•  

    pokaż komentarz

    Ale przynajmniej nie musisz znać tureckiego biegle w mowie i w piśmie.

    •  

      pokaż komentarz

      @shido: a to się na rozmowie okaże :)

    •  

      pokaż komentarz

      @shido: a to luuz. To biorę. Już się przejmowałem, że mój poziom tureckiego jest za niski :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @shido: zajebioza, mieszkam 437km od miejsca zatrudnienia, ale zadzieram kiece i lecę, toż to jak w lotto wygrać

    •  
      k..........e

      +11

      pokaż komentarz

      ****WYJAŚNIENIE****

      Wybaczcie, że podpinam się pod pierwszy komentarz, ale pewnego razu odpisałem pracodawcy na bardzo podobne ogłoszenie które również znalazły śmieszki z wykopu. Po odpowiedzi pracodawcy okazało się, że podane w ofercie pola wynagrodzenia oraz etatu są dosłownie wyssane z palca a wynagrodzenie uzależnione jest od umiejętności ubiegającego się o stanowisko (podlegało negocjacji). Ponadto UPy w wypadku stworzenia ogłoszenia wymagają podania stawkę wynagrodzenia.
      Tak więc ZAKOP za informację nieprawdziwą.

    •  
      k..........e

      +60

      pokaż komentarz

      P.S Nie mogę już edytować, na potwierdzenie moich słów załączam screena korespondencji prowadzonej między mną a pracodawcą ogłaszającym się w UP.

    •  

      pokaż komentarz

      @kaskaderMike: kolego, a skąd masz pewność że nieprawdziwa? Zamieszczałeś to ogłoszenie, albo kontaktowałeś się z tymi którzy je zamieszczali? Nie - a więc nie możesz tak frywolnie przyjmować że informacja jest nieprawdziwa! Gdyby faktycznie były tam obostrzenia, tak jak w przypadku stanowiska programisty o którym pisałeś, to kwota nie wynosiła by 1000zł, tylko ~1600zł brutto - tyle wynosi płaca minimalna. Tu jest umowa zlecenie - więc teoretycznie pracodawca może wpisać dowolną kwotę. Z ciekawości wszedłem na lokalny PUP - w ofertach pracy pełne spektrum stawek, zaczynając od 5,57zł brutto :P
      Część z nich z pewnością jest "dla picu", ale nie wszystkie :)

    •  
      k..........e

      +3

      pokaż komentarz

      @r3ll: Równie dobrze mogę powiedzieć, że skąd pewność, że prawdziwa? Identyczne ogłoszenia ukazują się regularnie na wykopie i ludzie wykopują a potem okazuje się, że kwota wynagrodzenia jest różna od stanu faktycznego i to często kilkukrotnie razy wyższa. Wystosowałem już wiadomość do ogłoszeniodawcy, czekam na odpowiedź.

    •  

      pokaż komentarz

      @kaskaderMike: na moje oko zainteresowałeś babkę poczuciem humoru i Cię podrywa

    •  

      pokaż komentarz

      @kaskaderMike:
      jaaasne, to zacznij negocjować od 3 tys w dół bo w górę to wiadomo jaka będzie reakcja i zobaczymy na ilu skończysz, pewnie na 1100;
      wymagać wymagają ale nie koniecznie musi być to opublikowane

    •  

      pokaż komentarz

      @kaskaderMike: pewnie, norma w naszym kraju. Nie podajmy ile oferujemy, może kandydat będzie chciał mniej. Jeszcze mogę zrozumieć, że jak nie ma wymaganego pola, to nie podadzą, bo nie lubią. Ale jak już trzeba, to niech wpiszą prawdę. Wstydzą się tego ile płacą?

    •  

      pokaż komentarz

      @shido: A uprawnienia na wózki widłowe masz ?

    •  
      k..........e

      0

      pokaż komentarz

      @pumapunku: Trochę to przykre, że masz takie podejście. Wszak swoją pierwszą pracę bez żadnego wcześniejszego doświadczenia poszukiwałem również przez UP, również podana była podobna stawka (1111 zł netto) a skończyłem negocjacje na 2.500 zł netto przez 3 miesięczny okres próbny, potem wraz ze stażem pracy stawka wzrastała kolejno o 200 i 300 złotych + premia. Tak więc nie wszędzie jest tak tragicznie i nie warto nastawiać się do każdej pracy, że "na pewno nie dostanę więcej niż 1200", bo wtedy rzeczywiście więcej nie otrzymasz.

