•  

    pokaż komentarz

    Zamiast pracować z dzieciakami, które rokują szanse i chcą się uczyć, nauczyciel traci czas na nieuków co szkołę mają daleko gdzieś. I to tylko żeby ich podrównać do średniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @frendzelwdywanzamotany: Dokładnie tak!

      Idealnym rozwiązaniem byłyby klasy składające się z maksymalnie 10 osób.
      W takiej klasie jest się w stanie dopasować poziom nauczania, skupić na każdym dziecku z osobna (bo jest na to czas), trafić do każdego.
      Ogarnąć krzykaczy w takiej ilości też jest łatwiej :)

    •  

      pokaż komentarz

      @wow: jasne. bo jak masz 5 zdolnych i 5 debili to wcale nauczyciel nie będzie marnował czasu na tłumaczenie tych samych rzeczy 5 debilom, podczas gdy inteligentniejsi się będą nudzić.
      Jedynym sensownym rozwiązaniem jest układanie klas wg zdolności dzieci. Idioci do jednej klasy, zdolni do innej.
      Ale to znowu lewactwo będzie płakać że idiotów traktuje się jak idiotów i to niesprawiedliwe.

      Ale tak działa cały lewacki system przecież. Równa ludzi - w dół oczywiście, bo nigdy w górę.

    •  

      pokaż komentarz

      Jedynym sensownym rozwiązaniem jest układanie klas wg zdolności dzieci. Idioci do jednej klasy, zdolni do innej.

      @geronimo80: wydawało mi się ze kwestia selekcji jest tak naturalna w opisanym przeze mnie przykładzie, że nie musiałam jej dopisywać :)

      myliłam się..

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80:
      @wow:
      Duży problem jest w tym, że ludzi nie nauczono zasady, że jak nie umie, to ma spytać. Lekcje często wyglądają tak, że przez 20-25 minut sprawdza się gówniane prace domowe które:
      -umieją, zrobili i śpią,
      -mają w dupie,
      -nie umieją i nie zrozumieją, bo nikt jej nie tłumaczy.
      Pytanie kto na tym zyskuje? Nauczyciel, który ma 25 minut gadania mniej.

      W podstawówce z matematyki w klasie 4-6, lekcje sprawdzaliśmy 15 minut. Każdy po kolei czytał jeden wynik, a babka sprawdzała jeden zeszyt. Ten kto nie umiał, to sobie wynik jednego przykładu wziął od kolegi. Taki problem sprawdzić w odpowiedziach samemu i poprawić? No albo olać - jak kto woli.

    •  

      pokaż komentarz

      @wow: no cóż dla mnie to nie było takie oczywiste i widać dla innych też.
      Odniosłem jedynie wrażenie że chcesz mniejszych klas...

      Duży problem jest w tym, że ludzi nie nauczono zasady, że jak nie umie, to ma spytać.

      @kuba1p: To jedno. po drugie większość uczniów nie potrafi samodzielnie się uczyć. No bo jak ktoś jest tępy że po wytłumaczeniu 5x rozwiązaniu iluś przykładowych zadań nadal nie łapie, to powinien otworzyć podręcznik gdzie jest wszystko wyjaśnione i do skutku wbijać w swój zakuty łeb.

    •  

      pokaż komentarz

      @kuba1p: tak jest teraz właśnie - dlatego uważam, że pomysł posegregowania dzieci w odpowiednie 10-cio osobowe grupy byłby świetnym rozwiązaniem.

      brzydko mówiąc: tych bardziej ociężałych masz w jednej grupce - dopasowujesz poziom nauczania i starasz się ich wyprowadzić na ludzi

      tych "lepszych" wsadzasz do innej grupy - też tylko 10 osób i zarażasz wiedzą. Orientujesz się który jest w czym dobry - ten fizyka na przykład - kierujesz go jako nauczyciel na odpowiednie kółko dodatkowo i rosnie nam mały naukowiec już w podstawówce :)

      chodzi mi o to że w takich małych grupach nauczyciel jest w stanie wyłapać potencjał i zainteresowania - oczywiście pod warunkeim selekcji - żeby nie znalazł się jeden idiota, który będzie zbierał całą uwagę i trud

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80: Świeta prawda! W czasach szkoły średniej dostawałem baniaki za spanie na lekcji, ale czy to moja wina, że marnowaliśmy kilka lekcji na jeden temat? Matematyka, coś łatwego jak psia dupa, ale nie! Trzeba robić po 100 zadań przez 5 godzin lekcyjnych bo są tumany którzy nie wiedzą, że jeśli w mianowniku jest 1, to ułamek będzie miał wartość licznika. Naprawdę, uwierzcie mi, że są ludzie którzy w technikum nie umieją podzielić liczby przez jeden i zastanawiają się przy tablicy 10 minut. Prywatna edukacja, rodzice średnich dzieciaków poślą je do średniej szkoły, rodzice tych lepszych poślą do lepszych szkół i będzie gitarka. Z kim przystajesz taki się stajesz, a dziesięciu głąbów za nogi trzymać będzie orła tak, że nigdy się w powietrze nie wzbije.

