•  

    pokaż komentarz

    Problem dużo bardziej złożony niż by się wydawał. I pedofile (wszelacy) i teorie o gender i innych takich byłyby marginesem gdyby nie obecny model rodziny. Właściwie wszystko rozbija się o pracę i finanse. Sam jestem ojcem od kilku miesięcy i od tej pory rzeczywistość zmieniła masę poglądów na życie. Chciałoby się spędzać więcej czasu z rodziną ale rosnące koszty życia sprawiają że trzeba się rozglądać za dodatkowym płatnym zajęciem. I tutaj błędne koło się zamyka... Nie chcę nikogo tłumaczyć, ale gdyby rodzice mieli więcej czasu dla swoich dzieci to mało które padłoby ofiarą dorosłego zboczeńca, a głupoty (tak, uważam że ideologia gender to głupota - mam takie prawo) nie zajmowałyby tak dużo miejsca w mediach i świadomości ludzi.

  •  

    pokaż komentarz

    Autor chyba wrócił niedawno z wakacji. Cała awanturka zaczęła się od episkopatu, który wypracował oficjalne stanowisko polskiego kościoła w sprawie pedofilii wśród księży w Polsce, a następnie pewnego hierarchy, który w dość niezręczny sposób stanowisko to objawił. Okazało się ono nie do przełknięcia tak dla większości wiernych, jak i reszty społeczeństwa, ale kościół dalej uważa, że trzyma rząd dusz w tym kraju i brnie w zaparte, zamiast dzieci obwiniając ideologię gender, feministki i tęczę na placu Zbawiciela. Teraz się okazuje, że to feministki zaatakowały kościół. Jednym słowem wszyscy są winni, oprócz tych, którzy rzeczywiście krzywdzą dzieci. Na całej tej historii ostatecznie straci tylko kościół, którego pasterze stracili kontakt z rzeczywistością i w tak oczywisty sposób tolerują zło aby nie dopuścić do zgorszenia, że wywołują tym jeszcze większe zgorszenie. Co gorsza zdają się w ogóle nie zdawać z tego sprawy, co stawia pod dużym znakiem zapytania ich kompetencje do przewodzenia czemukolwiek.

  •  

    pokaż komentarz

    nie ma czegoś takiego jak "ideologia gender". istnienie zestawu niebiologicznych cech różnych dla różnych kultur występujących u osobników danej płci to fakt. to negowanie tego faktu zakrawa na jakąś obłąkańczą ideologię.

    •  
      z.......7

      +4

      pokaż komentarz

      istnienie zestawu niebiologicznych cech różnych dla różnych kultur występujących u osobników danej płci to fakt.

      @sheslostcontrol: To fakt, ale im dłużej występuje taki zestaw dla pewnej płci, tym bardziej jest to biologiczne. Według mnie wyolbrzymianie znaczenia "że pewne cechy są nadawane kultorowo" jest obłąkańczą ideologią.

    •  

      pokaż komentarz

      @zerozero7: czy np. katolicyzm również staje się cechą biologiczną!? proszę cię. to, jacy jesteśmy to połączenie cech biologicznych i kulturowych - wszystkie opisane są przez odpowiednie dziedziny nauki. można nie być ciekawym świata i nie interesować się ani biologią, ani socjologią czy psychologią, ale nie można udawać że pewne rzeczy nie istnieją. źle - oczywiście mozna, ale to wówczas albo ignorancja albo manipulacja.

    •  
      z.......7

      +1

      pokaż komentarz

      czy np. katolicyzm również staje się cechą biologiczną!?

