•  

    pokaż komentarz

    Szkoda tylko że teraz już tak trwałych aut nie produkują.

    •  

      pokaż komentarz

      @Szokatnica: W123 a potem W124 prawie wykonczyly Mercedesa wlasnie swoja trwaloscia. To samo mozna powiedziec o W126 czy W140. Potem juz zaczela sie niestety tendencja do coraz krotszej zywotnosci kolejnych modeli. Zle dla klienta, dobrze dla firmy.

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: Faktycznie wykończyła skoro nie nadążali z produkcją, Nie powielaj jakiś idiotycznych plotek.

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: Tak, bo w123 był tak niezawodny, że nawet części eksploatacyjnych się w nim nie wymieniało. Miał nieścieralne klocki i sprzęgło a filtry wystarczyło wypłukać w wodzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: Marka nie nadąża z dostawą aut na rynek, auta się nie psują ale twoim zdaniem firma jest bliska bankructwa. No za biznes kolego to Ty się nie bierz, Bierzesz pod uwagę coś takiego jak gwarancja producenta? Na prawdę myślisz, że firma dodatkowo zarabia wprowadzając na rynek awaryjny model?

    •  

      pokaż komentarz

      @PrawdziwyWolnorynkowiec: Chyba rzeczywiscie musze przemyslec dalsze prowadzenie biznesu. Twoje uwagi mnie po prostu zdruzgotaly ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @PrawdziwyWolnorynkowiec: Mowienie o wprowadzeniu modelu, ktory celowo ma klopoty z awaryjnoscia jest oczywiscie przesada. Mialem raczej na mysli trwalosc, ktora juz zaczyna sie na desce konstruktora. Po prostu obecnie sa nowe priorytety: zamiast trwalosci mamy oszalamiajacy wyglad, zamiast jakosci i starannosci wykonczenia mase elektroniki i tak dalej. Znak czasow, nie mnie oceniac trendy. Ale osobiscie mam tez i stare mercedesy z lat '90 ubieglego wieku i darze je prawdziwa estyma. Wlasnie za trwalosc, niezawodnosc i prostote konstrukcji.

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: Po prostu uwielbiam gości, którzy nic o Tobie nie wiedzą (np. że od lat prowadzisz firmę) i oświetlają Ci drogę radami, żebyś się nie brał za biznes :D

    •  

      pokaż komentarz

      @PrawdziwyWolnorynkowiec: Może lepiej Ty się za biznes nie bierz. Mercedes rzeczywiście otarł się o bankructwo ze względu na zbyt wysoką jakość, bo firma motoryzacyjna czerpie zyski z dwóch źródeł:

      - sprzedaż samochodów nowych
      - sprzedaż części zamiennych

      Jeśli jedno z tych źródełek wyschnie to firma zaczyna się krztusić.

      Nawiasem mówiąc nie myl waćpan części eksploatacyjnych z zamiennymi, bo części eksploatacyjne w dużej mierze dostarczają podmioty zewnętrzne, a nie producent auta i producent z tego hajsu nie widzi.

      Mercedes W123 / W 124 wytrzymywał spokojnie 400 - 500 000 km przebiegu bez jakichkolwiek napraw zachowując normalną dbałość o auto. Tj. regularna wymiana oleju, dbanie o odpowiedni stan ogumienia etc.

      Dodatkowym problemem Mercedesów było to, że jak już się coś zepsuło, to firma dostarczała najdrobniejsze elementy, a nie tak jak teraz pełne komplety części, czy też zespolone ze sobą moduły. Przez co naprawy nie dość, że były bardzo rzadkie to jeszcze były ultra tanie.

      W dzisiejszych czasach auta projektuje się na 400 000 km (takie jest oficjalne stanowisko producentów). Po 400 000 km auto ma nadawać się jedynie na szrot.
      Dodatkowo zanim te 400 000 km zrobisz to zdążysz w aucie wymienić mnóstwo drobiazgów i parę większych rzeczy, dostarczając tym samym marce stały dopływ gotówki. Skrajnym przykładem są skrzynie typu multitronic co do których sam producent mówi, że sie zużywają i po 200 000 km konieczna jest regeneracja / wymiana.

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: A ilu klientów firma zdobyła poprzez długoletnie zbudowanie legendy o trwałości? Wiesz sam na pewno co oznacza gwiazda trójramienna.

      Pamiętam jak za młodu widziałem W124 na targach w Poznaniu. Piękna klasyczna i bezpieczna konstrukcja. Pamiętam ile kasy firma włożyła w zaprojektowanie tylej osi w modelu W201. Pamiętam jakie wrażenie zrobił na mnie R129... Tradycja umieszczania znaczka na atrapie chłodnicy, charakterystyczne tylne lampy, to wszystko było takie mistyczne w czasach gdy dojrzewała moja świadomość motoryzacyjna. W latach osiemdziesiątych gdy auta były tak nudne że różniły się tylko znaczkiem, Mercedes miał w sobie to coś.
      Zawsze chciałem mieć Mercedesa.
      Wypadałoby nawet go mieć, w końcu to ulubione auto taksówkarzy:)
      Niestety nie kupię go bo prawa rynku zmieniły Mercedesa w taki sam produkt jak inne auta. Co mi po legendzie która rdzewieje szybciej od Fiata.
      Szkoda, bo legenda jeszcze trwa.

      Może kiedyś, jakieś124 coupe...

