•  

    pokaż komentarz

    Mnie tam nikt posiłków nie naszykował a pracuje na magazynie gdzie zimą jest -10 stopni a pensje sięgają minimum krajowego, człowiek od BHP powiedział nam że posiłki nam się nie należą bo nie spalamy tylu kalorii a testów na wysiłek nie zrobi bo są za drogie. Co lepsze jak sobie idziemy na herbatę ogrzać się to jesteśmy wyganiani tekstem typu - panowie mają dzisiaj wolne ?

    •  

      pokaż komentarz

      @Raider0001: Pracowałem w firmie,w której szefostwo zawsze oszczędzało na ogrzewaniu,do tego stopnia,że w szatni na suficie wisiały sople.Wielokrotnie mówiliśmy "szefie zimno".Odpowiedź była krótka - "weź się k#?#a do roboty,to będzie ci ciepło".

    •  

      pokaż komentarz

      @Raider0001:
      @groundcontrol:

      Można wam współczuć, bo takie warunki są na prawdę nie do przyjęcia. Pracuję u siebie w firmie jako asystent BHPowca i jedyne co wam można doradzić to anonim donos do PIPu. Ciekawostka taka że pracuję w sporej niemieckiej firmie, staramy się aby zasady BHP obowiązywały (i pracownicy mają odpowiednią ciepłe środki ochrony indywidualnej i częste przerwy w zimie, zamykamy hale magazynowe aby choć trochę było cieplej, jest zawsze ciepła woda z dystrybutorów), ale ostatnio jednego pracownika pożegnaliśmy i zadzwonił od tak o do PIPuna skargę. Bez problemu przyjęli jego zgłoszenie i inspektor z PIPu siedział u nas przez dwa dni a po pół roku wizyta kontrolna i kolejne dwa dni. PIP "donosy" traktuje bardzo poważnie, przynajmniej ja z takimi przypadkami się spotkałem, nawet u nas znalazł parę niedociągnięć (opisy na maszynach mieliśmy po niemiecku a nie po polsku jak być powinno). Więc jedyna co wam mogę doradzić to telefon do PIPu, jak potraktują was poważnie to w przeciągu paru miesięcy pracodawca będzie miał wizytacje. Oczywiście niezapowiedzianą.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia Panowie

      PS. Pracujecie na umowach o pracę czy cywilnoprawnych ?

    •  

      pokaż komentarz

      @KidLavi: W tej chwili nie pracuję już w tamtej firmie,bo padła,ale pracowałem oa umowę o pracę.Miałem dość tamtych warunków,stwierdziłem że stać mnie na lepszą pracę i się zwolniłem.

    •  
      K......s

      +16

      pokaż komentarz

      @groundcontrol: I to jest prawidłowe zachowanie. Pracodawcy-pasożyty utrzymują się na ludziach, którzy dają robić ze sobą co chcą. W Polsce większość pracodawców wmawia swoim pracownikom, że daje im pracę, a prawda jest taka, że to oni istnieją dzięki nim. Kiedyś i u nas zawita zachodnia mentalność, ale musimy sami zadbać o to, żeby stało się to jak najszybciej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Raider0001:
      może za rok dostaniecie po zupce chińskiej i szklance gorącej wody do picia

    •  

      pokaż komentarz

      @groundcontrol: To współczuję. Kiedyś pracowałem w Geofizyce Toruń i mimo, że praca średnio mi się podobała szczególnie ze względu na współpracowników to raczej normy i przepisy były w jakimś poszanowaniu. Oczywiście, że możnaby się do paru rzeczy przyczepić, ale karteczki na jedzenie, miejsce do ogrzania (zazwyczaj auto), jakaś przerwa na regenerację, ubrania robocze (naprawdę ciepłe), narzędzia, premie za warunki pracy itp były. Natomiast jest to bardzo duża firma i nie mogą odpuścić zbytnio w takich przepisów.

      A co do ekwiwalentu na posiłek regeneracyjny to wygląda to tak, że ci z delegacji najczęściej korzystali z karteczek a miejscowi je albo im odsprzedawali albo spieniężali w restauracjach za jakieś 90% wartości.