      @sheslostcontrol: No a katolicyzm jest zestawem cech kulturowych dla pewnej płci? ;)
      Genderyzm to ignorowanie właśnie przystosowania ewolucyjnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @sheslostcontrol: Jest coś takiego jak ideologia gender .Polecam poczytać trochę na ten temat.. to nie jest tylko decydowanie o płci. To ustawienie życia dziecka od początku, narzucenie mu pewnych rzeczy ( z czym podobno właśnie gender walczy). Mianowicie nie wiem czy wiesz ale według tej ideologi rodzic jest ostatnią osobą, która nadaje się do wychowania własnego dziecka. Dziecko po powrocie ze szkoły nie ma prawa rozmawiać o tym co było w szkole z rodzicami.Mało tego, ani rodzic ani nauczyciel nie może zwrócić się do dziecka sugerując płeć ..To jest gorsze od innych ideologi..Małe dzieci uczy się w szkole o masturbacji itp..mówiąc małe mam tu na myśli przedszkole i pierwsze klasy podstawówki. Uważasz, że to w porządku ? Jeżeli ewolucja wykształciła mężczyznę mężczyzną a kobietę kobietą to nie rozumiem dlaczego grupka osób chce walczyć z ewolucją ..Jak zwykle pytanie jedno : Kto na tym zyska ?

    •  

      pokaż komentarz

      No a katolicyzm jest zestawem cech kulturowych dla pewnej płci? ;)
      @zerozero7: nie dla pewnej płci, ale dla pewnej grupy osób odrębnej ze względu na inną "przynależność". są tożsamości płci, narodowości, wyznań - i nikt mnie nie przekona, że te tożsamości wtapiają się w nasz kod genetyczny i dziecko z takim kodem genetycznym przeniesione w inną kulturę i w niej wychowane zacznie ni stąd ni zowąd powielać rzekomo "wrodzone" cechy płci czy religii rodziców. a jeśli jest inaczej to poproszę o wyniki badań na ten temat, chętnie przyznam rację.

      Jest coś takiego jak ideologia gender .Polecam poczytać trochę na ten temat.. to nie jest tylko decydowanie o płci. To ustawienie życia dziecka od początku, narzucenie mu pewnych rzeczy
      @ljanik7: jestem dobrze zaznajomiony z literaturą genderu i nigdzie nie ma rzeczy o których mówisz. są to rzeczy przeinaczone przez ludzi, którzy na słowo gender plwają przez lewe ramie. a jeśli rzeczywiście ktoś takie postulaty głosi to nie zgadzam się z nimi.
      z tego co wiem, są propozycje pokazania dzieciom różnorodności i wskazanie umowności pewnych rzeczy, co moim zdaniem jeszcze bardziej ugruntowuje zasadność istnienia tożsamości płci i jej "autentyczność". z drugiej zaś strony "narzucenie" dziecku otwartości i sceptycyzmu względem "narzucenia" konkretnego wzorca nie jest moim zdaniem niczym złym.

      Dziecko po powrocie ze szkoły nie ma prawa rozmawiać o tym co było w szkole z rodzicami.Mało tego, ani rodzic ani nauczyciel nie może zwrócić się do dziecka sugerując płeć
      gdzie tak jest?

      Małe dzieci uczy się w szkole o masturbacji
      gdzie tak jest? zresztą to nie ma nic wspólnego z genderem, a z wychowaniem seksualnym w ogóle.

      jeżeli ewolucja wykształciła mężczyznę mężczyzną a kobietę kobietą to nie rozumiem dlaczego grupka osób chce walczyć z ewolucją
      nikt nie chce z tym walczyć. gender opisuje pewne mechanizmy i w niektórych przypadkach odkrywa, że pewne zachowania są nabyte kulturowo, w czym nie ma niczego złego - z wyjątkiem sytuacji, gdzie te zachowania, uprzedzenia czy sposoby postrzegania ograniczają wolność ludzi. gender np. "chciałby", żebyś mógł rozpłakać się gdy ci smutno, ale jeśli ty uważasz, że to niemęskie (według twojego pojęcia męskości) to proszę bardzo - ciebie nikt nie zmusi. jeśli powiesz, że to walka z ewolucją i czynienie z mężczyzny niemężczyzny - mylisz się.

