•  

    pokaż komentarz

    "Paweł Wojtunik stanowisko CBA tłumaczy obrazowo: - Jestem pewien, że gdyby komukolwiek z krytykujących nadmierne uprawnienia służb porwano dziecko,
    "

    O Tak odwieczna gadka ratujmy dzieci to wszystko dal ich dobra.

  •  

    pokaż komentarz

    Ale p#!@#@%enie z tym wyrzucaniem i jednorazowymi kartami SIM.
    Telefon namierzany jest po swoim nr identyfikacyjnym (który też jest wysyłany do sieci), dlatego tak często łapani są sprawcy "anonimowych telefonów" dot. podłożenia ładunku do wszelkiego rodzaju instytucji.
    Ot po prostu jeśli ta Nokia ma teraz ten nr, za chwilę inny, to jasne kto dzwonił..

    •  

      pokaż komentarz

      @pneumokok: http://media2.pl/telekomunikacja/93090-Anonimowe-rozmowy-przez-komorke-Pre-paid-to-mit.html co powiesz na ostatni komentarz na stronie,ktoś tu z tą rejestracją nie wie o czym gada,czy
      zwykłym ludziom trzeba skomplikować znów życie

    •  

      pokaż komentarz

      @jassssss: To jest bardzo możliwe. Niemniej jednak można zawsze temat zgłębić.

    •  

      pokaż komentarz

      @jassssss: Beethoven, Mozart i coś tam jeszcze już dawno są wyłączone. Teraz jest Moniuszko. A z tego do mi wiadomo, to żaden z tych systemów nie działał, i nie działa, tak jak w komentarzu.

    •  
      g.........m

      -4

      pokaż komentarz

      @jassssss: dzieki za wrzutke, poszperalem i taki ciekawy artykulik o tym systemie podrzucam :

      Drżyjcie politycy, biznesmeni, prawnicy, dziennikarze i wy wszyscy, którzy uwierzyliście, że komórek podsłuchiwać się nie da. W Polsce jest już gotowe ultranowoczesne urządzonko do podsłuchiwania rozmów prowadzonych z telefonów komórkowych.

      Urządzenie, a właściwie zespół urządzeń, może prawie wszystko: podsłuchiwać naraz wszystkich abonentów każdej z trzech sieci komórkowych, namierzać miejsce, w którym w danej chwili znajduje się wybrany abonent. Możliwe jest też odtworzenie rozmowy, którą podsłuchiwany nieszczęśnik przeprowadził tydzień, miesiąc, rok albo dwa lata temu. System ten można zaprogramować w taki sposób, że automatycznie
      będzie się włączać, gdy w rozmowie padnie określone słowo (np. "kałach" albo "zabić") czy sekwencja słów ("sprzedać działkę speedu" lub "zap$%$@##ić Nowka"). Dzięki temu będzie można spośród milionów rozmów wyłapać te, których uczestnicy posługują się karabinami kałasznikow, zamierzają popełnić morderstwo, handlują narkotykami lub planują zamach na szefa UOP. Słowem ­ to spełnienie złotego snu każdego tajnego policjanta. To, że urządzenie nie robi laski obsługującemu, to
      tylko niedopatrzenie konstruktorów... Nazywa się ten system "Beethoven".

      W Polsce działają obecnie trzy sieci komórkowe GSM należące do trzech operatorów: Era ­ Polska Telefonia Cyfrowa; Plus
      ­ Polkomtel; Idea ­ Centertel. Warunkiem otrzymania koncesji na prowadzenie działalności było podpisanie przez każdego z operatorów zobowiązania do ­ jak to ogólnie nazwano ­ wykonywania zadań na rzecz obronności, bezpieczeństwa państwa oraz bezpieczeństwa i porządku publicznego. W tym pojemnym pojęciu kryje się także m.in. obietnica stworzenia dla uprawnionych organów państwa, w tym policji i służb specjalnych, warunków do prowadzenia inwigilacji telefonicznej.
      Dotychczas było tak, że na pisemne żądanie sądu lub prokuratury operator telefonii komórkowej bez przeszkód udostępniał billingi. Policja i Urząd Ochrony Państwa mogły zatem dowiedzieć się, kto z kim rozmawiał, kiedy i jak długo. Nie mogły wiedzieć ­ bo nie było jeszcze takich możliwości technicznych ­ o czym rozmawiają abonenci
      sieci komórkowych. Teraz, jeżeli program "Beethoven" zacznie działać, te trudności przejdą do historii.
      Nie tak dawno temu do każdego z operatorów telefonii komórkowej zwrócili się ludzie ­ nazwijmy ich reprezentantami państwa ­ którzy upomnieli się o dotrzymanie zobowiązania zawartego w koncesjach. Zażądali zapewnienia, na koszt operatora, technicznych i organizacyjnych możliwości wykonywania w sieci telekomunikacyjnej eksploatowanej przez operatora publicznego zadań na rzecz prokuratury, sądów, a także uprawnionych jednostek organizacyjnych podporządkowanych Ministrowi Obrony Narodowej, uprawnionych jednostek organizacyjnych podległych ministrowi właściwemu do spraw wewnętrznych, ministrowi właściwemu do spraw finansów publicznych oraz Szefowi Urzędu Ochrony Państwa.

