•  
    l...........u

    +59

    pokaż komentarz

    Po prostu kpina. W Krakowie bilety będą droższe niż w wielu europejskich stolicach. Tak samo byłem ostatnio na Wawelu. Za zwiedzenie całego bez ulg trzeba zapłacić ok 70 zł :) Kraków to już nie jest tak naprawdę miasto dla Polaków.

  •  

    pokaż komentarz

    Wyczuwam wzrost popytu na rowery na wiosnę

  •  

    pokaż komentarz

    No i dzieje się... taniej jechać autem niż transportem miejskim : )

    •  

      pokaż komentarz

      @Szokatnica: tak jest w większości większych miast. W takim np. Wrocławiu bilet niby "tylko" 3zł, ale trzeba jechać w 2 strony, więc już 6. Za 6 złotych kupię sobie LPG na którym przejadę z 20km po mieście, szybciej i wygodniej. A do tego mogę wziąć pasażera, przewieźć ciężkie zakupy etc. etc.
      Z mojej perspektywy komunikacja publiczna sensu nie ma (choć oczywiście są i tacy którym jest ona do czegoś potrzebna - tylko czemu ja muszę im do tego dokładać?), tramwaje niszczą drogi, pasy dla autobusów i tramwajów często prowadzą do większych korków, nie opłaca się tym jeździć a do tego, mimo wysokich cen biletów, wszyscy muszą się i tak zrzucać na ten biznes z podatków.

      Podobnie z koleją - 2 bilety kolejowe na 70 kilometrową trasę to jakieś 30 złotych, w 2 strony to 60. Jakaś tam opłacalność jest, ale gdy jedzie się samochodem w trójkę, wygrywa on z pociągiem bezproblemowo. 4 osoby? Nie ma nawet porównania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Loloman: lol, historia uczy ze niczego nie uczy:) Czyli model USA Ci odpowiada, przeprowac sie od razu 40km od centrum w jakies miejsce gdzie nie istnieje transport zbiorowy. Milego weryfikowania pogladow. Aczlkolwiek przyznam ze polskie wykonanie zbiorkomu to szczyt niegospodarnosci.

    •  

      pokaż komentarz

      @Loloman: Jeśli ma się opłacać przy codziennych dojazdach to kupuj bilety miesięczne, a nie jednorazowe. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @soku: przeprować? A co to znaczy w ogóle.
      Twój cały komentarz nie ma sensu tak ogólnie bo nijak się ma do tego co napisałem. lol?

      @topu: miesięczny na wszystkie trasy - musiałbym jeździć 2 razy tyle co obecnie by mi się opłacało. Miesięczny na 2 linie - gdybym ja tylko dwiema liniami jeździł...
      MPK to jakaś tam oszczędność jak ktoś sam do pracy może dojeżdża w jedno miejsce dzień w dzień 20 dni w miesiącu. "Jakaś tam oszczędność" kosztem czasu i wygody.

    •  

      pokaż komentarz

      @Loloman: Jest w tym moim komentarzu po prostu wiele zalozen ktorych nie wychwyciles. Rezygnujemy z dofinansowania zbiorkomu = jest to nieoplacalne = nie ma zbiorkomu. Czyli wszyscy jezdza autami, centra sie rozrastaja bo kazdy w rodzinie ma miejsce parkingowe, samochod i do pracy/sklepu tez jezdzi autem i tam tez musi byc parking. To oznacza ze zamiast mieszkac w krakowie 5km od centrum , statystycznie bedziesz mieszkal 15-40km od centrum no i oczywiscie do pracy bedziesz dojezdzal duzo szerszymi arteriami i duzo dalej i w sumei duzo dluzej, bo korki.

      Jest to po prostu udowodnione w wielu publikacjach, potwierdzaja to dane historyczne USa, niemiec, holandii. No ale historia uczy ze niczego nie uczy , lepiej byc ignorantem, pisac komentarze niczego nie weryfikujac, czepiac sie literowek.

