•  

    pokaż komentarz

    #coolstory
    Kilka lat temu jak byłem w Rabce to złodzieje opierdzielili mojego golfa 3 wybijając szybe. Z samochodu ci idioci ukradli radio, które było warte z 50 zł. Gdyby któryś z nich popatrzył pod nogi pasażera ( w sumie od jego strony wchodzili) znaleźliby 3 butelki Jacka Danielsa, a gdyby któryś z nich odwrócił sie do tyłu zauwazylby torbę z laptopem... :)
    Pozdrawiam panów zlodziejow :)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja zawsze twierdziłem, że najlepsze zabezpieczenie to takie, które jest zrobione własnoręcznie. Dla przykładu - stworzyć jakiś układ, który odcina dopływ paliwa do silnika. Po naciśnięciu przycisku schowanego dajmy na to pod fotelem z lewej strony za blaszką dopływ zostaję otwarty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Oleczek24: im bardziej zwariowany pomysł na zabezpieczenie tym lepiej :-)
      Zamień we wtyku OBD pin danych na stałe 12V a dane wyrzuć na jakiś pusty pin. Będziesz palił każde urządzenie, które ktoś podłączy do auta.

      Zrób klatkę na ECU i przyspawaj do nadwozia, zawór jednokierunkowy na klucz w układzie hamulcowym (uruchamiasz zawór i depczesz hamulec, szczęki złapią na amen), możliwości jest dużo. Im bardziej szalone, tym lepiej bo trudno je przewidzieć :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @uosiu: Dokładnie o takie sposoby mi chodzi ;) "Niestandardowe", złodziejowi ciężko na nie wpaść i zdecydowanie wydłużają czas kradzieży/niwelują szanse całkowicie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Oleczek24: W Nissanie Micra z 94' takie coś jest z pilota, nie wiem ile zajmuje rozmontowanie tego złodziejowi ale myślę, że amator mógłby mieć problem. :)

    •  

      pokaż komentarz

      Zamień we wtyku OBD pin danych na stałe 12V a dane wyrzuć na jakiś pusty pin.

      @uosiu: Miszcz trollingu :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Oleczek24: Ja w moim starym samochodzie miałem ukryty pstryczek elektryczek, który odcinał przekaźnik od inercyjnego odcięcia paliwa (w efekcie wyłączało to pompę paliwa, ale nie bezpośrednio). Bez pstryknięcia pstryczka, można było przejechać samochodem tylko tyle, na ile pozwoliło paliwo w przewodach (~2km - przekonała się o tym moja siostra po pożyczeniu mojego samochodu :D).

    •  

      pokaż komentarz

      @Oleczek24: ja u siebie obciąłem kostkę od złącza diagnostycznego i zamontowałem inna kostkę, tak że do podłączenia się komputerem potrzeba przejściówki. Minus jest taki, że jak jadę w trasę to muszę mieć ze sobą tą przejściówkę, ponieważ w przypadku awarii, diagnosta nie będzie mógł podpiąć się swoim komputerem.

    •  
      m...e

      +5

      pokaż komentarz

      @wicikumoza: Jeszcze lepszym imo jest, zamiast przycisku, kontaktron (zamykanie obwodu polem magnetycznym). Umieszczasz go w sobie tylko znanym miejscu pod tapicerką. Jest kompletnie niewidoczny. Na kółku z kluczami nosisz mały magnes neodymowy. Przed odpaleniem samochodu przykładasz na sekundę magnes do kontaktronu i voila. Niech sobie teraz szuka amator cudzej własności albo łączy rozdzielony pod maską przewód pompy paliwa po przebyciu tych 2km ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Oleczek w czasach gdy jeszcze radio zabierało sie ze sobą wysiadając z auta miałem zabezpieczenie takie, że jak radio nie grało to auta nie odpaliłeś:-)

    •  

      pokaż komentarz

      Zrób klatkę na ECU i przyspawaj do nadwozia,

      @uosiu: albo przerobić sobie złącze do ECU na jakieś niestandardowe
      @manwe: tylko zamiast szukać gdzie masz schowany kontaktron to złodziejowi łatwiej znaleźć gdzie jest to wpięte w instalację samochodu

    •  
      v....r

      -1

      pokaż komentarz

      @manwe: kazdy samochod ktory mialem to posadal

    •  

      pokaż komentarz

      @Oleczek24 @uosiu @manwe

      Wymyślacie jakieś dziwne blokady, zamiany kabli, "zawodry jednokierunkowe", a prawda jest taka że porządni złodzieje jak sobie upatrzą auto to podjadą ekranowaną ciężarówką do której wpychają auto, wiozą spokojnie do ekranowanej dziupli i tam na spokojnie usuwają nadajniki i inne wynalazki...

