...
  •  

    pokaż komentarz

    Do zakochanych w PO idiotów i tak nic nie trafi.

  •  

    pokaż komentarz

    Czy to znaczy, że ten kraj nie ma przyszłości?

    •  

      pokaż komentarz

      @agilobable: nie, To oznacza, że jest jeszcze gorzej. Bo licznik Balcerowicza uwzględnia tylko część długu. FUS ma 2 BILIONY długu. :) W sumie jesteśmy zadłużeni na prawie 3 BILIONy, a nie marne 800 miliardów, które pokazuje licznik.

    •  

      pokaż komentarz

      @beeko: Co Ty tam wiesz. W telewizji oglądałem jak Rostowski mówił że to wszystko nieprawda, że tak naprawdę to dług, choć rośnie, to się zmniejsza, a tak w ogóle to lepiej żeby Leszek Balcerowicz usunął ten licznik, bo tylko się ludzie irytują, bo myślą, że wcale nie jest super. A przecież jest!

    •  

      pokaż komentarz

      @zakowskijan72: Racja! Jest super, a będzie jeszcze superzej!

    •  

      pokaż komentarz

      @zakowskijan72:
      To co napiszę jest pewnie mało popularne, ale przecież Rostowski ma rację, że sama nominalna wielkość długu bez odniesienia np. do PKB czy eksportu to rzeczywiście niepełna informacja. Tak samo jego wzrost trzeba porównywać ze wzrostem gospodarki. PRL w okresie schyłkowym miał zadłużenie nominalne kilka razy mniejsze niż Polska obecnie, a mimo to zbankrutował. Widać że tak się musiało stać dopiero wtedy gdy porówna się ten dług z wielkością ówczesnej gospodarki czy wielkością eksportu, a pod tym względem nasza obecna sytuacja jest bez porównania lepsza niż wtedy.

      Tak wygląda wykres wielkości długu w odniesieniu do PKB w latach 1995-2008. Teraz jest zdaje się ledwo poniżej 55% więc relatywnie niewiele się zmieniło od tego czasu.

    •  

      pokaż komentarz

      @btr: Tak wyglądał cztery lata temu. Od 2008 roku do 2012 sporo się zmieniło.

    •  

      pokaż komentarz

      @KomentatorTramwajowy:
      Przeciez pod koniec roku 2011 Rostowski bardzo sie cieszyl, ze nie przekroczylismy 55% PKB, bo limit ustawowy zmusilby go do ciec - czyli wlasnie niewiele sie zmienilo i dlug w odniesieniu do PKB od 10 lat jest na podobnym poziomie, rosna tylko nominalne wartosci PKB i zadluzenia.

  •  

    pokaż komentarz

    Gierek przy Tusku to mały pikuś, niesamowita zbieżność z zwiększaniem się długu a dojściem Partii Oszustów do władzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @banmar: He ? Gierek praktycznie zbankrutował Polskę. Nie byliśmy w stanie obsługiwać zadłużenia. Teraz nie mamy z tym problemu bo mimo że nominalnie dług jest większy to nasze możliwości spłaty też są znacznie większe.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZdzisiekPoranny: Nie mamy problemu z obsługą zadłużenia? Co za bzdura. Pod koniec roku Euro zbliżało się do 5 zł i kilkudziesięciu groszy brakowało, aby dług przekroczył ustawową granicę. Rząd miał szczęście, że duzi gracze nie grają na bankructwo Polski, bo już byłoby pozamiatane. Ma też szczęście, że Polacy zachowują się jak owce i nie protestują przeciwko ciągłemu goleniu (podwyżka VAT i akcyzy, składek do ZUS, wysoka inflacja). Jeżeli ludzie się w końcu zdenerwują i zaczną protesty, to nagle może się okazać, że te "znacznie większe możliwości spłaty" znacznie się skurczą. Wystarczy spojrzeć jak Grecy i Francuzi tresują swoich polityków.

