•  
    b.........k

    +119

    pokaż komentarz

    Jestem za, ale jak wywalą na zbity pysk przynajmniej połowę z tych darmozjadów i pierdzistołków.

    •  
      n.......i

      +18

      pokaż komentarz

      @blaszanypik: A ja bym wywalil polowe i jeszcze poobniżał im o 25% te ich wynagrodzenia

    •  

      pokaż komentarz

      @blaszanypik: Ja bym wywalił połowę i podwyższył pensje o 100% pozostałym ale oczywiście wygrałaby selekcja negatywna i zostaliby same debile z rodzinnymi powiązaniami, bojący się podjąć decyzje, niekompetencje zasłaniając nieczytelnym prawem.
      Śmieszne jest to że komputery miały usprawnić biurokracje a wygląda na to że potrzeba jeszcze więcej ludzi żeby to obsłużyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @donartus: plus otwarte, publiczne i protokolarnie udostępniane w BIP'ach procedury rekrutacji.
      plus sztywne budżety na sztywne wydatki dla jednostek - niech k#@#a się dyrektorzy gimnastykują jak zrobic robotę ustawową określonymi środkami finansowymi.

    •  
      K............a

      +2

      pokaż komentarz

      @blaszanypik: i pod warunkiem że nie będzie zusu a Vat będzie miał stawkę 18% - płacony po zaksięgowaniu wpłaty za dana fakturę.

      I bajo.

    •  

      pokaż komentarz

      @blaszanypik: A ja bym wszystkich wywalił. Wy-pier-dalać!*

      *) Franz Maurer

    •  

      pokaż komentarz

      @blaszanypik: Nieee. Najlepszy jest ten fragment: "Trwające od kilku lat zamrożenie płac w służbie cywilnej (...) powodują deprecjację tej konstytucyjnie umocowanej grupy zawodowej" czyli w wolnym tlumaczeniu "po paru latach zamrozenia koryta dla urzedasów, braku efektu ich "pracy" ludzie sie zortientowali ze te pasożyty są całkowicie zbędne, muszą się więc teraz zdążyć nachapać, nim to wszystko dokumentnie ****dolnie."

    •  

      pokaż komentarz

      @blaszanypik:
      @nunusmani:
      @donartus:
      @aberazioon:
      @Zian:
      @Borszczuk:
      Nazywacie świnią i mnie w tym momencie. Pracuję w jednostce budżetowej, podwyżek nie można nawet prosić od dwóch lat, pracuję za minimum - mam AMA robić? Urzędnik to nie baba pierdząca w stołek, przy kawie, na CDromowym "podgrzewaczu". Sektor publiczny obejmuje różne Ośrodki. Siedzę tu jako informatyk, a w sumie aż dziw bierze, że artykuł z WP na Wykop trafił. Oczywiście bardzo rzetelnie jest napisany... Zobaczcie - Urząd Skarbowy, ZUS to część urzędasów. Są przeróżne Ośrodki, w których również ludzie pracują, Wy nazywacie ich urzędasami, a to są ludzie od lekarza, poprzez psychologów, terapeutów, nauczycieli, poprzez kulturę i sztukę po pracowników gospodarczych. Zazdrośni jesteście? Zapraszam, na moje stanowisko pracy, zobaczyć chociaż obowiązki pracownika, zakres działań. Fotografią wyciągam 2x tyle, bo gdyby nie fotografia, to nie miałbym za co jeść.

      Skończcie nazywać ich świniami, darmozjadami, urzędasami.

    •  
      n.......i

      +10

      pokaż komentarz

      @mjfotocompl: ale "was" jest za DUZO! Oto chodzi!

    •  

      pokaż komentarz

      @nunusmani: was? Akurat się odniesiesz do ośrodka odwykowego. Mają też zlikwidować ośrodki, pomagające ludziom, zajmujące się profilaktyką? Tu ludzi brakuje!

    •  
      5.h

      +15

      pokaż komentarz

      @mjfotocompl: Was czyli urzędników. Tak się składa, że siostra pracuje jako młodszy referent w małej mieścinie. Rzeczywiscie nie zarabia dużo bo coś w okolicy 1300-1400 na rękę. Również roboty ma od groma a zdarza jej się zabierać pracę do domu. Nadal twierdzę, że jednak jako grupa dużo zarabiacie i jest was za dużo. Bo to, że siostra czy Ty niewiele zarabiacie(niewiele jest pojęciem względnym bo sam gdybym miał pracować w zawodzie za 1400 netto po studiach to bym powiedział żeby pracodawca pocałował mnie w tyłek bo zachód czeka ale są osoby dla których 1400 zł do łapy to niezła pensja) nie znaczy, ze każdy urzędnik ma tak samo. Dziwnie się składa, że średnia pensja osoby pracującej w budżetówce dziwnym trafem jest o 25% wyższa niż ogólnokrajowa. Także mieliśmy podwyższony VAT bo PO zatrudniła 100 tys urzędników. statystyka nie kłamie jest was za dużo i dużo zarabiacie.

