•  

    pokaż komentarz

    Trzeba będzie sobie wydrukować , a w sytuacji zagrożenia spokojnie przeanalizować .

  •  

    pokaż komentarz

    Bardzo dobry wykop - wytłumaczone, jak krowie na granicy.
    Po przeanalizowaniu widać, że kodeks karny w tej materii zachowuje pozornie prawie całkowitą symetrię. Tzn. dużo jest zapytań w rodzaju: czy obrona była adekwatna, czy natychmiast po zaprzestaniu ataku, obrona również została zaprzestana. Zapytań, na które negatywna odpowiedź zamienia pewność pozytywnego rozpatrzenia sprawy na jej brak (sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie, lub odstąpienie od kary etc, ale nie musi).

    Czyli zaraz po tym jak napastnik odpuści, zrezygnuje, wzorowy obywatel również powinien zrezygnować, bez "dawania nauczek" i zdać się na państwo, które wymierzy sprawiedliwość - być może. Zapewne bardzo wygodne dla policji i organów ścigania, ponieważ mają mniej roboty (tylko sprawa napastnika, a nie sprawa napastnika i poskromienia napastnika), ale raczej niezbyt dobra dla psychiki społeczeństwa. Poczucie sprawiedliwości w swojej najbardziej pierwotnej formie wywodzi się właśnie z potrzeby pokarania złoczyńców. Gdyby sądownictwo i aparat ścigania działały bez zarzutu, być może nie istniało by w narodzie to dojmujące poczucie niesprawiedliwości, które tak fatalnie wpływa na morale całego społeczeństwa. W szczególności na - najwidoczniej - takie przestarzałe i niepożądane cechy jak honor i odwaga.

    Z tego powodu ta pozorna symetria w praktyce nie istnieje, jest przechylona na korzyść napastnika. Napastnik może liczyć (w świetle prawa) na adekwatną odpowiedź ze strony napadniętego i na nic więcej. Dlatego, ponieważ napadniętego może czekać kara, której to napadnięty zazwyczaj boi się bardziej od sprawcy. Napastnika przy tym można powstrzymywać tylko w tej części, w której on umieścił się poza prawem, i tylko w czasie jego bezprawia. Ryzykiem pomyłki w tym zakresie obarczony jest napadnięty. Natomiast sprawcę nie czeka pewność kary - być może go spotka, być może nie, a jeśli już to za kilka lat i być może w zawieszeniu lub ze znacznym złagodzeniem, bo więzienia są przepełnione. Równowaga, pomiędzy niepewnością sądowego skazania napastnika, a niepewnością wykazania obrony koniecznej u napadniętego, nie jest sprawiedliwa.

    Otrzymujemy zatem jasny przekaz: obrona jest podwójnie ryzykowna, stawanie w czyjejś obronie to zawsze dubeltowe ryzyko - nie tylko ucierpienia od napastnika, ale także od Systemu. Bezpieczniej jest odpuścić i zdać się na Państwo, które być może zadziała tak jak trzeba. Takie podejście mocno trąci socjalistycznym podejściem do tematu: Państwo zawsze wie lepiej, musisz zawsze zdać się na Państwo. Gdy wtrącasz się w działkę, którą zawłaszczyło Państwo - zostaniesz ukarany. Natomiast, gdy Państwo nie działa jak trzeba - mówi się trudno.

    •  

      pokaż komentarz

      @sciss: czapki z głów, dawno nie czytałem tak dobrego komentarza.

    •  

      pokaż komentarz

      @sciss: jest jeszcze jeden aspekt o którym nie wspomniałeś. Ten algorytm wyraźnie sugeruje że lepiej jest kłamać w sądzie niż mówić prawdę. Jeśli ktoś Cię zaatakował, zeznawaj że krzyczał że Cię zabije. Jeśli jesteś napastnikiem, musisz twierdzić że to nie było włamanie, a szukałeś kota który Ci uciekł. Bardzo dużo w tym opisie ocen subiektywnych. Czy zaatakowana przez 100 kilogramowego faceta drobna kobieta ma prawo użyć noża ? Wg tego opisu, nie. Jeśli natomiast użyje paralizatora, powinna się modlić by ten nie miał rozrusznika serca.