      Dług nieustannie rośnie, a wzrost PKB z roku na rok jest coraz mniejszy i nie widać szansy na odbicie. Jeszcze w tym roku wzrost PKB może być dodatni, ale Vincent VAT miał w swoich trzech wariantach także opcję recesji. Obecnie mamy falę bankructw w budownictwie, znaczący spadek dynamiki produkcji (z 4,6 proc. do 0,7 r/r) i podwyżkę stóp procentowych, która dodatkowo przyhamuje gospodarkę i zmniejszy inwestycje. Dotacje z UE, dające ok. 1% PKB pewnie będą ograniczone, bo kasa jest potrzebna dla ochrony strefy euro o wyższym priorytecie niż Polska. Dodatkowo Polska musi w tym roku wyłożyć 30 mld zł na fundusz ratunkowy, co stanowi ok. 10% dochodów budżetu państwa w 2012r.

      PRL od razu nie zbankrutował, trochę to trwało. Bankructwo III RP jest całkiem realne. Jeżeli nastąpi, to mam nadzieje, że będą rządzili Tusk, Rostowski i Pawlak, bo ich partie były w III RP najdłużej przy korycie i w największym stopniu odpowiadają za sytuację w Polsce.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZdzisiekPoranny: Prawda! Tylko gdyby nie pieniądze wydatkowane przez Gierka (pożyczone) to dzisiaj byśmy mieli pewnie mniejszy dług i dużo mniej rozwinięty kraj- niestety to prawda. Nie ma co gdybać czy by było lepiej czy gorzej czy można było lepiej wykorzystać tamte pieniądze- jest jak jest- wykorzystajmy szansę i możliwości jakie mamy dzisiaj.

    •  

      pokaż komentarz

      @ArmandJeanRichelieu:

      Nie mamy problemu z obsługą zadłużenia? Co za bzdura.

      Tak - nie mamy problemu i takie są fakty. Nie mamy problemu z rolowaniem długu i rating też jest całkiem w porządku. Nie ma najmniejszego porównania z sytuacją z czasów Gierka a o to się toczy dyskusja.
      Rozumiem że ci to ideologicznie nie pasuje ale taka jest rzeczywistość.

    •  

      pokaż komentarz

      @YouMustDie:

      Tylko gdyby nie pieniądze wydatkowane przez Gierka (pożyczone) to dzisiaj byśmy mieli pewnie mniejszy dług i dużo mniej rozwinięty kraj- niestety to prawda.

      To jest dość sporne bo:
      1. Większość pieniędzy pożyczonych przez Gierka została przejedzona lub zmarnowana na nietrafione inwestycje.
      2. W latach 80-tych Polska zbankrutowała przez co nawet te trafione inwestycje nie były odpowiednio utrzymywane i rozwijane.
      W efekcie przypuszczam że gdybyśmy się rozwijali organicznie przez lata 70-te i 80-te to moglibyśmy być teraz w lepszym miejscu.

      Ale tak jak zauważyłeś, to już przeszłość. Mnie tylko denerwuje ideologiczne podejście do historii ("nie lubię Tuska to głoszę katastrofę a wybielam Gierka"). Trzeba realnie i rzeczowo patrzeć tak na przeszłość jak i na teraźniejszość aby móc rozsądnie planować przyszłość.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZdzisiekPoranny: Przede wszystkim sam tu wyskakujesz z ideologią, bo ja tu żadnej nie widzę. Poza tym sytuacja jest taka jak ją przedstawiają fakty, które podałem.

      Ocena wiarygodności kraju na podstawie ratingów to amatorszczyzna. Te ratingi nie odzwierciedlały ani sytuacji Lehman Brothers, ani sytuacji w Grecji czy Islandii. Jedyna pewna rzecz w tych ratingach jest taka, że nie odzwierciedlają rzeczywistości tylko są do niej dostosowywane już po fakcie. Nie bez przyczyny Chiny mają własną dużą agencję ratingową, a UE też to planuje.

