Przeglądasz archiwalną wersję znaleziska.
Równość kobiet i mężczyzn według Unii Europejskiej.

Równość kobiet i mężczyzn według Unii Europejskiej.

sprawiedliwiej już się nie da!

  •  

    pokaż komentarz

    Od razu 150% udziału kobiet, po co się ograniczać.

  •  

    pokaż komentarz

    odpowiadając tym wymogom powyżej zasady
    masło maślane: odpowiadając wymogom powyższej zasady lub odpowiadając wymogom zasady (jakiej, wiadomo)

    zakłada 60% udział kobiet
    albo 60% udziału kobiet, albo sześćdziesięcioprocentowy udział kobiet

    , Szansa dla Was
    po przecinku nie piszemy wyrazów wielką literą

    Kobiety nie dla tego nie zajmują wysokich stanowisk, bo jest jakaś niesprawiedliwość, tylko dlatego, że mężczyźni mają ku temu większe predyspozycje. Koniec, kropka. Poza tym nie można zapewnić 60% kobiet w czymkolwiek, jeśli chętnych będzie procent dziesięć!

    •  
      a.......r

      +301

      pokaż komentarz

      @dzoker:

      Kobiety nie dla tego nie zajmują
      :(

    •  
      h.....h via Wykop for Android

      +272

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  
      k....5

      +19

      pokaż komentarz

      Poza tym nie można zapewnić 60% kobiet w czymkolwiek, jeśli chętnych będzie procent dziesięć!

      @dzoker: e tam chętni - łapanki na ulicy będzie się robić.

    •  

      pokaż komentarz

      Kobiety nie dla tego nie zajmują wysokich stanowisk, bo jest jakaś niesprawiedliwość, tylko dlatego, że mężczyźni mają ku temu większe predyspozycje.
      @dzoker: [potrzebne źródło]

    •  

      pokaż komentarz

      Poza tym nie można zapewnić 60% kobiet w czymkolwiek, jeśli chętnych będzie procent dziesięć!

      @dzoker: da się - i jest to problem w Skandynawii, gdzie w zarządach spółek są parytety. I we wszystkich wyborach z parytetami to samo. Po prostu usuwa się nadwyżkę mężczyzn.

    •  

      pokaż komentarz

      @vexeen: To porozmawiaj z wolnościowcami, czy takowy istnieje w Europie np.

    •  

      pokaż komentarz

      @fir3fly: W kwestii doboru płci pracownika przez pracodawce nie jest tak najgorzej z tym wolnym rynkiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @fir3fly: Całkowicie wolny rynek nie istnieje nigdzie. W Europie jeszcze mimo wszystko wykazuje cechy wolnego rynku. W Stanach - gdzie większość prezesów, założycieli firm etc., to mężczyźni - również. Broni ktoś kobiecie być innowacyjną? Założyć firmę? Piąć się? Pracować na sukces? Nie. Ale jak się chce wszystkiego od razu i to dlatego, że "ja mam cycki, a ty nie", no to nie wiem o czym my w ogóle rozmawiamy.
      Poza tym - wynika to też z biologii. Mężczyźni myślą logicznie. Kobiety emocjonalnie. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale w większości się to zgadza. A w podejmowaniu ważnych decyzji biznesowych lepiej zdać się na logikę.
      Ja nie mówię, że działanie na szkodę kobiet jest dobre, ja mówię że to usilne "równouprawnienie", które de facto nie jest wcale równe, doprowadzi co najwyżej do kolejnych kryzysów. Bo upychanie ludzi na stanowiska, na które się nie nadają (z różnych względów - nie koniecznie płci) "bo tak", jak widzieliśmy np. w PZPN (Lato, Kręcina i reszta świty) nie jest najlepszym pomysłem.

    •  

      pokaż komentarz

      dla tego

      @almafater:
      @hugerth: ale faux pas, dla tego i tamtego ;)

      @dzoker: [potrzebne źródło]

      @fir3fly: na podstawie własnych obserwacji

      Po prostu usuwa się nadwyżkę mężczyzn.

