•  

    pokaż komentarz

    Z doswiadczenia wiem, ze ludzie zarabiajacy powyzej 3 tysiecy zlotych sa mniej szczesliwi.Sam zarabiam w biedronce na kasie najnizsza krajową i usmiech trzyma sie mnie caly dzien.

  •  

    pokaż komentarz

    BTW: uwzględniając stosunek parytetu siły nabywczej (PPP -- w Polsce jest taniej niż w Stanach) to tak, jakby w Polsce żył za nieco mniej niż 10 tys. zł.

    Trochę innych interesujących statystyk: minimalna stawka godzinowa w USA to $ 7.25 / godz., co daje w przeliczeniu około 44 tys. zł rocznie (nie uwzględniam parytetu). Ten człowiek żyje więc za niemal trzykrotnie mniej kasy niż pensja minimalna w jego kraju.

    Ale Stany to też inna gospodarka. Pomimo problemów, bail-outów itp., wciąż ciężko ją porównać z czymkolwiek na świecie. To tam wciąż jest kolebka najnowocześniejszych technologii. Najlepsza technika wojskowa. Najlepsza technika kosmiczna (gdzie NASA nie daje rady, tam pałeczkę przejmuje sektor prywatny -- SpaceX i inne firmy). I lotnicza. Dolina Krzemowa, najlepsza elektronika i projekty informatyczne (Microsoft, Apple, Google, Twitter, Facebook...).

    I skutek jest.

    Stany zamieszkuje ponad 300 mln ludzi. Tylko Chiny i Indie mają więcej. Ale w tych dwóch ostatnich krajach PKB na osobę jest niskie. Niższe niż w Polsce. Odpowiednio: ~6.7 tys. dolarów (82 miejsce na świecie) i marniutkie ~1.4 tys. dolarów (148 miejsce). Generalnie często jest tak, że w ramach PKB na osobę najlepiej radzą sobie mniej ludne kraje, bogate np. w ropę naftową. Ale USA ma 7 miejsce na świecie jeśli chodzi o PKB na osobę. Ponad 52 tys. dolarów. To ze cztery razy (!) więcej niż w Polsce.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sh1eldeR: Jedyny jak do tej pory komentarz uwzględniający ekonomiczne niuanse!:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Sh1eldeR: Próg skrajnej biedy w USA dla gospodarstwa jednoosobowego jest określony na $11,670 rocznie (wg danych US HHS). Czyli facet żyje za mniej niż połowę tamtejszego minimum egzystencjalnego. W Polsce takie minimum wynosiło w 2013 roku 542 zł na osobę, czyli poziom życia za $416 miesięcznie w USA odpowiada poziomowi życia za ok. 250 zł miesięcznie w Polsce.

    •  
      p.....k

      +6

      pokaż komentarz

      @Sh1eldeR:
      @tttomekkk:
      Nie wiem jakie parytety ekonomiczne uwzględniłeś, ale wiem że jak tam byłem to wszystko było tańsze niż w Polsce. Idziesz do sklepu i jak odpowiednio kupujesz to jesz taniej, pijesz taniej, kupujesz ciuchy taniej, itd. Benzyny nie potrzebuje bo auta nie ma. Ale w razie czego auto i wacha też tańsza.

    •  

      pokaż komentarz

      @panwilk: Chyba widzisz jakie dane Sh1elder uwzględnił. Wygoogluj sobie PKB per capity w Polsce/USA lub PKB PPP żeby je potwierdzić. Z kolei opinię "jak ja kupowałem to było taniej" trudno traktować jako poważny kontrargument.

    •  

      pokaż komentarz

      @tttomekkk: Pkb rosnie a w kieszeni mamy mniej i na coraz mniej nas stac a zeby kupic np mieszkanie teraz to kredyt na 30 lat a kiedys wielu dostalo mieszkania lokatorskie. Wiec pkb ma sie nijak do rzeczywistosci...

    •  

      pokaż komentarz

      @slx2000: ciekawe jakim cudem uważają 542zł za minimum egzystencjalne, chyba mieszkając razem z resztą swojej 6 osobowej rodziny w mieszkaniu 3 pokojowym i współdzieląc wszystkie wydatki, ale i tak będzie się dziadowało.