      Nagła aktywność przedstawicieli państwowych służb tajnych i mniej tajnych wiąże się bez wątpienia z programem "Beethoven".
      Najpierw zażyczono sobie, by operatorzy zakupili urządzenia wskazane przez reprezentantów państwa. Była to kasa liczona w setkach tysięcy dolarów. (Przynajmniej wiadomo teraz, na co idą m.in. pieniądze abonentów,
      ale to szczegół...).
      Urządzenia te zmontowano i zademonstrowano operatorom. Ci już podczas pierwszej demonstracji udowodnili z palcem w dupie, że system ten w konfiguracji pierwotnej jest dziurawy jak durszlak. Fachowcy pokazali naszym, pożal się Boże, specom od podsłuchów, że ktoś nieuprawniony za pomocą telefonu komórkowego podłączonego do komputera może bez większych trudności i z dowolnego miejsca na Ziemi włamać się do systemu i uzyskać możliwość podsłuchiwania kilku milionów Polaków akurat gadających przez komórki. Taki
      numer mógłby zrobić oczywiście nieletni hacker, ale też średnio rozgarnięty mafioso, oficer
      obcego wywiadu albo nawet inteligentny dziennikarz ­ jeśli tacy są.
      Dokonano zatem nowych zakupów, przede wszystkim oprogramowania ­ jak i poprzednio na koszt operatorów, ale tym razem także za ich radą. Dopiero ten system, będący sercem programu "Beethoven", okazał się wystarczająco szczelny.

      Podczas rozmów powstał jednak pewien problem. Otóż ludzie, których nazwaliśmy reprezentantami państwa, zażądali od operatorów, by zakupione przez nich urządzenia przekazać przyszłemu użytkownikowi "Beethovena", czyli uprawnionym organom państwowym. Władze dwóch operatorów
      ­ zresztą po konsultacji z poprzednim ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym Hanną Suchocką ­ sprzeciwiły się
      temu. Uznały, że z uwagi na interes abonentów nie wolno...

    •  

      pokaż komentarz

      @globalgsmtm: Serio wierzysz w te bzdury? Nie chcę cię zmartwić, ale obecnie nie ma sprzętu który w czasie rzeczywistym mógłby przetworzyć taką ilość informacji. Poszukaj sobie o tym ile w danym momencie jest wykonywanych rozmów czy smsów. Do tego wystarczy prosty modulator głosu i nawet jeśli to coś istnieje to cały ten system już jest do niczego.

      @pneumokok: Ten numer o którym mówisz to IMEI. Taki odpowiednik VIN-u dla telefonów komórkowym. Wystarczy podpiąć telefon do komputera i w ciągu chwili jesteś w stanie do zedytować. Kolejny filar upada ;)

    •  
      g.........m

      -6

      pokaż komentarz

      @Andr3v: prosze Cie to juz jest wdorożone od 12 lat w Polsce, poczytaj sobie o takim jeszcze systemie:

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Echelon

      i pogadamy :))

      nie doceniasz dzisiejszych możliwosci wywiadu i technologii.

    •  
      m........9

      +3

      pokaż komentarz

      @jassssss: dokładnie tak, w dodatku co stoi na przeszkodzie, aby nasi przestępcy kupowali karty pre-paid za granicą i używali ich w Polsce? Totalny idiotyzm! W dodatku kto będzie przechowywał te wszystkie dane na temat użytkowników i je później przetwarzał? Znowu ogromne pole do nadużyć, na pewno karty pre-paid byłyby wtedy wycofane z kiosków...

