•  

    pokaż komentarz

    Zaraz, zaraz, czy Ryu nie przekonywał mnie ostatnio, że bredzę mówiąc że demograficzna sytuacja Polski jest dramatyczna?

  •  

    pokaż komentarz

    tak wlasnie wczoraj siedzialem przy piwie z 5 kumplami i dyskutowlaismy sobie, ze 30 lat temu to bylo by dziwne, ze tylko jeden z nas ma jedno dziecko a wszyscy juz przed 30.

    I wszyscy maja prace, zarabiamy duzo ponad srednia, wiec akurat kwestia finansowa nie zawsze jest najwazniejsza, bo ten co ma dziecko akurat zarabial do niedawna jakos kiepsko.

    Kiepsko jest, ze nie mialby sie kto zajac tym dzieckiem, zeby jako tako zyc, musza dwie osoby pracowac, zreszta dlaczego kobieta miala by chciec sie spelniac przy garnkach i pieluchach? Moja tego nie widzi i nie chce miec dzieci, ja zreszta zdecydowanie tez nie chce miec. Po prostu cholernie nie lubie malych dzieci

  •  

    pokaż komentarz

    Powiedzcie mi, gdzie wy tu widzicie tą "dramatyczną sytuację". Ewidentnie widać, że nisza ekologiczna dla Homo Sapiens Sapiens w tym kraju wypełniła się na liczbie 38 mln i od wielu lat utrzymuje się na takim poziomie. Problemem nie jest to, że "ludzi nie przybywa", tylko to, że nasz system gospodarczy (przede wszystkim ZUS) oparty jest na piramidzie finansowej, która ma prawo działać jedynie wraz ze stałym, corocznym wzrostem liczby ludności. System ten mógł się sprawdzać w latach 1950-1980 (co widać poniżej), ale teza mówiąca o tym, że taki ciągły wzrost może się utrzymywać na dłuższą metę jest niedorzecznością.

    Rok - Liczba ludności w Polsce (końcówka najciekawsza):
    1000 - 1 mln
    1400 - 2 mln
    1500 - 7 mln
    1600 - 10 mln
    1700 - 12 mln
    1800 - 9 mln
    1850 - 11 mln
    1900 - 22 mln
    1920 - 27 mln
    1930 - 32 mln
    1940 - 35 mln
    1950 - 25 mln
    1960 - 29 mln
    1970 - 32 mln
    1978 - 35 mln
    1990 - 38 mln
    1995 - 38 mln
    2000 - 38 mln
    2005 - 38 mln
    2006 - 38 mln
    2007 - 38 mln
    2008 - 38 mln
    2009 - 38 mln
    2010 - 38 mln
    2011 - 38 mln
    2012 - 38 mln
    Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_Polski

    •  

      pokaż komentarz

      @dzedaj:
      Sumaryczna liczba się nie zmienia, ale jakościowo już wyraźnie tak. Coraz więcej osób starszych (na emeryturze), coraz mniej młodych i w wieku produkcyjnym. Co za tym idzie, na jedną osobę pracującą przypada coraz więcej emerytów do utrzymania.

      Co do ZUSu - dokładnie tak, jak napisałeś - piramida finansowa (która wkrótce się zawali). Ponad 20 lat temu (a lepiej jeszcze wcześniej, ale nie piszę o tym, bo był inny ustrój) trzeba było zacząć uciekać od modelu opartego na demografii na rzecz takiego, w którym każdy oszczędza na siebie. No ale nie zrobiliśmy tego, a z każdym rokiem będzie trudniej tego dokonać... Zamiast działać politycy bawią się w gadki na temat polityki prorodzinnej. Bo nagle nastąpi cud i będziemy chcieli mieć średnio trójkę dzieci na parę. Jeśli ktoś twierdzi, że to ma sens to jest idiotą albo bezczelnym oszustem. Czyli zasadniczo dobrze wpisuje się w model typowego polskiego polityka wybieranego przez nasze przygłupawe społeczeństwo.

    •  
      j....8

      +5

      pokaż komentarz

      @dzedaj:

      Z tych 38 mln kilka mln żyje za granicą i utrzymuje starych angoli.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzedaj: Problmem w tym że ci co mówią o przeludnieniu jednocześnie chcą nam ściągnąć czarnuchów na głowę.

    •  

      pokaż komentarz

      @OlgierdStopa: ja mówię o przeludnieniu i uważam że nie trzeba nikogo na głowę ściągać.
      A że może się gospodarka załamać - trzeba było głosować na matołów którzy najlepsze lata dla tego kraju zmarnowali? Korea Południowa w ciągu 20 lat przeszła od powojennej ruiny do jednej z potężniejszych gospodarek mając rok w rok 7-procentowy wzrost gospodarczy. U nas ten wzrost, wynikający z pracowitości i zapału Polaków zwyczajnie zniszczono.
      Naturalnym jest, że kraj wreszcie się przeludnia. Szkoda tylko że nim do tego doszło i liczba ludności się ustabilizowała, marnowano potencjał. Ale to że się sypnie to nie wina tego, że mało dzieci, tylko genialnych polityków i wyborców-lemingów.
      Tyle w temacie.