    •  

      pokaż komentarz

      @soku: kto nie ma kasy na samochód dalej nie ma kasy na samochód. Rolę MPK przejmują przewoźnicy prywatni. Soku uczy się pisać po polsku i logicznie myśleć.
      I Kraków w którym mieszkasz 40km od centrum zamiast 5km (więc zakładamy że miasto z przyległościami zajmuje 1600km^2!). No, fantazję to chłopie masz niezłą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Loloman: Moze przesadzam , moze nie, ale gdyby 80% dojezdzalo autem, to za parenascie lat jak juz powstalyby sklepy , biura itd dla "samochodziazy" dojezdzajacych autem to alomeracja krakowa wraz z duzo obszerniejszymi przyleglosciami (bo wszelkie wiochy z obecna stacja kolejowa) tez by sie porosciagaly, wszystko by sie polaczylo w jeden organizm poprzecinany autostradami.

    •  

      pokaż komentarz

      @soku: A Kraków zmieniłby nazwę na Megacity One :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Loloman: Do swoich obliczeń dodaj pieniądze za parkowanie często nie mniejsze niż samo paliwo.
      A założenie, że ludzi jeżdżących nie stać na samochód to tylko i wyłącznie Twój błędny wymysł.

    •  

      pokaż komentarz

      @soku: istnieje transport zawsze, z tym ze uzywaja go tylko biedni i podejrzani ludzie bo samochody sa tanie. No i to mieszkanie 40 km od centrum hehe gdzie tak widziales? to tylko w metropoliach.

    •  

      pokaż komentarz

      @soku: a nigdy nie myślałeś że w takim Krakowie każdy kto mieszka 1,5km od centrum do centrum może pójść... na piechotę i zajmie mu to może 20 minut?
      To nie jest tak że każdy wszędzie jeździ samochodem, tak samo jak obecnie nie każdy wszędzie jeździ tramwajem. MPK jeżdżą głównie ludzie starsi, każdy kto ma prawo jazdy i tak ma samochód, więc... tak, wywal MPK i nic się niemal nie zmienia. A przewoźnicy prywatni i taksówki załatwiają problem tych, którzy z takiej czy innej przyczyny samochodu nie mogą wziąć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Loloman: Z komunikacji miejskiej korzystają też studenci, młodzież szkolna i ludzie którzy tego magicznego prawka nie mają. Gdyby MPK było tak niepotrzebne to nie byłoby takiego tłoku w pierwszym lepszym autobusie. Przejść się na piechotę? W dzisiejszym świecie każda sekunda jest na wagę złota. Po co mam iść 20 minut jak mogę zapłacić kilka złociszy i być na miejscu w cztery razy krótszym czasie?

    •  

      pokaż komentarz

      @Szab: spacer to ogólnie dobra rzecz, autobusem często wcale nie jest szybciej, nie wydajesz kasy, możesz porozmyślać nad życiem. Same plusy.
      Wcale nie będziesz na miejscu 4 razy krócej, bo przystanek od samego rynku we wspomnianym Wrocławiu jest kilkaset metrów (chyba że jedziesz z drugiej strony, wtedy tylko 100), trzeba też na niego dojść, trzeba poczekać aż przyjedzie, a potem można utkwić w korku. Piechotą dotarcie na miejsce zajmuje ZAWSZE tyle samo czasu, można co najwyżej przyspieszyć podbiegając kawałek. Ergo - tramwajem musisz zawsze dodać te 5 minut na wypadek problemów, do tego może się spóźnić więc może by tak 10, a do tego trzeba być punktualnie na przystanku, z którego wcale nie musi wyjeżdżać o optymalnej dla nas porze, więc nawet jak nie dodajemy 10 minut "na wszelki wypadek" to i tak często mając do pracy na 8:00, chcąc dojechać o 7:50 i wiedząc że tramwaj będzie jechał te 1200m 8 minut będziemy marznąć na przystanku już o 7:30, bo tramwaj przyjeżdża o 7:32 i dojeżdża na 7:40 - tak czy siak, nawet jeśli nie chcemy, mamy 10 minut zapasu.
      Na piechotę 1200m przechodzimy zawsze w +/- kwadrans. Jak kawałek podbiegniemy to nawet szybciej.