    •  
      d...........y

      +1

      pokaż komentarz

      @Dawidi: U nas posiłek regeneracyjny wygląda tak, że raz na miesiąc albo dwa dostajemy na raz wszystkie konserwy i zupki chińskie, które powinniśmy dostać za dany okres. Czyli musieli byśmy nie jeść przez miesiąc albo dwa a potem uzupełnić braki w pożywieniu jak niedźwiedź po wybudzeniu ze snu zimowego.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzban_owocowy: My okresowo dostawaliśmy mydło i ręczniki. Po pół roku 6 kostek mydła ręcznik i chyba coś jeszcze. Ale to wiadomo inaczej się wykorzystuje mydło a inaczej się je. Ja bym nie chciał dostać żarcia na miesiąc jednorazowo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Raider0001: wszystko przez to że dajemy się tak traktować... najchętniej każdy by rzucił taką pracę ale co dalej? inna firma gdzie jest tak samo? smutne

    •  

      pokaż komentarz

      @Raider0001: Trzeba bylo skonczyc socjologie, to bys sie od frytkownicy mogl ogrzac;)

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: Pozdrawiam z klimatyzowanego biura w prywatnej firmie.

      - Socjolog

  •  

    pokaż komentarz

    Piękna teoria. W praktyce często domaganie się czegoś takiego, także latem (zapewnienie wody chociażby, bo też jest taki wymóg) skutkuje op?#!%??em, wskazaniem na drzwi, a najczęściej po prostu nie przedłużeniem "śmieciowej" umowy, co miesiąc odnawianej.

  •  
    K......s

    +24

    pokaż komentarz

    Zapewne większość pracodawców, których dotyczą te przepisy to małe firmy z maksymalnie kilkudziesięcioma pracownikami, a w takich o przestrzeganie BHP raczej ciężko. Podczas wakacyjnej pracy zauważyłem, że dla wielu pracowników samo to, że pracodawca w obecnej pracy płaci im i to w dodatku w terminie było ogromną zaletą, a jest to coś co wydawałoby się oczywiste, ciężko spodziewać się od nich walki o swoje prawa. Jeszcze śmieszniejsze jest to, że w bardzo dużych zakładach pracy, gdzie kontrole są częste, to przestrzeganie wszystkich zasad BHP jest wręcz męczące dla samego pracownika.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: Tu zwróciłeś uwagę na jeden ważny punkt - spełnianie takich przepisów raczej nie jest problemem dla dużej firmy. Ale mała firma, gdzie np pracują 3-4 osoby (w stylu właściciel i 2 pracowników) nie da rady zapewnić takich rzeczy jak specjalne pomieszczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: Prosty przykład z "życia BHP" Pracownik na wysokości musi być przypięty do czegoś (punkt stały, urządzenia samohamujące itp). Teraz pytanie. Jak na budowie takie miejsce znaleźć? trzeba je najpierw sobie przygotować. Z ziemi ciężko...

      Teraz lepsza sprawa. Praca na wysokości jest od 1m w górę.
      1. Przepisy mówią, że trzeba zapewnić pracownikowi pracującemu na wysokości 3m swobodnego spadku, bo zestaw hamujący+linka+człowiek trochę jednak mierz. Startując z wysokości 1 m 3m jest pod ziemią.
      2. Stawianie rusztowań roboczych. Tu też trzeba się przypiąć, zazwyczaj wypada to na wysokości 2m. Inny przepis zaś mówi, że nie można się przypiąć do niezakotwionego rusztowania pierwsza linia kotwień według przepisów jest na wysokości około 4m (pod drugą linia podestów.

      Takich absurdalnych przepisów jest znacznie więcej.

  •  

    pokaż komentarz

    Jakoś zawsze mówi się tylko o obowiązkach pracodawców i o ich grzeszkach. A o obowiązkach pracowników jak zwykle cicho. Pracodawca zły, niedobry, ale pracownik może robić co mu się podoba, wolna amerykanka i to on jest zawsze poszkodowany. Notoryczne nieprzestrzeganie przepisów BHP jak i spożywanie alkoholu w pracy czy tuż przed pracą, to są chyba główne i znane wszystkim grzeszki. Jest oczywiście tego dużo więcej (chociażby siedzenie na wykopie w godzinach pracy), o czym doskonale zdajecie sobie z tego sprawę.
    A wiecie czemu pracodawca często ma pracownika w d#$pie? Bo może przez lata nauczył się, że co by nie zrobił, i tak zawsze będzie wyklęty, zawsze będzie ten niedobry i zawsze pracownicy będą mieli jego w d$*pie? Bo to kapitalista, prywaciarz, złodziej przecież!!!

    •  

      pokaż komentarz

      @jednorazowy:

      Notoryczne nieprzestrzeganie przepisów BHP jak i spożywanie alkoholu w pracy czy tuż przed pracą, to są chyba główne i znane wszystkim grzeszki...
      Jeśli pracodawca o tym wie, to może bez problemu wyciągnąć konsekwencje. Tak samo pracownik ma prawo mieć zagwarantowane spełnienie wymogów, jeśli już jakieś są określone (a są).

