•  

    pokaż komentarz

    Ojjj, ależ minusa u mnie zarobił. Przecież on się kompletnie, ale to kompletnie nie zna na rzeczy. Nie ma zielonego pojęcia o co chodzi z siłownią, co i po co się tam ćwiczy oraz nie ma najwyraźniej żadnej wiedzy na temat fizjologii organizmu związanej z budowaniem mięśni.

    Mimo to mówi na ten temat z taką samą pewnością i zuchwałością, jak na każdy inny. I jeszcze mówi, że ci, co chodzą na siłownię, "mają nie po kolei w głowie". W przeciwieństwie do niego, powstrzymam się od takich komentarzy.

    Otóż nie, praca w ogródku ani bieganie, ani nawet pływanie nie zastąpią siłki. Na tej ostatniej uzyskuje się głównie siłę i masę mięśni, a także ich definicję i tzw. rzeźbę. Praca w ogródku, bieganie, czy pływanie dają nam bardziej wytrzymałość, koordynację (siłownia też świetnie ćwiczy połączenie mózg-mięsień) i zwiększają ilość spalanych kalorii, od pewnego momentu powodując spalanie tłuszczu.

    Faktycznie, pan Cejrowski zdaje się mieć niezłą formę, szczególnie jak na ten wiek -- mało kto przepłynie 8 km. Wygląda też dobrze w tym sensie, że nie jest gruby i trzyma się prosto. Jednak niektórym to nie wystarcza. I nie mówię tu o jakichś mięśniakach rodek z Mr Olympia (do których również mam szacunek i Cejrowskiemu nic do tego, jak ciężkim treningiem kształtują oni swoje ciało). Jakoś wielu modeli, szczególnie tych bieliźnianych, czy też aktorów wpada na siłownię i powszechnie uważa się, że wyglądają naprawdę nieźle. I nie, nie uzyskają lekkiego kaloryfera na brzuchu i 40 cm w bicepsie (co w żadnym razie nie jest kulturystycznym wyczynem) poprzez "spacery i picie dużej ilości wody mineralnej", obojętnie czego by nie pieprzyli w wywiadach. Tak się mięśni nie buduje.

    Zresztą... to, że Cejrowskiego siłownia nudzi, to już jego problem. A właściwie nawet nie: jest sprawnym człowiekiem, najwyraźniej zadowolonym ze swojego wyglądu, więc nie ma powodów, by chodzić na siłkę, jeśli mu się to nie podoba. Ale to się może podobać. Nawet bardzo. Bywalcy siłowni z pewnością znają wypowiedzi Arnolda na temat tzw. pompy :) ( http://www.questformuscle.com/articles/arnoldschwarzeneggerquotes.html#Arnold6 ).

    Tak, pobyt na siłowni może być bardzo przyjemny i satysfakcjonujący, podobnie jak towarzyszące mu zmęczenie i cała ta otoczka. Nawet, a może nawet szczególnie, gdy trenuje się jeden, czy dwa mięśnie -- trening dzielony to standardowy tryb ćwiczeń dla tych bardziej zaawansowanych osób. Skupienie się na jednym mięśniu, jego wszystkich częściach (głowach) i włóknach (różne rodzaje pracują przy różnym wysiłku), wykonywanie ćwiczeń do upadku mięśniowego... to, że Cejrowski nigdy tego nie doświadczył i prawdopodobnie nie doświadczy, i że tego nie rozumie, nie znaczy, że to jest ogólnie głupie, lub że nie potrafi być przyjemne.

    Na temat fitness klubów się nie wypowiadam, bo akurat fitnessu unikam jak ognia. Nie przepadam za nim, ale to nie znaczy, że uważam, że fitnessowcy mają "nie poukładane w głowie". Może Cejrowski był w złym miejscu, może zbyt ekskluzywnym, sterylnym i pustym. Może powinien zobaczyć "prawdziwą" siłownię, choć jakoś wątpię, by był on w stanie zmienić zdanie, skoro bez żadnej wiedzy na jakiś temat wypowiada się w tak zdecydowany sposób.

    Tak na marginesie to nawet po tych jego ruchach widać, że nie wykonuje ćwiczenia poprawnie. Zresztą nie dziwota -- musiałby co najmniej parę miesięcy trenować, by być w stanie zrobić to dobrze. I jeszcze pokazuje na triceps i mówi: "nie wiem po co komu ten mięsień". Ano pracuje przy pompkach i często wspomaga mięśnie piersiowe, jak również barkowe -- np. przy kładzeniu czegoś ciężkiego wysoko na półkę. Pracuje też przy pływaniu -- właściwie to w ten czy inny sposób zawsze, gdy prostujemy rękę. No tak, ale po co komu prostować rękę. Po co mężczyźnie siła, żeby postawić wysoko ciężki karton, czy wsadzić torbę w pociągu. Po co kobiecie siła, żeby wziąć z góry biurowej szafy stosik segregatorów.

