•  

    pokaż komentarz

    Nie wszystko się zgadza, bo w niektórych przypadkach lewa strona jest banalna :) ale fakt, wiele rzeczy, których uczymy się w szkole podstawowej, gimnazjum, liceum staje się w przyszłości nieprzydatne,ale taka jest zasada,żeby kształcić ogólnie (niestety). Wbijają nam niepotrzebne rzeczy na pamięć tylko po to,żebyśmy to zapamiętali...zdali...a potem zapomnieli. No cóż polska edukacja...

    •  

      pokaż komentarz

      Taka jest zasada - żeby wiedzieć co mamy później robić musza nam najpierw pokazać wszystko. Jeden uczeń będzie narzekać na biologie a innemu się przyda np. w byciu lekarzem. Ktoś inny stwierdzi po co fizyka, a kto inny zostanie inżynierem i mu się przyda. I można by tak w kółko. Zresztą, fajnie wiedzieć czasami o czymś mniej praktycznym.

    •  

      pokaż komentarz

      nie chodzi tylko o wkuwanie formułek na pamięć np. budowa pantofelka, ale o samą umiejętność nauki. dzieci muszą się nauczyć zapamiętywać fakty, nawet te które ich w ogóle nie interesują - potem przyjdą studia , praca i co powiecie "nie chce mi się tego uczyć, bo to mnie nie interesuje".

      poza tym po liceum trzeba mieć jakąś podstawową wiedzę by móc studiować wspomniane 1000 (aż tyle ich jest ;P ?) wzorów na uproszczenie równań trygonometrycznych przyda się na studiach technicznych, w przeciwieństwie do umiejętności wypełniania PiT'u. Rzeczy z lewej strony tabelki to bardzo przydatna wiedza,ale w obliczu przyszłych studiów nieprzydatna. Nie gloryfikuje polskiego systemy nauki, ale nie zmieniajmy go na taki gdzie dziecko w wieku gimnazjalnym wybiera kim chcę być i się specjalizuje, a potem nie wie gdzie leży Afryka ;)

    •  

      pokaż komentarz

      No właśnie to mnie zawsze zastanawiało, czemu mi wpychają do łba jakieś nic nie warte na co dzień wiadomości, a nie umiem ugotować zupy i nie wiem jak wypełnić j#$**y PIT.
      Na co komu w liceum elektrony walencyjne i umiejętność odmiany d!##!nych słówek przez 1000 odmian ?!
      Lepiej myśleć by nauczyli ludzi - ale akurat tego w szkole się nie nauczysz , tylko jak z powyższego obrazka - 20 h
      j wartych wzorów do trygonometrii...

    •  

      pokaż komentarz

      przede wszystkim jeden przedmiot nawiązuje do drugiego, przedmioty się łącza, wynikają nawzajem z siebie. Druga sprawa jest to ze nasza wiedza powinna do pewnego czasu byc tworzona na podstawie wszystkich kierunków edukacyjnych, tak aby nasz mozg rozwijał sie w wszystkie możliwe sposoby, no i żeby zwykły człowiek wiedział co nieco o życiu itp Na koniec i tak chodzi o to aby samemu z informacji móc wymyślić coś kreatywnego, a nie być robotem, bez własnego zdania, wykonującego wszystko algorytmicznie itp

      a co do pitów to ja miałem naukę wypełniania tego na przedsiębiorczości w LO, i nie tylko pitów :)

    •  

      pokaż komentarz

      Dobra, mówicie że mam się nauczyć uczyć w szkole podstawowej... zgodzę się ale...
      Od małego wiedziałem że pójdę na coś związanego z matmą lub informatyką ew chemią fizyką, a i również od małego wciskano mi co to przydawka dopełnienie, orzeczenie, wyrażenie frazeologiczne itd, umiem to do dzisiaj -nie zapomniałem, tylko pytanie po co?

      Dzisiaj chodzę do LO na mat-inf, który jak się okazuje jest tylko z nazwy... mam 2 informatyki w tygodniu -2 religie i 2 biologie... 6 polskich... I okazuje się że profil mógł się równie dobrze mat-rel nazywać...

    •  

      pokaż komentarz

      A ja zostanę politykiem, potem ministrem a najlepiej premierem i zreformuję cały system oświaty! I nikt mi nie wmówi, że przebieg transkrypcji i translacji DNA (i inne takie) na zrozumienie których poświęciłem przedwczoraj cały dzień, mi się w jakikolwiek sposób przyda... i pomyśleć że mogłem ten czas wykorzystać produktywniej.

      Koniec tego dobrego! :P

    •  

      pokaż komentarz

      bardziej produktywnie? podaj jakiś przykład

    •  

      pokaż komentarz

      Wybaczcie, że się podpiąłem ale sposobów otrzymywania soli jest 9 :D

      Miałem to niedawno temu...

    •  

      pokaż komentarz

      @henk: wyjść ze znajomymi na spacer, pograć dla zdrowia w piłkę, pojeździć na rowerze, pobiegać.

    •  

      pokaż komentarz

      aha - aspiracje sportowe widzę, na wysiłek umysłowy miejsca brak... życzę abyś osiągnął sukcesy w tej piłce, ale przy okazji umiał mówić po polsku, nie tak jak wiadomy każdemu reprezentant w piłce nożnej

    •  

      pokaż komentarz

      @henk: z całą pewnością miałbym z tego większy pożytek. Druga sprawa: kto powiedział że 'na wysiłek umysłowy miejsca brak'? Rozumiem że kiedy po całej zimie robi się ładna pogoda, wychodzi słońce, staje się ciepło a ludzie wychodzą na zewnątrz się dotlenić, Ty siedzisz i rozwiązujesz skomplikowane zadania z matematyki, yep?

