•  

    pokaż komentarz

    oj naciągają naciągają, ostatnio teść przyniósł z takiego "pokazu" kołdry i umowę na 3500 zeta/36 m-cy :) teściowa to myślałem że go z domu wy@#$%!@@li

  •  

    pokaż komentarz

    Swego czasu teściowa zaciągnęła mnie z żoną na pokaz garnków, czy też robota kuchennego. Od razu wiedziałem na co idę, ale zawsze byłem ciekaw jak to wygląda i jak zadziała na mnie taka technika manipulacji. Wynajęta sala w restauracji, 4 albo 5 stolików więc bardzo kameralnie, do tego prowadząca była całkiem całkiem, przynajmniej popatrzeć było można. Najpierw przywitanie i wręczenie upominków - wyglądało to jak wręczenie nagrody za jakieś szczególne osiągnięcia - oklaski, gratulacje, żenada, ale część ludzi widać robiła to, jakby faktycznie było to jakieś wyróżnienie. Upominek to walizka sztućców dla osoby zaproszonej, więc jedna na stolik. Oczywiście nic szczególnego, ale sztućce mam w domu, czasem się przydają, choć czuć chińszczyzną (bynajmniej nie kuchnią chińską). Do tego kupony - ze zniżka na prezentowany produkt, dziwnym trafem na każdym stoliku tylko jedna osoba trafiała na dużą obniżkę...
    Po uroczystym wręczeniu upominków prowadząca przeszła pokrętnie do konkretów - jak bardzo cenią państwo swoje zdrowie, ile wydają na leki, ile skłonni są wydać na to, by się dobrze czuć. Ludzie przeważnie starsi, więc temat trafiony... no to policzyła ile mniej więcej "kosztuje zdrowie". Potem kontynuowała, że wiele z chorób można zwalczyć, złagodzić, zapobiec przez zdrowe odżywianie. I tu się zaczęło... nasz robot potrafi to i tamto, zmieli ząbek czosnku, zamrożone mięso itd. Takie "will it blend".
    Następnie kilka efektownych sztuczek, np zmielenie składników na zupę i zalanie wrzątkiem - podobno zwykłe naczynia trzasną, a to nie (nie mam doświadczenia w tej materii). Mnie średnio wzruszyło, ale na starszych ludziach, którzy trochę mają doświadczenia, całkiem spore wrażenie. Potem historia z pieczeniem piernika na patelni (szczerze, to nawet na mnie zrobiło trochę wrażenia, bo szybko i bardzo smaczny), a w trakcie pieczenia - przerwa na kawę, przekąski, napoje.. A prowadząca zbierała kolejne plusy zagadując wybrane osoby...
    Dalej znów kilka sztuczek, jak "nożem poteflonie", trzymanie pustej patelni na gazie i zalanie zimną wodą - promowane produkty dawały radę, przynajmniej na pokazie. Na ludziach wywarło niezłe wrażenie...
    W końcu pokaz zbliżał się do finału - znów teksty o zdrowiu, o tym, ile to leczenie, ile zdrowe odżywianie, do tego dodała wyliczenie, ile kosztują dobre naczynia do takich zastosowań, które właśnie pokazała. Suma wyszła jakaś kosmiczna, ludzie potakiwali, tylko mi chyba przyszło na myśl, że ludzie - naczynia macie, zbierane latami, bo nikt nie kupuje wszystkiego na raz, więc obciążenie kieszeni jest prawie niezauważalne... no ale to akurat zostało skrzętnie przemilczane. Taka mantra - zdrowie, oszczędności, zdrowie, ułatwienie, zdrowie, jesteście wyjątkowi - tylko dla Was taka oferta, zdrowie, trwałość.
    W końcu cena... spodziewałem się kilku tysięcy, ale ładna pani posługiwała się dużym kalibrem - kwota była pięciocyfrowa, chyba 12 czy 14 tys. Znów mantra o oszczędzaniu - kupujecie raz na zawsze, zdrowie, oszczędność, RATY, zazdrość sąsiadów (!), zdrowie, prestiż.... No i przerwa na obiad, połączona z uprzejmą prośbą o to, by każdy z uczestników zanotował dane pięciu osób z numerami telefonów, tak aby "z naszego polecenia" móc zaoferować temu komuś, jako osobie godnej tego zaszczytu, zaproszenie na kolejny pokaz. Oczywiście wypisałem, łącznie z kotem szwagierki i numerami telefonów z mojego osobistego /dev/random :) Powodzenia w dzwonieniu!
    W trakcie obiadu zaczęła podchodzić do stolików i pytać o decyzję... "Dobry ruch" chciało by się zakrzyknąć, bo ludzie wzięci niejako na stronę, podczas rozmowy prawie że w cztery oczy (w sumie to w osiem), jedząc darmowy obiad, mają poczucie, że coś są pani winni... Poufne rozmowy, np. są dla nas państwo szczególnymi klientami, do tego ten kupon ze zniżką... wiem, że nie powinnam, ale chyba zaryzykuję ze się szefowie zdenerwują i dam jeszcze jakiś upust (ale to tajemnica!). No i stolik numer 1 kupił cały komplet. Potem stolik nr 2, robot i jakieś elementy z zestawu, też kilka pensji poszło. Potem nasz stolik - przyznam, że doskonale wiedząc o większości tych technik manipulacji, ciężko było powiedzieć nie, gdy ładna pani prawie ze łzami pytała, dlaczego? A co ze zdrowiem? Czy państwa nie przekonałam? A kwestia pieniędzy? Przecież są raty, bardzo korzystne, nie trzeba płacić teraz. Aż się jej żal robiło, a do tego wiesz, że się inni ludzie patrzą i myślą - ale niewdzięcznicy, żrą darmowy posiłek, ona się stara a oni nic! Teściowa z żoną zaczynają mięknąć, ale gdy laska zostawia nas na kilka minut na zastanowienie, musiałem im przypomnieć, że to jest chore, cena głupiej patelni z pokrywką to ponad 2000, a robota chyba 5000, bo już o tym myślały, a do tego szybka instrukcja jak prezenterka na nie wpływa i manipuluje. Gdy wróciła do naszego stolika, już nic nie ugrała.
    Widać teściowa żałowała, ale po wyjściu, po minucie zapytałem - a pamiętacie nazwę firmy? Nikt z nas nie pamiętał.
    Nigdy więcej...