      @leone: Moim zdaniem jeżeli trafisz na firmę z prawdziwego zdarzenia to możesz liczyć na warunki zatrudnienia z prawdziwego zdarzenia, w tym wypłatę. Imo warto przestać myśleć stereotypowo.

    •  

      pokaż komentarz

      @kaskaderMike:
      ja negocjacyjnie podchodzę dosyć jasno, mówię sobie, że np. poniżej 2500zł na rękę nie schodzę; niejednoktotnie spotkałem się na rozmowach z drugą stroną kompletnie nie umiejącą negocjować (albo udającą, że nie potrafi) i często na pierwszy strzał mówiłem np. 3500zł z możliwością negocjacji warunków po czym druga strona stwierdzała, że ustali to z zarzadem i oddzwonią, oczywiście nikt nie oddzwaniał; z kolei jak wytłumaczyłem dlaczego chce tyle i ew. co pozwoliłoby mi zastąpić ten pieniądz to negocjacje jakoś szły tzn. udało mi się zatrzymać samochód służbowy na weekendy albo otrzymać gps, albo modem gprs itp jak te drobiazgi zbierze się do kupy to miesięcznie można przyoszczędzić np. 300-400zł a pracodawcy często idą na te bajery;
      niestety chyba niektórzy pracodawcy podchodzą do tematu 0-1, czyli godzi się na takie warunki albo nie i szuka tak długo aż znajdzie delikwenta;
      bardzo łatwo to wykryć, kilka trudnych pytań i widać, że druga strona się miesza

    •  

      pokaż komentarz

      @kaskaderMike: To tłumaczenie jest bez sensu. Gość pisze, że wpisał najniższą krajową brutto. Ale po co? Żeby zniechęcić szukających? W jakim celu wpisał tą najniższą krajową? Bo nie chciało mu się wymyślać kwoty? To się nie trzyma kupy.

    •  
      k..........e

      0

      pokaż komentarz

      @cooles: Przecież napisała powód :)

    •  

      pokaż komentarz

      @cooles: jak chce zatrudnić np kogoś swojego, ale za dotację. To wtedy wpisują fikcyjne języki nawet ( ͡º ͜ʖ͡º).

  •  

    pokaż komentarz

    Papiery wysłane. Już zaczynam myśleć o założeniu rodziny.

  •  

    pokaż komentarz

    Hmm mówiła matka idź na prawo to nie, programowania się zachciało ehhh..

    •  

      pokaż komentarz

      @Honolulu: z tym prawem czy finansami to ja sie nie dziwie, akurat te wymienione kierunki w znacznej wiekszosci koncza osoby, ktorych szczytem mozliwosci jest byc biurwa ;)

      czy jeszcze kogos dziwi fakt, ze polskie dyplomy sa gowno warte? (nie wszystkie, ale 99.9999999%)

    •  

      pokaż komentarz

      @Honolulu: A po skończonym prawie pójdziesz na aplikację i wtedy to dopiero się kasa sypie:

      "Kancelaria prawna poszukuje aplikantów radcowskich chętnych do odbycia bezpłatnego stażu.

      Wymagania:
      - ukończony co najmniej I rok aplikacji,
      - umiejętność sporządzania opinii i pism oraz umów;
      - bardzo dobra znajomość języka angielskiego;
      - umiejętność prowadzenia sekretariatu;
      - dodatkowym atutem będzie doświadczenie w pracy w kancelarii oraz w prowadzeniu spraw sądowych.

      dla osób z najlepszymi wynikami pracy możliwość zatrudnienia po odbyciu stażu. "

      Oferta pracy w Warszawie ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @siRcatcha:
      powiedz mi po czym ty jestes, albo na co sie wybierasz to sie z ciebie posmiejemy
      [raczej to 2gie]