    •  

      pokaż komentarz

      Ja umiem napisać poprawnie C.V. i życiorys dzięki lekcjom WOSu w gimnazjum oraz J. Polskiego i przedsiębiorczości w Liceum

      PIT wypełniałem na przedsiębiorczości. Tym bardziej, że każde okienko w PITcie jest szczegółowo opisane. Wiem że w normalnym kraju taki PIT nie powinien zajmować więcej niż 1 strone A4, ale i tak do wypełnienia wystarczy umiejętność czytania ze zrozumieniem, trochę prostej matematyki (ewentualnie prosty kalkulator z kiosku) i godzinka wolnego czasu.

      Geografia, fakt ;]

      Biologia, ja znam z lekcji biologii zasady zdrowej diety i zdrowego stylu życia, przyczyny i profilaktykę częstych chorób i zasady działania ludzkiego organizmu. Podana informacja w rubryce "wiem" mieści się w maturalnym programie rozszerzonym czyli uczą się tego ludzie którzy wbrali biologię jako swój profil/fakultet

      Chemia, śpię na niej więc się nie wypowiem

      Angielski, rubryka "nie wiem" chyba nie tylko mi włączył się "bullshit detector" oO

      Z Rosyjskim w szkole nie miałem styczności.

      Podsumowując: zakop za informację nieprawdziwą

      Dziękuję za uwagę ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoneczek
      oby tylko z matematyki... siedzę i rozwiązuje różne cuda na kiju, bo sobie wybrałem takie studia. i wcale nie przeszkadza mi to w dotlenianiu się. rozumiem cię i nie potępiam - też kiedyś byłem młody i głupi (teraz jestem tylko głupi) i nie uśmiechało mi się uczyć. ale czułem - pewnie tak jak ty teraz, że to jednak potrzebne. a jeśli ty tak nie czujesz - to idź do szkoły zawodowej a nie męcz się w liceum.

    •  

      pokaż komentarz

      Przecież ten artykuł to bzdury.
      1. Na polskim w GIMNAZJUM i uczymy się pisać życiorysy. W liceum polski nie przewiduje nauki pisania prostych form, uczysz się o literaturze i sztuce.
      2. Tydzień temu wypełniałem PIT na przedsiębiorczości.
      3. Przepraszam, ale jeśli proste odczytanie mapy cię przerasta to możesz sobie kupić GPS. Co do reszty - racja.
      4. No tak, oczekujesz, że liceum zrobi z ciebie farmaceutę? Jest kilkanaście różnych leków na przeziębienie, zapytaj w aptece lub u lekarza. Ich widza będzie aktualna, twoja z przed x lat już nie.
      5. To jest pierwsza pomoc i tego uczy się na przysposobieniu obronnym. I oko przemywa się wodą.
      6. Zgadzam się.
      7. Zgadzam się.

    •  

      pokaż komentarz

      matips: my CV pisaliśmy już w podstawówce - 5 albo 6 klasa...

    •  

      pokaż komentarz

      Od małego wiedziałem że pójdę na coś związanego z matmą lub informatyką ew chemią fizyką, a i również od małego wciskano mi co to przydawka dopełnienie, orzeczenie, wyrażenie frazeologiczne itd, umiem to do dzisiaj -nie zapomniałem

      To jest zawarte w ramach gramatyki polskiej. Nie wiem czy zauważyłeś, ale ten wykop oraz wszystkie komentarze (włączając również Twój) jest w języku polskim!!!

      Dzisiaj chodzę do LO na mat-inf, który jak się okazuje jest tylko z nazwy... mam 2 informatyki w tygodniu -2 religie i 2 biologie... 6 polskich... I okazuje się że profil mógł się równie dobrze mat-rel nazywać...

      A ktoś Ci każe na religię chodzić? I czemu mat-rel a nie mat-bio? Biologii też masz 2? Poza tym jak jesteś taki mega informatyk to powinieneś zdawać sobie sprawę, że paradoksalnie, informatyka w LO jest zbędną. Skup się na matematyce, bo to ona jest w Twoim wypadku najważniejsza. O resztę, Panie informatyk, martw się na studiach.

      Jeśli ktoś chce mieć w szkole średniej informatykę na wyższym poziomie to idzie do technikum. Nie liceum.

    •  

      pokaż komentarz

      Ależ oczywiście że czuję że nauka jest potrzebna. Chodzę do technikum informatycznego i z tym też wiążę moją przyszłość. Dlatego umysł wolę ćwiczyć programując, a wiedza odnośnie DNA (jak już wyżej wspomniałem) po prostu mi się nie przyda i jest to dla mnie stratą czasu. Gdybym chodził do liceum ogólnokształcącego, może myślałbym trochę innymi kategoriami.

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoneczek
      ta znienawidzona bilogia może ci się przydać niewiadomo kiedy. być może kiedyś ktoś zleci ci napisanie programu modulującego zachowanie DNA i jak znanazł wtedy zdobyta wiedza, bo wiedza to inwestycja, która na pewno nie przyniesie strat

    •  

      pokaż komentarz

      @oredaktor:
      Nie wiem, czy w technikum uświadczysz uniwersyteckie podejście do informatyki (algorytmika/matematyka dyskretna), jakie ma miejsce na olimiadzie informatycznej. Są szkoły (ranking na www.oi.edu.pl), gdzie można się tego nauczyć.

      Ja jestem za uwolnieniem uczniów. Znieść obowiązek szkolny, tworzone centralnie programy i bezpłatne szkolnictwo (ponad poziomem podstawowym) oraz rozszerzyć stypendia naukowe. Motywacja:

      1. Nie każdy musi mieć wykształcenie wyższe. Obrazek w linku pokazuje, jakie ilości zbędnej wiedzy są wmuszane w młodzież. To naprawdę nie jest potrzebne wszystkim do życia. Jeżeli ktoś chce to wiedzieć, to poczyta w sieci, poczyta książkę, ew. pójdzie do szkoły, gdzie go tego nauczą.

