•  

    pokaż komentarz

    Szanuje każdego kto ma w życiu jakąś poważną pasje! Niestety życie przelatuje czestko koło nas a pozostają po nas tylko przedmioty..Pozdro!

  •  

    pokaż komentarz

    W życiu bym nie pomyślał, że JEŹDZIĆ, nauczę się dopiero parę lat po zdobyciu prawka.

    a wszystkie WORD'y w Polsce uważają inaczej :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Mete: Tak myslisz? Ja mysle, ze nie uwazaja. Kazdy byl kiedys swiezym kierowcą i jest jasne, ze potrzeba duzego doswiadczenia, zeby dobrze jezdzic. To bardziej kierowcy po zdanym tescie na prawko uwazaja, ze potrafią swietnie jezdzic. WORD wypuszcza kieorwcow, ktorzy moze nie zabiją się na pierwszym skrzyzowaniu

      Wszystkim polecam szkolenia z jazdy. Ja jezdzilem u takiego swietnego goscia, ktory byl kierowcą papieza (ojciec z synem prowadzil te szkole, obaj byli rajdowcami), jedziesz ze sluchawką w uchu, oni mowią jak nalezy pojechac dany odcinek, pokazują, tlumaczą wszystkie bledy itd.

  •  

    pokaż komentarz

    A może jakieś wprowadzenie? Bo widzę na głównej pożegnanie skoczka (?) i nie mam zielonego pojęcia o co chodzi. Domyślam się, że to pewnie ktoś spod jakiegoś tagu na mikroblogu ale wiecie dobrze by było to napisać: kim jesteś i dlaczego wrzucasz pożegnanie na wykop.

    •  

      pokaż komentarz

      @ItTookTheNightToBelieve: Skoczek to kierowca takiego auta jak jest w miniaturce. Wyrosło na ich temat wiele opinii, duża część słusznie niepochlebna. Wśród wielu kierowców zawodowych mają opinie taką jak przedstawiciele handlowi dla ogółu. Plus fakt, ze jeżdżą z zapałkami na oczach.
      A ja po prostu napisałem pożegnanie bo dowiedziałem się, że firma idzie w likwidacje, a ja tracę miejsce zatrudnienia. Myślisz, że planowałem główną z własnych wypocin? Nie powiem, przyjemnie się zrobiło że ktoś to w ogóle przeczytał. I nie, nie udzielam się na mikroblogu, po prostu wśród kierowców, na takich jak ja, mówią "skoczki". Czasem dodają j%#!ne.

      kim jestem?
      polaczek szukający aktualnie pracy.
      czemu wrzuciłem pożegnanie?

      pokaż spoiler bo mogłem

    •  

      pokaż komentarz

      @bkwas: Ale Skoczek nazywa się kierowców którzy jeżdżą na czas zmiany drugiego kierowcy, a nie tak jak piszesz. Skoczek to kierowca z doskoku czyli na czas zastępstwa. Możesz być skoczkiem na dużym, na małym ale tylko w zastępstwie na przykład firmy potrzebują takich kierowców na wakacje

    •  

      pokaż komentarz

      @MatiPatriota: aaaa widzisz, tego akurat nie wiedziałem, zawsze tego ktoś używał w odniesieniu do "nas" W szczególności na parkingach "To idź do skoczka, on Ci się przesunie przecież bez problemów, nie ma tacha" : D

    •  

      pokaż komentarz

      @bkwas: Jak miejsca na parkingu nie było? Ja jeździłem busem z przyczepą to powiem szczerze, że ciężko czasem było z miejscem

    •  

      pokaż komentarz

      @MatiPatriota: zmora Polski, niejednokronie było tak zapchane wszystko że był problem, ale jakby nie spojrzeć Master z plandeką to nie jest gigantyczne auto, zawsze coś się znajdzie. Najgorzej gdy człowiek budził się rano, po tym jak zaparkował na w miarę pustym parkingu a tu... Zastawiony z każdej strony.
      Albo stawanie, robisz sobie jedzenie, ale się okazuje że ktoś inny chce naczepą tam stanąć bo nie ma gdzie. Nigdy nie odmawiałem, bo ja zawsze się gdzieś jakoś zmieściłem i przede wszystkim nie musiałem kręcić pauzy