    •  

      pokaż komentarz

      @sheslostcontrol: Więc czym jest gender ? Bo to o czym piszesz to wychowanie i do tego, żebym płakał gdy jestem wzruszony czy smutny nie potrzebuję kolejnych ustaw i ideologi. To czy coś wypada czy nie to inna sprawa i żadna ideologia tego nie zmieni. To po prostu jest w człowieku i tyle. Albo ktoś jest czuły na tragedię albo nie. Kobiety łatwiej się wzruszają i częściej płaczą ale jest to uwarunkowane genetycznie - one tak mają i tyle. Facet to musi być facet co wcale nie oznacza, że ma nie mieć serca.Moje pojęcie męskości ? Ojciec w rodzinie to najlepszy przykład bo gdy wszystko się wali on jako mężczyzna musi nad tym zapanować.On musi być tą podporą, fundamentem w rodzinie i musi być twardy i stanowczy ! Jeżeli on jako pierwszy założy ręce i się rozpłacze to co to za fundament? Tak jest wszędzie. U zwierząt jest taki sam system : rządzi samiec i koniec ! I żadna ideologia tego nie zmieni bo się zwyczajnie nie da. Taki jest podział i to wcale nie umniejsza roli kobiet ale tylko zaznacza, że każdy ma swoją rolę w rodzinie i społeczeństwie.

      Więc co tak naprawdę głosi gender ?

    •  
      z.......7

      +3

      pokaż komentarz

      nie dla pewnej płci, ale dla pewnej grupy osób odrębnej ze względu na inną "przynależność". są tożsamości płci, narodowości, wyznań - i nikt mnie nie przekona, że te tożsamości wtapiają się w nasz kod genetyczny i dziecko z takim kodem genetycznym przeniesione w inną kulturę i w niej wychowane zacznie ni stąd ni zowąd powielać rzekomo "wrodzone" cechy płci czy religii rodziców. a jeśli jest inaczej to poproszę o wyniki badań na ten temat, chętnie przyznam rację.

      @sheslostcontrol: Naturalnie, że tak nie jest. Chodzi mi raczej o tryb życia, a ten jest związany z kulturowym zestawem cech. Np. kobiety są przystosowane do tego, by być ciepłe, mają wysoko rozwinięty "multitasking" i odnajdują się bardziej w relacjach społecznych niż mężczyźni. Wynika to z faktu, że kobiety przez 200 tys. lat pozostawały w jaskinii, albo zajmowały się zbieractwem - rzeczami, które nie wystawiają je na niebezpieczeństwo, bo zwykle opiekowały się potomstwem.
      Stąd różnice w budowie połączeń w mózgu kobiety i mężczyzny, różnice są także widoczne w sylwetce. Nie można powiedzieć, że kobieta = zestaw cech kulturowych, bo to żaden fakt, tylko schizofrenia dziwnych umysłów.

    •  

      pokaż komentarz

      @ljanik7:

      Bo to o czym piszesz to wychowanie
      tak, bo w pewnym sensie gender to część wychowania, choć nie tylko dosłownie rozumianego - nie wyłącznie przez rodziców, ale przez całe otoczenie i czas, w którym się rodzimy i w którym funkcjonujemy.

      To czy coś wypada czy nie to inna sprawa i żadna ideologia tego nie zmieni
      owszem, zmieni. obyczaje to swego rodzaju ideologia. gender próbuje podważyć ich obiektywizm.

      do tego, żebym płakał gdy jestem wzruszony czy smutny nie potrzebuję kolejnych ustaw i ideologi
      gender zawsze istniał i zawsze będzie istniał, fajnie tylko, żeby wychowywanie dzieci uwzględniało ten fakt. rodzic, który daje w pysk synkowi bo beczy jak baba nie rozumie genderu i wychowa swoje dziecko w jedyny "słuszny" sposób. i to jest "narzucanie".

      To po prostu jest w człowieku i tyle.
      tak, jest w człowieku ale właśnie przez ideologię, a nie przez biologię. dlaczego jest duża szansa, że gdybyś żył 400 lat temu śmigałbyś w rajtuzach a dziś byłoby to kompletnie niemęskie? powiesz - to moda. tak, ale moda też zahacza o gender. nie ma w nas żadnego genu, który kiedyś warunkował nas do chodzenia w rajtach a przez kilka stuleci wyewoluował w gen nakazujący nosić spodnie.

