•  

    pokaż komentarz

    Będą pewnie minusy, trudno, ale...

    GOOGLE wkracza z kolejną porcją cenzury, padł Precyl, kolej na PEB itd.?.
    Piszesz o czym czego chyba nie rozumiesz. :D Precyl otrzymał filtr, ponieważ naruszał wytyczne dla webmasterów, a właściciel nie za bardzo garnie się by to usunąć. Zgaduję, że nie widziałeś dyskusji na ten temat. Spadek tego forum odnotowano przed aktualizacją algorytmu, zresztą zgłoszenia dotyczące praw autorskich dotyczące tego forum to nawet niecałe 0,0018% całej treści precyl.pl i precyl.com.

    Kwestia praw dużych firm to jedno, jest jeszcze druga kwestia. Często wiele osób budowało zaplecza w oparciu o teksty zaciągnięte z innych niedużych stron/blogów. Zdarzało się, że taki spam wyskakiwał wyżej niż prawdziwa strona, te zmiany mają również wyeliminować tego rodzaju syf. Zgłoszenia usunięcia treści może zgłosić każdy, nie tylko firmy.

    Stało się - Google na prośbę przemysłu praw autorskich zaczynamocno obniżać w wynikach wyszukiwania pozycję stron oferujących "nieautoryzowane materiały chronione prawem autorskim"
    Gdzie wyczytałeś, że pozycja zostanie mocno obniżona?

    •  

      pokaż komentarz

      @Lluc: EDIT: Zrobiłem błąd. sorry
      Powinno być 0,056% zamiast 0,0018%. Było 1631 zgłoszeń, a Precyl ma 2900000 zaindeksowanych podstron.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lluc: warto dodać, że pracownik Google na forum dla webmasterów jasno napisał co zrobić na stronie, żeby powróciła na pozycje - napisał też, że to nie był filtr (bo te są nakładane ręcznie), tylko po prostu algorytm wyłapał ich jako spam i zaniżył w wynikach. Precyl oczywiście nic nie zrobił - bo im przecież należy się 1 miejsce w Google za opis skopiowany z filmweba i linki do rapidshare, czy co tam teraz jest popularne :)

  •  

    pokaż komentarz

    @wilma
    Jeśli uważasz, że Google cenzuruje to polecam ruską wyszukiwarkę yandex.com

    Moim subiektywnym zdaniem lepiej i celniej znajduje ebooki niż Google.

  •  
    r......7

    -1

    pokaż komentarz

    A co za problem site:peb.pl dorzucić?

    •  

      pokaż komentarz

      @rudy2007: problem w tym, że ludzie prowadzący strony typu precyl byli już tak nastawieni na zysk i to, że Google pozwala im "dopalać" strony w celu zawyżania wyników, że mieli wszystko w dupie. Zamiast pocieszenia na facebooku dostali więcej zjebów za to, że są po prostu durniami. Mnie to jakoś specjalnie nie boli, że wpisując tytuł filmu nie wyskakuje mi 10 warezów, tylko filmerb imdb i kilka blogów.
      Z pobieraczkiem był ostatnio problem - teraz szczerze mówiąc nie jest już chyba tak źle, albo to czego szukam nie łapie się na ich spamy.
      Pracuję w branży marketingu internetowego i nie znam ANI JEDNEJ osoby, która działając ze zdrowym rozsądkiem musiałaby nagle zwijać biznes. Jeśli ktoś uzależnia swój biznes tylko od tego jak jakaś firma prywatna wyświetli ich swoich wynikach wyszukiwania to chyba ma trochę nierówno pod kopułą.
      komendy site też 90% użytkowników warezów raczej nie zna :)

  •  

    pokaż komentarz

    Przecież to stwarza idealną sytuację dla alternatywnych wyszukiwarek. Google samo siebie ogranicza zasłaniając się przeróżnymi tłumaczeniami - od nielegalnych praktyk pozycjonowania, poprzez naruszenia legalności plików, aż po jakieś moralizujące PR'owe zagrania. Jednocześnie totalnie wykorzystuje swoją miażdżącą przewagę na rynku.