    •  

      pokaż komentarz

      @panwilk: Wszystko jest tańsze oprócz usług. Nie wiem jak długo byłeś w Stanach, ale z tego co się orientuję to opieka zdrowotna to kwoty rzędu 500$ za wizytę u dentysty, czy 2000$ za dzień w szpitalu. Naprawa auta, klimatyzatora to też grube $. Mam wrażenie, że ta gospodarka opiera się na zasadzie kup nowe wyrzuć stare, bo naprawdę nie opłaca się wyrzucać kasy na naprawy.

    •  
      p.....k

      0

      pokaż komentarz

      @today: No tak więc facet sobie żyje nie płacąc rachunków, czynszu, nie mając samochodu, nie korzystając z usług żadnych, więc za zaoszczędzone pieniądze może raz na jakiś czas pójść do dentysty.

    •  
      p.....k

      0

      pokaż komentarz

      @tttomekkk: Ja widzę jakie dane Komorowski udostępnia i nijak ma się to do rzeczywistości. Takie dane to tylko teoria różnie księgowana, różnie odczytywana.

      Z kolei opinię "jak ja kupowałem to było taniej" trudno traktować jako poważny kontrargument.
      Jest to niestety jedyny poważny argument dla jednostki. Nie papierki i statystyki tylko konkretna cena kiełbasy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sh1eldeR: dodajmy agresywną ochronę praw własności przemysłowej. TTIP, ACTA... No forsują to nam tu w UE niemłosiernie.

    •  

      pokaż komentarz

      @panwilk:Jasne tego pana interesuje jego cena kiełbasy. To, że każdego interesują jego własne sprawy bardziej niż statystyka, jest tutaj kompletnym truizmem. Co więcej, zdanie to na temat SWOJEJ kiełbasy zostało użyte jako argument na temat OGÓŁU, zaś kiedy w grę wchodzi ŚREDNI poziom życia tego typu zdania nie przedstawiają znacznej wartości, póki nie zostaną ubrane w konkretną reprezentatywną statystykę.

      @luki201: to jakieś zdanie z generatora chyba :P

    •  

      pokaż komentarz

      @today: kup nowego zęba, kup nowy pobyt w szpitalu.

    •  
      p.....k

      0

      pokaż komentarz

      @tttomekkk: Nie ma obierać w sttystykę, bo mowa jest w tym artykule na temat jednego gościa który wybrał życie w biedzie za 5000 dol, co w przeliczeniu jednostkowym, konkretnym, praktycznym na nasze realia oznaczało by życie za jakieś 20 tys zł rocznie. Czyli norma. Nie statystyki pod tytułem średnia krajowa to 4 tys miesięcznie albo 80% społ jest szczęśliwa i nie chce nic zmieniać. Realia nie teoria.

    •  

      pokaż komentarz

      przeliczeniu jednostkowym, konkretnym, praktycznym na nasze realia oznaczało by życie za jakieś 20 tys zł rocznie. Czyli Norma

      @panwilk: Stary, mów co chcesz, ale będę bronił tego, że norma jest sztywno spięta ze statystyką:P W stanach normą jest, że 10000$ to skrajne ubóstwo (termin ścisły określony na podstawie niedostępności konkretnych dóbr), a koleś ma 5000$. U nas skrajne ubóstwo to jakieś 6000zł rocznie, czyli koleś jakby żył za 3000zł rocznie. Przeliczanie walut po 1 do 1 bez uwzględnienia kosztów życia, to jak utrzymywania, że w Warszawce za 1000zł będzie Ci się żyć tak samo jak w miasteczku pod Rzeszowem. Żadne z tych miejsc nie jest bynajmniej lepsze czy gorsze, ale ceny będą całkowicie inne i za tysiaka kupisz całkowicie różne ilości dóbr.

    •  

      pokaż komentarz

      @panwilk:

      Jak się żyje jak szczur to można i w Norwegii przeżyć za grosze. Ale jak żyjesz jak człowiek, kupujesz samochód, dom (ubezpieczenia), korzystasz z lekarzy, różnych usług, rozrywki, transportu itp - to kasa leci jak woda bo te wszystkie rzeczy są w krajach wysoko rozwiniętych dwa i więcej razy droższe niz w krajach średnio rozwiniętych typu Polska.