      Albo ktoś jest czuły na tragedię albo nie
      znowu zgoda, ale właśnie przez wychowanie często nie jest. spytaj psychoterapeutę ilu ma pacjentów maczo, którzy w dorosłym wieku cierpią bo nie radzą sobie z emocjami, które kazano im tłumić bo prawdziwemu mężczyźnie nie wypada. można nawet powiedzieć, że w skrajnych przypadkach płeć kulturowa tłamsi biologię.

      Ojciec w rodzinie to najlepszy przykład bo gdy wszystko się wali on jako mężczyzna musi nad tym zapanować
      znowu masz rację, ale znowu nie widzisz, że to właśnie gender. są społeczeństwa, w których kobiety są głowami rodziny. oczywiście zgadzam się, że są pewne fizyczne predyspozycje, które sprawiły, że takie cechy genderowe nadbudowały się wokół biologii, ale okazuje się, że nie musi to być normą i jedyną słuszną "konsekwencją" biologii.

      U zwierząt jest taki sam system : rządzi samiec i koniec !
      w tym momencie trochę żałuję, że straciłem czas na odpowiadanie ci, bo jeśli nie słyszałeś o gatunkach, w których jest odwrotnie to wiele tłumaczy. inna sprawa, że właśnie to wszystko co nabyte kulturowo odróżnia nas od zwierząt.

      Więc co tak naprawdę głosi gender ?
      niczego nie głosi, choć być może niektórzy powołują się na ten termin naukowy w celach politycznych. a czym jest? bardzo prosto to sprawdzić. wyobraź sobie model mężczyzny lub kobiety sprzed kilkuset lat i porównaj z dzisiejszym. różnice, które zobaczysz to gender. gender to ten fragmencik socjologii, historii, antropologii, który dotyczy płci.

      @zerozero7:

      Stąd różnice w budowie połączeń w mózgu kobiety i mężczyzny, różnice są także widoczne w sylwetce. Nie można powiedzieć, że kobieta = zestaw cech kulturowych, bo to żaden fakt, tylko schizofrenia dziwnych umysłów.
      pewnie, że nie, dlatego żaden kulturoznawca nie zaprzecza istnieniu obiektywnych różnic biologicznych. mała anegdotka: nie tak dawno temu na Śląsku był taki zwyczaj: górnik wracał z szychty do domu, a jego żona myła mu stopy w misce. wyobrażasz sobie dziś coś takiego? nie, bo zrozumieliśmy, że to nie była "obiektywna" rola kobiety, a zwyczajowa. swego czasu próba odejścia od tego byłaby uznana za wariactwo i wywracanie świata do góry nogami. pozostała cała masa podobnych "zwyczajów" choć pewnie nie są tak widoczne jak jaskrawe przykłady z przeszłości. wraz z rozwojem myśli ludzkiej obalamy ich coraz więcej, choć pewnie też tworzymy nowe. ktoś wymyślił na to słowo i nagle się zaczęło. nie pojmuję - ostatecznie każdy wie czym jest gender, choćby nieświadomie i nie znalazłby argumentów na to, że go nie ma, ale jednak niektórzy tak strasznie wzdrygają się na dźwięk tego terminu. czemu? przecież dzięki temu życie jest ciekawsze a ludzie nie tak nudnie zerojedynkowi. no i przede wszystkim - dzięki płci kulturowej nie jesteśmy tylko zwierzętami, choć zachowując logiczny porządek należałoby raczej powiedzieć - dzięki temu, że nie jesteśmy tylko zwierzętami a istotami rozumnymi wytworzyliśmy całą masę umownych konstruktów bo zwykłe instynkty nam "nie wystarczały".

    •  

      pokaż komentarz

      @ljanik7:

      Małe dzieci uczy się w szkole o masturbacji itp..mówiąc małe mam tu na myśli przedszkole i pierwsze klasy podstawówki. Uważasz, że to w porządku ?
      Tak, co w tym złego?