      Mają też zlikwidować ośrodki, pomagające ludziom, zajmujące się profilaktyką? Tu ludzi brakuje!

      Oczywiście. Przykładowo w tym roku tak się złożyło, że poszedłem szukać pracy do pup. Już więcej tam nie pójdę bo 100 razy więcej ofert dostanę robiąc sobie wycieczkę w Gliwicach po prywatnych biurach pośrednictwa pracy niż w PUPie mojego miasta. Jak mi babka siedząca w urzędzie powiedziała, żebym nie spodziewał się cudów gdy się zarejestruje jako poszukujący pracy - więc nie warto. To cisnęło się na usta - "Co pani tutaj robi?". Generalnie jej zadaniem jest szkolenie siebie na Sycylii na temat związany ze zwalczaniem bezrobocia(gdzie bezrobocie jest wysokie) albo dawanie bezrobotny rowerów, tabletów i kilkudniowych wycieczek. Szczerze dziękuje za takie "pomaganie ludziom" PUP jest kolejną instytucją obok ZUSu z której wyrzuciłbym większość pracowników robiąc przy okazji rewolucje w działaniach tych urzędów albo nawet je likwidując.

    •  

      pokaż komentarz

      @5th: oczywiście masz rację, ale zatem po co wszyscy wrzucają do jednego worka to wszystko? Pensja oczywiście, że jest śmieszna, gdyby nie to, że fotografuję, to miałbym tę robotę w dupie. Tak - mam zabezpieczenie na przyszłość. Takie CV jak mam, już teraz mi starcza do szukania lepszej pracy, jednak spokojnie czekam.

    •  

      pokaż komentarz

      @mjfotocompl: Jesli nie jestes klasycznym "urzedasem-darmozjadem" to bardzo dobrze - nikt nie twierdzi ze 100% populacji tego gatunku żeruje, ze nikt sie nie przyklada (mam tez pozytywne doswiadczenia, wiec to nie tak ze sie uwzialem), ale zbierasz tutaj baty za was wszystkich (cos jak "wszyscy Polacy to pijacy i zlodzieje"), bo to komentarz na wykopie a nie opracowanie socjologiczne z podzialem na podgrupy. Zbyt duza liczba urzedasow jest niekompetentna i calkowicie zbedna a przy tym to czesto tepa, zlosliwa cholota. To zwykle pasozyty - nic nie wytwarzaja, efekt ich "pracy" to "trwanie". Jak znikna to tylko bedzie lepiej. Zalisz sie ze Ci przykro. Przykro mi ze Ci przykro ale jesli uwazasz ze Cie to nie dotyczy (i faktycznie tak jest, bo nie odwalasz kawusi od 7 do 15 tylko przykladasz sie do swojej roboty) to nie musi Ci byc przykro. Natomiast zauwaz ze kazdy "budżetowiec" sie zaraz obraza slyszac takie tesksty, zamiast zastanowic obiektywnie sie rozejzec i moze probowac cos zrobic, zeby takiej pasozytniczej choloty wsrod urzednikow po prostu nie bylo. Zebym przchodzac np. do US nie musial slyszec od baby zza biurka "a skad Pan to wie?" (z ustawy kretynko!). Ktos ja przeciez tu zatrudnil. Nikt dorosly nie oczekuje ze Panstwem da sie zarzadzac bez urzednikow, ale az tylko ich nie potrzeba i tyle. Wiec szlag mnie trafia jak czytam ze "budżet Panstwa stracil 5k" bo pan Rysiu sprzedawal lody na plazy i zwyrodnialec nie mial przy tym kasy fiskalnej, banderoli oraz 40 zezwolen, ale jakos nie moge nigdzie przeczytac ze "budżet Panstwa stracil 50 milionow na pensje dla zbednych urzędnikow". I jeszcze ten tekst o "konstytucyjnie umocowanej grupy zawodowej"... zgadnij co bym ja (i spora czesc narodu rownie) chetnie tej grupie konstytucyjnie umocowal i gdzie.

      @blaszanypik: @nunusmani: @donartus: @aberazioon: @Zian:

    •  

      pokaż komentarz

      @Borszczuk: Owszem, sam się spotykałem z "urzędasami" ale naprawdę to są ludzie, których naród najczęściej spotyka. 60-70% nie pracuje w Urzędzie Skarbowym, czy w PUPie. Dużo ludzi robi swoją robotę, a ja co? Cymbał, który się wychyla. Robotę stracę?