      2. Za "bezpłatne" szkolnictwo i tak płacimy, a bogaty ma większe szanse dostania się na studia dzienne. Osoby biednej nie stać na korepetycje, przez co pewnie dostanie się tylko do szkoły prywatnej, lub na studia zaoczne/wieczorowe. Oddajmy każdemu pieniądze z podatków przeznaczone na szkolnictwo, to oszczędzimy na wynagrodzeniu kilku urzędników. Z drugiej strony świadomość ceny wykształcenia będzie motywować uczniów do rzetelnej nauki.

      3. Rodzice powinni nie być ograniczeni w tym, do jakiej szkoły poślą swoje dziecko. Jeżeli oddamy im pieniądze z pkt. 2, to łatwiej im przyjąć postawę "płącę - wymagam". Jedni będą chcieli uczyć dzieci w domu, inni w szkole koedukacyjnej, a jeszcze znajdzie się ktoś, kto od razu pośle dziecko na farmację (z praktykami w rodzinnej aptece).

      Co szanowni Wykopowicze sądzą na ten temat?

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoneczek
      Wiedza na temat DNA przyda Ci się chociażby do tego http://pl.wikipedia.org/wiki/Algorytm_genetyczny

    •  

      pokaż komentarz

      @polato

      ludzie mając do wyboru większą swobodę czy święty spokój, wybiorą to drugie.

    •  

      pokaż komentarz

      @oredaktor

      Twierdzisz, że większość woli stan obecny - każdemu to samo, czy że zbyt wielu ludzi by zrezygnowało z edukacji?

      Nie sądzę, że więcej, niż kilka procent społeczeństwa musi wiedzieć cokolwiek o teatrze greckim czy pochodnych funkcji. Z drugiej strony ktoś, kto nie zapewni dziecku edukacji zaprzepaści sobie szanse na utrzymanie w podeszłym wieku (kiedy piramida zusowska się zawali). Volenti non fit iniuria.

      Tak więc nie rozumiem, w czym problem?

    •  

      pokaż komentarz

      Nie sądzę, że więcej, niż kilka procent społeczeństwa musi wiedzieć cokolwiek o teatrze greckim czy pochodnych funkcji

      WTF? A gdzie się podziała duma z wyższości intelektualnej Polski nad zachodem? Obecny stan jest dobry, bo jak ktoś woli (i stać go) pójść do gimnazjum/liceum społecznego to idzie, a jak kogoś nie stać, albo poprostu nie chce to idzie do publicznego.
      Obie placówki mają program maturalny do przerobienia i od tego są szkoły.
      Zresztą, nie chcemy społeczeństwa d!%$$i.
      Teatr grecki, funkcje kwadratowe, rozwój technologii Hi-Tech na świecie, czy też układ krwionośny organizmu są zagadnieniami wiedzy ogólnej.

      Poza tym nikt nikomu nie zabrania kończenia edukacji na gimnazjum. Nie chcesz się uczyć, nie chodź do szkoły - proste

    •  

      pokaż komentarz

      Ja podczas mojej edukacji do samego końca liceum (nie licząc matury którą zdałem ponadprzeciętnie) każdego roku kończyłem na dwójach i trójach. Zawsze miałem inaczej ukierunkowane ambicje i na większości lekcji zapełniałem zeszyty rysuneczkami potworków i ludzików. Jednak z tego co pamiętam przez wszystkie te lata nie nauczyli pisać CV i wypełniać PITu, nie dlatego że byłem oporny tylko dlatego że nie zaczęli nawet.
      Mimo to nie smucę się bo mam google i nadrabiam braki w mojej edukacji na wszystkich płaszczyznach które mi są potrzebne lub/i mnie interesują jak grafika czy biologia. :)

      Nauka zaawansowanego szukania na google powinna być jednym z głównych zagadnień na informatyce. Jeśli jesteś nauczycielem informatyki i właśnie przeglądasz wykop to apeluje żebyś poświęcił kilka godzin i pokazał uczniom tą elementarną w dzisiejszych czasach umiejętność.

    •  

      pokaż komentarz

      Dobra, mówicie że mam się nauczyć uczyć w szkole podstawowej... zgodzę się ale...
      Od małego wiedziałem że pójdę na coś związanego z matmą lub informatyką ew chemią fizyką, a i również od małego wciskano mi co to przydawka dopełnienie, orzeczenie, wyrażenie frazeologiczne itd, umiem to do dzisiaj -nie zapomniałem, tylko pytanie po co?


      Dzisiaj chodzę do LO na mat-inf, który jak się okazuje jest tylko z nazwy... mam 2 informatyki w tygodniu -2 religie i 2 biologie... 6 polskich... I okazuje się że profil mógł się równie dobrze mat-rel nazywać...
      1. Gdyby to nie był mat-inf to informatyk miałbyś 0, biologii 2.
      2. Biologi Ci odpadnie - łącznie będziesz miał 3 (czyli 2-1-0 w kolejnych latach).
      3. Religia jest nieobowiązkowa
      4. Masz zamiar zdawać polski na maturze?
      5. Ile twoich kolegów/koleżanek zamierza podchodzić do matury z informatyki?

