•  
    M......9

    +32

    pokaż komentarz

    Kto to wykopuje?
    Jedwabne oszustwo zdemaskowane - tytuł i opis powtórzone jak mantra, nic nie wnosi.
    Wchodzę na stronę Niezależne Media Podlasia - wszędzie negatywne wpisy o Żydach jakby to prowadził jakiś fanatyk, wygląd mało rzetelny, część strony w ogóle nie działa, żadnych informacji o "niezależnych" dziennikarzach. Coś takiego mogę założyć na wordpressie w 5 minut i też będę równie wiarygodny?
    Felieton przeczytałem, teza: "W Jedwabnem mordowali Niemcy". Potwierdzona przez dwóch, słownie dwóch świadków, w tym jednego naocznego. Wszyscy mieszkają w USA.
    No i bach! Poszły z dymem lata badań i publikacji kilkudziesięciu naukowców z IPNu (http://ipn.gov.pl/publikacje/ksiazki/wokol-jedwabnego) mogą już wykreślić swoje dzieła z dorobku życia. Co tam dowody, inni świadkowie, oficjalne dokumenty. Wszystko obalone. Na uczelniach, w publikacjach i podręcznikach wszędzie historycy się mylą. Sprawa oczywiście nie jest taka prosta, ale litości...

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Czemu nikt nie mówi o pomniku Lenina zakopanym w jednym grobie wraz z tamtymi Żydami???

    •  

      pokaż komentarz

      @pitstone: pierwsze słyszę, pewnie inni też - rozwiń temat proszę

    •  

      pokaż komentarz

      @mieszalniapasz: W tym zbiorowym grobie znajduje również się pomnik Lenina który został postawiony przez Żydów z Jedwabnego po wkroczeniu Armii Czerwonej. W dniu kaźni, Żydów zmuszono aby rozwalili ten pomnik i skorupy z niego przeniesli z centrum Jewabnego w pobliże owej stodoły i wrzucili do dołu. Polscy archeolodzy odkryli w tym grobie głowę z pomnika Lenina jak i niemieckie łuski. Po tych odkryciach Żydzi zakazali dalszych prac badawczych...

    •  

      pokaż komentarz

      @surlin: Mam. I pozwolę sobie przytoczyć co ciekawsze fragmenty:

      Spisy wyborców odbywały się [tak] że pisali całą rodzinę jak starych tak i małoletnich [...] NKWD było w ruchu nie dano wprzód iść do kościoła, a zmuszano oddać wprzód głos [...]. Naganiacze byli miejscowi żydzi i donosiciele, po ulicach chodziły patrole z karabinami, ludność pod taką groźbą była bierna [...]” (Relacja Mariana Łojewskiego z Jedwabnego, Archiwum Hoovera, USA);

      Armię Czerwoną przyjmowali żydzi, którzy pobudowali bramy. Zmienili władzę starą, a zaprowadzili nową z pośród ludności miejscowej (żydzi i komuniści). Aresztowano policję, nauczycielstwo. Nałożyli podatki, pozabierali ziemię, bydło i rozdzielili biedniejszym. Rewizje odbywały się u zamożniejszych gospodarzy, zabierali meble, ubranie i rzeczy wartościowe, a po kilku dniach w nocy cicho aresztowali. Na zebrania zabierali siłą – opornych uznawali za tzw. wreditiela, aresztowali. [...] Komisja składała się z wojskowych i żydów i tamtejszych komunistów (jw. Relacja Józefa Rybickiego z Jedwabnego);

      Zaraz po wkroczeniu Armii Sowieckiej samorzutnie powstał komitet miejski, składający się z komunistów polskich (przewodniczący polak Krystowczyk Czesław, członkowie byli zaś żydzi), milicja składała się też z żydów komunistów (jw. Relacja Tadeusza Kiełczewskiego z Jedwabnego);

      Przed każdem aresztowaniem, które były wyłącznie nocą, przyjeżdżało kilku i miejscowa milicja, składająca się przeważnie z naszych żydków, otaczała dom aresztowanego, kilku wchodziło do mieszkania, aresztowanemu każą położyć się na podłogę; jeden przykłada broń do głowy, reszta natomiast przeprowadza szczegółową rewizję, zabierają wszystkie dokumenta, fotografie i wszystkie papiery [...] (jw. Relacja Antoniego Bledziewskiego ze wsi Makowskie, gm. Jedwabne).

      W okolicy istniała bardzo silna partyzantka polska. Zlikwidowano m.in. Szewielowa, komendanta NKWD w Jedwabnem, Lejba Guzowskiego, współpracownika NKWD, dyrektora „jewrejskiej niepełnej szkoły średniej” w Jedwabnem oraz oficera NKWD, prowadzącego śledztwa przeciwko Polakom.

      Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej 22 VI 1941 r. doszło tam do licznych samosądów na szczególnie gorliwych współpracownikach władzy sowieckiej. Znamienne, że mimo zachęt Niemców nie doszło jednak do drastycznych wystąpień przeciwko ludności żydowskiej, spośród której najbardziej gorliwi kolaboranci władzy sowieckiej uciekli na wschód razem z Armią Czerwoną.

      Podstawą rekonstrukcji tych wydarzeń stała się relacja Szmula Wasersztejna z 5 IV 1945 r., złożona w Żydowskiej Komisji Historycznej w Białymstoku w języku żydowskim. Wszystko wskazuje jednak na to, że nie był on bezpośrednim świadkiem zbrodni. Nawet z pobieżnej analizy jego relacji wynika, że zawiera ona bardzo dużo informacji nieprawdziwych i podstawowych sprzeczności. Otóż w całym rejonie jedwabieńskim (w Jedwabnem, Wiźnie, Stawiskach i innych miejscowościach) podczas okupacji sowieckiej mieszkało zaledwie 1 400 Żydów. W samym Jedwabnem było ich zaś tylko 562. Wiemy, że część z nich uciekła przed Niemcami do Łomży i innych miasteczek lub dalej na wschód, wielu młodych mężczyzn powołano jeszcze przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej do Armii Czerwonej. Ponadto wiemy, że do listopada 1942 r. mieszkało w Jedwabnem ok. 100-200 miejscowych Żydów (uratowanych 10 lipca 1941 r. przez swych polskich sąsiadów) i nie byli oni niepokojeni przez Polaków. Liczba 1 600 ofiar jest zatem nieprawdziwa – była bowiem 4-5 razy niższa.

      Nieprawdziwa jest też opowieść Wasersztejna o „naradzie” gestapowców z władzami miasteczka, albowiem takich nie było (przedstawiciele polskich władz przedwojennych zostali aresztowani przez NKWD i ślad po nich zaginął, władze z okresu okupacji sowieckiej uciekły). Niemcy, będąc wówczas u szczytu potęgi, nie odbywali żadnych „narad” z przedstawicielami lokalnych społeczności, którzy w dodatku mogli kategorycznie sprzeciwiać się ich koncepcjom, co zrobić z Żydami. Takie opowieści są całkowicie niezgodne z ówczesnymi realiami i wypaczają obraz stosunków panujących podczas II wojny światowej.

      http://www.bibula.com/?p=64317

      Kopaliśmy dalej, pokazała się głowa z pomnika Lenina, a pod nią kości spoczywające w układzie anatomicznym. Rabin Ekstein, który naszą pracę nadzorował, pozwolił (sic!!!!) te kości za pomocą pędzelka odsłonić i obejrzeć. Były nadpalone. Czyli szczątki te były już zakopane, kiedy płonęła stodoła.

      nie mówiąc już nawet o zeznaniach jego "naocznego świadka" Monachema Finkelsteina, który twierdził, że na własne oczy widział 3300 ludzi spalonych w tej jedwabinskiej stodole, a podaną przez prof. Kolę maksymalną liczbą 400 ofiar.

      Fotki pomnika:
      http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35241,11970247,Pomnik_Lenina_z_ekshumacji_w_Jedwabnem_trafi_do_Muzeum.html

    •  

      pokaż komentarz

      @pitstone: Dzięki, to rzuca trochę inne światło na proces z czasów stalinowskich.

    •  

      pokaż komentarz

      Dzięki, to rzuca trochę inne światło na proces z czasów stalinowskich

      @surlin: Zgadza się. Tym badziej że rozwalenie i zakopanie takiego pomnika pewnie nie uzyskało zbyt wielkiej aprobaty wśród powojennych śledczych władzy sowieckej.
      Generalnie to tę sprawę jak i całą genezę powinno się dokładnie wyjaśnić. Szkoda tylko że Żydzi blokują przeprowadzenie pełnej ekshumacji i badań.

