•  

    pokaż komentarz

    Nie mamy pieniędzy na utrzymanie jej w palcówce. To nas miesięcznie kosztuje 5,5 tysiąca złotych.

    Drogie te usługi. No ale to Białystok. A w ogóle to mogłoby trochę popadać przez weekend.

  •  

    pokaż komentarz

    Yyyy, 5,5 tysiąca na utrzymanie jednej osoby? dafuq? Czy ona ma własną gosposie i szofera że tyle kosztuje jej utrzymanie? Nie chce mi się wierzyć w to, że aż tyle kosztuje utrzymanie jednej osoby w domu dziecka -,-

    Zastanawia mnie, gdzie jej brat wyjechał i czemu nie pojedzie zanim? Anyway życzę jej powodzenia, należy jej się imo ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @tajek: Ja się potrafię utrzymać wynajmując duży pokój w mieście i opłacając samochód za ~1500zł o.O

    •  

      pokaż komentarz

      @tajek: Prowadzenie takiego domu dziecka musi być zajebiście lukratywne. Co najmniej 2.5tys/ dziecko odliczając wszystkie koszty (opłaty, pracownicy itd).

    •  

      pokaż komentarz

      @tajek: Miałem okazję rozmawiać z wychowankiem tego typu ośrodka i ponoć duża część z tych 5,5 tyś idzie na różnego rodzaju premie i dodatki dla dyrektora placówki

    •  
      C.....t

      +3

      pokaż komentarz

      @tajek: Sztab urzędników trzyma pieczę nad przyszłością każdego dziecka. W socjalizmie tak to już jest, system nigdy się nie nasyca.

    •  

      pokaż komentarz

      @tajek: Jakbyś wiedział jak marnotrawione są pieniądze w takich placówkach (potem dzieli się je na ilość dzieci i stąd takie wartości), to byś się wcale nie dziwił :). Moja mama od wielu lat pracuje w takich i podobnych placówkach (bardziej w stronę poprawczaków, ale sytuacja podobna) i to co się tam dzieje przerasta wszelkie wyobrażenia. Opiekunowie (a właściwie opiekuno-nauczyciele) potrafią zarabiać po 6 i więcej tysięcy (kombinacje z nadgodzinami, nockami itp.), nie mówiąc już nawet o kupowaniu całkowicie niepotrzebnych urządzeń. Placówka taka (jak pewnie większość, albo wszystkie państwowe) otrzymuje na dany okres czasu pewną (sporą) kwotę pieniędzy i jak nie wykorzysta ich do określonego dnia, to owe pieniądze przepadają - skutkiem tego są tak bezsensowne zakupy, że aż włos się na głowie jeży. Takich placówek są tysiące... I dziwić się, ze w tym kraju, który tak kocham, jest jak jest :(. Trzeba by było to wszystko rozwalić w %@@#!%iec i zorganizować od nowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @varez: tylko, ze np. jak się byś już rozchorował to te 1500 zł to mogłoby być mało... (czego oczywiście nie życzę). I też zależy jakie miasto, chociaż za tyle już czasem można.

    •  
      Z............................y

      0

      pokaż komentarz

      @tajek:

      Yyyy, 5,5 tysiąca na utrzymanie jednej osoby? dafuq? Czy ona ma własną gosposie i szofera że tyle kosztuje jej utrzymanie? Nie chce mi się wierzyć w to, że aż tyle kosztuje utrzymanie jednej osoby w domu dziecka -,-

      To jeszcze powinieneś dowiedzieć się, że utrzymanie więźnia kosztuje około 8k.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak fajna dupa to bym wziął do siebie

  •  

    pokaż komentarz

    Polska odpowiedz na video o bezdomnej w Londynie.
    Tyle ze polski przypadek nikogo nie wzrusza a sytuacja dorastajacych dzieci/doroslych opuszczajacych dom dziecka jest do dupy od lat i problem pojawia sie cyklicznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @o90: Wzrusz nie wzrusza, kwestia indywidualna. Masz rację, że osoby opuszczające dom dziecka mają zdecydowanie pod górkę. Ciężko sobie wyobrazić start praktycznie od zera w dorosłym świecie.

    •  
      P.....a via Android

      -55

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Platyna: Albo handlować fetą i trawką na blokach.. Mniej się narobisz, więcej zarobisz. I jaki szacun na dzielni.. a później się dziwią że patologia.

    •  
      d........e

      +83

      pokaż komentarz

      @Platyna:

      dziewczyna ma 18 lat, mogła by juz sama sie utrzymywać, idz do pracy chciazby w kfc czy maku gdzie są elastyczne godziny. Ja studiuję i pracuję na cały etat i co? Można? Można.

      Super. I jak studiowałaś dziennie to utrzymywałaś się z pracy w McDonaldzie, bez pomocy rodziców? Wynajmowałaś sobie mieszkanie, opłacałaś dojazd na uczelnie i książki i żywiłaś się za pensję z Maca?