    •  

      pokaż komentarz

      @sciss: Ale zauważ, że tak jest też w innych sferach życia. Nie pomagam konkretnej samotnej matce z dzieckiem tylko zdaję się na MOPS, a w ostateczności wyślę sms o treści "pomagam samotnej matce z dzieckiem". Nie pomagam konkretnemu choremu dziecku tylko wpłacam pieniądze którejś organizacji obiecującej przekazać je chorym dzieciom.

      Dobrze, że jest jeszcze na świecie garstka ludzi, którym takie pomaganie przez przelanie pieniędzy, dzwonienie po pomoc państwa itp nie wystarcza i potrafią wtrącić się do nie swojej bójki czy wesprzeć głodującego sąsiada. Jednak straszne jest to, że ustawowo zabija się ludzkie odruchy w społeczeństwie.

      edyta: zamiana podkreślników na cudzysłów

    •  

      pokaż komentarz

      @sciss:
      Serdecznie dziękuję sciss.

      Autorka Bloga :)

    •  

      pokaż komentarz

      @staszka:
      Eee, nie do końca wiem za co. To raczej my dziękujemy za pomocną stronę :]

    •  

      pokaż komentarz

      @sciss: Twój komentarz jako jeden z nielicznych świadczy o tym, że faktycznie przeczytałeś notkę :D To największy komplement dla autora, tym bardziej, że nie jest to koniecznie najciekawszy temat na niedzielne przedpołudnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @sciss: Uważam, że na niektóre kwestie poruszane przez ciebie należy spojrzeć inaczej niż to czynisz w swoim komentarzu.
      "Czyli zaraz po tym jak napastnik odpuści, zrezygnuje, wzorowy obywatel również powinien zrezygnować, bez "dawania nauczek" i zdać się na państwo, które wymierzy sprawiedliwość - być może" - najpierw z prawnego punktu widzenia przysługuje mu prawo ujęcia napastnika Art.243
      § 1. Każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w pościgu podjętym bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa, jeżeli zachodzi obawa ukrycia się tej osoby lub nie można ustalić jej tożsamości.
      § 2. Osobę ujętą należy niezwłocznie oddać w ręce Policji.
      W tym momencie należy postawić kluczowe pytanie dlaczego należy napastnika oddać w ręce Policji? Wyjaśnię to na prostym przykładzie wziętym z orzecznictwa Sądu Najwyższego- na prywatną posesje włamał się obcy człowiek, został zauważony przez właściciela i zaczął przed nim uciekać, właściciel ruszył w pościg za włamywaczem, biegł za tym człowiekiem ok 2km po czym dogonił wycieńczonego przestępce- gdyby w tym momencie właściciel posesji ograniczył się do wezwania policji, skrępowania jeśliby zachodziła taka potrzeba, wszystko byłoby ok- niestety człowiek ten wyznawał mówiąc nieco ironicznie inną ideologię dotyczącą karania przestępców- zadał mu kilka ciosów siekierą w głowę ( tak, kilka- tak jakby jeden nie wystarczył do uśmiercenia). Jasno powiedzmy- w tym momencie z pokrzywdzonego, z ofiary przerodził się w kata wymierzającego sprawiedliwość na własną rękę. Czy kilkakrotne uderzenie siekierą w głowę leżącego człowieka ma stanowić obronę? Raczej ze sprawiedliwością nie ma to wiele wspólnego.
      Mówiąc o poczuciu sprawiedliwości w społeczeństwie i zdawanie się wyłącznie na opinie społeczną i jej poczucie krzywdy, sprawiedliwości i niesprawiedliwości, kary zasłużonej i niezasłużonej należy sięgnąć do historii i filozofii prawa i odpowiedzieć po co ono w ogóle istnieje prawo? Odpowiadając bardzo oględnie i niedokładnie- po to właśnie ludzie przed wiekami stworzyli coś takiego jak prawo ( odrzucam koncepcje teistyczne prawa) ażeby to poczucie braku sprawiedliwości zaspokoić- po to powstały organy, instytucje takie jak policja czy sądy ażeby nie było krwawych vendet i wyłącznie prawa silniejszego.
      Kwestia druga: "Dlatego, ponieważ napadniętego może czekać kara, której to napadnięty zazwyczaj boi się bardziej od sprawcy. Napastnika przy tym można powstrzymywać tylko w tej części, w której on umieścił się poza prawem, i tylko w czasie jego bezprawia. Ryzykiem pomyłki w tym zakresie obarczony jest napadnięty." - jest to dosyć często poruszana kwestia jeśli chodzi o instytucje obrony koniecznej- strach przed zastosowaniem obrony koniecznej jak i jej późniejszymi konsekwencja jest wynikiem błędów i złej wykładni przepisów która to miała miejsce od 1997 do ok 2002r- też należy powiedzieć to jasno -wymiar sprawiedliwości zawalił sprawę w tym okresie wydając wiele błędnych orzeczeń- na całe szczęście linia orzecznicza zmieniła się i jest zdecydowanie mniej rygorystyczna niż dawniej- niestety strach przed obroną konieczną pozostał.
      Sprawa pewności kary- zgadzam się jak najbardziej- już dawno dowiedziono, że większy wpływ na zmniejszanie przestępczości nie są kary jak najsurowsze ale kary które niechybnie dotkną sprawcę ( tak na marginesie- dlatego nie sprawdzały się w dawnych czasach widowiskowe kary śmierci jak np publiczne wieszanie- przestępczość wcale nie malała).
      " Bezpieczniej jest odpuścić i zdać się na Państwo, które być może zadziała tak jak trzeba." zdać się na państwo owszem ale w sytuacji kiedy stan niebezpieczeństwa państwo może zażegnać- kiedy jesteś sam na sam z napastnikiem uzbrojonym w nóż którym chce cię ugodzić- zdecydowanie lepiej jednak działać.
      "Takie podejście mocno trąci socjalistycznym podejściem do tematu"- jest to trochę zabawne ale obrona konieczna w państwach socjalistycznych ( szczególnie mocno było to lansowane w NRD) uzasadniana była obowiązkiem obywatelskim i miała stanowić środek zwalczania przestępczości- także w tej kwestii socjalizm wcale nie oznaczał zdania się na państwo ( no chyba, że mówimy o socjalizmie jako pewnej wizji świata w oderwaniu od tego co miało miejsce w historii).
      "Równowaga, pomiędzy niepewnością sądowego skazania napastnika, a niepewnością wykazania obrony koniecznej u napadniętego, nie jest sprawiedliwa." - uważam, że kwestię późniejszego ukarania bądź nie napastnika przebija jednak uratowanie własnego życia. Zastanawianie się czy napastnik nas atakujący poniesie karę nie jest w takiej chwili najważniejsze.
      Widzę, że jesteś inteligentnym człowiekiem, szanuje twoje poglądy lecz się z nimi nie zgadzam. Mam nadzieję, czego życzę Tobie i sobie również, że nigdy nie będziemy w takiej sytuacji, iż będziemy musieli tę osławioną obronę konieczną zastosować.
      PS dla zainteresowanych tematem: prowokowanie napastnika w celu żeby nas zaatakował nie korzysta z...