    •  

      pokaż komentarz

      @mjfotocompl: Po pierwsze uważam cię za złodzieja bo żerujesz na pieniądzach ukradzionych w podatkach i do tego nie czujesz się z tym źle, ba! czujesz się wręcz pokrzywdzony bo za mało się na ciebie wydaje! Ja wcale nie uważam że wykonujesz jakąkolwiek pożyteczną pracę, pracę bez której nie mógłbym żyć. Może mnie oświecisz, wymienisz mi łaskawie coś co się w jakiś pozytywny sposób przyczynia do mojej egzystencji? Mało mnie obchodzi że biegasz w tę i we w tę, przepisujesz, drukujesz świstki i ogólnie "jesteś zajęty" bo ta praca jest koniec końców całkowicie bezproduktywna i równie dobrze mógłbyś malować trawę na zielono. Praca by była ale co z tego? Jak jesteś taki mądry, zatrudnij się u prywaciarza. Że co? Że nie ma? Że jest jeszcze mniej w zarobkach? Może to dlatego, że jest was taka armia, że prywaciarz ledwo wyrabia łożąc na cały ten biurokratyczny bezsens?

    •  

      pokaż komentarz

      @mjfotocompl: A to masz czas na drugą pracę. No tak przepracowany urzędnik. Jeżeli zarabiasz 2 razy tyle z pracy prywatnej po za godzinami pracy w urzędzie to znaczy że twoje stanowisko jest zbędne i to strata czasu i naszych pieniędzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @mjfotocompl: za Zianem, jak masz za mało pieniędziy to zatrudnij się u prywaciarza. Wtedy wycenimy twoją robotę. Bo na razie to wygląda tak, chodzisz z młotkiem po fabryce i jak ktoś się ciebie zapyta co robisz to mówisz: "idę". Ja nie mam czasu na przeglądanie kwejków w robocie, jak idę do roboty to pracuję, nie gram w pasjansa. Jak czegoś nie daję zrobić to FAKTYCZNIE czegoś nie daję zrobić. Nie próbuję ruchać pracodawcy na godziny, jednak każdą sobie skrupulatnie liczę. Zachowuj się jak profesjonalista to będą ci płacić jak profesjonaliście.

      A jeżeli nie chce ci się poszukać pracy u prywaciarza to nie na narzekaj bo nie ma na co.

  •  

    pokaż komentarz

    jak im tak źle w budżetówce to niech idą do sektora prywatnego.. wtedy dopiero zobaczą że faktycznie trzeba pracować żeby zasłużyć na podwyżkę, a nie latać co chwilę na kawkę z segregatorem pod pachą.

  •  
    m..............a

    +71

    pokaż komentarz

    Sp@#%$@%ajta.

  •  

    pokaż komentarz

    Służba cywilna to 123 tys. pracowników, a nie 429 tys. - pracownicy ministerstw, urzędów centralnych typu UOKiK (jakoś na ten urząd wykopowicze nie narzekają, a wręcz przeciwnie), urzędów wojewódzkich, komend policji, straży pożarnej, inspekcji sanitarnej, weterynaryjnej, skarbówka i inne - to tak na wstępie.
    Poniżej przedstawiam jak kształtowały się w ciągu 10 lat kwoty bazowe dla sc, nauczycieli i jak zmieniała się pensja minimalna:
    2002 rok
    - kwota bazowa korpusu służby cywilnej - 1603,56
    - płaca minimalna - 760,00
    - kwota bazowa nauczyciele - 1603,56
    2007 rok
    - kwota bazowa korpusu służby cywilnej - 1795,80
    - płaca minimalna - 936,00
    - kwota bazowa nauczyciele - 1795,80
    2008 rok
    - kwota bazowa korpusu służby cywilnej - 1837,10
    - płaca minimalna - 1126,00
    - kwota bazowa nauczyciele - 2074
    2012 rok
    - kwota bazowa korpusu służby cywilnej - 1873,84
    - płaca minimalna - 1500,00
    - kwota bazowa nauczyciele - 2717,59

    WNIOSKI:
    Wzrost kwoty bazowej dla korpusu za 10 lat - 15,80%
    Wzost płacy minimalnej za 10 lat - 71,59%
    Wzrost kwoty bazowej dla nauczycieli za 10 lat - 55,05%

    Przewidywany wzrost na 2013 rok
    KSC - 0%
    płaca minimalna- 6,67%
    nauczyciele - 8%