    •  

      pokaż komentarz

      Problmem w tym że ci co mówią o przeludnieniu jednocześnie chcą nam ściągnąć czarnuchów na głowę.

      @OlgierdStopa: No wlasnie ! A pozniej ci tzw. imigranci i tak nie pracuja na naszych emerytow, tylko siedzo na zasilku.

  •  

    pokaż komentarz

    http://www.rybinski.eu/2009/05/zlota-polska-dekada/

    "Ponieważ tamten termin się przyjął, proponuję kolejny – “złota polska dekada”. Prognozuję, że po dwuletnim okresie kryzysu, w latach 2011 -2020 nadejdzie najlepszy okres prosperity dla polskiej gospodarki w całej jej nowożytnej historii, przeciętny wzrost gospodarczy w tym okresie prawdopodobnie znacznie przekroczy 5 procent, oczywiście jeżeli globalna gospodarka wyjdzie z kryzysu, ale sądząc po skali drukowanych pieniędzy globalny wariant japoński nam nie grozi, raczej będziemy się zmagali przez kolejną dekadę z wysoką globalną inflacją."

    Gdzie ta złota polska dekada?

    •  

      pokaż komentarz

      @Jan_Marian: kluczowe tu jest "najlepszy okres prosperity dla polskiej gospodarki". Widziałeś kiedyś wyższą prosperity polskiej gospodarki? PKB rośnie, inwestycji przybywa. Czy ludziom żyje się lepiej to nie wiem, bo nie znam odpowiednich statystyk, mi i mojej rodzinie jednak żyje się z pewnością lepiej niż kiedykolwiek.

  •  

    pokaż komentarz

    niestety powoli staczamy sie do przepasci.. i wielu oszolomow bedzie do konca powtarzac ze to nie jest prawda tylko dlatego ze proces jest na tyle powolny, ze nie zauwazalny na pierwszy rzut oka. nagle okazuje sie ze jest za pozno bo procesy demograficzne sa nieublagane i w pewnym momencie odbudowa odpowiedniej struktury spolecznej niemozliwa (bez naplywu swiezej krwi z zewnatrz).
    a kto odpowiada za taki stan rzeczy? wg mnie wszyscy ci ktorzy promuja antyrodzinne idee - glownie feminzim ktory pierze mozgi kobiet bzdurami, twierdzac ze kobieta musi dorownywac mezszczyznie poprzez prace zawodowa. normalne kobiety w dzisiejszym swiecie boja sie nawet myslec ze chcialyby realizowac sie w domu. oczywiscie aby kobiety mogly zostawac w domach mezszczyzni powinni odpowiednio zarabiac co wiaze sie cala polityka ekonomiczna panstwa zwiekszajacego fiskalizm i zmuszajacego oboje malzonkow do pracy - a tym samym do placenia podatkow. kobieta w domu poza systemem podatkowym to najwiekszy wrog panstwa ! a do tego jeszcze zbyt duzy wplyw rodziny na wychowanie dzieci to tez dla panstwa niedobre - lepiej niech umysly dzieci od jak najwczesniejszych lat ksztaltuje szkola wychowujac rzesze dobrych podatnikow.

    •  

      pokaż komentarz

      @stefan-kowalski: niby czemu? Czy sugerujesz że jakby ludzi zdolnych do rozmnażania się było w Polsce np. 4 miliony, to wymarlibyśmy? W takim razie co na świecie robią jeszcze Czesi, czy też Polacy? Bo kilkaset lat temu było nas 8 milionów (z tego pewnie połowa dzieci i trochę starców) i jakoś żadna tragedia demograficzna nie miała miejsca.
      Moim zdaniem wszyscy posiadamy podświadomą niechęć do życia w warunkach przeludnienia i dążymy do ograniczenia populacji by nie wyczerpać miejscowych zasobów. Powiedzmy sobie szczerze - czy gdyby w Polsce było zaludnienie jak w XVII wieku, czy było by nam tak strasznie źle? Łatwiej by było o kasę, mieszkanie etc. więc utrzymanie/wychowanie dzieci nie stanowiłoby problemu i w efekcie mógłbym sobie pozwolić na trójkę teraz, a nie za X lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: badania demograficzne nie mowia o ilosci (choc tez to ma jakies znaczenie ale ilosciowe, a nie jakosciowe), ale o strukturze spolecznej. czyli jaki procent ludnosci jest zdolny do rozrodu. po przekroczeniu pewnego progu populacja zaczyna wymierac i nie jest juz mozliwe jej odbudowanie w na tyle krotkim czasie aby utrzymac istniejacy system (socjal, emertytury itp). nieuchronny stanie sie powrot do dawnego modelu rodziny (utrzymywanie rodzicow przez dzieci) lub masowa eutanazja ludzi w wieku postprodukcyjnym