•  
    m......t

    +8

    pokaż komentarz

    Pan pojechał sobie na wojenkę, żeby trochę euro na konto wpłynęło, dostał w dupę, a teraz chce ekstra pieniędzy? Panie, trzeba było wcześniej pomyśleć!

    •  
      K......s via Android

      -5

      pokaż komentarz

      @mwitbrot: no tak. po co nam doświadczeni zolnierze. pff

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaenthas: Po co nam żołnierze bez nogi i ślepi ;-)

    •  
      m......t

      +1

      pokaż komentarz

      @Kaenthas: Ale ja tego pana nie wysyłam na śmietnik. Po prostu wiedział, na co się pisze. Zarobił swoje, a warunki były, jakie były i teraz nie ma co się nad sobą użalać.

    •  
      V......m

      +6

      pokaż komentarz

      @mwitbrot: W Polsce żołnierz może bodaj maksymalnie 2 razy odmówić udziału w misji, nie wiemy czy mu wyczerpał się ten limit czy pojechał na ochotnika.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vealheim: jeżeli dwa razy odmówił powinien zmienić pracę. Nie trafia do mnie argument o przymusowych wyjazdach. Wybrał taką ścieżkę kariery, wiedział, że wiąże się z wysokim ryzykiem. Jakby został stolarzem i kazali mu jechać na wojnę, to rozumiem oburzenie. Ale, do cholery, każdy t kto zostaje żołnierzem musi liczyć się z tym, że mogą i rzucą go kiedyś na front. To wiśnie robi żołnierz. Po to oni są i po to są oni.

    •  
      V......m

      -1

      pokaż komentarz

      @Hand_Solo: Chodzi mi tylko o to, że nie każdy jedzie "sobie na wojenkę, żeby trochę euro na konto wpłynęło". Są różne powody, które pchają ludzi do wojska i różne powody, które pchają ich na misje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hand_Solo: należałoby tutaj jeszcze zaznaczyć bardzo często pomijaną kwestie - to politycy wysyłają nasze kontyngenty na misję, a jest dziwna tendencja do atakowania żołnierzy. Jest to ich zyciowe zajęcie, bardzo często pasją, swoiste hobby (służba) więc nie wymagajmy od nich że to z dnia na dzień porzucą. Jadą na misję bo politycy tak zdecydowali to niech im też zapewnia odpowiednie zabezpieczenie socjalne na okoliczność bycia rannym/niezdolnyn do dalszej służby.

    •  
      m......t

      0

      pokaż komentarz

      @Vealheim: To u nas wysyła się żołnierzy na nie naszą wojnę bez pytania ich o chęci? Słyszałem, że tam sami ochotnicy jadą, a miejsc brakuje, bo to raz, że żołd wyższy, a dwa, że na różnych "biznesach" można się dorobić. Ci od "biznesów" to zapewne nie wszyscy, może nie większość, ale i takie motywy występują. O zmuszaniu nie słyszałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @thewojtek: no okej, napiszę to samo drugi raz. Ty mówisz hobby, ja mówię kariera. Sami zdecydowali się na ten wybór i znają ryzyko. Politycy nie wysyłają tam ludzi z ulicy, tylko zawodowców, którzy podjęli decyzję zostania żołnierzem, ukończyli szkolenie i "kształcą" się w tej dziedzinie dalej. To znaczy dalej chcą być żołnierzami, mimo ryzyka. Ba, oni wiedzą, że to Ci źli politycy ich mogą wysłać na wojnę. Żołnierz na tym szczeblu to zawód, świadomy wybór. Dostają za to wypłatę, jak każdy inny. Boją się urazu/śmierci? Zrezygnować, po prostu. Albo chociaż ubezpieczyć się, w końcu to zawód wysokiego ryzyka - tego nikt nie neguje.