      @gophffer: a co jeśli jakieś ciało decyzyjne ma określoną minimalną ilość członków?

    •  

      pokaż komentarz

      @vexeen: Oczywiste, parytety szkodzą kobietom i faktycznie nie mają nic wspólnego z równouprawnieniem. Ale ja nie o tym. Obawiam się, że na decyzje niemal każdego człowieka, niezależnie od płci, wpływają różnie, niekoniecznie racjonalne czynniki.

      na podstawie własnych obserwacji
      @dzoker: Dowód anegdotyczny.

    •  
      a.......a

      -14

      pokaż komentarz

      @vexeen:

      Mężczyźni myślą logicznie. Kobiety emocjonalnie.

      Hehe, no to ja powiem, że kobiety może i myślą emocjonalnie, ale głową, a nie tym co mają w spodniach. Wszyscy faceci dostają małpiego rozumu na widok dekoltu albo krótkiej spódniczki, więc jak możesz ich nazywać racjonalnymi istotami??? (skoro już tak jedziemy tymi stereotypami...)

    •  

      pokaż komentarz

      @aleatoria: nie faceci, a idioci/gimbaza (często na jedno wychodzi).
      Dziękuję za uwagę.

    •  

      pokaż komentarz

      Wszyscy faceci dostają małpiego rozumu na widok dekoltu albo krótkiej spódniczki

      @aleatoria: Powinno się nas zamykać do zoo. :D

    •  

      pokaż komentarz

      tylko dlatego, że mężczyźni

      @dzoker: Mają na to parcie(co akurat jest warunkowane biologią, kulturą itd.).Gdy jakaś kobieta też ma na to parcie to mamy np: taką Thatcher która w polityce miała większe jaja niż nie jeden chłop.

    •  

      pokaż komentarz

      @aleatoria: najwyraźniej tego od pracownika oczekują pracodawcy. Osoby, która czasem też zaryzykuje (może nawet karierę), aby tylko udowodnić jakieś lasce, że jest odważny. Takie podejście przyspiesza podejmowanie decyzji, co w wielu sytuacjach statystycznie się opłaca, zwłaszcza na kierowniczych stanowiskach.

    •  
      a.......a

      -17

      pokaż komentarz

      @dzoker:

      Kobiety nie dlatego nie zajmują wysokich stanowisk, bo jest jakaś niesprawiedliwość, tylko dlatego, że mężczyźni mają ku temu większe predyspozycje.

      (poprawiłam błąd)
      Predyspozycje predyspozycjami, a stereotypy i generalnie uwarunkowania kulturowe (m.in. choćby to przekonanie, że mężczyźni "lepiej się nadają" do zajmowania wysokich stanowisk) to drugie. I trudno do końca rozstrzygnąć, czy są to kwestie biologii czy kultury, wrodzonych predyspozycji czy wychowania i edukacji.
      Tak samo można powiedzieć, że skoro taka Wielka Brytania ma na koncie 119 Nagród Nobla, a my tylko 12, to znaczy, że Polacy są generalnie głupszym narodem i nie mają predyspozycji do bycia twórczym czy innowacyjnym. Co oczywiście może, ale nie musi być prawdą, bo po drodze od świeżo urodzonego obywatela tabula rasa do Nagrody Nobla jest 150 tysięcy różnych czynników. Tak samo kobiety wcale nie muszą gorzej sprawdzać się na stanowiskach kierowniczych, wcale nie musi być prawdą, że konieczna do tego jest agresja czy męskie wyrachowanie, wreszcie wcale nie ma pewności, że kobiety rodzą się łagodniejsze, skoro przez całe życie są w taki a nie inny rodzaj zachowań wtłaczane. Równie dobrze można powiedzieć, że kobiety powinny rządzić, bo są bardziej staranne i spokojniejsze właśnie dzięki niższemu poziomowi testosteronu, a więc mniej skłonne do podejmowania ryzykownych kroków i przez to ich decyzje są bardziej wyważone i racjonalne. Będzie to tak samo prawdziwe i nieprawdziwe jak Twoje stwierdzenie, a wszystko to i tak mrzonki, bo każdy jest inny i ma inną osobowość, która nie zawsze pokrywa się z płciowymi stereotypami.