    Od 2009 r. kwota bazowa w służbie cywilnej pozostaje bez zmian. Służba cywilna to jedyna grupa w budżetówce, na której się oszczędza. Jest to dobra zagrywka ze strony rządu, tłuszcza się ucieszy - "zamroziliśmy płace w administracji rządowej" - słusznie, tylko, że zamrożone wynagrodzenia mają szeregowi pracownicy, którzy MUSZĄ stosować durne prawo stanowione przez nasz wspaniały parlament. Rząd na swoje wydatki ma - na zakup limuzyn, biura poselskie, ipady, bilety lotnicze, jest kasa dla pociotków na stanowiskach politycznych... Ale lud widzi, że rząd oszczędza! Zamroził płace swoim urzędnikom! Szkoda, że nie sobie. Oszczędności z zamrożenia płac w w ksc są w skali kraju znikome. Tak wygląda struktura zatrudnienia w Polsce według danych GUS:

    http://www.sluzbacywilna.info.pl/portal/images/stories/zatr.jpg

    W tym roku znalazły się też pieniądze na podwyżki dla policji - niezależnie od zajmowanego stanowiska po 300 zł. Często jest tak, że w komendach biurko w biurko siedzi funkcjonariusz i urzędnik, wykonują podobną pracę (de facto urzędową), z tym, że policjant zarabia 3000 netto a cywil (przy wyższych kwalifikacjach) za to samo 1400.
    Mówicie, że w służbie cywilnej zarabia się krocie? Proponuję nie czerpać informacji z mediów tylko spróbować dowiedzieć się samemu jak to wygląda - np. ogłoszenie o konkursie na stanowisko: główny specjalista w GUS, wymagania: wyk. wyższe ekonomiczne, 3 lata doświadczenia w obszarze analiz, angielski B2, znajomość odpowiednich przepisów, pakietów statystycznych, mile widziane studia podyplomowe z zakresu socjologii i j. francuski min. A2 - proponowane wynagrodzenie 2600 brutto, co daje na rękę około 1850 zł. W urzędzie centralnym w Warszawie. W terenie jest gorzej.
    Jeszcze jedno pytanie do tych narzekających na fatalną obsługę w urzędzie, w związku z artykułem na temat służby cywilnej - kiedy ostatnio mieliście osobisty kontakt z pracownikiem służby cywilnej - gmina, miasto, powiat, spółdzielnia mieszkaniowa to nie jest służba cywilna - i na czym konkretnie polegało to uprzykrzanie życia i niemiła obsługa przez pracowników sc?

    PS Dla wyjaśnienia: tak, jestem urzędnikiem służby cywilnej. Nie, nie jestem w pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @shitman6: znaczy urlop czy L4?

      A niby dlaczego pensje urzędników mają rosnąć? Czy wydajność ich pracy poprawia się? Nie. Czy przyczyniają się do wzrostu zamożności społeczeństwa? Nie.

      Dlaczego mam więcej płacić komuś, kto nie pracuje ani więcej, ani lepiej? Kto zarabia średnio 28% więcej niż osoba produkująca, przyczyniająca się do wzrostu ogólnej zamożności? Kto wręcz przeszkadza we wzroście zamożności?

      A skoro w tej budżetówce jest tak źle, to czemu się tam tak pchacie? Czemu nie pójdziecie do prywatnej firmy?

      Przykład z ogłoszeniem w buty sobie wsadź. Nikt nikomu nie każe zatrudniać się tam, gdzie mu warunki nie odpowiadają.

      Powiedz, ile lat przepracowałeś uczciwie, czyli w pracy, w której Twoja pensja była Ci dobrowolnie wypłacana, a nie pochodziła z pieniędzy zabranych groźbą użycia przemocy przez państwo?

    •  

      pokaż komentarz

      @shitman6: i do tego należy jeszcze dodać, że do korpusu służby cywilnej nie bierze się ludzi "z rodziny i znajomych", bo obowiązują m.n. egzaminy i wymagania dotyczące m.n. wykształcenia.

    •  

      pokaż komentarz

      Dlaczego mam więcej płacić komuś, kto nie pracuje ani więcej, ani lepiej? Kto zarabia średnio 28%więcej niż osoba produkująca, przyczyniająca się do wzrostu ogólnej zamożności? Kto wręcz przeszkadza we wzroście zamożności?

      @beeko: pomijając kwestię zasadności podwyżek, to takie zestawienia można o kant dupy potłuc. Tzw. budżetówka ma "statystycznie" większe wynagrodzenia niż pracownicy sektora prywatnego, bo ich pensje są w 100% jawne, a nie 1500 brutto na umowie, a reszta "pod stołem", jak to jest w większości małych firm, które zaniżają średnią wynagrodzeń w sektorze prywatnym.

