zmienić jego stan - najcz ęściej przez zakonserwowanie jakiego ś jego fragmentu - ale ostatecznych wyników nie potrafimy ani przewidzieć, ani kontrolować. Nie ma tematu bardziej politycznego niż nasz wspólny świat i nic nie szkodzi mu bardziej niż wierność jednej opcji politycznej. Właśnie dlatego, że środowisko naturalne jest wspólnym dobrem, nie może być zarządzane tylko przez jedną frakcję, zgodnie z obowiązującymi w niej preferencjami ekonomicznymi i estetycznymi. Wcześniej czy później opozycja dojdzie do władzy i spróbuje wywrócić poprzednią politykę do góry nogami. Stabilne zarządzanie środowiskiem wymaga uwzględnienia postulatów wszystkich grup: miłośników skuterów śnieżnych, wędkarzy, rowerzystów, piechurów, budowniczych nowego i konserwatorów starego. Ich wymagania s ą sprzeczne i jest to sprzeczność, której nie da się uniknąć. Ale wypracowywanie kompromisów jest najważniejszym zadaniem polityki. Pilnie potrzebny jest obiektywny, ślepy mechanizm finansowania badań naukowych, które będą stanowiły podstawę decyzji politycznych. Naukowcy doskonale wiedz ą, dla kogo pracują.
      Potencjalni sponsorzy - firmy farmaceutyczne, agencje rządowe, organizacje ekologiczne - zawsze, kiedy zlecają badania, mają pewne oczekiwania co do ich wyników. System finansowania badań nie jest ani otwarty, ani przejrzysty. Naukowcy wiedzą że tylko spełnianie oczekiwań sponsora zapewni im ciągłość finansowania. Z tego właśnie powodu wyniki „badań” finansowanych przez ekologów są równie stronnicze i podejrzane, jak wyniki „badań” zlecanych przez przemysł wydobywczy. To samo dotyczy prac na zlecenie rządu - ich wyniki zależą od tego, kto jest akurat u władzy. Żadna opcja polityczna nie powinna mieć tu przewagi.

      Więcej?

    •  

      pokaż komentarz

      @WLADCA_MALP: tak mądrze gada, że pewnie Adolf Hitler, "Mein Kampf" ;P

    •  

      pokaż komentarz

      @WLADCA_MALP:

      to samo chciałem powiedziec , ale swoimi słowami.

    •  

      pokaż komentarz

      @WLADCA_MALP:

      Więcej?

      Nie, wystarczy, przecież już udowodniłeś że wiedzę o świecie czerpiesz z książek science-fiction.

    •  
      k.....a

      -1

      pokaż komentarz

      @WLADCA_MALP: podpisuję się wszystkimi rękami i nogami :-)

  •  

    pokaż komentarz

    Kolejna nieistniejąca sensacja na głównej Wykopu. Czemu mnie to nie dziwi?