    TL;DR
    Wielkie pranie mózgów.

    •  
      s....4

      +26

      pokaż komentarz

      @ikov: Darmowy obiad... może też pójdę na takie coś.

    •  

      pokaż komentarz

      Darmowy obiad... może też pójdę na takie coś.

      @sisel4: Podobno są słabe.

    •  
      p......k

      +30

      pokaż komentarz

      pocz

      @ikov: Na końcu należało wstać, ukłonić się państwu przy stolikach i podziękować za zasponsorowanie obiadu z ich rat, które będą spłacać latami.
      I już w drzwiach odwrócić się i powiedzieć, że zgodnie z umowa mają 10 dni na zwrot towaru, jeśli się rozmyślą.

    •  

      pokaż komentarz

      Podobno są słabe.

      @Cbatman: Normalny obiad - ziemniaczki, kotlet, surówki... ale ciężko było przełknąć, gdy jakaś elegancka laska patrzy się na ciebie z wyrzutam, jakbyś właśnie rozjechał jej kotka, a potem zapytał o drogę.

      @paulerik: już w drzwiach odwrócić się i powiedzieć, że zgodnie z umowa mają 10 dni na zwrot towaru, jeśli się rozmyślą.
      Po wyjściu nas trzeźwo pomyślałem, że mógłbym powiedzieć jeszcze kilka rzeczy, ale wiesz, człowiek ma za mało doświadczenia w tego typu sprawach... następnym razem pewnie bym to zrobił, ale nie będzie następnego razu (chociaż teściowa chciała nas wyciągnąć na prezentacje jakichś pościeli, materacy). Sama nie pójdzie, teść za granicą, a do towarzystwa nikogo młodszego od nas nie może wziąć - bo stawiają warunki - małżeństwo ze stażem kilku tak, w wieku pow. 30 lat - widocznie tylko taki target ich interesuje.

