•  

    pokaż komentarz

    Jakiś czas temu trochę się tym zajmowałam. Trafiłam na badania, w którym sporo ponad połowa gnębionych w dzieciństwie respondentów przyznała, że myślała o samobójstwie (podczas gdy w grupie osób, które gnębione nie były było to 7%). Zaniżona samoocena, problemy z nawiązywaniem znajomości to "mniejsze" konsekwencje prześladowań w dzieciństwie. Wiele osób błędnie myśli, że bycie prześladowanym "hartuje" nas w dorosłym życiu, ale to nieprawda.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aerials: Hartuje najwyżej gnębienie przez starych. To akurat mogę potwierdzić, bo znam z życia taki przypadek. Znowu faktycznie, gnębienie w szkole itd. daje wrażenie bycia osaczonym, niepasującym do środowiska i ogólnie niepotrzebnym. Takie przypadki też znałem. Ogólnie jak na swój wiek to dużo widziałem. Szkoda tylko, że to same złe rzeczy : (

    •  

      pokaż komentarz

      @przemyslany_nick: Najczęściej wymienianymi uczuciami towarzyszącymi osobom gnębionym, są gniew lub smutek (gniew częściej u chłopców)

    •  

      pokaż komentarz

      @przemyslany_nick:

      Hartuje najwyżej gnębienie przez starych. To akurat mogę potwierdzić, bo znam z życia taki przypadek.
      Jeden przypadek potwierdzą regułę?

    •  

      pokaż komentarz

      @Aerials: Hartuje lub jeszcze bardziej dobija, zależy od osoby. Ktoś z minimum silnej woli nauczy się postawić, walczyć o swoje, natomiast kompletna %@!$a stanie się jeszcze większą %@!$ą, na to nie ma rady.

    •  

      pokaż komentarz

      @Shaki: Ofiarami gnębienia i przemocy stają się przeważnie osoby nie umiejące się postawić. Nie wiem czy znęcanie się może coś w tej kwestii zmienić. Badania mówią, że nie (ale oczywiście mogę się mylić)

    •  

      pokaż komentarz

      @Aerials: Zależy od sytuacji, sam znam kilka przypadków gdzie takie klasowe popychadła nauczyły się stawiać. Zazwyczaj to że kogoś się gnębi wynika z jakichś jego specyficznych zachowań których grupa nie akceptuje, czasem wystarczy się dopasować, czasem postawić, zazwyczaj większośc gnębionych daje sobie sybko radę z problemem. Grupą najgorzej sobie radzącą są takie rozpieszczone jedynaki, którzy od dziecka siedzieli prawie cały czas w domu, nie potrafią się dogadac z innymi ludźmi, nie znają realiów. Taki gość jak go w pierwszy dzień w nowej szkole przyjdzie skocić kilku starszych, biegnie na skargę do mamy, psychologa szkolnego, dyrektora i kogo jeszcze się da. I automatycznie staje się wrogiem nr 1. Nie potrafi się postawić, nie potrafi też pokazać dystansu do siebie i obrócić w żart ataków, nie potrafi z powodu swojego irytującego charakteru znaleźć kolegów którzy by go wspierali. Zazwyczaj gnębienie w szkole to kwestia wychowania, poza nielicznymi przypadkami gdzie np. taka banda brała sobie na cel osoby chore czy wyróżniające się rasą czy wyznaniem, większość ofiar gnębienia to właśnie takie rozpuszczone, z jednej strony aroganckie a z drugiej słabe psychicznie dzieci. Jak się w dzieciństwie nie puszcza syna na podwórko tylko trzyma w domu i głaska po główce mówiąc mu jaki jest zajebisty, to nic dobrego nie może z tego wyniknąć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Shaki:

      Ktoś z minimum silnej woli nauczy się postawić, walczyć o swoje, natomiast kompletna $%!!a stanie się jeszcze większą $%!!ą, na to nie ma rady.