    •  

      pokaż komentarz

      @pneumokok:Masz tylko połowicznie rację, bo to o czym piszesz nie zawsze jest takie oczywiste. Tak jak napisał @Andr3v numer IMEI można zmienić jeśli się poczyta chwilę na pierwszym lepszym forum dotyczącym aparatów danej firmy. Do tego dochodzi sprawa taka, że operator NIE ZAWSZE posiada numer IMEI i IMSI. Wystarczy zadzwonić 'do innej sieci', czyli mając kartę w Orange dzwonimy do T-Mobile i klops. T-mobile nie posiada danych, o których pisałeś. Polecam lekturę dla chętnych, którzy chcą dowiedzieć się troszkę więcej: http://www.siis.org.pl/uploads/O_danych_od_operatora_jakie_biegly_moze%20otrzymac_P_Baraniecki.pdf

    •  

      pokaż komentarz

      czyli mając kartę w Orange dzwonimy do T-Mobile i klops.

      @firan: moja połowiczna racja jest racją całościową, gdyż służb odpytujących operatorów nie obchodzi sieć z której i do której wykonano połączenie - mają dostęp do nich wszystkich za pomocą tego samego interfejsu.

      A zmiana IMEI tak łatwą ostatnimi czasy nie jest.

      PS: Nie mówię, że służby mogą zawsze namierzyć ze 100% pewnością.
      Mówię tylko, że anonimowość prepaida to mit.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie chcę cię zmartwić, ale obecnie nie ma sprzętu który w czasie rzeczywistym mógłby przetworzyć taką ilość informacji.
      @Andr3v: pracowałeś u operatora by wiedzieć jakie sprzęty mają ustawione w swoich centralach? jeśli nie, to nie stawiaj tak odważnych teorii proszę.

  •  

    pokaż komentarz

    kolejne opgraniczenie wolnosci, dla ogolnie pojetego "bezpieczenstwa" (wladzy). A o ile by skuteczniej dzialaly sluzby, jakby tortury stosowac mogli

  •  

    pokaż komentarz

    no to na melinie będą mieć nowa fuche,Zdzisiek tysiąc numerów tik tak

  •  

    pokaż komentarz

    co za bzdury. Jedynym celem może być planowana kontrola szarego obywatela.

    Mafia/gangi i tak sobie poradzą:
    + zakup kart z lewego obiegu (z kradzieży, napadów na kioski, itd.)
    + zakup kart na lewe dane (słupy, lewe dowody)
    + "swój" sprzedawca, który wklepie dane innego abonenta
    + zakup komórek za granicą/chiny
    + VOIP, itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @thesecondtrue: Niektórzy to mają paranoje z tą kontrolą...

      Problemem nie jest namierzenie nikogo, tylko udowodnienie mu, ze zarejestrowana rozmowa, czy też karta SIM, albo telefon należą do niego. Szarego obywatela można obecnie śledzić bez żadnego problemu bez względu na to czy korzysta z prepaid czy postpaid. Można go namierzyć i po ICCID karty i po IMEI jego telefonu. Trzeba go tylko zdobyć, a to nie jest żaden problem. Tym bardziej, że „szary obywatel” nie zmienia co chwila karty ani telefonu o ile nie ma nic na sumieniu.

      Rejestracja karty SIM nie rozwiąże problemu, ale znacznie utrudni funkcjonowanie komórek przestępczych. Obecnie mogą bez żadnego nadzoru kupować karty i telefony, a nawet gdy zostaną namierzeni, to śmieją się organom ścigania w twarz, bo nie ma żadnego realnego dowodu, że dany przedmiot należy do nich. Jedynym sposobem udowodnienia, jest wykonanie badania porównawczego, ale do tego konieczne jest pobranie próbki głosu. Przestępcy wykręcają się z tego jak tylko mogą, tym bardziej, że mają prawo do odmówienia złożenia próbek. Nawet jeśli uda się wykonać analizę, prawnicy często podważają jej wyniki operując tym, że nagranie z telefonu było słabej jakości, że ich klient był wtedy przeziębiony, że poziom zestresowania mógł wpłynąć na błędne wyniki analizy itd. Przez to sprawy ciągną się latami, a obywatele jak zwykle narzekają, że organy ścigania kiepskie bo nie potrafią osądzić, albo, że dana osoba przez 2 lata ciągana była po sądach, a w rezultacie nic jej nie udowodniono.
      Pozytywna analiza porównawcza plus fakt rejestracji karty na daną osobę – to byłby już naprawdę mocny dowód przeciwko takiemu komuś.

