•  

    pokaż komentarz

    Ogólnie to polecam bliższe zapoznanie się z raportami i wykresami zamieszczonymi na stronie Państwowego Zakładu Higieny: http://www.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/grypa/index.htm

  •  

    pokaż komentarz

    Zastanawia mnie dlaczego w latach 90 była taka różnica w zachorowaniach rok do roku. Ktoś może wie?

    •  

      pokaż komentarz

      @smakowy: Może tak jak wspomniał @ptoki1 wzrosła ilość szczepień przeciw grypie. Ale sprawa może być bardziej skomplikowana, trzeba wziąć też pod uwagę stopień mutacji poprzednich szczepów i ilość nowych odmian grypy w kolejnych sezonach.

    •  

      pokaż komentarz

      @smakowy: Czynnikiem mocno wpływającym jest np pogoda.
      Jesli mamy zimę "płaską" czyli w listopadzie spadnie śnieg i trzyma się do marca to zachorowań będzie mniej bo powietrze suche a ludzie przyzyczajemi do jednakowego ubierania się.
      A jak pogoda stroi figle to więcej wpadek z ubieraniem się zaliczają ludzie no i więcej aktywności poza domem mają.

      Moze byc tak ze za PRL szlo sie po L4 zeby nie pracować. W latach 90-tych ludzie zaczęli woleć chodzic do pracy.
      Teraz znowu jest tak że ludzie pracują mimo tego że powinni sie leczyć i nie zarażać innych w pracy...

      Ale fachowcem nie jestem i dlatego zapytalem skąd te dane. Bo może być tez tak że zmienia się metodologia ich zbierania i te miliony z lat 70-tych nie są tymi samymi milionami z lat 90-tych.

    •  

      pokaż komentarz

      @ptoki1: trzeba też wziąć pod uwagę to, że jeśli od grudnia do marca jest śnieg i niskie temperatury to wirus jest mniej zjadliwy. A jeśli raz jest -10, a potem +10 to wirusy mnożą się jak grzyby. Dlatego okres wiosny i jesieni jest najczęstszym okresem zachorowań.

    •  

      pokaż komentarz

      @TheMan: Tego nie znałem. Jaki jest mechanizm tego mnożenia się? Bo poza człowiekiem za bardzo nie mają jak.
      Na moje oko może chodzic tylko o to że w takich przejściowych temperaturach ludzie częściej się zarażają i sprawniej rozsiewają wirusy. Ale mechanizmu nie znam...

    •  

      pokaż komentarz

      @ptoki1:
      Nie jestem ekspertem, ale z tego co się orientuję w ujemnych temperaturach wirusy mają dłuższy okres przeżywalności, natomiast też wykazują mniejszą aktywność. Im cieplej tym szybciej się replikują i są zjadliwsze. Przykład z reprodukcją na płytce Petriego, gdzie płytkę wkłada się do ogrzewacza.

      Jeśli się mylę, niech ktoś mnie poprawi.

      I trochę z Wikipedii:

      Stabilność wirusów grypy w środowisku bardzo silnie zależy od temperatury. Przy przeciętnej letniej temperaturze 20 °C wirusy przyschnięte do powierzchni mogą przetrwać do ośmiu godzin. Przy 22 °C przetrzymuja w ekskrementach, tkankach padłych zwierząt i wodzie co najmniej 4 dni, przy temperaturze 0 °C ponad 30 dni, a w lodzie wykazują niemal nieograniczoną przeżywalność. Badacze z NIH w USA stwierdzili w 2008, że otoczka lipidowa wirusów grypy zmienia się w niższych temperaturach. Przez to wirus stabilizuje się i dłużej pozostaje wirulentny[2].
      Powyżej 22 °C stabilność wirusów grypy zmniejsza sie jednak wyraźnie. Przy 56 °C zostają zdezaktywowane w czasie 3 godzin, a przy 60 °C – w czasie 30 minut[3]. Od 70 °C wirus obumiera i ostatecznie traci zakaźność.

    •  

      pokaż komentarz

      @TheMan: Tyle że replikują się tylko w organizmach żywych.
      Nie znam takiego wirusa (jużnie tylko grypowego) który mógł by zarazic jakiegos pierwotniaka a potem człowieka.

      Więc wraz ze zmianą temperatury mamy tylko zmianę ich wypromieniowywania z chorego i przyswajania przez zarażanego. Tak mi się tylko wydaje.
      Może jakiś fachowiec się znajdzie i podrzuci linke na ten temat.

    •  

      pokaż komentarz

      @ptoki1: Po prostu na mrozie wirusowi nie chce się zarażać innych jak na kogoś kichniesz ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @TheMan: Co do szczepień, nigdy nie byłem szczepiony i nigdy nie chorowałem na grypę.