    •  

      pokaż komentarz

      W dzisiejszych czasach auta projektuje się na 400 000 km (takie jest oficjalne stanowisko producentów). Po 400 000 km auto ma nadawać się jedynie na szrot.

      @valdo: pierwsze slysze. Poza tym w DE co drugi kilku(5-6)letni diesel ma minimum 400kkm nabite.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tapirro: Ty pierwsze słyszysz, a ja w tej branży sporo pracowałem. Producent po 400 000 km uważa samochód za zużyty. Oczywiście można nim dalej jeździć, ale awarie i ich koszt rośnie później w tempie wykładniczym.

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: ja w tej branzy robie na co dzien, takze ze Stutgartem i dlatego sie dziwie bo nikt nigdy nie okreslal takich wspolczynnikow. Owszem produkuje sie rzeczy z minimalnym zapasem materialu i wytrzymalosci ale nikt tego nie okresla i nie testuje, ze akurat tyle a tyle ma wytrzymac

    •  

      pokaż komentarz

      @Tapirro: Możliwe, że w Stuttgarcie nie mówią o tym wprost lub firma ma inną politykę. To o czym ja mówiłem tyczy się kolegów z Wolfsburga ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: nie wiem za co Cię minusuja, bo masz rację. Krótsza zywotnosc prpduktu to konieczność wymiany części i zrewidowania, a na tym sie zarabia najlepiej. Dlaczego okularnik był tak nieudany? Chyba nie wierzycieli, ze nagle Mercedes zapomniał jak sie robi samochody.

    •  

      pokaż komentarz

      W123 a potem W124 prawie wykonczyly Mercedesa wlasnie swoja trwaloscia.

      @benzdriver: Różowe słonie też widziałeś?

      http://www.zlomnik.pl/index.php/2013/03/06/dlugo-obiecywany-wpis-o-mercedesie/

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: Kiedyś słyszałem taką teorię, że Mercedes robi to celowo, żeby ich auta były prestiżowe i żeby 10-15 letnimi modelami nie bujali się turasi, romowie itd., bo to niby psuje ich markę, dlatego zaczęli robić takie auta, które po 15 latach same się rozpadają.

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo:

      Nawiasem mówiąc nie myl waćpan części eksploatacyjnych z zamiennymi, bo części eksploatacyjne w dużej mierze dostarczają podmioty zewnętrzne, a nie producent auta i producent z tego hajsu nie widzi.

      Wszystkie części dostarczają firmy zewnętrzne ! Producent samochodu jedynie go składa i ewentualnie produkuje blachę (nadwozie) ale to nie zawsze. Jedyny zysk na częściach producenta samochodu to te sprzedawane poprzez sieć ASO jako oryginały w zawyżonych cenach (w stosunku do ceny tej samej części ale w pudełku oryginalnego producenta).

      Mercedes W123 / W 124 wytrzymywał spokojnie 400 - 500 000 km przebiegu bez jakichkolwiek napraw zachowując normalną dbałość o auto. Tj. regularna wymiana oleju, dbanie o odpowiedni stan ogumienia etc.

      Chyba nic dziwnego ze 2.0D o powalającej mocy 60 koni było trwalsze od 2.0CDI o mocy 170KM czy więcej.

      Dodatkowym problemem Mercedesów było to, że jak już się coś zepsuło, to firma dostarczała najdrobniejsze elementy, a nie tak jak teraz pełne komplety części, czy też zespolone ze sobą moduły. Przez co naprawy nie dość, że były bardzo rzadkie to jeszcze były ultra tanie.

      I kolejna bzdura. Mercedes niczego nie dostarczał i nie dostarcza i żaden producent samochodów nie dostarcza. Części produkują podwykonawcy. I Mercedes nigdy się nie wyróżniał jeżeli chodzi o dostępność części na tle innych marek. A nierozbieralne moduły były również w tamtych czasach które trzeba było wymieniać w całości i kosztowały majątek np. rozdzielacz paliwa mechanicznego wtrysku. Było takich modułów być może trochę mniej niż obecnie bo i samochody były prostsze.

      Skrajnym przykładem są skrzynie typu multitronic co do których sam producent mówi, że sie zużywają i po 200 000 km konieczna jest regeneracja / wymiana.

      Jaki znowu "skrajny przypadek". Przecież nawet szympans zauważy jakie moce i momenty musi przenosić taka skrzynia we współczesnym aucie, jak szybko musi zmieniać biegi, jak płynnie musi pracować itp. Albo rybki albo akwarium. Klienci wymagają coraz bardziej komfortowych skrzyń coraz wydajniejszych ale niestety jedno kosztem drugiego, taka wysilona skomplikowana skrzynia musi mieć krótszą trwałość. Przecież producent mógłby zamontować analogowego 4 biegowego automata który wytrzyma 2 razy większy przebieg ale czy na prawdę chciałbyś jeździć takim autem ?

      Jestem przekonany że gdyby Mercedes wypuścił obecnie kopię takiej beczki z identyczną paletą silników o absurdalnie niskim współczynniku mocy z pojemności, z takimi samymi prostymi topornymi skrzyniami, itp. ale z użyciem współczesnych materiałów i technologii to taki samochód był by jeszcze trwalszy niż kiedyś. Ale czasy się zmieniają oczekiwania klientów kiedyś a dziś to dwa różne światy. Kto by chciał jeździć takim powiedzmy to sobie szczerze zamulaczem poza garstką miłośników ?