    A co do tego serca... Siłownia zwiększa wydajność mięśnia sercowego i podnosi metabolizm na dłużej niż bieg (o marszu i pracy w ogródku nie wspominając) -- organizm "ćwiczy sobie" nawet jeszcze 24-48h po treningu.

    Ale tego wszystkiego nie trzeba wiedzieć, nie trzeba się tym interesować... i tak można powiedzieć, że ludzie, którzy to robią, mają nie po kolei w głowie. Duoh.

    •  

      pokaż komentarz

      Amen.
      Naprawdę rzeczowy komentarz, zgadzam się z tobą. Ten człowiek nie mając wiedzy na wiele tematów o których mówi potrafi tylko krytykować. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę to, że taki ma program, ale jak już musi krytykować i wytykać absurdy to niech zajmie się tym do czego nie potrzeba specjalnej wiedzy. Druga sprawa- CZY CODZIENNIE ZAGLĄDAJĄC NA WYKOP MUSI SIĘ TU ZNALEŹĆ CEJROWSKI?!

    •  

      pokaż komentarz

      Nikt mi nie kaze codziennie chodzić do fitness klubu. Znajomi chodzą po pubach, a ja wolę pójść poćwiczyć. Dzieci nie mam, filmy w kinie oglądam sporadycznie (bo nie ma np teraz dobrych), a do klubu chodzę - bo zwyczajnie LUBIĘ. Mozesz nie lubić tej calej atmosfery - więc tam nie chodź. Znajdz swoje miejsce (moze na plazy, albo w ogrudku) i tam spędzaj PRZYJEMNE chwile. A ja wybieram klub, bo nie dość że można fajnie spędzić czas (trzeba to lubić) to można poznać ciekawych ludzi. Mit nadętych snobów i wielkich pakerów wsadzić można sobie między bajki - takich ludzi w klubach jest baardzo mało na rzecz całkiem fajnych zwykłych ludzi. I między innymi dlatego lubię to miejsce.
      O plusach treningu pisać nie będę. Kto nie chce zrozumieć nie zrozumie. Ps. Jest teraz zima. Większość znajomych woli siedzieć przed telewizorem. Niektórzy jednak nie lubią takiej "rozwywki" więc wolą pójść się poruszać. A że w klubie możesz to robić w miłym towarzystwie i fajnej atmosferze...

    •  

      pokaż komentarz

      Zanim kolejni się zabiorą za pisanie książki o tym, jaki to Cejrowski jest głupi, ciemny, nietolerancyjny i kłamie, proponuję przejrzeć to, co ktoś wyżej podał:
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Hiperbola_(teoria_literatury)

    •  

      pokaż komentarz

      @Slavo:
      Jakie to ma znaczenie w tej sprawie? Hiperbola nie oznacza odwrócenia wniosków do góry nogami, tylko wyolbrzymianie argumentów. Cejrowski tu nie tylko wyolbrzymia, ale i jest jednostronny. I maluje zły wniosek: że siłownia i fitness club są be i że nie ma z nich pożytku.

      Gościu popełnia też wiele błędów rzeczowych i nie ćwiczy poprawnie, więc w tej dziedzinie zupełnie nie jest rozgarnięty (pozwolisz, że ja go nie nazwę "głupim" i "ciemnym"). To, że ktoś sobie nazwie taką wypowiedź hiperbolą... nie ma wielkiego znaczenia. Można być po prostu niemiłym i nie akceptować istnienia innych poglądów, niż swoje własne, można to w durny (obiektywnie nieodpowiadający rzeczywistości) sposób argumentować.... i można to sobie nazwać hiperbolizacją, ale to niewiele zmienia.

    •  

      pokaż komentarz

      Sh1eldeR, Twój komentarz jest naprawdę dobry (jak dla mnie nowa wiedza gdzieniegdzie), ale ja odczuwam, że Cejrowskiemu chodziło bardziej o ludzi, którzy na siłownię chodzą z nudy czy z przymusu społecznego - mody.

