•  

    pokaż komentarz

    Samolot zabiło to co zawsze zabija lub deklasyfikuje nasze projekty: Brak pieniędzy i brak decyzyjności. Patrząc na to co się dzieje/działo z korwetą Gawron to nic w tej kwestii się nie zmieniło.

  •  

    pokaż komentarz

    30 sytcznia 1987 r.
    Pilot: mjr pil. Jerzy Baczta s. Jana, ur. 12.11.1947 r. w m. Dębica; absolwent OSL nr 4 w Dęblinie z 1969 r.; starszy pilot doświadczalny 45. led; pilot 1. klasy.
    Nalot: 1990 godz. Nalot na I-22 Iryda - około 14 godz.
    Zadanie: Lot doświadczalny.
    Okoliczności katastrofy: Katastrofa wydarzyła się na lotnisku w Radomiu. Pilot wykonywał lot doświadczalny na samolocie I-22 Iryda, badając tendencję do drgań flatterowych na wysokości 3000 m w locie z prędkością przyrządową 850 km/godz. Podczas wykonywania lotu pojawiły się drgania typu flatter, które spowodowały zniszczenie konstrukcji samolotu w powietrzu. Pilot nie katapultował się.
    Przyczyna: Przyczyną katastrofy było pojawienie się w czasie lotu drgań typu flatter.
    Miejsce spoczynku: Cmentarz w Radomiu.

    24 stycznia 1996 r., godz. 10.27
    Pilot: mjr pil. inż. Tomasz Chudzik s. Henryka, ur. 10.01.1961 r. w m. Baranów pow. Lublin; absolwent Liceum Lotniczego z 1980 r., WOSL z 1984 r.; instruktor, zastępca dowódcy eskadry 58. lpsz WOSL; pilot klasy "M", pośmiertnie awansowany do stopnia podpułkownika.
    Nalot: 1810 godz. 8 min. na samolotach TS-11 Iskra i I-22 Iryda. Nalot na I-22 Iryda - około 187 godz. 8 min.
    Pilot: kpt. mar. pil. inż. Jan Mieszkowski s. Józefa, ur. 19.06.1964 r. w m. Miastko pow. Słupsk; absolwent WOSL z 1986 r.; szef rozpoznania powietrznego 1. dl BL MW w Gdyni; pilot 1. klasy, pośmiertnie awansowany do stopnia majora.
    Nalot: 903 godz. 58 min. Nalot na I-22 Iryda - 4 godz. 16 min.
    Zadanie: Lot szkoleniowy do strefy w celu wykonania figur wyższego pilotażu.
    Okoliczności katastrofy: Katastrofa wydarzyła się podczas lotu szkoleniowego na samolocie I-22 Iryda do strefy w celu wykonania figur wyższego pilotażu w dzień w zwykłych warunkach atmosferycznych. Załoga wprowadziła samolot do lotu odwróconego na wysokości 3400 m, z prędkością przyrządową 480 km/godz. Miał to być ostatni element zadania. Lot odwrócony był wykonywany przez 15 s. W tym czasie nastąpiła liniowa zmiana kąta ustawienia statecznika poziomego od wartości +3,7; do -0,4;, odpowiadającej maksymalnemu wychyleniu i wyważeniu "całkowicie do siebie", co spowodowało odciążenie drążka sterowego. Samolot przeszedł na zniżanie ze zwiększającą się prędkością. Na skutek skrajnego ustawienia statecznika i dużej prędkości lotu wyustąpiuł gwałtowny wzrost sił na drążku. Załoga przestawiła dźwignię sterowania silników by zmniejszyć obroty i próbowała zmniejszyć pochylenie przez energiczne ściągnięcie drążka. W wyniku dalszego zmniejszania wysokości i zwiększania prędkości nastąpił gwałtowny wzrost ujemnego przeciążenia. Samolot rozpędził się do 840 km/godz., zniżając się i przekroczył maksymalną dopuszczalną prędkoąć oraz dopuszczalne przeciążenie ujemne. Rozpoczął się proces niszczenia konstrukcji samolotu - rozpadała się w powietrzu. Maszyna uderzyła w ziemię z dużą prędkością.
    Przyczyna: Przyczyną katastrofy było samoczynne przestawienie się statecznika poziomego w skrajne położenie "od siebie" podczas wykonywania lotu odwróconego w strefie.

    Źródło

    •  

      pokaż komentarz

      @LostHighway: Właśnie min. dlatego, pod koniec lat '90, jeden z doświadczonych pilotów-instruktorów, na spotkaniu z przedstawicielami z Mielca, na pytanie o dalszą przyszłość Irydy stwierdził, że najlepszym dla nich miejscem jest wykopanie dołów o wymiarach 9m x 13,5 m, głębokich na 2 m. umieszczenie tam wszystkich I-22, tak aby wystawał statecznik pionowy i namalowanie na nim nazwisk pilotów którzy na nim zginęli. To było by najlepszym zastosowaniem tych samolotów.

      Co jakiś czas w prasie, ale niestety na Wykopie także, pojawiają się artykuły z żalem wspominające Irydę. Kłopot w tym, że ubolewa się nad zakończeniem projektu całkowicie nieudanego, pod absolutnie każdym względem (i o ile kwestie napędu czy awioniki można by jeszcze dopracować, o tyle poważniejszych kwestii już nie - od aerodynamiki, poprzez proces produkcyjny który można by bardziej porównać do manufaktury niż poważnego zakładu lotniczego, w wyniku którego niemal każdy egzemplarz różnił się od kolejnego). Konstrukcja była zapóźniona o co najmniej o 10, tak jak i cała nasza gospodarka. O ile jestem zwolennikiem krajowego przemysłu obronnego (zwłaszcza lotniczego, niestety wraz z prywatyzacją ostatniego zdolnego do samodzielnej pracy naukowo-badawczej a następnie kompletnego procesu produkcyjnego - PZL Świdnik, straciliśmy ostatecznie takie możliwości), o tyle uważam, że lepszym rozwiązaniem dla naszego kraju było umieszczenie w Mielcu licencyjnej produkcji Su-25, co proponowali nam Rosjanie, a samolotu szkolnego (wg. obecnej nomenklatury AJT; a nie szkolno-bojowego którego nie produkował już wtedy żaden liczący się kraj, a obecne próby - vide niedawna próba przetargu na LIFTa w naszym kraju, poddawane są ogromnej krytyce) poszukać powinniśmy w inny sposób (co ciekawe niektórzy podważają już sens posiadania odrzutowych samolotów szkolnych, ale to już raczej odrębny temat).

    •  

      pokaż komentarz

      @LostHighway: i do tego od cholery zdarzeń i awarii gdzie ludzie na całe szczęście nie zginęli... no ale spiseg jest zawsze lepszym wytłumaczeniem.

  •  

    pokaż komentarz

    Iryda jako pomnik została ustawiona również w Mielcu. Jedna jest na terenie Zakładów Lotniczych, natomiast druga jest ustawiona niedaleko wlotu do miasta od strony Rzeszowa. Bardzo ładnie się prezentuje w nocy gdy świecą się wszystkie obrysówki.
    http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,157924,20110308,i22-m93k-iryda.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    Jako ciekawostkę moge dodać że prototyp byl pilnowany 24/7 przez wosjko. Wujek miał okazję stać na warcie. Pełna spina, ostra amucnicja, itp.

  •  

    pokaż komentarz

    Szkoda trochę, samolot szkolno-bojowy to jedyna gałąź awiacji gdzie rodzimy produkt mógłby faktycznie się przebić.