    •  

      pokaż komentarz

      @bkwas: w Polsce to jest luz, masakra to się zaczyna na zachód od Odry. Anglia jest jeszcze bardziej przerąbana, a na Rumuni to jak jeździłem to w środku miasta potrafili się zatrzymać ale żaden firanki nie zasłonił bo się bali o kradzież.

    •  

      pokaż komentarz

      @bkwas: A miałeś jakieś przygody ciekawe na drodze?

    •  

      pokaż komentarz

      @MatiPatriota: Spotkałeś może stówkę? Kierowce niebieskiego Magnuma?

    •  

      pokaż komentarz

      @bkwas: Ja Ci powiem, że jeździłem trochę na innych warunkach to był przewóz własny i dostawałem załadowany samochód jechałem na miejsce rozładunku i wracałem na pusto, więc nie miałem czasu żeby kogoś poznać. Ale busami jak zauważyłem to praktycznie same polskie firmy jeżdżą.

    •  

      pokaż komentarz

      @MatiPatriota: No to cóż, skoro nie poznałeś Stówki, skopiuje to co napisałem kiedyś znajomym na fb, o zasłyszanym "Stówce"

      "Pamiętaj na każdym kroku, że tirowcy to przechuje. Pod każdym względem, jedni od strony umiejętności, inni - od strony osobowości. Poznałem wielu, ale tego jednego zapamiętałem w szczególności. Nazywał się "stówka". Gdybyś kiedykolwiek na niego trafił, nigdy nie pytaj się go czemu akurat "stówka". Ja się spytałem.
      -Ej no ale czemu stówka w ogóle?
      -Masz stówkę? To Ci pokaże.
      Zacząłem wyciągać, nawet nie zdążyłem mu podać, on mi ją wyrwał i zaczął uciekać. Stoje wryty, nie wiem czy to żart czy nie, czy mam go gonić czy obserwować a gościu o posturze 160 centymetrowej kulki podbiega do innego tirowca na parkingu i podaje mu moją stówkę. Podbiegam do nich i zdążyłem usłyszeć "aaaaa i dlatego stówka!" Jemu też najwyraźniej zwinął. Oddał mu MOJĄ.
      -Hahah ok to ja już też wiem czemu stówka, tylko Stówka pytanie: Gdzie moja stówka?
      -poczekaj aż następny przyjedzie i obserwuj.

      W ten sposób w grupie paru kierowców obserwowaliśmy jeszcze 3-4 takie akcje, stale obserwując reakcje. Jeden stał jak wryty przez dobre dwie minuty patrząc na swoją pustą dłoń, nie wiedząc gdzie stówka poleciał, drugi zaczął go gonić i się wkurzył ale go odciągnęliśmy i wytłumaczyliśmy, trzeci zaczął się tak zanosić śmiechem, że sami nie mogliśmy się nie śmiać.

      Pamiętaj na każdym kroku, że tirowcy to przechuje.

      Opowieść zasłyszana, mam nadzieje że prawdziwa i że poznam Stówke"

      Było trochę rzeczy, najgorsze jest to, że nie spisywałem większości i z racji lipnej pamięci, wszystko zostało zapomniane, mam tylko parę historii które opowiadałem znajomym więc mam spisane

    •  

      pokaż komentarz

      @bkwas: dobra historia niestety nie poznałem

      Pamiętaj na każdym kroku, że tirowcy to przechuje.
      Tirowcy to samo mówią o busiarzach hehe
      ale tak naprawdę nie jest tak źle, jak jeździłem z szefem byliśmy na Holandii podszedł do nas jeden zagadał, po tym zrobił nam herbatę. Ogólnie fajny taki klimat jest truckerki.

