•  

    pokaż komentarz

    Powinna być opcja Zakop -> Gorzkie Żale.

  •  

    pokaż komentarz

    Praktyki uczą w technikum. Studia maja dać dobrą podstawę teoretyczna do samodzielnej pracy. Narzekać zawsze łatwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @zobstar: Gówno prawda. Jeden z moich laborantów, mówił, że stary jednolity system był lepszy, bo teraz jest wszystko rozj@$$ne. Tłumaczył to tym, że wtedy spokojnie przez 3-3,5 roku tłukło się teorię, a później większość zajęć stanowiły praktycznie same laborki.

    •  

      pokaż komentarz

      @zobstar: Tyle, że w tej chwili mamy taką sytuację, że na studia techniczne łatwiej dostać się z liceum niż z technikum. Spytaj na sali 100 studentów budownictwa, budowy maszyn, czy elektroniki ilu z nich jest po technikum. Rękę podniesie kilku, kilkunastu.
      I wygląda to tak, że przychodzą ludzie całkiem zieloni bez teorii ani praktyki w danej dziedzinie i w 3,5 roku mają zdobyć tytuł inżyniera.

    •  

      pokaż komentarz

      @zobstar: technikum? no proszę Cię... to Ty chyba nigdy do technikum nie chodziłeś - jaką praktykę można mieć po miesiącu zabawy? Chcesz mieć praktykę w łapie? Idziesz do zawodówki, 3 lata zabawy w zawodzie. Jeśli masz ambicje - w ciągu ostatniego roku zawodówki masz możliwość zapisania się do wieczorowego liceum dla osób po zawodówce (tak było w mojej szkole - 3 lata zawodówki, po skończonych dwóch masz wstęp do liceum).

      I mogę to podsumować tak, zrobiłem 3 lata zawodówki, 2 lata liceum wieczorowego (poziom nie za wysoki, ale matura zdana). Teraz jestem na studiach zaocznych, "rówieśnicy" po liceach lecą na warunkach, ja zaliczyłem tylko 2 poprawki - ale tylko dlatego, że praca nie pozwoliła mi się dostatecznie nauczyć. Obserwując aktualną frekwencję to jak zaczynało nas 120 osób to została teraz połowa. W większości to osoby po technikum/zawodówka. Liceum praktycznie znikome. Odpadli pierwsi bo nie czaili podstaw elektrotechniki. Za to z matmy i fizy wymiatali.

      Jedyny plus technikum w stosunku do zawodówki (jeśli chcemy iść dalej na studia) to brak straconego jednego roku + ogromne doświadczenie w pisaniu sprawek. Bo jednak laboratorium w zawodówce nie uświadczysz - szczególnie, jeśli jesteś w klasie wielozawodowej i wysyłają człowieka na miesięczne kursy zawodowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @skyrunner:
      @ppiasq: Też się właśnie dziwiłem jak taki człowiek w 3,5 roku może być inżynierem energetyki, elektroniki, budownictwa jak on musi w tym momencie nadrobić 4 lata technikum czyli podstawy plus do tego nowości na studiach ;]

    •  

      pokaż komentarz

      @nuntendo: Matko u mnie zawodówki to totalna porażka, przyjmują samych debili, którzy nie potrafią przejść do drugiej klasy, nawet nie z głupoty, tylko z braku obecności. Stamtąd nie da się nic wynieść. Zajęcia w klasach to gówno, darcie japy i nic więcej, warsztaty, to też jakieś jaja, dostajesz szlifierkę, okulary i szlifuj sobie coś, albo "o tu macie malucha, możecie go odpalić, albo rozp%#!$$!ić", chyba wiadomo co zrobi większość debili. Znajomy, chciał skończyć samochodówkę, mimo, że ma inną fuchę, warto umieć coś małego przy samochodzie zrobić, musiał zrezygnować, bo chodził do klasy z takimi debilami, że nie wytrzymał marnotrawienia kasy i czasu.

      Problem jest taki, obowiązkowe szkolnictwo jest tylko po to, by nauczyciele i urzędnicy mieli etaty. Gdyby nie ten przymus, klasa zawodówki składałaby się z osób, które rzeczywiście chcą się czegoś nauczyć.