    •  

      pokaż komentarz

      @Zaratusztra: Moi zdaniem wszystko. Wiek nieodpowiedni tak samo jak temat(nie mówię o wiedzy na temat własnego ciała ale tutaj chodzi o uczenie dzieci jak się masturbować co uważam za przegięcie i to spore).Nie widzę żadnej potrzeby do uczenia dzieci czegoś takiego. Prowadzi to bezpośrednio do pornografii a co za tym idzie niszczenia prawdziwego obrazu miłości w głowach tych małych dzieci.Z jednej strony mamy rząd walczący z pornografią a z drugiej przygotowanie odbiorców takich materiałów.Nie muszę chyba mówić, że prowadzić to będzie do gwałtów i przemocy seksualnej w bardzo młodym wieku..
      Ludzie mają problem z masturbacją i niektórzy walczą z tym jak z nałogiem a ty chcesz tego uczyć małych dzieci ?

    •  

      pokaż komentarz

      @ljanik7:

      Wiek nieodpowiedni tak samo jak temat
      Niby dlaczego? Dziecięca masturbacja jest często spotykana i nornalna.

      Ludzie mają problem z masturbacją i niektórzy walczą z tym jak z nałogiem a ty chcesz tego uczyć małych dzieci ?
      Nie z masturbacją jako taką, tylko z pornografią.

      uczenie dzieci jak się masturbować co uważam za przegięcie i to spore
      Przed chwilą oburzałeś się, że naucza się O masturbacji, a nie masturbacji.

      Prowadzi to bezpośrednio do pornografii a co za tym idzie niszczenia prawdziwego obrazu miłości w głowach tych małych dzieci.
      Wiadomo, masturbacja prowadzi do pornografii, ona z kolei do antykoncepcji, a stąd już prosta droga do aborcji.

    •  
      z.......7

      -4

      pokaż komentarz

      wyobrażasz sobie dziś coś takiego? nie, bo zrozumieliśmy, że to nie była "obiektywna" rola kobiety, a zwyczajowa

      @sheslostcontrol: No to jest coś zwyczajowego, zgadzam się. Ale obiektywną rolą kobiety jest to, do czego jest przystosowana ewolucyjnie (może nie do mycia nóg mężowi ;) chociaż co kraj to obyczaj - jeżeli w wolności ktoś się na to zgadza to jego sprawa), tak samo obiektywną rolą mężczyzny jest to, do czego został przystosowany. Kobieta zajmuje się ogniskiem - niekoniecznie chodzi o sprzątanie, a o troskę (i każda kobieta to nieświadomie nawet robi) - i jest powiedzmy takim sercem tej rodziny. Do tego jest uwarunkowana. A facet jest uwarunkowany do utrzymywania tego ogniska - czyli jest "rencyma" rodziny :D. Rolę są wymienne, ale taka głównie jest różnica. Dlaczego po 200 tys. latach należy coś zmieniać - dlaczego teraz koń ma wchodzić na drzewo, a małpa ciągnąć pług? :P

      I dlatego uważam, że genderyzm to po prostu niepotrzebne wymyślanie całej nieścisłej otoczki by usprawiedliwiać pewne trendy, które mogą okazać się patologiczne. Kobiety nie są przystosowane do tego, by być przywódcą. Nie są przystosowane, by podejmować szybko decyzję pod wpływem stresu. Nie są odporne na długotrwały stres. Faceci nie ogarniają relacji - nie przywiązują wagi do tego, co jest w domu. Mają gorszą intuicję, widzą mniej kolorów, panikują gdy zachorują (:D), są podatni na nałogi.

      Oczywiście to szaleństwo zabraniać komuś sprawdzać się w różnych rolach (np. kobiety do kuchni i basta). Ale z drugiej strony, to szaleństwo gdy mówi się, że kiedy kobieta opiekuje się domostwem - to umowa społeczna ;).

