•  

    pokaż komentarz

    to nie wpadka, tylko standard i norma..

    •  
      Y........e

      +46

      pokaż komentarz

      @M4ks: Niestety. Później dziwią się, że polskie uczelnie to masowa produkcja bezrobotnych magistrów. Jeśli studenci tylko kombinują jak się nie narobić, wykładowcy i ćwiczeniowcy o tym wiedzą i mają wyj@#$ne no to efekt jest łatwy do przewidzenia- student niewiele nauczy się na uczelni- zyskują Ci, którzy faktycznie pracują i robią coś sami a najlepiej rozwijają wiedzę jeszcze poza uczelnią- internet, książki itd. jest tego cała masa- tylko trzeba chcieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @YouMustDie: to jest wina studentów, tylko i wylącznie. Rozumiem, że można mieć wyje**ne na podstawówke, gimnazjum czy liceum, bo tam w sumie trzeba chodzić. Ale po co, do jasnej cholery, po co iść na studia, skoro kogoś to nie interesuje, nie potrafi, nie chce mu się..

    •  

      pokaż komentarz

      @YouMustDie: a jak któryś wykładowca nie ma wyj$%%ne i up!$$@#%i 3/4 roku to jest lament jak to uczelnia chce zarobić na komisach i warunkach ;)

      Dzisiejsi studenci w przeważającej większości myślą, że uczelnia to kolejna część liceum, a sam dyplom da im 5k na rękę.

    •  

      pokaż komentarz

      a jak któryś wykładowca nie ma wyj@!@ne i up!#%#@$i 3/4 roku to jest lament jak to uczelnia chce zarobić na komisach i warunkach

      @valdo: To jest druga strona medalu, bo studenci są jacy są, ale widziałem też nagminne, co roczne up$##!@!anie 3/4 roku z kompletnie nieistotnych przedmiotów za kompletnie nieistotne błędy. Niestety szkolnictwo wyższe to patologia i od strony studentów i od strony wykładowców - diabli wiedzą z której większa.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale po co, do jasnej cholery, po co iść na studia, skoro kogoś to nie interesuje, nie potrafi, nie chce mu się..

      @M4ks: Bo taka jest moda, bo tak się przyjęło. Nieważne, że będziesz n-tym magistrem stosunków międzynarodowych czy czego tam jeszcze, ważne, że studiujesz, ważne, że nie jesteś jakimś zwykłym robotnikiem po zawodówce/technikum etc. Nieważne, że ten robotnik po zawodówce czy technikum, ale za to z fachem w ręce weźmie po kilku miesiącach pracy ładną pensję. Ale on nie ma tytułu magistra, a Ty masz. Nieważne, że mimo tego tytułu jesteś bezrobotnym... Taka poj@!#na moda na studia u nas w kraju zaczęła panować.

    •  

      pokaż komentarz

      to nie wpadka, tylko standard i norma..

      @M4ks: Zaraz zaraz, to na polibudzie (zakładam, że to programowanie to na jakiejś poli) nie studiują same ASY, którzy kończąc studia od razu dostają prace za zylion papierów, bo tak dużo potrafią po technicznej uczelni? Dżizas, na tym świecie nie ma już żadnej świętości!

    •  
      N....f

      +3

      pokaż komentarz

      @M4ks: Skutki polityki zwiększania liczby studentów. Świat potrzebuje budowlańców, kasjerek, sprzedawców mcdonaldzie, kelnerek, ludzi rozwożących towary, ochroniarzy, sprzątaczy, rolników i pierdyliarda innych zawodów, do wykonywania których nie potrzeba wyższego wykształcenia. Ale w związku z presją, by iść na studia, ludzie robią sobie dodatkowe wakacje, zamiast się brać do roboty zaraz po liceum, którą i tak będą wykonywać po skończeniu uczelni (o ile dadzą radę).

