•  

    pokaż komentarz

    Ciekawostka usłyszana ostatnio w TV od prof. Jerzego Bralczyka: "Tylko Polacy mają język ojczyzny, pozostałe narody mają języki macierzyste."

  •  
    M......a

    +23

    pokaż komentarz

    A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają!

  •  

    pokaż komentarz

    Temat bardzo modny.

    Wszyscy pracownicy działów HR, project menadżerzy i developerzy, którzy mają właśnie przerwę na lunch i nie są zajęci bukowaniem następnego holidaya z pewnością poruszą ten problem na najbliższym evencie. Ustalą targety i zapoczątkują zmiany. Z pewnością jako wpływowe grono specjalistów zaczną od siebie ale tylko po to by wyjść na ulicę by zacząć zrywać wszelkie sale z wystaw sklepowych i likwidować salony brafitingu. Taka akcja może być wpisana nawet do resume, a zdjęcia z tej akcji można wstawić do twarzoksiążki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mariusz30: Łatwo jest najeżdżać na anglicyzmy (albo w ogóle zapożyczenia). Zarzuca się im, że są takie niepolskie, że niszczą język i są całkowicie zbędne. Ja mam całkowicie odmienne zdanie. Uważam, że uławiają komunikację i wzbogacają nasz język. No bo jak w końcu chciałbyś nazwać braffiting „po polsku”? „Stanikodopasowywanie”? „Target” też jest słowem, które ciężko zastąpić jednym krótkim.
      Opieranie się wprowadzeniu zapożyczeń uważam za bezsensowne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Keffiro: Niezrozumiałeś kompletnie wypowiedzi.

      Chodzi mi o nadmierne używanie słów z innych języków w przypadku, gdy mamy nasze, polskie słowa. Nie ma takiej potrzeby. Mamy swoje słowa i zaśmiecanie języka na zasadzie bo tak, jest zwykłym lenistwem i ignorancją. Argument, że ułatwiają komunikację jest co najmniej nie trafiony bo niby jak to przelewać na papier i jak to z tego papieru czytać. No i najważniejsze po co w przypadku gdy mamy nasze słowa.

      Kolega chyba bez matury więc podam tłumaczenie słów, których nie znasz:
      - target - cel - tu możesz być zdziwiony bo nasze słowo jest nawet krótsze od angielskiego i co najmniej równie dobrze oddaje sens wypowiedzi również w języku biznesowym
      - braffiting myślę, że chodziło Ci o brafitting - nie ma nic złego w użyciu słow "dopasowywanie biustonoszy". W tym miejscu pozwolę sobie zwrócić uwagę na dwa fakty, które dobitnie obnażają ignorancję. Pierwszy to nie wiesz nawet jak poprawnie to napisać. Drugi to taki, że usilnie próbujesz nawet tłumacząc z angielskiego trzymać się angielskiego stylu i zrobić z tego jedno słowo. Cóż polski język jest kompletnie inny i to co próbujesz osiągnąć przez stanikodopasowywanie rzeczywiście brzmi komicznie. Zanim podniesiesz lament, że ja też zrobiłem błąd to poinformuję Cię, że moja poprzednia wypowiedź jest z rozmysłem z błędami po to by pokazać, że taki jest efekt używania angielskich słów w języku polskim. Błędny.

      To, że muszą powstawać nowe słowa, może i na bazie innych języków jest naturalną ewolucją. Doskonałymi przykładami są słowa laptop, tablet, satelita, mikrofaówka i setki innych. Postępu nie zatrzymasz. Z głupotą, ignorancją, sezonową modą trzeba walczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mariusz30: O ile potrafię zrozumieć czepianie się naprawdę bezsensownych zapożyczeń, np. „holiday” czy „sale” (zauważ, że te słowa pominąłem we wcześniejszej wypowiedzi), tak nie pojmuję zarzucania słowom wyżej przeze mnie wymienionym nieprzydatności.
      Jak w takim razie napiszesz „po polsku” wyraz „targetowanie”? W języku biznesu funkcjonuje multum określeń, które przeszły do naszego języka z angielskiego i mają się tu dobrze.
      Co do brafittingu – wiem co to znaczy i, tu Cię zaskoczę, nawet sporo wiem w tym temacie. Po prostu zrobiłem najzwyklejszą w świecie literówkę. „Brafitting” jest znacznie krótszy i bardziej przystępny niż „dopasowywanie biustonoszy”. I masz rację – przesadziłem z tym dziwnym spolszczeniem tego wyrazu.
      Jeśli chodzi o zarzucanie mi braku kompetencji i niezdanej matury, to tutaj masz akurat trochę racji. Otóż, dopiero w tym roku zdaję maturę. Tę z angielskiego zamierzam zdać na około 95%, a studiować planuję filologię angielską. Język ten znam dość dobrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Keffiro: Nie ma takiego słowa w angielskim jak targetowanie i to tylko wzmacnia mój przekaz, że nie ma potrzeby zapożyczania czegoś co mamy już w naszym rodzimym języku.

      Można użyć tego samego słowa o którym pisaliśmy wcześniej cel i je dopasować do wypowiedzi, a targetowanie pewnie można zastąpić zwykłym celowaniem i jego pochodnymi (celem, celujemy, docelową) ale to już będzie zależało od kontekstu.

      Mam nadzieję, że podczas studiów dokładnie zgłębisz język, poznasz różnicę i dostrzeżesz, że taki transfer jest zwyczajnie do niczego niepotrzebny. To, że Ty znasz ten język nie może narzucać obowiązku jego znajomości innym choćby naszym rodzicom czy dziadkom oraz tym, którzy zgłębiają tajniki języka panjabi. Mamy w naszym kraju język polski, mamy z niego maturę i to nim mamy się posługiwać. Nasz obowiązek według mnie większy niż płacenie podatków. No ale w tym momencie to moje zdanie.

      Nie chcę moralizować ale gdy byłem w Twoim wieku też nie bardzo rozumiałem po co nam cała gramatyka i rozbudowany niemal do granic niemożliwości język. Teraz gdy rozmawiam z obcokrajowcami, najczęściej po angielsku jest to jeden z wielu powodów do dumy i świetny pomysł na przełamywanie barier. Mamy świetny, niesłychanie trudny język i należy się nim posługiwać jak najlepiej się potrafi.

      Pozdrawiam.
      Powodzenia na maturze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mariusz30: Ale w angielskim jest słowo „targeting”, które oznacza dokładnie to samo, co „targetowanie”. Zobacz definicję.

      Przyjęło się już, że mówi się „targetowanie”, nie „celowanie” w odniesieniu do marketingu.

      Bardzo lubię język polski – cały czas się w nim doskonalę i myślę, że znam go bardzo dobrze. Zawsze powtarzam, że język tworzą ludzie, nie słowniki. Za 50 lat nikt nie będzie się nawet zastanawiał, że „targetowanie” kiedyś wzbudzało kontrowersje. W przeszłości takie kontrowersje mogło wzbudzać wiele zapożyczeń, z których sobie dziś nawet nie zdajemy sprawy, bo brzmią już dla nas naturalnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Keffiro: Target, targeting to słowa angielskie, a targetowanie to typowy ponglisz.

      Co do przeszłości masz rację, pewnie bardzo dużo jest takich słów i w przyszłości pewnie wiele się takich pojawi. Niemniej język nasz powinniśmy chronić przed zastępowaniem słów polskich tym bardziej, że te słowa istnieją. Targetowanie to tylko potwierdza. Po co? Moda? Korporacja wymaga? Nowoczesność? Nie mamy takiego słowa? Bzdura.