    •  
      B......k

      -2

      pokaż komentarz

      @uuugg: No ale aplikanci muszą staż mieć, więc co się dziwić :<

    •  

      pokaż komentarz

      @jedzbudynie: To się pośmiejcie ze mnie. Brak studiów w ogóle (tak olałem to szerokim strumieniem).
      Praca w zawodzie od ukończenia technikum. Obecnie pracuję 10km od miejsca pracy, jako specjalista, i mam 2000zł netto.
      Brutto jakieś 2600zł, pracuję pierwszy rok, oczywiście będą podwyżki. Powinienem zarabiać nawet więcej, ale to taki region i miasto gdzie bezrobocie duże i specjalnie dyktują takie a nie inne stawki żeby nie odmówić :)
      Jedynie dobra znajomość angielskiego i praktyka 6 letnia plus technikum mnie "ratują". Ale jak widać studia są "o kant dupy rozstrzaść" bo ludzie z magistrem często nie mają szans na takie stanowisko jak mam :)

    •  

      pokaż komentarz

      @siRcatcha: Z tego procentu wynika, że tak na oko, to każdy dyplom od pierwszej wojny światowej wyrobiony w naszym kraju to gówno. Na przyszłość ostrożniej dobieraj liczby, bo mimo, że każdy wie, że sam je wymysliłes, to głupio to wygląda.

    •  

      pokaż komentarz

      @Paparapet: no tak, wszystkie kierunki do jednego worka bo było jakieś ogłoszenie z Polski Z za 1k.
      Jak tak sie chwalisz ze po technikum zarabiasz 2k, ja zarabiam 6 netto bez wychodzenia z domu.

    •  

      pokaż komentarz

      @nekti: 6 netto, ładnie. Musisz mieszkać w dużym mieście. Warszawa?
      Poza tym wiadomo że w pierwszym roku pracy nie zarobię kokosów, ale mam możliwość rozwoju i zawodowego, i finansowego, i nie musiałem siedzieć kilka lat i wysłuchiwać głupot na studiach. Wystarczyło że miałem internet, silną wolę, i chęć nauki. Poza tym łapałem na początku każdą robotę, ale TYLKO - w zawodzie. I to finalnie opłaciło się bardziej niż siedzenie na studiach, tak wynika ze statystyki która mówi że 75% znajomych po studiach zwykłych lub magisterskich (a nawet doktoranckich) nie mają lub mają gorzej płatną pracę niż ja (a nie mam nawet skończonych 30 lat).
      EDIT: jak tak sobie policzyłem, to nie 75% a ponad 80%....

    •  

      pokaż komentarz

      @siRcatcha: Przykro mi, ale aby istniał 99,9999999 odsetek to wydanych dyplomów musiałoby być przynajmniej 1 000 000 000, niestety sporo jeszcze brakuje...

    •  
      M......y

      +3

      pokaż komentarz

      @nekti: Tylko 6 koła na mieszkaniówce?

    •  

      pokaż komentarz

      @nekti: 6 netto to ledwie na browara w mieście starcza : \

    •  

      pokaż komentarz

      @Paparapet: Nikt nie uważa, że papier daje pracę, ale jest potwierdzeniem pewnej wiedzy. Jeśli dyplom pochodzi z Wyższej Szkoły Kroju i Szycia w Kozidupce, to zbyt wiele ten papier wart nie jest. Jest jednak wiele uczelni, których papier jest świadectwem posiadania nietrywialnej wiedzy.
      To, że Twoi znajomi mają "jakieś" wyższe wykształcenie i pomimo tego nie potrafią dobrze zarobić to jest ich wina. Mozliwe, że wybrali kierunek beznajdziejny, albo brakuje im szeregu innych pożądanych cech. Prace, które są dostepne dla wyżej wykształconych wymagają nieraz umięjetności miekkich, których niektórzy nie posiadają i studiowanie tego nie zmieni.
      Wśród moich znajomych jest za to zupełnie inaczej - większość osób, która jest na studiach, już podczas nich znajduje pracę za pieniądze przekraczające Twoje zarobki. Niektórzy osiągają je pracując w niepełnym wymiarze godzin. Oczywiście mam kumpli, którzy nie skończyli studiów (baa, niektórzy nawet ich nie zaczęli) a zarabiają w okolizach średniej krajowej (najczęściej obsługa nieco cięższych maszyn na budowie).
      Aby nie pozostać gołosłownym, właśnie zapoznałem się z ofertę, w której nie wymagają żadnego doświadczenia. Warunkiem jest ukończona matematyka, dobry język angielski (B2+, albo C1) oraz ukończony półroczny kurs VBA. Zatem wiedza i praktyka wymagana do tego stanowiska w całości jest przekazywana na mojej uczelni. Płaca, w zalezności od negocjacji na rozmowie, zawiera się w przedziale 4000 do 5000 brutto. Jeśli ktoś spełnia te wymagania i jest z Krakowa to zapraszam na priv o więcej szczegółów ;)
      2000zł netto to można zarobić nie mając żadnych kwalifikacji, a jedynie będąc miłym i mieć ładną buzię, stąd też nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.
      Jeśli uważasz, że "na studiach słuchałbyś jedynie o głupotach" to znaczy, że dość wąskie masz zainteresowania - skoro wszystko dla Ciebie to głupoty. Wszak prawie o wszytkim można na pewnych studiach posłuchać.
      P.S.
      Możesz chyba zdradzić jaka to posada daje Ci możliwości rozwoju zawodowego bez żadnych studiów, a o której na żadnych studiach posłuchać nie można? :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Banaszek:

      No ale aplikanci muszą staż mieć, więc co się dziwić :<
      No nie, nie muszą.
      Muszą jedynie odbyć praktyki w sądach i prokuraturze na I roku. Ponadto muszą mieć patrona - ale bardzo często jest to patron "na papierze", z którym widzą się raz na rok i absolutnie nie mają obowiązku świadczyć na jego rzecz "bezpłatnej pracy".

      Inna sprawa, że wielu aplikantów - zwłaszcza takich "aspirujących", świeżo oderwanych od pługa w KoziejDupce i śliniących sią na samą myśl, że niedługo plebs będzie mówił do nich per "panie mecenasie" - daje się dymać cwanym meckom i haruje za free albo miskę ryżu.

      Ja też jako aplikant dostałem X ofert w stylu "praca za friko albo 1000 netto". Szczytem był mecenas, który przez 40 minut maglował mnie ze szczegółów mojego CV, by na końcu stwierdzić, że jest super i oferuje mi... "bezpłatną pracę" na pełen etat. W każdym przypadku kończyło się to z mojej strony identycznie: uprzejmym "bardzo dziękuję, do widzenia" połączonym z trochę mniej uprzejmym jebnięciem drzwiami kancelarii.

      I nie ukrywam, było ciężko - czasem musiałem jeść tynk ze ścian, czasem zadłużać się w banku, pracy szukałem wiele miesięcy - ale ostatecznie znalazłem przyzwoitą i mogę spojrzeć sobie przy goleniu w twarz, nie czując się jak biały murzyn.

    •  

      pokaż komentarz

      @kondiz: Kurs VBA, czy VCA?
      Bo ja znam tylko ten drugi, ja mam C1 kategorię językową :)
      Co do większości się zgadzam, masz rację. jest jednak jak zwykle "ale".
      A w sumie to nie jedno, jednym jest miejsce zamieszkania.
      Drugim, jest typ specjalizacji, są zawody bardziej i mniej potrzebne (pożądane).
      I do tego zmierzam, po co młodzi ludzie idą na byle jakie studia, które marnują ich czas i pieniądze, i dają bezwartościowy zupełnie papierek?
      Chciałbym żeby młodzi i ich rodzice zrozumieli że studia "byle jakie"/"Oby mieć papier" to największe gowno w jakie można się wpakować, i tylko to chciałem swoimi słowami przekazać Wam i wszystkim pozostałym.
      Nie uważam że na każdych studiach uczy się głupot, mam na myśli większość, przepraszam że nie wspomniałem o tym wcześniej, mój błąd..
      Zainteresowania mam bardzo szerokie, moja posada to specjalista do spraw testów, ale reszta to tajemnica handlowa i patenty, których zdradzić mi w/g. aneksu do umowy - nie wolno.

    •  

      pokaż komentarz

      @kondiz: powiedz conieco wiecej o tej pracy gdzie trzeba umiec vba - na czym dokladnie polega i co sie robi, znajomosc sql i bardzo dobre wyniki na studiach idą na +?