  •  

    pokaż komentarz

    A może ostatnimi laty większość dorosłych jest tak zajęta zapierdzielaniem (np. w strachu przed utratą stanowiska pracy) i zalecza grypę na własną rękę łatwo dostępnymi lekami 'bez recepty', unikając czekania w kilometrowych kolejkach do publicznych przychodni?

  •  

    pokaż komentarz

    Z wykresu jasno wynika że za rządów Pis aktywność grypy osłabła, po odsunięciu od władzy Kaczyńskiego zaatakowała ptasia grypa.

  •  
    a......k

    +2

    pokaż komentarz

    Statystyka w wydaniu takim, że bierzemy sobie "wykres" i wnioskujemy, że "przyczyną jest to i owo"
    - to jedna wielka ściema.

    Pomiędzy 1974 i 2011 zmieniło się i zmieniało się cyklicznie wiele rzeczy:

    1. Rynek pracy: kiedyś nikt się nie chrzanił - bolało gardełko: na L4. Teraz pracownik się 3 razy zastanowi, bo może wylecieć z roboty. Najwyżej padnie na powikłania grypy - ale wtedy to będzie już inny numerek statystyczny choroby.
    2. Demografia - jest kilkakrotnie mniej dzieci, ale znacznie więcej osób starszych.
    3. "Służba" "zdrowia": kiedyś nikt nie patrzył na koszty, leczono wszystkich wg objawów. Teraz wolą kurować na "przeziębienie grypopodobne" niż przyznać, że to grypa. Lekarz obecnie będzie uparcie promował leki firmy, która zafundowała mu "certyfikat", "szkolenie", lub wycieczkę (że przypomnę szał na homeopatię...) Dostęp do lekarza był kiedyś dużo łatwiejszy. Inne były zasady zbierania statystyki.
    4. Szczepienia - nie gremialnie, ale zauważalnie dużo ludzi się szczepi. Nawet 10% zaszczepionej populacji to już inna ilość zachorowań.
    5. Klimat - są zimy i "zimy". Generalnie duże wahania temperatur są niezdrowe... Stąd duże zmiany rok do roku - znacznie wyższe od trendu wieloletniego.
    6. Wzrosły koszty energii: więc budynki są teraz o wiele lepiej docieplone. Kiedyś na "moim" blokowisku z wielkiej płyty, przy "57" stopniu zasilania był problem, żeby osiągnąć temperaturę 18C w mieszkaniu. Teraz są wymienione grzejniki, docieplone ściany, wymieniona stolarka na nieporównanie lepiej izolującą termicznie. Ludzie mają bez problemu 23-26C, jak kto lubi. Oczywiście są też negatywne skutki: albo grzyby przy zbyt szczelnym, albo skoki wilgotności jak ktoś se lubi wietrzyć i grzać ;)
    7. Odżywianie - generalnie jemy lepiej, niż w latach 70-tych, ale więcej w tym chemii, antybiotyków.
    8. Tryb życia: kiedyś było pełno dzieciaków na świeżym powietrzu - cały rok. Jeździły na sankach, łyżwach, starych kartonach.Teraz siedzą przed kompami albo do późnego wieczora mają :"wypełniony kalendarz" zajęciami, na które zapisali je troskliwi rodzice. 10-latek wracający do domu "z roboty" po 19 nie jest obecnie niczym dziwnym.
    9. Grypa to wirus - mutują i pojawiają się wciąż nowe szczepy, na które lokalna ludność jest mniej lub bardziej podatna. I które lepiej, lub gorzej pasują do szczepionek przewidzianych na dany sezon.

    itd. itp.

    A teraz powodzenia życzę w oddzielaniu i określaniu konkretnego wpływu tego wszystkiego na podstawie wyłącznie cyferek na wykresie...

    •  
      b.........3

      +1

      pokaż komentarz

      odpowiedz

      @astromek:
      @astromek
      Pominąłeś zwiększone przemieszczanie się ludzie na świecie, a co za tym idzie wirusów, a to działa na naszą niekorzyść. Wirus, który zmutował w Japonii po 20 godzinnym locie samolotem może być już we Francji, a potem w ciągu kilku tygodni objąć całą Europę. I to nie są domysły firm farmaceutycznych tylko fakty, dlatego zagrożenie epidemią jest takie poważne.

    •  
      a......k

      +1

      pokaż komentarz

      @brazolek123:

      Pominąłeś
      Wymieniłem ładnych parę ale pewnie, że i pominąłem wiele rzeczy (napisałem "itd").
      W tym sęk właśnie. Do dupy z taką statystyką, bo nic z niej nie wynika - mamy tylko sumę wpływów poszczególnych przyczyn.