      Za bankructwem Polski przemawia pogarszająca się z roku na rok sytuacja gospodarcza co potwierdzają wszystkie statystyki. Jak jesteś taki mądry to podaj jakiś fakt, zamiast klepać slogany, który by przemawiał za tym, że trend się odwróci. Bo jeżeli się nie odwróci to będzie bankructwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @ArmandJeanRichelieu: tak w zasadzie ten argument o deprecjacji złotówki można odwrócić, tj. pomimo osłabienia się złotego grubo ponad jego fundamentalną wartość nie przekroczyliśmy ustawowego limitu (chociaż pewnie z księgowaniem KFD i Funduszu Kolejowego po ludzku, a nie do BGK, to byśmy go przekroczyli). Zresztą limit to my sobie sami narzuciliśmy, a nie nasi wierzyciele nam.

      Bywały czasy, gdy wierzyciele na nas patrzyli gorzej niż wtedy gdy mieliśmy euro po 4,58:
      http://www.bloomberg.com/quote/POGB5YR:IND
      http://www.bloomberg.com/quote/POGB10YR:IND

      Ubezpieczenie od bankructwa Polski wynosi prawie tyle samo co ubezpieczenie od bankructwa Francji, co się wyraża spreadem na CDS (im wyższy tym większe ryzyko bankructwa):
      http://thumbhost.eu/show-18977_cds.jpg.html
      przy czym spread CDS-a determinują dwa czynniki: skumulowane prawdopodobieństwo bankructwa (te mamy niższe od Francji) i recovery rate, które wyraża ile procent wierzytelności w razie bankructwa posiadacz obligacji może odzyskać (i tu Francja ma wyższy wskaźnik dzięki czemu ma minimalnie mniejszy spread na CDS). Choć spready na CDS nie są wyrocznią, to w mainstreamie lubią się nimi posługiwać...

    •  

      pokaż komentarz

      @DuPont: OK. Rynki mają swoje zdanie na temat Polski i jest ono nie najgorsze. Opinia rynków jest chwiejna co często kończy się paniką. Grecja zadłużała się i kantowała od dawna, do strefy euro weszła choć nie powinna i rynki nic nie zauważyły. CDS to tylko instrument pochodny i jego ceny mogą się zmienić dramatycznie w krótkim czasie. Zadłużenie zagraniczne Polski wyrażone w Euro, w zeszłym roku zwiększyło się o ponad 5,5%. A jaki był wzrost? 4,3%, czyli kraj zadłuża się szybciej niż bogaci. Polska zadłuża się w obcych walutach, a nie jak USA we własnej walucie, dlatego numer z zamianą długu na inflację jest niemożliwy. Wprost przeciwnie, wysoka inflacja złotówki będzie utrudniać spłatę długu. Jaką inflację mamy obecnie? Wysoką, 4,3%. Jeżeli Polsce nie uda się zmienić relacji kosztów i zysków, o co będzie trudniej z powodu pogarszającej się koniunktury, to stanie się niewypłacalna.

    •  

      pokaż komentarz

      @ArmandJeanRichelieu:
      Grecja to przykład ekstremalny. Nam do niej daleko. Mamy zupełnie inne fundamenty.

      Zadłużenie zagraniczne Polski wyrażone w Euro, w zeszłym roku zwiększyło się o ponad 5,5%. A jaki był wzrost? 4,3%, czyli kraj zadłuża się szybciej niż bogaci.

      No właśnie nie zadłuża się szybciej niż zwiększa PKB, a dług zagraniczny to tylko składowa całości długu. Niedawno nastąpił rekordowy popyt na polskie obligacje denominowane w złotych, bo inwestorzy mają nadzieję zarobić, prócz na odsetkach, na aprecjacji złotówki bo pole do tego jest szerokie.

      Dzięki temu, że się nie zadłuża wyłącznie w złotówkach nie ma aż tak dużego efektu wypychania. Zadłużamy się w USD, JPY, CHF i EUR.

      Zgadzam się, że spada dynamika koniunktury. Ale to jeszcze daleka droga do bankructwa...

  •  

    pokaż komentarz

    Od zawsze uważałem Balcerowicza za najważniejszą postać polskiej polityki po 1989, Balcerowicz na premiera!