      W parytetach w polityce itp. generalnie chodzi o to, żeby (po pierwsze) umożliwić kobietom decydowanie o sobie (jak na razie większość decyzji podejmują mężczyźni, którzy z oczywistych względów nie są w stanie do końca wyobrazić sobie co i jak odczuwa kobieta), po drugie o to, żeby wykorzystać potencjał leżący w każdej z płci, po trzecie, żeby wyrównać szanse, które przez lata były niesprawiedliwe (co ukształtowało dzisiejszy stereotyp mężczyzny-przywódcy). Wreszcie nie można zapominać o tym, że w krajach rozwiniętych kobiety są równie dobrze bądź nawet lepiej wykształcone od mężczyzn, więc dlaczego od razu zakładać, że jeśli zaczną rządzić to będzie gorzej? Oczywiście parytet nie jest idealnym rozwiązaniem, ale ma przyśpieszyć pewne procesy, które w założeniu nastąpiłyby w sposób naturalny za kilka pokoleń. Jeśli się nie sprawdzi, to Unia z niego prędzej czy później zrezygnuje, jeśli się sprawdzi - to też zrezygnuje, bo nie będzie już potrzebny. Więc myślę, że powinno się go traktować przede wszystkim jako eksperyment, a nie nadawanie nie wiadomo jakich przywilejów kobietom.

    •  

      pokaż komentarz

      @aleatoria: w pierwszą częścią się jak najbardziej zgadzam, to moje to takie uproszczenie było, wszyscy widzą ile kobiet chętnie prowadzi autobus czy ciężarówkę

      co do części o polityce: skoro politycy mają (niby) reprezentować naród to parytety w sejmie powinny wyglądać nie inaczej jak:

      Polaków 431,02 osoby
      Ślązaków 9,66 os.
      Kaszubów 2,76os.
      Niemców 1,38os.
      Ukraińców 0,46os.
      Białorusinów 0,46os.
      Romów 0,184os.
      Rosjan 0,138os.
      Amerykanów 0,138os.
      Łemków 0,138os.
      Anglików 0,138os.
      Nieokreślonych 23os.

      w tym wyznania katolickiego 401,58 osoby
      prawosławnego 5,98os.
      protestanckiego 1,794os.
      świadków Jehowy 1,518os.
      muzułmanów 0,23os.
      buddystów 0,0598 os (niby dane GUS, ale nie dały mi 460 posłów razem..)

      75,9 posłów powinno być już na emeryturze

      no i nie mogłem zapomnieć o parytetach płci:
      kobiet powinno być: 237,36
      a mężczyzn: 222,64

      To jest prawdziwy parytet!
      A nie jakieś tam mrzonki o równouprawnieniu :)

    •  

      pokaż komentarz

      @dzoker: Dodaj do tego kolor skóry i kolor włosów:

      Polaków blondynów o skórze czarnej - ...
      Polaków blondynów o skórze lekko czarnej - ...
      Polaków blondynów o skórze białej - ...
      Polaków blondynów o skórze żółtej - ...
      Polaków brunetów o skórze czarnej - ...

      Ale poważnie:

      Kobiety nie dlatego nie zajmują wysokich stanowisk, bo jest jakaś niesprawiedliwość, tylko dlatego, że mężczyźni mają ku temu większe predyspozycje.
      Zależy, co rozumiemy pod pojęciem "niesprawiedliwość". Jeśli jest to dla nas podejmowanie decyzji na podstawie uprzedzeń i nieprawdziwych stereotypów - to nie masz możliwości rozróżnienia, czy pracodawca kieruje się predyspozycjami zawodowymi czy własnymi uprzedzeniami.

    •  

      pokaż komentarz

      czy pracodawca kieruje się predyspozycjami zawodowymi czy własnymi uprzedzeniami.