    •  

      pokaż komentarz

      I już w drzwiach odwrócić się i powiedzieć, że zgodnie z umowa mają 10 dni na zwrot towaru, jeśli się rozmyślą.

      @paulerik: Czy to przypadkiem nie działa tylko przy zamawianiu przez Internet/na odległość?

    •  
      p......k

      0

      pokaż komentarz

      @Vielokont: Bazuję na informacjach w komentarzach w tym miejscu http://www.wykop.pl/link/1589055/jerzy-kryszak-handluje-garnkami/#comment-16345241
      Więc jeśli już się "wpadło", należy jak najszybciej przeanalizować umowę i warunki zwrotu towaru. W niejasnych przypadkach od razu zgłosić się po fachową pomoc do odpowiednich instytucji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont: Na pierwszy rzut oka to działa - jest to zawarcie umowy poza siedzibą firmy (jakąś trzecia restauracja) więc podpada pod ustawę.

    •  
      n....o

      -2

      pokaż komentarz

      że zgodnie z umowa mają 10 dni na zwrot towaru, jeśli się rozmyślą

      @paulerik: A to nie jest przy zakupach na odległość tylko?

    •  

      pokaż komentarz

      @matips: OK, wszystko jasne. Szkoda, że nie wiedziałem wcześniej - przyszła teściowa miałaby w kieszeni 100 zł miesięcznie więcej przez najbliższe 2 lata. Dzięki za info w każdym razie, przyda się na pewno na przyszłość kiedy któraś z babć padnie ofiarą tego przekrętu.

    •  
      k.....a

      0

      pokaż komentarz

      @ikov: Ano dokładnie, technika manipulacji jest taka, że nawet będąc w pełni świadomy prawie dajesz się nabrać.
      Jakbyś był targetem (czyli osobą zajmującą się codziennym przygotowaniem posiłków) jak żona czy teściowa, pewnie byś jeszcze kupił.
      Byłam raz u rodziny na takim pokazie, muszę przyznać, że urządzenie prezentowało się fajnie.
      Jak już bardzo chcesz coś takiego mieć, to w normalnym sklepie kupisz coś takiego za 20% tej ceny, do 1000 zł jakiegoś Philipsa czy Boscha.

    •  

      pokaż komentarz

      @katinka: Trzeba przyznać, że sprzęt prezentował się solidnie - jak pisałem wcześniej, nie znam się - ale trzymanie pustej patelni na gazie, a potem zalanie ją lodowatą wodą w większości wypadków skończy się na odkształceniu materiału, albo i efektowniej, a tu nic. Dla ludzi, którzy zazwyczaj w kuchni maja "teflon z tesco" takie rzeczy pewnie robią wrażenie. Mogę założyć, że sprzęt był dość dobrej jakości i nie była to najtańsza chińszczyzna, ale marża pewnie sięgała kilkuset procent.

    •  

      pokaż komentarz

      @neoneo, @Vielokont: Zarówno zakupy przez internet jak i zakupy poza siedzibą firmy obowiązuje zasada 10 dni.
      Tutaj więcej szczegółów: http://sprzedaz.konsumencka.edu.pl/poza-sklepem.html

  •  

    pokaż komentarz

    j??!ni oszuści co tylko starszych ludzi potrafią naciągnąć na słodkie p@%??%@enie... jak dla mnie to paru wnuczków oszukanych seniorów powinno mu tę kołdrę w dupę wsadzić bez wazeliny i kazać oddać cała kasę skoro jest mu teraz tak przykro

    •  
      p............n

      -59

      pokaż komentarz

      @Mete: Nie tak ostro. Praca to praca. Lepiej w taki sposób zarobić kilka-kilkanaście tysięcy, niż "uczciwie" na kasie w Biedronce - 1500 zł brutto (na 3/4 etatu, bo na cały etat mało kogo zatrudniają).

