•  
    P.................i

    +121

    pokaż komentarz

    Ja radzę wejść na speaking24.com
    Wpisujesz tam swój nick, wiek, poziom angielskiego i kontakt (skype, msn).
    Możesz też wybierać wśród już wpisanych gości i zadzwonić/poczatować z nimi. Na stronie jest dużo Arabów i innych ludzi z Bliskiego Wschodu. Można też sporo się dowiedzieć o ich kulturze.

    W taki sposób można dość szybko nauczyć się języka. Pod warunkiem, że regularnie wchodzimy na stronę i się "uczymy" oraz zapisujemy gdzieś (telefon, notatnik, komputer) słówka, które chcielismy powiedzieć, ale nie znaliśmy ich znaczenia.

    Ciekawostka:

    pokaż spoiler Jakiś czas temu rozmawiałem z gościem z Indii. Mówimy o pogodzie i o polskiej zimie (że czasami dochodzi do -20C). Facet zapytał się "to w takim razie skąd bierzemy wodę do mycia się, picia czy gotowania, jak ona zamarznie? Podgrzewacie ją?" Tak samo był zdziwiony, że mamy grzejniki w chatach pomontowane.

  •  

    pokaż komentarz

    Wygląda jak taki starszy Snopek.

  •  

    pokaż komentarz

    Polecam metody bezpośrednie. Moje doświadczenia są takie:
    - 1 rok: bardzo intensywny Callan (zaczynając od levelu 4, kończąc na ostatnim, bodajże 12) + intensywna praca własna nad słownictwem do poziomu B2 włącznie,
    - 2 rok: 1 (czasem 2) godzina na tydzień tylko i wyłącznie intensywnej rozmowy z amerykańskim native speakerem + średniontensywna praca własna nad słownictwem poziomu C1 + nieintensywna praca własna nad słownictwem mojej branży zawodowej - konstrukcje budowlane.
    Po tych dwóch latach mogę powiedzieć, że znam angielski na poziomie C1. Trzeba było niemało silnej woli i wysiłku, ale zdecydowanie warto było. Mogę swobodnie rozmawiać z obcokrajowcami na dowolny niespecjalistyczny temat (w tym od czasu do czasu w pracy na specjalistyczny), oglądać niespecjalistyczne filmy bez napisów. czasem gdzieś zadzwonić, pisać mejle bez sprawdzania jakiegokolwiek słownictwa. Dało mi to o niebo więcej niż 11 lat rozwiązywania gramatycznych ćwiczeń i pisania pseudoesejów w polskich szkołach, po których oblewałem się potem w sytuacji bezpośredniej rozmowy po angielsku, a z filmu czy radia rozumiałem co najwyżej jaki jest temat audycji, a nie co kto na ten temat sądzi W szkołach jechałem na piątkach, 3 lata w podstawówce + 3 w gimnazjum + 3 liceum + 2 na studiach ....

    •  

      pokaż komentarz

      @malcolm87: Problem z polskimi szkołami jest taki, że uczy się w nich zdać test/kartkówkę/sprawdzian/maturę. Niestety ma to nie wiele wspólnego z faktycznym językiem używanym przecież na całym świecie. Nauczyciele często wolą uczyć regułek, uczyć o języku, a nie języka gdyż później jest łatwiej to sprawdzić/ocenić. Ale przede wszystkim jest tak najzwyczajniej w świecie prościej. Dużo łatwiej nauczycielowi jest się przygotować do lekcji, w której będzie opisywał jak się używa pierwszego czy jakiegokolwiek trybu warunkowego niż wprowadzić go, tak jak w metodach bezpośrednich, poprzez samoodkrywanie przez ucznia. Niestety, nauczyciele są leniwi i wybierają często wygodne dla nich metody, a nie korzystne dla uczniów.

    •  
      r......a

      +3

      pokaż komentarz

      Dało mi to o niebo więcej niż 11 lat rozwiązywania gramatycznych ćwiczeń i pisania pseudoesejów w polskich szkołach, po których oblewałem się potem w sytuacji bezpośredniej rozmowy po angielsku

      @malcolm87:
      Powiedzialbym, ze uzupelnilo Ci to, co umiales. Czyli poskladalo elementy ukladanki. Bez tych 11 lat nie bylo by pewnie tak kolorowo. Ale generalnie jesli chodzi o metody bezposrednie, to mam podobne zdanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sogon: Zauważmy, że niestety mało osób, które kończą kierunki lingwistyczne idzie uczyć do szkół szczególnie państwowych podstawówek, gimnazjów itp. Doskonale pamiętam, że kiedy na studiach wybieraliśmy specjalizację to osoby najbardziej leniwe i które najsłabiej znały język decydowały się na specjalizacje nauczycielską. Jak osoba, która sama źle wymawia słowa, która robi błędy gramatyczne może uczyć innych. Owszem może uczyć bierze klucz odpowiedzi do gramatyki i tak robi kartkówki z wypełnianiem luk i potem dziwić się, że uczniowe nic nie potrafią jak nauczyciele realizują lekcje tak aby mieć zaliczone.