    •  

      pokaż komentarz

      @kodi1911: To jest praca, w której nie wymagają doświadczenia, stąd też nie jest to praca odpowiedzialna. Nic twórczeego tam pewnie nie będzie, ale obędziesz się z językiem, przeklepiesz kilka modeli do Excela i zdobędziesz pierwsze doświadczenie (przy czym dość dobrze płatne). Myślę, że tego typu prac jest sporo, tylko trzeba dobrze poszukać. Moja dziewczyna pracuje w HR i co chwilkę pokazuje mi tego typu oferty. Duże firmy umieszczają tego typu oferty na swoich stronach, a że spływ jest za mały, to wynajmują mniejsze firmy HR, aby znalazły im odpowiednich kandydatów.
      Odnośnie ocen, w opini mojej dziewczyny dobre oceny w ogólności niewiele dają. Nie wszystko jednak jest tak zaniedbywalne, jeśli na przykład widzisz, że potrzebują VBA, czy SQL, to możesz napisac w CV, że miałeś bardzo dobry z Baz Danych czy coś takiego. Większość HRów może nie połaczyć Bazy Danych z VBA, więc czasem warto jakoś spytnie to przemycić. Jeśli jesteś z Krakowa to odezwij się na mojego spam maila, kondiz@tlen.pl, a ja przekażę mojej dziewczynie się z Tobą skontaktować. Pewnie na początku prześle Ci tę ofertę, a jak będziesz zainteresowany to poprosi Cię o CV. Jak będziesz spełniał wymienione przeze mnei wymagania, to zadzowni i postara się to zweryfikować ;)

    •  
      j.......t

      0

      pokaż komentarz

      @kondiz:

      Jeśli uważasz, że "na studiach słuchałbyś jedynie o głupotach" to znaczy, że dość wąskie masz zainteresowania

      Przesadzasz w drugą stronę. Jestem programistą samoukiem, obecnie pracuję przy sporym projekcie i robię przy okazji za kierownika dla kilku ludzi. Mam średnie wykształcenie. Nie chciałem kończyć informatyki, bo to w pewnym sensie, nudny kierunek dla mnie. Z informatyki interesuje mnie tylko programowanie i po prostu traciłbym czas ucząc się rzeczy, których nie chcę znać i które w pracy nie są mi potrzebne (nawet tej przyszłej, wymarzonej). Nie mam wąskich horyzontów, bo rozwijam się w wielu kierunkach i moje życie zawodowe tylko na tym zyskuje. Nie nauczą na studiach (informatyka) jak się zachować, jak się ubrać z klasą, jak zainwestować zarobione pieniądze, czy specyfiki branży, w jakiej przyjdzie pracować po zakończeniu nauki. Jeśli ktoś chce zostać wybitnym specjalistą, wymyślić nowy język programowania, programować zderzacze hadronów, to studia pewnie się przydadzą. 80% (dane z tzw dupy) nie potrzeba studiów, żeby robić coś pożytecznego i zarabiać na tym przyzwoite pieniądze.

      Warunkiem jest ukończona matematyka, dobry język angielski (B2+, albo C1) oraz ukończony półroczny kurs VBA. Zatem wiedza i praktyka wymagana do tego stanowiska w całości jest przekazywana na mojej uczelni. Płaca, w zalezności od negocjacji na rozmowie, zawiera się w przedziale 4000 do 5000 brutto

      No i bym z tymi szerokimi horyzontami zarabiał sporo mniej niż teraz :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Honolulu: Mam znajomą na prawie. Żeby dojść do czegoś w po tych studiach musisz za psie pieniądze (o ile nie darmo te tak śmiesznie zwane staże/praktyki) robić pare lat, żeby mieć stosowne kwalifikacje. Także nie jest tak kolorowo.

    •  

      pokaż komentarz

      @jackograt: Celowo nie podałem oferty pracy po informatyce. Po TCSie, wiekszość informatyków wyjeżdza do Californi, bo polskich firm po prostu nie stać na tego typu specjalistów. Zresztą to była ofarta dla kogoś bez doświadczenia. Nawet informatycy w Polsce zarabiają co najwyżej 6 tysięcy brutto bez doświadczenia (może poza bardzo, bardzo wąską grupą).