    •  

      pokaż komentarz

      @beeko: Urlop - też jest powodem zazdrości niektórych osób, bo dostaję go w takim wymiarze i w takim okresie, w którym chcę. Ale trudno, żeby państwo nie stosowało kodeksu pracy. Dodam tylko, że niejednokrotnie zostawałem w pracy po godzinach i nikt za to nie płaci.
      Urzędnik to taki sam człowiek jak Ty. Też ma żołądek. Może dlatego należałoby waloryzować wynagrodzenia (nie tylko urzędników) chociażby o stopień inflacji. Kwestia średniego wynagrodzenia była już wielokrotnie poruszana na wykopie. Zastanów się ile zarabia zdecydowana większość. Nie mówię tu o dyrektorach w ministerstwach, którzy tę średnią zawyżają. Znasz może osobiście jakiegoś urzędnika, który zarabia średnią podawaną przez media? Ja nie znam w moim urzędzie nikogo, kto zarabiałby więcej niż 2000 netto, więc proszę, nie mów, że urzędnicy zarabiają o 28% więcej niż w sektorze prywatnym. Jeśli o sektor prywatny chodzi, to może znasz dane na temat tego ilu pracodawców płaci pracownikom pod stołem, podczas gdy oficjalnie zarabiają oni najniższą krajową? Tego do statystyk się nie liczy, bo GUS nie ma o tym wiedzy.
      Prawo stanowi parlament. Urzędnicy są od jego stosowania, chociażby było idiotyczne. Pretensje o przeszkadzanie we wzroście zamożności proszę mieć do rządu i parlamentu, a nie do stosujących przepisy, które parlament ustanowi. Fakt, że urzędników mogłoby być mniej, ale bez uproszczenia prawa jest to nierealne.

    •  

      pokaż komentarz

      @beeko: Kształciłem się w tym kierunku, chciałem pracować w służbie cywilnej, realizuję się w tej pracy. Może po prostu jestem nienormalny, że tu jeszcze siedzę. Nikt nie każe się zatrudniać w sc. Moim zdaniem ludzie z przypadku nie powinni tu pracować.
      Przykład ma na celu zaprezentowanie typowego wynagrodzenia w sc i wymagań na typowe urzędnicze stanowisko, a w rezultacie zdementowanie tekstów o niebotycznych zarobkach w sc za brak kwalifikacji i opieprzanie się. Nic o przymusie zatrudniania się nie wspominałem.
      W służbie cywilnej pracuję ponad 4 lata, przykładam się do swoich obowiązków i uważam, że służę Państwu, mimo, że jego władze mają mnie gdzieś.

    •  
      S.........y

      -4

      pokaż komentarz

      @shitman6: Polska konsytucja nie posługuje się pojęciem parlament. Jest tylko sejm i senat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Szybkowolny: Sejm i senat to nic innego jak parlament.

    •  
      S.........y

      -3

      pokaż komentarz

      @shitman6: W potocznym rozumieniu ale konstytucja nie posługuje się tym pojęciem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Szybkowolny: Sejm i senat to dwie izby parlamentu. W Polsce mamy system parlamentarno-gabinetowy. Racja, że konstytucja nie posługuje się tym pojęciem, podobnie jak pojęciem rządu (Rada Ministrów), premiera (Prezes Rady Ministrów) i innymi. Paranoją byłoby posługiwanie się jedynie pojęciami zaczerpniętymi dosłownie z konstytucji i innych aktów prawnych.

    •  

      pokaż komentarz

      - kwota bazowa korpusu służby cywilnej - 1873,84

      @shitman6: Należy dodać jeszcze że jest coś takiego jak mnożnik, który dla bardzo wielu osób jest mniejszy od 1 i tak pensja urzędnika = kwota bazowa * mnożnik np 1873,84*0,9=1686,45 (brutto) + ewentualnie dodatek stażowy

    •  

      pokaż komentarz

      @shitman6:
      Skąd wiesz, że to mityczne płacenie "pod stołem" tak bardzo podnosi średnią? A jak średnią urzędnikom podnosza premie i nagrody za samo przychodzenie do pracy? Bo "premia" przyznawana wszystkim, nie jest premią, a dodatkową kasą za przyjście do pracy. Niczym innym.

      Zastanów sie też, czy - jeśli pracodowacy prywatni rzeczywiście powszechnie płacą pod stołem (w kilku miejscach pracowałem i nigdzie nie dostawałem kasy, która byłaby nierejestrowana) to czy nie dzieje się tak, że Wy generujecie tak kolosalne koszty, że inaczej się nie da.
      Co do średniej pensji, to ta jest zawyżona raczej w sektorze prywatnym, bo tam rozpiętość wynagrodzeń jest znacznie większa, niż w państwowym. Więc pensje finansowej elity bardziej wpływają na średnią, niż w budżetówce.

      Co do przepisów - kolejny urzędniczy mit. Jest Was 3-krotnie więcej niż za komuny. Chcesz mi powiedzieć, że PRL obejmował urzędniczym nadzorem mniej spraw, niż III RP? Że dysponował lepszymy środkami transportu, komunikacji, lepszymi metodami zarządzania niż są w dyspozycji państwa obecnie?

      I nie mów też, że tacy biedni jesteście, bo musicie stosować złe przepisy. Bzdura. W mediach masz pełno informacji o tym, jak to np. urzędnicy wykończyli jakąś firmę na podstawie własnego widzimisię - oczywiście opierając się na przepisach. Na tych samch przepisach, które obowiązują wszędzie. Jeśli zatem chodziłoby o stosowanie przepisów a nie wolę urzędników, to na podstawie tych samych przepisów należałoby wykończyć wszystkie firmy.