    •  
      z......................o

      +6

      pokaż komentarz

      @ppiasq: Też się właśnie dziwiłem jak taki człowiek w 3,5 roku może być inżynierem energetyki, elektroniki, budownictwa jak on musi w tym momencie nadrobić 4 lata technikum czyli podstawy plus do tego nowości na studiach ;]

      @lukaslm: studiuje budownictwo i tak sie sklada ze bylo kilkanascie osob z technikum, został tylko 1 (jestem na IV roku), wszyscy odpadli na 1 roku bo nie mieli pojecia o tym jak cos zrzutowac (geometria wykreslna) albo jak sie zabrac za proste zadania z analizy/algebry, nie mowiac juz o obsludze komputera. Inzynier nie musi umiec nap###$#@ac spawarka albo zbroic elementów, uwierz, na budowie ma wazniejsze rzeczy do roboty, do drobniejszych z nich nalezy pilnowanie zeby zaden z tych super doswiadczonych techników sobie łapy nie up##$$$#ił na giętarce do prętow..

      Obejrzalem testy na technika i rzeczy ktore musieli policzyc (maksymalny moment w belce swobodnie podpartej, kratownice, prosta rame) w iles tam minut jestes po studiach w stanie policzyc w pamieci :)

    •  

      pokaż komentarz

      @zalozylemspecjalniekonto: A ja jestem inżynierem, ale widzę, że tobie studiowanie i bycie na IV roku trochę ego podskoczyło, co? Od bezpieczeństwa jest BHP-owiec, a nie inżynier xD. I mówi tobie to inżynier jak i technik BHP.

    •  
      R....n

      +4

      pokaż komentarz

      @nuntendo: Jestem świeżo po technikum elektronicznym i bzdura jest, że praktykę ma się tylko przez miesiąc. Jeżeli chodzi o nabycie umiejętności praktycznych to są przecież jeszcze przez 3 lata pracownie na których w moim technikum przynajmniej robiliśmy mnóstwo ciekawych rzeczy i kto chciał to mógł się dużo nauczyć. Dlatego osobiście uważam, że ludzie po technikach na polibudach mają przynajmniej na początku duuuuuuużo łatwiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Skogyr: Eee, a myślisz, że u mnie było inaczej? Na początku - czyli w pierwszej klasie jest większość dziwnych ludzi. Ale to z dwóch powodów. Pierwszy to sytuacja podobna do gimnazjum - nowe środowisko i każdy chce być cool. A drugie to olewactwo wrodzone. Osoba, która sobie podaruje chodzenie do pierwszej klasy zawodówki - odpada i ew. zdaje sobie tylko egzamin zawodowy. Nie chodzi już z nami do klasy. Także druga klasa i trzecia to już normalna szkoła. Jak już wspomniałem - ja chodziłem do klasy wielozawodowej, więc warsztatów nie miałem (miały być na kursach, ale kursy za każdym razem w innym mieście przez co uczyłem się według programu dla 3 różnych szkół).

      Poza tym, zawodówka to tylko dodatek do praktycznej nauki zawodu. Bo to pracodawca wysyła cię do szkoły, a nie szkoła na praktyki. Celem zawodówki jest nauczenie człowieka (nie koniecznie zaradnego) najprostszych czynności w danym zawodzie, aby mógł dalej żyć i zarabiać pieniążki.

      Twój kolega nie wytrzymał? To widocznie jakiś narcyz, bo to co dzieje się w zawodówkach niejednokrotnie dzieje się z technikach czy liceach. W moim mniemaniu zawodówka to jedna z najspokojniejszych szkół. Ale to zasługa nauczycieli "starszej generacji". Bo w miejscowym liceum kadra już wymieniona na młodą i niestety nic dobrego powiedzieć nie można.

      Co do ostatniego - jesteś w błędzie. Zawodówka nie jest obowiązkowa. Nauka kończy się na gimnazjum.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rohnin: Pracownia nie zastąpi pracy w firmie, gdzie trzeba myśleć, a nie postępować zgodnie ze skryptem. W pracowni masz wszystko odpowiednio zabezpieczone, aby poraził Cię prąd. W pracy o wszystko musisz sam zadbać. A wiedza z technikum zazwyczaj kończy się po pierwszym semestrze i ew. wykorzystywana jest w kilku przedmiotach na wyższych latach.

    •  
      R....n

      +1

      pokaż komentarz

      @nuntendo: Jest obowiązek nauki do 18 roku życia. Wiec po gimnazjum na te 2 lata gdzieś człowiek do szkoły iść musi. A co do technikum, oczywiście, że pracownia nie zastąpi pracy w firmie ale przy odpowiedniej kadrze nauczycielskiej która nie będzie tylko ślepo podążać za skryptem można nauczyć się wieeeelu przydatnych rzeczy związanych z zawodem których nie ma nawet na studiach.