    •  

      pokaż komentarz

      @Murinio: Balcerowicz przed trybunał!
      "mark6" napisał:"
      www.guardian.co.uk/world/2004/jul/04/globalisation.comment
      www.ncpa.org/sub/dpd/index.php?Article_ID=6495
      www.polityka.pl/nauka-przetrwania/Text01,934,280037,18/
      www.polityka.pl/alan-greenspan-koniec-epoki/Text01,1141,271988,18/kjhg

      Kilka przykładów geniuszu Balcerowicza
      - Spowodował osiemnastomiesięczne (!) zamrożenie kursu dolara, przy równoczesnym, sięgającym 90% rocznie (!!), bankowym oprocentowaniu kapitału złotówkowego, co pozwoliło niebieskim ptakom całego globu przywieść nad Wisłę wagony dolarów, a kilkanaście miesięcy później wywieźć znad Wisły dwa i pół raza tyle (prawie 250%!!!). Za ten wymarzony "numer" cwaniacy Wschodu i Zachodu winni solidarnie wznieść panu Balcerowiczowi pomnik o wysokości Wieży Eiffla, i to ze szczerego złota, którego ciężar byłby lichym ułamkiem ich "doli". Historia ekonomii zna niewiele finansowych "przekrętów", które miały skalę porównywalną.
      - Wychładzał gospodarkę podczas gdy należało ją podgrzewać.
      - Sprzedał polskie złoto (ponad 150 ton) kiedy było w absolutnym dołku cenowym. Polska straciła na tym ok. 2,5 mld dolarów.
      - Przeszedł w rozliczeniach zagranicznych z rozliczeń dolarowych na euro w momencie wprowadzenia euro, a wiec nieustabilizowanym kursie. Po tym euro spadło z $1,15 do $0,89. A wiec siła nabywcza polskiej rezerwy walutowej
      spadła o prawie 30%, czyli ok. 15 mld$.
      - Ostatnie jego posunięcia są wręcz fatalne. Przy prawie zerowej inflacji utrzymywanie stóp na tak wysokim poziomie jest czystym absurdem. W USA w podobnej sytuacji stopy spadły poniżej 2%.
      - Panu Balcerowiczowi pomyliły sie role jaką powinien spełniać pieniądz w gospodarce. Pieniądz ma spełniać służebna rolę względem gospodarki i rozwoju kraju a nie odwrotnie jak to sie zdaje panu Leszkowi B .
      Geniusz Balcerowicz zaciągnął kredy i ulokował w obligacjach USA - 30 mld Dolarów!! Przy kursie dolara ponad 4 zl. Na ten cel wyemitowano obligacje - większość na długi okres o stałym procencie - 15% i więcej. Obligacje USA były na 1-2% Polska na tym straciła na przestrzeni lat ponad 100 mld USD - ukrywanych jako straty NBP. itd, itd, itd... I oto ten gwiazdor trząsł Polską
      gospodarką, co czyni ją permanentnym dłużnikiem, bez końca spłacającym długi boleśniejsze każdego roku. Za co kochają go wszyscy finansowi spekulanci tej Ziemi.
      Na początku lat 90-tych ten geniusz podniósł oprocentowanie kredytów już wziętych z 8 do 40%. Dzięki tej wspaniałej decyzji tysiące polskich firm zbankrutowało i powstało duże bezrobocie. Wkraczające na nasz rynek zachodnie firmy nie miały specjalnie z kim konkurować, ale miały za to tanią siłę roboczą, do dnia dzisiejszego zresztą wiele się w tym temacie nie zmieniło. Nic więc dziwnego, że na zachodzie go chwalą, bo działał i działa w ich interesie, ale nikt go tam nie zatrudni, bo prywatnie uważają go za zdrajcę. Przypomnę , że Balcerowicz również maczał swoje paluchy w wyprzedaży prawie całego polskiego sektora bankowego w
      zachodnie ręce za 10% wartości. Wyprzedano ponad 80% polskich banków - tak właśnie

