Przeglądasz archiwalną wersję znaleziska.
Szkoła óczy.

Szkoła óczy.

czyli jak szkoły od małego robią z ludzi idiotów. Maksymalnie można było uzyskać 3 punkty.Siostra jest w drugiej klasie szkoły podstawowej i przyszła do mnie z zapytaniem "Ale o co chodzi? 4x3 i 3x4 to jest to samo, tak?". Ja uważam, że tak. Szkoda, że nauczycielka już nie. POZIOM ABSURDU OSIĄGNIĘTY

  •  

    pokaż komentarz

    Toć k@@@a to jest paranoja.Masz inny tok myślenia ,nie podążasz schematami to jesteś napiętnowany...

    •  

      pokaż komentarz

      @koza19921117: w tm wypadku tok myślenia nie ma nic do rzeczy: mnożenie jest przemienne i już.

    •  

      pokaż komentarz

      @radeks11:

      Toć k!$$a to jest paranoja.Masz inny tok myślenia ,nie podążasz schematami to jesteś napiętnowany...
      Nie, to po prostu głupia nauczycielka.

    •  
      S.......4

      +172

      pokaż komentarz

      @koza19921117: w podstawówce miałem podobną nauczycielkę, tępiła mnie za takie pisanie według niej "na odwrót czyli błędnie", jak i również pisanie litery d i cyfry 9 od złej strony...

    •  

      pokaż komentarz

      @Qrnl:Ładnie powiedziane bo w tym wypadku pasują inne określenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Qrnl:
      Dobra, cool story: u mnie w podstawówce dawno dawno temu swego czasu nauczycielka totalnie padła na zadaniu matematycznym, które jako 3-klasista zrobiłem dobrze. Po prostu policzyła je źle, by wymagało odrobiny myślenia. Oczywiście inne dzieci wzięły stronę nauczycielki i w efekcie kłóciłem się z całą klasą (bo inne dzieci wzięły stronę autorytetu). Ojciec przyszedł następnego dnia do szkoły po lekcjach i łagodnym tonem jej wytłumaczył. Efekt uboczny był taki, że strasznie wredne było ze mnie dziecko, bo żyłem w przekonaniu że w "społeczeństwie" otaczają mnie idioci, którym nic nie da się wytłumaczyć i nienawidzą mnie za to, że jestem od nich trochę bystrzejszy...
      ...w sumie zostało mi tak do dziś.
      Tak więc dziękuję za minusy, wiem że wlepiacie je z zawiści!

      Koniec.

    •  

      pokaż komentarz

      @koza19921117: Ciężko jest wejść w tok myślenia tępej #@#%y.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: Na wykopie możesz się czuć swojsko. Elita intelektualna internetu, dodatkowo tu masz ekspertów z każdej możliwej dziedziny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: Teraz mam takich ludzi na wydziale, poprzyjeżdżali najlepsi ze swoich wiosek i ciężko im się pogodzić z byciem przeciętnym. Strasznie szkodliwe przekonanie, utrudnia kontakty towarzyskie, wypacza to co w człowieku najlepsze. I zazwyczaj jest fałszywe.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sewerin94: U mnie w nauczaniu początkowym z kolei była taka, która uparła się, że litera 'duże igrek' nie istnieje, bo nie ma zastosowania i nie będziemy się uczyć jej pisać.

    •  

      pokaż komentarz

      to już wiem czemu z matematyki miałem same pały :P

    •  

      pokaż komentarz

      @AkkA: To jest nic, do dziś pamiętam jak w którejś z pierwszych klas podstawówki mój ojciec pukał się łeb, jak po przyjściu po mnie do szkoły zauważył, że nauczycielka nas uczyła, że np 1-3 =0, albo 2-5=0

    •  

      pokaż komentarz

      @koza19921117: Po prostu nie trafiła w klucz odpowiedzi.

    •  
      G...d

      -25

      pokaż komentarz

      @AkkA: W sumie nie takie głupie. Ile razy w życiu napisaliście duże Y? Mi tam wystarczy umiejętność czytania duże Y.

    •  
      k....._

      +17

      pokaż komentarz

      @koza19921117: Tutaj ewidentnie mamy do czynienia ze schematem. Schemat nauczycielki, to "szklanka w połowie pusta", a dziecko myśli "szklanka w połowie pełna". Dziecko nie wpisuje się w schemat nauczycielki.

    •  

      pokaż komentarz

      @AkkA: Z pisaniem literek też miałem problem. W pierwszej klasie uczyliśmy się litery B.
      Ona napisała na tablicy takie otwarte i kazała przepisać i zrobić dwie linijki, a potem przyjść i jej pokazać. Zrobiłem tak, a ona do mnie - źle idź popraw. To napisałem dwie linijki normalnego zamkniętego, podszedłem do niej, a ona, że też źle. Nawet nie powiedziała mi co zrobiłem źle. Usiadłem w ławce i już więcej do niej nie podszedłem.
      Ona miała coś z deklem. Przez nią znienawidziłem szkołę. Wyzywała nas od osłów i nieuków, a sama nie umiała nic porządnie wytłumaczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tremade: Moim zdaniem to dobra rzecz, bo sprawia że człowiek nie podąża ślepo za tłumem i jest gotów kwestionować "oczywiste prawdy". Ma się rozumieć, że nie do końca mówię o sobie, bo powyższa historia, a konkretnie jej zakończenie jest w dużej mierze "z przymrużeniem oka".
      Jeśli ktoś jest naprawdę zdolny i inteligentny, to może mu to w pewnym stopniu pomóc.

      Ale z jednym dużym "ALE" - o ile będzie to człowiek kulturalny i honorowy - a więc wyrozumiały dla "głupoty" otoczenia - a nie zwykły cham, jakich teraz wielu, bo ten ostatni zaiste będzie miał zrujnowane nie tylko relacje z innymi ludźmi ale i lakier na samochodzie.

    •  

      pokaż komentarz

      w sumie zostało mi tak do dziś.

      @Pantokrator: tak, przekonałem się o tym parę razy.

    •  

      pokaż komentarz

      @prusi: a pamiętam, pamiętam, to chyba dyskusja z tobą skończyła się wrzucaniem zdjęć dyplomów lekarskich (oczywiście nie moich, bo takowych nie posiadam)- nie marnowałem czasu będąc pomarańczowym, tylko psułem ten serwis ile wlezie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: WUT? może jesteś bystry, ale z pamięcią u ciebie kiepsko :O

    •  

      pokaż komentarz

      @AkkA: Jak kuźwa nie istnieje?! Co z Yeti - nazwa własna?
      Chyba że chodziło jej o "duże" - to faktycznie nie ma takich liter... są WIELKIE !!

    •  

      pokaż komentarz

      @prusi: wybacz, ale nie zadaję sobie trudu zapamiętywać kogo trolowałem i w jakich okolicznościach. W pamięć zapadł mi jakiś gość, z którym stoczyłem wielokomentarzową "dyskusję" na temat szczotkowania języka i myślałem że mogłeś to być jakimś cudem ty - bo na wykopie jednak nie komentuję dość często, by ktoś zwracał na mnie większą uwagę. Wiem że ostatnio rozmawialiśmy, ale to był "raz".

    •  

      pokaż komentarz

      @koza19921117: dobrze, że nie było np: 5x5=25 bo by się przy sprawdzaniu zapętliła i przegrzała:

      - "toć z której to może być strony?"
      - "para buch"

      i panienka sruuuuuuuuuu!

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: z chęcią dał bym Ci i minusa i plusa... ale nie da rady

    •  

      pokaż komentarz

      @Xaveri: Gówno prawda. Sprawdź sobie w poradni językowej. Tobie też taka inteligentna nauczycielka nagadała.

    •  

      pokaż komentarz

      Masz inny tok myślenia ,nie podążasz schematami to jesteś napiętnowany...

      @koza19921117:

      No chyba, że ich wyraźnie prosiła, by zacząć od rodzaju x ilość.
      Wtedy można jeszcze oceniać zrozumienie zadania.
      Tak na prawdę, nie wiemy co im mówiła przed tym zadaniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @koza19921117: Mentalne średniowiecze. Dobrze że nie chcieli jej spalić na stosie za przemienność mnożenia D:

    •  
      K..y

      +211

      pokaż komentarz

      @koza19921117: A tam inny tok myślenia.
      W klasach 1-3 matematyki nie uczy żaden nauczyciel po studiach z matematyki tylko Pani po studiach pedagogicznych.
      I teraz zapewne Pani jest tak tępa, że zadanie ją przerosło.
      Więc otworzyła książkę dla nauczyciela gdzie jest klucz odpowiedzi.
      Z błyskiem w oku zauważyła, że odpowiedz się nie zgadza ale wynik jest dobry więc dała połowę punktów.

      JA p%%#$@%Ę....

    •  

      pokaż komentarz

      @koza19921117: w tym ostatnim to nawet iloczyn skalarny się znalazł

    •  
      M.........5

      +40

      pokaż komentarz

      @MMaros:

      Cytowany tekst...Na wykopie możesz się czuć swojsko. Elita intelektualna internetu, dodatkowo tu masz ekspertów z każdej możliwej dziedziny.
      Zaczyna mnie irytować takie p#!!##%enie. Czy Wy ludzie uważacie, że na Wykopie są sami debile, trolle i gimbusy? Ja uważam, że wręcz przeciwnie - jest tu bardzo świadoma społeczność, od której można wiele mądrych rzeczy się dowiedzieć. Jeśli ktoś uważa się za "eksperta" lub manipuluje faktami, ZAWSZE znajdzie się inna osoba, która to obnaży. Jak dla mnie to ludzie, którzy właśnie tak wypisują, szydzą z samych siebie, bo jeśli uważają innych za debili, to czemu wśród nich się udzielają?

    •  

      pokaż komentarz

      @koza19921117:
      nie mieści mi sie w głowie jak ktoś po studiach matematycznych, po teorii liczb, algebrze może oceniać w ten sposób i uczyć matematyki następne pokolenia. rozgarnięty licealista uczyłby lepiej

    •  

      pokaż komentarz

      a potem na maturze

      POKOLORUJ DRWALA
      i 80% oblewa

    •  

      pokaż komentarz

      @brainac: Nom... nagadała i to jeszcze w ośmioklasowej szkole podstawowej!

    •  

      pokaż komentarz

      @gotcha: Edukacja wczesnoszkolna nie jest równoznaczna ze studiami matematycznymi.

    •  

      pokaż komentarz

      Toć k!#@a to jest paranoja.Masz inny tok myślenia ,nie podążasz schematami to jesteś napiętnowany...