    •  

      pokaż komentarz

      @dziadekwie: Zależy jakie studia. Zależy, czy trzeba się stawiać na wszystkie zajęcia. Dojazd to nie są jakieś duże pieniądze. Sieciówkę kupuje się i gra gitara. Albo mieszkanie blisko uczelni, to już całkiem pięknie. Książki? :P Kto tera kupuje książki? Co najwyżej transfer na chomikuj.pl

    •  
      d........e

      +37

      pokaż komentarz

      @gryfek: Podsumuj sobie koszty dorosłego życia "na swoim" bez wsparcia rodziców i zastanów się, czy to co napisałeś, ma sens.

    •  

      pokaż komentarz

      @dziadekwie: O czym Ty człowieku do mnie piszesz? Tak ma sens, bo sam robiłem na dziennych i radziłem sobie bez rodziców. I miałem też znajomych, co robili to samo. Albo pracowali w tygodniu, a studia zaocznie. Tak, to jest wykonalne, tylko trzeba chcieć.

    •  
      d........e

      +9

      pokaż komentarz

      @gryfek: Pracowałeś w McDonaldzie i wynajmowałeś mieszkanie, rozumiem? :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @dziadekwie: Co Ty z tym McDonaldem? Innej pracy jak przy frytkownicy w tym kraju nie ma :D? Dupka może być hostessą (dobrze przy tym płacą), kelnerką (przeważnie 3zł/h, ale napiwki dzięki którym 3 koła można wyciągnąć - historia autentyczna), sprzedawczyni, butik jakiś czy jak to się pisze. No możliwości od groma.

    •  
      d........e

      +22

      pokaż komentarz

      @gryfek:

      Co Ty z tym McDonaldem?

      To koleżanka wyżej napisała, że "absolwentka" domu dziecka może się zatrudnić w Macu i pójść na studia.

      Bajkopisarze zawsze mnie rozczulają.

    •  
      J..........k

      +17

      pokaż komentarz

      @gryfek:
      " Tak ma sens, bo sam robiłem na dziennych i radziłem sobie bez rodziców. "

      Zdradź proszę co studiowałeś i w jakim mieście (możesz jeszcze napisać gdzie pracowałeś).

      Średnio widzę studiowanie przez 5 dni w tygodniu czegoś konkretnego, gdzie w domu masz do zrobienia pełno projektów, naukę na kolokwia itp. I jednocześnie dając radę pracować tak by się w pełni utrzymać samemu. No chyba, że robisz coś na freelance w domu (jakieś WWW itp.)

    •  

      pokaż komentarz

      @JacekiPlacek: Budownictwo, Szczecin, konserwacja zabytków. Zadowolony?

      Hmm... Nie wiem właśnie skąd ten brak wiary, który na tym portalu obserwuję po raz kolejny. Przez całe studia (moje dzienne), pracowałem, wiadomo nie od 8-16 równo, czasami trzeba było się dogadać, że będę od tej do tej, tu się zerwę, ale za to kiedy indziej zostanę dłużej. Ale nie o to mi chodzi. Mieszkałem przez parę lat z znajomymi, którzy studiowali zaocznie, a w tygodniu tyrali m.in. na magazynach. Dali radę i to na lajcie. Zauważ, że studia dzisiejsze, to nic nadzwyczajnego. Wymagania spadają z roku na rok. Utrzymać się na studiach (wspomniane przez Ciebie projekty itp.), to żaden problem.

    •  

      pokaż komentarz

      mnie nie wzrusza, bo dziewczyna ma 18 lat, mogła by juz sama sie utrzymywać, idz do pracy chciazby w kfc czy maku gdzie są elastyczne godziny. Ja studiuję i pracuję na cały etat i co? Można? Można.

      @Platyna: Spórbuj skończyć liceum pracując jednocześnie w macu na tyle, by jeszcze opłacić wynajmowanie mieszkania. Nawet mieszając w Warszawie byłoby ciężko, a zacznijmy od tego, że w Białymstoku ona nie dostanie od tak żadnej pracy.

      Nawet jakby się dało, nie oznacza, ze automatycznie każdy jest w stanie temu podołać.

    •  

      pokaż komentarz

      @o90: Sam jesteś polską odpowiedzią na bezdomnego. Tu dziewczyna chce się uczyć. ROBI KURS RATOWNIKA. Tamta od 4 lat nie pracuje! Błagam nie porównuj źle sytuowanej Polskiej dziewczyny która lepiej rokuje niż żebrający leń liczący na socjal. Nie wiem oczywiście czy Ania wykorzysta szansę czy stwierdzi, że lepiej być pasożytem społecznym, ale ma większe szanse nim nie zostać niż ktoś kto już nim jest. Londyn daje dużo większe możliwości niż ta Polska.
      Oczywiście w wieku 18 lat mogłaby sobie podorabiać i dla mnie żartem jest koszt jej utrzymania. Ale ogólnie w tym kraju większość jest żartem.