      Jak dla mnie to każdy, nieważne, czy stary, czy młody, posługuje się własnym rozumem. Nikt tam nikogo siłą nie zmusza do podpisywania umów. Co więcej, facet twierdzi, że ludzie sami byli chętni do kupna tego badziewia.

      Dokładnie tak samo jest z reklamami np. zabawek w TV. Wiadomo, że dziecko, jak zobaczy i mu się zabawka spodoba, to nie da rodzicowi żyć, dopóki jej nie dostanie. Reklama taka wpływa na umysł dziecka tak samo, jak prezentacja na umysł ludzi, którzy kupują te kołdry. Czy to znaczy, że powinno się zakazać reklam zabawek w TV? Oczywiście nie. To znaczy tylko tyle, że rodzice muszą odpowiednio dawkować telewizję, kontrolować to, co leci, a najlepiej w ogóle się jej pozbyć i ewentualne bajki puszczać z DVD/Internetu.

      Ja rozumiem, że to jest kontrowersyjny temat, że nikt nie chciałby aby jego rodzice/dziadkowie takie coś kupili i wiele osób sama nie poszłaby tego sprzedawać. Ale to dokładnie tak, jak z tymi reklamami i telewizją - młodzi, którzy się na tym znają, powinni informować rodziców/dziadków żeby na takie prezentacje nie chodzić i tego nie kupować.

    •  

      pokaż komentarz

      @pococimojlogin:

      Jak dla mnie to każdy, nieważne, czy stary, czy młody, posługuje się własnym rozumem. Nikt tam nikogo siłą nie zmusza do podpisywania umów. Co więcej, facet twierdzi, że ludzie sami byli chętni do kupna tego badziewia.

      Życzę Ci, abyś na starość zachował trzeźwość umysłu.

      Starość to nie tylko zmarszczki, trzeszczące stawy i choroby serca.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klejnot_nilu: a co jeszcze? nie mówimy tu o osobach które rzeczywiście mają problemy psychiczne, wolniej kojarzą, a o zwykłych starszych ludziach.
      Nie bronię tych sprzedawców, ale to dziwnie wygląda, jak z jednej strony wszyscy tu narzekają, że ludzie podpisują umowy bez czytania, że właściciele nowych firm płacą oszustom wysyłającym pisemka, a z drugiej strony przy takich sprzedawcach nagle okazuje się, że to oni są winni, a nie ludzie, którzy kupują.

    •  

      pokaż komentarz

      @leone: A ty myślisz, że starsi ludzie mają otwarty i analityczny umysł tak jak np 40 latek? Moja praca polega na chodzeniu w większości do takich starszych osób i szczerze powiedziawszy większość już słabo kontaktuje i liczy na uczciwość innych. Jak sporządzam protokół a ktoś nie jest w stanie go przeczytać bo jest stary i niedowidzi to mówię, że ja odczytam panu/pani. To w 99% dostaje odpowiedź "panie, mów pan gdzie podpisać a nie pan mi tu będzie czytał" więc jeszce raz się upieram, żebym przeczytał bo to dokument urzędowy jednak to dostaje odpowiedź "pan by nas nie oszukał chyba prawda?" Owszem ja nie oszukam, ale osoba która zarabia na prowizji i utrzymuje sie z takich osób oszuka.

      Więc proszę cie nie p@@@!%% głupot.

    •  

      pokaż komentarz

      szczerze powiedziawszy większość już słabo kontaktuje i liczy na uczciwość innych. Jak sporządzam protokół a ktoś nie jest w stanie go przeczytać bo jest stary i niedowidzi to mówię, że ja odczytam panu/pani. To w 99% dostaje odpowiedź "panie, mów pan gdzie podpisać a nie pan mi tu będzie czytał" więc jeszce raz się upieram, żebym przeczytał bo to dokument urzędowy jednak to dostaje odpowiedź "pan by nas nie oszukał chyba prawda?" Owszem ja nie oszukam, ale osoba która zarabia na prowizji i utrzymuje sie z takich osób oszuka.