    •  

      pokaż komentarz

      @mwitbrot: Odmówić mogą ale pewnie szybko musieliby zmienić pracę lub zmienić stanowisko na niższe

    •  
      m......t

      0

      pokaż komentarz

      @dawkot: Ale mówisz to z samego podejrzenia, że tak jest, a nie z jakiejś konkretnej wiedzy? Nie odbieraj tego jako atak, ale mnie się osobiście wydaje, że jednak na nie nasze wojny żołnierze jadą na ochotnika (chętnych więcej, niż miejsc). Od razu przyznaję, że moje podejrzenia są tylko moimi podejrzeniami - nie mam dostępu do konkretnych danych.

    •  
      m......t

      0

      pokaż komentarz

      @n4nowaty: No fakt! Przecież to wojny USA, więc oczywiście w dolarach.

    •  

      pokaż komentarz

      @mwitbrot: Tak, to tylko podejrzenia (w internecie nie znalazłem nic na ten temat) ale wydaje się to najbardziej logiczne. Nie po to ktoś zajmuje wysokie w hierarchii wojska stanowisko żeby potem mieć możliwość siedzenia w Polsce
      A przy niższych stopniach może być też presja dopasowywania się gdy np. prawie cały oddział chce jechać to ci którzy nie chcą też jadą żeby zachować wśród znajomych honor i/lub nie być po ich powrocie uznawanym za słabego/strachliwego

    •  
      m......t

      0

      pokaż komentarz

      @dawkot: Jednocześnie można spojrzeć tak, że decydując się na żołnierza zawodowego kandydat zdawał sobie sprawę z tego, że Polska ma długie tradycje udziału w misjach międzynarodowych i przez to zawsze jest duża szansa na udział naszych wojsk w mniej lub bardziej uzasadnionych misjach, więc wracamy do punktu wyjścia - pojechał ochotnik. Żaden z nas przecież nie pojedzie na taką misję.
      Czyli ochotnik zdający sobie sprawę z ryzyka. Jeśli ktoś mu obiecał jakieś odszkodowania w razie zranienia, to nie ma dyskusji - racja po jego stronie i powinien walczyć o swoje. Jeśli jednak takiej obietnicy (umowy) nie było, to dodatkowe odszkodowanie się niestety nie należy.

      Uważam również, że nie należy się dodatkowe odszkodowanie dla ofiar feralnego lotu do Smoleńska, ani mieszkańcom terenów zalewowych.

  •  

    pokaż komentarz

    Czyż takie ryzyko nie było wliczone w niemały żołd za podjęcie misji w Afganistanie?
    Nie rozumiem dlaczego mam za to płacić. Renta mu powinna wystarczyć

    •  
      K......s

      -11

      pokaż komentarz

      @sheeple:
      w usa weterani dostają nawet dostosowane dla ich potrzeb domy :)

      no i nie wiem po ciula nosza okulary z pancernego szkla skoro ich nie zakladaja
      http://www.niktniezostaje.pl/images/obiekty/Jurgielewicz.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaenthas: To cie teraz ponioslo z tymi domami :)

    •  
      K......s

      -11

      pokaż komentarz

      @AnnaJ: mówię jak jest (w usa:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaenthas: Znam paru kolesi bez rak i nog, weteranow US, ale zaden z nich nie dostal domu....Dostali odszkodowanie i 100% disability ok. $3000 co miesiac.

    •  
      K......s

      -11

      pokaż komentarz

      @AnnaJ: nie powiedzialem ze wszyscy :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaenthas: Mozliwe, ze z kasy z odszkodowania (ktora jest nie mala) kupuja sobie domy I urzadaja pod siebie...A gdzie ty to wyczytales, bo ciekawa jestem, gdzie sa tak hojni :)

    •  
      K......s

      +7

      pokaż komentarz

      @AnnaJ: z uwagi ze to bylo dawno temu troszke przekrecilem.
      fundacje veteranow np (https://www.hfotusa.org/) buduja domy dla zolnierzy, takze reka federalna raczej im nie miesza w budzecie :)
      sorki

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaenthas: A to tez slyszalam. U mnie w miescie tez ostatnio budowali dla jednego weterana. Tyle, ze byl caly w jednym kawalku, wiec nie wiem czym sie kierowali tym, ze akurat jemu budowali chate. Moj maz tez jest weteranem. Napisal emaila do fundacji jakis czas temu. Do tej pory nikt mu nie odpisal.