      @koza19921117: No właśnie, biedna nauczycielka... miała taką kwiecistą wizję liczb naturalnych :(. Napiętnowana przez schematy mówiące nam, że mnożenie jest przemienne - a nieprawda, w przestrzeni kwiatów nie jest i $#$$! Dwuja, sp%@#@%#aj!111

    •  

      pokaż komentarz

      @Greed: Jeśli piszesz po angielsku, to starczy że zaczynasz zdanie od potwierdzenia, np. Yes, I like wykop.
      Przykładów jest o wiele więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: To ja zapodam jeszcze swoje Cool Story:

      Na studiach miałem podstawy papiernictwa i robiliśmy papier na ćwiczeniach. Z całego projektu trzeba było zrobić dosyć pokaźne sprawozdanie ~20 stron. Oprócz samego zrobienia papieru również go badaliśmy. Generalnie robiło się sprawozdanie w parach. Większość kopiowała z innych lat i skopiowali te same błędy które były powtarzane chyba przez lata i zaliczane. Otóż doktor dosyć zresztą wiekowy wbił sobie do głowy, że kartka papieru ma ~1/100mm grubości. Co jest kompletną bzdurą. Rząd wielkości błędu. Ja oczywiście nie poszedłem za owieczkami i postawiłem na swoim 1 kartka = 1/10mm grubości. Co nie przeszło niezauważone i zostałem wezwany do doktora na rozmowę, gdzie próbował mi wytłumaczyć swój błąd. On swoje, ja swoje... nawet szukał potwierdzenia u laborantki na potwierdzenie swojej torii i wiadomo takie potwierdzenie otrzymał... Wtedy potraktowałem go jak dziecko i wziąłem 10 kartek, przeliczyłem mu, że jest 10, wziąłem grubościomierz, a ten wykazał jak byk 1mm. Powiedziałem, że teraz należy ten 1mm podzielić przez te 10 kartek i otrzymamy grubość jednej kartki, a ten wynik to 1/10mm. Tyle. Dowód nie do obalenia. Jeszcze chwile się podroczył na co powiedział, że nie muszę tego zmieniać, a ani ja ani on swojego zdania nie zmieni. I na tym się skończyło. Nie przyznał się do błędu, ale mam nadzieję, że wyciągnął lekcję i w przyszłych latach nie popełniał tego banalnego błędu...

      /Cool story.

    •  

      pokaż komentarz

      @krolowa_kier: fakt, zapomniałem że to podstawówka.. ale przemienność mnożenia powinna opanować zanim zaczęła myśleć o przyszłym zawodzie

    •  
      e...6

      +30

      pokaż komentarz

      @radeks11: nie zawsze, na rysunku widac przeciez macierze a mnozenie macierzy nie jest przemienne

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: Spoko, na licencjacie miałem jakiś dziwny przedmiot związany z informatyką. Pan profesorek dał zadanie: znaleźć błędy w algorytmie stworzonym do określonego w treści problemu. Znalazłem 2 błędy - profesorek twierdził, że jest jeszcze jeden - coś mu tam minus w nawiasie nie pasował. Zapomniał tylko o tym, że minus był też przed nawiasem i ze wzoru na wyłączanie przed nawias itd.... każdy, kto mnie posłuchał 10 sekund twierdził, że mam rację. No ale, to nie ja byłem tam wykładowcą, a "wykładowca ma zawsze rację".

      Inny przykład - matematyka na tym samym licencjacie. Ćwiczenia z taką starszą babką, bardzo sympatyczną. Trzeba było podać miejsca zerowe dla funkcji kwadratowej - no to bach delta i do wzoru. Prowadzącej się nie spodobało "bo trzeba te wzory na deltę i miejsca zerowe pamiętać". Ok, to jej policzyłem pochodną. Jak przyszło do zaliczenia ćwiczeń specjalnie policzyłem deltą :-) Z informacji usłyszanych od osób, które były przy sprawdzaniu mojej kartki, najpierw mi zadania nie zaliczyła, a potem jednak uznała, że jest dobrze - i z ćwiczeń w indeksie miałem szóstkę, choć najwyższą oceną na uczelni była piątka :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: Ja Ci dam Plusa - bardzo dobrze Cię rozumiem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @kminu: To było półserio. Ale odnosząc się do tego, co piszesz, to równie dobrze można od razu cyrylicy do rosyjskiego się nauczyć. Bo występują tam obce litery.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: Cool story ode mnie, także z trzeciej klasy: zaskoczyło mnie świadectwo, na którym było napisane "uczeń przewarznie nie popełnia błędów ortograficznych". Gdy zwróciłem na to uwagę wychowawczyni, szybko poprawiła, i jeszcze nakrzyczała, że... jestem zuchwały, albo coś w tym stylu. A szkoda, bo ojciec chciał do Teleexpressu wysłać :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: no strasznie masz tych minusów powiem Ci...

    •  

      pokaż komentarz

      @Agonia: no i żeś spierdzielił sprawka Twoim kolegom tylko

    •  

      pokaż komentarz

      @radeks11: nawet doszukujac sie jakiegokolwiek schematu w myśleniu tej @##!y to jakie było pytanie? "Ile jest kwiatkow każdego rodzaju?" Wiec przykład 1 - pierwsze słowo- kwiatkow (5) ,drugie słowo rodzaju (3). Czyli nawet tak na to patrząc to 5x3!!! A to że mnożenie jest przemienne to tak oczywiste jak abecadło. Więc podsumowując - rzeczywiście ciężko zrozumieć tok myślenia tej "nauczycielki".

    •  
      E................m

      0

      pokaż komentarz

      @MMaros: masz rację :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @BigDaddy_: dajcie mi adres tej szkoly... Pojde i babe z mila checia za Was wszystkich spie%$£¥e.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sewerin94: Wypowiem się jako nauczyciel. Po pierwsze, to NIE JEST to samo. 5x3 to pięć trójek, zaś 3x5 to trzy piątki. Różnica niby żadna, ale trzeba pamiętać, że 2x5 cm to dwa odcinki pięciocentymetrowe, zaś 5 cm x 2 to... nie wiadomo za bardzo ile dwójek. Zawsze w czwartej klasie uświadamiam to dzieciakom i tłumaczę czym się różni jedno od drugiego. I to jest po pierwsze.

      Po drugie - dzieciaków nigdy jednak z tego nie rozliczam. Jeżeli rozumie tę różnicę i stosuje to w praktyce to bardzo fajnie. Jeżeli nie - trudno. Ważne, aby potrafił dojść do prawidłowego wyniku prawidłowym (chociaż w tym wypadku już nie krystalicznie nieskazitelnym) rozumowaniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @koza19921117: To nie paranoja, to dobhhhhra państhhhowa edukacja!

    •  
      S.......4

      +81

      pokaż komentarz

      @haes82:

      Wypowiem się jako nauczyciel. Po pierwsze, to NIE JEST to samo. 5x3 to pięć trójek, zaś 3x5 to trzy piątki.
      Człowieku, to jest to samo. Napiszę jak do małego dziecka: 5×3 to 5 kwiatków w 3 grupach. 3×5 to 3 grupy po 5 kwiatków, czyli to samo inaczej napisane.

      Różnica niby żadna, ale trzeba pamiętać, że 2x5 cm to dwa odcinki pięciocentymetrowe, zaś 5 cm x 2 to... nie wiadomo za bardzo ile dwójek.
      Co do tego pseudo przykładu, to tam przy jednej z liczb podałeś jednostkę, przy drugiej nie, więc to całkowicie inna sprawa. (2 × 5 cm = 5 cm × 2)

      Byś się wstydził nazywać się nauczycielem...

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: Łap plusa. Dobrze , że jest takie miejsce jak wykop, gdzie my wszyscy pokrzywdzeni za bystrość możemy się wreszcie wyszaleć :))

    •  
      p........r

      +1

      pokaż komentarz

      @radeks11:

      w tm wypadku tok myślenia nie ma nic do rzeczy: mnożenie jest przemienne i już.

      Nie wiem czy naucziel/ka z tej szkoły zrozumiałaby to przesłanie. Rzekłbym raczej "mnożenie jest przemienne i $#%$!"
      Na miejscu rodzica poszedłbym do tej szkoły i zrobił wykład nauczycielce.

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82: Rozumiem Twój tok myślenia, ale powinna dostać za to zadanie maksymalna ilość punktów a nauczycielka wytłumaczyć dlaczego akurat w tym zadania liczyli w ten sposób.
      W szkole nagradzane jest stosowanie się bezwzględnie do wzorów i algorytmów ustanowionych przez nauczyciela, a przecież liczy się efekt jaki uzyskamy a nie metoda.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale odnosząc się do tego, co piszesz, to równie dobrze można od razu cyrylicy do rosyjskiego się nauczyć. Bo występują tam obce litery.
      @Greed: Niezbyt trafiony przykład. Rosyjski to rosyjski, zaś angielski to język wspólny - ogólnoświatowy. Jasne, można mieć wyj@#@ne, ale to już "twoja brocha".

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: dostajesz minusa za próbę współczucia , dziekowanie za minusy jest słabe bo z góry zakladasz, ze kto się nie zgadza z tobą jest zawistny lub głupi

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82: Hm.... ja nie jestem nauczycielem ale absolwentem matematyki po polibudzie i zgadzam się z kolegą w 100%. Ja i Ty oczywiście rozumiemy dlaczego tak postąpiła a nie inaczej - chodzi o konwencję a nie, że baba nie wie, że mnożenie jest przemienne. Matematyka to taki przedmiot w którym jeśli braki i błędy w rozumowaniu zostawimy bez wyjaśnienia to kolejnego czyli trudniejszego materiału nie da się już zrozumieć. Potem podchodzi młody człowiek do egzaminu (albo co gorzej do matury) i okazuje się, że są braki u podstaw.
      Zbesztali tutaj tą nauczycielkę od najgorszych bo jej podejście do drugoklasistki jest delikatnie mówiąc kontrowersyjne i może zniechęcić dziecko nie tylko do niej samej ale i do tego wspaniałego (przynajmniej dla niektórych) przedmiotu. Wcale mnie nie dziwi, że ani brat ani rodzice czy większość tutaj nie rozumie problemu. Ja nie oczekuję, że drugoklasistka zrozumie czym jest konwencja. Z drugiej strony zastanówmy się co nauczycielka miała począć? Zostawić tak jak jest i przyznać 3 punkty? Dlatego bo to jest zadanie z matematyki a nie logiki? A jakby w dowodzie robiła błędy ortograficzne to nie należy ich poprawiać bo to jest matematyka a nie język polski? Hm.. już wiem.... powinna przekreślić poprawić i przyznać 3 punkty. Miejmy nadzieję, że dziewczyna w przyszłości jak dojdzie do równań to nie będzie pisać np. x2 zamiast 2x.

    •  

      pokaż komentarz

      @Masterfcb: masz coś z głową czy tylko udajesz?
      Weź jutro z domu worek po kartoflach, wyjdź na ulicę i spróbuj złapać trochę poczucia humoru. Albo inteligencji..

    •  
      j.............k

      0

      pokaż komentarz

      @krecik_: szklanka zawsze jest pełna.

    •  

      pokaż komentarz

      w tm wypadku tok myślenia nie ma nic do rzeczy: mnożenie jest przemienne i już.

      @radeks11: Chyba klucze maturalne nieodwracalnie skaziły umysły młodych pedagogów. Oni już wszystko robią według schematu. Pewnie nawet jedzą i podcierają się według schematu.

    •  

      pokaż komentarz

      żyłem w przekonaniu że w "społeczeństwie" otaczają mnie idioci, którym nic nie da się wytłumaczyć i nienawidzą mnie za to, że jestem od nich trochę bystrzejszy...

      @Pantokrator: Witaj w klubie.

    •  

      pokaż komentarz

      W sumie nie takie głupie. Ile razy w życiu napisaliście duże Y? Mi tam wystarczy umiejętność czytania duże Y.

      @Greed: Anglojęzyczni Ziemianie, robią to niemal codziennie.

