Przeglądasz archiwalną wersję znaleziska.
The Economist: Lepiej było urodzić się w PRL w 1988 r....niż w Polsce 2013.

The Economist: Lepiej było urodzić się w PRL w 1988 r....niż w Polsce 2013.

@Mark13 wiadomosci.gazeta.pl #ekonomia #polska #finanse #polityka #ciekawostki

Chyba nie przesadzę jak powiem: To są jakieś jaja.

  •  

    pokaż komentarz

    Obecne dzieci nie mają przyszłości. Większość chyba interpretuje to jako "gdzie jest lepiej". To jest ranking dla noworodków.
    Dzisiejszy noworodek będzie wchodził na rynek pracy w 2033-2036, gdy (przy obecnym wieku emerytalnym) na jednego pracownika będzie 2-3 emerytów. Polska będzie krajem starych ludzi, niezdolnym do nowoczesnego spojrzenia na świat. Potem będzie tylko gorzej - przez większość życia nowego obywatela trwać będzie stagnacja bądź nawet recesja gospodarcza.

    Obecna dekada to szczyt rozwoju polskiej gospodarki. Może dojdziemy do poziomu dzisiejszej Hiszpanii, pewnie tylko się zbliżymy i skończy się wzrost z powodów demograficznych, oraz z powodu wyczerpania się ogólnego modelu rozwoju. Jak na razie polski model polega na taniej pracy (w warunkach europejskich) co siłą rzeczy nie może być prawdą w bogatym kraju.

    W czasach PRLu nic nie było pewne, demografia była dobra, wykształcenie też, tzw. kapitału produkcyjnego było dużo. Potencjał był, ale fabryki sprzedano za cenę złomu, ludzie wyjechali i przestali rodzić dzieci, wykształcenie się zdewaluowało.

    W centralnym ZSRR poziom życia był wyższy niż w PRLu, produktywność gospodarki też, co ciekawe reformy gospodarcze pomogły. Potencjał był, lepszy od polskiego. Autorzy rankingu nie przewidzieli politycznej katastrofy która zniszczyła gospodarkę i społeczeństwo, ale trudno ich za to winić.

  •  
    l.....2

    +2

    pokaż komentarz

    W ZSRR w 1988 roku było się lepiej urodzić niż w Polsce. Ktoś chętny do wyjazdu?

    Zresztą my to nic, spójrzcie, jaki spadek zanotowały USA, Francja, Włochy, Japonia czy nawet Wielka Brytania.

    Jak widać prognozy "The Economist" są gówno warte, skoro w 1988 roku rzekomo lepiej było urodzić się w Polsce niż w Singapurze, Izraelu czy NRD. Ciekawe czy rzeczywiście dzisiejsi 25-latkowie wybraliby Polskę zamiast tych krajów.