    •  

      pokaż komentarz

      @pitstone:
      Edit: Zapomniałem dodać linka do polemiki z wywiadem "Rz" z archeologiem Andrzejem Kolą, który kierował pracami ekshumacyjnymi w Jedwabnem. Też ciekawe:

      W laboratorium profesor Kola i jego współpracownice pozwolili mi obejrzeć znaleziska, których konserwację właśnie zakończono. Duża liczba monet: większość polskich, srebrnych. Kilka dziesięciozłotówek i pięciozłotówek tak spiekło się od żaru w bryłę, że z trudem dały się rozdzielić. Trochę miedziaków, ale i kilkanaście złotych pięcio- i dziesięciorublówek. Ślubne obrączki. Kilka zegarków kieszonkowych. Klucze. Kluczyki do szafek. Sprzączki, guziki, agrafki, zapinki. Złota bransoleta. Spinka do tałesu, chusty modlitewnej, ciężka, złota, kunsztownej roboty. Bębenek z maszyny do szycia. Nóż rozpoznany przez rabinów jako nóż rzezaka. Ten nóż potwierdza relacje, że na czele pochodu, któremu kazano obnosić fragmenty pomnika Lenina, postawiono rabina i właśnie rzezaka. Gdzie znajdowaliście te przedmioty?

      Znajdowaliśmy je zarówno w wierzchnich partiach obu mogił, ale - zaznaczam - tylko tych, które wolno nam było eksplorować, jak i w obrębie stodoły, jako rzeczy luźne. Część w dwóch śmietniskach, płytkich - do 60 cm - zagłębieniach, do których na końcu zostało wrzucone to, czego nie zgarnięto wcześniej do zewnętrznego grobu. Nic nie wydobywaliśmy z głębszych pokładów mogił, bo do nich nie pozwolono nam zajrzeć. Przy szkieletach na pewno jest jeszcze wiele przedmiotów.

      Gdy stwierdziliśmy, że wewnętrzny grób ma regularny kształt, zaproponowaliśmy rabinowi Eksteinowi, żeby pozwolił wykopać studzienkę obok mogiły, co pozwoli ocenić jej głębokość. Mając doświadczenie z prac przy cmentarzach katyńskich, mogliśmy w ten sposób szacunkowo ustalić przynajmniej przybliżoną liczbę pochowanych tam ludzi. Określiliśmy ją na 40 do 50 osób. To by odpowiadało zeznaniom o tej pierwszej grupie Żydów, która z rabinem na czele została wyprowadzona z rynku w stronę cmentarza.

      Zapomniał jednak Kaczyński że ten sam świadek, Leon Dziedzic również twierdzi że na własne oczy widział jak Polacy obrabowywali zwłoki ofiar, i w związku z tym jest kłamcą, ponieważ ekshumacja odkryła w grobie ofiar cenne przedmioty, czyli można z tego wywnioskować, że ani Polacy ani Niemcy nie zajmowali się tam żadnym rabunkiem. Więc Dziedzic nie jest świadkiem wiarygodnym.

      full:
      http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_227.html

    •  

      pokaż komentarz

      Generalnie to tę sprawę jak i całą genezę powinno się dokładnie wyjaśnić. Szkoda tylko że Żydzi blokują przeprowadzenie pełnej ekshumacji i badań.

      @pitstone: To może być trudne, z uwagi na wciąż jeszcze spory "potencjał" tej maskirowki dla ruskich.

  •  

    pokaż komentarz

    @Filipix Za wiki.

    W postanowieniu stwierdzono, iż grupę co najmniej 40 osób zabito w nieustalony sposób. 30 maja 2001 r. na polecenie Ministra Sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego rozpoczęto czynności ekshumacyjne, jednak „zabroniono podnoszenia kości”. „Eksperci wskazali, że nakazany sposób postępowania wyklucza możliwość udzielenia odpowiedzi na szereg istotnych pytań, np. co do ilości zwłok oraz przyczyn śmierci poszczególnych ofiar”[29]. Kwestię ekshumacji konsultowano ze stroną żydowską. Rabin Warszawy i Łodzi Michael Schudrich powiedział: „Szacunek dla kości naszych ofiar jest dla nas ważniejszy niż wiedza, kto zginął i jak, kto zabił i jak”.

    Więc czemu jest nagonka na Lecha? WTF?

  •  

    pokaż komentarz

    Nie rozumiem postaw obu stron: środowisko gazety wyborczej każe nam jako całemu narodowi przepraszać za coś co wydarzyło się z inicjatywy i na terenie III Rzeszy. Z drugiej strony "dumni Polacy" na siłę próbują zaprzeczyć temu, że i Polacy potrafili zabijać i brali udział w tych wydarzeniach. Nie można przeczyć temu, że np. taki Dzierżyński był Polakiem,choć przyczynił się przecież do masowych mordów. Tak samo naprzeciwko: większość NKWD to byli Żydzi odpowiedzialni za dużo większe rzeźnie niż te, które były dokonywane przez SS. Szkoda, że nie potrafimy dzisiaj spojrzeć obiektywnie na fakty historyczne, a tylko przerzucamy się Gónwem.