      Oczywiście wysokie zarobki z naddatkiem rekompensują te wyższe wydatki i wciąż siła nabywcza jest większa, ale skończmy raz na zawsze z tym mitem że kraje bogate są tanie. Nie są. Kraj bogaty = Kraj drogi, o wysokich kosztach życia.

    •  
      p.....k

      0

      pokaż komentarz

      @comrade:

      Ale jak żyjesz jak człowiek, kupujesz samochód, dom (ubezpieczenia), korzystasz z lekarzy, różnych usług, rozrywki, transportu itp - to kasa leci jak woda
      A czy Ty widzisz aby ten facet z tego artykułu tak żył?

    •  

      pokaż komentarz

      @panwilk:

      Argumentowałem tylko przeciw mitowi że kraje wysoko rozwinięte są 'tanie' na podstawie anegdotycznych dowodów.

    •  
      p.....k

      0

      pokaż komentarz

      @tttomekkk: Skoro wierzysz w to co mówi statystyka to po co porównujesz wawe do Rzeszowa i piszesz, że jedno od drugiego się różni. Statystyka mówi jedno, dla Wawy i Rzeszowa.
      Statystyka też mówi że średnia to 4 tys mies. A to guzik prawda. Pkb? Zadłużenie? Chcesz to wpleść w realia zarobków w Polsce? Powodzenia. Realia są takie: Fizyczna ilość gotówki leżąca na Twojej dłoni podzielić przez realną, prawdziwą cenę kiełbasy jaką widzisz na karteczce w lodówce w sklepie równa się ilość zakupionej kiełbasy w kilogramach, którą trzymasz w siatce. Wtedy jest praktyka, nie teoria. TEoretycznie to my zarabiamy więcej niż w latach 90tych. A wiesz ile kiłbasy mogłeś kupić wtedy za swoją pensję, a ile teraz? Ja wiem ile mogę w stanach kupić za godzinę pracy za najniższą krajową a ile w Polsce. I wiem że ten facet za te 5000 dolców rocznie jest w stanie dać sobie radę, jeśli będzie kupował mądrze. Czyli tak jak Polacy. Lidl, parówki, żodkiewka, ciuchland /on nie musi bo tam ciuchy są tak tanie że w ciuchlandzie drożej jest/ rowerek nie autobusy i se żyje.

    •  
      p.....k

      0

      pokaż komentarz

      @comrade: A no koniec końców pewnie tak, tylko rozmowa wyszła od tego faceta i tego że nie ma tragedii za te 5 tys.

    •  

      pokaż komentarz

      Statystyka też mówi że średnia to 4 tys mies. A to guzik prawda. Pkb? Zadłużenie? Chcesz to wpleść w realia zarobków w Polsce? Powodzenia.

      @panwilk: Nadal większa szansa dojść tym sposobem do jakiegoś wartościowego poznawczo twierdzenie, niż zamykając się w horyzoncie własnej wsi, miasteczka czy miasta, nie patrząc co w tysiącach pozostałych się dzieje. Jeśli spoglądając wyłącznie na swoją kiełbasę wywróżysz jej cenę z reszty lodówek w kraju a nawet globu, w szczególności w stosunku do pensji, to pora zakładać własną religię. Jeśli jednak potrafisz zdobyć się na odrobinę samokrytycyzmu to zajrzyj do książki jednej, drugiej, trzeciej - dokonaj ich porównania i krytyki. Wtedy będziesz mógł wrzucić do dyskusji jakieś dane z którymi się zgadzasz. A tak ja się patrzę na swoją kiełbachę, koleś w USA na swoją, a Ty na swoją i nic więcej nie da się na ten temat powiedzieć. Tylko kiełbaska przed oczętami prawdziwa, bo resztę złośliwi naukowcy zmyślili.

      TEoretycznie to my zarabiamy więcej niż w latach 90tych. A wiesz ile kiełbasy mogłeś kupić wtedy za swoją pensję, a ile teraz? Ja wiem ile mogę w stanach kupić za godzinę pracy za najniższą krajową a ile w Polsce.

      @panwilk: Offtop? bo zdaje mi się, że tego tematu nie poruszałem...