    •  

      pokaż komentarz

      @YouMustDie:
      Nie wiem jak u ciebie, ale akurat u mnie ci co potrafili kombinowac cos potrafili tez dalej w zyciu osiagnac. Sam akurat robilem w wiekszosc rzeczy, ale od postawienia szablonu programu to juz mialem ludzi. Co im tez procentowalo, mialem takiego chlopaczka, 5.0, wszystko robil i bardzo dobrze go pozniej w pracy traktowalem jako mojego podwladnego:)

    •  

      pokaż komentarz

      @M4ks: Niestety to samo można powiedziec o pracownikach naukowych, którzy nie wiadomo co tam robią, a jeśli wiadomo to widać, że prowadzą zajęcia, tylko dlatego, że ktoś im każe. Oczywiście przyjęte jest, że każdy doktor od razu umie prowadzić wykład i uczyć i nikt nawet niech się nie waży tego kwestionować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: sądze, że wychodzimy daleko poza temat - oszustwa studentów to jednak inna bajka niż przygotowanie kadry naukowej.

    •  

      pokaż komentarz

      @M4ks: Iść na studia po to, żeby mieć lepszą pozycję na rynku, czyli chętniej ktoś zatrudni/awansuje absolwenta, bo ma jakieś tam ogólne podstawy, albo się interesuje powiązanymi tematami z pracą, albo po prostu jest większa szansa że jest myślącą osobą.
      Mój przykład: pracuję od skończenia licencjata w spoko pracy i robię mgr na jak najbardziej powiązanym kierunku z pracą. W zasadzie wszystko co mam na studiach jest mi kompletnie niepotrzebne - ogólnie rzecz biorąc jest to jakaś daleka ogólna teoria. Mam sobie zawracać tym głowę? a papierek niewątpliwie się przyda.

    •  

      pokaż komentarz

      @pentacz: Bo ja wiem... Kazdy ma dzisiaj magistra, a od wielu lat wszyscy wokolo twierdza, ze absolwenci nie wiedza nic i nic nie potrafia-bo nie chca:) a jesli dla kogos studia nic nie wnosza i chce tylko papier bo j tak to umie, to wiecej wysilku wklada w zmienianie czyjegos zadania niz zrobienie samemu..

    •  

      pokaż komentarz

      @M4ks: co do pierwszego zdania - może masz takie otoczenie albo szczególnie tu masz na myśli wykop, bo tutaj rzeczywiście pełno tego typu bezpłodnego narzekania, ale do całej gamy odpowiednich zawodów wyraźnie widać jak dużym atutem są studia dla rekrutujących.
      co do drugiego zdania - chyba źle mnie zrozumiałeś. Wątpię, że istnieją osoby które i tak umieją to co jest na studiach, chodziło mi o przypadki gdzie pomimo wyboru studiów jak najbliższych zawodowi i tak na nich nie masz nic praktycznego - nie znasz tego ale i tak ci nie będzie do niczego potrzebne. Z moich obserwacji wynika że tylko kilka zawodów wykorzystuje większość wiedzy ze studiów (np. lekarz po medycynie, fizjoterapeuta po fizjoterapii, tłumacz po odp. studiach), a miażdżąca większość wykorzysta max 5%.

  •  
    J....d

    +85

    pokaż komentarz

    Współczuje temu prowadzącemu że musi z takimi studentami obcować....

    •  

      pokaż komentarz

      @Jack3d: Nie chcę Cię martwić, ale coś mi się wydaje, że na większości uczelni/kierunków to tak teraz wygląda.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jack3d: To powszechne praktyki na kierunkach informatycznych..

    •  

      pokaż komentarz

      @dziki_rysio_997: wiadomo że studenci sobie "pomagają" ale to jest moim zdaniem przykład skrajnego debilizmu. też miałem takie osoby na roku które nie wykazywały się nawet odrobiną samodzielnego myślenia ale jakoś wszystko zaliczali na ściągach, gotowcach i teraz papier mają. Później się okazuje w pracy że to głąb i psuje opinie innym studentom i uczelni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jack3d: A ja proponuję się wstrzymać z ocenami i z takimi tagami jakie wstawił dodający bo tak na prawdę nic nie wiemy o sytuacji.