      Plan Balcerowicza Gdy przyjrzymy się sytuacji gospodarczej i społecznej naszego kraju po szesnastoletnim okresie tzw. transformacji ustrojowej, wyraźnie widzimy, że Polska znajduje się na kolejnym ostrym wirażu swej historii. Jaki jest bilans zysków i strat po tzw. przyspieszonej prywatyzacji (czytaj: grabieży) majątku narodowego oraz wejściu naszego kraju do
      Unii Europejskiej? (1, 2, 3, 4, 5) Istotę przemian gospodarczo-ustrojowych po 1989 roku dosyć dobrze oddaje sformułowanie "wielki przekręt". Przyczyna obecnego kryzysu gospodarczego tkwi właśnie w przekrętach, które miały miejsce w ciągu ostatnich 16 lat, gdyż w trakcie próby budowy kapitalizmu po komunizmie - w toku tzw. restrukturyzacji przemysłu po 1989 roku, prowadzonej przez ekipy rządowe różnych barw - doszło do prawie darmowej wyprzedaży większości narodowego majątku obcym inwestorom. Okres ten to bezprecedensowe w skali świata ogołocenie Narodu Polskiego z jego
      własności. Nie byle jaki to przekręt, w którym majątek banków i przemysłu został upłynniony za mniej więcej 10 proc. jego rzeczywistej wartości. Na taką to ogromną skalę zostało okradzione społeczeństwo, żeby zainkasować prowizje, stanowiące tylko nikły procent wartości sprywatyzowanego kapitału. Pozbawiona zysków (należnych już teraz zagranicznym właścicielom)
      państwowa gospodarka staje się kapitalistyczna, choć w kraju zostają tylko dochody z pracy, czyli płace. Z obcym kapitałem i lokalną siłą roboczą (pracą) Polska staje się krajem, który niejako musi żyć z dnia na dzień, z "gołej" pensji. Możliwości zakumulowania własnego kapitału wyłącznie w oparciu o zarobki pracownicze (ciągle wielokrotnie mniejsze niż w innych
      krajach UE) są nikłe. Bez właściwej polityki państwa równie małe są szanse na wyrwanie się z niefortunnej sytuacji, gdzie tylko praca jest własna."

    •  

      pokaż komentarz

      @Bushi13: O, kolejny domorosły ekonomista.

      najbardziej lubię tę bajkę, że "dzisiaj widać, co na przyniosła polityka Balcerowicza". Gówno widać, bo jak tylko odszedł, jego następcy pięknie spartolili to, co zaczął - i nie chcąc się narażać na przegranie kolejnych wyborów, nie kontynuowali jego programu zmian.

    •  

      pokaż komentarz

      @dziadekwie: > jego następcy pięknie spartolili to, co zaczął

      Co zaczął?

    •  

      pokaż komentarz

      Stary, gdyby ten tekst był w całości prawdziwy to by to oznaczało, że Polska za PRLu była teraźniejszą Szwajcarią. Tylko dlaczego zbankrutowała? BTW ten wpis w sieci krąży od 2006 roku.

      Spowodował osiemnastomiesięczne (!) zamrożenie kursu dolara, przy równoczesnym, sięgającym 90% rocznie (!!), bankowym oprocentowaniu kapitału złotówkowego, co pozwoliło niebieskim ptakom całego globu przywieść nad Wisłę wagony dolarów, a kilkanaście miesięcy później wywieźć znad Wisły dwa i pół raza tyle (prawie 250%!!!). Za ten wymarzony "numer" cwaniacy Wschodu i Zachodu winni solidarnie wznieść panu Balcerowiczowi pomnik o wysokości Wieży Eiffla, i to ze szczerego złota, którego ciężar byłby lichym ułamkiem ich "doli". Historia ekonomii zna niewiele finansowych "przekrętów", które miały skalę porównywalną.