    •  

      pokaż komentarz

      @MatiPatriota: Mnie zdziwiło na początku strasznie to jak wszyscy kierowcy są... Pomocni. Nic nie wiedziałem, mało umiałem, ale wiedziałem jedno: jeśli spytam jednego czy drugiego, wyciągną pomocną dłoń i to jest przepiękna sprawa. I nieważne czy się jeździ zestawem, busem czy solówką, na parkingu po prostu jesteś kierowcą i zawsze można z kimś pogadać.
      Wiadomo ze nie zawsze jest różowo, ale mimo wszystko zachowałem o wiele więcej pozytywnych wspomnień niż negatywnych

    •  

      pokaż komentarz

      @bkwas: u Mnie tak samo wracałem z Rumuni zatrzymałem się na Węgrzech spać, wyszło się z innymi pogadać nagle jacyś młodzicy z zawodów przyjechali kierowcy autobusu przyszli pogadać zawsze wesoło. Stanąłem kiedyś w Holandii na parkingu ogrodzonym, o drugiej w nocy Polak pokierował mnie co gdzie jak się płaci coś pięknego, taka solidarność, gdzie indziej chyba się takiej nie doświadczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @MatiPatriota: Takie rzeczy potrafią prawdziwie podbudować a jednocześnie samemu sie automatycznie pomaga bez zahamowań, bo inni Ci przecież pomagali, a Ty masz nie pomóc?

  •  

    pokaż komentarz

    @bkwas: pozdrawiam z drugiej strony słuchawki, jestem spedytorem i m.in prowadzę 3,5t auta po EU :)

    •  

      pokaż komentarz

      @JoeCarrdigan: to aktualnie pozdrawiam z Balic, towar na USA 3 palety z Bielska, jak zawsze problemy z urzędem w Czechowicach xD

      Btw. nie potrzebujecie bezrobotnego skoczka? : D

    •  

      pokaż komentarz

      @bkwas: urzędy celne zawsze są przej!%?ne. A to nie ma papieru, podpisu, osoby czy Bóg czego. Często miałeś sytuację, że podjeżdżasz na załadunek, a w biurze mówią, że nie ma towaru, później dzwonisz do spedycji i nagle cudem towar się znajduje? :D

    •  

      pokaż komentarz

      @JoeCarrdigan: Hahaha ile razy się zdarzało, że chłopakom na magazynie potrzebny był ... "odgórny impuls" Telefon potrafił zdziałać niejednokrotnie cuda. Ale i tak wkurzało mnie najbardziej na magazynach inna sprawa:

      Przyjeżdżasz po 8 godzinach jazdy, pytasz kiedy towar będzie gotowy, bo nie wiesz czy położyć się spać przed następnymi 400km czy czekać. "Godzinka i jest wszystko napewno"
      Godzinka mija - nie ma. Opóźnienie. Rozumiem spoko, to za ile będzie? "Pół godzinki i wszystko na pewno będzie!" Godzina mija nie ma. Towar dalej na lini, później na pakowanie itp. Po paru takich sytuacjach zacząłem dawać na wstrzymanie z chodzeniem co chwila, zostawiałem telefon, mówiłem że towar pilny i żeby odrazu dawali znać a ja ide spać.

      I VALEO. Najgorszy system awizacji jaki istnieje, jeśli jeździsz z drobnicą, albo raz na jakis czas dla nich. Spedytorów podziwiam, bo sam nie ogarnąłbym wszystkiego NIGDY

    •  

      pokaż komentarz

      @bkwas: Faktycznie. Mi jeszcze nasuwa się na myśl kolejna rzecz, która zdarza się ZBYT często. Klient pisze, że kierowca ma zapierdzielać z ładunkiem jak szybko się da, towar superważny a jak nie będzie na miejscu o umówionej godzinie to będzie tryliard euro kary. Kierowca zlany potem, wypalił trzy paczki szlugów w czasie jazdy podjeżdża 5min przed terminem, a okazuje się że a to czekasz w kolejce z 2 godziny, a to im się nie spieszy, a to firma zamknięta i rozładunek dopiero jutro.