      Podane tu przykłady:
      - zakup kart z lewego obiegu: - nie widzę problemu. Wystarczy, aby ICCID kart prepaidowych były ewidencjonowane. Taki spis miałby operator i właściciel sklepu, który zgłaszałby rabunek karty. Wtedy byłoby wiadomo, gdzie zostały zakupione i że uległy kradzieży. Takie karty mogłyby być automatycznie blokowane przez operatora przez co stałyby się bezużyteczne.
      - zakup kart na lewe dane: - to już poważne utrudnienie. Dowód trzeba zdobyć, a to nie takie proste i tanie. Pamiętaj, że najlepsze w starterach jest to, że są nawet za 5 zł. Koszt pozyskania lewego dowodu jest znacznie większy. Jeśli chodzi o słupy – to spore ryzyko dla przestępcy. Słup gdy zorientuje się, że jest słupem, może potwierdzić, że działał z ramienia podejrzanego. Tym bardziej, że słupy to zwykle prości ludzie, którzy nie potrafią racjonalnie ocenić zagrożenia wynikającego ze wskazania na przestępcę. Ze strachu przeważnie idą na współpracę. Zresztą często słup jest słupem dlatego, że nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji. Myśli, że działa legalnie. Wyrobienie papierów na słupa ma sens, jeśli w grę wchodzi gruby jednorazowy przekręt, a nie każdorazowe kupno startera za 5 zł.
      - "swój" sprzedawca, który wklepie dane innego abonenta: - wtedy dotrze się bez problemu do takiego sprzedawcy i będzie to kolejny punkt zaczepienia w sprawie.
      - zakup komórek za granicą/chiny: - to nie ma żadnego znaczenia. Liczy się karta SIM i jej właściciel.
      - VOIP, itd.: - odpada. Namierzyć to jest jeszcze prościej, tym bardziej, że trzeba przeważnie założyć konto. Większa szansa podsłuchu, identyfikacja urządzenia po adresie mac itp. Nikt na to nie pójdzie.

      Oczywiście wszystkiego rozwiązać się nie da (choćby kradzież telefonu z kartą i korzystanie z niego), ale jak już wspomniałem mocno to utrudni. To jak porównać kradzież samochodu z otwartymi drzwiami, do kradzieży zamkniętego samochodu z działającym alarmem i immobilizmem. Obie kradzieże są możliwe, ale ta druga znacznie trudniejsza.

      Nie rozumiem natomiast jak to ma ograniczyć wolność szarych obywateli i działać na ich niekorzyść. Aby zarejestrować auto, wziąć kredyt, założyć konto w banku, wynająć mieszkanie, podjąć pracę, skorzystać z opieki medycznej też trzeba wylegitymować się dowodem i jest to rzecz naturalna. Wyobraźcie sobie jakie byłyby możliwości ustalenia np. sprawcy kolizji drogowej, gdyby ten zbiegł z miejsca zdarzenia, a nie byłoby tak ograniczającej wolność i swobodę człowieka konieczności rejestracji samochodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @thesecondtrue: Jestem w stanie zrzec się anonimowości na rzecz poprawy bezpieczeństwa. @biuroekspertyzsadowych dobrze pisze. Dla mnie każde utrudnienie dla wszelkiego rodzaju przekrętasów i gangsterów jest dobre. Zrozumiecie to, gdy któryś z nich wykorzysta niezarejestrowany prepaid przeciwko wam. Ja już się o tym przekonałem. Stąd mój głos ZA.

    •  

      pokaż komentarz

      @biuroekspertyzsadowych: No to masz przykład. W okolicy kogoś zgwałcili/zabili. Mendy chodzą po domach wszystkich, którzy logowali się do okolicznych BTSów. Nikogo nie zgwałciłem ani nie zabiłem, więc nie mam ochoty abym był podejrzany nawet jeśli oficjalnie nie jestem podejrzany. Jak będę miał pecha to jeszcze się "przyznam" po 48h-sesji obijania ryja.

      Akurat nie dziwie się, że jesteś za skoro twoja praca zawodowa polega na zleceniach dla różnej maści policji, milicji i innych ubecji.