      Jest oczywiście tego dużo więcej (chociażby siedzenie na wykopie w godzinach pracy), o czym doskonale zdajecie sobie z tego sprawę
      z czego, a nie "o czym".

    •  

      pokaż komentarz

      @jednorazowy: Proszę... Mit o polakach pijaczkach w robocie zachowaj na opowiastki o komunie. Pracodawca zawsze może wyj$%%ć każdego nieprzestrzegającego zasad w sekundę, a pracownik jak ma się upomnieć o swoje prawa? Opierając swoje argumenty na solidnym fundamencie śmieciowej umowy? Woły głosu nie mają i tyle i każdy kto robił "na fizolce" Ci o tym opowie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gamling: Dokładnie, nie mamy żadnych praw bo: z jednej strony szukanie nowej pracy za beznadziejną stawkę w mieście w którym panuje wysokie bezrobocie to strata czasu z drugiej strony ostre protesty w postaci nasyłania PIP mogą faktycznie wcale nie pomóc, nie można ufać nikomu, bo się niechcący dorobimy wilczego biletu lub po prostu nie przedłużenia umowy. Dla mnie to nowoczesne 21 wieczne niewolnictwo, ale najważniejsze że prezes jeździ ekonomiczną i tanią limuzyną za pół miliona...

    •  

      pokaż komentarz

      @Raider0001: To też bądź tym prezesem. Życzę ci tego bardzo.
      @kasiknocheinmal: Nooo nie jest tak latwo. Jak pracownik jest cwany, a takich jest dużo, to wcale nie jest tak łatwo go zwolnić. Przykład. Czujesz alkohol od niego, co robisz? Każesz dmuchać? Powie, że się nie zgadza (może). Zawołasz policję? Powiedzą, że mają ważniejsze sprawy niż kontrolowanie Zdziśka na budowie. Zwolnisz go a on w sądzie powie, że nie pił a ty nie masz dowodów.

      Co do spraw innych. Pracodawca ma bardzo małe pole manewru. Może zwolnić pracownika, albo nie. Ewentualnie dać karę w wysokości jednej dniówki roboczej, raz w miesiącu. Kaski, szelki bezpieczeństwa, to dla wielu zbędny balast i pozbywają się tego zawsze kiedy tylko mogą. nie pomagają prośby i groźby. Kontrola PIP oczywiście ukara wszystkich, od pracodawcy przez kierowników do brygadzisty, ale pracownik, chociaż ma wszystko na stanie, nie dostanie kary.

      No ale wśród ludzi, to ten zły,prezes w nowej furze wyzyskuje niewolników XXI wieku.

    •  

      pokaż komentarz

      @_komentator_: Prezes dostaje kawał szmalu za swój mózg, by myśleć jak tu polepszyć byt zakładu, własny i innych pracowników a nie tylko swój, bądź swój kolegów kierowników i zakładu, jeśli podniesienie płacy i jakości pracy to zbyt duże wymagania to sory może powinien zmienić branżę. Problem mógłby rozwiązać w taki oto sposób myślowy: jeśli ja mam wille to pracownik powinien pozwolić sobie na skromne mieszkanko, jeśli ja jeżdżę limuzyną to pracownik powinien mieć kasę na skromnego hatchback ale nie połowa chodzi do pracy pieszo a druga połowa jeździ komunikacją miejską i nikogo nie stać na żadne mieszkanie czy godne życie, do cholery nie stać nas na akcyzę na papierosy...

    •  

      pokaż komentarz

      @Raider0001: Przedsiębiorstwo prywatne, to nie fundacja charytatywna. Często zakładana przez właściciela bądź jego przodków i rozwijana z wielkim trudem aby osiągnąć sukces, swój sukces.
      Sytuacja odwrotna. Gdy firma popada w tarapaty finansowe, to twoim zdaniem, pracownicy powinni solidarnie ponieść te straty z pracodawcą, czy wtedy już to nie jest ich sprawa?

    •  

      pokaż komentarz

      @_komentator_: Tarapaty finansowe można regulować premią i jeśli to konieczne bo towar nie schodzi - zwalniać zbędnych ludzi (zmienić strategię). Sukces powiadasz ? jeśli sukces oblany jest potem, krwią, chorobami i problemami, wyzyskiem i działaniem poza granicami prawa lub na granicy, to niestety nie jest to sukces tylko oszustwo i nie uczciwość względem innych firm które budują się sprawiedliwiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Raider0001: Premią? Jak regulować premią? Zwalnianie ludzi bo towar nie schodzi, to nie jest jedyny powód tarapatów finansowych. A co z budownictwem? Tam może to spowodować zła pogoda (opóźnienie), awaria (uszkodzenie koparką uzbrojenia terenu), inne niespodziewane okoliczności (a takich jest dużo). Co wtedy? Masz opóźnienie, kary finansowe od zleceniodawcy, a ludziom trzeba zapłacić, ba, nawet chcą więcej, bo robią po godzinach! Nie powinni dołożyć się do firmy? Skoro solidarność...