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo:

      Przecież producent mógłby zamontować analogowego 4 biegowego automata który wytrzyma 2 razy większy przebieg ale czy na prawdę chciałbyś jeździć takim autem ?

      Nie. Nie chciałbym jeździć takim autem. Ale też nie chciałbym jako nieświadomy Janusz dostać cuda w postaci multitronica bez informacji o jej trwałości i kosztach obsługi.
      To jest naprawdę wk$@$iające jak kupujesz auto za 200 000 PLN i po 5 latach normalnej jazdy dostajesz niespodziankę i musisz dołożyć 10 - 40 000 zł bo ktoś sobie wyprodukował coś co jest wygodne ale nietrwałe. Inna kwestia to Tiptronic ani to trwałe, ani wygodne, a też 200 - 300 000 km i regeneracja.

      Problem w moim odczuciu by nie istniał, gdyby kupujący w momencie zakupu był informowany o konieczności serwisu takiego rozwiązania. Tak niestety nie jest.

      W przeciągu ostatnich 10 lat zyski przeciętnego ASO wzrosły o minimum 200 %. Ja rozumiem technikę, postęp etc. Ale żeby np. zawieszenia się nie dało zrobić porządnie? Mercedes 30 lat temu to potrafił, a VAG ma nawet teraz z tym spore problemy (aluminiowe wahacze w audi/vw).

      Zauważ też, że w przeciągu ostatnich 20 lat ceny samochodów spadły (jako spadek uznaję wzrost ceny znacznie mniejszy od średniej inflacji w danym okresie) pomimo tego, że są coraz to nowocześniejsze, większe i bardziej zaawansowane technicznie.

      Jeśli cena spada, a wyposażenie rośnie to gdzieś musi być haczyk i ja stawiam diamenty przeciw orzechom, że ten haczyk tkwi w magicznym słowie "jakość".

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo: Nikt by takim autem niechcial jezdzic. Nawet aktualnie jest mozliwosc pozyskania aut starej daty jako nowych (import przez np. Dubaj) i mozesz miec nowego Patrola czy LandCriusera z silnikiem 4.2 (ktory zadnej normy nie spelnia) i ma 8 miejsc w srokdu. I nawet cenowo jest baaardzo rozsadny. I co ? Kupuja ludzie wciaz HIluxy czy podobne wozy.

      @valdo: A w jaki sposob serwis mialby o tym informowac? nawet jakby chcial.
      Trwalosc tych podezespolow jest diametralnie rozna w zaleznosc od traktowania i warunkw w jakich jest uzywana. Mielismy T5 z policji z DSG . POl miliona i skrzynia nir ruszona. Gosc z rodziny mial Golfa V z ta skryznia i po 250 tys do smieci i wymiana za 6k na uzywke.

      Stosunek ceny do wyposazenia ez nie jest miarodajny. Aktualnie duzo latwiej (taniej i szybciej) produkoac elementy, ktore jeszcze 20 lat temu nadawaly sie do statkow kosmicznych. Dodatkowo duza czesc z nich nie rozni sie niczym pod wzgledem fizycznym a tylko oprogramowaniem

    •  

      pokaż komentarz

      @bigger: DSG to co innego, bo to skrzynia która w teorii powinna być bardzo trwała. Multitronic z samej konstrukcji ma założony fakt, że się zużywa i producent o tym doskonale wie.

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: W teorii powinna. W prkatce (szczegolnie w PL ;)) jest bardzo droga w eksploatacji. Dwa sprzegla beda duzo drozsza od tardycyjnych homokinetycznych. Zreszta tak naprawde nie o tym chcialem, bo zgadzam sie z Toba co do zalozenia.

      Biadolenie nad tym "jak to bylo fajnie" jest poprostu moim zdaniem bez sensu. Bo raz,ze wedlug mnie wcale nie bylo tak fajnie (wystarczy wsiasc dzis do auta ktore w dziecinstwie wydawalo nam sie "statkiem" ) a dwa ze nic z tym nie zrobimy. Postep to sie nazywa i tyle. Nie zatrzymamy tego i tyle. Co ciekawe wiekszosc z tych glosno krzyczacych "jak to kiedys bylo fajnie" jezdzi starymi , bo ich nie stac na nowoczesne a druga czesc , ktora stac jezdzi jednak nowoczesnymi. Zamiast 40k wydawac na golfa/passata moga sobie kupic stara beczke, wyremontowac ja na lalke i jedzic na pohybel euro 6 do konca swoich dni no nie?
      A jednak sie tak nie dzieje.

      Mnie jak stare auto sie znudzi (albo zacznie wk**iac) to sprzedaje i kupuje nowsze. Jestem pewnie jakis dziwny i malo hipsterski ale lubie ponad 200KM w dieslu co w trasie pali niecale 6l/100 km , ma radarowy tempomat, kamery cofania , webasto, fotele z masazem itd..
      Oczywiscie zatwardzil fan motoryzacji zyga na takie zbytki ;)

    •  

      pokaż komentarz

      pierwsze slysze. Poza tym w DE co drugi kilku(5-6)letni diesel ma minimum 400kkm nabite.

      @Tapirro: Ale w Polsce ludzie myślą, że jak samochód ma na liczniku 250 tys. to już dogorywa. No i w pewnym sensie tak jest, wszyscy wiemy dlaczego...

