•  

    pokaż komentarz

    O ile większość porad słusznych to nie mogę się zgodzić z koncepcją skręcania wszystkich grzejników na 0 jak się wychodzi z domu. Co innego wyjazd na narty na 3 dni ale wychodząc do pracy na 9h to jest nieopłacalne. Chodzi o to, że o wiele więcej energii trzeba włożyć w podniesienie temperatury pomieszczenia o 10 stopni (z 10 do 20) niż utrzymanie dajmy na to 18 przez te 9 godzin. Wracając do domu nie dość, że jest tak zimno, że trzeba w kurtce siedzieć przez godzinę, to jeszcze grzejniki i kocioł chodzą na full. Sprawę potęguje fakt(również zapomniany przez autora), że w domu nagrzewa się nie tylko powietrze ale wszystko. Meble, ściany, wersalkę... Co z tego, że grzejnikami odkręconymi na full zagrzejemy powietrze, skoro to powietrze będzie od razu oddawało ciepło na te meble. O wiele dłużej trzeba grzać, żeby potem całość nagrzać. I dodatkowo mimo, że nagrzejemy samo powietrze to nadal nie będziemy czuć się komfortowo, bo nie będzie promieniowania cieplnego z tych przedmiotów. Przerabiałem to, jak miałem piec zasypowy bez podajnika w domu. Jak wracałem z pracy było 15 stopni. Nagrzanie kaloryferów do temperatury prawie wrzenia wcale szybko sprawy nie załatwiało bo cały dom był wychłodzony i mimo, że powietrze mogło mieć i 25 stopni to ja i tak siedziałem w grubej bluzie. Teraz mamy kocioł gazowy i trzyma przez całą dobę 18 stopni a tylko od 16-tej do 23-ciej idzie na 20. Teraz przy 19 stopniach jest lepiej niż dawniej przy 23 a temperatura na kotle ustawiona jest na 50 stopni co przy dużych zmianach temperatury było by nieskuteczne i trzeba by hajcować na 70 stopni albo i wyżej. Generalnie zalecane jest nieprzekraczanie 3 stopni różnicy pomiędzy temperaturą nocną a dzienną bo powyżej przestaje się opłacać.
    Natomiast biorąc pod uwagę rozliczanie wg podzielników elektrycznych - to tym bardziej uważam, że delikatne podgrzewanie ledwo zagrzanym grzejnikiem relatywnie ciepłego pomieszczenia da większe oszczędności, niż otwieranie zaworów na full w pomieszczeniu zimnym - różnica temperatur jest przecież nieporównywalnie wyższa. Może i krócej grzeje ale więcej nabije na licznik.

  •  
    b.......h

    0

    pokaż komentarz

    Mieszkasz w bloku, wchodzisz do klatki i czujesz uderzające ciepło? Może jest za ciepło i należałoby nieco skręcić grzejniki na klatce schodowej? A może ktoś otworzył okno na klatce, a grzejniki “hajcują ile fabryka dała”? Wiem, że może się wydawać, że taki spontaniczny gest niewiele zmienia, ale naprawianie świata warto zaczynać od siebie, a nie oglądać się na innych. Nie kosztuje Cię to wiele energii życiowej, a możesz obniżyć nieco koszty dla wszystkich.

    u mnie spółdzielnia odkręciła pokrętła i grzeje jak głupia. Na klatce mam cieplej niż w mieszkaniu. Zgłoszenie nic nie da bo sąsiedzi hurr durr zimno i za co my płacimy! Fakt, że to na miesiąc w czynsz dowalą i wychodzi parę złotych, ale rocznie...

  •  

    pokaż komentarz

    Ja dodam jeszcze jedną, wywalić grzejnik za okno

  •  

    pokaż komentarz

    Były te same porady w zeszłym roku... Zakop