      Twoja teoria jest naprawdę ciekawa tylko nie uwzględnia innych czynników np. ktoś jest "pizdą", bo ma depresję lub inne zaburzenia psychiczne lub to, że jest inny, obcy albo główni huligani go nie lubią. Często samo pokazanie, że się ma jaja nie wystarcza, bo dopiero ręka wyciągnięta do Ciebie przez jakiegoś "herszta" może zakończyć wszystko, nawet jeśli jesteś "pizdą"

    •  
      b............z

      +26

      pokaż komentarz

      @Shaki: A dlaczego trzeba się dopasowywać w jakieś kanony będąc uczniem? Do Polski przyjechałem w wieku 15 lat. Zacząłem swoją przygodę szkolną od 2 klasy gimnazjum. Od drugiego dnia roku szkolnego zaczęli mnie gnębić. Jak mogłem się postawić 5-6 osobom? Bić się znimi? Zniżać się do ich poziomu i stać się takim samym jak oni? Jedyną obroną była asertywność, czasami skutkowało.
      Na miano !#@@y zasługują często ci gnębiący. Są mocni tylko w kupie i zawsze takiej się trzymają. Poza tym niecały rok temu odwiedzając rodziców, przy sklepie spotkałem jednego ze swoich szkolnych oprawców i niesamowicie poprawiło mi to humor. Facet poprosił mnie o drobne na piwo. Jego mina po tym jak się przedstawiłem była dla mnie warta więcej niż milion dolarów. Oczywiście dałem mu na piwo. Ot takie cool story:)

    •  

      pokaż komentarz

      @basista_malarz: gnębiący zawsze są !#!!ami. Pierwszego dnia w gimnazjum też poczuliśmy harcore, ale na szczęście trzymaliśmy się grupą 4-7 osób a tamte cipotągi zazwyczaj sobie wybierali którego umalować, w kupie zawsze siła, jak się nie chce być gnębionym od samego początku to od pierwszej klasy podstawówki trzeba dobrać odpowiednio kompanów.

    •  
      M......s

      0

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @Shaki: Gadasz jak ten czarnowłosy, pajacowaty mały sk$#%iel z filmu. Pewnie sam masz sporo zgnębionych na sumieniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aerials: Skoro badałaś temat, to może powiesz mi co skłania dzieci do gnębienia swoich rówieśników?

  •  
    I........9

    -27

    pokaż komentarz

    Nie oglądałem filmu, ale chciałbym wypowiedzieć się w temacie bo znam go z różnych stron.

    Przez sporą część gimnazjum miałem przej!!%ne. Grupka zidiociałych wyrostków wiek nie dawała mi spokoju. Widziałem komentarze typu "trzeba się postawić". Nie za bardzo wiem, jak miałem to zrobić, jeśli ja byłem sam, miałem wtedy 150cm wzrostu, a "koledzy" już ponad 180cm. Kolegom przeszkadzało to, że chyba miałem za dobre oceny, rodzice byli spłukani więc nie ubierałem się jakoś specjalnie zajebiście i przy okazji chyba podobało im się to, że nie miałem za bardzo im jak oddać. Jakieś drobne szturchanie, popychanie, wyśmiewanie z byle powodu to była codzienność. Raz mnie kumpel z ławki zrzucił, skończyło się na pogotowiu.

    Myślicie, że nauczyciele czy ktoś tego nie widział lub nie wiedział? Wszyscy wiedzieli. Nikt nie reagował, każdy miał to w dupie, po co sobie problemy robić? Po co się mieszać, lepiej udawać, że się nie widzi problemu.

    Ktoś zaraz zapyta, czy nie miałem przyjaciół którzy mogliby mi pomóc? Owszem, miałem kilku bardziej rozgarniętych kolegów, ale wszyscy mieli jedną cechę wspólną dla większości społeczeństwa - bali się. Bali się, że jak za bardzo narażą się tamtym będą mieć tak samo przekopane jak ja.