      A nikogo nie wzrusza bo każdy niech zap%#$@%$a na swoje. Najważniejsze aby tylko państwo nam połowy nie zabierało, wtedy mogą zlikwidować wszelka pomoc socjalną. Jak ktoś na prawdę będzie biedny to ludzie mu pomogą bo będzie ich na to stać. Jak ktoś będzie leniwym darmozjadem to żaden socjał nie pomoże mu z tego wyjść.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: Dlaczego nie dostanie? Myślisz, że w Szczecinie jest lepiej? Też wypizdów Polski, którym nikt się nie interesuje.

      Nikt Ci w Maku nie każe pracować. Dla dziewczyn jest wiele innych propozycji...

    •  

      pokaż komentarz

      @Platyna: wystarczy, że pójdzie na kierunek zamawiany, to nie będzie musiala pracowac na studiach.

    •  

      pokaż komentarz

      @gryfek: Tak, w Szczecinie jest lepiej. Choćby dlatego, że od Szczecina jest pare kilometrów do jednego z najbogatszych krajów świata, a z Białegostoku parę kilometrów do postkomunistycznej dyktatury.

      Z resztą co to ma do rzeczy? Jak w Szczecinie jest gorzej to co?

      Mówię z doświadczenia jak jest w Białymstoku. Znalezienie normalnej pracy, która pozwoli na utrzymanie się często graniczy z cudem, gdy nie ma się znajomości. Nie ma tak jak w większych miastach, że agencje pośrednictwa, bez przerwy oferują niskopłatne dorywcze prace w hipermarketach.

    •  
      P.....a via Android

      -23

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: Szczecin jest takim samym zadupiem. A do Niemiec nie masz po co jechać, bo tereny po byłym NRD są najbiedniejszymi w całych Niemczech. Ostatnio na wykopie była mapka z firmami niemieckimi. Z tego co pamiętam, to dwie były na terenach byłego NRD. Ludzie (Niemcy) uciekają z tych terenów, pracy wcale lub mało, silną pozycję mają tu neonaziści, którzy lubią obrzucać polskie samochody kamieniami itp. Całe blokoiwska są opustoszałe, przez co ceny ich są mniejsze niż w Polsce. Ale i TAK nie ma na nich chętnych, bo życie tam wymarło, a przestępczość rośnie.

      To dziwne, aby w 300tys. mieście nie było innej pracy niż Mak.

    •  

      pokaż komentarz

      To dziwne, aby w 300tys. mieście nie było innej pracy niż Mak.

      @gryfek: Jest praca, ale mam na myśli, że startując z pozycji ulicy, nie znając nikogo, masz marne szanse na znalezienie czegoś. Nie wiem, czy byłeś w obu miastach, ale różnicę widać gołym okiem. Liczba mieszkańców to nie wszystko.

      Oczywiście Białystok jest bardzo przyjemnym miastem jak na swoje położenie na wschodniej ścianie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: Nie, niestety nie byłem, choć pochodzenie me jest tamtejsze. U nas jest portal infoludek.pl . Wystarczy parę telefonów i przeważnie ma się pracę. Nie są to kokosy, ale od czegoś zacząć trzeba.

    •  

      pokaż komentarz

      @dziadekwie: Jak nie w Macu to jako kelnerka. Jak mi koleżanka powiedziała ile zarabia to zwątpiłem.
      Są rodziny z dziećmi i mają 1200zł i żyją, a studentka za 1500 nie da rady? C'mone!

    •  
      P.....a

      -10

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  
      J..........k

      +4

      pokaż komentarz

      @gryfek:
      Dziękuję za odpowiedź.
      Jeszcze tak zapytam. Czy uważasz, że naprawdę się czegoś nauczyłeś studiując w taki sposób?
      Tak się akurat złożyło, że też jestem inż. Budownictwa (PG) ale teraz nie pracuję w zawodzie aczkolwiek patrząc na to ile materiału trzeba było przerobić by coś z tych studiów wynieść to jednak wymagało dużego nakładu czasu (także inne kursy, dużo literatury z branży, jakieś konkretne praktyki czasem za 0zł/mc bo akurat był kryzys i się wszyscy tym tłumaczyli). Znam osoby, które studia pozaliczały na samych dst, kupowały projekty od innych osób i ich wiedza czasem powodowała opad rąk. Jak na razie nie udaje im się wybić poza poziom zwykłego brygadzisty na budowie. Są też tacy co cisną zaoczne już chyba 7 rok i ciągle mają problemy z połączeniem tego z pełnym etatem na budowie.

      Jest jeszcze jedna rzecz, której nikt nie bierze pod uwagę – Wsparcie rodziny. Możesz być całkowicie niezależny finansowo ale zawsze masz w głowie, że są osoby, z którymi możesz zawsze porozmawiać. Masz wsparcie emocjonalne. To jest niesamowicie ważne. Poczucie, że nie jest się samym.