      Sam napisałem dziesiątki gotowców studentom elektrotechniki z różnych roczników, bo na PL straszy koleś, który ludziom, którzy w życiu Delphi nie widzieli i więcej nie zobaczą dosrał takimi zadaniami, że nawet nie wiedzieli, gdzie to się zaczyna, a gdzie kończy. Nawet kilku przykładnych studentów, którzy koniecznie chcieli to zrobić sami kapitulowało po kilku tygodniach. I tak co roku.

      Także nie przesadzał bym przynajmniej póki nie wiadomo o co chodzi, bo objawy zidiocenia są równie powszechne wśród wykładowców co wśród studentów.

    •  

      pokaż komentarz

      @murinius:
      Uważam, że to wina 2 rzeczy
      1)Mentalność - kombinowanie we krwi. W Stanach ściąganie jest surowo karane i nikt nawet o tym nie pomyśli..
      2)Przeświadczenie, że bez mgr inż jest się nikim. Bo przecież KAŻDY powinien skończyć studia..

    •  
      d....m

      +1

      pokaż komentarz

      @Jack3d: Byłem na kilku wykładach prof. Myszki i powiem Ci, że powinieneś współczuć studentom chodzącym na jego wykłady.

    •  

      pokaż komentarz

      @murinius: Problemów w szkolnictwie wyższym jest mnóstwo. Pierwszy jest taki, że kosmiczna ilość młodych pcha się na studia, oczywiście nadaje się co piąty. Większość obecnych studentów nie jest w stanie samodzielnie myśleć, stąd studia wyglądają tak, jak wyglądają.
      Z kolei na sensownych kierunkach, studia są na siłę wyładowane bezsensownymi przedmiotami prowadzonymi przez ludzi, którzy gdyby nie praca na uczelni, prawdopodobnie nie znaleźliby sobie innej pracy. I tu wcale mnie nie dziwi, że studenci kombinują, pamiętam z własnych studiów mozolnie klepane projekty pochłaniające mnóstwo czasu, ale jednocześnie łatwe i niczego nie uczące, podczas gdy większość studentów z powodzeniem pracowała w tym czasie zawodowo. Uważam, że studia (techniczne) powinny trwać 3 lata, potem człowiek powinien iść do pracy, a nie zajmować się wyimaginowanymi akademickimi problemami. Jeśli chce robić karierę naukową - nie ma sprawy, niech robi doktorat.

    •  
      N....f

      +9

      pokaż komentarz

      Pierwszy jest taki, że kosmiczna ilość młodych pcha się na studia, oczywiście nadaje się co piąty.
      @dziki_rysio_997: To i tak dobrze. Jak bym się dobrze zastanowił, to nie wiem czy u mnie w grupie na studiach nawet co 10 mógłby się nadawać.

      Ludzie idą na informatykę, bo myślą, że jak są w stanie przeinstalować windowsa, zainstalować program, załączyć cracka to już są materiałem na informatyków. Idą na studia, a tu na dzień dobry:
      1) programowanie
      2) systemy
      3) sieci
      4) matma
      I taki oto człowiek orientuje się nagle, że informatyka to jednak nie jest jego powołanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur: Chodzi o polibudę łódzką?
      Jeśli tak to możesz przybliżyć o kogo chodzi?

    •  

      pokaż komentarz

      @Jack3d: Przez takie kwiatki oraz przez przedmioty nieco niedostosowane do realiów panuje niestety dewaluacja tytułu inż oraz mgra na studiach.

    •  

      pokaż komentarz

      1)Mentalność - kombinowanie we krwi. W Stanach ściąganie jest surowo karane i nikt nawet o tym nie pomyśli..
      2)Przeświadczenie, że bez mgr inż jest się nikim. Bo przecież KAŻDY powinien skończyć studia..