    Problem zamykałem w sobie. Nie lubiłem chodzić do szkoły, a jeśli już, to wolałem lekcje niż przerwy, zaś życie na przerwie sprowadzało się bardziej do unikania konfrontacji. Czy powiedziałem o problemie rodzicom? Tak. Nawet nie wiecie jakie to było cholrenie trudne przyznać się do takiego problemu, zwłaszcza jeśli jest się chłopakiem.

    Co zrobili rodzice? Pojechali do rodziców tych gnojków. Efekty były mizerne. Fama poszła na całą szkołę chyba, 2 dni względnego spokoju, a potem było tak samo, albo gorzej.

    Dlaczego nie zmieniłem szkoły na jakąś inną? Gimnazjum pomału już się kończyło. Faktycznie, miałem trochę zmasakrowaną psychikę. Nie chciałem zmieniać szkoły, bo w pobliżu było żadnej innej, a nie miałem gwarancji, że odnajdę się gdzieś, gdzie się przeniosę. Zwłaszcza, że zawsze są pytania, czemu się przeniosłeś? Bałem się też chyba, że jakiś kuzyn, kuzynowi przypadkiem powie o mnie i prawda wyjdzie na jaw, czemu się przeniosłem i będę miał przej!!%ne na nowo.

    Sytuacja zmieniła się w liceum. Większe miasto, inni ludzie, inny poziom umysłowy. Główny cel? Były dwa. Znaleźć możliwie szybko jakichś przyjaciół, co też nie było łatwe, bo większość ludzi miała w klasie swoich znajomych z wcześniejszych lat, albo z okolicy. Ale jakoś dało radę. Cel numer dwa? Znaleźć słabszego od siebie i uczynić z niego ofiarę. @@!!owe nie? Ale zadziałało. Zajebiście zadziałało.

    Znacznie łatwiej kogoś bez powodu atakować, niż się bronić, czy odgadywać. Z doświadczenia wam powiem, że jeśli ofiara nawet odgada się z sensem, to tego i tak nikt nie zauważy, i zostanie wyśmiana, bo atakujący ma większe poparcie w grupie. Tylko to się liczy, tylko to.

    Możecie się z tym nie zgadzać, ale w każdej dowolnej grupie społecznej zawsze musi znaleźć się ktoś słabszy, z kogo się można nabijać, na kogo można zwalić winę w razie czego, od kogo można czegoś wymagać i komu można rozkazywać, w zamian za chwilę spokoju.

    Kiedyś kolegę doprowadziliśmy do płaczu (do płaczu, samymi wrzutami - w liceum, gość musiał być znacznie słabszy niż ja w gimnazjum...). Myślicie, że ktokolwiek się tym przejął? Koleżanki go wyśmiały, żaden z jego bliższych kolegów nie stanął w jego obronie. Bali się, jak zawsze. Nauczyciele jak zwykle nie widzieli problemu, chociaż tylko ślepy by go nie zauważył. Jak wyglądały relacje gościa z rodzicami nie wiem. Wiem tylko, że chyba nikt z LO nie utrzymuje z nim kontaktu.

    Co ciekawe swego czasu dużo rozmawiałem z nim tak we dwójkę. Kazałem mu się odgadywać, nawet wymyślać sobie teksty w domu i uczyć się ich na pamięć (mój sposób z gimnazjum)

    Co mnie to dało? Zajebisty wzrost poczucia pewności siebie. Odbudowę psychiczną po gimnazjum. Jakby teraz ktoś zaczął przypieprzać się do mnie potrafiłbym odpowiednio zareagować, co zresztą już kilka razy mi się zdarzyło.

    Od liceum pod względem psychicznym i towarzyskim jest tylko lepiej. Każdą grupę ludzi w której się znajduję (czy to w pracy, towarzysko, nie ma znaczenia) z czasem, czysto mimowolnie jestem w stanie w jakiś sposób zdominować. Mój charakter się bardzo zmienił. Mogły też mieć wpływ na to inne, nawet bardziej @@!!owe doświadczenia z mojego życia, których też było sporo, a o których nie chciałbym mówić.