    Technicznie lepiej być nie może dla pozostałych, a jednak obowiązują jakieś niepisane zasady - pewnych wyników nie podajemy bez określonego sprecyzowania wyszukiwania. To się wiąże z ciekawym zjawiskiem - jak wpiszę tytuł filmu w wyszukiwarkę i otrzymam jako pierwszy wynik bezpośredni link do pobrania go z sieci (Google miało takie momenty) - to z technicznego pkt. widzenia otrzymuję najlepszy wynik. Jednak tak się nie dzieje. Dostaję treści, za które ktoś zapłacił - linki do trailerów, recenzje w prasie, galerie aktorów, ich fan page'e, twittery i całą resztę bezwartościowej sieczki... Rodzimy pomysł - Filestube, w założeniu posiadał ten brakujący potencjał - aktualnie ssie (nie wiem czy kiedykolwiek był on wartościową wyszukiwarką)

    Pozostaje zapytać, po co są wyszukiwarki - czy mają szukać faktycznych treści w sieci, niezależnie od tego jakiej one są natury, czy też mają one być tym, czym stają się aktualnie - sortownią informacji, które ktoś celowo pozycjonuje lub usuwa względem własnego 'widzimisię'?

    •  

      pokaż komentarz

      jak wpiszę tytuł filmu w wyszukiwarkę i otrzymam jako pierwszy wynik bezpośredni link do pobrania go z sieci (Google miało takie momenty) - to z technicznego pkt. widzenia otrzymuję najlepszy wynik. Jednak tak się nie dzieje. Dostaję treści, za które ktoś zapłacił - linki do trailerów, recenzje w prasie, galerie aktorów, ich fan page'e, twittery i całą resztę bezwartościowej sieczki...

      @dieselmower: mylisz się. Znaczna większość osób chce dostać informacje o filmie - recenzję, obsadę, czy nawet kino, gdzie jest film wyświetlany. A link do pobrania interesuje znacznie mniejszą ilość osób (a nawet te osoby chcą też przeczytać opinie o filmie, zanim go ściągną).

    •  

      pokaż komentarz

      @leone: Tyle, że dochodzimy tutaj do pewnej skrajności. Przykładowo - interesują mnie dwa obrazy stanowiące dosyć spore osiągnięcia w sztuce filmowej - "Metropolis" Fritza Langa i "Obywatel Kane" Orsona Wellesa, wyszukanie informacji o nich w sieci nie stanowi problemu, ba nawet są analizy tych produkcji klatka po klatce. Niestety nie obejrzę sobie tych filmów na YouTube, nie znajdę ich też w wersji legalnej do pobrania.

      Na co mi te wszystkie informacje skoro nie mogę zobaczyć samych filmów?

      Dodam, że "Metropolis" ma 85 lat i dociekanie jakichś praw autorskich w tym wypadku to już totalne kuriozum. W tym wypadku Google jakoś się broni - podaje link do Vimeo do 40 min wersji filmu oraz kieruje na Peb do 153 min wersji filmu - przy czym pobieranie tego z RS jest rzecz jasna niezgodne z prawem (choć w PL niby na własny użytek można). W wypadku "Obywatela Kane" Google już tak sprawnie nie działa i samego filmu do pobrania / obejrzenia próżno szukać na pierwszych kilku stronach. Podejrzewam, że to z powodu autocenzury - w normalnych warunkach linki do pobrania filmu pewnie wyskoczyłyby na pierwszych miejscach.

    •  

      pokaż komentarz

      @dieselmower: zapominasz o jednym - google to wyszukiwarka, a nie Twój asystent, który będzie Ci przygotowywał wszystko to co chcesz. Raz, że Twoje 'potrzeby' są w zdecydowanej mniejszości, dwa, są niezgodne z prawem, trzy, oczekujesz niemożliwego, to jest odgadywania przez wyszukiwarkę co dokładnie Cię interesuje.

      Obydwa filmy możesz kupić na dvd. Możesz je sobie też ściągnąć, ale wtedy łamiesz prawo (nie pamiętam jak to jest przy filmach mających już 85lat, ale nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś miał do niego prawa) i raczej nie oczekuj, że google będzie Ci w tym pomagać.

    •  

      pokaż komentarz

      zapominasz o jednym - google to wyszukiwarka

      @leone: No właśnie - mi wystarczy, żeby wyszukiwała treści, a jednak dostaję spreparowaną sieczkę w oparciu o to kto więcej zapłacił by jego treść była bliżej pierwszego miejsca. Google robi w tym wypadku za takiego "złego asystenta".
      Przy tym jest chyba więcej pracy niż przy nieocenzurowanym wyświetlaniu rezultatów wyszukiwania. Google treści wyszukuje poprawnie, indeksuje miliardy plików - to co mnie drażni to sposób w jaki te wyniki są sortowane i podawane końcowemu użytkownikowi.

    •  

      pokaż komentarz

      @dieselmower: gdyby tylko podawała znalezione strony, to nie tylko byś nie ujrzał opinii o filmie, ale też linka do niego. Ogólnie nic ciekawego byś nie znalazł.
      Właśnie na tym polega przewaga Google nad np. Bingiem - podaje lepsze wyniki przy wyszukiwaniu.