      @GiewontGWT: przyczyna? W Stanach każdy płaci za swoje studia. Po pierwsze za ściąganie się wywala z uczelni, po drugie albo raczej w efekcie tego, nikt nie będzie ryzykował kilkudziesięciu tysięcy dolarów tylko po to, żeby się nie uczyć, w tym czasie poimprezować, a na egzamie pościągać. Sama surowość w pilnowaniu na egzaminach nie wystarczy. Bo jeśli na jednej uczelni zaczną pilnować porządnie i relegować ściągających to plota się rozejdzie i nikt tam potem nie będzie chciał studiować. Mniej studentów = mniej kasy z budżetu, trzeba pozwalniać kadrę itd. Tego nikt nie chce. Muszą nastąpić zmiany a) w programach nauczania - często wykładany materiał to totalne bzdury, jakieś archaizmy itp. na które żal poświęcać czas na naukę i nikt nie ma sumienia dawać po łapach ściągającym, b) w sposobie finansowania uczelni. Dopóty studenci nie będą mieli szacunku do studiów dopóki w żaden sposób nie bije ich to po kieszeni. Studia nie muszą być zaraz płatne od ręki gotówką tak jak dzieje się to w USA. Można skonstruować inny system. Np. masz studia za darmo ale po studiach przez rok, dwa, trzy etc. co tydzień/miesiąc to jakoś odpracowujesz społecznie (coś jak zastępcza służba wojskowa), w obecnej sytuacji wysokie bezrobocia może nie jest to najlepszy pomysł ale generalnie nie uważam tego za głupi pomysł, albo przez jakiś czas po studiach płacisz wyższe podatki, albo jak nie pójdziesz na studia to przez jakiś czas płacisz niższe podatki, albo np. masz do wyboru darmowe studia albo państwową emeryturę, etc. możliwości bezpośrednio nie bijących po kieszeni i nie udupiających ludzi mniej zamożnych ale takich które dadzą studentom do myślenia jest wiele. Tylko jakiś polity musi mieć jaja żeby je wprowadzić, a nie tylko patrzeć na studentów pod kątem następnych wyborów.

  •  

    pokaż komentarz

    A potem i tak nie mogą znaleźć pracy...

  •  
    m..............a

    +127

    pokaż komentarz

    No to nieźle. Nasi przynajmniej pisali inne polecenia, zmieniali serio, prace różniły się długością itd., ale kopiowane były z jednej strony. Wówczas uczyliśmy się HTMLa i CSSa. Prawie wszyscy od razu zaliczyli.
    Przykro mi trochę jak pomyślę, jak się mógł poczuć pan prowadzący, gdy to zobaczył.

  •  

    pokaż komentarz

    Teraz już tego nie ma, kierunki zamawiane zabiły współpracę między studentami.

    •  

      pokaż komentarz

      @wt_f: Jasne, że jest, ale fakt - na zamawianych już nie bardzo.
      Mam całkiem dobre porównanie, bo znam ludzi na zamawianej fizyce i nie zamawianej. Kolosalna różnica w stosunkach międzyludzkich. Po 2 latach zamawiani nie mieli nawet spotkania grupowego, na który by przyszła więcej niż połowa ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @r3m0: no to się cieszę, że jestem ewenementem - na zamawianej informatyce wszyscy są pomocni, szczęśliwi i rzygają tęczą. Natomiast słyszałem, że już rocznik niżej na innym wydziale (też informatyka zamawiana) zorganizował sobie wyścig szczurów :D

    •  

      pokaż komentarz

      @modrzew: No tam doszło np. do przypadku, że część ludzi załatwiła zerówkę u prowadzącego i nie powiedziała o niej reszcie :D

    •  

      pokaż komentarz

      @wt_f: Coś jak na sgh, gdzie robią notatki czerwonym długopisem na żółtym papierze, żeby nikt nie skserował.