    •  
      h........s

      -1

      pokaż komentarz

      Tyle, że w tej chwili mamy taką sytuację, że na studia techniczne łatwiej dostać się z liceum niż z technikum. Spytaj na sali 100 studentów budownictwa, budowy maszyn, czy elektroniki ilu z nich jest po technikum. Rękę podniesie kilku, kilkunastu.

      @ppiasq: U mnie na Polibudę na elektronikę dostawał się każdy, bo nie ma chętnych do studiowania elektroniki to raz. A dwa to w mojej grupie jest teraz 20 osób, około 17 jest po technikum. W innej grupie to samo. Nie wiem skąd ta wiedza że po technikum są tylko jednostki. Może na innych kierunkach ale na elektrotechnice oraz elektronice i telekomunikacji to większość po technikum.
      Może tak jest na uczelniach typu AGH, ale na polibudach większość studentów to technicy.

    •  

      pokaż komentarz

      @nuntendo: Ciołkowaty jest, ale takie rzeczy jakie się tam działy, to liceum do którego ja chodziłem wymięka. U mnie w liceum było odp$%@@@!anie, ale z umiarem, tak, że lekcje były prowadzone, tam przez pierwszy semestr nie zrobili ani jednej ;)

      Wiesz, jak kogoś wypchną z gimnazjum, to mu się wydaje, że może iść dalej, bo co będzie robił. Gwarantuję, że jeśli szkolnictwo nie byłoby obowiązkowe to większość z tych baranów kończyłaby karierę na podstawówce.

  •  

    pokaż komentarz

    p$@$%$%enie dla p$@$%$%enia. Wiedza praktyczna techniczna jest bardzo cenna, kto ją zna, niechętnie się nią dzieli. Trzeba sobie na to zapracować. Najlepiej dostać wszystko na tacy, jasne. Za dużo jest absolwentów, żeby im wszystko przekazać. Musi być przesiew na rynku pracy. Idź do roboty - to jest "podyplomówka". Jeśli studia zaczną być płatne, wtedy można wymagać. Osobiście, jako absolwent uczelni technicznej, z pewnym stażem, nie chcę by moja wiedza praktyczna była przekazywana cwaniakom-studentom. Fuck off. DO ROBOTY!!!

    •  

      pokaż komentarz

      @animal: Czyli obawiasz się że te "cwaniaki studenty" mają większe zdolności niż ty i jeśli by im powiedzieć to co ty już wiesz to by stanowili dla ciebie zagrożenie?

    •  

      pokaż komentarz

      @animal: Wiedza teoretyczna zostaje wiedzą teoretyczną, kiedy ktoś nie potrafi zastosować jej w praktyce. I o to się tu rozchodzi. Przemysł rządzi się całkowicie innymi prawami. Da przykładu chemia: W analizie chemicznej liczy się do 4 miejsc po przecinku - w skali laboratoryjnej to dużo. Jednak idąc do przemysłu młody człowiek się dowiaduje, że liczenie do 4 miejsc po przecinku to głupota, ponieważ w makroskali (kilkaset ton na dobę) taka dokładność nie ma racji bytu. Przykłady można mnożyć

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: Tak, obawiam się. To tak samo, jakbym się obawiał studenta kierunku "Rajdów WRC", który ma większą więdzę jak się ścigać, który uczył się na symulatorach. W kierunkach technicznych jest za dużo niuansów, by je przekazać w ciągu 5 lat studiów. Nauka "niepotrzebnych", ale trudnych rzeczy, uczy pracowitości, zaangażowania oraz dążenia do celu -TO PROCENTUJE w dalszej pracy. Wiedzę techniczną, tak na prawdę, można przyswoić bardzo szybko. Praktyczną przyswaja się latami, więc nie p!%$!!#cie mi, że można pójść na skróty.

    •  

      pokaż komentarz

      @animal: Więc czemu tak bronisz tej swojej cennej wiedzy i nie chcesz by była przekazywana studentom?

    •  

      pokaż komentarz

      @animal: a jak ty sam zdobyłeś tą praktyczną wiedzę? szkoda ze nie trafiłes na takiego samego "miłego"

    •  

      pokaż komentarz

      @Zazu: Nie mam zamiaru się czepiać, ale przykład z chemią jest nietrafiony. Analiza chemiczna a technologia przemysłu to 2 różne sprawy, w zakładach przemysłowych także są laboratoria analityczne, gdzie badając jakość/skład i inne właściwości pobiera się małe próbki i operuje tak dokładnymi wartościami jak przytoczone przez Ciebie "cztery miejsca po przecinku".
      To co opisałeś zawiera się na większości uczelni w przedmiotach "chemia analityczna" i "technologia chemiczna".