      @argothiel: jeśli chodzi o uprzedzenia to w przypadku kobiet jest jedno: ciąża, niedawno były dwa, ale odkąd mężczyźni wywalczyli równouprawnienie i mogą pójść na tacierzyńskie, to tu już raczej pracodawca nie powinien być uprzedzony... poza tym normalny pracodawca raczej kieruje się tym czy będzie miał dobrego pracownika, a czasem i ciąża mu nie szkodzi, 1) jeśli pracownik jest zajebisty 2) rządzi układ

    •  

      pokaż komentarz

      @dzoker: Z tym, że właśnie w decydowaniu, czy pracownik jest dobry bierze udział mnóstwo czynników pozamerytorycznych. Wszystkie ukryte przekonania danego pracodawcy biorą udział w procesie decyzyjnym. I może się okazać, że stwierdzi "to jest kobieta, więc na pewno nie będzie pracować tak dobrze jak mężczyzna" albo "nie mam do tego podstaw merytorycznych, ale tak na wyczucie uznam, że kobieta to musi zarabiać mniej od mężczyzny".

    •  

      pokaż komentarz

      to jest kobieta, więc na pewno nie będzie pracować tak dobrze jak mężczyzna

      @argothiel: coś w tym jest: płaczącego nad excelem faceta, tudzież faceta płaczącego, że musi zostać dłużej w pracy, a dziś są jego urodziny, tudzież faceta płaczącego bez powodu podczas wykonywania swoich obowiązków, bo ma trudne dni nie widziałem, nie widziałem też jakoby dwóch facetów dyskutowało w godzinach pracy jaki to piasek nad Bałtykiem wyjątkowo puszysty, który fryzjer ułoży najlepszą fryzurę, które fatałaszki z bonprixu najlepiej leżą czy na której stronie znaleźć najlepsze promocje na perfumy. Komunikaty facetów są krótkie i proste. Kobiety w swoich rozmowach się rozwodzą godzinami na ten sam temat. Facet jest urządzeniem prostym - ma cel i go realizuje, kobieta "puch marny" z inną kobietą musi sobie pogadać nie na temat do tego stopnia, że zapomina po co dzwoni. Dwóch samców zamkniętych w jednym pomieszczeniu to rywale, w najgorszym przypadku przyjaciele. Współpracownice to zawsze psiapsióły. Nie oszukujmy się: mamy inne uwarunkowania biologiczne, zdolności przestrzenne, werbalne, spostrzegawczość, pamięć, sprawność fizyczną, cele, wartości, wzorce. Jak można pomiędzy tym wszystkim co różni kobietę i mężczyznę postawić znak równości? Do jednej pracy będą się bardziej nadawać kobiety, do innej mężczyźni. Do jednej pracy będzie więcej chętnych kobiet, do innej mężczyzn. Nie zmusimy nikogo siłą, żeby w firmie, w której POTRZEBA do pracy 200 osób, było 100 kobiet i 100 mężczyzn. Bzdura, bzdura, bzdura...

      nie mam do tego podstaw merytorycznych, ale tak na wyczucie uznam, że kobieta to musi zarabiać mniej od mężczyzny
      nie musi być kobieta. może być mężczyzna, czarny, biały, zielony, niepełnosprawny, gej etc. etc. i o to w tym wszystkim chodzi...
      no ale temat był o parytetach, nie o nierównej płacy dla kobiet, mężczyzn, studentów, etc. etc.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzoker: No, tutaj się zrobił podwątek o "niesprawiedliwym" doborze pracowników, a to się wiąże również z pensjami. Oczywiście każdy pracodawca zgodzi się na 50% kobiet, jeśli każdej będzie płacił 10% z tego, co zarabia mężczyzna. ;)

      Myślę, że dobór jest niesprawiedliwy i oparty często na przesłankach niemerytorycznych, a czysto uznaniowych. I taki powinien być...

    •  

      pokaż komentarz

      @hugerth: Dałem mu plusa za te predyspozycje mężczyzn, no i zostałem szowinistą i męską świnią. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @aleatoria: I właśnie udowadniasz moją tezę. Bierzesz argument do siebie i od razu kontrujesz zupełnie nie w temacie, żeby było śmieszniej. Co mnie obchodzi, że faceci, których ty spotkałaś dostają ślinotoku na widok cycka? Jak to się konkretnie odnosi do tematu? Wybacz, ale większość ludzi na wysokich stanowiskach, to silne charaktery. Takie, do których lgną inni, a nie oni do kogoś. Argument nie w temacie w ogóle.