      Jak się spojrzy na to z boku to naprawdę ten nasz biznes wygląda jak komedia.

    •  

      pokaż komentarz

      @JoeCarrdigan: Tym mnie zniszczyłeś, bo akurat myślałem że tylko ja tak trafiłem. Miesiąc temu miałem ekspres z Szczecina, do Rzeszowa gdzieś przy lotnisku, półpaleta z formą. Max 7 rano rozładunek, MUSI BYĆ, bo będą panie jaja.

      Przyjechałem o 6, powiedziałem że jestem, przy bramie, i żeby mnie budzili jak tylko coś sie ruszy. Wstałem o 13, zdążyła przyjść następna zmiana która nic nie wiedziała, i towar najwyraźniej tak pilny nie był.

      ... No i zaniżanie stawek. Ja nie wiem kiedy wszystko się zwaliło, do tego stopnia że często ludzie jeżdżą za mniej niż pół darmo i tylko doładunki i przeładowane auta ich ratują

    •  

      pokaż komentarz

      Spedytorów podziwiam, bo sam nie ogarnąłbym wszystkiego NIGDY

      @bkwas: Spoko panie kiero (wniku) ;] Spedich bez was nie ma.

      I faktycznie, spedi ogarnia i na spediego spadają gromy jak coś zjebiecie. Sytuacje typu: kiero dostaje prostą instrukcję że ma jechać pod podany telefonicznie adres a NIE pod ten wpisany w CMR; chodzi o duże miasto, np. Londyn i po wielokrotnym przypomnieniu okazuje się że pilna dostawa terminowa opóźni się o 3 godziny bo kiero podjechał własnie pod adres wpisany w CMR....nosz kur...na.. Albo kiedy kiero opisuje gdzie jest "no, na tanksztelu (tankstelle to po niemiecku stacja benzynowa, w gwarze panów kierowników ciągników każda stacja to tanksztela, nawet jak jest na Islandii albo w Rosji to tanksztela i tyle :) stoje, takim z czerwonym dachem...na wprost wejścia jestem". Jakże precyzyjny opis. Bez wątpienia każdy mieszkaniec Marsylii trafi jak po sznurku ;]
      Wiem jakim zap%?!!!! jest robota na przerzutach i ogólnie praca zawodowego kierowcy. Podstawą są kierowcy. To wy robicie gros roboty. Oczywiście, ogarnięty spedytor też jest ważny, i to jest symbioza ale najcięższą robotę odwalacie właśnie Wy, kierowcy.
      Pewnie że takich pastuchów jak niektórzy z Was to nigdzie indziej się nie spotka, pewnie że Wasze rytuały to w sumie sankcjonowane tradycją chlanie jest i tyle. Pewnie że jakby Was spuścić ze smyczy to prawdopodobnie każdy jeden zażyczyłby sobie wymalowania plandeki w różowe grochy i karnetu na wszystkie dziwki Europy.

      A jednak...

      Czapki z głów.

      Szerokości kiero :)

  •  

    pokaż komentarz

    @bkwas Częstą praktyką jest, że busy jeżdżą przeładowane? Zdarzało Ci się w ten sposób jechać? Jak tak, to czy miałeś jakieś niemiłe konsekwencje z tego tytułu, albo słyszałeś o takich?