    •  

      pokaż komentarz

      @sheslostcontrol: o uczeniu dzieci masturbacji możesz poczytać sobie tu: http://www.bzga-whocc.de/pdf.php?id=061a863a0fdf28218e4fe9e1b3f463b3 (to strona WHO). W tym dokumencie na stronie 40 w wierszu dotyczącym umiejętności w zakresie seksualności czytamy "enjoyment and pleasure when touching one’s own body; early childhood masturbation", oraz "discovery of one’s own body and genitals". W dalej czytamy o "same-sex relationships". Są to rzeczy zaznaczone jako "main topic" czyli obowiązkowe do wyłożenia dzieciom. Takie programy są właśnie wdrażane do przedszkoli. Niestety niezrozumiałe dla mnie kompleksy nie pozwalają ludziom spojrzeć na ten program krytycznie.

      Dla ścisłości nie twierdzę, że wszystko w tym programie jest złe. Mówienie dzieciom o tolerancji, o różnicach i poszanowaniu jest jak najbardziej w porządku. Uczulanie ich na zagrożenia związane z seksualnością (molestowania, treści w internecie, upublicznianie kompromitujących treści) jest również słuszne, o tym też można przeczytać w tym dokumencie. Można tam zobaczyć zalecenia współpracy z rodzicami, (niestety tylko z tymi, którzy w pełni popierają ideologię - patrz str 14 "make sexuality education mandatory, without “opting-out” clauses that allow parents to withdraw their children from classes"). Jest tam wiele wartościowych rzeczy – naprawdę polecam tą lekturę.

      Niestety pod przykrywką dobrych intencji przemyca się skrajne wartości i to właśnie rodzi bunt, któremu się wcale nie dziwię.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zaratusztra: masturbacja w młodym wieku wypacza obraz seksualności czy to jest aż tak trudne do zrozumienia? Ludzie (szczególnie w młodym wieku) powinni przede wszystkim uczyć się budować relacje z drugą osobą, uczyć się bliskości emocjonalnej której zwieńczeniem jest w dojrzałym wieku seks. Budowanie relacji z własną rączką zamiast z drugim człowiekiem jest po prostu chore. Dzieci 4-6 których chce się uczyć masturbacji dopiero się kształtują, niech w tym wieku pracują nad relacjami społecznymi opartymi na zaufaniu, przyjaźni, rywalizacji a nie sztucznie rozbudzanym popędzie seksualnym.

    •  

      pokaż komentarz

      @unkhas: sorry, ale swojego pustosłowia nie poparłeś żadnymi badaniami.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zaratusztra: haaahaha, ale pojechałeś. Co ty chcesz badać to czy nauczenie dzieci najpierw podążania za popędem jest lepsze od uczenia budowania zdrowych relacji międzyludzkich. Kolego zastanów się co piszesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @unkhas: to ty się zastanów co piszesz, masturbacja niszczy relacje międzyludzkie? Rly? W jaki niby sposób?

    •  

      pokaż komentarz

      @Zaratusztra: no dobrze, jeszcze raz powoli. Powiedziałeś że masturbacja uczona w przedszkolu jest wg ciebie w porządku. Otóż nie jest, Dlaczego? Bo uczy dzieci podążania w pierwszej kolejności za popędem seksualnym. Jest takie powiedzenie że czym skorupka za młodu nasiąknie... znasz to powiedzenie. Więc jeśli zamiast budowania relacji z innymi ludźmi i czerpania z tego satysfakcji nauczymy dzieci szukania przyjemności w relacji ze swoją prawą rączką (albo lewą) to wylewamy niejako dziecko z kąpielą. Tak "nauczone" dziecko będzie miało trudności zbudować zdrowe relacje z drugim człowiekiem (jeśli zapytasz o badania to od razu odsyłam do wujka googla z pytaniem u uzależnienia od seksu - dzieci wszystko łapią bardziej niż dorośli).
      Nie powiedziałem że masturbacja jest zła, wolnoć Tomku w swoim domku, ja ci nie mówię co masz robić. Mówię, że złe jest uczenie dzieci czerpania satysfakcji z samozaspokajania swoich potrzeb seksualnych zamiast z relacji z drugim człowiekiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @unkhas: a jedzenie czekolady uczy podążania w pierwszej kolejności za przyjemnością smakową. #fucklogic