    •  

      pokaż komentarz

      Zamiast pracować z dzieciakami, które rokują szanse i chcą się uczyć, nauczyciel traci czas na nieuków co szkołę mają daleko gdzieś. I to tylko żeby ich podrównać do średniej.
      Bo tak dokładnie ma być. Ma nie być słabszych mają być średni bo to oni stanowią o sile.
      @frendzelwdywanzamotany:

    •  

      pokaż komentarz

      Bo tak dokładnie ma być. Ma nie być słabszych mają być średni bo to oni stanowią o sile.

      @nico112: tak wszyscy taki sami wszyscy przeciętni. Tylko że społeczeństwo potrzebuje różnych ludzi do różnych rzeczy.
      Taki przeciętny głupek może zostać piekarzem, glazurnikiem czy innym pomocnikiem na budowie. Zarówno on jak i społeczeństwo lepiej wyjdzie na tym, niż na kolejnym przeciętniaku po socjologii/kulturoznawstwie czy innych stosunkach międzynarodowych, który nie może znaleźć pracy nawet jako sprzątacz - zresztą i tak by nie poszedł bo przecież ma "wyższe" nikomu nie potrzebne wykształcenie zdobyte w prywatnej szkole po najniższej linii oporu.
      Środki przeznaczone na jego edukację lepiej przeznaczyć na tych najinteligentniejszych którzy mogą dokonać przełomowych odkryć, założyć swoje firmy, i pchnąć polską gospodarkę/naukę do przodu.
      Bez wyławiania talentów będziemy mieli przeciętną (czyli mierną) gospodarkę która będzie jedynie źródłem taniej siły roboczej dla zagranicznych firm.

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80:
      No właśnie głupki się nie nadają do tej roboty. Ma nie być słabych ogniw w systemie, mądre jednostki same się będą kształcić. Chyba żadne społeczeństwo nie potrzebuje głupków.

    •  

      pokaż komentarz

      No właśnie głupki się nie nadają do tej roboty

      @nico112: głupek nie nadaje się do kładzenia glazury czy pieczenia chleba? Chyba żartujesz. Nie musi do tego umieć 99% rzeczy które udaje że umie kończąc studia (bo albo ZZZ, albo ściągi, albo w ogóle przepuszczanie z litości) a z których i tak nic nie wynika.
      Po drugie z głupka zasadniczo i tak nie zrobisz przeciętniaka choćbyś nie wiem jak się starał. Skończyć szkołę jakoś skończy, ale nic z tego nie wynika, bo kosztów kredytu i tak sobie nie policzy, czytanie ze zrozumieniem i tak będzie kuleć a wiedza którą niby zdobył gdzieś paruje...
      I potem masz filmiki ze studentami/maturzystami w których ludzie nie wiedzą jaką stolicę ma Francja, Australii nie potrafią pokazać na globusie, czy nie potrafią policzyć 10% z dowolnej liczby bez kalkulatora.

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80:
      Nie mówimy o studentach czy studiach.

    •  

      pokaż komentarz

      @nico112: zamień słowo student na uczeń i wciąż będzie pasować.

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80:
      No już wtedy niezbyt pasuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @wow: Tyle ze wszysto jest w porządku. Plan zakłada ze Polska będzie dostarczać taniej siły roboczej a nie geniuszy. Wszystko się zgadza.

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80:

      po najniższej linii oporu.
      Linii najmniejszego oporu

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80: dzięki "ustawie przedszkolnej" od 1 września br. już nawet trzylatki mają po równo.

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80: a co z dziecmi które z przyczyn niezależnych od siebie ( trudna sytuacja rodzinna, choroba...) mają trudnosci w nauce, mimo że mają wysoki iloraz inteligencji i stać je na wiele. Umieszczając je w takiej klasie ' glupszych' uczniow od najmłodszych lat je szuflatkujemy, nie dajac szansy na podniesienie poziomu.

    •  

      pokaż komentarz

      Idealnym rozwiązaniem byłyby klasy składające się z maksymalnie 10 osób.