    •  

      pokaż komentarz

      @sheeple: Renta ok, ale jakieś ubezpieczenie i odszkodowania mieć powinni. Każdy wie, jakie jest wyposażenie wojsk polskich (delikatnie mówiąc, złe) i to co posiadają nie zapewni im takiej ochrony przed ewentualnymi bojami jak sprzęt amerykański czy angielski. Głównie chodzi o to, jak kraj polski traktuje swoich żołnierzy, którzy godzą się jechać na daleką wojnę. Czy za żołd, czy nie - ale godzą się tam jechać jako wojsko polskie. Należałoby ludzi zachęcać do zaciągania się do armii, a tutaj MON wypina d*pę na swoich pracowników.

    •  

      pokaż komentarz

      @p_fill: w mojej opinii żołnierz wyruszając na działania wojenne w ogóle nie związane z w jakikolwiek sposób ochroną RP nie powinien mieć prawa na odszkodowanie finansowane z pieniędzy podatników - a takie są wszystkie obecne misje w Iraku i Afganistanie. Ci żołnierze są tam w interesie USA wiec niejako działają jako najemnicy ( z polecenia swoich przełożonych a Ci z polecenia polityków). Ponieważ ich działania nie jak mają się do realizacji głównego celu jaki powinna realizować armia - to niech się ubezpieczą na odpowiednią kwotę.

      W przypadku gdyby działali w obronie swojej ojczyzny i narodu (wojna w która zaangażowana jest bezpośrednio ojczyzna) - w przypadku odniesienia ran - powinni mieć jakieś przywileje pośrednie (nie finansowe) które ponosiło by społeczeństwo (ulge w aptece m bez kolejki do lekarza) .

      nie jestem nastawiony przeciw żołnierzom - ale osobiście uważam ,że żołnierz to nie tylko praca , czy zawód - ale na również pewna postawa i honor - a nie stanowisko gdzie liczy się tylko i wyłącznie mamona.

      Już wystarczy iż Polska Armia realizuje cele USA za nasze podatki , ponadto jeżeli już żołnierza ma się traktować jak "pracownika" - to niech na misji pomyśli i odłoży trochę kasy - w końcu wtedy zarabia więcej.

      MON już zachęcał młodych ludzi do zaciągania się do armii , kusząc zarobkami , szkoleniami , przygodą - skończyło się to tak iz żołnierz wracając z misji był kulą u nogi bo nie wiadomo co z takim zrobić (bo jego stanowisko sprzed misji zajął kolega po znajomości - a on ma już za duże kwalifikacje i by się tylko zmarnował ).

      Do Armii RP mam duży szacunek ze względu na dziedzictwo historyczne - ale obecnie uważam iz obywatel nie powinien finansować takiej patologii jak MON i jej o działania w stopniu wyższym niż niezbędny .

    •  

      pokaż komentarz

      @ftmo: Armia to nie tylko formacja, która ma stać na granicach i patrzeć, czy nikt czołgami nie nadjeżdża. Należymy do NATO, UE, mamy swoich sojuszników, więc należy wypełniać zobowiązania, które zgodziliśmy się mieć. W to również włącza się wysyłanie części swojej armii na pomoc swym sojusznikom, nieważne z jakiego powodu oni walczą. Mamy oczywiście prawo odmówić udziału w misjach, ale nie dyskredytował bym żołnierzy walczących w Iraku czy Afganistanie tylko dlatego, że USA ma tam największe interesy. Świat się zmienia, teraz nie ma już wojny okopowej i czekania, kto pierwszy na nas najedzie. Poza tym, takie misje to świetna okazja do sprawdzenia tej struktury w prawdziwym boju, a nie tylko organizowanych ćwiczeniach gdzieś na błotnistych poligonach. Ten, kto godzi się stawić na wezwanie i jechać w dalekie kraje walczyć z terrorystami jest dla mnie takim samym patriotą jak ten, co stawia się w obronie przed najeźdźcami.
      A czy działania te są zbędne... Można by tutaj polemizować. Jak inaczej mamy zdobywać zaufanie sojuszników i opinii międzynarodowej, jeśli nie wypełnianiem zobowiązań i paktów, które podpisujemy? Gdybyśmy mieli się w nic nie mieszać, to żylibyśmy sobie jak jakaś wysepka, o którą nikt o nic nie pyta, bo i tak nie ma co na nią liczyć. Żyjemy w tym świecie, w świecie zagranicznych misji i niekoniecznie jasnych interesów. Albo się dostosujemy, albo wypadamy z gry.