    •  

      pokaż komentarz

      @LifeAfterLife: No przykład dałeś, tylko nieco durny. Do okolicznych BTS-ów będzie się logować od kilkudziesięciu osób na totalnym zadupiu, do kilku-kilkudziesięciu tysięcy osób w dużym mieście. Nie ma mowy o tym, żeby policja chodziła od domu do domu, bo zajmie im to kilka miesięcy.
      Na chwilę obecną, logi z BTS-ów częściej wskazują na niewinność podejrzanego (twierdzi, że go w tym miejscu nie było, na co dowodem są logi z innego miejsca) niż udowadniają jego winę.
      Nie masz ochoty być podejrzany... a kto ma?! Tylko jakoś jak do tej pory nikt nie wymyślił lepszej metody niż stworzenie kręgu podejrzanych i eliminowanie tych którzy mają alibi. Jeśli masz lepszą metodę, to może zacznij szkolenia robić - na pewno nieźle na tym zarobisz.
      Przeczysz sam sobie. Wymagasz od organów ścigania 100% skuteczności i 100% celności we wskazywaniu sprawców, a jednocześnie domagasz się pełnej anonimowości. Im większa anonimowość, tym mniej punktów zaczepienia i szerszy krąg podejrzanych.

      W tym momencie, dane ogromnej liczby abonentów i tak już są znane operatorom. Każdy kto posiada telefon postpaidowy, każdy kto zarejestrował swoją kartę prepaidową (bo np. chciał 10% więcej doładowania więcej po rejestracji na stronie operatora, wziąć udział w konkursie organizowanym przez operatora lub skorzystać z BOK-u) przekazał swoje dane operatorowi który może je przechowywać przez określony okres. W wielu przypadkach nie dało się uniknąć wprowadzenia prawdziwych danych, bo potwierdzenie przychodziło pocztą pod wskazany adres.

      Jak będę miał pecha to jeszcze się "przyznam" po 48h-sesji obijania ryja.

      Za dużo się filmów naoglądałeś. No chyba, że faktycznie zostałeś kiedyś zmuszony do przyznania się do przestępstwa przez torturujących Cię policjantów. Wtedy zwracam honor.

      Akurat nie dziwie się, że jesteś za skoro twoja praca zawodowa polega na zleceniach dla różnej maści policji, milicji i innych ubecji.

      A także na zleceniach od osób prywatnych. Przy czym nigdzie nie napisałem, że jestem ZA. Nam płacą niezależnie od tego czy ustalenie takich danych było możliwe czy nie, także jak dla mnie pełna 100% anonimowość nic nie zmienia poza wnioskami, że nie udało się ustalić właściciela telefonu/karty lub, że się udało.
      Podałem tylko dobre strony ustawowej konieczności rejestracji karty SIM, którymi starałem się zrobić kontrę dla subiektywnej, paranoicznej paniki opartej na internetowej propagandzie, w którą popadają osoby nie mające na ten temat zielonego pojęcia. I jak widać pojęcia mieć nie chcą, bo każda konstruktywna wypowiedź zalewana jest minusami, za to na podium wybijają się bzdury osób, które sądząc po tym co napisały, nawet nie przeczytały ze zrozumieniem tekstu.

      Na Twój jeden przykład, który podałeś mogę Ci podać 10 przykładów spraw w których rejestracja SIM pozwoliłaby na szybkie ustalenie sprawcy i zamknięcie sprawy.

    •  

      pokaż komentarz

      @biuroekspertyzsadowych:
      Nie masz ochoty być podejrzany... a kto ma?! Tylko jakoś jak do tej pory nikt nie wymyślił lepszej metody niż stworzenie kręgu podejrzanych i eliminowanie tych którzy mają alibi.

      Jak mendy nie będą mogły ustalić, że dany numer należy do mnie to tylko lepiej dla mnie i dla nich. W obu przypadkach dlatego, że nie mam nic wspólnego ze sprawą. Nie mam ochoty udowadniać swojej niewinności.

      W tym momencie, dane ogromnej liczby abonentów i tak już są znane operatorom. Każdy kto posiada telefon postpaidowy, każdy kto zarejestrował swoją kartę prepaidową (bo np. chciał 10% więcej doładowania więcej po rejestracji na stronie operatora, wziąć udział w konkursie organizowanym przez operatora lub skorzystać z BOK-u) przekazał swoje dane operatorowi który może je przechowywać przez określony okres.

      No więc skoro to nie problem to po co rejestrować karty?

      Za dużo się filmów naoglądałeś. No chyba, że faktycznie zostałeś kiedyś zmuszony do przyznania się do przestępstwa przez torturujących Cię policjantów.

      http://januszwojciechowski.blog.onet.pl/Co-z-nim-robili-ze-niewinny-pr,2,ID436928387,n

      To jak z tym oglądaniem filmów? Może to jednak Ty się na chwilę oderwij od grzebania w cudzych komputerach i sobie zrób od czasu do czasu jakąś prasówkę?