    •  

      pokaż komentarz

      @Platyna: jak studiujesz zaoczna historie to mozna, a jak chcesz zyc z tego, co studiujesz, to juz ciezko

    •  

      pokaż komentarz

      @JacekiPlacek: Albo na uczelni gdzie masz zajęcia rozpieprzone na cały dzień i musiałbyś chyba pracować w nocy.

    •  
      P.....a

      -10

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @gryfek: jaki kierunek? Studia zaoczne na kierunkach, w których trzeba spędzać długie godziny w laboratorium odpadają, bo wiele rzeczy wymaga regularności i nie da się tylko w weekendy. Do tego dodaj naukę, codzienne obowiązki (trzeba przecież posprzątać itp.). I dalej piszesz o sprzedawaniu w sklepie... za taką kasę nie utrzymasz się. Przynajmniej nie samodzielnie w dużym mieście. Wiem z doświadczenia. I to też tylko na ostatnim roku, jak miałam więcej czasu. Nie wyobrażam sobie wcześniej studiów dziennych przy pełnym etacie. Przy zajęciach od 8 do 20 to nie możliwe (czasem były przerwy, ale przecież w 1,5 h nie zdążysz pójść do pracy), a weekendy i wieczory to jednak za mało, jeżeli chcesz coś z tej przekazywanej wiedzy wynieść, a nie tylko zaliczyć. Na niektórych kierunkach przy dużej ilości zajęć po prostu fizycznie nie wyrobisz - nie rozdwoisz się.

    •  
      P.....a via Android

      -8

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Platyna: to tylko ciesz się, że nie musisz badań wykonywać w dzień, w określonych godzinach, jak ja musiałam (i nie, nie dało się w innych ze względu na materiał i charakter badań). Moje koleżanki miały podobnie, a i siedzenie np. 10 h na wieczór by nie przeszło... (a niestety, czasem tak długo jedna seria badań trwa).

    •  
      P.....a via Android

      -6

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Platyna: wow, znaleźć sobie... może jeszcze przenieść tam temat pracy, który się podoba, który fascynuje? Wydawało mi się, że wybiera się w pierwszej kolejności to, co się lubi robić, coś w czym jest się dobrym,... ale cóż, chyba już się starzeć zaczynam, bo widzę, że zaczynają decydować godziny (pewnie, żeby jeszcze zdążyć na ulubiony serial), a nie pasja.

    •  
      Z............................y

      +2

      pokaż komentarz

      ja studiuje zaocznie. Ona tez by mogła. Sa stypendia itd.

      @Platyna:
      Ja bym nie nazwał "studiowaniem" pojawianie się na zajęciach raz na dwa tygodnie. Zresztą mniejsza o to, pytanie raczej po co takie studia? Zmarnowane 5 lat, sporo pieniędzy i czasu, a i tak niczego się nie nauczysz. To już lepszy ten kurs fryzjerki, szybciej i lepsze perspektywy na pracę.

    •  
      P.....a

      -7

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      Od razu przepraszam za gramatykę itp., bo lekko dałem w tytę i nie wiem jak mi idzie pisownia. Na łikend muszę odreagować.
      @Lady_Luna: Ja mam inne doświadczenia. Widzę, że populistycznie zostałem zminusowany jako syn zarobasów itp. Nie będę się nad tym rozwodził, bo jestem lekko wstawiony. Ogólnie mam to w dupie.

      Tak, na studiach technicznych są laborki itp. Tyle, że ile z osób na studiach dziennych z tych laborków korzysta? Wykładowca etc. pokazuje np. na maszynie wytrzymałościowej jak co ma wyglądać i koniec. Nikt z studentów nie ma kwalifikacji, aby cokolwiek w czymś takim brać udział. Wszyscy stoją i gapią się, Tak wyglądają laboratoria, przynajmniej w Szczecinie. To źle, dobrze, nie mnie oceniać. Ale pomijając to... Piszesz o sprzątaniu??? Codziennych obowiązkach? Jak kto woli. Nie mnie oceniać organizację czasu. My sprzątaliśmy raz na miesiąc. A nawet rzadziej się zdarzało, więc jak kto woli. Ja sobie nie wyobrażam sprzątania codziennie :D:D:D... Boże, co za katorga...

      Dalej... Sprzedawanie w sklepie. Ja wiem, że można się utrzymać. Konkretnych nazw sklepów w których moje znajome pracowały wymieniać nie będę, ale da radę się utrzymać.

      Właśnie na ostatnim roku (u mnie) jest najgorzej, bo jest praca inżynierska. Wcześniej jest swoboda, jak Cie nie ma na zajęciach, to kolega z ławki może Cię wpisać i po sprawie. A jak nie, to podchodzisz po lekcjach do wykładowcy i mówisz jak sprawa wygląda. Myślisz, że nie zrozumie? Wszyscy żyjemy w TYM SAMYM kraju. Wykładowcy to nie gestapowcy, że doniosą na Ciebie do rektora etc. Oni to rozumieją, więc nikt mi nie wmówi, że się nie da. DA SIĘ, a wszyscy mnie minusujący, są (tu moja osobista wycieczka), j%@#nymi nieudacznikami, którzy w życiu niczego nie umieją załatwić.