    •  

      pokaż komentarz

      @Zazu: Pod warunkiem, że nie pracujesz w jakimś przemyśle specjalistycznym gdzie wytwarza się kilka kg substancji na tydzień.

    •  

      pokaż komentarz

      @mat159: w elektrociepłowni dokonuje się analizy wody (różnymi metodami chemii analitycznej) w celu ustalenia poziomu tlenu w niej rozpuszczonego. Jest to potrzebne ponieważ zbyt wysoka jego zawartość powoduje korozje drogich instalacji ciepłowniczych. Bada się też pH i twardość wody. Pomiaru dokonuje się 5 razy dziennie z czego pierwszy pomiar rano i ostatni wieczorem jest kluczowym. W zależności od wyników dystrybutornia pomp dodaje do wody trafiającej do kotła grzewczego odpowiednie dodatki w celu utrzymania wody na odpowiednich parametrach. Wydawać by się mogło, że analiza musi być dokładna. Nic z tych rzeczy ponieważ wszystko co zostało wykonane w skali laboratoryjnej, jest przeliczane na docelową objętość wody znajdującej się w kotle oraz na przepływ tej wody. Kilkanaście zbiorników po 200 000 L oraz wielkie stacje uzdatniania wody mówią same za siebie. Gdy odbywałem praktyki w tym zakładzie nie było czasu na bawienie się w miareczkowanie. Analiza musiała być wykonana szybko i sprawnie. W laboratorium obowiązywała norma, która różniła się od tego czego uczono na laboratorium w stopniu znacznym. Podobnie było z pomiarami kaloryczności węgla. I co z tego że wiedziałem jak otrzymać zasady Schiffa skoro dopiero na praktykach poznałem ich realne zastosowanie? I o to się rozchodzi. Praktyka jest dopełnieniem teorii. Bez niej jesteś tylko chodzącą encyklopedią bez praktycznej wiedzy o zastosowaniu

    •  

      pokaż komentarz

      @Zazu: Zgadzam się ze wszystkim co piszesz, jednak w swojej poprzedniej wypowiedzi za bardzo wszystko uogólniłeś. Są przypadki takie jak opisałeś, a są też takie w których analiza wykładana i uczona na uniwersytetach sprawdza się bardzo dobrze. I tylko to chciałem podkreślić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zazu: Tylko, że każda firma ma inne potrzeby i inaczej tam wygląda praktyczne zastosowanie wiedzy. Trzeba nauczyć się myślenia i być elastycznym a żadne studia nie przygotują do podjęcia pracy na jakimś stanowisku od razu. Doświadczenia nie da się niczym zastąpić. Nawet ktoś kto pracował 20 lat zmieni pracę musi uczyć się od nowa ale dzięki teorii przychodzi to łatwiej.

    •  
      k.......n

      0

      pokaż komentarz

      @Zazu: A np. w tej Twojej eletrociepłowni są elektrofiltry, których sprawność może wynosić 99%, 99,97%, 99,997%, 99,99% itp i każda z tych liczb robi spore różnice i liczenie do 3 miejsca do przecinku ma racje byt.

    •  

      pokaż komentarz

      @animal: To co piszesz to jest totalna hipokryzja i egoizm w czystej postaci. Po pierwsze szkoda że rodzice uczyli Cie mówić, pisać i wiele innych rzeczy, przecież sam mogłeś się tego nauczyć.Po co Ci tłumaczyli co jest dobre a co nie, co powinieneś a co nie robić... Po co w podstawówce uczyli Cię podstaw matematyki, skoro tą wiedzę sam byś przyswoił...

      Dla mnie to co napisałeś jest wołaniem zakompleksionego człowieka który nie spełnił się życiowo i swoją gorycz wylewa niczym pijany za kołnierza.

      Moim zdaniem wielu profesorów nie potrafi przekazać wiedzy, umiejętności bo sami nie są do końca pewni tego co mówią. Ilu jest takich że wykuwa swoje zapiski na pamięć a później recytuje bez namysłu, bez intonacji.. tylko przerwać mu w przemowie a chłopina nie wie co dalej mówić. Myślę że stąd to wynika, a część zarzucanych rzeczy zapewne również bierze się z niewystarczającej praktyki zawodowej. Naprawdę mało jest prowadzących którzy jak mówią to chcą coś przekazać, zilustrować często jak dziecku pewne rzeczy że aż miło jest słuchać. Jednak to się bierze że w danym temacie czują się swobodnie (pewnie) i wiedzą co mówią.