    •  

      pokaż komentarz

      @wt_f: pogadaj z ludźmi, którzy studiują kierunki zamawiane i niezamawiane i spróbuj zebrać jakąś statystykę odnośnie tego jak się między sobą dogadują.
      Wiadomo, że to zależy też od tego jacy ludzie się trafią, ale z moich rozmów ze znajomymi wynika, że tam, gdzie można dostać spore stypendia zaczyna się niezła walka między ludźmi.
      Kilka osób opowiadało mi, że nie ma u nich mowy o żadnych podpowiadaniu itp., co więcej - nawet notatek z wykładu od nikogo za friko nie dostaniesz. Jak czegoś nie usłyszysz na wykładzie to nikt Ci tego nie powtórzy. Tworzą się takie grupki 2-3 osób, które trzymają się razem i tyle.

      Z jednej strony to zmusza do nauki, z drugiej sam sobie czegoś takiego nie wyobrażam - atmosfera musi być okropna. U mnie na kierunku niezamawianym, na informatyce czegoś takiego nie ma. Może na pierwszym semestrze, gdzie ludzi było dużo i nie byliśmy ze sobą tak bardzo zżyci trudniej było coś załatwić, ale w tej chwili, na trzecim roku, wygląda to dużo lepiej. Nie mówię tutaj o ściąganiu, kombinowaniu, kopiowaniu czyjegoś kodu itp. - u mnie raczej nigdy tego nie było, a przynajmniej nie był to główny "sposób" zaliczania przedmiotów. Przed trudnym kolosem czy egzaminem zdarza się, że w 5 czy 10 osób zbieramy się albo gdzieś na wydziale albo w akademiku i przerabiamy wszyscy po kolei zadania, jeśli ktoś wie jak coś rozwiązać to wytłumaczy innym itd.
      Na laborkach np. z metod numerycznych normą jest, że ciągle rozmawia się między sobą, a prowadzący nigdy się do tego nie przyczepili - może i lepiej byłoby, gdyby każdy miał całą potrzebną wiedzę i wykład w małym palcu, ale nie oszukujmy się - sytuacja, gdzie trzy osoby patrzą na jeden ekran i gdybają, czemu coś nie działa, wynik jest zły albo program działa bardzo wolno nadal jest sytuacją 100 razy lepszą, niż ta, w której jedna osoba coś napiszę i przez SSH podrzuci pozostałym, a one w milczeniu przerobią to na "swój" kod.

    •  

      pokaż komentarz

      @xircom2: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kierunek_zamawiany

      Cały artykuł jest dość dziwnie i jakby subiektywnie napisany - w skrócie: zazwyczaj na tych uczelniach około 30-50% studentów dostaje stypendium w wysokości ok. 1000 zł (jeśli nic nie pomyliłem).
      Inaczej: jeśli maturzysta nagle z niewiadomych powodów bardzo chce iść np. na energetykę i wmawia Ci, że to go kręci, a nie zna prawa Ohma (nawet wzoru) to prawdopodobnie upatrzona energetyka jest kierunkiem zamawianym - przykład z życia wzięty, moja rozmowa z nową współlokatorką tydzień przed rozpoczęciem jej półrocznej przygody ze studiowaniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @hahah: Kolega z jakiej uczelni, jeśli można wiedzieć?

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: studiuję zamawiany i niezamawiany, podejście ludzi raczej jest podobne. Na żadnym nie ma czegoś w rodzaju superotwartej społeczności, która zawsze się bezinteresownie podzieli materiałami (jednak czasem się dzielą, tu i tu), ale jeśli zwrócisz się do kogoś o pomoc, to ją otrzymasz. Wszystko zależy od jednostek.

    •  

      pokaż komentarz

      @hahah: no właśnie trafiłem na ten artykuł i usunąłem komentarz, dzięki za odp.;)

    •  

      pokaż komentarz

      @tski: Cóż to zależy bardzo od ludzi. U mnie na wydziale mimo tego że jest mega współpraca i dodatkowe materiały z zeszłych lat to uwalić jest nadzwyczaj łatwo ale w przechodzeniu dalej pomagają niskie progi ectsów na kolejne semestry.