    •  

      pokaż komentarz

      mój ojciec pukał się łeb, jak po przyjściu po mnie do szkoły zauważył, że nauczycielka nas uczyła, że np 1-3 =0, albo 2-5=0

      @KikU: troche offtop, ale co tam. Mnie też kiedyś uczyli, że jak delta wychodzi ujemna to trójmian nie ma rozwiązań.
      Urojony mindfuck - bezcenny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: nie możesz odpowiedzieć rzeczowo ? Po prostu nie lubię jak ktoś z góry zakłada ze dostanie minusy i musi to napisać brzmi to co najmniej śmiesznie

    •  

      pokaż komentarz

      @koza19921117: no bo tak ma działać system szkolenia. On ma nam wyrobić pewne rzeczy, pewny schemat myślenia i działania i... jesteśmy gotowi do życia w tym systemie ekonomicznym. Chorym systemie. Wszędzie nam sie wpaja, że mamy iść ze schematem. Jak pokażesz, że masz inny tok myślenia (mimo tego, że jest np. dobry dla ogółu) to zaraz ktoś cię tam sprowadzi na ziemię.

    •  

      pokaż komentarz

      @Masterfcb: ale to do k!@!y nędzy MIAŁO brzmieć śmiesznie.
      ...
      Jeśli to nie trolling, to mam dla ciebie złe wieści.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: na prawdę w internecie można pisać kulturalnie , spróbuj kiedyś . Jeżeli to miało być śmieszne to mamy kompletnie inne poczucia humoru, a tak wgl to ja wyrazilem tylko swoją opinie , ze nie lubię gdy pisze ktoś takie rzeczy i spróbuj się pogodzić z tym ze nie każdy się z tobą czy ze mną zgadza .

    •  
      g.....3

      0

      pokaż komentarz

      @Greed: Dużo, bardzo dużo... np. oznaczając zbiory.

    •  

      pokaż komentarz

      @MMaros: w internecie nikt nie wie ze on jest psem, NIKT

    •  

      pokaż komentarz

      @miken1200: Twój pomiar był jednak obarczony błędem, prawidłowo byłoby wziąć te 10 kartek i każdą z osobna zmierzyć śrubą mikrometryczną :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Sewerin94: Nie. WYNIK jest ten sam. Ale wykonujesz inne działanie. Jeżeli twierdzisz, że 3x5 i 5x3 to jest to samo - to jednocześnie musisz przyjąć, że 2+9 i 7+4 to też jest to samo. Niby jest, ale...

      Dalej - jak to zgrabnie nazwałeś pseudoprzykład z jednostką doskonale pokazuje, że jednak nie powinno się zamieniać.

      Takie wypowiedzi jak Twoja doskonale obrazują matematyczną impotencję społeczeństwa. Tęsknię za dawną, prawdziwą maturą i czasami, kiedy góra 30% ludzi miało wykształcenie średnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @gufno93:
      @kminu:
      @MagnitudeZero: Ja sobie żartowałem z tym Y. Ale wasze przykłady są kiepskie. Lepiej się postarajcie. Dlaczego? Bo podajecie jako przykład język obcy. Albo język matematyki. W obcych językach mamy dużo literek niewystępujących u nas. Dlaczego angielski ma być uprzywilejowany? Ogólnoświatowy? To nie zmienia faktu, że na j. polskim nie powinni uczyć angielskiego. A jego ogólnoświatowość nie jest żadnym argumentem tak naprawdę. Już sobie wyobrażam ciebie @kminu jako nauczyciela np. historii wyjaśniającego wzburzonym rodzicom, że uczyłeś ich dzieci elementów historii po angielsku, bo to język ogólnoświatowy.
      Język matematyki? To samo, co z ang. Mamy wiele oznaczeń np. fi itp. które nie występują w alfabecie j. polskiego. Także znaczków plus, minus itp. raczej nie uczy się na j. polskim. Uważasz, że powinni?

    •  

      pokaż komentarz

      Masz inny tok myślenia

      @koza19921117: Jaki inny to myślenia? Przecież uczennica dobrze zrobiła zadanie podążając tokiem myślenia zgodnym z regułami matematyki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Greed: Język angielski jest uprzywilejowany, czy tego chcesz czy nie. O ile się sami nie zgładzimy jako gatunek, to zmierzamy w rozwoju do cywilizacji typu pierwszego wg skali Kardaszewa, a do osiągnięcia tego poziomu niezbędny jest ogólnoplanetarny język światowy. Jeśli masz lepszego kandydata niż angielski, to się pochwal.
      Każdy nauczyciel może ten fakt uwzględniać i jako potencjalny rodzic byłby z tego zadowolony.

      Ta dyskusja jest jałowa i nie chce mi się zbytnio szukać przykładów. Pierwszy z brzegu imię: Yennefer z polskiej prozy Andrzeja Sapkowskiego. Jest to nazwa własna, więc pewno zaraz zaczniesz jęczeć, że też kiepski przykład. Zatem krótka piłka: litera y jest w polski alfabacie i tyle. Z tego co mi wiadomo nie ma wyjątków - wszystkie litery mają swój wielki odpowiednik.

    •  

      pokaż komentarz

      @kminu: Ile osób napisało odręcznie wymyślone imię Yennefer? Chyba, że na wypracowaniu o Wiedźminie.
      Niekoniecznie potencjalny rodzic byłby zadowolony. Ja bym chciał żeby moje dziecko było dobre z przedmiotów. Nie ma nieograniczonego czasu na naukę, więc jeżeli przeznaczymy duży czas na naukę w innym języku, nie nauczymy tyle samo treści. Albo jedno albo drugie. Niech odpowiedni przedmiot odpowiada za ten ang. Język jest ważny, ale przy dobrej intensywnej nauce, to nie jest wielki wysiłek. Zresztą przekonam się. Zacząłem od absolutnego 0 uczyć się rosyjskiego i zobaczę sam jaki to jest wysiłek.

    •  

      pokaż komentarz

      3x5 i 5x3 to jest to samo [...]. Niby jest, ale...

      @haes82: Trzy raty po pięć złotych i pięć rat po trzy złote to niby to samo, ale czas spłaty inny.

      @Santer: Dzięki za link do prezentacji. Przypomniałem sobie skąd się to wszystko wzięło :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Greed: A Park Yellowstone? Uniwersytet Yale? New York? Są to nazwy własne, Nowy Jork możesz jeszcze napisać, ale Jelołstołn już chyba nie bardzo, nie sądzisz? Wszelkie skróty np. YMCA? Tych też nie zmienisz.

    •  

      pokaż komentarz

      Ile osób napisało odręcznie wymyślone imię Yennefer? Chyba, że na wypracowaniu o Wiedźminie.
      @Greed: Dokładnie tak, na wypracowaniu. Zdarza się czasem też, że piszesz jakiś tytuł, albo kartkę z życzeniami tylko wielkimi literami ("drukowanymi"). Wtedy i w środku słowa będziesz miał Y. Nie wiem zresztą o czym jest dyskusja, serio. Mamy taką literę w alfabecie i powinno się uczyć jej zarówno pisać małą jak i wielką. Czy wielkiego Ą też mamy się nie uczyć?
      Co do ręcznego pisania, to już inna kwestia - jest XXI wiek i od czasu edukacji bardzo rzadko zdarza mi się pisać ręcznie.
      Co do nauki rosyjskiego, to życzę wytrwałości.

    •  

      pokaż komentarz

      @Masterfcb: dobra, czyli nie trolling.
      Jesteś dobrym przykładem poziomu na wykopie.

    •  
      Z............................y

      -2

      pokaż komentarz

      Wypowiem się jako nauczyciel. Po pierwsze, to NIE JEST to samo. 5x3 to pięć trójek, zaś 3x5 to trzy piątki. Różnica niby żadna, ale trzeba pamiętać, że 2x5 cm to dwa odcinki pięciocentymetrowe, zaś 5 cm x 2 to... nie wiadomo za bardzo ile dwójek. Zawsze w czwartej klasie uświadamiam to dzieciakom i tłumaczę czym się różni jedno od drugiego. I to jest po pierwsze.

      Po drugie - dzieciaków nigdy jednak z tego nie rozliczam. Jeżeli rozumie tę różnicę i stosuje to w praktyce to bardzo fajnie. Jeżeli nie - trudno. Ważne, aby potrafił dojść do prawidłowego wyniku prawidłowym (chociaż w tym wypadku już nie krystalicznie nieskazitelnym) rozumowaniem.

      @haes82:
      Chryste ;(
      Trudno to nawet skomentować.
      I później dziwić się, czemu to społeczeństwo takie głupie, skoro ma takich nauczycieli... Człowieku, MNOŻENIE JEST PRZEMIENNE! 2 x 5 cm to 10 cm, 5 x 2 cm to też 10 cm!

      Boże, wciąż mam nadzieję że to głupi żart.

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82:

      Po pierwsze, to NIE JEST to samo.
      To jest to samo, panie "nauczyciel".
      5 x 3 = 3 x 5
      Gdybyś dodawał jednostki, to byłaby różnica, ale ich nie ma.

      Ważne, aby potrafił dojść do prawidłowego wyniku prawidłowym (chociaż w tym wypadku już nie krystalicznie nieskazitelnym) rozumowaniem.
      To Twoje "krystalicznie nieskazitelne rozumowanie" ma sens tylko wtedy, gdy każesz im zawsze pisać jednostki. Na zasadzie:

      (1cm + 3cm) x 5 = 4cm x 5 = 20cm
      Jeśli nie każesz, to nie ma najmniejszego sensu.

      @Sebek74:

      A jakby w dowodzie robiła błędy ortograficzne to nie należy ich poprawiać bo to jest matematyka a nie język polski?
      Jest różnica między poprawianiem, a odejmowaniem punktów.

      Miejmy nadzieję, że dziewczyna w przyszłości jak dojdzie do równań to nie będzie pisać np. x2 zamiast 2x.
      A co to panie za różnica? Jeśli będzie chciała, to może pisać sobie nawet w ten sposób:

      4 * (2x + x4) = 4 * 6x = x24
      Jest poprawnie, jedynie można zwrócić uwagę na mniejszą czytelność. I tyle.

      ja nie jestem nauczycielem ale absolwentem matematyki po polibudzie
      Nie wiedziałem, że w tym kraju jest już tak źle, że politechniki wypuszczają ludzi bez podstaw. Szkoda, bo uważałem Polibudy za wartościowe uczelnie.

    •  
      S.......4

      +5

      pokaż komentarz

      @haes82:

      Nie. WYNIK jest ten sam. Ale wykonujesz inne działanie. Jeżeli twierdzisz, że 3x5 i 5x3 to jest to samo - to jednocześnie musisz przyjąć, że 2+9 i 7+4 to też jest to samo. Niby jest, ale..
      Nie wiem dlaczego dałeś przykład 2+9 i 7+4, skoro są to dwa różne działania, tylko z tym samym wynikiem. Widać dokładnie, że na zdjęciu dziewczynka napisała w innej kolejności niż "nauczycielka" (zresztą widać twojego pokroju) te same działanie z tymi samymi liczbami i mogła tak napisać bo mnożenie jest przemienne. Dodawanie zresztą też, więc dla przykładu, 2+9 i 9+2 to to samo, nie tylko sam wynik jest ten sam, ale obliczenie również, powtórzę jeszcze raz dlaczego, bo dodawanie też jest PRZEMIENNE.

      Dalej - jak to zgrabnie nazwałeś pseudoprzykład z jednostką doskonale pokazuje, że jednak nie powinno się zamieniać.
      Przeczytaj jeszcze raz mój wcześniejszy komentarz, bo widzę że mimo iż przedstawiasz się jako nauczyciel, nawet czytać ze zrozumieniem nie umiesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Agonia: Twój pomiar był jednak obarczony błędem, prawidłowo byłoby wziąć te 10 kartek i każdą z osobna zmierzyć śrubą mikrometryczną :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Vit77: Not sure if sarcasm or...