      Przy czym nigdzie nie napisałem, że jestem ZA.

      Na obrońcę praw obywatelskich to ty mi nie wylądasz

      Podałem tylko dobre strony ustawowej konieczności rejestracji karty SIM

      Co najwyżej próbowałeś, bo takich stron nie ma.

      Na Twój jeden przykład, który podałeś mogę Ci podać 10 przykładów spraw w których rejestracja SIM pozwoliłaby na szybkie ustalenie sprawcy i zamknięcie sprawy.

      Ja jednak wolałbym nie być tym jednym.

    •  

      pokaż komentarz

      to tylko lepiej dla mnie i dla nich

      I dla przestępcy.
      Co do tego, że nie miałeś nic wspólnego ze sprawą, to muszą być przekonani śledczy. Twoje przekonanie nie jest dla nikogo wystarczające.

      No więc skoro to nie problem to po co rejestrować karty?

      Bo zostaje jeszcze ten odsetek, który korzysta z prepaidów jednorazowo – do popełniania przestępstw. I to właśnie o nich mi chodzi. Oni w życiu sami z siebie tego nie zarejestrują. Wydaje mi się, że to logiczne.

      To jak z tym oglądaniem filmów?

      Nie wiem czy coś pominąłem, ale chyba w podlinkowanym tekście, nie ma ani jednego dowodu (obdukcja), ani nawet sensownego domniemania (żaden z opisywanych o tym nie mówił) na stosowanie tortur. Autor tylko zastanawia się, co może być efektem tego, że dana osoba się przyznaje do zbrodni której nie popełniła. Skoro czytasz prasówkę, to rób to ze zrozumieniem.
      We wpisie tym w dodatku wypowiada się sędzia (to ten ze „złej strony barykady” który działa w majestacie podłego prawa zabraniającego ludziom kraść i zażywać narkotyki), który stwierdza:
      „Zawsze brałem pod uwagę, że przyznanie mogło zostać wymuszone, a jesli ktokolwiek skarzył się na rozprawie, że wymuszano od niego wyjaśnienia, zawsze kierowałem zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury, nigdy nie ignorowałem takiuch skarg.”
      Bo nie wiem czy wiesz, ale wymiar sprawiedliwości, to nie tylko policja i to nie policja wydaje wyroki skazujące. Na wyrok składa się praca policji, prokuratury, biegłych, prawników i sądu.
      Pan sędzia pisze też:
      „W sądzie to przyznanie odwoływał, ale sąd rutynowo uznał to za wykrętną linię obrony.”
      Co wskazuje, że przyznanie się do winy, a potem zmiana zeznań jest praktyką stosowaną przez obronę. Więc nie każde przyznanie się, musi być wymuszone torturami – czasem jest to celowe działanie podejrzanego, podpowiedziane mu przez jego prawnika.
      Oczywiście jest kwestią bezsporną, że sytuacje które starasz się przedstawić mają miejsce, ale to patologia i pojedyncze przypadki, które są potępiane. Ty przedstawiasz to jako standardowe działanie.

      Na obrońcę praw obywatelskich to ty mi nie wylądasz

      Zalatuje mi to hipokryzją. Nie chcesz być sądzony i podejrzewany, a sam wydajesz sądy i rzucasz podejrzenia.

      Co najwyżej próbowałeś, bo takich stron nie ma.

      Nie. Podałem. Z tym, że ona do Ciebie nie docierają. Nawet nie raczyłeś się do nich ustosunkować. Podałeś tylko cienki, nierealny i absurdalny przykład rzekomej możliwości naruszenia Twoich wyimaginowanych praw do wyłączenia z kręgu osób podejrzanych.

      Ja jednak wolałbym nie być tym jednym.

      Jak już mówiłem, przykład nierealny. W tym momencie, możesz zostać wskazany przez osobę której coś się przewidziało, może nagrać Cię kamera monitoringu, w tym samym momencie mogłeś płacić kartą w sklepie obok, albo pięć sekund później wyjeżdżać samochodem z parkingu na którym to się stało (ktoś spisał numery). I co, dla swojego komfortu zabronisz ludziom składania zeznań, montowania monitoringu, oprotestujesz rejestrowanie samochodu i konieczność legitymowania się dowodem przy zakładaniu konta bankowego? A mogłeś na przykład wtedy prowadzić rozmowę telefoniczną, z zarejestrowanego na Ciebie numeru, co dawałoby Ci mocne alibii.