      Dlaczego za mało, aby coś z tej przekazywanej wiedzy wynieść. Chyba nie rozumiesz idei studiów. Ty nie uczysz się na studiach. Uczysz się w DOMU, AKADEMIKU etc., a nie w murach szkoły. Oni Cię nakierowują, resztę masz opanować sama! Tak działa uczenia "wyższa"...

      Nie wiem co w Twoim mniemaniu jest wymagającym kierunkiem. Wiem jedno, u mnie da radę sie wyrobić...
      @JacekiPlacek: Owszem, nauczyłem. Musiałem się nauczyć. Dlaczego miałbym się nie nauczyć? Praktyka i teoria, jest coś lepszego?
      Ja też znam takie osoby i myślę, że lepiej robić i lecieć na samych trójach, niż mieć piątki i nie mieć pojęcia o tym co się dzieje na budowie (lub biurze projektowym, jak kto woli, choć ja ominąłem biuro, bo i pieniądze mniejsze i odpowiedzialność większa, zresztą za głupi jestem na biuro projektowe, trzeba znać swoje miejsce w szeregu).

      U mnie z wsparciem nigdy dobrze nie było, u znajomych w sumie też. Taki region niestety. Więc Twój argumnet nie ma mocy.

    •  

      pokaż komentarz

      @gryfek: mi nie chodzi o laboratoria - obowiązkowe ćwiczenia, tylko o projekty własne. Badania do licencjatu czy magisterki (z naciskiem na to drugie). I skoro tak u Ciebie wyglądają studia to przykro mi, bo faktycznie niewiele się można nauczyć w tej formie. U mnie zazwyczaj robiliśmy coś sami wg instrukcji - czy to w parach czy w grupie, ale każdy miał okazję coś się nauczyć, bo naprawdę wiele rzeczy wykonywaliśmy samodzielnie. Podobnie, żeby tej kwestii studiów nie rozbijać, u mnie właśnie na młodszych latach swobody nie było. Wiele ćwiczeń, wyjazdów obowiązkowych (za które płaciliśmy z własnej kieszeni, czasem niemałe pieniądze). I nie, nie ma, że Cię nie ma. Więcej niż ileś nieobecności - powtarzasz przedmiot, co wiąże się z dodatkowymi opłatami. Nie z każdym da się dogadać, nie każdy zrozumie. Nie zawsze dało się też przenieść do innej grupy, a nawet jeśli - to niewiele to zmieniało (bo zajęcia w ten sam dzień, wiec przy pracy w sklepie od 9 do 21 nie zrobi to różnicy).

      Idea studiów - zgadzam się, ale jest jedno ale - o ile na kierunkach humanistycznych faktycznie możesz się nauczyć wszystkiego w domu, to na przyrodniczych już niekoniecznie. Teoria - tak, bez problemu. Ale nacisk powinien być kładziony na praktykę, a niestety, ale do domu nie wezmę wirówki czy krystalizatora. I nie, nie dogadasz się, żeby pożyczyli taki sprzęt i odczynniki. I nie, nie kupisz ich samemu, skoro już same odczynniki kosztują często po kilka tysięcy złotych. I teraz, z perspektywy czasu, widzę, że właśnie na zajęciach praktycznych najwięcej się nauczyłam. Czy to w laboratorium, czy w terenie.Żadna wiedza teoretyczna nie zastąpi doświadczenia.

      Co do sprzątania... to był tylko przykład. Dołóż gotowanie (często taniej niż jedzenie na mieście), pranie, zakupy (kobieta bez samochodu też na raz nie uniesie więcej niż kilka kg, bo trzeba to jeszcze donieść), itp.,itd. Rozumiem, że można sobie czas zorganizować, ale zawsze jednak trochę trzeba go poświęcić na tego typu rzeczy. Może nie zajmuje to nie wiadomo ile, ale skoro dziewczyna jest sama, to pamiętaj, że sama musi o siebie zadbać.

      Utrzymanie - zapewne inne realia są w Szczecinie, a inne we Wrocławiu. Jeżeli chciałaby mieszkać samodzielnie, to przy tego typu pracy nie ma szans. A nawet jakby poszła do akademika, to po odliczeniu zapłacenia za sam pokój i bilet miesięczny (zajęcia w takich odstępach czasu, że nie da dojść się pieszo, nie raz jedne kończyły się o 14, a drugie zaczynały o... 14 w innym punkcie miasta, prosiliśmy wtedy wykładowców o zmiany godzin, ale czasem nie dało się uzyskać więcej niż 15 min, co wiązało się dużym obłożeniem sali ze sprzętem) skromnie mogłoby jej starczyć.. ale na egzystencję, a nie na życie. Nie mówiąc już o tym, że nie dałaby rady nic odłożyć (płatne wyjazdy, obowiązkowe praktyki, o których wspomniałam też pochłaniają niezłą kasę), a po studiach, bez zniżek - to już nie ma szans (piszę o życiu, bo egzystencja to co innego).

