•  

    pokaż komentarz

    A coś chyba Rostowski mówił, że Polska też wprowadzi. Ciekaw jestem jak to będzie wyglądać, bo forexowcy dostaną w dupę, szczególnie Ci skalpujący. Przy kwocie zainwestowanej 1000zł i lewarze 1:100, mamy 100000zł na rynku i 10zł podatku do zapłacenia, to już jest 1% i to przy każdej transakcji. Jeżeli ktoś zawiera setki transakcji tygodniowo, to pójdzie z torbami. Ciekawe jak to rozwiążą, co jeżeli ktoś ma konto u brokera na jakichś kajmanach, czy też będzie musiał wtedy ten podatek płacić. Coś mi się wydaje, że większość transakcji będzie zawieranych w rajach podatkowych a w UE zapłacą ten podatek nie banki a zwykli ludzie kupujący sobie akcje, obligacje czy czasem grający na forexie.

    Mnie to nie ziębi, nie parzy bo nie kupuję akcji, nie gram na forexie, ale banki i instytucje finansowe i tak znajdą jakieś wyjście by nie płacić tego podatku. Ciekawe jaki jeszcze ciekawy podatek nam urzędasy z Brukseli wymyślą. Ta banda socjalistów zarżnie gospodarkę.

    nie doprowadzi do relokacji transakcji finansowych poza granice UE, ponieważ wiązałoby się to z kosztami wyższymi niż zapłacenie podatku.
    Fajna argumentacja, płać podatki, nie to kula w łeb. Ciekawie się robi, oj ciekawie. Najlepiej dowalić podatki, w końcu ważne by biurokracja miała co robić i za co żyć.

  •  

    pokaż komentarz

    To zły pomysł
    -> podniesienie prowizji na polskiej giełdzie. Dla takiego kontraktu na pzu podatek wyniesie 2.99zł, czyli byłby większy od prowizji w xtb (2zł) z której część dostaje jeszcze kdpw... równie dobrze można wycofać jakiekolwiek instrumenty pochodne poza kontraktem na wig20 na bananie, obroty i tak są małe
    -> podatek na realną gospodarkę. Niektórym się wydaje, że instrumenty pochodne to tylko spekulacja, a to także zabezpieczanie. Opłaty spadną głównie na firmy eksportowo/importowe oraz na drobnych inwestorów.

    W przypadku Polski jestem pewien, że straty z tytułu mniejszych obrotów, a więc i niższych podatków, będą dla budżetu większe, niż zyski z tego podatku.

    O ile zbyt duży udział sektora finansowego w gospodarce jest zły, wylewanie dziecka z kąpielą źle się skończy. Podatek na fundusze/banki inwestycyjne miałby już sens.

    Problemem jest jeszcze obliczenie udziału sektora w gospodarce, bo wartości transakcji pochodnych nie można po prostu sumować - one się w większości znoszą. W ten sam sposób podatek rzeczywisty na instrumenty pochodne będzie conajmniej kilka razy większy!

    Mam wrażenie, że ci urzędnicy nie mają pojęcia, jak to wszystko działa.

    Natomiast podatek na akcje nie jest taki straszny, bo on jest jednorazowy i niewiele zwiększy obecne opłaty.