    •  

      pokaż komentarz

      Renta ok, ale jakieś ubezpieczenie i odszkodowania mieć powinni
      @p_fill: Nie powinni. No, chyba że się gdzieś sami ubezpieczyli ale raczej, na rynku nie ma tak naiwnego ubezpieczyciela aby ubezpieczał od podobnych wypadków na terenach objętych wojną. Skoro nawet ubezpieczyciele nie widzą w tym interesu - tym bardziej daje do myślenia lekkomyślność takich decyzji. Równie dobrze można powiedzieć, że należy się odszkodowanie na nietrafione losy lotto. Renta i to z pewnością nie mała, jak na polskie warunki - w zupełności powinna mu wystarczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @p_fill: Zgadzam się z Tobą ze należy wypełniać zobowiązania wobec sojuszników - ale w takim zakresie jakim oni realizuję swoje zobowiązania wobec nas.
      Misje zagraniczne są jak najbardziej potrzebne (żołnierz może sprawdzić się na polu walki , lub skonfrontować siebie w jakiejś misji stabilizacyjnej ) - bądź co bądź jestem za misjami w Czadzie , Mali , Sudanie , Somalii ,Bośni i Hercegowinie i w innych krajach bo PKW w tych krajach potrafi zrobić wiele dobrej roboty dla miejscowej ludności - ale np Irak i Afganistan to bardziej była operacja ścisłe militarna - zobowiązaniem wobec USA była nasza pomoc - zaś USA tez kilka rzeczy obiecało - ale z realizacją to juz cienko.

      Wszelkie działania które mogą przynieść dumę nie tylko żołnierzowi ale rodakom pobieram - ale jeżeli np będąc świadkiem rozmowy dwóch żołnierzy (prawdopodobnie w wyższym stopniu) ze się cieszą ze jada na misję w Iraku bo to jak wakacje i w dodatku extra płatne i przy okazji postrzelają do tubylców - to raczej nie chciałbym łożyć na dodatkową rentę dla takiej osoby gdy wdepnie na minę - za ich fanaberie to nasz sojusznik powinien płacić.

      Bardzo ważną kwestią w polskiej Armii jest nierozwiązana moim zdaniem problem żołnierzom którzy doznali różnego rodzaju urazy czy to fizyczne - czy to psychiczne -
      Nie słyszałem zęby MON miało jakiś program pomagający takim osobom , może się coś zmieniło - ale na pewno kilka lat temu ( w pierwszych latach po misji w Iraku MON ani Polska Armia nie potrafiły przeciw działać w wykluczeniu nie tylko ze społeczeństwa - ale najważniejsze przed wykluczeniem w samej formacji.

      zmierzam do tego iż nie wszystko da się załatwić kasą - wiele rzeczy - w tym pomoc weteranom da się załatwić konkretnym działaniem i kształtowaniem pewnej postawy - ja takiej postawy i działania nie widzę ani w Głownym Zwierzchniku Sił Zbrojnych , ani w MON anie dowódców WP wiec nie nie chciałbym finansować ich fanaberii a potem jak coś się nie uda to jeszcze im płacić.