      Powodem pomiaru 10 kartek na raz były trudności (dla doktora) w odczytaniu pomiaru grubości pojedynczej kartki, więc mierzenie dziesięciu z osobna wg. doktora dało by sumaryczny wynik 10/100mm, a więc 1/10mm czyli tak na prawdę grubości jednej kartki. A skoro on miał taką tezę to zmierzyłem mu 10 kartek. Wiem, że nie uniknę wtedy błędu pomiaru, ale jest to wystarczająca dokładność by dowieść mojej racji. Na wszelki wypadek wytłumaczyłem, ale mam nadzieję, że robiłeś sobie jaja tym komentarzem ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero: ja pomyślałem, że mogą być 2 przyczyny tej poprawki nauczyciela:
      1. nauczycielka już ma w myślach, że uczniowie będą zdawać maturę, a tam co nie jest według klucza to jest źle - tu bym się zdziwił
      2. nauczycielka zna tylko jeden sposób bo matematykę widziała ostatnio jeszcze jak była w liceum a teraz przyszło jej uczyć dzieciaki przedmiotu który tak bardzo nienawidzi bo nie rozumie - tu bym się wcale nie zdziwił, bo znam dymną "panią nauczycielkę" która uczy w nauczaniu początkowym, a sama nie umie przeczytać nic bez dukania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sewerin94
      @Sebek74
      @haes82
      @ZbanowaliscieMnieAbylemBordowy
      @leone:
      To, czy 35 i 53 można uznać za to samo, jest kwestią natury raczej filozoficznej, podobnie jak to, czy zapis liczby i liczba to to samo, i czy zapis wyrażenia jest tym samym co wyrażenie. Moim zdaniem, można i wskazane jest utożsamiać tego typu rzeczy tak długo, jak długo nie prowadzi to do nieporozumień. Zatem: zgadzam się z tym, że 35 i 53 to w istocie NIE JEST to samo, ale z drugiej strony uważam, że poza rozważaniami teoretycznymi MOŻNA PRZYJĄĆ, że się tych rzeczy nie odróżnia, i w skrócie mówić, że "to jest to samo".

      Kiedy myślimy o pojedynczym mnożeniu, to to jest mały problem, że się to rozróżnia. Za to kiedy przechodzimy do bardziej skomplikowanych rzeczy, to to się robi strasznie niewygodne, przynajmniej dla mnie. Np. przy teorii liczb zdecydowanie wolę myśleć o liczbie jako iloczynie liczb pierwszych (tu już jest pierwsze utożsamienie). Ale żeby móc w ten sposób myśleć, to muszę się najpierw zdecydować, jaki ten iloczyn ma być. Jeżeli chcę odróżniać 35 i 53, to tym bardziej muszę odróżniać od siebie 2^23, 232 i 32^2, a być może również 223 i 322. To już jest potwornie niewygodne, dlatego znowu utożsamiam te rzeczy, i zawsze myślę o nich jako o "iloczynie trzech liczb, dwóch dwójek i trójki".

      Teraz, kiedy widzę napis "6x+8y", to automatycznie widzę w tym "2coś iksów + 2coś inne igreków", i wyciągnięcie tej dwójki przed nawias, które może w prawdziwych obliczeniach bardzo ułatwić życie, jest dla mnie całkowicie naturalne, bo to po prostu "jest to samo, tylko inaczej napisane" (tzn. jest pomiędzy tym tak daleka odpowiedniość, że mogę tego nie rozróżniać). Wydaje mi się, że przy toku myślenia, w którym odróżniamy od siebie 35 i 53, to to wyciągnięcie przed nawias jest dużo bardziej skomplikowane, bo z "napisania tego samego inaczej" zamienia się w kilka kolejnych operacji.

      @haes82, jeszcze takie pytanie, bo interesuje mnie, jaki jest dokładnie twój punkt widzenia: piszesz, że w tej sytuacji 35 lepiej odpowiada treści zadania. Czy gdyby zadanie było: "jest x grządek, na każdej rośnie 5 kwiatków, zapisz w postaci jednomianu liczbę wszystkich kwiatków", to uznałbyś któryś z zapisów: x5 lub 5x za lepszy? Dlaczego?

      @Sebek74, nie rozumiem, o co ci chodzi. Właśnie upieranie się przy tym, że kolejność czynników ma znaczenie, może prowadzić do tego, że ma się potrzebę pisania x2 zamiast 2x. Za to właśnie dziecko, które tak jak tutaj rozumie, że iloczyn jest iloczynem i kolejność nie ma istotnego znaczenia (czyli: pisze się tak, jak jest wygodniej, albo jak na myśl przyjdzie), nie będzie miało problemu z tym, że pisze się 2x niezależnie od tego, czy jest x grządek po 2 kwiatki, czy dwie grządki po x kwiatków. Trzeba uczyć rozumienia, konwencja sama przyjdzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82, jeszcze takie pytanie, bo interesuje mnie, jaki jest dokładnie twój punkt widzenia: piszesz, że w tej sytuacji 35 lepiej odpowiada treści zadania. Czy gdyby zadanie było: "jest x grządek, na każdej rośnie 5 kwiatków, zapisz w postaci jednomianu liczbę wszystkich kwiatków", to uznałbyś któryś z zapisów: x5 lub 5x za lepszy? Dlaczego?

      @frax: oczywiście 5x. Zgodnie z tym, co pisałem powinno być x5 - ale nie ma tutaj sprzeczności. Po pierwsze bowiem, ogólna konwencja dotycząca jednomianów wyklucza zapis x5 - możemy go zastąpić równoważnym zapisem 5x. Po drugie - nie jest istotne jak to zapiszemy. Ważne jest, abyśmy byli ŚWIADOMI tego, jakie działanie wykonujemy. Tryb rozumowania powinien być mniej więcej taki "jest x grządek po 5 kwiatków, zapisuję x5 - bo tak powinno być... ale brzydko wygląda - niech będzie 5x".

    •  

      pokaż komentarz

      @Sewerin94: Ale 5x3 i 3x5 to też dwa różne działania. Upierasz się (w agresywny sposób na dodatek), że 5+5+5 to jest dokładnie to samo 3+3+3+3+3.

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82: Upieram się, że można przyjąć, że to jest to samo. Że to na pewnym poziomie jest coś innego, to jest całkowicie oczywiste, i przy tym się nie upieram.

      Tak naprawdę problem rozbija się o to (tak mi się wydaje), czy liczymy kwiatki, czy liczby. Tzn. jeżeli powiemy "jest 3 razy 5 kwiatków" to jest to zupełnie co innego niż jak powiemy "jest 5 razy po 3 kwiatki" - tutaj się absolutnie zgadzam. Natomiast, jeżeli mówimy o liczbach ("odklejając" je od kwiatków, dla mnie to jest bardziej naturalne), to powiemy "liczba kwiatków to jest taka liczba, która jest równa 3 razy 5, bo są trzy grządki po 5 kwiatków", albo powiemy "liczba kwiatków to jest taka liczba, która jest równa 5 razy 3, bo jest po 5 kwiatków na trzech grządkach" - i moim zdaniem oba te zdania są równie dobre, a nie wiem, czy ty tak uważasz. Tu się przejawia ten głupawy problem, że mnożenie na konkretach nie jest przemienne, chociaż na liczbach jest. Wydaje mi się, że Ty zakładasz, że dziecko będzie myślało o konkretach, i stąd przypuszczasz, że jak pisze na odwrót, to myśli źle.

      Jeżeli odebrałeś moją wypowiedź jako agresywną, to przepraszam - nie miałem tego w zamiarze. Nie twierdzę też, że całkowicie nie masz racji, ale wydaje mi się, że idziesz zbyt daleko z odróżnianiem tych dwóch wyrażeń. Wydaje mi się, że dla dzieci uzdolnionych matematycznie ten poziom liczenia na konkretach jest tak oczywisty, że od razu przechodzą do liczenia na liczbach. Poza tym wiele dzieci uczy się mnożenia na długo przed szkołą, więc fakt przemienności mnożenia mają "wdrukowany" już 2, 3 czy nawet 4 lata wcześniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82: no po prostu nie wierzę. Jak można. Czy uważa Pan również, że Ziemia jest płaska?

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82: czy zdanie "3 grupy po 5 elementów" różni się od zdania "5 elementów w 3 grupach"?

    •  

      pokaż komentarz

      @q_n_a: Tak, różni się. W pierwszym mówimy o 15 elementach, a w drugim o pięciu. Co innego, jakby było "po 5 elementów w 3 grupach". Ponadto, różnią się zdania "jest 3 razy 5 kwiatków" i "jest 5 razy po 3 kwiatki", chociaż jednocześnie nie różnią się istotnie zdania "liczba kwiatków to jest taka liczba, która jest równa 3 razy 5, bo są trzy grządki po 5 kwiatków" i "liczba kwiatków to jest taka liczba, która jest równa 5 razy 3, bo jest po 5 kwiatków na trzech grządkach", tak jak napisałem w poście powyżej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sebek74: brak mi słów. Tego bełkotu nie warto komentować. Dla was liczy się tylko autorytet nauczyciela, a nie prawda.

    •  

      pokaż komentarz

      @frax: przepraszam za brak "po" ale pisałem będąc wzburzonym. Dziękuję za poprawienie i bardziej rozbudowane wyjaśnienie na końcu wypowiedzi.

    •  
      L..........u

      -1

      pokaż komentarz

      @Qrnl: Są ludzie i taborety, ale żeby być gorczkiem jak ta nauczycielka...

    •  

      pokaż komentarz

      @koza19921117: Nauczycielka narazie twierdzi, tak jak niektórzy wykopowicze "chodziło o policzenie najpierw grządek, potem kwiatków". Tata idzie wyjaśnić sprawę :P

    •  

      pokaż komentarz

      @q_n_a: a czy sto złotówek różni się od jednej stówy?

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82: Wy to jednak nie jesteście normalni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: akurat poziom ludzi na wykopie jest przeciętny/wysoki chociaż są wyjątki i tu jesteś ty przykładem .

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82: Właśnie zauważyłem, że wykop zjadł jedną gwiazdkę z zapisu (traktuje je jako znaczki markdowna, jak się je do czegoś przyklei, to znikają). Moje pytanie miało brzmieć "(...) to uznałbyś któryś z zapisów: x * 5 lub 5x za lepszy?". Tak że o x5 nie miałem zamiaru pytać. Zresztą resztę gwiazdek w tym samym poście też mi zeżarło.

    •  

      pokaż komentarz

      @koza19921117: Gówno prawda, nie wierzę w to! -Każdy mogł zrobić coś takiego, żeby hejtować nauczycieli. Potwierdź to jakoś, jeżeli to prawda to media chętnie się tym zajmą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Qrnl: Gówno prawda, nie wierzę w to! -Każdy mogł zrobić coś takiego, żeby hejtować nauczycieli. Potwierdź to jakoś, jeżeli to prawda to media chętnie się tym zajmą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sewerin94: Gówno prawda, nie wierzę w to! -Każdy mogł zrobić coś takiego, żeby hejtować nauczycieli. Potwierdź to jakoś, jeżeli to prawda to media chętnie się tym zajmą.