    Często zachowuję się jak zwykły !!%!$#i nawet mam frajdę z tego :D Serio, lubię nabijać się z ludzi.

    Co ciekawe zauważyłem też, że jeśli pośród ludzi dzieje się coś co mi się nie podoba, np. ktoś...

    •  
      I........9

      -20

      pokaż komentarz

      @Ironyman89:

      ktoś nabija się z kogoś co mi się akurat nie spodoba, albo zwyczajnie się przypieprza nie wiadomo o co, to zwykle jestem pierwszą osobą, która ma odwagę się postawić, nawet swojej grupie i bronić tego kogoś.

      Zdarzały się różne akcje, zdarzyło mi się nawet oklep dostać od jakichś kretynów za bronienie kolegi, wcale nie bliskiego, kiedy nikt inny nie chciał zareagować. Nic poważnego, ale fakt faktem. Większość ludzi, tak jak przez całe życie, jest szara, neutralna i boi się. j$!#ni tchórze.

      Zastrzegam, że nie zamierzam odpowiadać na żadne pytania do tego wpisu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ironyman89: Obawiam się, że to co nazywasz "odbudową psychiczną", w rzeczywistości jest jej degradacją.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ironyman89: nie mam zamiaru o nic cię pytać.Jesteś zerem i zwykłą cipką...

      mam nadzieje że ktoś ci spuści porządny wp!$$$$# i znowu będziesz gnębiony.

    •  
      c.....o

      +14

      pokaż komentarz

      @moremore: Nooo, kolesia popie*doliło totalnie.. nawet sam tego nie widzi. Ładny ślad po nim zostawiło to gnębienie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ironyman89: Stałeś się taki sam, jak twoi oprawcy. Ohydne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ironyman89: I tak rodzą się naprawdę zepsuci ludzie. O ile to nie trolling.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ironyman89: Znam to,tyle że ja miałem tak przej!$@ne w podstawówce,czyli przez 6 lat. Moja mama latała przez 6 lat żeby były jakieś interwencje,bo ciągle mi dokuczali,raz nawet trafiłem do szpitala. Nauczyciele też o tym wiedzieli,ale sk%$@iałe nepotyczne dinozaury nic z tym nie robiły,tylko wmawiały mojej mamie że to moja wina. Chyba po kilku latach im uwierzyła,bo w gimnazjum i LO,w ogóle już się moją szkołą nie interesowała i ogólnie mamy zniszczone relacje między sobą. To dłuższa historia,ale podstawówka ma z tym wiele wspólnego. Nie było tak że byłem słabszy fizycznie czy coś. Miałem 3 oficjalne solówki 1na1,w tym 2 w odstępie tygodnia. Pierwsza była z jednym z najlepszych przyjaciół,w pewnym momencie coś mu odwaliło i za tłumem obrócił się przeciwko mnie. Był słaby fizycznie,toteż szybko poszło. Druga,to na lekcji wf-u w szatni. Jeden z najsilniejszych podskakiwał,grupa podjudzała to się na mnie rzucił. Był remis,bo nas rozdzieliła nauczycielka,ale w pionie,żaden nie był tłuczony,czy leżał na ziemi. Trzecia,to była też z jednym z głównych podskakiwaczy. Było ciężko bo w śniegu,ale dostał wp%%$$!%. Ta pierwsza i ostatnia solówka,to były już w 6 klasie czyli pod koniec podstawówki. Potem nadal było nieciekawie,ale fizycznych ataków 1na1 żadnych. Natomiast przez poprzednie lata,jak najbardziej. Chociaż i tak przemoc psychiczna była najgorsza. Do dzisiaj nie rozumiem dlaczego. Nie byłem gruby,głupi ani nic. Po prostu padło na mnie. Czy mi to coś dało? Czy "zahartowało"? W pewnym sensie. Psychicznie jestem dużo mocniejszy,ale nie jest tak kolorowo. To są też blizny na całe życie. Mam ogromne problemy w kontaktach międzyludzkich i z emocjami.