      I podkreślam, nie chodzi o to, że ktoś nie da rady się nauczyć - to można zrobić. Chodzi o to, że nie rozdwoisz się fizycznie. Na zajęciach MUSISZ być (inaczej powtarzasz i nie, nie dogadasz się z każdym). Zajęcia są opracowane tak, żeby student teoretycznie miał 8h dziennie na uczelnię + naukę własną. W praktyce jeżeli ktoś jest zdolny to ok, potrzebuje mniej, ale niektórych rzeczy się nie przeskoczy - czas na dojście/dojazd + obowiązkowa obecność. Do tego praca 3-4 dni w tygodniu (średnio wychodziło że 2 tygodnie po 3 dni, dwa po 4). Zakładając, że pracowałaby we wszystkie weekendy (co jest w sumie niezgodne z kodeksem pracy, bo jedna na ileś niedziel musi być wolna, ale mogłaby się zamieniać czasem), to potrzebuje jeszcze w tygodniu mieć dwa dni wolne na pracę, co na studiach dziennych nie zawsze jest wykonalne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lady_Luna: @Lady_Luna: No to widzę, że koleżanka to jakaś chemiczka. W takim razie u Was może to być inaczej. Ty piszesz na swoim przykładzie (nie zazdroszczę), ja na swoim. Ona jak jest w artykule, chce iść na italianistykę. Tam chyba laborków nie będzie miała :P. Spokojnie sobie radę da z szkołą i pracą.

      Zresztą, zawsze można iść do pracy na pełny etat i złożyć papiery na niestacjonarne. 2000zł na semestr można odłożyć. Jeszcze jakby jakieś stypendium dostała. Nie napisali nic o matce. Jeżeli nie ma, to socjalne by dostała. Dochód w rodzicie (ojciec pijak) tez pewnie poniżej progu, więc znów można składać papiery. Żyjemy w takim kraju, że pieniędzy można multum wyciągnać.

    •  

      pokaż komentarz

      @gryfek: Tu się generalnie zgadzam, na italianistyce to inaczej...

      Jedynie dodam, że stypendia i praca nie idą w parze, przynajmniej te socjalne z uczelni- są uzależnione od dochodu, więc jeśli miałaby pełny etat, to z kasą może się (po semestrze, chyba, że znowu zmienią przepisy) pożegnać. Nie mówię jednak, że nie może kombinować z innymi, jeżeli by się postarała, to pewnie naukowe mogłaby mieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lady_Luna: Na pierwszym roku na pewno by dostała, bo papiery z US bierze się za zeszły rok. Po roku by mogłaby mieć lipę z dostaniem, bo dochód większy, ale z drugiej strony po tym czasie powinna już stanąć na nogi.

    •  

      pokaż komentarz

      @gryfek: No właśnie u nas było coś takiego, że po semestrze trzeba było składać, że się nic nie zmieniło. A jeśli się zmieniło to wtedy jakoś inaczej to traktowali, aż tak się nie zagłębiałam.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lady_Luna: To pierwsze słyszę o czymś takim. U nas jak się walnie na stół papierem w październiku, to już na cały rok to jest. Myślałem, że wszędzie są te same procedury.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lady_Luna: Albo coś się zmieniło od czasu, jak ja byłem. Aż obczaję z ciekawości u siebie na stronie uczelni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Platyna: Godziny badań nie są uzależnione od godzin, w których zakład jest czynny, tylko od np. odnotowywania co określony czas parametrów. Vide: osiadanie gruntu pod obciążeniem. Ty naprawdę nie widzisz różnicy w możliwościach dziennych i zaocznych? To kiepsko musi być ta biologia prowadzona, bo na UJ różnice są znaczne, na innych uczelniach z tego, co wiem-też.

    •  
      P.....a

      -3

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Platyna: Tutaj jest za dużo dzieci utrzymywanych przez rodziców, aby Ciebie wszyscy zrozumieli. Ja już to tutaj przerabiałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Platyna:
      Tak sie sklada, ze studiowalam dziennie i tak, mialam grubo ponad 8 godzin zajec dziennie, 5 dni w tygodniu. na ktore chodzilam i nie bylam jedyna. Nie wiem jakim cudem mialabym miec tyle w weekend nawet przy proponowanej przez Ciebie kiedys rozpisce- nie zmiesci sie to wszystko, po prostu. Studia zaoczne moga miec podobny poziom do dziennych przy naukach humanistycznych, poniewaz tam jednak jest duzo teorii, ktora czlowiek jest w stanie przyswoic z ksiazek, nie musi przeprowadzac doswiadczen. I tak, jak pisze- co mi da promotor pracujacy nocami, kiedy osiadanie musze mierzyc co okreslony czas? Nic.
      Stypendium niestety nijak nie jest wskaznikiem poziomu studiow, wiec przyklad srednio trafiony. Znam srednio rozgarnietych ludzi, ktorzy mieli stypendia i sensownych ludzi, ktorzy ich nie mieli tylko dlatego, ze wykladowcy ich nie lubili.