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82: "a czy sto złotówek różni się od jednej stówy?" - bardziej nietrafionej argumentacji nie mógł Pan wymyślić. Odpowiem pytaniem: czy na obrazku w zadaniu widać 15 kwiatków czy 1 kwiatek w 15 postaciach? Rozwiązanie można zapisać jako 3x5=15 lub jako 5x3=10, ponieważ na obrazku są przedstawione 3 grupy po 5 kwiatków lub na obrazku widać po 5 kwiatków w 3 grupach.. Koniec!

    •  

      pokaż komentarz

      @q_n_a: przepraszam za pomyłkę 5x3=15. ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Masterfcb: tak negatywna ocena mojej osoby padająca z ust takiego bystrego wykopka zaiste wielce mnie zraniła.
      Z twojej perspektywy ów poziom zaiste może być "przeciętny/wysoki", w końcu standardy dla "przeciętności" musisz mieć dość niskie, w przeciwnym wypadku już dawno przestałbyś kompromitować się pisząc w internecie.

      To by było na tyle, pozdrawiam.

    •  
      a....a

      +1

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      prawda

      @Zbyszekrk: To samo pomyślałem... Jaką mam gwarancję ,że ktoś sobie tego nie stworzył ?

    •  

      pokaż komentarz

      @koza19921117: Tak jak pisał radeks mnożenie jest przemienne dla tych co nie wiedzą co to znaczy: dla każdego n i m naturalnych (bo takimi się zajmujemy) nm = mn . (Jeżeli ktoś nie wierzy dowód można znaleść tutaj: http://smurf.mimuw.edu.pl/book/export/html/613 w "rowzwiązanie 6" ). Więc nie ważne czy za n przyjmiemy iość kwiatów w zbiorze a za m ilość zbiorów czy odwrotnie. Dla matematyki nie ma to żądnego znaczenia.
      To jest tak jak z ruchem na fizyce- jest on względny= zależny od obserwatora. Np. jedziesz samochodem i dla ciebie(obserwatora w samochodzie) to nie ty się poruszasz tylko świat wokół ciebie np. drzewa przemieszczają się "do tyłu". A względem obserwatora który siedzi pod drzewem to samochód z tobą się porusza. To tak jakby nauczycielka fizyki chciała powiedzieć że nie ważne gdzie siedzisz to samochód się porusza. Tak samo jest z wyborem m i n. Zależnie od tego "gdzie siedzisz" czyli co wybierzesz za n a co za m. Tak napiszesz. I tak jak w fizyce nie ważne co się porusza czy drzewo czy samochód szybkość będzie ta sama. Tak samo wynik mnożenia bez względu na wybór pozostanie identyczny.
      Dziękuję.

    •  

      pokaż komentarz

      @nereus11: Co ty nie powiesz....Wiadomo przecież ,że nauczycielce nie spodobała się ta metoda mnożenia, która de facto jest prawidłowa .Tak poza tym nie mogę zrozumieć po co się tak napociłeś z tym tłumaczeniem przemienności mnożenia. Nikt przecież nie zaprzeczał :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: Twój sposób myślenia jest zadziwiający, myślisz, że jesteś jedyny na świecie i każdy kto ma inne zdanie od ciebie musi być oczywiście głupi, bo jakto ktoś uważa inaczej i ci to mówi, przecież nie jest tego godzien. Ale muszę ci bardzo podziękować bo ty i twoja "inteligencja" podnosicie mi morale, chociaż jednocześnie mnie to martwi, że w Polsce są tacy zadufani ignorancji jak ty, którzy nie potrafią zrozumieć krytyki (chociaż tak na prawde to była tylko drobna uwaga, ale przecież taki człowieczek jak ty musiał się zdenerwować i obrazić połowę wykopowiczów )

    •  

      pokaż komentarz

      @Masterfcb: nie kolego, nie każdy. Ty. NIe jesteś każdym. Wyjaśniam na wypadek gdybyś nie zrozumiał. Współczuję ci.

    •  

      pokaż komentarz

      @MCMXCVII: możesz wreszcie przejść się do tej nauczycielki i uzyskać wyjaśnienie i nam je podać?

    •  

      pokaż komentarz

      Trzy raty po pięć złotych i pięć rat po trzy złote to niby to samo, ale czas spłaty inny.

      @1024: Ale to jest zupełnie inny problem, tu masz dodatkową zmienną: czas. Gdyby go nie uwzględniać 3 raty po 5zł równoważne byłyby 5 ratom po 3zł. W zadaniu z kwiatkami nie ma tego dodatkowego parametru.

      a czy sto złotówek różni się od jednej stówy?

      @haes82: niczym, jest to to samo! Różnice pojawią się tylko gdy zaczniemy uwzględniać dodatkowe zmienne, np. waga, gęstość, czas itp., ale informacji o tym w Twoim zdaniu nie ma więc: "sto złotówek to to samo co jedna stówa". Podam Ci podobny do Twojego przykład: "czym różni się 10zł od 10zł?". Jeśli powiesz, że niczym, ja mogę Ci powiedzieć, że wszystkim bo jedna "dycha" jest w mojej kieszeni, a ta druga w Twojej.

    •  

      pokaż komentarz

      @q_n_a: ech, jak mnie męczy ta dyskusja i tłumaczenie rzeczy oczywistych, które spotykają się z niesamowitym oporem. Jeszcze raz i troszkę inaczej: mnożenie jest działaniem przemiennym. Możemy zatem dowolnie zamieniać jego czynniki miejscami i nie zmieni to jego wyniku. Zatem 3x5 = 5x3.

      Rzecz w tym, że większość ludzi znak równości traktuje jako "to samo" i z uporem maniaka twierdzi, że nie ma żadnej różnicy pomiędzy jednym, a drugim sposobem zapisu. Tymczasem znak równości oznacza jedynie, że wartość działania po jednej stronie jest równa wartości działania po drugiej stronie. Nie oznacza on bynajmniej, że dwie strony równości są tym samym.

      Kiedyś (niestety, zrezygnowano z tego) zamiast pojęcia "czynniki" istniały pojęcia mnożnika i mnożnej. Mnożnik - jest to ilość np. grządek. Mnożna - ilość kwiatków w każdej grządce. Dlatego też jeżeli mnożnik wynosi 3, a mnożna 5 (czyli 3x5) zapisać możemy to 5+5+5. W odwrotnej sytuacji 3+3+3+3+3. Jest różnica? Jest. Problem w tym, że jak pokazały komentarze 99% ludzi nawet jeżeli tę różnicę rozumie (a mam wrażenie, że niektórzy nawet do tego nie są intelektualnie zdolni) to twierdzi, że nie ma ona żadnego znaczenia. Owszem - w praktycznych, spotykanych na co dzień sytuacjach nie ma. Co nie zmienia sytuacji, że 3x5 i 5x3 to dwa różne, choć równoważne sobie działania.

      Nawet w matematyce wyższej, jeżeli nie chcemy być przesadnie formalni, fakt ten nie ma znaczenia i jest często ignorowany. Mnożenie zarówno liczb rzeczywistych jak i zespolonych jest przemienne. Dopiero kiedy dochodzimy do dalszych uogólnień zbiorów liczbowych - a konkretnie kwaternionów - przestaje być przemienne. A konkretniej: mnożenie kwaternionów jest przemienne jedynie w szczególnych, najprostszych przypadkach (czyli liczb rzeczywistych i zespolonych).

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82: Od razu widać, że jest Pan bardzo złym nauczycielem, nie przyjmuje Pan argumentów innych ludzi i pewnie nie umie się Pan przyznać do błędu.

      PS: wie Pan co to jest bufonada?

      PROSZĘ NIE ODPOWIADAĆ!

    •  

      pokaż komentarz

      @MEGATOMEK: Pisemnie kobieta nadal upiera się przy swoim, (że tak działa matematyka, blabla) więc tata napisał do niej po raz kolejny i jutro się dowiemy o co jej chodzi. A jak nadal nie będzie to zrozumiałe, tata poruszy temat na wywiadówce. Całe szczęście, że zrobiłam zdjęcie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sebek74:
      Zabawa przednia. Skala braku zrozumienia tematu przeraża.Łap plusa :)

    •  

      pokaż komentarz

      @q_n_a:
      Nie wprowadzam dodatkowej zmiennej. Po prostu piszę, że 3 raty po 5 to nie to samo co 5 rat po 3. Dobrze to tłumaczy prezentacja z powiązanych. Mnożenie tłumaczy się dzieciom za pomocą dodawania. Pani rysuje na tablicy kwiatki.
      kkk kkk kkk kkk kkk
      i mówi, że mamy po trzy kwiatki w każdej z grup. Zapisuje: 3+3+3+3+3=15
      Ale jak widać 3 się powtarza, więc można to zapisać za pomocą mnożenia i zamiast pisać tyle trójek zapisać: 5x3=15
      Co oznacza: mamy pięć trójek. Zapis 3x5=15 daje tę samą liczbę kwiatów, ale tu mamy 3 razy po 5.
      W całym tym zamieszaniu chodzi o to, że przyjęło się to zapisywać w konkretny sposób. Po to żeby ktoś czytający działanie wiedział co jest co. Czy to pięć czegoś po trzy, czy też trzy cosie po pięć. Co się powtarza 3 czy 5.
      Jeżeli nauczycielka wytłumaczyła tę różnicę to według mnie miała prawo wymagać konkretnego sposobu rozwiązania. W polu odpowiedzi jest dużo miejsca właśnie po to aby dziecko mogło wpisać 5+5+5=3x5=15.
      Na początku też uważałem że nauczycielka jest nawiedzona, ale po przeczytaniu komentarzy @haes82 i @Sebek74 zastanowiłem się czy na pewno. Jedno jest według mnie pewne. Zadanie powinno mieć inną treść. Zamiast "oblicz ile jest kwiatków" powinno być "za pomocą mnożenia przedstaw to co widzisz na obrazku i oblicz ile jest kwiatków".

    •  

      pokaż komentarz

      @1024: kur........

      przeciez to dziecko WIE ZE LICZY KWIATKI!!!!!!!!!!!!! a to ze napisze 5 kwiatków występuje 4 razy powyzej i zapisze 5x4 to to jest blad????????????????

    •  

      pokaż komentarz

      @MEGATOMEK: Właśnie chodzi o to, żeby dzieciak to zapisał, a nie policzył. Policzyć może nawet na piechotę. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82: Ja w liceum miałem zajęcia z doktorem, wykładowcą uniwersyteckim, który uważał, że należy to nazywać czynnikami, a określenia "mnożna" i "mnożnik" są niepotrzebnym szkolnym "uproszczeniem", które zaciemnia istotę rzeczy.

      Kwaterniony, i co jeszcze? Macierze? Jasne, że są działania, nazywane mnożeniem, które nie są przemienne. Ale one mają odrębne definicje, które nie wynikają z mnożenia liczb rzeczywistych czy naturalnych, przyjęła się ta nazwa ze względu na pewne podobieństwo, i tyle.

      Jest różnica? Jest. (...) 99% ludzi (...) twierdzi, że nie ma ona żadnego znaczenia. Owszem - w praktycznych, spotykanych na co dzień sytuacjach nie ma.
      A w jakich ma? Czy możesz mi podać jakikolwiek przypadek mnożenia przez siebie, a co tam: wielomianów zespolonych (to o czym mówimy też można za nie uznać, bez żadnej straty), przy którym ma znaczenie kolejność argumentów? Poza filozoficznym stwierdzeniem, że to różne działania? Zresztą, na dobrą sprawę, porównanie (=) też jest działaniem dwuargumentowym, więc, biorąc pod uwagę, że 5x3 i 3x5 to nie jest to samo, to również 5x3=3x5 i 3x5=5x3 to nie jest to samo. Powinniśmy o tym uczyć w szkole?