      Jeśli chodzi o tą pewnośc siebie to mam tak samo. Tyle że nie zachowuję się jak zwykły $!%##@i nie nabijam się z ludzi. Tak samo z postawieniem się komuś. Też od tego nie uciekam. Albo np. idę ciemną nocą,a tu banda drecholi idzie tym samym chodnikiem prosto na mnie. Nie przechodzę na drugą stronę,albo nie myślę "no,k%$@a,żeby tylko mi nie wj!$@li" tylko,po prostu idę i nie ustępuję im z drogi. Tak samo nic poważnego ale fakt faktem. Ogólnie stępione mam poczucie strachu,jestem bardziej skłonny do ryzyka itp. Z takiego gnębienia,owszem,wychodzi się silniejszym ale nie bez ran...niestety.

    •  
      L........6

      +4

      pokaż komentarz

      @pixxel: Jeszcze gorzej, oni robili źle bo byli po prostu idiotami i nie wiedzieli że to co robią jest złe. A on wie że robił źle i było mu z tym dobrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ironyman89: Naprawdę jesteś tak zje$%^& czy tylko udajesz? Widać za mało cię gnębili w tej gimbusiarni, a szkoda.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ironyman89: Przeszedłeś na mroczną stronę. Jesteś sk@@@ysynem bo zabrakło Ci odwagi aby być sobą.

    •  

      pokaż komentarz

      @DIABLOOOO: @golagolagola: czy to nie jest oczywiste, że jego obecne zachowanie jest wynikiem tego co doznał w gimnazjum? Możecie go obwiniać, ale dziwne jest stwierdzenie, że powinien dostać więcej czegoś, co go w ten sposób ukształtowało.

    •  

      pokaż komentarz

      @chybanie: To co robił już po gimbusiarni to jest tylko i wyłącznie jego własna wina, a nie żadne ukształtowanie i inne pierdoły, jeśli to, że go tam gnębiono miałoby jakiś wpływ na jego późniejsze życie to raczej całkowicie odwrotny.

    •  

      pokaż komentarz

      @golagolagola: Jest mechanizm obronny zwany identyfikacją z agresorem, polegający w skrócie na przejęciu cech oprawców. To tak jakbyś człowiekowi który jest alkoholikiem i bije swoje dzieci dlatego, że sam był dokładnie tak samo traktowany przez swojego ojca, powiedział, że powinien mocniejszy wp!#@$$# w dzieciństwie zbierać. Przemoc rodzi przemoc.

      Takie osoby należy uświadamiać, że robią źle, pokazywać skąd mogą się u nich brać takie zachowania i zachęcać do pracy nad sobą.

      @Ironyman89: Wydajesz się być na dobrej drodze. Ważne byś dostrzegał chwile, gdy ciągnie Cię by kogoś dręczyć i to powstrzymywał.