    •  

      pokaż komentarz

      @arctix: W moim przypadku jeżdżąc po PL w 30% kursów byłem przeładowany. Osobiście nie trafiłem na wagę przeładowany, ale wielokrotnie o tym słyszałem.
      Ludziom się wydaje, że tak wszyscy jeżdżą - cóż nie wszyscy. Ale to się zdarza często i mówiąc szczerze - nie ma się co dziwić. Mało kto wie o tym, że stawki za przewozy od lat stoją na podobnym poziomie, zaś olej napędowy, opłaty za korzystanie z giełdy, ubezpieczenia, pensje, rachunki itp - wszystko w górę, więc typowo "każdy radzi sobie tak jak umie i może"

      Poznałem kiedyś kierowce nie mastera, a mascota. Renault Mascot. Docelowo robiony albo na krótki kontener z bliźniakami 3.5T, albo auto ciężarowe. Ten konkretny był 12 paletowy (moje auto jest 8, dopuszczalna ładowność w papierach 1300kg) na podwójnej osi, zrobiony na 3.5 T. oficjalnie w papierach ładowność 350 kg, wagowo, NA WSTĘPIE BEZ ŁADUNKU PRZEŁADOWANY 200.
      Gościu niejednokrotnie na niego ładował po 3-4 tony ładunku. Szef się nie przejmował, przestrzegł pracowników żeby uważali jak tylko mogą na ITD, jak się nie uda - płacił, przeładowywał na inne auta i od nowa bajka.

      Najgorsze, że nie wiadomo czyja jest wina takiego stanu rzeczy. Są oczywiście osoby które chcą się nachapać i zarobić jak najwięcej. Ale jest masa osób które wcale tego nie chcą zrobić, mają swoją firmę, chca jakoś działać, ale teraz jest tyle tych aut i są takie stawki, że muszą nieraz jechać przeładowani, bo się nie da inaczej. To się skończy kiedyś, wszyscy o tym mówią i może rzeczywiście tak będzie, a transport się troche unormuje. Chociaż troche.

    •  

      pokaż komentarz

      @bkwas: Dzięki za odpowiedź. Mierzę się z wizją takiej pracy w najbliższym czasie, ale martwi mnie kwestia właśnie konsekwencji jazdy będąc przeładowanym w kraju i za granicą. Dodatkowo zapytam - zabezpieczasz się jakoś przed włamami przez pasy, albo w inny sposób? I jak wygląda kwestia użytkowania internetu w EU?

    •  

      pokaż komentarz

      @arctix: Wtrącę się w dyskusję. Dwa lata przepracowałem na busie, zrobiłem w tym czasie ok 300 000 km, 95% przejechane po niemieckich drogach. Jeździłem pod niemieckim oddziałem austriackiej spedycji na tzw. kółkach. Szef tego oddziału bardzo mocno pilnował, abyśmy nie jeździli przeładowani. Raz na sto lat zdarzyło się załadować więcej niż te 800kg. Jednak to zupełnie inna bajka niż przerzuty. Ostatni miesiąc jeździłem właśnie na przerzutach i zapłaciłem wtedy pierwszy mandat za przeładowanie. Od razu z grubej rury, bo auto ważyło 4660kg. Zważyli mnie na Jacobsie w Bremen. Tak jak pisał autor tego wykopu - stawki na giełdzie są śmieszne, dlatego większość spedytorów bierze doładunki. Czy to się kiedyś unormuje - nie sądzę. Za dużo jest ludzi, którzy wzięli sobie jedno auto w leasing i sami nim jeżdżą. To m.in. oni psują rynek. U nas np. InTime zaniżył mocno stawki. Mają masę takich drobnych przedsiębiorców pod sobą i dlatego mogą jeździć za niższe stawki. Kolejnymi, którzy psują rynek są Rumuni.

      Co do Internetu, to odniosę się tylko do Niemiec, jako, że głównie tam jeździłem. O bezpłatnym WiFi praktycznie zapomnij. Masz pod McDonald's i w restauracjach na autohofach, ale tylko na godzinę (wysyłają Ci smsem kod, który umożliwia bezpłatne korzystanie z internetu przez godzinę; jak masz drugi tel, to wiadomo logujesz się od nowa i wysyłasz kod na drugi nr). Ja z racji przebywania w 95% w Niemczech kupiłem sobie starter i stick w Aldi. Rejestrujesz to na dane z pierwszej z brzegu CMR i śmiało korzystasz. Możesz ustawić sobie dwie taryfy - XXL czyli 30 dni za 15 euro (limit 5gb, po przekroczeniu ciężko jest się nawet na pocztę zalogować). Druga taryfa to 24h, czyli jak sama nazwa wskazuje wykupujesz dostęp na 24 godziny, co kosztuje 2 euro, jednak nie masz wtedy limitu na ściągnięte dane.