      @wow: A kto za to zapłaci? Nie stać nas na to. Już obecnie system robi bokami a ty byś chciała zwiększyć liczbę nauczycieli dwukrotnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: ja bym chciała cały system zmienić, nie tylko nauczania. Bo to co się teraz dzieje na każdej płaszczyźnie, gdzie władza ma do powiedzenia więcej niż osoby zainteresowane, upada i przynosi straty

      Ale to utopia niestety... tak czy inaczej, byłoby to dobre rozwiązanie uważam.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gonzka: czyli będą miały tak jak w obecnym systemie. Prawie.
      Z tą różnicą, że mogą samodzielnie próbować podnieść własny poziom (zdobywając lepsze oceny, czy ucząc się dodatkowo samodzielnie) i starać się o przeniesienie do lepszej klasy.

  •  

    pokaż komentarz

    U syna w szkole od września z zajęć dodatkowych są SKSy i kółko misyjne. Ale głupimi łatwiej rządzić przecież, aby żyło się lepiej oczywiście...

  •  

    pokaż komentarz

    Ja uważam, że już od gimnazjum powinna być zdecydowanie większa specjalizacja. Już po podstawówce widać, że jeden jest lepszy w polskim, drugi w matematyce, a trzeci ogarnia języki obce. Do tego możliwość samodzielnego wybierania zajęć - coś w stylu tych ECTSów na studiach, tam gdzie jest to zorganizowane w sposób mądry. Czyli jest do wyrobienia jakaś podstawa z przedmiotów obowiązkowych, ale dajemy też dużą swobodę w wyborze przedmiotów dodatkowych. Typu zamiast kompletne beztalencie artystyczne uczyć jak rysować czy śpiewać - dać mu możliwość wybrania dodatkowych zajęć z fizyki itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @lukaszlew77: Uhm, już to widzę:

      - Mój synek jest bardzo dobry ze wszystkiego, więc zapiszemy go na wszystko. Bo on to, wie Pani, taki zdolny, ale leniwy hehe.

    •  

      pokaż komentarz

      @lukaszlew77: ECTS jest akurat po to, że jak chcesz za dużo studiować to masz bulić. Rozkład zajęć zależy indywidualnie od rektora uczelni. UJ ma USOS i kursy do wyboru, a u mnie na AGH jest jak w gimbazie, tylko, że zajęcia trwają od 8 do 20.

    •  

      pokaż komentarz

      @Breaux: Dlatego piszę, że musi być to zorganizowane mądrze, a nie tak idiotycznie jak na większości uczelni niestety. Ja chwalę rozwiązanie SGHowe - masz do wykorzystania max. 150 ECTSów, za każdy kolejny płacisz. 120 musisz mieć żeby uzyskać absolutorium, ale też musisz zrobić obowiązkowe przedmioty kierunkowe. Jak sobie rozplanujesz resztę to twój wybór. I coś takiego widziałbym właśnie już od gimbazy, kierunkować uczniów pod względem ich predyspozycji i dobrych łączyć z dobrymi.

      @wallian: dlatego byłby jakiś tam limit godzin, co by nie zajechać ucznia. A to czy się nadaje na dane zajęcia zależałoby od jego wiedzy. Dalej można by tworzyć różne grupy np. z biologii - dla tych zdolniejszych i dla tych mniej zdolnych. Bo mogłoby się okazać, że ten geniusz z biologii jest głąbem z matematyki itd. Dzięki temu nie zapychalibyśmy głów bezużyteczną wiedzą (czy na prawdę potrzebna jest komukolwiek wiedza o tym jaka jest najwyższa góra w Australii czy kto dowodził w jakiejś bitwie podczas wojny Francji z Anglią?).

      Wiem, że to jest taka gdybologia i jest to niestety nie do zrealizowania w obecnym systemie. Problem jest taki, że do końca gimnazjum, dobrzy uczniowie marnują mnóstwo czasu na nikomu niepotrzebne pierdoły i w dodatku muszą siedzieć w klasie z debilami z rejonu, którzy tylko wk??!iają wszystkich dookoła, a wyrzucić ich po prostu nie można.

    •  
      m......l

      +8

      pokaż komentarz

      @lukaszlew77: Głupi pomysł, w gimbazie byłem święcie przekonany że będę "humanistą" (pomimo tego, że rozumiałem matmę) i w tym kierunku pójdę, tak się stało, że wylądowałem na bio-chemie a teraz jestem na studiach technicznych, cóż za przewrotność losu. Zresztą w gimnazjum większość osób nie ma pojęcia co chce robić- w styczniu przed maturą spora część osób z klasy zastanawiała się co zdawać i na jakie kierunku będzie później aplikować, a Ty chcesz żeby jeszcze młodsze osoby wiedziały co chcą robić w życiu.