    •  

      pokaż komentarz

      @ftmo: Oczywiście się zgadzam - sam bym pseudożołnierzy, walczących tylko dla kasy wyrzucił na zbity pysk. Armia to nie firma dla najemników, to mają być siły pełne facetów, gotowych walczyć w każdej chwili, ale walczyć z przekonaniem, z patriotyzmem w sercu. I ja również nie chcę finansować MON'u w stanie takim, jakim teraz jest. W stanie bliskim rozkładu, z ustawionymi przetargami, starym sprzętem, brakiem wyposażenia dla żołnierzy. Wg mnie, państwo powinno dbać o swoich żołnierzy. Bo mimo wszystko ci żołnierze walczą - gdziekolwiek, ale walczą - w służbie naszego kraju. I jakieś zabezpieczenia, odszkodowania być powinny - nie chodzi tutaj o to, aby ci, którzy lecą tylko dla kasy mogli się nażreć i napełnić portfele. Chodzi mi o zaufanie do państwa, które to zaufanie owo niszczy właśnie takim brakiem wsparcia. Jeśli dla swojej własnej armii, dla swoich żołnierzy państwo skąpi pieniedzy, to tym bardziej nie mogą mieć do niego zaufania przeciętni ludzie. I jak tu wtedy traktować taki wyjazd jako coś innego niż okazję do zarobku, skoro samo państwo swoim zachowaniem pokazuje "zabijajcie tutaj za kasę, a jak wrócicie to na nic nie liczcie". Z czego ma tutaj się rodzić przekonanie o słuszności akcji. Takie opuszczanie własnych żołnierzy w potrzebie to dla mnie ogromna plama zarówno na wizerunku Miniserstwa Obrony Narodowej, jak i całego rządu.

  •  

    pokaż komentarz

    Na tej samej zasadzie rodziny smoleńskie też nie powinny dostawać odszkodować ani powodzianie... a dostają, chociaż wiedzieli jakie jest ryzyko lotu samolotem albo mieszkania na terenie zalewowym.
    Ale osobiście wolę aby to odszkodowanie dostał żolnierz. Chcę mieć doświadczonych ludzi, którzy w pewnym zakresie będą bronić Polski, albo przynajmniej sprawią, że zaatakowanie Polski to nie będzie zwykła formalność. Oczywiście ten pan ma obecnie słabszą zdolność bojową, ale przyznanie odszkodowania sprawi, że inni będą chcieli wstępować do armii. "Chcesz pokoju to szykuj się do wojny".

    •  

      pokaż komentarz

      @sqb1978: to nie ma nic wspólnego z rodzinami smoleńskimi. Tamci wsiadali na pokład samolotu należącego do Skarbu Państwa. I mieli prawo ufać ze wszystko jest w 110% ok.
      On pojechał na wojnę i został tam ranny.

    •  

      pokaż komentarz

      @sqb1978: Z koziej dupy porównanie. Zamordowani w Smoleńsku służyli Polsce; powodzianie to socjalistyczni idioci. Moim zdaniem żołnierz powinien dostać rentę w wysokości wojskowej emerytury .

    •  

      pokaż komentarz

      @alfokloda0: ja nie porównuję żołnierza ze smoleńską rodziną tylko kwestię słuszności wypłaty odszkodowań. Ryzyko przy locie samolotem jest zawsze, na wojnie również tyle, że większe. Śmierć lub kalectwo to przeważnie kwestia przypadku a nie planowania...
      Facet ma prawo się upominać o odszkodowanie bo jest w "wolnym" kraju, a czy mu to przyznają to już kwestia prawa, moralności i gry politycznej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jasiko: hahah zamordowani... idioci... lubisz szufladkować, pewnie masz mało przyjaciół :)

    •  

      pokaż komentarz

      @sqb1978: A więc tak... Wiedz, że możesz odpowiadać dwóm osobom w jednym komentarzu. "Zamordowani" napisałem z automatu, nie to było sednem wypowiedzi. Masz już swoje zdanie, nie chce mi się go zmieniać. Chodziło mi o to, że użyłeś porównania, które wskazuje na to, że nic nie wiesz o tych dwóch grupach ludzi. Rodziny, które straciły swoich bliskich pod Smoleńskiem jak najbardziej zasługują na zadośćuczynienie, bo Państwo Polskie było gwarantem bezpieczeństwa państwowego lotu. Powodzianom jednak nic się od państwa nie należy, bo w swojej chciwości kupili tańszy grunt i tam się wybudowali, wiedząc (albo będąc idiotami) że może ich zalać.