      @Bushi13: Kurs absolutnie sztywny był w latach 1990-1991 (potem były kursy pełzającej dewaluacji i pełzającego pasma wahań aż do 2000 roku) i wtedy można było faktycznie zarobić mając dewizy. Spekulanci mogli zarobić tyle ile bank centralny miał potem dewiz na wymianę. A ponieważ nie doszło do załamania się kursu walutowego (tak jak np. w Banku Anglii gdy ich Soros rozwalił) można uznać, że tej wieży Eiffla wtedy kupić za to nie mogli (a rezerwy były mniejsze niż 4 mld usd, nie to co teraz gdy wynoszą 74mld euro). Wtedy też nie było gospodarki rynkowej w pełni, było ostre prawo dewizowe, trzeba było uzyskać pozwolenia dewizowe dla legalnego wwozu i wywozu dewiz, istniał również przymusowy nakaz odsprzedaży dewiz uzyskanych z eksportu (grzywna wynosiła wtedy 500 000 000 złotych za to, czyli 50 000 zł po denominacji)! (Hah, nawet gdzieś mam książkę z '93 o prawie dewizowym i bankowym, muszę poszukać, bo tam sporo takich kwiatków wtedy było).

      Na początku lat 90-tych ten geniusz podniósł oprocentowanie kredytów już wziętych z 8 do 40%. Dzięki tej wspaniałej decyzji tysiące polskich firm zbankrutowało i powstało duże bezrobocie.

      Myślę, że bardziej im doskwierała inflacja rzędu 640% (bo taka była w 1990 roku). Zresztą w trzeciej RP nigdy nie było podwyżki z 8 do 40%:
      http://static1.money.pl/i/a/162/39586.gif - z kolei w 1989 roku nominalna stopa kredytów refinansowych wynosiła od 56% do 140% w miarę upływania kolejnych miesięcy.
      Z kolei stopa referencyjna na początku 1990 roku wyniosła 432%.

      Na pewno jest trochę prawdy w tym wpisie, ale generalnie przekoloryzowane.

      Przypomnę , że Balcerowicz również maczał swoje paluchy w wyprzedaży prawie całego polskiego sektora bankowego w
      zachodnie ręce za 10% wartości

      To jest niestety prawda (no, co do wartości to nie wiem, ale że wyprzedał jego dużą cześć to prawda i to było złe). Liberalny mit jakoby kapitał nie miał narodowości to jeden z najgorszych mitów, ostro zweryfikowany przez życie. Druga sprawa jest taka, że w Polsce na początku transformacji gościł u nas Milton Friedman:

      "Kolejna sprawa dotyczy wysuwanych często sugestii, aby sprzedać przedsiębiorstwa cudzoziemcom. Ponieważ nie wydaje się, by rząd polski sprzedać mógł Polakom Stocznię Gdańską, huty i inne wielkie przedsiębiorstwa po realnych cenach, ludzie powiadają, żeby sprzedać je cudzoziemcom. Uważam, że byłby to błąd. Po pierwsze, moglibyście je sprzedać tylko po bardzo niskich cenach, niemal za nic. Kto by na tym skorzystał? Głównie cudzoziemcy, nie Polacy. Po drugie, sytuacja, w której duża część podstawowych środków produkcji danego kraju znajduje się w rękach cudzoziemców, jest na dłuższą metę politycznie nie do zaakceptowania.
      Pamiętajcie jedno: cudzoziemcy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, lecz po to, by pomóc sobie. Cudzoziemcy powinni mieć pełną swobodę inwestowania w Polsce, ale tylko wtedy, gdy będzie to w interesie Polski ". ( Wywiad dla ResPublica 10/1990)

      "Polski system finansowy w okresie transformacji przejdzie do annałów historii nonsensu, a logika polskich liberałów jest logiką z pogranicza surrealizmu". "(...) łapie się za głowę, ponieważ w Polsce koncepcja monetarystyczna została sprowadzona do absurdu." (Wywiad dla "Dziś" maj 2001)

    •  

      pokaż komentarz

      Pieniądz ma spełniać służebna rolę względem gospodarki i rozwoju kraju a nie odwrotnie jak to sie zdaje panu Leszkowi B .

      @dziadekwie: Jak na domorosłego ekonomistę Bushi13 dość klarownie przedstawił swój punkt widzenia Tobie niestety poszło dużo gorzej.

    •  

      pokaż komentarz

      @DuPont:
      Opinia prof. Tadeusza Kowalika: Plan Balcerowicza - operacja niepotrzebna i chybiona
      http://www.lewica.pl/?id=20963

    •  

      pokaż komentarz

      @Henio_Zloczynca:

      Tobie niestety poszło dużo gorzej.