      Tak więc, TLDR:
      - nie uwzględniłeś dotarcia na przystanek,
      - nie uwzględniłeś drogi z przystanku do celu,
      - nie uwzględniłeś niemal pewnej niecałkowitej zgodności twojego trybu życia z rozkładem jazdy.

      W związku z powyższym, 4 razy krótszy czas to może przy 3,5 kilometrowym kursie, ale na taki dystans nikt nie będzie łaził rano na piechotę (zresztą, 3,5km to w skali polskiego "dużego" miasta jest z jednego końca szeroko pojętego śródmieścia na drugi).

      Tramwaj/autobus są bite na łeb przez łażenie pieszo na mniejsze odległości i jeżdżenie samochodem - na dalsze.

      A co do biednych babć i dzieci - na potrzeby szkół i emerytów wystarczą prywatni przewoźnicy. Zniknęłyby co prawda w znacznej większości autobusy nocne, połowa linii, ale coś czuję że bilety wcale nie byłyby droższe, a niekorzystający z tego cyrku nie musieliby się wreszcie do niego dokładać i zapewne znacznie wzrosłaby jakość tego typu usług (punktualność). Zapewne więc wcale nie byłoby tak źle, a i nocne busy kursowałyby sensownie. W górach jakoś w dzień regularnie busy jeżdżą, jest tanio, a wcale tak wiele osób nie wożą. Nocą w mieście taki prywatny bus na popularnej trasie kosiłby kasę jak dziki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Loloman: Zależy z którego miejsca rynku patrzysz, na który przystanek patrzysz, w jakiej części miasta mieszkasz. Dla niektórych droga na przystanek jest niemała - ale niektórzy mają go pod samym oknem. No i przystanek z którego zazwyczaj chcemy odjechać znajduje się na trasie, którą (gdybyśmy chcieli iść na spacer) i tak byśmy szli. Z prawie każdego miejsca Wrocławia, do każdego innego miejsca Wrocławia jeżdżą z reguły nawet po 3 linie. Po to jest internet, żebyś wybrał tą która ci pasuje - wystarczy trochę lepiej gospodarować czasem i nie trzeba na autobus czekać 20 minut.
      Jeśli chodzi o góry i wsie. W miejscach gdzie jeździ regularnie autobus jest zazwyczaj jedna lub dwie szkoły w okolicy. Nie robi to problemu, kiedy autobus przejedzie przez wszystkie wsie jedną trasą dzień w dzień i zbierze wszystkie dzieci. System ten traci jednak sens w miastach. W miastach nie tak łatwo zebrać wszystkie dzieci - przejechanie jedną linią przez wszystkie osiedla, a następnie rozwiezienie dzieci do wszystkich kilku/kilkunastu/kilkudziesięciu szkół jest niemożliwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @soku: Ja bym raczej powiedział, że model USA jest bardzo dobry (w gruncie rzeczy nie tylko USA, bo niemalże identycznym modelem są miasta Australii, Nowej Zelandii i Kanady). Miasta tam wyglądają jak wyglądają, bo niemalże cały ich rozwój był już w erze samochodu, a przeciwieństwie do miast europejskich, które rozwinięte były znacznie wcześniej.

      Rzecz w tym, że intuicyjnie dochodzisz do błędnych wniosków. Myślisz, że gdy miasto będzie się rozlewać, to wszyscy będą jeździć samochodami do centrum. Nic bardziej mylnego - w metropoliach takich jak Houston, Miami, Sydney, Melbourne 70-80% pracy jest na przedmieściach. Większość ludzi mieszka na przedmieściach, pracuje na przedmieściach, robi zakupy na przedmieściach, posyła dzieci do szkoły na przedmieściach i nie jest w ogóle zainteresowana miastem, a co dopiero centrum.