    •  

      pokaż komentarz

      Wydaje mi się, że podane przykłady miały być tylko przykładami, a Wy kurczowo trzymacie się tych PITów czy CV i kozaczycie, że potraficie je napisać :/

    •  

      pokaż komentarz

      strus, czy ty w ogóle masz jakieś pojęcie o algorytmach genetycznych, że tak piszesz? Do zrozumienia działania algorytmów genetycznych wystarczy tylko podstawowa wiedza z biologii. Wystarczy wiedzieć, co to jest osobnik, populacja, selekcja, krzyżowanie i mutacja. Przed daniem linka do tego artykułu na wikipedii, mogłeś go chociaż przeczytać, żeby się nie ośmieszyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Cape444
      Czyli wiadomości o genetyce z podstawowej biologii w liceum. I kto się ośmiesza, naskakując na mnie bez powodu? ;]

    •  

      pokaż komentarz

      Myślę, że dla większości wyżej wymienione pojęcia są tak oczywiste jak np. słowo "pralka" i nie trzeba chodzić do szkoły, żeby je znać.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      Wydaje mi się, że podane przykłady miały być tylko przykładami, a Wy kurczowo trzymacie się tych PITów czy CV i kozaczycie, że potraficie je napisać :/

      A z czym mamy dyskutować? Autor nie sformułował tez, podał tylko przykłady. A ponieważ przykłady są głupie, to cała wypowiedź jest głupia - nie ma nic czym można nadrobić.

    •  

      pokaż komentarz

      W Polsce jest powszechny obowiązek szkolny. Oznacza to, przynajmniej teoretycznie, że 100% Polaków skończyło co najmniej szkołę podstawową. Tymczasem ponad 50% dorosłych Polaków to wtórni analfabeci, nie potrafiący pisać po polsku czy czytać ze zrozumieniem. Polska szkoła potrzebuje gruntownych zmian - taka jest prawda.

    •  

      pokaż komentarz

      Człowiek uczy się przez całe życie. Jeśli chcesz, żeby szkoła nauczyła Cie wypełniać PIT to nie idź do liceum tylko do technikum, albo skończ jakieś studium lub płatny kurs.

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoneczek
      wyciągnij wnioski z tego obrazka: (mapka pokazująca zależności między dziedzinami nauk matematyczno-przyrodniczych na podstawie cytowań artykułów naukowych, wielkość kółek obrazuje ilość artykułów) http://farm1.static.flickr.com/82/430561725_4eb7bc5d8a_o.jpg

      Dla nieumiejących: poza matematyką to właśnie do medycyny jest informatyce najbliżej

    •  

      pokaż komentarz

      MIALEM MOZLIWOSC NAUKI W KILKU SYSTEMACH EDUKACYJNYCH I MUSZę PRZYZNAć, żE POLSKI SYSTEM EDUKACYJNY MA SWOJE BRAKI.

      Wyrażę dość kontrowersyjną opinię (zaczerpniętą z informacji o systemach edukacyjnych w prawie calym nieistniejącym bloku komunistycznym, po za Czechami) mianowicie, że Polski system
      edukacyjny tworzony byl za komuny, aby wyksztalcić klasę bezwolnych niewolników, a nie ludzi samodzielnie myślących. Tacy by byli niebezpieczni dla systemu. Na szczęscie to się nie udalo. Jenak w tym celu, za PRL'u, obowiązywala od górnie narzucona negatywna selekcja nauczycieli- na kierunek pedagogiki dopuszczano tych którzy nie dostali się na inne kierunki. I niestety znakomita większość z tych nauczycieli nie ma predyspozycji do nauczania. (z góry przepraszam wszystkich zainteresowanych, którzy nie kwalifikują się do tej grupy). A w końcu to z nauczycielami konsultowane są obecnie reformy edukacji więc zastanawiam się czy mogą oni wnieść do nich coś dobrego?

      Nie ma też nowoczesnych metod szkolenia nauczycieli, którzy nie potrafią zainteresować dzieci przedmiotem, a nad znudzonymi dzieciakami zapanować. Jedyną ich odpowiedzią jest
      jedynka w dzienniku. A u dzieci agresja lub frustracja. Daleko nam choćby do systemu fińskiego gdzie nie ma w ogóle... pracy domowej. Chyba doszli do wniosku,że 8 godz dziennie w zupelnosci wystarczy do nauki! A Finlandia stwożyla jeden z najnowocześniejszych systemów edukacyjnych. Ale to już inny temat...

      Są tu też opinie, że należy poznać wiedzę z wielu przedmiotów, aby zdecydować co chce się studiować, oraz że szeroki zasób wiedzy poznany w szkole będzie użyteczny w doroslym życiu, np. z biologi czy matematyki.
      Uważam to za niesluszny pogląd. Żyjemy w XXI wieku i nauka dokonuje skokowych postępów we wszystkich dziedzinach. Informacje, które dzieci poznają w podstawówce, już po kilku latach
      są przestarzale (nie mówiąc już o dekadzie), więc zupelnie nieużyteczne również na studiach czy w doroslym życiu. W szkole powinno się przede wszystkim rozwijać zdolności dzieci. W
      końcu te ujawniają się bardzo wcześnie. Również należalo by polożyć nacisk na umiejętność kreatywnego myślenia, efektywnego organizowania sobie czasu pracy, sporządzania notatek, logicznej analizy czy prowadzenia debaty (owocnej i kulturalnej, a nie takiej jaką politycy prezentują w TV); wyrabiania pewności siebie, z którą ponad polowa dzieci ma problemy (m.in. po przez publiczne wystąpienia). Dzięki m.in. tym umiejętnościom w doroslym życiu będą potrafily bezproblemowo uaktualniać swoją wiedzę powszechną i specjalistyczną adaptując się jednocześnie do zmieniających się czasów.
      Należlo by również wyrabiać w nich przyzwyczajenia takie jak potrzeby czytania (wedlug statystyk większość dzieciaków nie przeczytalo w calości jednej książki w życiu) dużej
      aktywność fizyczna ("w zdrowym ciele zdrowy duch"- mniej agresji, apatii, lepsze wyniki w nauce itp) oraz zdrowego odżywiania. W przyszość te przyzwyczajenia zaprocentują olbrzymimi
      oszczędnościami dla budżetu m.in. slużby zdrowia (państwowej) lub dla portfela samych zainteresowanych (prywatnej) oraz dla rozwoju Polski.
      Ale do tego są potrzebi politycy z wizją (dla których priorytetem są dlugoterminowe inwestycje), a nie planem jak dotrwać do następnych wyborów (czyli krótkoterminowy zysk).