    •  

      pokaż komentarz

      @asiacz: Myślę, że większym problemem w państwowych szkołach niż brak odpowiednich osób na stanowisko nauczyciela jest nepotyzm. W szkole nie dostaje się pracy dlatego, że jest się dobrym w tym co się robi, ma predyspozycje, wiedzę i odpowiednie podejście, a dostaję się niestety dlatego, że ma się znajomości.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sogon: Odnoszę wrażenie, że chyba coś takiego dotyczy szkoły mojego syna. Po wielkrotnych uwagach rodziców, że lekcje sa mało skuteczne ani nauczycielka specjalnie nie zmieniła swojej postawy (może nie potrafi, bo personalnie jest sympatyczne i wierzę, że to nie jest jej zła wola) ani dyrektor nie zareagował. Przez to rodzice zaczynają wierzyć, że nauczycielka umocowana jest na swojej pozycji jakąś niewidzialną siłą... Z drugiej strony dobrze wiem, że to nie państwowa szkoła nauczy go władać językiem. Na tym etapie bardzo dużo zależy od rodziców. Jak mam czas i gadam do niego po angielsku i wymuszam najprzeróżniejszymy sztuczkami motywacyjnymi najprostsze ćwiczenia to jako takie efekty są. Jak tylko popuszcze to za pare dni robi się kiepawo, nie potrawi odpowiedzieć na najprostsze pytania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sogon: Ja nigdy się nie przykładałem do uczenia języka angielskiego. Jakoś bardzo łatwo mi przychodziło przyswajanie tego języka. We wczesnym czasie zacząłem grać w Diablo 2 na BN online i tam nauczyłem się trochę rozmawiać po angielsku :) Ale muszę powiedzieć, że najwięcej nauczyłem się w 3 liceum. Miałem po prostu świetnego nauczyciela, z którym ciągle rozmawialiśmy na lekcjach po angielsku. Większość nieuków go nienawidziła bo kazał im się uczyć i odzywać na lekcji. Ja dzięki niemu dobrze zdałem maturę ustną oraz pisemną podstawową - na 100% :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Meru: Generalnie jest tendencja by uczyć w pozytywnej atmosferze. Najlepsze efekty w nauce języka obcego można osiągnąć właśnie, gdy uczeń lubi lekcje, gdy czuje się zrelaksowany i chętnie na te lekcje przychodzi. Co do gier to jak dla mnie są mocno niedoceniane. Konwersowanie w obcym języku świetnie motywuje, gdyż widzi się efekty nauki, wtedy się myśli "wow, potrafię się dogadać!", a właśnie komunikacja jest jednym z celów nauki języków obcych.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_michael: Pewnie i w tym jest odrobina prawdy, że nauczyciele czują się bezkarni w końcu ważne aby jakoś minęło te 45 minut zajęć i aby móc iść do domu. Po co przyłożyć się i zaplanować mądrze zajęcia dla dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sogon: Muszę przyznać w tym zdaniu masz troszkę racji, aby dostać się do szkoły musisz mieć doświadczenie w pracy w szkole jednakże nie masz możliwości go zdobyć, gdyż miejsce w szkole dostają nauczyciele po znajomości jako instytucjach państwowych. Jednakże też dużo dobrych językowo osób nie chce wybierać specjalizacji nauczycielskiej - sama doskonale pamiętam, że na studiach szły na tą specjalizację osoby, które miały średnią 3 ledwo dochodziły do 4. Osoby z wyższymi średnimi wybierały specjalizację literaturoznawczą lub tłumaczeniową. Odbywały praktyki w międzynarodowych korporacjach i tam zostawały aby pracować, gdyż już na start miały tam lepszą pensję i możliwość wykorzystania znajomości języka obcego.

  •  

    pokaż komentarz

    Materiały edukacyjne zawsze warto wykopać +

    •  

      pokaż komentarz

      @olo_bednar: Tyle że ani w znalezisku, ani na stronie nie ma żadnych materiałów edukacyjnych. Facet przez pół godziny pitoli o tym, jak prowadzone są u nich zajęcia, na czym polega kontakt z lektorem i w jaki sposób kursanci są motywowani do mówienia po angielsku. Dokładnie to samo można przeczytać na stronach Empik School czy innych Callanach. Zwykła, perfidna reklama ubrana w kolorowe słówka.

      @MarcinTarkowski: Nagraj i udostępnij za darmo kilka takich lekcji, to będzie warto wykopać. W obecnej formie duży zakop za spam.