      Nieustanne odnoszenie się do wciąż tych samych, wyuczonych na pamięć argumentów, bywa męczące.

  •  

    pokaż komentarz

    Spektakularne. Tylko bez szerszego kontekstu bezużyteczne. Wiedza zdecydowanej większości na temat długu publicznego, ogranicza się do spojrzenia na wykres tegoż długu i literki partii rządzącej pod nim :-)

    1) Najważniejsza jest relacja do PKB, i w przypadku długu zagranicznego relacja do eksportu. Te relacje wyrażają stopień możliwości obsługi zadłużenia. Czy zadłużenie na 2500 zł osoby zarabiającej 9000zł jest czymś gorszym niż zadłużenie na 1500 zł dla osoby zarabiającej 2000zł? Jest to intuicyjnie zrozumiałe.
    2) Poszczególne działania polityków, jak np. zwiększenie wydatków sztywnych działa na dług publiczny nawet po tym gdy partia odchodzi od władzy i stery przejmuje kolejna. Ucięcie wydatków sztywnych to polityczna śmierć dla rządzących. Nawet taka obniżka składki rentowej według wstępnych prognoz miała ograniczyć dochody Funduszu Ubezpieczeń Społecznych o 3,5 mld zł w 2007 roku i o 20,1 mld zł w 2008 roku, a jednocześnie zwiększyć wydatki budżetu państwa o 3,3 mld w 2007 roku i o 19,3 mld w 2008 roku. A przecież przy obniżce składki rentowej, na którą głosował i ówczesny rząd i ówczesna opozycja, wszyscy myśleli że będzie prosperity. Jednoczesne zwiększanie wydatków sztywnych i elastycznych ponad dynamikę wzrostu PKB, płac i inflacji spowodowało, że obniżki parapodatków zostały zasponsorowane długiem publicznym, więc te podatki suma sumarum jako społeczeństwo i tak zapłacimy wraz z odsetkami ;)
    3) Już nie wspominając o tym, że bardzo miarodajny jest wskaźnik długu publicznego netto, czyli długu publicznego od którego odjęte są płynne aktywa, które w każdej chwili można spieniężyć, będące w posiadaniu państwa. Dla Polski dług publiczny netto wynosi 33%. Dla Norwegii -120% (w każdej chwili mogą spłacić swe zadłużenie i to z nawiązką). The Economist w Daily chart kiedyś przygotował takie zestawienie - jak widać ważne jest też średnia zapadalnośc papierów dłużnych na dług i wzrost PKB ponad koszty finansowania zadłużenia.
    4) Liczy się koniunktura w jakiej dany rząd rządzi. Trudno oczekiwać by dług wolniej rósł w warunkach globalnej recesji. Polski dług publiczny rośnie i tak wolniej niż w innych krajach. Zwłaszcza, że u nas stosowana jest keynesistowska polityka podtrzymywania wzrostu gospodarczego (którego składową są wydatki publiczne).
    5) Reformy ograniczające dług publiczny w przyszłości, pokroju reformy OFE, są bombardowane przez ludzi reprezentujących wpływowe grupy interesów. A za taką osobę można uznać Balcerowicza, który jest przecież założycielem FOR, które jest autorem tego filmiku...

    •  

      pokaż komentarz

      @DuPont:
      Niestety nie zarabiamy w % PKB, tylko w wartościach nominalnych dlatego ma sens jak najbardziej przedstawiać wartości długu zarówno w stosunku do PKB, jak i w wartościach nominalnych, a grupy interesów, to zarabiają na obsłudze długu.

    •  

      pokaż komentarz

      Czy zadłużenie na 2500 zł osoby zarabiającej 9000zł jest czymś gorszym niż zadłużenie na 1500 zł dla osoby zarabiającej 2000zł?

      @DuPont:
      czy znasz w jakim tempie rósł pkb i dług publiczny? strzelam że dług rósł szybciej niż pkb w każdym roku.