      Ale to znowu temat na inną dyskusję ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Ale bzdury, już widzę jak człowiek znający kilkanaście miejsc po przecinku liczby Pi, cykle rozmnażania przez pączkowanie, zagadnienie z rosyjskiego poruszane na studiach filologicznych itd, miał tak ograniczone zdolności umysłowe, że nie zna tych rzeczy po lewej.

  •  

    pokaż komentarz

    w liceum uczy się ludzi jak zdać mature nie jak myśleć ;p

    •  

      pokaż komentarz

      I w ten sposób mamy co roku kilkaset tysięcy maturzystów z aspiracjami do studiów wyższych, którzy jednak na te studia najnormalniej się nie nadają - umieją kuć, ale nie umieją myśleć

    •  

      pokaż komentarz

      W większości przypadków to nauka do matury jest nauką logicznego myślenia. Uczą nas, jak rozumieć pytania, bo wielu uczniów nawet ich nie czyta, a jak już, to pobieżnie a później źle wykonują polecenie. Rzeczowość, dokładność, rzetelność.
      Wkurza mnie jedynie rozszerzona matura z polskiego. Tam akurat uczą "jak czytać w myślach autorowi pytania", bo często są tak wymyślone z dupy, że nie wiadomo o co chodzi (np. pytanie o rzecz niejednoznacznie stwierdzoną w tekście).
      Mało trzeba się tak naprawdę uczyć do matury podstawowej obowiązkowej, trzeba mieć jednak nieco oleju w głowie, żeby zdać ją dobrze.

    •  

      pokaż komentarz

      Buehahehahehahehaehahehahe
      O człowieku, ledwo uszedłem z życiem! Hosz, tak się składa, że jestem w klasie maturalnej i ... nie masz racji mój drogi przyjacielu ;-) Matury sprawdzane są wg. kluczy, a klucz pisany przez jedną, czy tam parę osób(nie wnikałem nigdy). i NI Ch%!A nie sklecisz zdania dokładnie tak jak oni to zrobili, gdyż ponieważ, każdy myśli/pisze inaczej(wystarczy dać i w nieodpowiednim miejscu - co wprawdzie będzie dobrze... ale niegodne z kluczem)... I nie próbuj doszukiwać się logiki w Liceum, coś takiego tutaj nie funkcjonuje. Na tym poziomie, musisz nauczyć się myśleć, tak jak oni chcą byś myślał. Nauczyć się miliarda zbędnych formułek. I jak bym ja się tego wszystkiego uczył, nie miał bym czasu na rozwijanie własnych zainteresowań, jedzenie, spanie ani nawet żeby wejść na wykop. Także powodzenia w życiu życzę, bo widzę, że u Ciebie ludzie wcale nie są źli, tylko po prostu czasem masz pecha (bo tak w szkole Cię nauczyli) ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli chodzi o matematykę i fizykę, nie trzeba się ściśle trzymać klucza - jeśli rozwiążesz zadanie inaczej, ale dobrze, dostajesz maksymalną ilość punktów.

    •  

      pokaż komentarz

      2 przedmioty, może mi przypomnisz ile ich jest? :) Zresztą na matematyce też trzeba użyć odpowiednich wzorów, nie możesz zrobić po swojemu, musisz użyć DOKŁADNIE tych wzorów których od Ciebie oczekują, że użyjesz... ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      Nie wiem, co jest złego w kluczu na polskim. Wypracowanie na nowej maturze z polaka można bez problemu napisać nie czytając lektury, bazując na tekście źródłowym przy bardzo ogólnej wiedzy na temat literatury i bez konieczności stosowania miliarda pojęć. Wystarczy wiedzieć, jak pisać, no i oczywiście myśleć.

    •  

      pokaż komentarz

      @anonim1133

      a mnie się widzi, że bez użycia wzoru, za pomocą logicznego rozumowania też można dojść do rozwiązania, które będzie punktowane. wzory masz poza tym na karcie wzorów...

      ej - ale ty chyba nie wymagasz aby dali ci punkty za obliczenie obwodu koła za pomocą wzoru na pole trąjkąta, prawda?

    •  

      pokaż komentarz

      @anonim1133
      Możesz zadanie zrobić nawet bez użycia wzorów, wystarczy, że je dobrze opiszesz i nie będziesz miał błędów logicznych. Widziałem rozwiązania zrobione metodą "prób i błędów" z dobrym opisem wszystkiego, które miały maksymalną ilość punktów. Mój ojciec jest egzaminatorem z matematyki, trochę się orientuję, jak to działa.

      PS: te zadania widziałem na jakiejś prezentacji z wydawnictwa matematycznego, jak by ktoś chciał dokładniejsze informacje, to się dopytam starego, czy to ma jeszcze.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie jestem egzaminatorem, ani nie znam nikogo kto by pełnił tak szlachetną funkcję, więc kłócił o to się nie będę. Może rzeczywiście na maturze z matmy tak jest... Jednak na lekcjach matematyki i tak nauczą Cię w pierwszej kolejności rozwiązywania zadań takjaktrzeba. No chyba, że tacy nauczyciele mi się trafiali przez te wszystkie lata...

      Być może wam to nie przeszkadza, ja po prostu zawsze wolałem robić po swojemu(wyniki zawsze się zgadzały) i zawsze było 'źle'. Do dziś tak mam jak na informatyce zrobię coś, czego mój profesor nie rozumie ;-) Bo on na kursie dostał algorytm na 12 linijek, a mój mieścił się w jednej i działał tak jak trzeba...

      klusek, a jak bym obliczył i podał prawidłowy wynik... Czy to naprawdę takie złe? No ja wiem, że niezgodne z wszelkimi prawami logiki, matematyki, koranu, bibli czy nawet komiksów, ale jak wynik by się zgadzał, to znaczy, że jest dobrze!