      <cool story>
      Znajomy jakieś 10 lat temu kupił sobie wypasionego nowiutkiego merca za grube pieniądze, i też władował sporo pieniędzy w alarmy, odcięcia a nawet (wówczas droga nowinka) lokalizator. Lokalizator pewnego dnia przestał działać ten nie miał czasu podjechać do serwisu to zignorował sprawę na zasadzie "a, to podjadę po weekendzie". W nocy z soboty na niedzielę samochód zniknął spod klubu, ubezpieczyciel kasy nie wystawił bo nie działał lokalizator i facet w głębokiej dupie. Po pół roku nagle do niego dzwonią że samochód zgłosił pozycję na drugim końcu polski. Policja wysłana, co się okazało: samochód wciągnęli na ekranowaną pakę ciężarówki, wywieźli prawie pół polski do dziupli - też ekranowanej i tam sprawdzali że auto nie ma lokalizatora. Rozpracowali resztę zabezpieczeń, przebili numery, przygotowali papiery i znaleźli kupca który nawet nie wiedział że auto kradzione. Po jakimś czasie ten pojechał z jakąś pierdółką do mechanika, który szukając czegoś w elektryce zobaczył przetarty kabelek i zaizolował go. Kabelek był właśnie od lokalizatora...
      </cool story>

    •  

      pokaż komentarz

      @Diabl0: Mówiąc o tych blokadach miałem na myśli złodziejów amatorów/pół amatorów. Wiadomo, że każde auto idzie ukraść z porządnym sprzętem :)

    • więcej komentarzy(2)

  •  

    pokaż komentarz

    Świetne rady. Blokada kierownicy- hit lat 90tych wśród posiadaczy Tico i Matizów. Do jej przejścia wystarczą dobre nożyce- przecina sie nie blokadę, a wieniec kierownicy, który oprócz pianki ma 0,5cm grubości okrągły pręt. "Black box" z fotki to zwykły tester diagnostyczny. Do kopiowania kluczyków nie służą na pewno testery immo, który widac na fotkach. Odkąd standardem są kody dynamiczne, kopiowanie jest trochę trudniejsze, ale wykonalne. Z wywiadów ze złodziejami jasno też wynika, że podmianka kompa na własny to standard- bo teraz praktycznie nie ma samochodów bez ECU, a polonezów już chyba nikt nie kradnie... Zdjęcie immobilisera z komputera trwa kilka sekund, jeżeli ktoś wie co robi.

    •  

      pokaż komentarz

      @jurii: są jeszcze wynalazki robione przez producentów, typu immobiliser przy kierownicy jest podpięty pod ECM, ten po rozpakowaniu sygnału wysyła surowe dane do BCM po drugiej stronie auta i jak w BCM kod się zgadza, to ten pozwala użyć rozrusznika. Żeby było weselej, obydwa urządzenia są parowane ze sobą, także usunięcie immo to trochę zabawy u mnie ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @jurii: Na zamianę kompa warto zrobić w swoim aucie tzw. zamianę krzyżową przewodów doprowadzających. Podejrzewam, że mina złodzieja w momencie zamiany może być bezcenna choćby w wypadku zamiany zasilania układu z linią diagnozy.

    •  

      pokaż komentarz

      @krzychopr: I potem zgub karteczkę co do czego :D.

    •  

      pokaż komentarz

      @jurii: Polska to miejsce w którym bandyci zjezdzaja sie z calego kraju zeby ukrasc daewoo espero

    •  

      pokaż komentarz

      @krzychopr: Kiedyś w VAGach się tak robiło- zamiana K line z +, ale to kiepski sposób- po pierwsze każdy teraz to przy podpinaniu w złącze diagnostyczne sprawdza, a po drugie- pojedziesz do warsztatu, zapomnisz powiedzieć i mechanik z "wdzięczności" Ci dosra 3x taką fakturę...