    •  

      pokaż komentarz

      @ffrugopl: Z tego co piszesz wynika, że jadąc gdzieś dalej, a na pewno przez Niemcy, nie ma co jechać przeładowanym, bo można tylko napytać sobie biedy. Okaże się co to za firma i jak to będzie wyglądało.

    •  

      pokaż komentarz

      @arctix: Hmmm powiem Ci tak - przez dwa lata zważyli mnie tylko ten jeden jedyny raz. Wyjechałem na ostatnie 3 tygodnie, pierwszy raz byłem na prawdę mocno przeładowany i mnie ściągnęli na wagę. Ogólnie wszystko zależy od szczęścia. Za to przeładowanie dostałem 260 euro mandatu i 3 punkty karne (tak Niemcy dają już obcokrajowcom punkty karne). Kasę zapłaciła spedycja, bo to ona oszukała na wadze w zleceniu, a punkty wiadomo na mnie. Generalnie trzeba uważać na wszelkiego rodzaju łapanki, dlatego CB raczej powinno być włączone.

    •  

      pokaż komentarz

      @ffrugopl: No to trochę zmienia postać rzeczy. Myślałem, że u nich takie kontrole to norma. Chociaż i tak w swojej naiwności myślałem, że w 99% skupiają się na ciężarówkach. Tak czy inaczej na pewno z CB radiem i po zapoznaniu się z realiami poprzez innych kierowców będzie zdecydowanie łatwiej zacząć.

    •  

      pokaż komentarz

      @arctix: Ogólnie kontroli miałem sporo, jednak najczęściej na początku roku kalendarzowego. Bywało i 6 kontroli w ciągu dwóch tygodni. Ale zawsze było wszystko ok. W papierach waga odpowiednia, auto wyglądało normalnie, kontrolbuch wypełniona, także nie mieli po co mnie ważyć. Po takiej serii kontroli zazwyczaj miałem minimum pół roku spokój. Bywało, że radiowóz jechał kawałek za mną i widać, że ewidentnie sprawdzali nr rejestracyjny w komputerze. Wyskakiwało im pewnie, że tyle i tyle kontroli, zero mandatów, wyprzedzali i brali się za kogoś innego.
      Ogólnie pod koniec mojej kariery w tym zawodzie ostro wzięli się właśnie za busy. Sporo tych aut jeździ przeładowane, nikt nie przestrzega czasu pracy (w Niemczech obowiązuje Cię taki sam czas pracy jak na ciężarówce).

    •  

      pokaż komentarz

      @arctix: Pamiętaj: w większości przypadków TY nie musisz sie praktycznie niczym przejmować. Kontrola ma świadomość jak wyglądaja realia i że kierowca który nie jest właścicielem firmy tylko pracownikiem nie jest winny wszystkiemu, tylko po prostu prowadzi. Wiadomo że nie zawsze. Bo trzeba też odpowiednio zabezpieczyć towar, mieć wszystko wporządku z papierami itp plus czysto teoretycznie to kierowca powinien pilnować wagi, ale powiedz szefostwu na każde przeładowanie NIE! - i wiemy jak to będzie wyglądać.
      Mówiąc szczerze (z tego co słyszałem) dobrze jest znać niemiecki. Można się dogadać czasem, w zależności na kogo trafisz.
      We Francji w ogóle Cie nie będą na przykład warzyć, ze Słowakami sie nie dogadasz i dowalą jak mogą, zaś z Czechami nigdy nie miałem problemów choc różne opinnie krążą.