    •  

      pokaż komentarz

      @_komentator_: Zleceniobiorca który nie potrafi uwzględnić złej pogody przed przystąpieniem do podpisania umowy to praktycznie idiota... regulować premią czyli dać pracownikowi umowę na najniższą awaryjną głodową stawkę i na dzień dobry dodawać np tysiaka premii jak biznes się kręci i nie dawać gdy coś poszło nie tak - rozwiązanie genialnie proste i solidarne

    •  

      pokaż komentarz

      @Raider0001: Obraziłes własnie chyba wszystkich budowlańców. nie wiem czy zauważyłeś, ale obecnie prognozy pogody na najbliższe kilka dni często się nie sprawdzają. Długoterminowe (10 dni) to już takie "uda się albo nie". Chciałbym zaznaczyć, że inwestycje budowlane, obejmują okres od kilku miesięcy, do kilku lat. Potrafisz przewidzieć czy w 2016 roku zima będzie krótka (styczeń, kawałek lutego) czy mróz będzie trzymać do wielkanocy jak w zeszłym roku? To jest loteria, mróz zatrzymuje wiele prac na budowie, a miesiąc przestoju więcej, to na prawdę dużo. Mało tego... zima to nie wszystko! A co z latem? W 2013 lato było piękne, mało deszczy, ale są lata, gdzie deszcze padają połowę jego dni! Byłeś kiedyś na budowie po deszczu? Sam deszcze jest utrudnieniem (często zatrzymuje) a juz po nim praca jest utrudniona. Idiotom jest ten, któremu wydaje się, że potrafi pogodę przewidzieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @_komentator_: zawsze jest jakaś opcja i zamiast marudzić na opóźnienie z powodu pogody można w tym czasie przedstawić sobie wybór - pożyczyć więcej maszyn i ludzi lub zapłacić karę za swoją naiwność - wszystko da się przekalkulować nawet średnią ilości awarii jaką firma generuje w trakcie pracy

    •  
      g........L

      -2

      pokaż komentarz

      @Gamling: rozwiązanie: nie robić na fizolce

    •  

      pokaż komentarz

      @Raider0001: pożyczenie więcej maszyn i ludzi kosztuje. Nawiązując do wypowiedzi, że pracodawca ma się dzielić zyskiem z pracownikami, pytam co w tej sytuacji. Są straty, czy tu też dzielimy się z pracownikami i oni solidarnie pomagają prezesowi, czy tutaj to już jego własna sprawa?

    •  

      pokaż komentarz

      @_komentator_: Niestety ale są bariery nie do przekroczenia, choć wydaje się to bardzo uczciwe rozwiązanie by pracownicy dzielili między sobą straty to w momencie w którym pracownik nie będzie miał już na ostatni bochenek chleba umrze z głodu a prezes sobie poradzi bo sprzeda limuzynę i zmniejszy willę na domek czy mieszkanie. Rozwiązanie jest na tyle dobre ponieważ zwykły zjadacz chleba moooże i się czegoś w życiu dorobi (jak np rodziny?) a przy obecnym stanie wszyscy będą coraz biedniejsi bo koło losu kręci się w jedną stronę - biedniejszy naród ma coraz mniej bogaczy, coraz mniej ludzi, mniejszy przychód.

    •  

      pokaż komentarz

      @Raider0001: Czyli jak jest dobrze, to szef musi się dzielić zyskiem. Ale jak jest źle, to ch!! mu w dupę. Pięknie To ja powiem inaczej. Jak jest okres prosperity, to prezes się bogaci, żeby na chude czasy mieć rezerwy kapitałowe. Jak za bardzo będzie rozdawał, to w tych chudych latach nie będzie miał na pokrycie strat. Tacy jak ty oczywiście będą obstawać, żeby jak jest to rozdawać, a jak nie ma, to nie moja sprawa.

  •  
    p......o

    +5

    pokaż komentarz

    "...jeżeli temperatura spadnie poniżej 10 stopni Celsjusza (w okresie od listopada do marca), pracodawca musi..." nie znałem tego przepisu. ktos moglby przytoczyc? tych koncowych o wietrze tez nie znalem

    zreszta przepisy bhp w pl to fikcja co tu duzo mowic