      Tak znam. Koleżanka pracująca na podstawowym stanowisku w jednej z centralnych instytucji. Ma 4000 na rękę. Bardzo dużo z nią rozmawiam o jej pracy. Wcześniej pracowała na podobnym stanowisku, w prywatnej firmie w małym miasteczku i zarabiała około 1000 na rękę. Jednak tam nauczyła się roboty i od lat nie może się przyzwyczaić do absurdów w instytucji, w której pracuje. Ciągle mowi, że wykonuje bzdurne, niepotrzebne czynności. Zapytałem ją kiedyś, ile tak naprawdę ma pracy. Mówi, że gdyby uczciwie policzyć, to na 3 godziny dziennie. Nawet chciała, by szefowa przydzieliła jej więcej obowiązków. Została za to opierdzielona przez szefową.
      A jednocześnie jej koleżanka zza biurka obok, która ma identyczny zakres obowiązków, ciągle narzeka, że jest zapracowana i co chwila ma zaległości. No, ale ta koleżanka całe życie robi w budżetówce. Taka kultura pracy.

      Jeszcze raz powtarzam - nikt nikomu nie każe pracować tam, gdzie pracuje. Ludzie na prywatnym też narzekają na robotę. Ale oni zyją na swój własnych rachunek. Urzędnik żyje z pracy innych. Jest kosztem. W pewnej mierze kosztem niezbędnym do poniesienia. Jednak w III RP z 80% tych kosztów urzędniczych jest zbędnych.
      Was już dawno dotyczy prawo Parkinsona. A Wasze ganie o tym, że musi być Was coraz więcej, bo macie coraz więcej obowiązków jako żywo przypomina sytuację Ministerstwa ds. Kolonii Wielkiej Brytanii, które najwięcej urzędników w swojej historii zatrudniało wówczas, gdy Wielka Brytania nie miała już niemal żadnych kolonii.
      Z Wami jest tak samo... III RP w porównaniu z PRL-em zajmuje się regulacją mniejszej liczby obszarów życia, ale Was jest coraz więcej. Istnieją doskonalsze narzędzia pracy, środki komunikacji, ale Was jest coraz więcej. Wyjaśnij mi, jakie to nowe obowiązki spadły na urzędników w roku 2007, że nagle jest was o 100 000 więcej?

    •  

      pokaż komentarz

      @beeko: Płacenie pod stołem to zjawisko dość powszechne, to że tego nie doświadczyłeś nie znaczy, że nie istnieje - po prostu dobrze trafiłeś. Nie pamiętam dokładnie źródła, ale niedawno w sondażu przeprowadzonym wśród przedsiębiorców, ponad 1/3 przyznała, że płaci pod stołem.
      Nie lubię generalizowania. To, że są urzędnicy, którzy prawie nic nie robią jest faktem, natomiast Ty uogólniasz, widzisz w każdym urzędniku nieroba. Sam znam kilku takich, którzy faktycznie pracują po 3 godziny. To moim zdaniem nie jest ich wina, ktoś ich do pracy przyjął, ktoś utrzymuje te stanowiska. Gdyby służba cywilna była dobrze zarządzana (a moim zdaniem nie jest) to takie stanowiska by nie istniały. Nie można winić pracownika za to, że wszystkie swoje obowiązki wykonuje w 3 godziny. Taki ma zakres obowiązków. Ja również swego czasu zwracałem się do przełożonych o dodatkowe obowiązki i zostałem wręcz wyśmiany. Na szczęście sytuacja sama się rozwiązała, bo udało mi się przenieść na bardziej obciążone pracą stanowisko - za to samo wynagrodzenie.
      Co do złych przepisów, to niestety, ale nie masz racji. Większość patologii w urzędach wynika właśnie ze złego prawa, które daje możliwość dosyć dowolnego jego interpretowania. Przepisy są niejasne, skomplikowane i wtedy faktycznie dość łatwo o błąd lub nawet o celowe działanie na szkodę obywatela. Celowe działanie konkretnych osób nie przesądza o tym, że wszyscy urzędnicy szkodzą. Osoby, które celowo działają na szkodę powinny zostać ukarane. Zarzucanie wszystkim urzędnikom nieróbstwa, złośliwości czy braku kwalifikacji jest po prostu krzywdzące. Poza tym, patologie zdarzają się wszędzie. W przedsiębiorstwach też są nieroby, też kradną, też oszukują. Czarne owce znajdą się w każdej grupie.
      Zaznaczam, że nie bronię przerostu administracji w Polsce, bo ta rzeczywiście wymaga odchudzenia. Przypominam, że tak w pierwszym, jak i w kolejnych komentarzach pisałem tylko o służbie cywilnej. Wahania w zatrudnieniu w sc od roku 2007 są niewielkie. Mogę jedynie wskazać dwie podstawowe przyczyny wzrostu zatrudnienia w służbie cywilnej - po pierwsze wejście Polski do UE (w tym przypadku zatrudniono nowych pracowników), a po drugie włączenie niektórych urzędów czy agencji spoza, do służby cywilnej (tutaj przesunęły się tylko liczby). W pierwszym moim komentarzu wstawiłem link do wykresu ze strukturą zatrudnienia w Polsce. Zwróć uwagę na to, że służba cywilna stanowi niewielką część całej administracji i znikomą sfery budżetowej. Przy czym nadal podkreślam, że administracja (w tym służba cywilna) w jakimś stopniu wymaga redukcji zatrudnienia - chociażby likwidacji etatów, na których jak wspomniałeś pracuje się niewiele. Do tego trzeba jednak decyzji kierownictwa. W obecnej sytuacji trudno oczekiwać, że pracownik sam się zwolni, a na jego miejsce nie zatrudnią nikogo nowego. Obciążenie pracą powinno być przez przełożonych stale monitorowane i na tej podstawie oraz na podstawie oceny zaangażowania i kwalifikacji poszczególnych pracowników powinny być dokonywane ewentualne redukcje.
      Z zarobkami też nie jest tak różowo. Widzisz, Ty znasz 1 osobę, która zarabia dobre pieniądze, a ja 50 z najbliższego otoczenia, które zarabiają marnie i nie powiedziałbym, że wszystkie pracują po 3 godziny dziennie.
      Widzisz, w pewnych kwestiach się zgadzamy. Prosiłbym tylko - o ile do możliwe - żeby wykopowicze w swoich komentarzach nie obrażali i nie piętnowali wszystkich urzędników. Piętnujmy złe zachowania poszczególnych osób, a nie oceniajmy całej grupy przez ich pryzmat. Wśród urzędników naprawdę są ludzie, którzy z uśmiechem podchodzą do klienta, starają się pomóc, starannie wykonują swoje obowiązki i ciężko pracują, choć może wielu z Was trudno w to uwierzyć.