      Model amerykański działa bardzo dobrze. Amerykanie wg. INRIX'a tracą trzy razy mniej czasu w korkach niż Europejczycy i nie dojeżdżają wcale dłużej (czas dojazdu w zależności od obszaru metropolitalnego waha się od 20 do 30 minut). Co prawda jeżdżą dalej, ale schodzi im na to mniej czasu. Jedyne miasto w USA, które rozwinęło się znacznie przed erą samochodu tj. Nowy Jork ma najdłuższe dojazdy do pracy w Ameryce.

      Większe problemy z korkami w Ameryce pojawiły się z powodu zastosowania polityki zrównoważonego transportu przez niektóre miasta, które odmawiały budowy nowych dróg i ulepszania obecnych. Jednakże niemal 100% rosnącej populacji wybierało samochód) bo mimo ładowania miliardów w transport publiczny, ten wciąż nie był w stanie sprostać potrzebom transportowym mieszkańców.

      Nie oznacza to jednak, że całe obecne miasto należy zabudować autostradami. Kraków rozwinął się w dużej mierze przed wejściem samochodu do masowego użytku, ta część będzie musiała polegać na komunikacji zbiorowej, piechotce, rowerach. Natomiast nie ma najmniejszego powodu, by nie pozwolić mu się rozwijać dalej pod kątem transportu samochodowego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Szokatnica: "dojechać" jest słowem kluczowym. W wielu przypadkach do samochodu dochodzi opłata parkingowa. :/

    •  

      pokaż komentarz

      @NoLajf: Przyznam, ze bardzo ciekawe informacje, wiem ze sa miasta w USA ktorym taki model sluzy (zwlaszcza te mniejsze), jednak zawsze kojarzyly mi sie one z poprzecinanymi autostradami rozciagnietymi miastami (troche nawet wiochami :) ) Moze sie myle.

    •  
      g....._

      0

      pokaż komentarz

      Tramwaj/autobus są bite na łeb przez łażenie pieszo na mniejsze odległości i jeżdżenie samochodem - na dalsze.

      @Loloman: A co z pośrednimi? Do pracy mam 8 km, to za daleko, żeby dojść. Samochodem nie jeżdżę, bo o ile dojazd zajmuje mi 20-30 minut (tramwajem 15 plus 10-15 na dojście) o tyle znalezienie miejsca parkingowego w centrum po godzinie 8 rano czasami zajmuje więcej niż dojazd (jak muszę jechać autem, to czasami po 15 minutach kluczenia w końcu staje 1 km od pracy i idę na nogach). Za bilet miesięczny płacę głupie 94 zł, nawet zakładając że jadę jedynie do pracy, a w weekendy 2 razy na piwo na rynek, to wychodzi jakieś 400 km, więc koszty to ~23 grosze za km. Żadnym autem tak tanio nie pojadę, zwłaszcza, że paliwo to jedno, a dochodzi ubezpieczenie (za OC/AC płacę więcej niż za roczny bilet) oraz przeglądy i części.

    •  

      pokaż komentarz

      @grucha_: OC płacisz niezależnie od tego czy z komunikacji miejskiej korzystasz czy nie - no chyba że zakładamy, że w ogóle nie masz samochodu.
      W weekendy 2 razy na piwo? Czyli jeździsz 2 razy dziennie 7 dni w tygodniu? To sporo. Ja myślałem raczej o 2 razy dziennie 5 dni w tygodniu, bo w weekend można sobie komunikację miejską odpuścić.
      23gr za kilometr czyli 23 złote za 100km to więcej niż zapłaciłbyś w przypadku jeżdżenia na LPG, a do tego brak komfortu i takie tam.
      Co do braku miejsc parkingowych - to dość specyficzna sytuacja. W takim wypadku zaiste komunikacja miejska ma sens, ale brak miejsc to efekt idiotycznego planowanie przestrzennego naszych miast. Przestrzeń poświęconą tramwajom i autobusom poświęć na parkingi i od razu byłoby łatwiej znaleźć miejsce. Ja mogę tylko powiedzieć, że we Wrocławiu jedynie w ścisłym centrum są prawdziwe problemy z parkowaniem.