      Co do 100 jednozłotówek i jednej stuzłotówki: jeżeli zapytamy "co to jest", to będzie co innego. Jeżeli zapytamy "ile to jest warte", to to jest to samo.

      @1024:

      Czy to pięć czegoś po trzy, czy też trzy cosie po pięć. Co się powtarza 3 czy 5.
      Jeżeli nauczycielka wytłumaczyła tę różnicę to według mnie miała prawo wymagać konkretnego sposobu rozwiązania.


      Nie. Nauczycielka może powiedzieć "jak sobie tak będziecie to pisać, to będzie wam łatwiej, bo będziecie wiedzieli, o co chodzi", ale nie może odejmować punktów za to, że ktoś liczy innym (poprawnym) sposobem.
      Inny przykład, już z gimnazjum: przy procentach często proponuje się uczniom tzw. "proporcje", i uczy się liczenia tą metodą. Tzn.: zapisz to sobie tak, i zapamiętaj, jakie działanie wychodzi z jakiego zapisu. Te zadania szły mi dosyć tępo, znaczy, powoli, ale miałem potrzebę zrozumieć to, co pisałem - więc "proporcji" użyć nie mogłem, bo tam było podstawienie do wzoru, a ja nie wiedziałem (może bardziej "nie czułem"), skąd on się bierze. I zapisywałem to inaczej. Czy twoim zdaniem nauczycielka powinna mi za to odejmować punkty?

      Btw, po roku przeniosłem się do szkoły z dużo lepszym poziomem matematyki, tam na matematyce był wręcz zakaz liczenia "proporcjami", o czym zostałem poinformowany przy przyjmowaniu.

      Co do rysunku: moim zdaniem nauczycielka po narysowaniu kwiatków:

      kkk kkk kkk kkk kkk
      powinna stwierdzić: "a teraz, dzieci, popatrzcie: możemy te same kwiatki ułożyć trochę inaczej, o tak, że to rządki narysujemy jeden nad drugim":

      kkk
      kkk
      kkk
      kkk
      kkk

      "teraz widać, że zamiast liczyć 3+3+3+3+3, można też policzyć 5+5+5, bo liczymy: najpierw pierwsze kwiatki, potem drugie, a potem trzecie. No i jak liczymy przez mnożenie, to możemy policzyć albo, że mamy tutaj 5 rzędów po 3, czyli 5 * 3 kwiatki, albo 3 kolumny po 5, czyli 3 * 5 kwiatków".

      Może jeszcze dodać: "może wam się to przydać, kiedy jedna liczba będzie duża, a druga mała. Np. 3 * 6 możecie policzyć jako 6+6+6, a 10 * 2 jako 10+10."

      Oczywiście, to nie musi być wszystko naraz. Nawet lepiej, jeśli niektóre dzieci zdążą dojść do tego same (chociaż, te co dojdą same, to pewnie dojdą co najmniej rok wcześniej). Ale na pewno nie można nikomu odejmować punktów za to, że z tych (oczywistych) rzeczy korzysta.

      Bonus: Wiki podaje, że takie twierdzenie nazywa się twierdzeniem o mnożeniu. Przedstawiając kwiatki jako pary (numer grupy, numer kwiatka), lub (numer kwiatka, numer grupy), stwierdzamy, że zbiór kwiatków odpowiada zbiorowi (odpowiednio) {1, 2, 3} ⨯ {1, 2, 3, 4, 5} lub {1, 2, 3, 4, 5} ⨯ {1, 2, 3}, którego liczebność (na mocy ww. twierdzenia) wynosi (odpowiednio) 3 * 5 lub 5 * 3. Bez używania przemienności, przynajmniej explicite.

    •  

      pokaż komentarz

      A w jakich ma? Czy możesz mi podać jakikolwiek przypadek mnożenia przez siebie, a co tam: wielomianów zespolonych (to o czym mówimy też można za nie uznać, bez żadnej straty), przy którym ma znaczenie kolejność argumentów? Poza filozoficznym stwierdzeniem, że to różne działania? Zresztą, na dobrą sprawę, porównanie (=) też jest działaniem dwuargumentowym, więc, biorąc pod uwagę, że 5x3 i 3x5 to nie jest to samo, to również 5x3=3x5 i 3x5=5x3 to nie jest to samo. Powinniśmy o tym uczyć w szkole?

      @frax: Problem jest bardziej natury ontologicznej (co to znaczy "co samo?") aniżeli matematycznej. Aczkolwiek stoję przy opinii, że te dwa działania są wyraźnie różne...

      Co do 100 jednozłotówek i jednej stuzłotówki: jeżeli zapytamy "co to jest", to będzie co innego. Jeżeli zapytamy "ile to jest warte", to to jest to samo.

      ...co powyższy przykład dobitnie pokazuje - tyle samo warte, ale coś innego.

      I żeby na koniec uspokoić gromy, które na mnie się posypały (niekoniecznie z Twojej strony) - gdybym ja to oceniał, postąpiłbym nieco inaczej, choć dość podobnie do tej pani. Czyli przekreślił, napisał po swojemu, ale mimo wszystko dał maksimum punktów.

    •  

      pokaż komentarz

      przekreślił, napisał po swojemu, ale mimo wszystko dał maksimum punktów.

      @haes82: Wydaje mi się to nie do końca konsekwentne, i trochę ryzykowne - nie wiadomo, co uczeń sobie pomyśli, może cię uznać za idiotę, a to jest bardzo niekorzystne (z dydaktycznego punktu widzenia). Ale trochę cię rozumiem. W sumie, jakbyś nie skreślał (bo to tak, jakby było źle, a jest tylko nieoptymalnie), tylko, nie wiem, podkreślił, zakreślił, i dodał jakoś (niekoniecznie pisemnie) informację, że chodzi o to, że zapis w drugą stronę jest fajniejszy, bo lepiej widać, o co chodzi, to bym uznał, że to jest całkiem ok.

      Tylko proszę, nie twierdź, że w drugą stronę jest źle, i nie uzasadniaj tego definicją mnożenia. Przecież ona jest tylko wymodelowaniem rzeczywistości, w której mnożenie odpowiada nie tylko braniu czegoś ileś razy, ale też np. liczeniu pola (niby też branie czegoś ileś razy, ale już ewidentnie na 2 sposoby). I ta definicja mogłaby być inna (chociażby z zamianą argumentów), tak samo, jak jest kilka równoważnych definicji liczb rzeczywistych, a nawet, zależnie od okoliczności, definiuje się ℝ wychodząc od ℕ, albo odwrotnie. Zresztą, definicji tej nie da się przyłożyć do wszystkiego.

      Jeszcze mi się przypomniało: podałeś przykład 2 * 5cm i 5cm * 2 i twierdzisz, że to drugie, to nie wiadomo, co to jest, i że uczysz, że to jest niepoprawne. To czy w takim razie da się przez siebie pomnożyć 2 wartości mianowane? 2cm * 5cm - ile to właściwie jest odcinków pięciocentymetrowych? A 5cm * 2cm - ile to właściwie jest odcinków dwucentymetrowych? Idąc tym tokiem rozumowania dochodzimy do tego, że prawie wszystkie obliczenia fizyczne są zrobione źle!

    •  

      pokaż komentarz

      @frax:

      Nie. [...] nie może odejmować punktów za to, że ktoś liczy innym (poprawnym) sposobem.

      Według Ciebie nie może, według mnie może :) Tak na marginesie. Za co innego maiłaby tam odjąć punkty? Wszystko można na piechotę policzyć. Ile grup, ile w nich kwiatków i ile kwiatków razem. Jeśli zapis nie jest ważny (nawet gdy nauczycielka podkreślała, że dla niej jest) to po co w ogóle to zadanie :D Wystarczy żeby dzieci nauczyły się tabliczki mnożenia na pamięć. I tylko to sprawdzać.

      Inny przykład, już z gimnazjum

      Mówimy o drugiej klasie podstawówki :) Jakby Ci ktoś odjął za to samo punkty w gimnazjum to miałbyś prawo się wnerwić :)

      W poprzedniej wypowiedzi chodziło mi tylko o to, że nauczycielka mogła wyraźnie poprosić o konkretny sposób rozwiązania. Tak jak w przypadku Twojej drugiej szkoły wyraźnie powiedziano jakiego sposobu rozwiązania się o Ciebie oczekuje.

      Cała ta sprawa jest wyrwana z kontekstu. Nie wiadomo, czy te punkty faktycznie się na coś przekładają. Czy, na przykład, dziewczynka wykonała wszystkie zadania poprawnie, a tylko przez to zadanie obniżono jej stopień. Czy to tylko strona z ćwiczeniówki z zaznaczonym błędem, który nie miał na nic wpływu.

      I, według mnie, sprawa najważniejsza; dlaczego dziecko nie spytało nauczycielki o to co zrobiło nie tak?

    •  

      pokaż komentarz

      Za co innego maiłaby tam odjąć punkty?

      @1024: Za brak mnożenia, mnozenie czego innego niż 3 i 5, wynik inny niż 15. Przecież zadania nie są po to, żeby punkty odejmować. Zwłaszcza w nauczaniu początkowym, zadania powinny byc IMO nastawione własnie na to, żeby wszyscy mogli je robić dobrze. Jak ktoś sie będzie przez to nudził, to trzeba mu dodać coś ponad program, albo dać coś innego niz reszcie. Z tym zresztą nie zawsze wychodzi najlepiej, zwłaszcza przy wymieszanych rocznikach, wiem po moim bracie, który jest w pierwszej klasie. Z matmy jest zdolny, ale poszedł do szkoły muzycznej, żeby uczyć się trąbienia, no i na matematyce okropnie się nudzi. Może jak wrócę na święta, to go zapytam, co myśli o kwiatkach i różnicy między 5x3 i 3x5, ciekawe, co mi powie.

      W poprzedniej wypowiedzi chodziło mi tylko o to, że nauczycielka mogła wyraźnie poprosić o konkretny sposób rozwiązania.

      Możliwe. Chociaż chyba wyszłoby to w rozmowie z nauczycielką, a nie wygląda na to. Wtedy rzeczywiście obniżenie punktacji byłoby ok, chociaż sam pomysł narzucana czegoś takiego mi się nie podoba. @MCMXCVII, pytaliście siostrę o to, czy nauczycielka wprost nie kazała tam tego tak policzyć? I własciwie, to gdzie to zadanie było, w ćwiczeniówce, na sprawdzianie?

      dlaczego dziecko nie spytało nauczycielki o to co zrobiło nie tak?

      W drugiej klasie dzieci są nieśmiałe, sam nie wiem, czy bym poszedł w takiej sytuacji. Wydaje mi się, że to jest całkiem normalne. Zresztą, jezeli to było w ćwiczeniówce, to mogła ją dostać np. na końcu lekcji, i ogladać juz w domu.

      Co do mojego gimnazjum: jest spora różnica pomiedzy zabronieniem jednej metody (i był to jedyny taki przypadek), a narzucaniem konkretnej. Jakbym liczył całkami i krzywymi eliptycznymi, to by było ok ;) Zresztą, nawet jakbym użył tych glupich proporcji, to też by mi za to raczej nie obcieli punktów - tylko zwrócili uwagę. To była klasa matematyczna, i była w niej jeszcze wydzielona grupa, tzw. fakultet, z mocno rozszerzonym materiałem, tylko tam było to ograniczenie.

