Przeglądasz archiwalną wersję znaleziska.
Ci, którzy żyją w wirtualnym świecie, tracą prawdziwe życie.

Ci, którzy żyją w wirtualnym świecie, tracą prawdziwe życie.

Nie ma to jak kolejna kampania uderzająca w te okropne, nawołujące do zabijania gry komputerowe... A wraz z nią jeszcze głupsza reklamówka, która wkrótce trafi do telewizji, gdzie nastolatek "ożywa" siadając przed przedpotopowym komputerem. Dlaczego tak żenujące akcje mają w ogóle rację bytu?

  •  
    K...i

    +29

    pokaż komentarz

    Nie rozumiem. To jest coś poza komputerem?

  •  
    p........y

    +34

    pokaż komentarz

    Pierdu pierdu. Prawdziwe życie kosztuje więcej niż najbardziej wypasiony wirtual. Psychologowie twierdzą jednak, że takie granie pobudza w mózgach podobne reakcje jak interakcja z rzeczywistością. Granie stymuluje zatem podobnie do prawdziwego życia i o ile nie jest zdrowe dla organizmu, dla umysłu jest lepsze od nudy i marazmu. W wirtualnym świecie żyją ludzie, których nie stać na ten prawdziwy. A lepszy wirtualny niż żaden.
    Z resztą, są na świecie miejsca, w którym inne rzeczy znieczulają na nieakceptowalną rzeczywistość. I znów - taki gracz, przynajmniej umysłowo nadaje się do większości zadań, za to ćpun to faktyczny wrak. A nie ma zbyt dużo alternatyw. Albo ktoś ma znośne życie (a takie ma swoją metkę z ceną), albo nieco mniej akceptowalne (i pomaga sobie wirtualem), albo zupełnie nieakceptowalne (wtedy chleje lub ćpa). W sumie to dobrze, kiedy ludzie wybierają wirtual zamiast ostatniej opcji. A na pierwszą to w tak biednym kraju jak nasz nie wszystkich stać.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Kolejny Twój bardzo dobry komentarz, wyczerpałeś temat.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Czyli jeśli ktoś chleje i ćpa grając w gry na laptopie podczas podróży dookoła świata to wyjdzie na zero?

    •  
      p........y

      +2

      pokaż komentarz

      @endl3ss:
      Zależy jak będziesz punkty liczyć :)

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: To wszystko prawda... tylko jeśli mowa o dorosłych, albo przynajmniej nastolatkach.

      Powtórzę tu co nieco z mojego posta napisanego niżej.

      Przypomnę, że mowa o dzieciach. Większość nas tutaj, jest już dorosła. My umiemy rozróżnić świat wirtualny od świata rzeczywistego, możemy grać w najbardziej brutalną grę, a później iść pobawić się z dzieciakami.
      Możemy zagrywać się w Carmageddona, czy GTA, a później normalnie jeździć samochodem według kodeksu drogowego i zdrowych zmysłów.

      Ale dzieci tak nie działają, nie bez powodu gry mają oznaczenia wiekowe (choć ich wyznaczanie to też osobny temat...), niektóre nie dość że bardzo pobudzają dzieci, to jeszcze na tyle mocno wgryzają się w psychikę, że dzieci miewają koszmary, zaczynają się problemy.

      Granie stymuluje zatem podobnie do prawdziwego życia i o ile nie jest zdrowe dla organizmu, dla umysłu jest lepsze od nudy i marazmu.
      Po pierwsze - jakie gry. Age of Empires, czy Diablo? Teenagent, czy Carmageddon? To trochę inne gry, prawda?

      Dla dzieci granie stymuluje dużo bardziej niż zwykłe życie, dużo bardziej. Raz, że mocniej angażuje skoncetrowanie się, każdy z nas wie, że dobra gra "wciąga", dwa, że przy grach "akcji", są to nieporównywalne emocje (mowa o dzieciach).

      Jasne, temat gier w mainstreamowych mediach byłby rzetelniej przedstawiany, gdyby reportaż pozostawić do przygotowania średnio rozgarniętym makakom. Jest problem tragicznej nierzetelności.
      Ale rozmawiamy tutaj o konkretnej kampanii, a moim zdaniem jest ona bardzo dobra. Filmiki faktycznie idiotyczne, ale sama kampania jak najbardziej prawdziwa.

      Wielu rodziców pozostawia wychowanie telewizji i internetowi, albo grom. Gry oczywiście mogą wspaniale wpływać na rozwój dziecka, ale mogą go również sprowadzić na złe tory.