    •  

      pokaż komentarz

      @rasta:
      Całkiem możliwe. Mnie to zjawisko też wydaje się... nieco dziwne. Dziwnie to potrafi wyglądać. Brat niedawno był na uczelnianej siłce, bo musiał odrobić W-F -- parę opuścił, bo miał zajęcia/egzaminy na drugiej uczelni. I co było dosyć śmieszne... Po pierwsze, brat od ładnych paru lat chodzi na siłownię i nie da się tego nie zauważyć. Po drugie, na WF-ie był zapisany normalnie na basen, a jest ratownikiem WOPR (wakacyjna praca). Ale i tak nikt mu nie popuścił i musiał brakujący WF odrobić. W dodatku okazało się, że siłka trwała tam w sumie godzinę-półtorej, a to dla niego za mało, bo akurat należy do ludzi, którzy potrzebują treningu o wysokiej objętości. No i mimo że ćwiczy sobie powiedzmy 4x w tygodniu, chodzi na basen dodatkowo, dla podtrzymania formy i ma za sobą miesiące pracy jako ratownik przy jeziorze -- musiał spieprzyć sobie cały plan treningowy i pójść odrobić basen na uczelnianej siłce. W dodatku ja nie miałem na tą siłkę wstępu (nie mogłem zapłacić i wejść, nie w tych godzinach), więc brachol musiał ćwiczyć sam i bez asekuracji.

      Co zauważył... Praktycznie wszyscy (100% ludzi) ćwiczyli tam bez większego sensu. Widać było, że nie znają pojęcia serii, czy zasad treningu dzielonego. Cholera, najwyraźniej nie wiedzieli nawet, które ćwiczenie działa na jaki mięsień. Najrozsądniej jeszcze ćwiczyły... dziewczyny, bo korzystały z rowerków stacjonarnych i innych aerobów, a to trudno sknocić. Ale młodzi faceci w wieku około dwudziestu, dwudziestukilku lat, ćwiczyli zupełnie bez sensu, narażając się na kontuzje. Wykonywali złe ruchy ze złym obciążeniem, bez napięcia mięśni i bez zmęczenia (jeśli ktoś robi przez 3 minuty rozpiętki na butterfly'u i cały czas gada przy tym z kolegą, to jak ma mu to rozwinąć klatkę piersiową?). Lub nie ćwiczyli w ogóle, gdy WF-ista nie patrzył. Auć.

      Sala też była "świetnie" przygotowana. Hantle nie podpisane, a te, co były, zdawały się być źle podpisane (np. 18 kg wydawało się lżejsze niż 14). Kilka, chyba z pięć drogich i całkiem porządnych ławeczek uniwersalnych, a tylko jeden porządny gryf olimpijski.

      Więc tak, zdarzają się rzeczy bez sensu, gdy nie ma w pobliżu ludzi z odpowiednią wiedzą. Ale jest pełno normalnych, niedrogich siłowni, prowadzonych przez prawdziwych pasjonatów, którzy sami ćwiczyli lub ćwiczą. Za 70-90 zł można sobie kupić miesięczny karnet bez ograniczeń i zupełnie zmienić sylwetkę i siłę (a nawet wytrzymałość).

      W tym sensie wypowiedź pana Cejrowskiego jest krzywdząca. Cieszy się on przecież sporym szacunkiem wśród całkiem pokaźnej części społeczeństwa. Nie podoba mi się, że to poważanie wykorzystuje w taki właśnie sposób, nawet bez rzetelnego sprawdzenia, o co z tą siłownią chodzi.

      Ja się nie wypowiadam na temat podróży i nie krytykuję wypraw Cejrowskiego -- po prostu się na tym nie znam. Część rzeczy, które on tam robi, z pewnością wydałaby mi się bez sensu. Ale to nie znaczy, że naprawdę taka by była. Nie lubię, gdy ktoś się wypowiada z taką pewnością na temat, o którym nie ma pojęcia. Ja się interesuję kilkoma dziedzinami i w tych kwestiach lubię czy to rozmawiać, czy choćby pisać na wykopie. W innych się nie odzywam, bo guzik o tym wiem.

      W czasach takiej kondycji fizycznej społeczeństwa naprawdę nie sądzę, że warto propagować podejście anty-siłowniane (w dodatku używając nietrafionych argumentów).

      Uważam, że niemal każde otarcie się o sport jest dobre. Sam miałem do siłki kilka podejść, w których ćwiczyłem bez sensu, przerywałem ćwiczenia itd. Gdy mi się nudziło, nabawiałem się kontuzji i nie czerpałem z tego takiej przyjemności. A za którymś razem coś zaskoczyło i teraz rozumiem wypowiedzi Arnolda na temat przyjemności płynących z samego ćwiczenia i doprowadzania organizmu do granic możliwości. I nie, uspokajam, nie ma tu żadnego niezdrowego wyniszczenia -- od tego jest suplementacja i dieta, rzeczy (przynajmniej w teorii) nierozerwalnie związane z ćwiczeniami. Można powiedzieć, że trening oporowy to kontrolowane wyniszczanie organizmu, a potem odbudowywanie go w silniejszej wersji (dzięki dostarczeniu wszystkich niezbędnych składników) -- i tak z treningu na trening.