    •  
      a.......a

      -6

      pokaż komentarz

      @vexeen: Przykład "inteligentnego" faceta, który nie zauważy ironii, nawet gdyby go kopnęła w tyłek.

    •  

      pokaż komentarz

      @aleatoria: Ty najlepiej wiesz czy ja jestem inteligentny czy nie, skoro osądzasz po jednym komentarzu. Gratulacje. I nie wykręcaj się teraz ironią bo widzę inne twoje komentarze tutaj (poza tym najwyraźniej nauczono cię innej definicji ironii, albo po prostu nie rozumiesz tej właściwej). A tak w ogóle - po co od razu ad personam? Czyżby emocje (zupełnie niepotrzebnie zresztą) wzięły górę? Punkt dla ciebie za to, że po raz kolejny udowadniasz moją tezę. To jest łatwiejsze niż myślałem...

    •  

      pokaż komentarz

      @aleatoria: nie przesadzaj, tylko muslimy mają problemy z małpim rozumem jak zobaczą coś więcej niż wizjer od burki :)

    •  

      pokaż komentarz

      Tak samo kobiety wcale nie muszą gorzej sprawdzać się na stanowiskach kierowniczych, wcale nie musi być prawdą, że konieczna do tego jest agresja czy męskie wyrachowanie, wreszcie wcale nie ma pewności, że kobiety rodzą się łagodniejsze, skoro przez całe życie są w taki a nie inny rodzaj zachowań wtłaczane

      @aleatoria: No to podaj mi przywódcę jakiegokolwiek państwa na przestrzeni dziejów, gdzie przywódcą by nie była kobieta. Tak samo ile kobiet założyło dobrze prosperujące interesy, a ilu facetów, do tego w jakich branżach. Argument z Noblami jest słaby, bo dostały go zarówno UE jak i Obama, więc to jest dno dna, a nie nagroda;]

      Równie dobrze można powiedzieć, że kobiety powinny rządzić, bo są bardziej staranne i spokojniejsze właśnie dzięki niższemu poziomowi testosteronu, a więc mniej skłonne do podejmowania ryzykownych kroków i przez to ich decyzje są bardziej wyważone i racjonalne.

      No to czemuś ich nie było przez tyle lat w polityce, a jak są teraz to w większości zajmują się dosłownie przywilejami dla siebie lub nie są w stanie nic powiedzieć o gospodarce. Kiedykolwiek jakaś posłanka wypowiadała się na temat ekonomii, finansów, gospodarki czy armii? Ja tam się z tym nie spotkałem. Mamy minister od sportu, ale ona jest antyreklamą tego, że kobieta powinna takie funkcje pełnić, jeszcze to jej pojęcie "ministerka", kiedy minister jest bezosobowy więc jest albo PAN albo PANI MINISTER!
      W życiu nie widziałem kobiety, która by racjonalnie myślała no wybacz. Wszystkie teorie naukowe o dziwo wprowadzili faceci, a nieliczne kobiety się tym zajmują (ja wiem o jednej z zakresu fizyki), a reszta to kopiuj/wklej i tyle.

      W parytetach w polityce itp. generalnie chodzi o to, żeby (po pierwsze) umożliwić kobietom decydowanie o sobie (jak na razie większość decyzji podejmują mężczyźni, którzy z oczywistych względów nie są w stanie do końca wyobrazić sobie co i jak odczuwa kobieta)

      To czemu była tu mowa o 60%? To jest parytet? Do tego kobiety same nie wiedzą czego chcą, a to ich "wyzwolenie" to jakoś coś nie idzie, świat zachodni w tym my, mimo bogactwa mamy ujemny przyrost naturalny na tle krajów arabskich czy afrykańskich, gdzie jest biedniej, a rzadko gdzie się na świecie zdarza, aby kobiety miały takie przywileje jak w świecie zachodnim, a obecnie to już facetów dyskryminujecie. Nie po to natura stworzyła dwie płcie, aby były totalnie takie same, wtedy bylibyśmy obojniakami, faceci nie zajdą w ciążę, kobiety same własnym rękami domu nie zbudują. Ale co tam wam i tak jest źle, a same nie wiecie czego chcecie;]