    •  

      pokaż komentarz

      @sqb1978: tutaj szkoda powstała przez niewłaściwe szkolenie załóg, niedopełnienie obowiązków wieży kontrolnej itp. Były to elementy w 100% zależne od Rządu RP. Na wojnie ryzyko zranienia jest tysiąc razy większe niż w trakcie lotu samolotem. Który przypomnę jest najbezpieczniejszym środkiem transportu. Gdyby zginęli na motolotniach pewnie miałbyś rację.
      Druga kwestia jest taka ze to nie proces o odszkodowanie a o zadośćuczynienie, czyli naprawienie kwotą pieniężną krzywd moralnych, których faktycznie też tu niewiele z punktu widzenia odpowiedzialności Skarbu Państwa.

    •  
      l.....2

      +1

      pokaż komentarz

      Zamordowani w Smoleńsku służyli Polsce

      @Jasiko: Każdy człowiek płacący podatki służy Polsce.

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2: No nie porównuj wylotu na sowiecką ziemię, będąc przez nich nienawidzonym (za np. Gruzję i CBA czy próbę zjednoczenia państw post-sowieckich) lub wspieranie nienawidzonego prezydenta do pieczenia bułek w Krakowie i płacenia z tego powodu obowiązkowej daniny...

    •  

      pokaż komentarz

      @Jasiko:

      na sowiecką ziemię, będąc przez nich nienawidzonym

      Już przestań pisać głupoty. Piekarz piekący bułki utrzymuje to państwo, a ci "nienawidzeni" tylko je okradają i żyją z pieniędzy zabranych innym poprzez tę "obowiązkową daninę". Gdyby nie podatnicy, to żaden z nich nigdzie by nie poleciał, natomiast bez Kaczyńskiego piekarze dalej żyją i pieką swoje bułki.

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2: Owszem, żyją i pieką i są okradani. Gdyby tylko to Polacy ich okradali a nie Sowieci ze wschodu i Niemcy z zachodu... Wolisz, żeby "okradał" Cię patriota, który próbuje rozmontować kilkudziesięcioletnie struktury (post)komunistyczne, zniszczyć układy między mediami a polityką i walczyć z korupcją na najwyższych szczeblach władzy, czy żeby naprawdę dobierał Ci się do dupy pseudo-premier z łży-prezydentem, którzy grają, jak zagra im Merkel czy Putin i traktują Polskę, jako przedmiot własnych rozgrywek? Podatki płacić trzeba, tak czy inaczej. Jest to więc służba obowiązkowa. Ci, którzy zginęli w Smoleńsku służyli nieobowiązkowo, z własnej woli starali się bronić polskiej historii, a przez to teraźniejszości i godności. Wiedzieli, że się narażają. Jestem przekonany, że każdy w tym samolocie wiedział, że to co robi, nie podoba się gospodarzowi ziemi, na której mieli wylądować. I po raz kolejny: masz rację, dalej pieką bułki, tylko, że teraz płacą od nich podatek zdrajcy, nie patriocie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jasiko: niszczyciel układów media-polityka Jaroslaw Kaczyński, właściciel Gazety Polskiej, przyjaciel Radia Maryja. Taki to on przeciwny układom z mediami.
      Walka z korupcją na szczytach władzy wyglądała tak ze musieli zamknąć przez siebie powołanego Komendanta Głównego Policji.
      Premier i Prezydent przynajmniej uzyskują dla Polski wiele vide Budżet UE.
      Wiedzieli ze to sie nie podoba gospodarzom? Raczej przeciwnie, W.Putin sam tam był kilka dni wcześniej i się kajał w imieniu Rosji.

  •  

    pokaż komentarz

    Jednego nie rozumiem gosc pojechal na misje bez przymusu, tam niestety zdarzają sie takie wypadki, w koncu jedzie na wojne a nie na strzelnice, to wojsko go powinno ubezpieczyc na wypadek takiej sprawy i ubezpieczyciel powinien wyplacac pieniązki a nie My podatnicy bedziemy sie skladac na odszkodowanie dla tego Pana !!!!!!!