    •  

      pokaż komentarz

      @Zaratusztra: no widzisz jednak rozumiesz, wyrobienie złych nawyków żywieniowych prowadzi do problemów z otyłością a pośrednio cukrzycą, itp a już traciłem nadzieję :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @unkhas: idąc tą logiką, to masturbacja uczy niepatrzenia na człowiek jako przedmiot do zaspokojenia popędu (bo popęd można zaspokoić samemu), a więc pomaga w budowaniu relacji opartej nie na seksualności, lecz na miłości. Ot, taki bełkot na tym samym poziomie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zaratusztra: no widzisz i tu jest problem, nie rozumiesz podstaw. Jeśli traktujesz człowieka jako coś czym możesz zaspokoić własne potrzeby to już rozumiem źródło twoich wypowiedzi. Jednak nie moim zadaniem jest to prostować. W zaistniałej sytuacji nie mam już nic do powiedzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @ljanik7: i oczywiście są kultury na naszym globie w których to kobieta pełni role męskie a facet kobiece, tylko jakoś nie mogę sobie uzmysłowić teraz jaka to kultura była.

      Najlepszym przykładem jak obłąkane jest to co mówisz jest pewna para z US która wzięła to do logicznego ekstremum i podają dziecku środku które powstrzymują dojrzewanie (koktajl hormonów czy jakoś tak) żeby samo mogło wybrać sobie płeć....

  •  

    pokaż komentarz

    mam wrażenie, że chodzi głównie o to, że nie ma żadnych z góry narzuconych różnic między płciami i każdy człowiek ma prawo swobodnie wybierać, kim chce być. I jedno, i drugie to bzdura. Pierwsze z przyczyn biologicznych, drugie społecznych.

    Czyli człowiek nie ma prawa wybierać, kim chce być. Musi wpisywać się w pewien kanon zachowań. Bo to przecież takie oczywiste, że łatwo wskazać przykład człowieka idealnego, którym chcą być wszyscy.

    Uporczywe twierdzenie, że mózg mamy identyczny i to społeczeństwo przez swą presję "wtłacza" nas w określone role społeczne, jest sprzeczne z wynikami badań naukowych.

    Prawda, ale co to ma do rzeczy?

    Interes człowieka, jako istoty społecznej wymaga, by mężczyźni i kobiety jak najlepiej ze sobą współpracowali i wychowywali jak najwięcej dzieci. To gwarantuje przetrwanie gatunku. Żeby było śmieszniej, ta zasada powinna być dla nas jasna bez względu na to, jakie wyznajemy poglądy. Czy widzimy w tym realizację boskiego planu czy działanie zwykłej, beznamiętnej ewolucji, cel istnienia kobiet i mężczyzn jest ten sam. I równie silne powody, dla których przedstawiciele obu płci nie powinni być tacy sami.

    Ziemia jest przeludniona, a ty o przetrwaniu gatunku? Przestańmy iść w ilość, zacznijmy w jakość. Bo z tym, to od zawsze są potężne problemy, a walka mizerna. Może stwórzmy miejsce, gdzie żyłoby 20 milionów, ale szczęśliwych ludzi? Nie, przecież to skandal, musi być nas jak najwięcej.

    Męsko-damskie relacje zapewne nigdzie na świecie nie są idealne, ale ideologiczne próby "przekształcania" ich na siłę w imię takiej czy innej ideologii przynoszą więcej szkody niż pożytku.

    Nikt nikomu nic nie rozkazuje. Właśnie kościół sugeruje tradycyjny podział ról, który być może jest przekształceniem na siłę samoczynnie ewoluujących zachowań.

    Biblia miała bowiem dla podniesienia statusu kobiet bardzo istotne znaczenie. Można temu na siłę zaprzeczać, ale z wykazaniem, gdzie niby jest lepiej, byłby już kłopot.

    Słowo-klucz: miała.