      Ale jak do tej pory się spotykam z opiniami, że odżywka białkowa to w zasadzie to samo co steryd anaboliczny, to ręce opadają. Naprawdę nie ma co propagować dezinformacji o tej (czy o innych) dziedzinach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sh1eldeR: Wymeczyles elaborat,ale dalej nie widze tu nic,co moglob zachecic do chodzenia na silownie
      Ok,wyrabia sie sile, i co z tego? Komu teraz jest potrzebna sila? Lepszy wyglad? Mocno wzgledne,mysle,ze wiekszosc normalnych dziewczyn nie przepada za kafarami. Przecietny osilek z silowni przebiegnie 15 metrow i juz sapie.
      Mialem kolege,ktory jak cwiczyl co 10 min spogladal w lustro i sprawdzal,czy mu cos uroslo,lol

  •  

    pokaż komentarz

    Cejrowski na fali i każdy chce zabłysnąc na głównej wrzucając jakiś fragment?

  •  

    pokaż komentarz

    On lubi ksiazki ja wole silownie kazdy ma prawo do spedzania czasu wolnego tak jak sie komus podoba juz nie mowiac o tym ze pan cejrowkski kompletnie nie wie o czym mowi i nie wyglada zle ale wyglada jak chuchro.

    •  

      pokaż komentarz

      To wybór na zasadzie - mięśnie czy mózg.
      Każdy wie, która odpowiedź jest lepsza.

    •  

      pokaż komentarz

      Zapewniam Cię że to nie jest tego typu wybór. W ten sposób usprawiedliwiają się frajerzy, którzy twierdzą że się uczą, pracują czy cośtam. A tak na prawdę np. grają 5h dziennie na kompie itp.

      Można być jednocześnie najlepszym sportowcem i najlepszym uczniem w szkole, nie wierzysz to zapraszam do mnie... ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Tak wtedy to są frajerzy jak to określiłeś.
      Koszmarnie generalizujesz. Ja mówię, że jeśli mam przed sobą książkę/czas z rodziną, dzieckiem, dziewczyną/spacer z psem i siłownię.

    •  

      pokaż komentarz

      Ty koszmarnie generalizujesz. Bo to NIE JEST wybór typu "mięśnie albo mózg" i tyle. Ja nie twierdzę że trzeba całe życie chodzić na siłownie bo to też kompletnie bez sensu.

      Chodzi o to że jak ma się więcej czasu w podstawówce - gimnazjum - liceum, to można uprawiać jakiś sport i mieć potem z tego korzyści na całe życie. Po 20stce wystarczy codziennie wieczorkiem pobiegać 15 - 30 min, potem mamy lepszy sen, bardziej można odpocząć, więc nie jest to czas stracony. Ale jak ktoś siedzi cały dzień przed kompem to tego nie zrozumie i da mi minusa, takie mamy niepełnosprawne społeczeństwo. (bez obrazy dla niepełnosprawnych).

      Zresztą ja nikogo na siłę nie przekonuje, wyglądajcie sobie jak Amerykanie (albo jak anorektycy), co mi tam :P

      edit.
      Napisałem frajerzy bo mnie denerwowali ludzie którzy pi@#$lą że nie mają czasu wyjść na boisko czy zrobić cokolwiek innego bo się muszą uczyć, a potem średnia 2.5. Łatwiej powiedzieć "Mam to w dupie" niż stosować Twój głupi argument "mięśnie albo mózg".

  •  

    pokaż komentarz

    Nie widzę nic złego w ćwiczeniach
    Przytoczone przez niego przykłady "zamienników" czyli koszenie trawy czy przerzucanie węgla nie są dla wszystkich, wiele osób mieszka w końcu w blokach (tak wogóle co może dać koszenie trawy to ja nie mam pojęcia). Swoją droga teraz jest zima, więc dużo "normalnych" czynności jak przekopywanie ogródka odpada.
    Kolejna rzecz czyli "1 mięsień" - mało który sprzęt na takiej siłowni ćwiczy tylko 1 mięsień, większość trenuje kilka-kilkanaście.
    Fitness kluby to nie tylko urządzenia dla mięśniaków a czasem także np basen - który jest polecany przez wielu lekarzy przy np schorzeniach kręgosłupa, tak wiec z powyższym filmikiem wogóle się nie zgadzam....

  •  

    pokaż komentarz

    boze, co za jelop...
    jak mozna cwiczyc 1 miesien przez godzine? moglby sie on jednak czasami zastanowic co mowi...

Dodany przez:

avatar nomnom dołączył
34 wykopali 34 zakopali 5 tys. wyświetleń
Advertisement