      Wszystko to kwestia umiaru i pewnego nadzoru nad dziećmi. To jak z wszystkim. Dziecko narozrabia z kolegami, to nic się nie wielkiego nie stanie, ale dopóki nie zacznie tego robić na co dzień, bo później jak już są problemy, to jest dawno za późno.

      Wszystko dla ludzi, ale nad dziećmi trzeba mieć pewien nadzór i trzeba ich wychować.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale dzieci tak nie działają,

      @BeSmarter: Gram w gry komputerowe od 5 roku życia, w Carmaggedona grałem pierwszy raz jak miałem jakieś 10 lat, w pierwszą część GTA też zagrywałem się w podstawówce. Nigdy nie miałem problemów z odróżnieniem prawdziwego życia od wirtualnych wojaży.

      Jeśli ktoś nie potrafi odróżnić komputera od rzeczywistości to po prostu jest chory - i nie ma znaczenia, ile ma lat.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli ktoś nie potrafi odróżnić komputera od rzeczywistości to po prostu jest chory - i nie ma znaczenia, ile ma lat.

      @Strus: Dobre sobie... chore dzieci z koszmarami z gier, telewizji. Jeśli tak mówisz to nie masz zielonego pojęcia o psychice i psychologii, co jest dla mnie tragiczne, bo zupełnie inną psychikę ma dziecko, nastolatek i dorosły. Zupełnie inną.

      Też mając niewiele lat grałem w różne gry. Też nic mi się przez to nie stało. Ale nie powiem, że nie miało to wpływu, bo zupełnie inaczej odbierałem te gry. To jakby powiedzieć, że filmy, książki też nas nie kształtują. Kształtują. W różnym wieku inaczej, w zależności od naszego rozumienia, czy też dojrzałości. Tak samo gry.

      Tu zupełnie nie chodzi o to, żeby czegokolwiek zakazywać. Chodzi tylko o to, by znać umiar.
      Czy kampania "Nie jeżdżę po alkoholu" zakazuje picia alkoholu? Nie. Ona apeluje o rozsądne spożywanie, co przejawia się m.in. tym, że gdy kierujemy samochodem, nie pijemy. Nie oznacza natomiast, że przy innych okazjach nie pijemy.

      Mam wrażenie, że wielu wykopkom chodzi tylko o to, że ktoś mówi źle o grach, a oni grają całe życie, więc się ich obraża! Powiedzmy sobie szczerze, że wielu z nas nie ma życia właśnie m.in. przez gry. Ale wmawiają sobie, że to nieprawda.

      Wszystko jest dla ludzi. Też gram, to przecież jedna z form rozrywki - a któż jej nie zaznaje? Czy to muzyka, czy filmy, czy telewizja, czy gry. Wszystko jest dla ludzi.

      Ale jak ktoś siedzi po 8h dziennie gapiąc się w telewizor, to nie ma życia. Jak ktoś dziennie to samo robi z grami, to też go nie ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @BeSmarter:

      szczerze, że wielu z nas nie ma życia właśnie m.in. przez gry
      Granie z nikogo nie zrobi no-life'a* to no-life wybiera towarzystwo gier bo z jakiś powodów jest to jego ucieczka od rzeczywistosci.

      *mówie o osobach grających pół dnia

    •  

      pokaż komentarz

      @Kamzel: No jasne, zaznaczyłem wyraźnie, że tutaj nie chodzi w ogóle o same gry - nic w nich złego, samych w sobie.

      Chodzi tylko i wyłącznie o grube przesadzanie. Ale tu, ponownie, nie chodzi tylko o gry - można przesadzić z wieloma rzeczami i sobie popsuć życie społeczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @BeSmarter:

      A gdyby dzieci z powodu czytania ksiazek i emocjonalnego do ich tresci stosunku nie dojaday i zaryaly noce, tez bysmy robili kampanie przeciw? Proponowalbym przestac szukac sztucznych problemow. Swiat i rola czlowieka w nim bardzo szybkosie zmienia bez wzgledu czy komus sie to podoba czy nie. Jakos nie widze kampani przeciwko telefonom komorkowym i nadmiernemu wydzwanianiu i wysylaniu sms.
      Poza tym tez mi strata :)

  •  

    pokaż komentarz

    Niech ktoś ich uświadomi, że level sam się nie wbije.

  •  
    i.....e

    +12

    pokaż komentarz

    A jeśli ktoś nie ma prawdziwego życia, to może je stracić?

  •  

    pokaż komentarz

    Obczajcie adres strony na plakacie, taka mała literówka...