    •  

      pokaż komentarz

      @Paparapet: nie wiem czy wiesz, ale w wielu "korporacjach" jest wymagane wyksztalcenie wyzsze, tam dopiero sie zaczyna zarabiac prawdziwy hajs.
      bo mozesz miec dosw zawodowe, byc lepszym od innych ale psujesz im statystyke co do "wyksztalconych", a uwierz mi oni naprawde zwracaja uwage na to

      bez studiow zamyka ci sie wiele sciezek kariery w danej firmie

      pokaż spoiler no chyba ze twoj ojciec jest prezesem

    •  

      pokaż komentarz

      @kondiz: tcs? Cóż to?
      @jedzbudynie: prawda, a im wieksza korpo tym bardziej. Najlepiej rozpoczac studia w pl, a skonczyc za granica.

    •  
      j.......t

      0

      pokaż komentarz

      @kondiz: Nadal sądzę, że mówisz nie o większości, tylko o wybitych jednostkach. Jest ich stosunkowo niewiele. Informatykę kończą rocznie tysiące ludzi i z bezpośredniej obserwacji wiem, że dużo osób wybrało te studia bez przekonania i bez wizji tego, co chcą robić przez, dajmy na to, następnych 15 lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @jedzbudynie: Pracuję w dużej międzynarodowej korporacji, nie mam tam żadnych znajomych/rodziny.
      I co 'teras' ;) ?

    •  

      pokaż komentarz

      @kondiz: zastanawiałem się, jak to waśnie jest. Jeśli chodzi o pracę związaną z informatyką, to wielu uważa, że liczy się doświadczenie, a nie papier. A mimo to, jest to jeden z najbardziej obleganych kierunków.

      Nikt nie uważa, że papier daje pracę, ale jest potwierdzeniem pewnej wiedzy.
      Wiedzy zazwyczaj wtłoczonej i wykutej, a to ma mały związek z prawdziwym rozumieniem tematu. Widziałem wielu absolwentów, którzy mieli fajne wykształcenie, a jak się ich posadziło przed konkretnym problemem, to wymiękali, bo nie potrafili podejść do niego kreatywnie. Zaletą doświadczenia jest to, że musiałeś pokonać już trochę przeszkód, nauczyłeś się myśleć. Papierek (studia) Ci tego niestety nie da.

      jeśli na przykład widzisz, że potrzebują VBA, czy SQL, to możesz napisac w CV, że miałeś bardzo dobry z Baz Danych czy coś takiego
      Może to zadziała na panie z HR, ale jeśli CV przejdzie przez ręce programisty, to raczej to nie będzie plus. Z tej prostej przyczyny, że wygląda to tak, jakbyś się chwalił, a nie ma czym. Nie jest tajemnicą, że zazwyczaj na uczelniach bazy danych są ciut "nie na czasie", więc dobra ocena nic konkretnego nie świadczy. Nie wspominając o tym, że w Polsce tak powszechne jest ściąganie i kombinowanie. Już lepiej byłoby napisać SQL - średniozaawansowany i pozwolić się sprawdzić przez rekrutującego.

      Duże firmy umieszczają tego typu oferty na swoich stronach, a że spływ jest za mały, to wynajmują mniejsze firmy HR, aby znalazły im odpowiednich kandydatów.
      Ja mam jakiegoś pecha do firm HR, szczególnie do headhunterów w nich pracujących. Dostaję dość często od nich różne oferty, ale jak próbuję się czegoś dowiedzieć, to okazuje się, że mam wysłać cv, najlepiej list motywacyjny, umówić się na rozmowę i być może wtedy mi łaskawie powiedzą, jakie są widełki, podadzą konkretne szczegóły odnośnie pracy (bo mnie mało interesuje 'możliwość rozwoju', 'fajna atmosfera', 'wewnętrzne szkolenia'). Szkoda mojego czasu na to.