    •  

      pokaż komentarz

      @Balcerek: w moim komentarzu masz dwa linki gdzie znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie.
      Skumulowany wzrost PKB w latach 2008-2011: 15,8%
      Skumulowany wzrost długu publicznego w latach 2008-2011: 11,6%

      Choć równie istotne, lub nawet istotniejsze, jest wzrost PKB ponad koszty finansowania długi, i wynosi on 1,2% podczas gdy dla wielu krajów jest on ujemny.

      @KomentatorTramwajowy: wzrost PKB jest skorelowany ze wzrostem płac. Zapadalność długu publicznego nie jest 'na już', no i można go rolować.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      Skumulowany wzrost PKB w latach 2008-2011: 15,8%
      Skumulowany wzrost długu publicznego w latach 2008-2011: 11,6%


      @DuPont:
      ale to w relacji do pkb, a więc dług rośnie rośnie szybciej niż pkb, czyli dobrze strzelałem.

      , że obniżki parapodatków zostały zasponsorowane długiem publicznym, więc te podatki suma sumarum jako społeczeństwo i tak zapłacimy wraz z odsetkami

      mam wrażenie że krytykujesz lekarza za to że amputował odmrożoną nogę a nie za to że źle założył opatrunek przez co wdarło się zakażenie.

    •  

      pokaż komentarz

      ale to w relacji do pkb, a więc dług rośnie rośnie szybciej niż pkb, czyli dobrze strzelałem.

      Byłby to problem, gdyby dług w relacji do PKB wynosił 100%. lub gdyby koszty jego finansowania wzrastały ponad wzrost gospodarczy. Nie mam niestety dostępu do wartości bezwzględnych nominalnego PKB w poszczególnych latach (choć dużo ważniejszy jest ten realny).

      krytykujesz lekarza za to że amputował odmrożoną nogę a nie za to że źle założył opatrunek przez co wdarło się zakażenie.

      @Balcerek: porównanie nietrafione, choć są głosy że to było składową dodatniego wzrostu w czasie globalnej recesji. Ale od długu publicznego płaci się też odsetki. W gospodarkach nordyckich jak się tnie podatki to się tnie i wydatki równoważąc budżet. U nas stosuje się populizmy.

    •  

      pokaż komentarz

      porównanie nietrafione

      @DuPont:
      nie wiem co ta przypowiastka ma do mojego porównania? może nie zrozumiałeś analogii, amputacja nogi to obniżenie podatków a źle założony opatrunek to brak cięcia wydatków :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Balcerek: racja, nie zrozumiałem :P

    •  

      pokaż komentarz

      @DuPont:
      apropo teorii racjonalnych oczekiwań

      Musieli więc dostosować swoje wydatki konsumpcyjne o oczekiwany w przyszłości spadek rozporządzalnych dochodów

      znasz kogoś kto w ten sposób planuje swoje bieżące wydatki?

    •  

      pokaż komentarz

      @Balcerek: wiadomo, że nie. Nawet pisałem to w swoim komentarzu, ale skasowałem ten akapit, bo nie chciałem się rozpisywać. Już lata temu przetestowano tę teorię, i dowiedziono, że zbyt dużą wagę przyjmuje co do racjonalnych oczekiwań. Ale ta teoria ma trochę szersze zastosowanie, w polityce pieniężnej jest używana.

    •  

      pokaż komentarz

      Już lata temu przetestowano tę teorię

      @DuPont:
      to już logika nakazuje odrzucić taki sposób podejmowania decyzji.
      to że finansowanie wydatków długiem nie zwiększa konsumpcji wynika raczej z tego że państwo zgłasza większy popyt na rynku pożyczek co prowadzi do wzrostu st. procentowej a to ogranicza ilość kredytów zaciąganych przez ludność.

    •  

      pokaż komentarz

      @Balcerek: bardzo często w teoriach ekonomicznych przyjmuje się upraszczające założenia typu 'doskonały rynek', 'efektywny', 'brak zawodności', 'brak kosztów transakcyjnych' i o ile nawet po ich uchyleniu generalne wnioski się sprawdzają w niektórych dziedzinach (np. analizie portfelowej), o tyle w takich bardziej przyziemnych okazują się zbyt daleko idącymi uproszczeniami i wywołują właśnie niekiedy odruch politowania ;)