    •  

      pokaż komentarz

      No cóż, ja zwykle miałem (i mam) tak, że jeśli zrobię zadanie po swojemu, to nauczyciel nie ma z tym problemu. Teraz np. przerabiamy zadania z geometrii analitycznej i sama nauczycielka mówi, że przy tych zadaniach każdy może je rozwiązać inaczej, a ona pokazuje tylko jedno/dwa możliwe rozwiązania. Nawet jeśli nie rozumie naszych rozmyślań to się pyta, czemu zrobiliśmy tak a nie inaczej.

    •  

      pokaż komentarz

      anonim, co do informatyki to mam tak samo "i tak nic nie rozumiem" ale co do matematyki to chyba trafiłeś na jakichś dziwnych ludzi, możesz rozwiązać zadanie w dwóch linijkach, dać komentarz z czego skorzystałeś i dostajesz maksa na maturze, na lekcji jeszcze trzeba wyjaśnić wszystkim i wyprowadzić wszystko przez co robi się dłużej niż po ichniemu ale to tylko lekcja

    •  

      pokaż komentarz

      U mnie kończyło się to jedynkami :) I nadal tak jest :)

    •  

      pokaż komentarz

      @anonim: Z czego Ty zdajesz maturę, że nie musisz używać logicznego myślenia (maturę z polskiego przemilczę, bo brak mi słów)? No na pewno nie z biologii..
      Jak dla mnie to ta tabelka jest totalnie z dupy. Po pierwsze: trzeba być d%!%$em, żeby nie analizować tego, czego Cię uczą. Albo nie mieć za grosz inteligencji, żeby patrząc na wzór nie umieć obliczyć PITa. Po drugie: Jakby autor się chciał uczyć jakie leki stosować nie znając podstaw?! I tak by nic z tego nie zrozumiał. A o amebach sie uczy tylko na rozszerzeniu i nie uczyłam sie takich pierdół o ich cytoplazmie i nie wiem jak powstają pseudopodia. Wiem jak działają, czym są i po co, ale jak powstały..? Po kij mi to. Tego nawet nie ma w podręczniku!
      Po trzecie: już w gimnazjum nauczono mnie, że mamy 9 metod otrzymywania soli, a nie 7 - taki mały szczegół.
      Po kolejne: a nauka z angielskiego do matury jest nastawiona przede wszystkim na komunikację i na rozumienie tego, co sie czyta/słyszy. Więc to już indywidualny problem tego osobnika, bo podstawowa matura jest ściśle praktyczna!
      Na dodatek w gimnazjum na polskim uczyliśmy sie pisać cv i życiorys. To że autor przegapił te lekcje - jego problem.
      Nie mówię, że nas system edukacji jest dobry i cudowny (za dużo nieistotnych rzeczy każą nam zapamiętać), ale ludzie: musimy trochę myśleć i analizować to, czego się uczymy. Olać to, co nas nie interesuje i tylko zaliczyć, a rozwijać swoją wiedzę z danej dziedziny..

    •  

      pokaż komentarz

      Jagodzio, Polski(klucze,klucze,klucze - a ja w tym NIGDY nie byłem dobry), Angielski(jedno jest na lekcjach, a co innego na maturze, ale z Angielskim zawsze sobie radziłem ;-), biologia(trafiłem na dobrą nauczycielkę ;-) i informatyka(olewam i nadal robię po swojemu, może na maturze to przejdzie ;-).

      Tabelka ta zawiera błędy, i przykłady są przesadzone, w dobrej lekturze nazwali by to pewnie hiperbolą, czy czymś podobnym ;p

      Matura z angielskiego jest raczej ok, ale na lekcjach uczy się jedynie regułek jak tworzyć czasy i masy słówek, których nie rzadko nawet po polsku nie używasz ;-)

      A co do olewania reszty, to nie tak koniecznie, przynajmniej u mnie w szkole. Każdy nauczyciel mówi, że to jego przedmiot jest najważniejszy i stawiając kolejno szmaty chce Ci to udowodnić ;] A nawet te przedmioty których bym chciał się uczyć... no nauczyciele(przynajmniej Ci z mojej szkoły) pozostawiają wiele do życzenia ;-) Sami nic nie wiedzą, zachowują się jak dzieci i wymagają bóg wie czego...

    •  

      pokaż komentarz

      @myhau - bo jak myśleć to uczy życie

    •  

      pokaż komentarz

      @anonim - jestem rok przed maturą. jeśli odpowiadasz dokładnie na to, o co Cię proszą, to jest wszystko ok. jak nie, to musisz poćwiczyć rozumienie czytanego tekstu na poziomie wyższym niż gimnazjalny, proste.
      co do lektur - nie zgodzę się; TRZEBA je koniecznie czytać, bo w kluczu są punkty za odniesienia do całości. ponadto jeśli popełnisz błąd rzeczowy, nie zaliczą Ci pracy. musisz znać przynajmniej treść całej lektury oraz kontekst jej powstania, inaczej nie masz szansy uzyskać zadowalającej liczby punktów z wypracowania. takie bajki są powtarzane z roku na rok... żal mi jedynie tych, którzy w to wierzą i się obijają.
      co do matematyki - nie potrzebujesz wielu wzorów. musisz za to znać twierdzenia, które ten wzór pozwolą Ci wyprowadzić. masz tablice matematyczne i kalkulator. jedyne, czego od Ciebie wymagają - znów - to umiejętności i korzystanie z rozumu.
      btw - jestem kobietą.

    •  

      pokaż komentarz

      Punktów za odniesienie do całości jest mało, pracę da się napisać na podstawie samego fragmentu. Ja nic nie czytam, dwie matury próbne zdane na 60% ;] A na rozszerzonym polskim w ogóle masz prace z tekstu z poza programu.