    •  

      pokaż komentarz

      @leone: W sumię to chce się odnieść tylko do dwóch Twoich komentarzy. Nigdzie nie sądziłem, ze papier jest lepszy niż doświadczenie, a nawet twierdzę przeciwnie. Problem w tym, że papier + doświadczenie jest z pewnością lepszy, niż samo doświadczenia (a już na pewno nie jest gorszy). Zresztą ja pisałem dość ogólnie, a Ty zaczepiłeś się dość nietypowej, odbiegającej od pozostałej dziedziny - informatyki. Jeśli chodzi o tę dziedzinę, to większość moich znajomych jest wybitna i siedzą w algorytmice, później wyjeżdżając do fejsa, czy google'a. Wiem, że ich uczelnia przygotowuje dość dobrze (szczególnie pierwsze dwa lata). Nie wiem jak uczelnia przygotowuje do stanowisk administracyjnych.
      Ma, też znajomych którzy nie siedzą na informatyce teoretycznej, ale skończyli solidne samogłoski na AGH. Ci też wydają się dość dobrze obeznani już na samym początku pracy i wszyscy oni już pierwszą pracę podejmuję za średnią krajową.
      Napisałem dość wyraźnie, że oceny nie wiele dają i raczej nie robią wrażenia, ale nie jest to zupełnie nie istotne. Według mnie o wiele większe wrażenie robi wpisanie w osiagnieciach stypendium (mówi w końcu o pewnej solidności), ale na pojedyńcze, mocne punktu też można zwrócić przecież uwagę.
      Wydaje mi się, że Bazy Danych 1 i Bazy Danych 2, które są przeprowadzane na mojej uczelni (UJ), na pierwszym roku znacząco przewyższają wiadomości zawarte w internetowych tutorialach. Trzeba też oddać sporo zadań na zaliczenie i nie widzę, aby programista (czy HR) miał uznać 5.0 z tego przedmiotu za nieistotną.
      @Qrystus http://tcs.uj.edu.pl/ - Theoretical Computer Science at Jagiellonian, dość mocna informatyka, być może najlepsza w Polsce, a na pewno już w top3. W zasadzie połowa mojej klasy z liceum tam się wybrała i znacząca część z nich zarabia rocznie grubo ponad ćwierć miliona ;) (niestety na obczyźnie)

    •  

      pokaż komentarz

      @kondiz: Tylko wiesz - jeśli chcesz papier, to siłą rzeczy nie dasz rady zdobyć tyle doświadczenia co jakbyś się zajął tylko pracą i zdobywaniem umiejętności. Zastanawiam się, kto jest bardziej cennym nabytkiem - ktoś po skończonych studiach i 1-2 latach doświadczenia, czy ktoś z 4-6 latami doświadczenia. Stawiam jednak na tę drugą osobę.

      Pisałem o informatyce, bo niestety w wielu innych dziedzinach trudno bez studiów czy innych podobnych szkół - nauczyciel, chemik, adwokat - bez papierka nie wiele osiągną. Ale skoro wspominałeś też o tematach związanych z informatyką, to znaczy że tą branżę też brałeś pod uwagę.

      Wydaje mi się, że Bazy Danych 1 i Bazy Danych 2, które są przeprowadzane na mojej uczelni (UJ), na pierwszym roku znacząco przewyższają wiadomości zawarte w internetowych tutorialach.
      Pewnie przewyższają tutoriale które wyskakują w google po wpisaniu "sql tutorial". Ale jest multum rzeczywiście dobrze prowadzonych blogów, stron z kursami, gdzie można znaleźć wiele informacji, często dość szczegółowych. Nie wspominając o tym, że wszelka dokumentacja to wielki przyjaciel.

      A co do znajomych - tutaj nie ma reguły. Znam ludzi, którzy bez studiów dostali się do Googla, znam takich, którzy po studiach (na AGH) zastanawiają się nad pracą nauczyciela, bo nic innego nie mogą znaleźć.

  •  

    pokaż komentarz

    Kto myśli że pracodawcy śpią na pieniądzach i używają ich jako taśmy toaletowej a pracownikom płacą tysiąc bo chcą ich sprowadzić do parteru? A powiem Wam że sam planuję kogoś zatrudnić, ale boję sie wymagań przyszłych pracowników którzy będą chcieli umowy o pracę, dwóch koła i firmowego iPhona... A robić to nie ma komu.

  •  

    pokaż komentarz

    Poważnie nadal myślicie że pracodawcy dają ogłoszenia do urzędów pracy by znaleźć pracownika, a bezrobotni tam chodzą by znaleźć pracę?

1 2 3 4 5 6 7 ... 13 14 następna