    Ruchy feministyczne i genderowe miałyby więcej szans na sukces w zrównywaniu praw i obowiązków obu płci, gdyby apelowały głównie do mężczyzn. Nam nigdy dość przypominania, że powinniśmy być lepsi.

    Nie rozumiem, jak ma się jedno do drugiego.

    Problem jednak w tym, że owe ruchy nastawione są przede wszystkim na tworzenie nowej kobiety i właśnie dlatego mogą wpędzić nas w poważne kłopoty. Kobiety jakoś zawsze umiały sobie w niełatwych i nierównych warunkach radzić, czy nie ryzykujemy, że pod wpływem dobrych rad, tę intuicyjne zdolności stracą?

    Skoro zawsze sobie radziły, to dlaczego mają jakiekolwiek umiejętności tracić? I jakie dokładnie zdolności? Żeby nie wkładać ręki do ognia czy co?

    A wypadałoby zauważyć, że spadek dzietności jest niczym innym, jak jednym ze skutków rewolucji seksualnej.

    Znowu pójście wszelką ceną na ilość. Nieważne, czy te dzieci zrodzone na zniszczonych życiach byłyby w ogóle jakkolwiek kochane.

    Środowiska te oczywiście nie chcą słyszeć też o tym, że uporczywe młotkowanie umysłów młodych kobiet może je same wpędzić w kłopoty.

    Bo są przekonane co do swoich racji. Analogicznie mogę powiedzieć, że kościół nie chce słyszeć, że uporczywe młotkowanie umysłów młodych ludzi może ich samych wpędzić w kłopoty.

    Masowe pojawienie się mężczyzn, którzy latami gotowi są współzamieszkiwać byle tylko się nie wiązać, nie kupować mieszkania, nie mieć dzieci, nie jest dziełem przypadku. Żadne w tym zaskoczenie, że jeśli mężczyzna może mieć seks bez zobowiązań, bez wyrzutów sumienia i bez konsekwencji, to pod takim projektem na życie obiema rękami się podpisze. Im „nowocześniejszy”, tym chętniej. A o dziecku owszem pomyśli ewentualnie w chwili, kiedy może być już za późno i kiedy może będzie już "musiał" związać się z kimś młodszym.

    Nie. Ci, którym zależy tylko na dużej liczbie wyruchanych osób, to pracują w call center. Reszta po prostu ma masę problemów, której wypadkową często jest niezałożenie rodziny. To często nie jest widzimisię, tylko konieczność.

    Te wszystkie średniowieczne przesądy, z którymi teraz tak gorliwie się walczy, miały "zmusić" mężczyzn do tego, by mieli dzieci i chcieli je wspólnie z matką wychowywać.

    Nie wiem, czy pan słyszał o czymś takim, że tak samo jak kobiety mężczyźni też mają potrzebę posiadania dzieci. I nie trzeba nikogo do niczego zmuszać. Bo z niewolnika nie masz pracownika. Takie rodziny są mniej lub bardziej patologiczne.

    Już widać, że to jazda bez trzymanki, środowiska lewackie nigdy jednak nie przyznają się do błędów.

    Gdzie widać? U sąsiada na polu? Na dnie Bałtyku?

    One przecież błędów z natury nie popełniają, a "postęp" jest z definicji dobry i prowadzi ku nowej świetlanej przyszłości. Najchętniej bez religii. W pierwszej kolejności chrześcijańskiej.

    Idealne społeczeństwo chrześcijańskie to teatr marionetek. Nie widać problemów. Wszyscy są uśmiechnięci. Nie oszukujmy się.

    Końcówka z dupy.

  •  

    pokaż komentarz

    W każdym gatunku samice i samce różnią się zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Kultura nie ma tu nic do rzeczy.
    Można co prawda siłą zbliżyć zachowania obydwu płci, ale po co? Czy daje to jakąkolwiek przewagę nad sytuacją w której każdej z płci pozwala sie być sobą?

Dodany przez:

avatar PauluSJ dołączył
487 wykopali 91 zakopali 15.3 tys. wyświetleń
Advertisement