    •  

      pokaż komentarz

      @jurii:

      Odkąd standardem są kody dynamiczne, kopiowanie jest trochę trudniejsze, ale wykonalne
      Nikt normalny niczego nie kopiuje, od kiedy da się w ASO (za ~100zł, i tylko na podstawie nr VIN... który widać w większości aut pod przednią szybą!) dostać do danego auta "car pass" czyli hasło logowania wszystkich modułów. Wtedy wystarczy komputer diagnostyczno-programujacy (np do opla - tech2 lub op-com) i nowiutki, normalny, legalnie kupiony kluczyk (nawet w ASO). Trzeba się do auta "wbić", wsadzić ten nowy kluczyk, i za pośrednictwem komputera/interfejsu doprogramować ten kluczyk do tego auta (aby to zrobić, trzeba mieć car-pass). Przy okazji można "wyrzucić" z pamięci immo kluczyki poprzedniego właściciela ;) i od tego momentu tym nowym kluczykiem odpalasz bez problemu auto. (pomijam sam fakt mechanicznego pasowania klucza, bo to może załatwiać sprawa złamania stacyjki czy innych wytrychów).

    •  

      pokaż komentarz

      @hrumque: chodziło mi o kopiowanie samego sygnalu z pilota, ktorym właściciel zamyka/otwiera samochod. Kiedys, kiedy autoalarmy wchodziły na rynek wsytarczylo miec dobry rtx i... dyktafon.

    •  

      pokaż komentarz

      @jurii: Widziałem sprzęt domowej roboty, w zwykłej krótkofalówce znajdowało się coś co blokowało sygnał z kluczyka i samochodu albo ktoś nie otworzył albo ktoś nie zamknął. Ubaw z kierowcami mercedesów z poprzedniego modelu chyba gdzie nie ma opcji aby otworzyć drzwi kluczykiem, tylko z pilota. Tu gdzie mieszkam 99% taksówek to takie mercedesy. Mina kierowcy kiedy nie może dostać się do auta bezcenna.

    •  

      pokaż komentarz

      Z wywiadów ze złodziejami jasno też wynika, że podmianka kompa na własny to standard- bo teraz praktycznie nie ma samochodów bez ECU, a polonezów już chyba nikt nie kradnie...

      @jurii: I tutaj byś się zdziwił - Polonezy w dalszym ciągu są popularne wśród złodziei, choćby z tego względu, że bardzo łatwo je ukraść, a następnie użyć w celu kradzieży paliwa ze stacji. Ciekawostką jest fakt, że jedna z wersji osprzętu silnika Poloneza Plusa, produkowana w latach 1998 - 2002 - i nie mówię tu o silniku K16 Rovera, tylko o Polskim OHV - posiada ECU z fabrycznym immobilliserem.

    •  

      pokaż komentarz

      @sebek1987: kazdego mercedesa mozna otworzyc mechanicznie kluczykiem.

    • więcej komentarzy(2)

  •  

    pokaż komentarz

    "5. Umieść naklejkę na szybie ostrzegającą przed alarmem"- no chyba sobie jaja robią...
    Dobre zabezpieczenie to jest takie, które jest niestandardowe i którego się ktoś nie spodziewa.
    Z drugiej strony to jak złodziej będzie miał do wyboru kilka aut, to chyba prędzej wybierze auto bez blokad niż z blokadami?

    •  
      c.......s

      +63

      pokaż komentarz

      @ABC500: chodzi o to zeby zniechęcić przynajmniej tych mniejszych amatorów co np. radia kradną. Na profesjonaliste i tak nie ma bata.