      Przypomniał mi się śmieszny przykład bezsensownego obcięcia punktów za niezgodność z kluczem: na sprawdzianie szóstoklasisty (ten duży test dla wszystkich) było zadanie, gdzie trzeba bylo wykazać, że jakieś tam dane się ze sobą nie zgadzają - tzn. że jakiś wynik wyjdzie niecałkowity. No i ja zamiast napisac tam ułamek, to wymysliłem, że napiszę dzielenie z resztą, bo lepiej oddawało okolicznośc - w końcu uczylismy się takiego zapisu :) No i mi punkt obcieli :P

    •  

      pokaż komentarz

      @frax:

      Za brak mnożenia, mnozenie czego innego niż 3 i 5, wynik inny niż 15. Przecież zadania nie są po to, żeby punkty odejmować.

      Zdaję sobie sprawę, że to o odejmowaniu punktów zabrzmiało kretyńsko. Szło mi o to po jaki grzyb te rysuneczki :) Wystarczyłoby żeby zadania wyglądały tak:
      5 x _ = 15
      _ x 2 = 10
      5 x 4 = _
      i też byłoby dobrze. Nie było by nieporozumień. Według minie samo zadanie jest głupie i niepotrzebne.

      Rozumiem Twój punkt widzenia, choć nie ze wszystkim się zgadzam. Dzięki za zabranie głosu :)

      Chciałbym jeszcze zauważyć że nikomu nic nie zarzucam. Tak jak nie znam sprawy od strony nauczycielki, tak nie znam jej od strony uczennicy, siostry czy rodziców. Sprawa jest zbyt skromnie opisana.

    •  

      pokaż komentarz

      @1024: No niee, ale chodzi o to, żeby to jeszcze jakieś powiązanie z rzeczywistością miało :) Nie wiem, sam tego nie przerabiałem, ale z tego co wiem, to część, i to ta większa, na początku ma problem z liczeniem na liczbach, i lepiej im idzie, jak maja do policzenia coś konkretnego, np. kwiatki. Tak że chyba o to chodzi, że samo myslenie o tym łatwiej idzie. No i poza tym, masz juz gotową odpowiedź, jakby cię ktoś pytał "no ale po co mi to, i tak tego nigdy w życiu nie wykorzystam!" ;)

      Zresztą, takie słupki

      5 x _ = 15
      _ x 2 = 10
      5 x 4 = _

      strasznie mózg lasują, kota można dostać, fobii się nabawić, a jak są kwiatki, to już jakoś tak mniej przytłaczające dla mózgu to jest :)

      Wydaje mi się, że one nie mają specjalnie zastosowania poza tym. Podobnie, jak te wszystkie rysunki przy zadaniach tekstowych, a chyba nawet jakieś komiksy w podręcznikach widziałem (matematyki, bo że w polskim są, to wiadomo ;)).

    •  

      pokaż komentarz

      >

      @frax: Z mianowanymi jest prosto. System wyrażeń mianowanych stanowi jeden z najpiękniejszych przykładów spójności i elegancji matematyki, co widać już przy dość prostych obliczeniach (np. z działu droga-prędkość-czas), gdzie jednostki w cudowny sposób tak się redukują, że zawsze w wyniku dostajemy tę jednostkę, o którą nam od początku chodzi.

      Ale wracając do tematu: 5cm x 2cm = 10 cm2 (kwadratowe). Tu też nie widzę sprzeczności. cm x cm = cm(kwadratowy). To jest dokładnie "centymetr centymetrów (sic!) - i w ten sposób powstaje nam nowa jednostka. Centymetr centymetrów jak najbardziej ma sens oraz interpretację, zarówno geometryczną, jak i fizyczną. Centrymetr dwójek do mnie nie przemawia absolutnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @frax: To zadanie było na sprawdzianie. Siostra miała tylko takie polecenie, żadnego innego :P

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82: A centymetr jedynek? Zresztą, dla mnie większym wyzwaniem jest stwierdzić np., co to jest 1m * 1kg. A jak się to jeszcze 2 razy podzieli przez sekundę, to w ogóle przerąbane. Wydaje mi się, że cała fajność wartości mianowanych polega na tym, że możemy abstrahować od tego, co one sobą reprezentują, kompletnie to olać, i one nadal działają. I wiemy, że jak coś nam wyszło, to to jest dobrze, nawet, jeżeli po drodze przechodziliśmy przez jakieś jednostki, które zupełnie nie mają sensu. W sumie podobnie działa liczenie na liczbach zespolonych, kiedy wychodzimy z liczb rzeczywistych i w nich kończymy, a po drodze przechodzimy przez liczby zespolone, to używamy i, które z punktu widzenia ℝ jest zupełnie bez sensu.

      Zasady mnożenia przez siebie wielkości mianowanych są ustalone, i nie ma co się nad nimi specjalnie zastanawiać. Ale sensowność 5cm * 2 można sobie też wyprowadzić: skoro wiemy, ile to jest 5cm * 2cm, to możemy łatwo policzyć, ile to jest. Otóż z łączności mamy 5cm * 2cm = 5cm * 2 * 1cm, zatem
      5cm * 2 = (5cm * 2 * 1cm)/(1cm) = (5cm * 2cm)/(1cm) = (10cm^2)/(1cm) = 10cm. Wyszło. No, to jak wiadomo, ile to jest, to chyba ma sens? Dookoła jak cholera, ale co zrobić. Co prawda nadal nie bardzo widać, skąd to się bierze, że 5cm dwójek stało się 10cm, ale wiadomo, że to tyle jest.

      @MCMXCVII: Dzięki :)

      @1024: To nie wyklucza tego, że nauczycielka mogła poprosić o konkretny sposób rozwiązania... Ale raczej nie na tyle wyraźnie, żeby to uzasadniało stratę punktów (przynajmniej samo w sobie, no bo jednak istnieje ta teoria, że jedno z tych rozwiązań jest lepsze).

    •  

      pokaż komentarz

      @MCMXCVII: Ok, a możesz wstawić swój cały test?

    •  

      pokaż komentarz

      @jedengracz: Nie, bo jest już u nauczycielki. * fanf alert *

    •  

      pokaż komentarz

      * fanf alert *

      @MCMXCVII: Pozatym nie mam co komentować. Szkoła wyucza - a nauczyciel uczy :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Greed: Całkiem sporo :D patrz Yeti :D

    •  

      pokaż komentarz

      @koza19921117: Tu nie chodzi o tok myslenia, tylko o czytanie zadania ze zrozumieniem. Jezeli ktos nie rozumie tresci zadania to juz zupelnie inna sprawa.
      Nauczycielka w tym przypadku miala w 100% racje. Na rysunku 1, sa 3 zbiory po 5 kwiatow a nie odwrotnie itd., i przemiennosc mnozenia nie ma tu nic do rzeczy.
      Pozdrawiam inny tok "bezmyslenia"

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82: no wreszcie! czytam te komentarze ynteligenych z internetu aż się dziwię, że nikt tego wcześniej nie napisał. Dodam, od siebie, że 5x3 i 3x5 nie jest tym samym. Ma co najwyżej ten sam wynik.
      A czy 5x2 + 5 i 3x4 + 3 to to samo? Czy może tylko ma taki sam wynik?

      Poza tym możenie nie zawsze jest przemienne. np. macierzy? bo akurat AB = - BA

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: No i znowu się zawiodłeś - tak mało minusów.....

    •  

      pokaż komentarz

      @lagodna5: na szczęście na poprawę humoru dostałem bordo :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: No to plus za Bordo :-)

      Będą mi się śniły dziś rabatki pełne kwiatków w różnych grupowych kombinacjach ilościowych, czy nawet odwrotnie. Na pewno będą to piękne, odprężające sny - dziękuję Wykopie :-) !!

    •  

      pokaż komentarz

      @haes82:
      Drogi nauczycielu. Ja się zgodzę, że 3x5 i 5x3 to nie zawsze to samo. Ale w poleceniu zadania jest napisane żeby za pomocą mnożenia obliczyć ile jest kwiatków - nie określili czy mnożenie zacząć od liczby kwiatków w grupie, czy od liczby grup kwiatków, zatem totalnie nie rozumiem, dlaczego to niby jest źle?!:/:/:/

    •  

      pokaż komentarz

      @MarKa: nie jest źle. Obliczenia są wykonane prawidłowo, błędny jest jedynie zapis.

      Wiem, że postów jest już multum i nie chce się czytać, studiować, myli się kto co napisał itp. więc powtórzę się tutaj:

      W zależności od tego, co miało ćwiczyć to zadanie (ale domyślam się tutaj, że ćwiczyć miało rozumienie pojęcia mnożenia) albo bym tego nie ruszał, albo też (co bardziej prawdopodobne) przekreślił, napisał po swojemu i dał maksimum punktów. Wynik jest dobry, ale zapis jest błędny, jeszcze nie z gatunku "aż razi po oczach", ale jednak błędny.

    • więcej komentarzy(140)

  •  

    pokaż komentarz

    Aż bym się przeszedł do tej nauczycielki i dowiedział co miała na myśli.

  •  
    p....k

    +670

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    pewnie jakas humanistka po socjologii...

    •  
      C.......................y

      -35

      pokaż komentarz

      @tomaszektomaszek: Fajnie by było, gdyby matematyki w szkołach zaczęli w końcu uczyć matematycy. Tylko który matematyk się zgodzi na coś takiego, za psie pieniądze?

    •  

      pokaż komentarz

      @ChceBycCzerwonyNieBordowy: Mnie "uczyła" matematyczka. Nie umiała uczyć. Nie ogarniała, że ktoś może czegoś nie rozumieć i nie potrafiła wątpliwości wyjaśnić tak, żeby wszyscy zrozumieli.

    •  

      pokaż komentarz

      @ChceBycCzerwonyNieBordowy: Ja i w podstawówce i w liceum trafiłem na porządnych matematyków. Szczególnie nauczyciel z ogólniaka imponował - mimo wieku (odchodził na emeryturę po maturze mojego rocznika) potrafił zaskoczyć znajomością zagadnień informatycznych, technicznym angielskim i w zasadzie na każdy temat na jaki schodziła rozmowa, miał coś ciekawego do powiedzenia. Człowiek renesansu, a całe życie kisił się w ogólniaku za nędzne grosze - naprawdę miał powołanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @tomaszektomaszek: pedagogikę trzeba skończyć aby w szkole uczyć!
      A tak bajdełej każdy socjolog ma na studiach statystykę (a to jedna z dziedzin matematyki), także proszę mi tu nie mówić, że to "pewnie humanistka po socjologii" :D

      Nie wiem czemu akurat wszyscy się tak socjologii uczepiają - na socjologii UWAGA trzeba znać statystykę żeby móc dobrze analizować wyniki badań! Fakt faktem kłania się tu program SPSS, który w tym pomaga, ale założenia trzeba znać żeby wiedzieć co z czym, jak i dlaczego.

    •  

      pokaż komentarz

      @tomaszektomaszek: Następny, k%!#a, "ścisły król życia". Odp#%%$%$cie się, gówniarze od tych humanistów.

      Humanistami byli/są (m. in.): Sofokles, Arystoteles, Platon, Homer, Shakespeare, Tolkien, Sienkiewicz, Kafka, Witkacy, Lem, Sapkowski, Chopin, Beethoven, Mozart, Penderecki, Louis Armstrong, James Brown, BB King, Jimmy Hendrix, Freddie Mercury, Jimmy Page, Ozzy Osbourne, Grzegorz Ciechowski, Scorsese, Spielberg, Cameron, Tarantino, Koterski... i tak można wymieniać.
      Ale ty i tak nie znasz nawet jednej dziesiątej z tych nazwisk, ponieważ nie zaśmiecasz sobie głowy tymi humanistycznymi bzdurami, tylko zajmujesz się superważnymi sprawami, które można dotknąć i obliczyć.