    •  

      pokaż komentarz

      @Amfidiusz: akurat materiałów na stronie trochę jest, co nie zmienia faktu, że to po prostu reklama.

    •  

      pokaż komentarz

      @erb_: To reklama, co nie zmienia faktu, że facet jest pasjonatem i pełni w pewnym sensie misję społęczną. Bardzo zależy mu na tym, żeby jak najwięcej Polaków uczyło się języka angielskiego. Miałem przyjemność rozmawiać z nim 2 razy osobiście. Świetny człowiek, przesympatyczny. Ja nie znalazłem czasu żeby skorzystać z zajęć jego szkoły, ale żonka uczęszczała przez parę miesięcy i uważa, że poza pobytem za granicą to była najbardziej skuteczna i przyjemna forma nauki z jaką sie do tej pory zetknęła. Nie w tej jego metodzie wielkiej magii, kluczem jest oczywiście systematyka i wytrwałość, ale faktem jest że szybko przełamuje lęk przed mówieniem. Poza tym podobno ten koleś zabawnie prowadzi zajęcia redukując poczucie zmęczenia do minimum.

    •  

      pokaż komentarz

      @Amfidiusz: lepiej tego nie można ująć; jestem ciekaw za co te wykopy. Połowa pewnie nawet 5min nie przesłuchala, a wykopała za tytuł. Perfidna reklama, zakop za spam.

  •  

    pokaż komentarz

    bajki na resorach:/ angielskiego to sie nauczycie ale co najwyzej do przeczytania i zrozumienia ksiazki. Do codziennych rozmow i zalatwienia spraw juz nie wiele wam sie przyda. Dlaczego? proponuje jechac do UK zobaczyc jak ludzie mowia, uzywaja tysiace skrotow, kazdy mowi inaczej w zaleznosci od regionu uzywaja slow, ktorych nie ma w naszym slowniku i nie ma ich nawet przetumaczonych, nie wspomne juz o technicznym jezyku, ktory wogle jest na poczatkuz kosmosu. tyle w tym temacie.

    •  

      pokaż komentarz

      @jacek-kaplon-92: Dlatego śmieszą mnie ludzie którzy twierdzą że w rok nauczą się jakiegokolwiek języka obcego do B1/B2, zaliczą jakiś śmieszny kurs dający im certyfikat, i twierdzą że znają język...
      3 lata systematycznego zap%$@$!%ania i przede wszystkim pobyt w kraju którego języka się uczymy to podstawa aby naprawdę swobodnie porozumiewać się i rozumieć język mówiony.

    •  
      l.....2 via Android

      +17

      pokaż komentarz

      @jacek-kaplon-92: Jeśli chodzi o język techniczny, to pewnie większość Polaków miałaby problem ze zrozumieniem wielu zwrotów z polskiego języka technicznego, tak samo Anglicy z angielskiego, więc to raczej niezbyt dobry punkt odniesienia, bo taka jest specyfika języka technicznego, jest dość hermetyczny i zasadniczo posługuje się nim niewielka grupa osób, zatem nie można na tej podstawie określać, czy ktoś zna język czy nie, bo wyszłoby, ze z połowa Polaków nie zna polskiego.

    •  

      pokaż komentarz

      @jacek-kaplon-92: nie do końca się zgadzam, będąc w Anglii nie miałem większych problemów ze zrozumieniem Brytyjczyków. Wiadomo na początku było ciężko ze względu na akcent, ale po mniej więcej dwóch tygodniach problem zniknął. Mam wrażenie, że rozmawiając ze mną Anglicy używali jak gdyby bardziej prawidłowego języka niż w kontaktach między sobą. Choć faktycznie, teraz widząc ich wpisy na facebooku często gęsto mam wielkie problemy ze zrozumieniem, pomimo tego, że język angielski mam opanowany bardzo dobrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @jacek-kaplon-92: Bajki to ty opowiadasz. Nigdy nie nauczysz się każdego slangu czy to takiego, którym posługują się Brytyjczycy czy Amerykanie czy jeszcze inni. Zawsze natomiast dogadasz sie "normalnym" Angielskim.

      @Sogon: Zgadzam się z Tobą bo miałem dokładnie to samo. Pracowałem tylko z Anglikami i dobrze wiedzieli, że przecież nie mówię po Angielsku tak jak oni. Dostosowywali się w komunikacji do mojego poziomu po to żeby łatwiej było się komunikować obydwu stronom. Oczywistym jest, że nie zrozumiesz o czym mówi Cocney bo to gwara. Tak jak u nas gwara śląska czy kaszubska.
      Bardzo wiele kwestii slangu i skrótów językowych jest poruszanych w lekcjach na tym kanale http://www.youtube.com/results?search_query=engvid&sm=3

1 2 3 4 5 6 7 ... 11 12 następna