      Chociaż przyznam, że mi polski się do punktów na studia ścisłe nie liczy, więc nie przykładam do niego zbyt dużej wagi.

    •  

      pokaż komentarz

      Co z tego, że za typowe odniesienie masz mało punktów (jeśli potrzebujesz maturę z polskiego, każdy się liczy)? 3 błędy rzeczowe i masz 0 punktów z wypracowania - leżysz i kwiczysz; jak się pomyliłeś trochę w teście, to nie zdajesz matury.

    •  

      pokaż komentarz

      Cóż, jeśli nie czytałem książki, to przecież nie będę brnął w opisywanie treści, której nie znam (i myślę, że każdy mądrzejszy się tak asekuracyjnie zachowa) więc błędy rzeczowe mi nie grożą. Jak już pisałem, moje podejście jest podejściem człowieka, który nie musi się martwić polskim na maturze.

      A, bym zapomniał - praca na 0 punktów to już niezdany egzamin, z czytania ze zrozumieniem nie ma 30% potrzebnych do zdania.

    •  

      pokaż komentarz

      Zgadzam się z sierioznazima. Trzeba być hazardowcem, żeby iść na egzamin nie znając kompletnie lektur. Masz 50% szansy zdania.
      Moim zdaniem na leniwego to lepiej przysiąść tydzień, po kilka streszczeń dziennie przeczytać + kluczowy fragment oryginału, jeśli się było na lekcjach. To już się sprawdza (;

    •  

      pokaż komentarz

      i nie chodzi wcale o opisywanie treści, tylko o wiedzę - kim był bohater, o którym piszesz. to się jednoznacznie łączy z treścią

      2 lata temu na maturze był sen izabeli łęckiej z "lalki". wg tego fragmentu wokulski był jakimś złym, niezrozumiałym, złowrogim bohaterem, i trzeba było znać przebieg akcji, żeby napisać, że wcale tak nie było. dużo osób na tym poległo.

    •  

      pokaż komentarz

      @vicek
      Ja nie mam aspiracji na 80%. Wystarczy mi 30%, jedyne co mi się stanie, to ewentualny zły wygląd świadectwa maturalnego ;] W identycznej sytuacji zapewne jest większość uczniów wybierających się na studia związane z przedmiotami ścisłymi (nie bez powodu na politechnikach nie biorą polskiego pod uwagę).

      Co do tematu z "Lalki" - wystarczyło przecież pisać "W śnie Izabeli Wokulski jest..." i już nie masz błędów rzeczowych. Nie znasz lektury - nie tykasz części "odwołaj się do treści utworu" i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      O marzeniu sennym Łęckiej było rok, a nie dwa lata temu. I połowa pracy tam, to było wymienienie symboli. A Izabela nie cierpiała Wokulskiego, więc nie trzeba było prostować tego, że według niej był potworem. Na maturę wystarczą spokojnie streszczenia + opracowania i najważniejsze hasła. Żaden problem.

  •  

    pokaż komentarz

    Ajschylos, Aischylos z Eleusis, Eschyl (gr. Αἰσχύλος), (ur. 525 p.n.e. w Eleusis, zm. 456 p.n.e.) jeden z najwybitniejszych (obok Sofoklesa i Eurypidesa) tragików ateńskich, powszechnie uważany za rzeczywistego twórcę tragedii greckiej - wprowadził na scenę drugiego aktora...

  •  

    pokaż komentarz

    Trzeci raz piszę, powinniśmy się uczyć tego, czego chcemy - oczywiście narzucone powinny być jakieś minima, ale z grubsza lepiej uczyć się rzeczy interesujących, niż nudnych i być może niepotrzebnych.

    •  

      pokaż komentarz

      a jakbyś się tego nie uczył wszystkiego na początku, to skąd byś wiedział co jest interesujące?

    •  

      pokaż komentarz

      @benk, tylko że już w 4-5 klasie podstawówki, że o gimnazjum nie wspomnę, człowiek wie, co go interesuje, a co zupełnie jest mu nie przydatne i wkuwa jedynie to po to, by zdać i później zapomnieć...

    •  

      pokaż komentarz

      Mimo, tego, że w szkole uczymy się miliarda niepotrzebnych rzeczy, których sam nienawidziłem jeszcze w gim/LO to jednak chyba mimo wszystko taki układ jest lepszy niż ten ze stanów, gdzie ludzie nie mają pojęcia ile boków ma trójkąt albo gdzie na mapie jest Francja.

    •  

      pokaż komentarz

      Z jednej strony przyznaję rację co do nauczania rzeczy które daną osobę interesują i będą potrzebne, ale myślę że wiele osób naprawdę nie wie co chce konkretnie studiować, co robić później, co za tym idzie - które przedmioty są tak naprawdę najbardziej ptorzebne. Na początku liceum uważałem, że napiszę maturę z historii i pójdę na jakieś humanistyczne, później uznałem że wbiję się na jakieś zarządzanie (dobrze że mi przeszło), skończyłem na uniwersytecie medycznym na technikach dentystycznych i całkiem mi odpowiada taka praca manualna. I tak od skupiania się na historii, poprzez skupianie na matematyce przeszedłem do chemii i biologii. I szczerze powiedziawszy nawet całkiem nieźle czuję się ze świadomością, że w razie czego moje umiejętności są dość wszechstronne, wystarczy że sobie je lekko odświeżę.

    •  

      pokaż komentarz

      I tak jak napisał ktoś że w liceum uczą do matury, tak w gimnazjum uczą do egzaminu gimnazjalnego - jaki z tego pożytek.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale przecież możesz się uczyć tego czego chcesz, choćby poza lekcjami. Nie rozumiem też ludzi, którzy narzekają, że ich uczą wszystkiego a wybrali liceum ogólnokształcące... Jak się nie wie co się lubi to się idzie do ogólniaka i tam uczą wszystkiego a jak się wie co się lubi to się idzie do technikum tudzież zawodówki.