      Wyobraź sobie dzieciaku, że gdyby nie ci "tępi humaniści", nie mógłbyś, po swojej ciężkiej, superważnej, potrzebnej i sensownej pracy, pójść sobie do kina, do teatru, na koncert, posłuchać ulubionej płyty, poczytać książki itp.

      Pozdrawiam,
      Humanista.

    •  
      D.......s

      +52

      pokaż komentarz

      @najgorszy_lewak: Bez inżynierii obrazu nie byłoby kina. Teatr to trzeba lubić. Koncert bez nagłośnienia (techniczny wynalazek) nie byłby koncertem. Płyta to także działo techniki. Bez Gutenberga nie byłoby książek.
      I nie myl humanistów z artystami bo humanista to ktoś kto przyczynił się dla ludzkości, a nie twórca pierdół (albo i nie).

    •  
      G...d

      +58

      pokaż komentarz

      @najgorszy_lewak: Oni byli dawnymi humanistami. Ludźmi wszechstronnymi. Teraz humanista nabrał negatywnego znaczenia- ludzi, którzy są słabi w przedmiotach ścisłych. Język ewoluuje.
      Jeżeli chodzi o prawdziwych matematykach do podstawówki. Nie potrzebni tam tacy. Będą się czuli źle i będą się starać uczyć dzieci zbyt mądrych rzeczy. Lepiej już, żeby osoba miała dobrą komunikatywność i dobrą znajomość matematyki na poziomie programowym.

    •  

      pokaż komentarz

      @Strumien_Objetosci: Moja też nie umiała uczyć. Nie wytłumaczyła co i jak tylko pisała wzór na tablicy i pytała kto chce zrobić. Jak zwykle zgłaszali sie najlepsi, a reszta dalej nic nie jarzyła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dolomedes: > Bez inżynierii obrazu nie byłoby kina.
      Bez wyobraźni jakiegoś "humanisty", pewnie artysty fotografa, który wpadł na pomysł "ruchomych obrazków", nie było by inżynierii obrazu.

      Teatr to trzeba lubić.
      Trzeba trochę pochodzić, by stwierdzić czy się lubi, czy nie.

      Koncert bez nagłośnienia (techniczny wynalazek) nie byłby koncertem.
      Byłeś kiedyś w filharmonii? To jest dopiero nagłośnienie.

      Płyta to także działo techniki.
      Płyta została wynaleziona na potrzeby muzyki. Nie na odwrót.

      Bez Gutenberga nie byłoby książek.
      Gdyby nie było książek, Gutenberg nie wynalazłby druku. Książki pisali tysiące lat przed Gutenbergiem. On znalazł sposób na upowszechnienie książek. I chwała mu za to.
      Jeśli uważasz sztukę za pierdoły, sam wystawiasz świadectwo swojej ignorancji. Serio, nie ma się czym chwalić.

    •  

      pokaż komentarz

      @tomaszektomaszek: Nie humanistka, tylko idiotka. Nawet od humanisty należy oczekiwać, że zna podstawy królowej nauk... A wręcz: podstawy podstaw...

    •  

      pokaż komentarz

      @najgorszy_lewak: liczy się to, jak to słowo rozumiane jest w danym kontekście. Nikt się nie czepia np. Leonarda da Vinci, bo on był "humanistą" w zupełnie innym znaczeniu. Więc nie musisz się denerwować takimi pierdołami.

    •  

      pokaż komentarz

      @najgorszy_lewak: Sapkowski jest z wykształcenia ekonomistą, Cameron studiował fizykę i swoją przygodę z filmem od inżynierii efektów specjalnych. Spośród wymienionych przez Ciebie raczej wszyscy (szczzególnie urodzeni przed XX w.) potrafią liczyć, w przeciwieństwie do współczesnych tzw. humanistów. A jeśli nie potrafią, to dalej są debilami, bez względu na inne talenty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator:

      Właśnie dla mnie słowo "humanista", zawsze będzie oznaczało kogoś jak Leonardo Da Vinci. I strasznie mnie denerwuje, że to słowo się tak zdeprecjonowało.
      To tak, jakby każdego głąba mającego problemy z czytaniem, nazywać "naukowcem".

      @kdomanski: No i właśnie dlatego, tym bardziej są dla mnie "humanistami". ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @najgorszy_lewak: Właśnie z takich "humanistów" my "ścisłowcy" się śmiejemy. Pani nie znająca matematyki na poziomie 2 klasy podstawówki nie jest kobietą renesansu, tylko niedorozwojem umysłowym.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blaskun: Z drugiej strony równanie wszystkich jak leci też jest bardzo złe i powszechne w polskich szkołach. W gimnazjum (a co, kiedyś chodziłem:P) straciliśmy kiedyś 45 minut, na to żeby babka tłumaczyła tłukowi 2*1/2. On i tak nie zrozumiał i pewnie do dziś nie wie, a 20 osób mogło w tym czasie robić coś pożyteczniejszego. Nadmierne skupianie się na słabych kończy się zabijaniem motywacji u tych zdolnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @najgorszy_lewak: może inaczej, to tak jak każdego głąba z wydziału politechniki z 0,4 kandydata na miejsce mającego problemy z pisaniem (ortografia, gramatyka) nazywać "naukowcem", bo jednak czytać każdy musi umieć.
      Ogólnie to się chyba zgadzamy w kwestii deprecjonowania tego, dawniej zaszczytnego, tytułu i przywłaszczania go sobie przez matematyczne beztalencia by podbudować kruche aczkolwiek przerośnięte ego.

    •  
      b.........a

      +3

      pokaż komentarz

      humanista to człowiek wszechstronnie uzdolniony, o szerokich horyzontach. To, że ktoś nie umie matematyki albo na maturze zdawał historię nie czyni z niego humanisty.

    •  
      s.....r

      +4

      pokaż komentarz

      @najgorszy_lewak: Taki z Ciebie humanista jak ze mnie kura domowa - po Twojej interpunkcji można się domyślić, że co najwyżej to gimnazjum skończyłeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @najgorszy_lewak: akurat kilku z wymienionych ma dość poważne dyplomy i w tym ujęciu humanisty raczej się nie mieszczą.

    •  

      pokaż komentarz

      @najgorszy_lewak: Jest też odwrotne zjawisko: istnieją tak zwani "ścisłowcy", którzy uważają, że skoro są dobrzy z matmy, to już resztę mogą olać. Jestem na informatyce i większość ludzi nie zna nie tylko humanistycznych nauk (żadnych lektur w liceach nie czytali, bo na streszczeniach jechali), ale także podstaw z historii, WOSu czy geografii.

    •  

      pokaż komentarz

      @najgorszy_lewak: Leonardo to humanista renesansowy, czyli taki który choć trochę chce znać się na wszystkim. Teraz mamy humanistów postmodernistycznych którzy nie chcą znać się ani trochę na czymkolwiek.

    •  

      pokaż komentarz

      @simivar: To proszę wskazać błędy interpunkcyjne w mojej wypowiedzi, geniuszu. A do gimnazjum nie chodziłem, bo jeszcze wtedy nie było gimnazjów.

    •  
      s.....r

      0

      pokaż komentarz

      @najgorszy_lewak: Radzę poczytać kiedy stawiamy przecinki, bo to z nimi masz problem.

    •  

      pokaż komentarz

      @simivar: Wiem gdzie się stawia przecinki. I każdy tam jest postawiony gdzie trzeba. Ty lepiej poczytaj o interpunkcji albo wskaż mi te błędy, bo póki co, to piszesz "napisałeś źle, bo napisałeś źle, doucz się". Ja ci mogę wskazać twoje błędy:

      Taki z Ciebie humanista jak ze mnie kura domowa - po Twojej interpunkcji można się domyślić, że co najwyżej to gimnazjum skończyłeś.

      1. Brak przecinka przed "jak"
      2. Po co ten myślnik? Powinna być kropka i nowe zdanie, ew. przecinek i zdanie podrzędne.
      3. "że co najwyżej to gimnazjum kończyłeś" - błąd stylistyczny. Tak można powiedzieć, ale nie napisać.

      Oj synek, u mnie z Języka Polskiego, miałbyś co najwyżej tróję.

    •  

      pokaż komentarz

      @Greed: Na szczęście takie znaczenie słowa humanista jeszcze nie jest całkiem dominujące, i to, że jest ono użyte w tym nowym znaczeniu, zawsze wynika z kontekstu i z intonacji. Przynajmniej wszyscy ludzie których znam, i którzy używają go w tym nowym znaczeniu, dobrze wiedzą o tym oryginalnym znaczeniu, a nawet większości można by je przypisać, przynajmniej na tyle, na ile nadaje się ono dla dwudziestolatka ;)

      @najgorszy_lewak: Słowo "humanista" zostało zdewaluowane przez ludzi używających go jako wymówki dla słabych ocen z matematyki ("bo ja to jestem humanistą"). Nie winię ich zresztą za tę matematyczną ignorancję, to głównie wina systemu, i nastawienia rodziców (i w ogóle społeczeństwa). Tak że nie potrzebujesz tu bronić tych "prawdziwych" humanistów (w sumie, sami się wybronią), można by wręcz powiedzieć 'przecież nikt nie wspominał tu nic o humanistach, była mowa tylko o "humanistach"'.

      Co do przykładów:
      * gramofon jest pochodną fonografu, który został wynaleziony przez Edisona trochę przez przypadek. Nie na potrzeby muzyki. Po prostu odkrył, że da się zapisywać dźwięk.
      * akustyka filharmonii nie jest dziełem przypadku. Pudła rezonansowe też zostały opracowane przez rzemieślników, nie przez muzyków. Różne instrumenty, np. fortepian czy harfa, zawierają skomplikowane mechanizmy. W tym jest dużo więcej inżynierii niż artyzmu.
      * introligator to też jednak bardziej rzemieślnik, inżynier, niż artysta.

      Przy czym z pewnością każdy z tych wynalazców, którzy się do tego przyczynili, zasługiwał w większym lub mniejszym stopniu na miano humanisty. Takiego prawdziwego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Belmirka: Statystyka to nie jest dziedzina matematyki tylko ekonomi. Posługująca się metodami matematycznymi. Czyli matematycy finansowi wyprowadzają wzory a na statystyce podstawiacie pod nie wartości. Tak samo robi się czasami w fizyce(bo zazwyczaj fizycy sami wyprowadzają sobie wzory). To nie znaczy że to jest matematyka.

    •  

      pokaż komentarz

      @nereus11: Statystyka jest działem matematyki. To jest ten dział, który zajmuje się łączeniem modeli teoretycznych, jakie daje rachunek prawdopodobieństwa, z rzeczywistością. Faktem jest, że "statystyka" w ekonomii może być skrótem od "praktyczne zastosowanie statystyki", i żeby tego używać, nie trzeba znać podstaw teoretycznych, ale ona nie przestaje przez to być matematyką.

    • więcej komentarzy(18)

  •  
    t.....l

    +241

    pokaż komentarz

    Jeśli to prawda to opublikowałbym nazwisko "nauczycielki". Takie paniusie nie powinny mieć styczności z dzieciakami.

1 2 3 4 5 6 7 ... 28 29 następna