    •  

      pokaż komentarz

      @Szokatnica: Po co komu dzisiaj trwałe auto? Kupujesz nowe w salonie, ma gwarancje powiedzmy 5 lat. Jeździsz 5 lat sprzedajesz i znowu kupujesz nowe. Przez 5 lat producenci poprawiają dany model wzrasta jego poziom bezpieczeństwa, wygody, osiągów, mody. Ogólnie musi być strasznie żenujące jeżdżenie starym autem, które Ci się znudziło, nie ma zapewnionego poziomu bezpieczeństwa, kopci, jest niemodne, brzydkie, zużyte. Producenci podążają za rynkiem. Kiedyś było inaczej. Kupowałeś i naprawiałeś ile się da, po wojnie wszystkiego brakowało. Teraz mamy przesyt. Znudzi się - do kosza. Gorzej jak nie stać Cię na nowe auto :(. Kupujesz takiego plastika z full psującą się elektroniką, rdzewiejącego i się martw. Niedługo używane auta się skończą (w sensie nie będą nadawały się do normalnej jazdy, planowane uszkadzanie przez producentów itp.). Oby tylko nowe auta były tańsze!

    •  

      pokaż komentarz

      @g00di: Jakos nie widze poprawy czegokolwiek w samochodach w ciagu ostatnich 5 lat. Poza wieksza iloscia ekektronicznego barachla nie wiadomo komu do czego potrzebnym. Natomiast ogolna jakosc nawet w segmencie premium sie pogorszyla. W klasie popular to juz wgl bieda z nedza.
      Ja jezdze rekreacyjnie dwoma starymi autami jednym 23 letnim, drugim 20 letnim. I nie czuje sie tym faktem zazenowany. Wrecz przeciwnie, czesto jak stoje na swiatlach ludzie z zainteresowaniem i pochwala wyrazaja sie o moich staruszkach, ktore sa tak bardzo inne od wdzedobylskiego plastiku.
      Ale to tylko moje subiektywne odczucie.

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: Moda i nadążanie za technologią, bezpieczeństwem i normami spalin. Teraz powiedzmy w testach zderzeniowych max to 5 gwiazdek większość nowych aut je spełnia, za jakiś czas możliwe, że podwyższą do 6. Jeździłem 21 letnim Audi i było naprawdę w super zarąbistym stanie i co z tego? Do normalnej jazdy się zupełnie nie nadawał. Rekreacyjnie w okół komina zgadzam się można sobie mieć takie jako 2-3 ecie auto. Wracając do Audi ile stresu się przy nim najadłem to moje ;{. Apeluje! Ludzie nie kupujcie starych aut do codziennej jazdy one się do tego nie nadają! Poziom zażenowania, włożonej pracy i $ przewyższył wszelkie normy, przy braku podstawowego komfortu i jakiegokolwiek bezpieczeństwa!

    •  

      pokaż komentarz

      @g00di: pozwole sobie nie zgodzic sie z Twoja opinia. Z testami bezpieczenstwa sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Prowadze tez pomoc drogowa i wiem jak wyglada taki 5 gwiazdkowy samochod po spotkaniu ze starszej generacji mercem czy betka. Zazwyczaj nie wyglada, pogotowie ma pelne rece roboty a kierowca starszego auta bardzo czesto odjezdza o wlasnych silach na pierwszy parking bo zazwyczaj najpowazniejszym uszkodzeniem jest przebita chlodnica lub nie dajaca sie domknac tylnia klapa.
      Wiec te gwiazdki moze super sie spelniaja w kontrolowanych warunkach ale w realu juz nieco gorzej.
      Emisja dotyczy glownie starych diesli. I tu sie zgadzam.
      Ponownie: nie widze powodu do zazenowania jak jade 500SEC: sliczna skora, drewno, pelna elektryka wlacznie z kierownica i pasami, V8 pod maska.
      Ale to tylko moja opinia.

    •  
      r.........r

      0

      pokaż komentarz

      @PrawdziwyWolnorynkowiec: Planując postarzanie produktu oczywiście tak.

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: Ale tu nie chodzi o to, żeby auto było całe, tylko jego pasażerowie. Im więcej elementów się powygina, połamie tym więcej energii auto pochłania z uderzenia. Powiem więcej drogie elementy mocowane są w strefach zgniotu, żeby nie opłacało się naprawiać. Od tego jest ubezpieczenie. Oddają Ci kasę a za nią kupujesz nowe. W starym aucie przypierdzielisz głową w kierownicę, albo urwą się pasy bo są stare ;(, kogo będzie interesowało, że auto całe jak wylądujesz na wózku. Sam bym chciał SEC500 i w wolnej chwili poszaleć, ale nie na co dzień ;(.

    •  

      pokaż komentarz

      @g00di: Z bezpieczenstwem bym sie nie rozpedzal. Jak @benzdriver mowi. Fizyki gwiazdkami sie oszukasz. Jak auto (wlasnie - ile wazy SEC? ) ma ponad 2 tony i maske dlugosci 1,5 metra a w niej v8 zeliwne to mozesz miec 100 gwiazdek, nawet cala galaktyke. Nic Ci to nie da.

      Mi np. swego czasu odmowiono wyplaty OC , bo sprawa byla podobno "ustawiona" . UAZ vs nowe wtedy (2005) punto. Po wjechaniu mi w bok w punto uznali szkode calkowita a u mnie drzwi i blachy dogiely sie do ramy i tyle. Naprostowane pozniej w domu. Poltora roku trwala batalia.