    •  

      pokaż komentarz

      Otrzymujemy zatem jasny przekaz: obrona jest podwójnie ryzykowna

      @sciss: To jest duży problem u nas. Np. w takiej Australii jak obronisz się przed bandytą to Ci Policja jeszcze podziękuje, że sam sobie dałeś radę - nieważne czy skręciłeś mu kark czy tylko kopnąłeś go w jaja, czy miał parocentrymetrowy scyzoryk czy karabin maszynowy. Skoro Cię napadł to mógł Cię nawet zabić więc, jako człowiek, miałeś prawo się bronić. U nas masz prawo dostać w pysk, masz prawo do tego żeby Cię okradziono i masz prawo nic nie robić, a jak z żadnego z tych praw nie skorzystasz tylko postanowisz zrobić inaczej to masz prawo do obrony przed prokuratorem w sądzie zasiadając na ławie oskarżonych jako bandzior...... Siekiera się w kieszeni otwiera.

  •  

    pokaż komentarz

    Teoria teorią, a praktyka praktyką. Nawet jeśli w końcu dojdzie do wyroku uniewinniającego, to być może po długim ciąganiu po sądach lub kilkumiesięcznym areszcie.

  •  

    pokaż komentarz

    "przełożenie na język ludzi"
    Chyba raczej informatyków

  •  

    pokaż komentarz

    "Przepraszam, czy mógłbyś na chwilę przestać mnie kopać? Jeszcze nie skończyłem czytać. Dziękuję"