      @CreativePL: a co robisz, jeżeli można zapytać?

    •  

      pokaż komentarz

      @zuzytabateria: Jestem pracownikiem dodatków mieszkaniowych. Czyli chodzę po domach i sprawdzam stan faktyczny. Jak ktoś złoży wniosek o DM to ja umawiam się na wywiad środowiskowy i idę do lokalu sprawdzić czy ktoś tam faktycznie mieszka, z czego się utrzymuje jakie ma wydatki itd.

      Polecam śledzić mojego taga #urzedasstory czasami coś ciekawego tam napisze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klejnot_nilu: Ale to nie kwestia starości ani trzeźwości umysłu tylko kilku prostych regułek które warto zapamiętać na całe życie. Po pierwsze nie ma nic za darmo ! Druga, korzyść odnosi ten kto się stara a trzecia to korszyść jednej osoby zawsze oznacza stratę innej ! Zawsze ! Więc taki dziadek gdyby znał te regułki to by już na wstępie podziękował kiedy ktoś zapuka czy zadzwoni to niego z propozycją. I tacy starsi ludzie też są ! Mój dziadek np. taki był. Miał ponad 80 lat i zawsze odsyłał wszelkich akwizytorów itp. Po prostu znał te proste życiowe zasady i je stosował a ledwo kumał jaki dzień.
      Więc nie pier** że to kwestia jakiejś trzeźwości umysłu tylko braku tej elementarnej mądrości nie nabytej wcześniej.

    •  
      S.......................a

      +4

      pokaż komentarz

      trzecia to korszyść jednej osoby zawsze oznacza stratę innej

      @piwotomojepaliwo: Gówno prawda.

    •  

      pokaż komentarz

      korszyść jednej osoby zawsze oznacza stratę innej

      Co k#??a?! O_o

    •  

      pokaż komentarz

      @StudentAkademiiPanaKleksa: Chodziło mi o to że za wszystko trzeba płacić. Nie ma nic za darmo. Jak idziesz do sklepu to bierzesz towar z półki i wychodzisz czy najpierw płacisz ? No więc ty "tracisz" gotówkę a sklep zyskuje. Sklep kupił powiedzmy batonika za 1 zł a Ty płacisz 2 zł czyli tracisz 1 zł na towarze który jest warty 1 zł. Z kolei sklep stracił powiedzmy 50 gr bo dał producentowi 1 zł a producenta ten batonik kosztował 50 gr. O to mi chodzi. Czyli trzeba myśleć zawsze w tych kategoriach ze wydając pieniądze nie zyskujemy tylko tracimy a ktoś się bogaci. Pamiętając o tym nie ma mowy żebyśmy się dali zmanipulować jakiemukolwiek akwizytorowi który będzie nas przekonywał że kupując kawałek szmaty za 4 tys zyskujemy nie wiadomo co. Po prostu wyśmiejemy go. Ale trzeba pamiętać jak ten świat działa.

    •  

      pokaż komentarz

      @arti040: jak tego nie rozumiesz to nie mam pytań :D

    •  

      pokaż komentarz

      @kupuje_bulki_w_almie:
      Rozumiem, co jest napisane ale to po prostu bzdura.

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo: kołdra warta 100 zł a kobieta traci mieszkanie za 100 000

  •  
    g.........m

    +22

    pokaż komentarz

    Miałem przykład takiego sepa w daleszej rodzinie na chorej osobie. potrafil wpierniczyc kobiecie z nowotworem zestaw kocy leczniczych i pas masujacy wiedzac ze ma 700zł renciny z roli i pożyczki wszedzie. Oczywiscie byla super promo i miala przez 60 msc splacac po 99zl. Ciekawy jestem ile taki sęp i hiena potrafi z tego miec procentowo z takich 100-200tys. bo juz o producenicie nie mowie.

  •  

    pokaż komentarz

    Jeśli młodzi ludzie nabierają się na magiczne soki z gumijagód po 500 zł z MLM, to co się dziwić tym starszym.