    •  
      g....._

      0

      pokaż komentarz

      @Loloman: No tak, zakładam całkowitą rezygnację z samochodu. Co do LPG, to nawet jeśli 15-20 zł płacisz za paliwo, to spokojnie drugie tyle wyjdzie za eksploatację (wspomniane, przeglądy, naprawy itd.) A co do wygody, to ja bym się spierał, bo dla mnie tramwaj jest wygodniejszy, raz ze względu, że nie muszę stać w korkach, co często się zdarza, dwa, że nie muszę szukać miejsca, trzy, jak mnie najdzie ochota na lampkę wina do obiadu, czy piwko po pracy, to nie mam problemu. Samochód się przydaje przy rodzinie, albo dłuższych trasach. Gdyby nie to, że nie używam go sam i pochodzę z Rzeszowa oddalonego o 160 km od Krakowa i często kursuję na tej trasie, to dawno bym się samochodu pozbył.

    •  
      N....f

      +1

      pokaż komentarz

      @soku: Taki model służy wszystkim miastom w USA, tak samo jak miastom Australijskim, Kanadyjskim i Nowozelandzkim - generalnie we wszystkich krajach "nowego świata", gdzie miasta rozwijały się w erze samochodowej.

      Poza tym amerykańskie miasta nie są wcale, aż tak poprzecinane autostradami. Od autostrady do autostrady jest od kilku do kilkunastu kilometrów. Równie poprzecinany autostradami jest Paryż czy niemieckie miasta na zachodzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @grucha_: ja regularnie jeżdżę samochodem trasy rzędu 3-3,5km. Mogę w każdej chwili wyjść, wsiąść do wozu i pojechać. W korkach nie stoję, miejsc nie szukam godzinami, może dlatego że wiem gdzie jadę i czego się mogę spodziewać. A do tego często wożę pasażerów więc oszczędność jest już całkiem konkretna. Oczywiście dla ciebie to nie problem sprawdzić rozkłady jazdy, wyjść o odpowiedniej porze by zdążyć na tramwaj, wziąć pod uwagę który przystanek jest najbliżej celu etc. etc. etc. ale przemyślenie dojazdu samochodem tak, żeby nie szukać miejsca to już wyższa szkoła jazdy?
      No i do Lidla czy innego marketu powodzenia z dojeżdżaniem tramwajem. Robię duże zakupy, mogę wszystko na raz załadować i potem nie muszę przez cały tydzień wychodzić do sklepu po nic poza może owocami i świeżym chlebem jak mnie najdzie ochota. Oszczędność czasu i pieniędzy.

    •  
      g....._

      0

      pokaż komentarz

      @Loloman: A co tu jest do przemyślenia? O 8 rano w centrum miejsca nie znajdę od razu, nieważne jakbym to przemyślał, to samo z korkami są codziennie i to na wszystkich trasach. Rozkładu nie sprawdzam, bo tramwaj mam co 5 minut, więc statystycznie czekam 2 i pół. W promieniu 500 metrów mam 2 markety i 2 żabko-podobne sklepy, a nawet jeśli bym nie miał to i tak muszę gdzieś to świeże pieczywo czy wędlinę kupić, co za problem, że wezmę jeszcze coś więcej. Nie wiem ile Ty kupujesz, ale ja bym się i z takimi tygodniowymi zakupami na raz wziął w 2 torby.

  •  

    pokaż komentarz

    Zeby to jeszcze bylo za co placic... Znow stoje na 4 przystanku od petli, a autobus znow sie spoznia. Nie, nie ma korkow po drodze.

  •  

    pokaż komentarz

    We dwie osoby to prawie 16 pln w dwie strony czyli ~3l paliwa czyli ~40 km. Coś czuje że będzie jeszcze trudniej zaparkować.