      Ze starymi autami na codzien jest inna sprawa. Jak kogos stac to prosze bardzo, bo z reguly wiecej pala itd.. Ale mi ich zwyczajnie szkoda. Takim SECem nie jezdzilbym na codzien nawet jkaby mnie bylo stac. Po roku bylby tak skundlony,ze szkoda gadac. Jak mi sie spieszy do klienta to nie patrze,ze dziury. Jak mam przewiezc cos na budowe to laduje w bagaznik, nie krzycze na dziecko ,ze mi fotele albo deske okopalo albo ze usmarowalo fotel od czekolady. Auto na codzien to jest narzedzie. Od swieta to hobby. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @g00di: No wlasnie napisalem, ze ci z tych 5 gwiazdkowych zazwyczaj sa zabierani z ogolnymi obrazeniami. Nie jakimis bardzo ciezkimi ale jednak. Ci ze starszych fur sa cali i zdrowi.
      Prawa zachowania pedu nie oszukasz gwiazdkami...

      Nie jezdze nim na co dzien. Ale...rekreacyjnie i na wypady gdzies dalej jest fantastyczny ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @bigger: Akurat blok w SEC jest z aluminium, ale reszta jest masywna i pancerna plus maska jak stol do bilarda ;)

    •  

      pokaż komentarz

      pierwsze slysze. Poza tym w DE co drugi kilku(5-6)letni diesel ma minimum 400kkm nabite.

      @Tapirro: Średni roczny przebieg diesla w Niemczech wyniósł w 2010 roku 18 500 km. https://www.destatis.de/DE/Publikationen/STATmagazin/Umwelt/2010_01/UGR2010_01.html

    •  

      pokaż komentarz

      @janK: taa a srednie zarobiki w polsce to 3,5 na reke.

    •  

      pokaż komentarz

      taa a srednie zarobiki w polsce to 3,5 na reke.

      @Tapirro: Takie coś daje się w miarę łatwy sposób zweryfikować. Choćby porównując sprzedaż paliwa do ilości zarejestrowanych samochodów.

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedy beczka wjeżdżała na ulicę ludzie pukali się po głowie no bo jak to tak, żeby osobówka w dieslu. Brzmi to dość śmiesznie wobec tego co mamy teraz ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Arytmetyk: Apropos diesli od Mercedesa, to te stare silniki, właśnie z czasów W123 oraz nieco młodsze były wręcz niezniszczalne. JAk użytkownik nie zakatował ich przez swoją głupotę (eksploatacja bez oleju czy płynu w chłodnicy), to praktycznie w 99% przypadków silnik przeżywał bez najmniejszego remontu maszynę w której był zamontowany.

      Taka ciekawostka.
      Firma Mercedes oprócz aut osobowych produkowała tez silniki do pojazdów ciężkich m.in kombajnów claas, a ze claas produkował tego ogromne ilości, to korzystał tez z silników innych poddostawców (m.in ford czy perkins). I tak jak się dziś poczyta fora czy porozmawia z użytkownikami tych maszyn, to każdy, ale to każdy chwali mercedesa za bezawaryjnośc i bezproblemowość, z perkinsem większość ma jakieś problemy i szuka rady (a to kopci, a to słaby, a to nierówno pracuje czy bierze olej), natomiast Fordów to juz praktycznie sie nie spotyka, bo wszyscy własciciele wkurzeni częstymi awariami powymieniali te motory na Mercedesy.
      TAkże niemiecka precyzja i jakość wtedy naprawdę dużo znaczyła.

    •  

      pokaż komentarz

      @nunu85:

      Apropos diesli od Mercedesa, to te stare silniki, właśnie z czasów W123 oraz nieco młodsze były wręcz niezniszczalne. JAk użytkownik nie zakatował ich przez swoją głupotę (eksploatacja bez oleju czy płynu w chłodnicy), to praktycznie w 99% przypadków silnik przeżywał bez najmniejszego remontu maszynę w której był zamontowany.
      to calkowita norma w silnikach japonskich z lat 90,zadne tam cudo

    •  
      w.....g

      +6

      pokaż komentarz

      @delbana: nie wiem dlaczego Cie minusują, miałem corollę 2.0D z 1994 roku, i silnik tam był niezniszczalny (po mnie, gdy blacha się zjadła, silnik wraz z resztą budy kupił ja jakiś facet eksportujacy te samochodzy do arabów), podobnie było z mazdą 626 2.0D z 1992 roku. Obecnie mam Mercedesa W201 2.0D i samochód ten mimo (pewnego!) 280 000 nadal zamyka licznik... niesamowite jest uczucie, jak 99% samochodów o wartości wielokrotnie wyższej na parkingu przed blokiem przy -25 celcjuszach odmawiają posluszeństwa, a ja po 3ech grzaniach świec odpalam Meśka bez problemu

    •  
      w.....g

      0

      pokaż komentarz

      @BySpeedy: wielkie dzięki, nie wiedziałem że istnieje :)

    •  

      pokaż komentarz

      Kiedy beczka wjeżdżała na ulicę ludzie pukali się po głowie no bo jak to tak, żeby osobówka w dieslu

      @Arytmetyk: Teraz to wraca, z powodu tego co zrobili ostatnimi laty z tymi silnikami, teraz tylko kupować benzynę, gaz albo hybrydowe.