    •  

      pokaż komentarz

      @chriskros: Są baty. Tak jak napisał @ABC500, wystarczy zabezpieczenie niestandardowe, ale takie prawdziwie niestandardowe, najlepiej wymyślone przez siebie. Ostatnio wymyśliłem całkiem dobry sposób jak można zabezpieczyć się przed kradzieżą/włamaniem do samochodu, nawet wtedy, gdy zostanie odcięty dopływ zasilania do elementów sterujących zabezpieczeniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @DrDevil:
      A laikowi nie wystarczy blokada pedałów na niestandardowym zamku, którego nie sposób łatwo przeciąć nawet polewając ciekłym azotem (którego złodzieje samochodowi chyba raczej nie noszą)? Tylko to takie zabezpieczenie na dłuższy postój, a nie na moment albo jak się komuś spieszy...
      Może to i śmieszne, ale taka zwykła kłódka (jak w filmie z Jasiem Fasolą: http://www.youtube.com/watch?v=CCl_KxGLgOA ) z porządnym zamkiem w niewidocznym z początku miejscu pewnie zaskoczyła by złodzieja samochodowego, który się czegoś takiego nie spodziewa ;D Albo zatkanie rury wydechowej ;D
      Na dłuższe postoje to i coś do kabli do akumulatora można by wymyślić itp.- no złodziej raczej nie będzie otwierał klapy i tam zaglądał... A jakby jeszcze rączkę od otwierania klapy przerobić tak, żeby ją zabierać ze sobą ;D

    •  

      pokaż komentarz

      @ABC500: Daj spokój. Ciekły azot jest dobry na wszystko. Znajomy komuś podpadł i mu chatę rok w rok robią ciekłym azotem. Mimo że wstawia zamki atestowane, drzwi zbrojone prętami, systemy alarmowe za grubą kasę to i tak rok w rok jest "pojechany". A co tu mówić o zameczku na blokadzie kierownicy.

    •  

      pokaż komentarz

      @kolesio:
      To chyba mało pomysłowy jest ten Twój znajomy, jak go stać na takie rzeczy i nie może sobie poradzić (tylko co to jest za towarzystwo, któremu on podpadł jeżeli można zapytać?).
      Ja bym ustawił ukryte kamery/ fotopułapki wokoło , żeby takich dorwać jeszcze zanim dotrą na miejsce, bo ostrożni są na miejscu, ale przedtem niekoniecznie. Może zapłacić komu trzeba w państwie polskim, żeby sprawa przyjęła wyższy priorytet i namierzono takich po telefonach komórkowych na miejscu (o ile nie są wystarczająco bystrzy, żeby ich ze sobą nie zabierać).
      Sejfy wysokiej klasy są konstruowane z różnych warstw, żeby nie dało się tego przepalić, a zamek w razie czego pękł i żeby nie dało się tego otworzyć- może to jest myśl? Do tego, przede wszystkim, przydałby się dobry sąsiad... Może jakiś ukryty nadajnik GSM w czymś wartościowym na wierzchu, ukryte kamery wewnątrz mieszkania... Można też wypuścić informację (a nawet ogłoszenie w prasie, umieścić tablicę), że dasz X pieniędzy za cynk kto to był- i nawet jak nikt ich nie sprzeda, to zaczną się bać. Jakby się skonsultować ze specjalistami, to pewnie podsunęliby lepsze pomysły zaczynając od tego, komu podpadł...
      Ostatecznie obserwacja mieszkania (może akurat ktoś tam wokoło na miejscu pracuje) przez rok aż się zjawią... No ja bym nie popuścił.

    •  

      pokaż komentarz

      @ABC500: Nie mam pojęcia komu podpadł :( Po prostu schemat działania wygląda podobnie. Leją ciekłym azotem zamek, zapadki albo rygle pękają. Zamek jest wyciągnięty (drzwi właściwie nienaruszone) a z domu spokojnie wyniesione różne dobra. zaden sąsiad/nikt nic nie widział i nie słyszał (bloki).
      Ja osobiście mieszkam w kamienicy z lat 30-tych, która sąsiaduje murem z drugą kamienicą z podobnego okresu (kamienice bliźniaki). Pewnej nocy okradziono tę sąsiednią kamienicę. Niczego nie słyszałem. Złodzieje weszli robiąc wylom w murze (grubość 80cm cegły). Nie slyszeli tego nawet właściciele mieszkający na piętrze - okradziono ich sklep na parterze. dlatego wybacz, ale mało mnie już rzeczy dziwi jesli chodzi o złodziejstwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @kolesio:
      Czym oni to zrobili? Pewnie ten 80 cm mur to wygłuszył.
      Jeżeli chodzi o kolegę, to powinno się w zasadzie zaczął od podsłuchu tych którym podpadł.
      Może nawet sprzedaje go ktoś bliski. Z tego co piszesz: " Leją ciekłym azotem zamek, zapadki albo rygle pękają. Zamek jest wyciągnięty (drzwi właściwie nienaruszone)", to wcale nie są jakieś porządne zabezpieczenia...
      Porządny zamek po skruszeniu powinien się rozlecieć nie pozwalając otworzyć mechanizmu- tak mi się wydaje.