      Moim zdaniem to czego człowiek się nauczy w szkole zależy tylko i wyłącznie od niego. Może i jestem dziwny ale lubiłem szkołę, zwłaszcza ogólniak bo o gimnazjum to szkoda gadać. Na każdym z wymienionych przez autora przedmiotów było coś ciekawego:

      -życiorys i CV były omawiane bodajże w podstawówce i nie wiem ale jakoś zbytnio mnie to nie ciekawiło poza tym w każdej chwili mogę poszukać w internecie, są tam miliony wzorów i porad jak to się pisze a czynność ta znów nie jest tak często potrzebna. Kto wprowadził 2 osobę w tragedii nie wiem choć na kartkówce wiedziałem, potrafię za to mniej więcej pisać bez błędów ortograficznych ( co moim zdaniem jest ważne), potrafię w miarę płynnie rozwijać swoje myśli ( ach te wypracowania, nienawidziłem ich pisać a jednak z perspektywy czasu dostrzegam ich przydatność)

      - jestem na studiach informatycznych i sorry ale pi umiem rozwinąć tylko tak do 3,1415 nikt nigdy nie wymagał żebym znał więcej. Wzory trygonometryczne się przydają i choć znam tylko parę to gdy trzeba potrafię znaleźć dany wzór i go zastosować

      - z mapy to mnie akurat nauczyli korzystać i to bardzo dobrze, ile ton węgla wydobywa świat to nie wiem bo mnie nigdy nie interesowało, gdzie leży Ciechocinek to też nie wiem bo i po co... gdyby uczyli o miastach Polski to ludzie by krzyczeli, że ich nie uczą o świecie (swoją drogą jakoś bardziej mnie ciekawiło gdzie leżą poszczególne państwa na świecie niż gdzie leżą miasta w Polsce)

      -też nie wiem jakiego leku... nie szprycuję się lekami chyba, że jestem bardzo chory wtedy idę do lekarza i on wie... Nie wiem co mają w sobie ameby i pantofelki, wiem mniej więcej jak wyglądają i w jaki sposób żyją. A z tej wiedzy korzysta się potem by przejść do bardziej zaawansowanych organizmów. Zresztą biologię zawsze lubiłem. Dobrze jest wiedzieć na jakiej zasadzie funkcjonują poszczególne organizmy. Może się to nie przydaje w życiu ale pomaga je trochę zrozumieć.

      -na chemii z kolei nauczyli mnie jak zbudowane jest wszystko na świecie, w jaki sposób powstają związki, jak się przeprowadza reakcje (choć tylko kilka pokazali a szkoda). To też było bardzo ciekawe, to jak łączy się taki kwas z zasadą jest na swój sposób piękne. Jak się o tym dowiadywałem to pierwszą moją myślą było kurcze jakie to sprytne, wszystko ma swoje miejsce.
      -na językach to nas akurat uczyli mówić, tzn starali się ale gdy pani chciała z kimś pogadać po angielsku nie było chętnych... W tej mierze myślę też że dużo zależy od nauczyciela jak chce to nauczy ale też nie da się nauczyć kogoś kto nie chce być nauczony.

      Podsumowując tego i tak zbyt długiego posta, którego nikomu nie będzie chciało się czytać :P
      Zawsze ciekawiło mnie jak działa świat, jak to jest, że mamy nowe organizmy, że rzeczy spadają, czym się charakteryzują inne kraje, jak to wszystko można na dodatek opisać liczbami i szkoła dała mi na to odpowiedź.

    •  

      pokaż komentarz

      A jak masz 12 lat to jesteś w stanie trafnie podzielić przedmioty na mniej lub bardziej przydatne? Jeśli tak to gratulację, bo nawet przyszli studenci tego nie potrafią.
      Podstawówka i gimnazjum przekazuje nam wiedzę ogólną. Później jak ktoś chce dalej zdobywac wiedzę ogólną to idzie do liceum ogólnokształcącego. Zazwyczaj można tam nawet wybrać odpowiadający nam profil (np. humanistyczny, mat-fiz, bio-chem itp). Jak ktoś woli bardziej się skoncentrować na przedmiotach praktycznych idzie do technikum.
      A jeśli myslisz w ten sposób:

      Trzeci raz piszę, powinniśmy się uczyć tego, czego chcemy[...]z grubsza lepiej uczyć się rzeczy interesujących, niż nudnych i być może niepotrzebnych.

      To idziesz do zawodówki.
      Oświata w Polsce jest wystarczająco elastyczna, aby każdy znalazł coś dla siebie, więc nie p$%$!%#cie, ze coś się wam narzuca skoro macie wybór

    •  

      pokaż komentarz

      Gówno, nie wybór. Jak byłem mały chciałem machać łopatą, a teraz muszę się uczyć w szkole - co ja z tego będę miał. Dokonując refleksji i przeprowadzając introspekcje mogę stwierdzić iż i tak za 100 lat drzewka poumierają, AIDS pozabija murzynów, a Jola R. wygra Oscara...

    •  

      pokaż komentarz

      @fiorello

      mama każe ci się uczyć? to jej powiedz, że cię to nie kręci i może odpuści

    •  

      pokaż komentarz

      Gówno, nie wybór. Jak byłem mały chciałem machać łopatą, a teraz muszę się uczyć w szkole

      Spokojnie, za jakieś 3 lata, przy wyborze szkoły średniej, wybór będzie większy ;)

    •  

      pokaż komentarz

      O ile wiem obowiązek nauki do 18 roku życia więc wtf?

1 2 3 4 5 6 7 ... 17 18 następna