    •  

      pokaż komentarz

      Apropos diesli od Mercedesa, to te stare silniki, właśnie z czasów W123 oraz nieco młodsze były wręcz niezniszczalne.

      @nunu85: Przy osiągach jakie W123 oferował to nie ma za bardzo czym się zachwycać. Najszybsza benzyna rozpędzała się w 9,9 sekundy do setki i osiągała "zawrotne" 200 km/h.Najszybszy diesel 14 sekund i 170 km/h.

    •  

      pokaż komentarz

      @janK: Porownaj inne samochody z tego okresu to nagle sie okaze, ze nie oferowaly wiele wiecej. Oceniaj dana rzecz na tle realiow w ktorych istniala.

    •  

      pokaż komentarz

      Porownaj inne samochody z tego okresu to nagle sie okaze, ze nie oferowaly wiele wiecej. Oceniaj dana rzecz na tle realiow w ktorych istniala.

      @benzdriver: Mi chodzi o to, że przy takim wysileniu silników nie bardzo jest się czym zachwycać jeśli chodzi o osiągane przez W123 przebiegi.

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawy temat... który skusił mnie w końcu do rejestracji.... Zatem witam serdecznie.

    Czytając komentarze do tego ciekawego artykułu można ulec wrażeniu, że spora część udzielających się coś gdzieś słyszała ale w123czy innego auta z logo gwiazdy nie miała...

    Jako skromny posiadacz kilku egzemplarzy marki ze Stuttgartu w tym w123 postaram się rozwiać kilka wątpliwości....

    1. Stopień zaawansowania technicznego....
    Tak jak napisano w artykule w123 nie było ani przełomowe ani wybitnie nowoczesne... ot pozbierano sprawdzone rozwiązania i zaaplikowano je do nowego nadwozia, które odpowiadało standardom lat 70-tych. Silniki diesla,które stanowiły większość jednostek napędowych w tym modelu - 200d i 240d - nie były jakimś szczytem techniki i nowoczesności... O ich oszczędności też wiele dziwnych rzeczy można usłyszeć... Prawda jest taka że nie spalają magicznych 5-6 litrów

    2. Niezawodność/ niezniszczalność.
    Pół legenda, pół prawda, pół nieprawda....

    Prawda jest taka, że samym silnikiem się nie pojeździ.... gdy buda zgnije.... a rdza to drugie imię beczki.... każdy, kto romantycznie kupił beczkę do remontu żeby cieszyć się tym niezniszczalnym autem zasmakował tego piekła... rdzewieje dosłownie wszystko.... w moim egzemplarzu, który po pierwszych oględzinach wydawał się być względnie niezły.... do wymiany poszły 4 drzwi, progi, doły przednich błotników, kawałki podłużnic, tylna klapa, błotniki, podłoga....
    zdrowe były w zasadzie tylko słupki dach i maska... Egzemplarze wybitnie zadbane mają większe lub mniejsze ogniska korozji.
    Mylą się ci którzy piszą o silnikach wytrzymujących 500tys km.... po milionie nie wymagają większych czynności obsługowych niż zwykle....
    Zawieszenie - niezniszczalne, miękkie, autem się płynie.... dziwne uczucie porównując do dzisiejszych samochodów.
    Współczesne mercedesy nie wiele ustępują z trwałością tym starym (o ile nie były powypadkowe, katowane i niedoinwestowane) 480tys miał jeden z moich gdy go sprzedawałem... nic się nie psuło, tylko standardowe serwisy były robione.

    3. Bankrutujący Mercedes....
    Marka ta zawdzięcza dzisiejszą renomę właśnie w123 i w124... Nie rozumiem skąd bierze się u nas przekonanie, że producentowi auta zależny na 3-4 czy piątym właścicielu auta... Ważny jest dla niego kupujący nówkę sztukę... to jemu się obiecuje jakość...ważny jest właściciel przejeżdżający na serwisy w okresie gwarancji.... on zostawia kasę... Mercedes nie dopłacał do sprzedażny beczki, która była drogim autem, części do tego modelu też do tanich nie należały... niedowiarków zapraszam do pierwszego lepszego aso - części do w123 są dalej dostępne i cenowo niejednokrotnie odpowiadają tym z nowych mercedesów. Producent ma gdzieś tanie zamienniki - na nich nie zarabia.... Żeby sprzedać drogie auto w latach 70-tych trzeba było zapewnić kupującego o jego trwałości... dzisiaj trzeba mu włożyć ajfona i ledy - takie wymogi klientów...

    Oczywiście Mercedes powinien dalej robić auta, które przejadą ponad milion km... szczególnie dla Polaków, którzy za 1/10 ceny kupią sobie takie 10-letnie auto od Niemca - 90-letniego pierwszego właściciela, który na starość ma wyrzuty sumienia za wojnę i za punkt honoru postawił sobie auto oszczędzać żeby oddać je za grosze....

    Na koniec przestroga dla romantycznych ratowników legend...
    Po 3 latach w garażu... wymianie połowy poszycia, całego układu hamulcowego, paliwowego, elektrycznego, zawieszenia, mnóstwa części z układu jezdnego, wspomagania, włożenia nowego środka, wymiany wszystkich uszczelek, doposażenia auta o brakujące elementy wyposażenia dodatkowego z legendy wiele nie zostało.... Efekt cieszy.... ale serca zostało mało....
    Remont klasyka wymaga wiele wytrwałości ....