  •  

    pokaż komentarz

    Może byłem inny, ale gdy przeprowadziłem się na początku lat 90 do innego, mniejszego miasta i byłem przez pierwszy miesiąc gnębiony przez starszych "kolegów", to nie myślałem o samobójstwie nawet przez chwile. Zrozumiałem że jedyne wyjście to raz się postawić i jak będzie trzeba dać w pysk. Wiem że brzmi to jak "cool story", ale tak to właśnie w większości wypadków wygląda. Często jeśli poskarżymy się rodzinie/nauczycielowi to jest gorzej niż było. Gnębiący innych to zazwyczaj zakompleksione gnojki mocne w gębie i grupie.
    Nie namawiam nikogo do agresji, co to to nie :) Czasami po prostu inaczej się nie da.Z dnia na dzień jest coraz gorzej i jeśli trwa to miesiącami a czasami i latami to kończy się tragicznie, lub wpływa w taki sposób na psychikę dziecka, że nie da się tego później wyprostować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pshemeck: Ja przed ostatnią klasą w gimnazjum przeprowadziłem się na drugi koniec miasta. W trakcie liceum zmieniałem klasy trzy razy z różnych powodów.
      Bywało różnie, wiadomo, nowy człowiek, to trzeba go sprawdzić. Jednak nigdy moja sytuacja nie przybierała tak ekstremalnych form. Pewnie dlatego, że potrafiłem sobie radzić z presją i nie miałem problemu z nawiązywaniem znajomości.
      Nie oznacza to jednak, że wszyscy są tacy... Znajdą się osoby ciche, słabsze psychicznie, wystraszone, które swoją postawą sprowokują do znęcania się nad nimi.
      Jeśli w porę się nie ogarną, ew. nie dostrzeże tego opiekun może być problem. To nie jest ich wina. Dlatego uważam, że wszelkie akcje promujące przeciwstawianie się przemocy, informujące o sposobach uzyskiwania pomocy są jak najbardziej na miejscu i są dużo bardziej potrzebne niż kolejny program "50+ nowe szanse rozwoju", gdzie ludzie pamiętający świetlany PRL uczą się zawodu grafika komputerowego i po 2 tygodniowym kursie według organizatorów są do niego gotowi (absurd).
      Dodatkowo powinny pojawić się akcje informujące oprawców o konsekwencjach ich zachowania (dla nich, ich nie interesują ofiary).

    •  

      pokaż komentarz

      @Poncz: Masz rację :) Moim zdaniem teraz jest spokojniej i inaczej. Może tak myślę bo nie chodzę do szkoły? ;) Wydaje mi się że w mniejszych miastach skala tego procederu jest większa. Tak było w moim przypadku ;)
      Cóż, ktoś mnie zminusował i miał prawo, tylko jestem ciekawy co by zrobił gdyby dzień w dzień dostawał po pysku za sam fakt pojawienia się w szkole i był psychicznie i fizycznie maltretowany. Na szczęscie trwało to tylko chwilę.
      Pójście do rodziców czy wychowawcy skutkowało nasileniem się ataków. Albo Ty albo oni. Coś trzeba było zrobić :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Poncz: Przydałaby się raczej akcja pozwalająca nauczycielom wymierzać jakieś kary. W podstawówce i gimnazjum ucznia ze szkoły wyrzucić nie mogą więc na dobra sprawę mogą jedynie obniżyć ocenę z zachowania jeśli nie doszło do uszkodzenia ciała czy kradzieży więc na dobrą sprawę znęcanie psychiczne jest bezkarne.

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy:
      Z gimnazjum na pewno mogą, mój kolega został wyrzucony z rejonówki do gorszej rejonówki, więc się da - nie pytajcie jak to zrobił.

    •  

      pokaż komentarz

      @Neoven: Mieliście dwie rejonówki na jeden rejon?

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy:
      Przeprowadził się, oczywiście przeprowadzka nie sprawia, że ktoś jest wyrzucony ze szkoły.

    •  

      pokaż komentarz

      @Neoven: Ale szkoła nie ma obowiązku uczniów spoza rejonu przyjmować więc sprawia że mogą go wyrzucić. Co nie zmienia faktu że uczniów ze swojego rejonu nie ruszą bo nie mają jak.

  •  

    pokaż komentarz

    Cała szkoła się na to wybrała do kina. A pan, który prawdopodobnie był współinicjatorem tego wydarzenia, zbagatelizował przedstawioną sytuację do problemu posiadania broni -_-

    •  

      pokaż komentarz

      @KisielBB: I to jest jeden z większych dramatów polskiej edukacji. Nieprzydatna i źle przekazana wiedza to pryszcz przy tym jak się ogłupia tych ludzi w szkołach. Jeżeli w domu Cie nie nauczą myśleć, to w zasadzie jesteś na przegranej pozycji. Smutne, bo wychodzi, że ludzie bez dobrego przykładu w domu, tylko przez przypadek wyjdą na ludzi...