    •  

      pokaż komentarz

      @malytrol: A po co mają wiedzieć w gimnazjum, skoro wybierają dopiero w ostatniej klasie szkoły średniej? Gdyby musieli wybierać w gimnazjum, to wcześniej by się nad tym zastanowili, wcześniej mieliby odpowiednie lekcje o tym co można robić i wcześniej zaczęli by się srać przed wyborem ścieżki rozwoju. Aktualnie sytuacja ma się tak, że gimnazjum i pierwsze dwa lata średniej to op%!%#!?anie się, dopiero w trzeciej klasie człowiek się zabiera za jakąś konkretną naukę i jakoś tam zdaje maturę. I przychodzą studia i dla wielu to zderzenie się ze ścianą. Oczywiście wszystko zależy od człowieka, ale w ogólności jest tak, jak napisałem.
      Warto dodać, że lata gimnazjum i liceum to praktycznie lata wyjęte z życia człowieka pod względem nauki. Bo w gimnazjum klepie się praktycznie podstawy matematyki (powtórka z podstawówki i trochę nowych rzeczy), a w liceum klepie się powtórkę z gimnazjum (i trochę nowych rzeczy). Zero miejsca na jakikolwiek rozwój techniczny itp. W lepszych szkołach sytuację ratują jakieś grupy zainteresowań, koła naukowe, w normalnych szkołach- lipa. I człowiek sobie dopiero na studiach uświadamia ile czasu stracił.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mave: Bo jak sobie założą końskie okulary już w gimnazjum i wykształcą się jednokierunkowo, to potem już odwrotu nie będzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @krzychol66: I co w tym złego? Specjalizacja to normalna rzecz, przecież wszędzie do pracy szukają specjalisty w danej dziedzinie, a nie człowieka który umie wszystko po trochu. Oczywiście nie zabrania się nikomu mieć prywatnych zainteresowań i hobby, ale specjalizacja w zawodzie musi być.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mave:
      1. Zdecyduj, czy

      po co mają wiedzieć w gimnazjum, skoro wybierają dopiero w ostatniej klasie szkoły średniej? Gdyby musieli wybierać w gimnazjum, to wcześniej by się nad tym zastanowili, wcześniej mieliby odpowiednie lekcje o tym co można robić i wcześniej zaczęli by się srać przed wyborem ścieżki rozwoju

      czy może

      Specjalizacja to normalna rzecz
      Bo skoro młody człowiek ma się specjalizować już w gimnazjum, to również w gimnazjum podejmuje decyzje o dalszej drodze życiowej. Co z tego, że będzie ją wybierał później, skoro możliwości wyboru będzie już miał niewielkie?

      2. Oczywiście, że normalna. Tylko, że człowiek powinien mieć pewien sensowny zasób wiedzy ogólnej.
      Lekarz specjalista musi mieć sensowną wiedzę z zakresu fizyki, chemii, psychologii.
      Inżynier dobrze by było, aby miał wiedzę z dziedzin pokrewnych. Żeby wiedział np., jak jego projekty oddziaływują na środowisko naturalne. Żeby mógł się dogadać z inżynierem innej specjalności itd.
      Informatyk - programista powinien co - nieco wiedzieć o prądzie elektrycznym, zakłóceniach elektromagnetycznych itd, tudzież, że jeżeli zostawi laptopa na silnym mrozie to mu ekran lcd zamarznie i pęknie...
      Filozof powinien umieć naprawić sobie żelazko, czy wymienić żarówkę.
      Wszyscy w/w powinni mieć jakieś sensowne pojęcie o swoich korzeniach, o kulturze swoich przodków, o kraju w którym żyją.

  •  
    O.............t

    +18

    pokaż komentarz

    To nie wina reformy i Hall- Szumilas tylko nieco starszego systemu który wrzuca do jednego wora dzieci jedynie na podstawie roku urodzenia i tylko na tej podstawie te dzieci aż do 16 roku życia idą jednym tempem.

    •  
      O.............t

      +15

      pokaż komentarz

      @Oktawian_August: I jeszcze jedną rzecz dodam bo nie można edytować. Przypomniała mi się chyba jedyna pozytywna informacja jaką usłyszałem z polskiej szkoły. Dyrekcja postanowiła podzielić klasy w ten sposób że w A są dobrzy, w B gorsi. To się zleciał tłum ekspertów od wszystkiego i zakrzyczał. Dlatego winny jest cały system.

  •  

    pokaż komentarz

    No co? Równouprawnienie... Wszystkim po równo :)

    pokaż spoiler i wyjdzie gówno :)