    •  

      pokaż komentarz

      @mjetek: Nie pozostaje mi nic innego jak zaplusowac. Bo sam jako posiadacz mietka nie jestem o jego hiper-zajebistosci jakos strasznie przekonany. ;-) Aaa.. ile kosztowala Cie reaktywacja beczki?

    •  

      pokaż komentarz

      @bigger: całość prac - blacharka, lakierowanie, części, tapicerka... naście tys... plus setki godzin własnej pracy.... żonie nawet nie chciałem mówić ile wyszło

    •  

      pokaż komentarz

      @mjetek: Wszystko co piszesz to prawda. Miałem W123, ale nie remontowałem (całe szczescie), trzymał się dzielnie, bo miał 2 włascicieli, 7 lat w DE i... 21 w PL :) Jak dla mnie auto jest strasznie niewdzieczno jako auto na pograniczu youngtimera/oldtimera. Na zlotach jest traktowane po macoszemu, bo mimo, ze pierwsze egzemplarze dobiaja 40 lat to przeciez jeszcze 8-10 lat temu nie bylo hydrualika czy ekipy remontowej bez w123, nie mowiac o postojach taxi. Cholernie tez gnije i to mocno, wiekszosc ezgemplarzy to szczepany, nieoryginalne z przebitymi numerami (teraz juz mniej ale 5 lat temu w 80% ogloszen byly kwatki w stylu rok `78 a wszystko z serii 3), nie liczac pojedynczych egzemplarzy to wyposazenie nie istnieje, diesle to porazka totalna. Co z tego, ze przejedzie milion km jak mamy 2013 rok, 60 czy 70 koni z hakiem totalnie odstaje od dzisiejszego ruchu miejskiego, auto nie daje zadnej przyjemnosci z jazdy, a do tego takie 200d wciaga w miescie 8l, 240d to juz kolo 10, a 300d przekracza ta wartosc. No ten ostatni jeszcze ujdzie w czasie jazdy. Ja mialem w123 200, 109 koni na gazniku. Absolutnie minimum do tej masy auta. Tak pozatym z tej bezawaryjnosci to wiele nie zostalo, wszystkie uszczelki, gumy, mechanizmy, lozyska maja po 30-40 lat, jak auto nie jest wybitnie zadbane to bedzie sie sypac wszystko. Ja mialem przelot 480 tys km oryginalny i wydech byl od nowosci w tym aucie. Chociaz wiecej na nim bylo lat niz ori blachy :) Natomiast komfort jazdy... trzeba sie przejechac zeby zrozumiec.

      Mimo calego szacunku do MB to wole E28 od BMW. Lepsze wyposazenie, o 3 nieba dynamiczniejsze silniki, lepsza blacha (chociaz tez ma slabe punkty -> kielichy, pas tylni), chyba tez lepszy wspolczynnik zabytkowosci :)

    •  

      pokaż komentarz

      @mjetek: @benzdriver
      Beczka, którą my sie zajmowaliśmy była okazem absolutnego zdrowia. było to najzdrowsze auto jakim się zajmowaliśmy. Może tak się trafiło po prostu. Dzisiaj może jak będę miał czas to skleję zdjęcia, które mam z remontu i wrzucę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Garage: Gratuluję zatem wyjątkowego egzemplarza.... szkoda, że tak mało jest beczek w opisanym przez was stanie.... niestety tak jak napisał @xsystoff w123 miało pecha być za dobrym autem i katowano je zwykle do granic...
      paradoksalnie coraz mniejsza liczba egzemplarzy nadających się do restaurowania sprawi, że te auto zostanie docenione jako prawdziwy klasyk

  •  
    B......k

    +26

    pokaż komentarz

    A to moje cudo, poprzednik Beczki. Ma nadal niezniszczalny silnik 240D. Nie da się go zabić. Po prostu się nie da. Odpali zawsze i chodzi nienagannie. Nie wiem ile milionów ma przebiegu bo zaraz mi się znowu licznik przekręci : >. A do tego pali ~8 l na 100 km.

    źródło: img17.tablica.pl

  •  

    pokaż komentarz

    Tylko błagam - nie rozpowszechniajcie ludzie tej bzdury, że Mercedes prawie zbankrutował na modelu W123/W124. Artykuł ciekawy, więc wykopuję aby inni mieli szansę poszerzyć wiedzę :)

    •  

      pokaż komentarz

      @MrFafik: Przyjrzyj sie historii koncernu, zawirowaniom wlasnie w okolicach koncowki lat 90 zeszlego wieku, to wowczas to o czym powiedziales nie bedzie juz takie absurdalne. Mam tu na mysli idiotyczny chociazby alians z Chryslerem podczas ktorego gwiazda kompletnie sie zeszmacila. Jak patrzyles na fure z poczatkiem VIN-u 'WDC' to bylo wiadomo, ze ruda go zre jak wsciekla.

      W124 byl w mojej i nie tylko mojej opinii modelem bliskim doskonalosci. Podobnie jak W123 z ta przewaga, ze byl w rozsadnym stopniu nowoczesny i nowatorski. Przez dlugie lata. Proponuje, abys kiedys sobie poczytal opisowa czesc WIS /Werkstatt Information System/ wlasnie o W124. To jest mantra i biblia dla kazdego inzyniera jak powinno sie konstruowac, budowac, serwisowac pojazdy samochodowe.