    •  
      P.....a

      -2

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Platyna:
      Znam za to zaocznych, ktorzy przenosili sie na zaoczne, poniewaz nie dawali rady na dziennych. Nie z powodu zorganizowania, a z powodu zbyt duzej ilosci projektow, laborek, wymagan, ktorym nie byli w stanie podolac. Oczywiscie przy studiach humanistycznych, co ponownie zaznaczam, moze nie byc roznicy, natomiast przy laboratoryjnych i praktycznych- jest.

      A wykladowcow gratuluje w takim razie- byli u mnie tacy, ktorzy uwalali za to, ze sie zrobilo zadanie inaczej niz oni kazali. Mimo, ze wszystko bylo zgodnie z zasadami sztuki, jedynie nie w jeden jedyny sluszny sposob. Byli tez tacy, ktorzy nie przyjmowali do wiadomosci, ze ktos moze wymyslic bardziej skomplikowany przyklad niz oni podali i nie odpowiadali na zadane pytania. Tak wiec zazdroszcze wykladowcow.

    •  
      P.....a

      -3

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Platyna: Tak, wiem o biologii, bo trabisz o niej w kazdym komentarzu. Zeby jeszcze bylo o czym.
      Widocznie masz jedyny wydzial, na ktorym przy naukach przyrodniczych na zaocznych wymaga sie tyle samo, co na dziennych. Tylko jakos w to watpie. I tak, stypendium nie jest tego zadnym dowodem.

      O humanistycznych wspominam, poniewaz tam naprawde ma to szanse dzialac, wiec nie jest to, jak to ladnie okreslasz "pitolenie".

    •  
      P.....a

      -3

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Platyna:
      A gdzie ja przeszkadzam sie komus wychylac?
      Przeczytaj sobie tylko swoje komentarze z zewnatrz, moze zobaczysz, ze srednio toto wiarygodnie wyglada.

    •  

      pokaż komentarz

      @Platyna: jesteś na tyle zadufany że nawet nie zauważyłeś że twój rozmówca to nie facet, a kobieta...

  •  

    pokaż komentarz

    A na ciul jej ten kurs ratownika, nie ma w tym zawodzie pracy nawet po studiach. Kurs fryzjerstwa się bardziej opłaci.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kuliner: ludzie tez maja cos takiego jak hobby

    •  

      pokaż komentarz

      @o90: jak nie masz pieniędzy na życie to w ramach hobby kolekcjonuj kamienie a rób sobie drogie kursy.

    •  
      d........e

      0

      pokaż komentarz

      @Kuliner:

      jak nie masz pieniędzy na życie to w ramach hobby kolekcjonuj kamienie a rób sobie drogie kursy.

      Słuchaj, to, że jest półsierotą z meliny nie oznacza, że nie jest człowiekiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kuliner: Co? Człowieku, nie wiesz co mówisz... Mój koleś zaczynał od ratownika, teraz pracuje w centrali, ma pod sobą wszystkie służby, koordynuje prace na terenie praktycznie połowy województwa. A siana jak lodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @gryfek: i wszyscy tak kończą. A w Białymstoku to szczególnie.

      Zastanawiam się, dlaczego dziewczyna wiedząc (nie przesadzajmy, na pewno to nie była dla niej żadna duża niespodzianka - no chyba że ma współlokatorów studentów) że w końcu nadejdzie czas w którym będzie trzeba opuścić sierociniec postanowiła ruszyć do ogólniaka, po którym bez studiów (a czasami i z nimi) będzie nadawała się tylko na zmywak/miotłę/kasę?

      Do technikum jakiegoś nie mogła ruszyć? Po drugim roku (jeśli niewiele się zmieniło w ostatnich latach) już zaczynają się jakieś praktyki, więc na pewno łatwiej byłoby znaleźć jakieś sensowniejsze miejsce pracy.

      To ludki nadal wierzą w bajki, że studia gwarantują high life?

    •  

      pokaż komentarz

      @robgr85: Nie, nie wszyscy, ale robotę przy WOPRze bardzo łatwo dostać. Robić, nie robi się dużo, a płaca stała i dobra.

      Z technikum w pełni się zgadzam.

    •  

      pokaż komentarz

      Zastanawiam się, dlaczego dziewczyna wiedząc (nie przesadzajmy, na pewno to nie była dla niej żadna duża niespodzianka - no chyba że ma współlokatorów studentów) że w końcu nadejdzie czas w którym będzie trzeba opuścić sierociniec postanowiła ruszyć do ogólniaka, po którym bez studiów (a czasami i z nimi) będzie nadawała się tylko na zmywak/miotłę/kasę?

      Do technikum jakiegoś nie mogła ruszyć? Po drugim roku (jeśli niewiele się zmieniło w ostatnich latach) już zaczynają się jakieś praktyki, więc na pewno łatwiej byłoby znaleźć jakieś sensowniejsze miejsce pracy.