    •  

      pokaż komentarz

      @silvo: A ubezpieczenie było by tanie i nie z naszych pieniędzy.

    •  

      pokaż komentarz

      ednego nie rozumiem gosc pojechal na misje bez przymusu

      @silvo: Odmów wyjazdu za granice w dzisiejszym wojsku i zobaczymy jak długo pojedziesz w tej robocie.

    •  

      pokaż komentarz

      @KochanekAdmina: Każdy idący do wojska jest chyba świadomy tego, że może pojechać na misję/wojnę i np. dostać kulkę. A jak nie jest, to jego problem.

    •  
      I......x

      +1

      pokaż komentarz

      Odmów wyjazdu za granice w dzisiejszym wojsku i zobaczymy jak długo pojedziesz w tej robocie.

      @KochanekAdmina: Zdziwiłbym się jak wielu się pcha na misje. Wyjazd na misję jest równoważny z przedłużeniem kolejnych kontraktów w wojsku, a do tego dodać jeszcze szybsze awanse gdzie każdy kolejny stopień to jakieś 100-200 pln więcej do pensji.

    •  
      l.....2

      +3

      pokaż komentarz

      @KochanekAdmina: k%@$a, a po cholerę jest to wojsko, jeśli nie po to, żeby walczyło? To armia jest jakąś "robotą", w której chodzi tylko o to, żeby przesiedzieć kilkanaście lat w bazie w Polsce na dupie za pieniądze i nic nie robić? Chyba nie ma lepszego ćwiczenia dla zawodowego wojska niż prawdziwa wojna.

    •  

      pokaż komentarz

      @KochanekAdmina: Idąc do pracy w fabryce wiesz, że jeśli będziesz stosował się do przepisów BHP to ryzyko wypadku jest minimalne, a jeśli dojdzie do nieszczęśliwego wypadku to masz ubezpieczenie i rentę.
      Idąc do wojska i jadąc na misję wiesz, że ryzykujesz zdrowiem i życiem za pieniądze zapisane w kontrakcie i zdajesz sobie sprawę, że to nie jest praca w fabryce tylko pole walki na którym może dojść do wielu nieprzewidzianych sytuacji. Jeśli sobie z tego nie zdajesz sprawy, to nie idź do wojska. Jeśli przystałeś na takie warunki- nie narzekaj, że otrzymałeś tylko rentę.

    •  
      I......x

      0

      pokaż komentarz

      Jak wam w pracy maszyna ręke uj?@@? to też powiecie że to jest wasza wina bo znaliście ryzyka pracując w fabryce?

      @KochanekAdmina: Jeżeli użyję maszyny niewłaściwie co przyczyni się do urąbania ręki, to owszem moja wina. W przypadku, gdy maszyna była rozwalona, a jej zabezpieczenie uszkodzone i podczas właściwego jej używania utnie mi rękę, to już jest wina pracodawcy.

      W dodatku wojsko zawodowe nie oznacza tego, że jest się zabezpieczonym przed wybuchami min pułapek, czy ostrzałem snajperskim. wojsko zawodowe ma podnieść tylko wydajność w ewentualnej eliminacji celów, gdzie przy mniejszych nakładach sił zrzuconych na front, siły te zadadzą jak największe obrażenia przeciwnikom w porównaniu do poprzedniego ustroju panującego w wojsku. Żołnierze zawodowi pracujący w warunkach pokojowych w kraju i tak dostają wysoką pensję, biorąc pod uwagę to, że nie płacą nawet z pensji składek emerytalnych. Dowództwo nie ponosi żadnej winy za to, że w losowym miejscu na ziemi, wybucha sobie mina. Co najwyżej nawalili zwiadowcy i saperzy, bo nie sprawdzili trasy przejazdu.

  •  

    pokaż komentarz

    Miniaturka chyba niezbyt adekwatna.