    •  

      pokaż komentarz

      nie widziałem też jakoby dwóch facetów dyskutowało w godzinach pracy jaki to piasek nad Bałtykiem wyjątkowo puszysty, który fryzjer ułoży najlepszą fryzurę, które fatałaszki z bonprixu najlepiej leżą czy na której stronie znaleźć najlepsze promocje na perfumy

      @dzoker: Ale już facetów dyskutujących w godzinach pracy nad szczegółami wyposażenia swoich samochodów, promocjami w siłowniach i wakacyjnymi ofertami biur turystycznych widziałem wielokrotnie. Na jedno wychodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      minister jest bezosobowy

      @Kaczypawlak: że co proszę?
      Chciałeś chyba powiedzieć bezpłciowy ;) ale i to nie jest prawda, bo słowo "minister" jest gramatycznie ewidentnie rodzaju męskiego i używanie go w odniesieniu do kobiety brzmi w pewnych związkach frazeologicznych dziwnie bo np. "minister powiedział" jest OK, ale "minister powiedziała"???
      To że żeńskie odpowiedniki tego typu słów też brzmią trochę dziwnie to fakt, ale to raczej dlatego ze nie jesteśmy do nich przyzwyczajeni, ale przynajmniej nie łamią zasad gramatyki jak w powyższym przykładzie (rzeczownik rodzaju męskiego połączony z czasownikiem w rodzaju żeńskim - WTF?)

    •  

      pokaż komentarz

      Na jedno wychodzi.

      @raj: nie bardzo. lista wyposażenia samochodów, liczba promocji na siłowniach są liczbowo ograniczone. poza tym ile czasu można dyskutować o promocji na siłowni:
      - ty stary w A jest 10%, w B- 20%
      - to gdzie indziemy?
      - do B

      wersja o wyposażeniu samochodów:
      - ty stary mam nową skórzaną kierownicę
      - pokaż
      - fajna nie?
      - no...

      Wersji dla kobiet nie będę przedstawiał bo szkoda mi klawiatury. Nadmienię tylo że przy dyskusjach o wakacyjnych ofertach biur podróży przedyskutują wszystkie swoje dotychczasowe wyjazdy, obejrzą zdjęcia i podzielą się swoimi głębokimi przeżyciami na temat pobytu od miesiąca przed wyjazdem do miesiąca po przyjeździe z ostatniej wyprawy.

    •  

      pokaż komentarz

      Chciałeś chyba powiedzieć bezpłciowy ;)

      @raj: W gramatyce nie ma pojęcia bezpłciowy jest albo rodzaj męski, żeński i nijaki, do tego możesz się do kogoś zwracać w formie bezosobowej. Nie wiem czemu tu dorabiasz dosłownie płciową ideologię. Dowód na moje twierdzenie. Tu nie jest jak z wyrazem poseł czy posłanka, gdzie od razu wiadomo jakiej jest płci, więc wyjazd z "ministerką" to już jest jakiś slang, a nie oficjalny język polski.

      alei to nie jest prawda, bo słowo "minister" jest gramatycznie ewidentnie rodzaju męskiego i używanie go w odniesieniu do kobiety brzmi w pewnych związkach frazeologicznych dziwnie bo np. "minister powiedział" jest OK, ale "minister powiedziała"???