    •  

      pokaż komentarz

      @tski: My mamy forum kierunkowe które działa już 7 lat, najmłodsze roczniki najmniej się udzielają. Miałem też zaszczyt powtarzać jeden przedmiot parę razy i widziałem różnicę w zachowaniu. Część osób pomoże bo i tak im nikt nie zagraża a część nigdy w życiu bo dla nich każdy jest konkurentem.

    •  

      pokaż komentarz

      @wicikumoza:
      Widać, że nigdy nie byłeś na esgiehu, skoro rozpowszechniasz takie plotki ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @GrammerNazi: To prawda, koło sgh tylko przechodziłem (btw, sporo palaczy przed wejściem). Plotki pochodzą z PW, nie ręczę za wiarygodność. Znałem też inne opowiastki np. o wsypywaniu profesorów dających te same pytania co roku itp. niestety już nie pamiętam tych historii :(

    •  

      pokaż komentarz

      @wicikumoza:
      Haha, przecież PW i SGH to odwieczni wrogowie :D (słynna fotka: http://1.bp.blogspot.com/_uUPqmLJl9XM/SPIkkvO-obI/AAAAAAAAACg/4k62hJf9BxA/s1600-h/j#!#c_sgh.jpg jest zrobiona z okna akademika polibudy, a sam napis podobno ułożony przez studentów PW).

      Znasz jeszcze jakieś inne opowiastki? Nie przypominam sobie jakiegokolwiek profesora dającego te same pytania co roku, ale nie wykluczam możliwości, że ktoś mógł takiego wsypać, znam wielu idiotów studiujących na sgh (żeby nie było - sam też tam studiuję).

    •  

      pokaż komentarz

      nawet notatek z wykładu od nikogo za friko nie dostaniesz

      @hahah: Co do rozdawania notatek to ja mam w tym akurat spore doświadczenie i muszę Ci powiedzieć, że właśnie ich rozdawanie innym wpływa korzystnie na Twoje oceny. Ja strasznie bazgrolę, więc jak tylko rozpocząłem studia to, przynajmniej na pierwszym roku, systematycznie zaraz po wykładach w domu przepisywałem wszystko na komputer (to były jeszcze takie czasu, że netbooków i tabletów nie było, a na laptopa to raczej pojedyncze osoby było stać). A że miałem swoją domenę i hosting to utworzyłem również forum kierunku i udostępniałem wszystkim za darmo moje notatki. Ci co są leniwi i nie notują nadal nie będą tego robić niezależnie od tego czy ktoś hurtowo wszystkim notatki rozdaje czy nie. Jak napotkają opór to zazwyczaj kosztuje ich to piwo czy dwa i nadal nic nie robią a notatki mają. Także trzymanie notatek tylko dla siebie jest bez sensu. Ja dzięki przepisywaniu notatek zgarnąłem po pierwszym roku stypendium naukowe i drugą pozycję na liście najlepszych studentów, a to dlatego że przez spędzanie czasu na wklepywaniu notatek po prostu jednocześnie powtarzałem sobie dany materiał. Później dzięki dystrybucji elektronicznych wersji notatek doszło nawet do tego, że dostawałem zawsze po wykładzie kopie odręcznych notatek od kilku najbardziej uważnych studentów do skonsolidowania i przepisania, bo każdy chciał mieć wykłady spisane czytelne (wydruk) oraz poprawne i kompletne (porównanie wersji od kilku osób). Pewnie też dlatego się później opuściłem w nauce bo sam już przestałem uważać tak bardzo na wykładać i notować i tylko wklepywałem materiał od innych.

Dodany przez:

avatar k.........o dołączył
917 wykopali 19 zakopali 81.4 tys. wyświetleń