    •  

      pokaż komentarz

      @ABC500: Jest coś takiego jak wyciągarka do zamka. Wkręcasz śrubkę w zamek zakladasz na nią sprzęcik i wyciągasz zamek. Drzwi zwykłe Można otworzyć kluczem który ja nazywam ''żaba'' taki do rur z regulacją. Jak cylinder chociaż trochę wystaje łapiesz go takim kluczem skręcasz i zamek otwierasz śrubokrętem.

    •  

      pokaż komentarz

      @ABC500: Opracuj model zdjemowanej kierownicy . Wysiadasz i zabierasz ze sobą.

  •  

    pokaż komentarz

    A ja slyszalem o metodzie "na serwis" podjezdza laweta oklejona logiem salonu i wciagaja autko na lawetke. Kola polewaja jakims plynem o niskim wspolczynniku tarcia i jazda na pake.

    •  

      pokaż komentarz

      @paaszczaktaxi: polewają np. Ludwikiem. Zdziwiło mnie jak mi kumpel opowiadał o metodzie na Ludwika.

    •  

      pokaż komentarz

      @edoiks: prosze i znow sie czegos nauczylem ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @paaszczaktaxi: Tak wujowi zwinęli samochód spod pracy - na oczach jego współpracowników, którzy myśleli, że mu się faktycznie zepsuł.

    •  

      pokaż komentarz

      @paaszczaktaxi: Jeśli masz alarm z czujnikiem przechyłu (który drogi nie jest, a jest dobry też na kradzież felg, bo jak cwaniak na lewarku podniesie to się auto przechyla. Chyba że sprytniejszy to podniesie za wachacz o "ugięcie opony" to zawsze mniejsza różnica, ale i dojście musi być. Do mnie to nawet za progi by nie podniósł normalnym lewarem, bo trzeba mieć niskoprofilowy) i wtedy jak laweta wciąga to zaraz się uruchamia alarm (zawsze coś. Jakby laweta legalnie po auto przyjeżdżała to chyba by raczej miała kluczyki chociaż). A sprzężyć ten alarm z jakimś prostym lokalizatorem/powiadamiaczem gsm/gps i (jeśli nie trafimy na cwaniaków z zagłuszaczem) mamy jak na dłoni.

      takie tam gdybanie :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Curry_: U mnie też za progi by nie podniósł, bo lewarek wchodzi jak w masło :)

    •  

      pokaż komentarz

      @wicikumoza: a to swoją drogą :D u mnie też. Tylko że ja mam jeszcze plastikową nakładkę to ona trochę chroni :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Curry_: a co jak auto zostawiasz dwoma kołami na krawężniku? wtedy przechył jest cały czas.

    •  

      pokaż komentarz

      @FLOLPROBA: no to ciężko było by chyba znaleźć idealnie wypoziomowane miejsce żeby auto zostawiać. To działa w uproszczeniu w ten sposób że centralka alarmowa jak się włącza alarm sprawdza, acha jest takie i takie przechylenie w osiach xyz i przyjmuję je jako domyślne na to uzbrojenie. i jeśli się zmieni jakieś to wtedy jest uruchamiany alarm. przy następnym uruchomieniu operacja się powtarza. Tak mi się przynajmniej wydaje. Szczerze mówiąc to w sumie nigdy nie parkuję tak na krawężniki bo mam tak nisko auto że pod żaden nie podjadę :D Ale tylko w ten sposób ma to sens. Gdyby działało na zasadzie poziomicy to by na byle górce mi wył czujnik przy uzbrajaniu. to po prostu nie działa na przechył tylko na ZMIANĘ przechyłu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Curry_: no w sumie dość logiczne wytłumaczenie - bez zapamiętania położenia nie dałoby rady, musi siedzieć w tym jakiś żyroskop czy cos takiego.. Rownież z racji dość niskiego zawieszenia prawie w ogóle nie podjeżdżam ale akurat dzisiaj zdarzyło mi sie tak zaparkować na niewysokim krawężniku stad moje skojarzenie :)

Dodany przez:

avatar keram244 dołączyła
324 wykopali 34 zakopali 51 tys. wyświetleń
Advertisement