      Akurat dla mnie nie ma różnicy w tych stwierdzeniach, więc jak dla mnie robisz z igieł widły. Podobnie jest ze słowem "premier" powiedział czy powiedziała wskazuje i tak na płeć osoby, a chyba i tak to jest ważniejsze jak to jakieś płci jest dany człowiek?;]
      Wiesz to może być nawet poprawne, ale z tym jest jak z kobietą pielgrzymującą-pielgrzymka, a to nie brzmi chyba poważnie co?;] Do tego mówi się o pielgrzymach bez podziału na ich płcie, w języku polskim i tak jest lepiej jak w angielskim pod tym względzie, ale po co się ośmieszać tak, aby ludzie Cię nie zrozumieli albo mieli uśmiech na twarzy "ministera"/"ministerka"/"premiera", pan czy pani minister lub premier i tak wskazuje o kogo chodzi, plus ma wyrazy szacunku. Rozumiem, że możesz być skrajną feministką, której to przeszkadza i powinno być pani ministerka czy pani premiera. W języku polskim to premiera jest w kinie, ale również możesz być na premierze (rodzaj męski);] Ale naprawdę czy to poważne i trzeba to zaraz wywracać do góry nogami?

      Artykuł, który o tym mówi

    •  

      pokaż komentarz

      W gramatyce nie ma pojęcia bezpłciowy jest albo rodzaj męski, żeński i nijaki, do tego możesz się do kogoś zwracać w formie bezosobowej.

      @Kaczypawlak:
      http://sjp.pwn.pl/slownik/2459749/bezosobowa_forma_czasownika
      "bezosobowa forma czasownika jęz. «forma nieokreślająca osoby, np. zrobiono, umyto»"

      Na pewno to miałeś na myśli mówiąc, że słowo "minister" jest bezosobowe?
      Rzeczownik formy bezosobowej nie ma.

      Słowo "minister" nie jest też rodzaju nijakiego, bo jest rodzaju męskiego.
      Więc naprawdę nie wiem o co ci chodzi. To są fakty językowe, a nie żadne "dorabianie płciowej ideologii".

      I jest pewien kłopot językowy związany z tym, że do wielu słów rodzaju męskiego nie mamy dobrych żeńskich form. A z drugiej strony używanie form męskich jest w wielu kontekstach niezręczne, ponieważ wymaga często dodawania drugiego słowa określającego płeć np. pani minister, czy (przykład, którego sam użyłeś) kobieta pielgrzym. Nie patrzę na to z punktu widzenia feministycznego czy płciowego, tylko czysto językowego - m.in. sam będąc w przeszłości dziennikarzem natknąłem sie na ten problem, że tam gdzie o mężczyźnie mógłbym napisac w prosty, zgrabny sposób (minister powiedział, pielgrzym przyszedł), pisząc o kobiecie musze używać jakichś omówień i zupełnie innych form, zeby zdanie brzmiało sensownie, a i tak często wychodzi pokraczniej niz w przypadku mężczyzny. Nie wiem co z tym zrobić i nie mam dobrego pomysłu, określenia typu "ministerka" też wydają mi sie zabawne - jak każdemu obecnie, aczkolwiek niewykluczone, ze np. za 30 lat będą traktowane jako zupełnie normalne - ale w każdym razie IMHO nie należy udawać, że problemu nie ma, bo jest.

    •  

      pokaż komentarz

      Na pewno to miałeś na myśli mówiąc, że słowo "minister" jest bezosobowe?
      Rzeczownik formy bezosobowej nie ma.


      @raj: Specem od gramatyki nie jestem, ale w potocznym znaczeniu nie ma tam naleciałości, która by dosłownie wskazywała maskulinizację;]

      I jest pewien kłopot językowy związany z tym, że do wielu słów rodzaju męskiego nie mamy dobrych żeńskich form. A z drugiej strony używanie form męskich jest w wielu kontekstach niezręczne, ponieważ wymaga często dodawania drugiego słowa określającego płeć np. pani minister, czy (przykład, którego sam użyłeś) kobieta pielgrzym

      Akurat można mówić minister Mucha czy Boni, przecież to to samo. Do tego jest tak samo ja w przypadku niektórych nazwisk, które się nie odmieniają przez rodzaje jak się o kimś mówi np. Kaczmarczyk czy Dobosz, a tu jak z ministrem można mówić o panu lub pani, poza tym tak się grzeczniej, bo wyrażasz szacunek dla rozmówcy lub o osobie, które mówisz.
      A kobieta to jest "pielgrzymująca"