    •  

      pokaż komentarz

      Przy czym nadal podkreślam, że administracja (w tym służba cywilna) w jakimś stopniu wymaga redukcji zatrudnienia - chociażby likwidacji etatów, na których jak wspomniałeś pracuje się niewiele. Do tego trzeba jednak decyzji kierownictwa.

      @shitman6: Wystarczyłoby, dokonać redukcji takich etatów, a niewielki zakres obowiązków, który po nich pozostał, rozłożyć na resztę pracowników razem z pensją ze zlikwidowanego stanowiska. Wilk byłby syty i owca cała. Cała operacja byłaby naprawdę mało skomplikowana, a dałaby same korzyści. Tylko tak, jak piszesz, to decyzja kierownictwa, a do tego potrzeba "cohones".

    •  

      pokaż komentarz

      @shitman6: generalnie zgoda. Ale nie można nie oceniać Was jako grupy, bo działacie w grupie, Jesteście grupą, która jest zainteresowana utrzymaniem obecnego status quo. Jako grupa głosujecie na tych, którzy nie naruszą Waszych przywilejów. Jako grupa - działając zgodnie z prawem Parkinsona - działacie tak, by sparaliżować wszelkie zmiany. Gdy nawet zdarzy się polityk, próbujący naruszyć Wasze interesy, to siłą inercji, bezwładności wszystko uniemożliwiacie. A że grupa składa się z osób indywidualnych....

      I co do przykałdu pracujących po 3 godziny... nie masz racji. Absolutnie. I obnażasz tragicznie niskie morale urzędników. "To nie ich wina"... jak to, k..., nie ich wina? Podpisują DOBROWOLNIE umowę o pracę, w której zapisany jest zakres godzin, i ją łamią. Bo pracują mniej. I nie jest wytłumaczeniem, że ktoś tak zorganizował. To jest wytłumaczenie w prywatnej firmie, gdzie właściciel topi w takich pracownikach własne pieniądze i, skoro tego chce, to jego sprawa. Tutaj taki urzędnik bierze, świadomie, udział w okradaniu podatnika. Bo podatnik płaci mu za 8 godzin pracy, a on pracuje 3 godziny. "Bo ktoś mu tak zorganizował".... uczciwy człowiek w takie coś po prostu nie wchodzi i tyle.

      Tragicznie niskie morale urzędników obnaża też sama sprawa, od której zaczęła się dyskusja. Wiedzą, że ich żądania płacowe prowadzą - wprost - do obciążenia podatkami innych. Czyli, po pierwsze, urzędnicy uważają, że są lepsi od innych, skoro inni mają na nich pracować. Po drugie - uważają, że ludzie mają tracić pracę (bo do tego prowadzi zwiększania obciążeń fiskalnych), byle tylko oni mogli ich kosztem dostać więcej pieniędzy.

