•  

    pokaż komentarz

    W Czechach i wielu landach niemieckich nie ma podobnego zakazu i jakoś nigdzie tam nie widać powszechnie nawalonych obywateli.

    •  

      pokaż komentarz

      A u nas jest zakaz i widać nawalonych obywateli.

    •  

      pokaż komentarz

      znaczy wszystkiego mamy wiecej, zakazów, widocznych obywateli... wreszcie przescignelismy zachod :P

    •  

      pokaż komentarz

      W Niemczech jak robotnik robi sobie przerwe i wypije 2 piwa to nic sie nie stanie i jest to normalne bo to normalny napoj w rozsadnych ilosciach, gorzej jak Polak zrobi sobie przerwe i wypije tych piw 5. Przepis bardzo durny bo kto nie widzial menela pijacego w centrum miasta ? a przeciez temu mial przeciwdzialac. Tak naprawde przepis sprawia ze nie mozemy sie sobie nawet zrobic pikniku z winem lub szampanem, o zwyklym piwie nie mowiac.

    •  
      G.............t

      +19

      pokaż komentarz

      Przez takie zakazy spada kultura picia. Zamiast usiąść sobie ładnie na ławeczce w parku i wypić parę piwek powoli, trzeba pić gdzieś po krzakach, w pośpiechu co prowadzi do szybszego naj%$ania. A i tak później jakoś do domu trzeba wrócić.

    •  

      pokaż komentarz

      To jak z legalizacją - zalegalizujesz dragi, to spozycie spadnie. Czasem tak jest, że to co nielegalne pociąga dlatego właśnie.
      Chociaż z drugiej strony biorąc polską specyfikę wątpię żeby ktokolwiek niezależnie od okoliczności mniej pił...

    •  

      pokaż komentarz

      Daozi: z wojskiem była podobna sytuacja ale "odwrotna"-był przymusowy pobór, nikt nie chciał tam iść a żołnierzy i tak było mało, pobór zlikwidowali i nagle sie jednostki wypełniły...

    •  

      pokaż komentarz

      Czeskie piwko ma 3%, nasze 6. Nie tak łatwo się naj$#ać. Nie mam nic przeciwko zakazowi picia w miejscu pracy, ale fakt faktem zakaz picia pod chmurką wydaje mi się bezsensowny. Zawarty jest w ustawie o wychowaniu do życia w trzeźwości, a i tak widać żuli na ulicach, ludzi w piwnych ogródkach i browary na billboardach. Więc cały ten zakaz psu na budę.

  •  

    pokaż komentarz

    "Wynika z tego, że miejsca takie jak lasy i plaże nie są objęte zakazem. "
    A lasy i plaże, to nie są miejsca publiczne?

    "Można pić pod chmurką "
    Informacja nieprawdziwa - zakop.

  •  
    f.......t

    +37

    pokaż komentarz

    Prawda jest taka ze ten przepis najbardziej godzi w zwyklego obywatela ktory chcialby sobie ypic browara na trawce. A margines ktory widze czasem pare ulic od siebie, nak!!%i sie w domu najtansza wodka (kupiona z zasilku albo za kradzione) a potem i tak wylezie z domu kogos pobic i okrasc. Kolejny przepis z serii o kant dupy.

  •  

    pokaż komentarz

    buga znaleźli i już łatke szykują...

  •  

    pokaż komentarz

    Jeżeli Pani Mecenas Czernicka twierdzi, że można pić na plaży, to będę pił ;)

    A tak na poważnie, to mamy zasadę nullum crimen sine lege certa; nie można kogoś karać za zachowanie nie opisane w odpowiednim przepisie. Skoro ustawa wyraźnie wymienia, gdzie nie wolno pić (a nie posługuje się terminem "miejsce publiczne"), to znaczy, że nie wolno pić tylko tam, gdzie mówi o tym ustawa, a w innych miejscach wolno. Ustawa wymienia (art. 14):
    - szkoły, inne zakłady i placówki oświatowo-wychowawcze i opiekuńcze
    - domy studenckie
    - miejsca zbiorowego żywienia pracowników i zakłady pracy
    - miejsca masowych zgromadzeń (w czasie ich trwania)
    - środki i obiekty komunikacji publicznej
    - obiekty wojskowe, koszary itd.
    - ulice, place i parki
    Rada gminy może wprowadzić zakaz sprzedaży w innych miejscach, ale do tego potrzebna jest uchwała.

    W miejscach niewymienionych w przepisach można pić i tyle. Ja bym po prostu nie przyjął mandatu i walczył w sądzie. Nie może też być tak, że jakiś urząd ustala sobie definicję ulicy w ten sposób, że ulica to wszystko. To by oznaczało, że urząd ten stanowi prawo, a ta kompetencja w tym przypadku zarezerwowana jest dla parlamentu przy udziale prezydenta.

    Swoją drogą to zabawny jest zakaz spożywania alkoholu w akademikach, chyba najbardziej martwy przepis polskiego prawa.