      Nie patrzę na to z punktu widzenia feministycznego czy płciowego, tylko czysto językowego - m.in. sam będąc w przeszłości dziennikarzem natknąłem sie na ten problem, że tam gdzie o mężczyźnie mógłbym napisac w prosty, zgrabny sposób (minister powiedział, pielgrzym przyszedł), pisząc o kobiecie musze używać jakichś omówień i zupełnie innych form, zeby zdanie brzmiało sensownie, a i tak często wychodzi pokraczniej niz w przypadku mężczyzny. Nie wiem co z tym zrobić i nie mam dobrego pomysłu, określenia typu "ministerka" też wydają mi sie zabawne - jak każdemu obecnie, aczkolwiek niewykluczone, ze np. za 30 lat będą traktowane jako zupełnie normalne - ale w każdym razie IMHO nie należy udawać, że problemu nie ma, bo jest.

      Jak dla mnie ten problem wymyśliła sama ministera, a tak naprawdę to on nie istniał. Mało było kobiet na tym stanowisku i wszystkie biadoliły czy tylko ona? Do tego nic z jej działań nie świadczy o tym, że ma w ogóle duże pojęcie. Akurat ja bym się czepiał, bo zniknęło z mowy potocznej takie określenia oznaczające stan cywilny kobiety panna na wydaniu to była Kaczmarczykówna, żona Kaczmarczyka Kaczmarczykowa, kiedyś to było w języku polskim, a teraz oficjalnie zniknęło. Jednak możesz mówić o panu lub pani Kaczmarczyk i każdy wie o kogo chodzi, do tego wystarczy użyć czasownika Kaczmarczyk powiedział, powiedziała. Jak dla mnie to wystarcza i problemów nie widzę;]

    •  

      pokaż komentarz

      Jak dla mnie ten problem wymyśliła sama ministera, a tak naprawdę to on nie istniał. Mało było kobiet na tym stanowisku i wszystkie biadoliły czy tylko ona?

      @Kaczypawlak: One nie biadoliły, ale juz duzo wcześniej biadolili językoznawcy i inni ludzie parający się na poważniej językiem polskim, jak chociażby właśnie ci, którzy pisza jakiekolwiek teksty. Ja w każdym razie z tego źródła znałem sprawę dużo wcześniej niż Mucha zaczęła na ten temat biadolić.

    •  

      pokaż komentarz

      jak chociażby właśnie ci, którzy pisza jakiekolwiek teksty. Ja w każdym razie z tego źródła znałem sprawę dużo wcześniej niż Mucha zaczęła na ten temat biadolić.

      @raj: Ja też pisze, a nigdy mi to nie przeszkadzało;]

  •  
    f...o

    +71

    pokaż komentarz

    Jeśli teraz kobiety są dyskryminowane, więc zupełnie logiczne jest, że będzie się dla równowagi dyskryminowało w drugą stronę.

  •  

    pokaż komentarz

    Niech się baby dobrze zastanowią czy chcą zrezygnować z ustępowania miejsca w autobusach, otwierania drzwi, noszenia zakupów, pomocy przy rożnych sprawach technicznych...

  •  
    t......i

    +203

    pokaż komentarz

    Dążenie do równouprawnienia jest jak wojna o pokój. To parytety dzielą ludzi. Ile razy przechodzę obok sklepu gdzie wisi ogłoszenie: zatrudnie ekspedientkę to mam robić awanturę żę to dyskryminacja?

    Ja żądam w takim razie, żeby w przedszkolach pracowało 50% mężczyzn, bo moje dziecko przez kilka godzin znajduje się w sfeminizowanym środowisku.

    •  
      m....j

      +21

      pokaż komentarz

      @tintoski: Ja nie rozumiem w ogóle tego 50%, pół na pół, co to w ogóle ma znaczyć? To ma być równouprawnienie? To jakiś przymus. Wolność i sprawiedliwość to nie matematyczne dzielenie. Każdy ma inne cele, ambicje i potrzeby. Po równo =/= sprawiedliwie.

1 2 3 4 5 6 7 ... 10 11 następna