      W końcu - wyjaśnij mi, dlaczego Polska jest państwem, które w rankingach pokazujących jakość administracji lokuje się na szarym końcu rankingów. Powiesz - bzdurne przepisy. To jedno, ale powiedz mi z reką na sercu, ile razy Ty i Twoi znajomi z urzędów działacie w jak najlepszym interesie petenta, biorąc pod uwagę przede wszystkim to, żeby ułatwić mu życie? Jak bardzo zwracacie uwagę na to, by nie marnować pieniędzy podatnika - gasić za sobą światło, wyłączać niepotrzebny sprzęt, generalnie - redukować koszty działalności urzędu? Po prostu - jak często działacie tak, jak działacie w domu, starając się unikać niepotrzebnych wydatków/marnowania pieniędzy?

      Co do zarobków. Pytałes o znajomości,odpowiedziałem. FAKTY natomiast są takie, że urzędnicy zarabiają 28% więcej brutto niż ludzie w prywatnych firmach. Co jest chore, bo to pokazuje, jak bardzo ludzie,którzy wzbogacają nas wszystkich, którzy tworzą bogactwo kraju, są okradani przez panstwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @beeko: Niestety nie zgodzę się z Tobą. Podpisując umowę wiesz na jaki zakres obowiązków się decydujesz, nie jesteś jednak w stanie dokładnie ocenić jak wiele czasu zajmie ci ich wykonywanie. Praca w urzędzie, czy jakakolwiek praca umysłowa to nie tłuczenie młotkiem na akord. Np. w zakresie obowiązków masz prowadzenie postępowań administracyjnych w sprawie legalizacji pobytu cudzoziemców. Przy podpisywaniu umowy nie jesteś w stanie określić ile spraw będzie wpływało i jakiego będą ciężaru. Na tym polega rola kierownictwa, żeby na bieżąco monitorować obciążenie pracą poszczególnych pracowników i jeśli obciążenie jest niskie, likwidować takie etaty, a zadania przydzielać innym pracownikom. Łamanie zapisów umowy, o którym piszesz mogłoby polegać np. na opuszczaniu stanowiska pracy w ciągu tych 8 godzin, a nie na tym, że pracownik wyrabia się ze wszystkim w krótszym czasie. Sam, jak już wspominałem, przeniosłem się na inne stanowisko właśnie z powodu niskiego obciążenia pracą. To jest po prostu męczące.

      Powiedz mi jakie jest w takim razie morale nauczycieli, policjantów, strażaków, lekarzy i innych grup, które nie zwracają uwagi na trudną sytuację finansową kraju i non stop strajkują lub grożą strajkami. Służba cywilna ma ustawowo zakazane organizowanie strajków i jakichkolwiek akcji protestacyjnych, które zakłóciłyby pracę urzędu. Słyszałeś kiedyś o strajku urzędników? Postulaty związków zawodowych nie dotyczą żądania podniesienia wynagrodzeń, a jedynie ich waloryzacji, której od 4 lat nie ma. Inflacja w ciągu tych lat wyniosła w sumie około 17%, waloryzacji nie było, więc realnie wynagrodzenia spadają. Taka sytuacja może spowodować odpływ kompetentnych pracowników, którzy wkrótce nie będą chcieli pracować za najniższą krajową. Na ich miejscach zostaną miernoty i wrócimy do PRL, wtedy faktycznie będzie na co narzekać.

      Proponuję zapoznać się z raportem ARC Rynek i Opinia na temat społecznego wizerunku służby cywilnej: https://dsc.kprm.gov.pl/sites/default/files/raport_podsumowujacy.pdf Do tej pory nikt mi nie odpowiedział na pytanie czy spotkał się ostatnio z niekompetentnym, niemiłym, czy złośliwym pracownikiem służby cywilnej. To idealnie wpisuje się w wyniki raportu, gdzie większość osób zapytana o urzędników wskazała, że to grupa niekompetentna, leniwa, niemiła. Co ciekawe ta sama grupa osób zapytana o ostatnią wizytę w urzędzie wskazała, że została obsłużona sprawnie, kompetentnie i życzliwie. Paradoks. Polecam pod rozwagę.

      Odnośnie standardów etycznych urzędników to nie mogę się wypowiadać za innych, ale odpowiem za siebie. Tak, gaszę światło, oszczędzam wodę, przynoszę swój papier do drukarki i długopisy (bo urząd nie ma kasy nawet na to), a ostatni klient, którego obsługiwałem stwierdził, że został obsłużony "po europejsku". Jestem pewien, że to i tak nie zmieni Twojego zdania na temat urzędników. Podobnie jak zdania większości, która opiera swoje opinie o nas, o naszych zarobkach i wielkich przywilejach na informacjach z mediów.

  •  
    o..o

    +17

    pokaż komentarz

    wypieprzyć połowe i reszcie dać na podwyżki

Dodany przez:

avatar emanueld dołączył
870 wykopali 10 zakopali 12.8 tys. wyświetleń
Advertisement