      Te samochody po prostu sie nie psuly i w opinii trzezwo myslacego uzytkownika nie bylo potzreby wymieniania ich na nowsze tylko dlatego, ze pojawil sie nowszy model. Byly niezawodne, solidne i swietnie wykonane. Dokladne przeciwienstwo wspolczesnych samochodow niestety.

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: Nie powiesz mi, że tworząc super uber niezawodny model W123 i zorientowaniu się, że się "bankrutuje" - jak to ludzie lubią właśnie powtarzać w Internecie - Mercedes tworzy jeszcze lepszy model W124. To nie ma totalnie sensu. A to, że W210 i reszta nowych modeli były kaszaną to już tylko i wyłącznie pazerność Mercedesa i cięcie kosztów (blachy, elektronika) w celu wygenerowania większych pieniędzy. Trzeźwo myślący użytkownicy to nie jest jakiś duży procent ogółu - zobacz ile tych nowych plastików jeździ po drogach. Ludzie lubią nowe, pachnące, dające to uczucie "prestiżu" - w końcu sąsiadowi pęknie żyłka z zazdrości no i wiadomo, że wstyd jeździć porządnym W124 - bo to przecież "zwykła" taksówka.

    •  

      pokaż komentarz

      @MrFafik: Nie chce sie klocic. Nie jestem rowniez jakims zwolennikiem teorii spiskowych. Dziele sie moimi obserwacjami i wnioskami z nich wynikajacymi. Prosty przyklad: miedzy innym mam W126 500 SEC. Byl taki moment, ze chcialem dokupic sobie CL. Niestety W140 coupe po prostu mi sie nie podoba. Zaczalem sie rozgladac za W215. I wiesz co? Wiekszosc ktorych ogladalem byla bardzo kiepska. Mechanicznie i blacharsko. A mowimy o topowym modelu z danej epoki produkcji. Coupe bazowane na S Klasse to najwyzsza polka. W koncu zrezygnowalem i dokupilem sobie W(R)129 500SL. I tez jest w bardzo dobrej i przyzwoitej kondycji jak na swoj wiek.

      Klientela Mercedesa to dosc wlasnie kostyczni, konserwatywni i trzezwo myslacy ludzie. Co z reszta znajduje swoje odbicie w stylistyce tych pojazdow. Ufali firmie i idac po kolei od W115, poprzez W123, W124 w koncu srogo sie zawiedli na W210. Sytuacja sie poprawila w momencie pojawienia sie W211 ale...do pewnych rzeczy juz nie ma powrotu. Niestety.

      Szanuje Twoje zdanie i jedynie prezentuje moj punkt widzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: No nie ukrywajmy, że Mercedesy "skończyły" się w pewnym momencie i od tamtej pory sprzedaje się kawał kaszany. Ja tylko chciałem zaznaczyć, że ten motoryzacyjny mit o "bankructwie" jest nierealny, pozbawiony sensu i można go opowiadać w tym samym momencie co legendę o czarnej Wołdze ;) Osobiście uwielbiam W123/W124 i złego słowa na ich temat w życiu nie powiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @MrFafik: Rzeczywiscie po beznadziejnych W210, kiepskich W203, problematycznych W220 jest jakies swiatelko w tunelu. Jezdze na co dzien W211 i W221 i sa calkiem przyzwoite. Wrecz bardzo, bardzo przyzwoite. Oczywiscie to jest inna liga jak porownujemy je do W124 czy W126, po prostu odstep czasu pomiedzy tymi generacjami to przepasc. Ale jak juz powiedzialem, ostatnio Mercedesy ponownie sa bardzo przyzwoite i jest szansa ze nadal beda wartymi zaufania jak ich poprzednicy.

      Tak na marginesie tylko jeszcze dodam, ze bardzo niedocenianym w mojej ocenie byl W201, ktory byl podobnie jak W124 po prostu fenomenalny jakosciowo. Jeszcze w Polsce miedzy innymi mialem takiego z silnikiem 2.6, rzedowa szostka i byl fantastyczny :)

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: Potwierdzam skok jakościowy - mam źródło w ASO M-B. Myślę sobie, że W201 dalej jest niedoceniany - jeździ tego naprawdę mało w porównaniu do W124. Nie mam pojęcia gdzie się podziały te auta, ale naprawdę szkoda, że się tak nie wybiły. Raz chciałem zakupić 190 1.8 w manualu. Mimo małej pojemności to auto było wyjątkowo żwawe co mnie zadziwiło (a przyjechałem na oględziny 300TE W124) a jeździło mi się o niebo lepiej niż większym bratem.

      Jeszcze apropo mitów - nie wiem czy ktoś słyszał, czy też nie o tym, że można zamówić fabrycznie nowe W123. Niby bzdura, ale wysłałem raz maila do dealera Mercedes-Benz (DDB w Szczecinie) z zapytaniem o taką możliwość i uzyskałem odpowiedź, że nie ma żadnego problemu i można zamówienie złożyć u nich w salonie, tylko trzeba być przygotowanym na wydatek kliku milionów złotych. Ot, taka ciekawostka. Muszę poszukać tego maila ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @MrFafik: Zanim zarzucisz komuś wygadywanie bzdur, weź się chłopie za książki i poczytaj. O przykładzie Mercedesa i jego kryzysu wykłada się na uczelniach ekonomicznych.