      Pozdrawiam student pk

  •  

    pokaż komentarz

    Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że studia są po to, żeby mieć papier, a wiedzę zdobywa się samemu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Qlfon_: No i przez 5 lat nie zasilamy armii bezrobotnych... co nie @tusk ?

    •  

      pokaż komentarz

      @Qlfon_: Ale co w takim razie jest warty ten "papier"? Obecnie nic i to społeczne przekonanie "po papier" skierowało na studia rzesze młodych ludzi i kończą z ręką w nocniku, bo wmówiono im, że ten papier jest coś warty i on sam da im pracę.

    •  

      pokaż komentarz

      @BeSmarter: Papier jednak coś daje. Ogłoszenia o pracę "wymagane: wykształcenie wyższe" i czy to będzie matematyka, informatyka czy technologia buraka ziemniaczanego, to prawie na jedno wychodzi ;)
      A po za tym dla innego przykładu, ten papier daje wymierne korzyści poprzez uprawnienia. Np. technik BHP jest inspektorem BHP, a po studiach BHP zostaje się specjalistą BHP. Niby różnica w nazwie? Nie. Otóż inspektor może tylko być zatrudniony na etacie w firmie, a specjalista mieć własną działalność i prowadzić szkolenia na własną rękę.
      Na innych kierunkach pewnie jest podobnie. Oczywiście sam papier nie zagwarantuje pracy, ale czasem się bardzo przydaje. Dlatego ja mam zamiar poświęcić te 3,5 roku (albo i 5 lat), przez które będę jeszcze miał czas na samodzielną naukę.

    •  

      pokaż komentarz

      @mk321: Przed studiami też mi się tak wydawało... ;) prawdopodobnie zmienisz zdanie. Tak czy siak - powodzenia. Najważniejsze, żeby mieć przydatne umiejętności, z papierem czy bez.

  •  

    pokaż komentarz

    List tego studenta jest z cyklu "żale". Pamiętacie inny list otwarty do GW od wykładowcy link?
    Przecież żyjemy w czasach wolności osobistej i każdy decyduje o swoim losie i edukacji indywidualnie. Większość kończy licea ogólnokształcące i idzie na uczelnie które dobrze wypadają w rankingu Perspektyw, na kierunki które oferują dobrze płatne prace obecnie (ale kto wie jak rynek ukształtuje się po 5 latach?). Obecnie jest bańka na studiach inżynierskich. Wielu licealistów wierzy, że jak wybierze kierunek zamawiany to już "złapali pana Boga za nogi" a rzeczywistość boleśnie weryfikuje. Studia inżynierskie można zdać na dwa sposoby i coś wynieść z nich, albo tylko zdawać. Informatyka to nie jest granie w gry, a automatyka i robotyka to nie zabawa manipulatorkiem i sterowanie ramieniem robota, lecz właśnie obliczenia. Obliczenia które później można praktycznie oprogramować. Pewnie kazali autorowi policzyć macierz 4 na 4, wyznaczyć odwrotną do niej i nikt mu przy tym nie powiedział, że właśnie opisuje ruch ramienia robota lub działanie żyroskopu.

    •  

      pokaż komentarz

      @mkroox:

      Pewnie kazali autorowi policzyć macierz 4 na 4, wyznaczyć odwrotną do niej i nikt mu przy tym nie powiedział, że właśnie opisuje ruch ramienia robota lub działanie żyroskopu.

      A gdybym np dała Tobie równanie Naviera-Stokesa to wiedziałbyś czego to jest wzór gdybym Ci wcześniej tego nie powiedziała (i gdybyś nie miał możliwości sprawdzić tego zaraz w necie)? To trochę bez sensu kazać komuś liczyć coś kiedy nie wie co liczy. Raz się powie co robi to później zapamięta.

    •  

      pokaż komentarz

      @homo_superior: każdy ma rację pewnie, ja pisałem to jako student AiR na PWr, co prawda nie V ale III roku. Mieliśmy "trudne" zadania do liczenia opierające się na równaniach Eulera-Lagrange'a i formalizmie Hamilitona. Miałem szczeście, że ktoś mi objaśnił co liczę i gdzie tego używać, bo liczenie tak prostych pochodnych studentowi politechniki nie powinno sprawiać problemu. Praktyka przychodzi z czasem ;)