      To ludki nadal wierzą w bajki, że studia gwarantują high life?

      @robgr85: Śmieszne jest oczekiwanie, że osoba po której najmniej można się spodziewać, że zna sie na rozwoju kariery, będzie wiedziała co robić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: czemu robisz z ludzi idiotów? Każdy ma oczy i uszy, każdy potrafi zaobserwować, czy jest bezrobocie, czy go nie ma, czy rodziców koleżanki stać na auto, czy nie, czy w danej branży znajdzie pracę, czy wyśmieją ją. No do cholery, od czegoś ma się ten mózg.

    •  

      pokaż komentarz

      @dziadekwie: Rozumiem, że szkoda dziewczyny, bo nie ma matki a ojciec pije no ale nie przesadzajmy tworząc jej standard życia na który większość ludzi w jej wieku nie ma szans. Sam często nie mogę zrealizować swojej pasji z powodu kosztów jakie to za sobą niesie. Z tego powodu jestem jakoś obdarty z człowieczeństwa? Dom dziecka powinien jej zapewnić możliwość spanie, jedzenie, możliwości nauki oraz podstawowe rozrywki ale na swoje zachcianki mogłaby zapracować. Ma już w końcu 18 lat i nie jest dzieckiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @gryfek: Niby to co mówisz ma sens, ale rzeczywistość jest taka, że rzesze ludzi idą na jakieś płatne studia w podrzędnych szkółkach mimo, że nie szans, że coś im to da poza możliwością zaznaczania w formularzach "wyższe wykształcenie".

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: Doskonale wiem jaka jest rzeczywistość i strasznie mnie to wk$@#ia. Jest dokładnie tak jak piszesz:

      rzesze ludzi idą na jakieś płatne studia w podrzędnych szkółkach mimo
      Chociażby to:
      http://www.wshtwp.pl/
      Ile ja ludzi znam, którzy na to poszli. Studiowali zaocznie, a tygodniu siedzie na dupie i spali do 14.

    •  

      pokaż komentarz

      @gryfek: Tak, więc za wysoko stawiasz poprzeczkę. :P

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: Hmmm... No w sumie racja... Ale po dziewczynie, która już zasmakowała życia, spodziewałbym się bardziej odpowiedzialnej decyzji.

      // Zdelegalizowałbym tego typu "uczelnie".

    •  

      pokaż komentarz

      @robgr85:

      To ludki nadal wierzą w bajki, że studia gwarantują high life?
      Jeśli pójdziesz na sensowny kierunek i nie zasilisz stereotypu studenta pijaka obiboka, to owszem gwarantują. Ba, z samych stypendiów naukowych da radę się utrzymać.

    •  

      pokaż komentarz

      @robgr85: Jaki kierunek jej proponujesz informatyk, malarz, tapeciarz, mechanik, blacharz, ślusarz, elektryk bo chyba nie szycie :P

    •  

      pokaż komentarz

      @Robuz: Bla bla bla. Ze stypendiów da się utrzymać? Może da się przeżyć, zakładająć że mieszka się w akademiku. A warunki w akademiku często utrudniają zdobycie stypy. Jeśli koniecznie chce studiować to teraz pozostaje jej do końca studiów (lub przez pierwszy rok/dwa jeśli są sensowne i jest deficyt na lokalnym rynku) w tygodniu pracować na kasie/zmywaku/miotle i studiować zaocznie. Studia i pracę da się połączyć dopiero po pierwszych latach, gdy jest trochę mniej zajęć a dziewczyna już teraz będzie musiała opłacić jedzenie, mieszkanie, rachunki itd bo patologiczna rodzinka raczej jej nie wspomoże.

      Dziewczyny mają o tyle łatwą sytuację, że jeśli są leniwe to do utrzymania łatwiej im znaleźć sponsora (był niedawno artykuł jak popularny jest sponsoring, i to nawet wśród studentek z rodzin które zapewniają dobre warunki).

      @tomek001: jeśli w wieku w którym wybrała ogólniak nie wiedziała co chce w życiu robić, to szanse na to że w ogólniaku wpadnie na jakiś tor nie są zbyt duże. Po technikum mam maturę i podstawy do pracy w jakimś zawodzie. Zawsze może iść na studia. Jaki kierunek studiów lub technikum? Niech sobie poprzegląda lokalne ogłoszenia i wyszuka specjalizację na którą jest trochę większy popyt. Jeśli znajdzie kilka takich branży, to może wybrać to co jej bardziej pasuje. Albo inaczej: zapytać brata mieszkającego za granicą kogo w okolicy potrzebują do pracy, ew jako kogo mógłby ją wkręcić w swoją firmę.

      No chyba, że chce sobie zdobyć wyższe wykształcenie i nie mieć kompleksów w trakcie poszukiwań bogatego kawalera.

      Jeśli skończy ogólniak i potem np studia historyczne lub inny badziew, to będzie miała gorszy start niż po wyśmiewanym przez Ciebie szyciu, czy np technikum gastronomicznym.