    •  
      p.....k

      0

      pokaż komentarz

      @tttomekkk:

      Offtop? bo zdaje mi się, że tego tematu nie poruszałem...
      Pisałeś o statystykach.

      A tak ja się patrzę na swoją kiełbachę, koleś w USA na swoją, a Ty na swoją
      Lepiej bym tego nie ujął :)

      Cały temat ciągnie się pod gościem który mieszka w ziemiance i żyje za 5 tysięcy rocznie. Dolarów. Więc ja mówię, że dobrze mu się żyje a na dowód tego podaję cenę kiełbasy. Ktoś mi tu o statystykach. To nie jest dysputa polityczna, tylko komentarz o tym czy daje rade za 5 tysięcy czy nie.

    •  

      pokaż komentarz

      żyje za 5 tysięcy rocznie. Dolarów. Więc ja mówię, że dobrze mu się żyje a na dowód tego podaję cenę kiełbasy [w Polsce].

      @panwilk: No i rozchodzi się o sformułowanie dowód, bo na razie mówisz o swojej kiełbasie, a chciałbyś powiedzieć coś o jego. Póki nie pojedziesz do kolesie i nie spędzisz z nim roku, albo nie przeprosisz się ze statystyką, dopóty możesz zaklinać się na realność i prawdziwość swojej ceny, ale nic w temacie tego kolesia nie wyniknie. Określeni dowód czy nawet argument pozostanie nadużyciem i znowu tylko na kiełbachę patrzeć pozostanie.

    •  
      p.....k

      0

      pokaż komentarz

      @tttomekkk: JA nie muszę jechać, aby wskoczyć do Bałtyku i powiedzieć Ci, że woda jest zimna. Moje doświadczenie życiowe jest w stanie określić że obecnie woda w Bałtyku jest zimna, a nie płacąc czynszu i rachunków za nic, jesteś w stanie przeżyć w Us rok za 5 tys na luzie. Skąd to wiem? W Bałtyku kąpałem się w lecie i woda była lodowata więc w maju jest jeszcze bardziej zapewne, a w Stanach kiedyś byłem /choć to nie jest warunek konieczny/ i sprawdziłem po ile jest kiełbasa, więc teraz jest w tej samej cenie, zapewne.
      Statystyki? Sory powiedz gościowi o statystykach to tak samo zareaguje jak ja. Najlepiej jest pojechać i z nim posiedzieć i popatrzeć, owszem. Ale na dzień dzisiejszy trafniej jest określić jego sytuacje wiedząc po ile jest u niego kiełbasa niż operując statystykami i wartościami pkb, itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @panwilk: Raz, religię czas zakładać, bo co potrzebujesz już widziałeś, a czego nie widziałeś, to i tak wiesz, bo wywnioskujesz z tego co widziałeś. Dwa, cały czas coś Ci się kołacze w głowie na temat tej statystyki jakieś pkb, nie-pkb, a statystyka to termin o wiele bardziej ogólny. Możesz jej nie dostrzegać, ale i tak się nią nieświadomie posługujesz, stale krzycząc "statystyka to zło" strzelasz również do siebie.

    •  
      p.....k

      0

      pokaż komentarz

      @tttomekkk:
      Po co religię? Nie wszystko czego nie rozumiesz jest demagogią. Jest też sfera której nie pojmujesz ale jest jasna dla innych. I nie jest to religia, tylko wiedza zdobyta w życiu. Ja wiem kiedy posługiwać się statystyką, a kiedy konkretami. W tym przypadku statystyką gościa nie nakarmisz, a konkretem owszem. Te jak ty to nazwałeś "jakieś pkb, nie-pkb" to też jest statystyka. Także w tym przypadku nieistotna. Pójdziesz do sklepu, zabraknie Ci na bułkę bo noc wcześniej przehulałeś kasę na piwo i nie powiesz babie, że statystycznie Polak zarabia 4 tysiące miesięcznie więc to niemożliwe aby go nie było stać na bułkę, bo kobita Ci powie: Panie nie interesuje mnie statystyka, tylko czy masz Pan na bułkę czy nie. Tak jak tamten gość. Ma 5 tys rocznie i ja wiem czy będzie miał na bułkę czy nie, bo wiem ile bułka tam kosztuje. A nie kołaczesz coś o statystyce jako o dogmacie i jedynym wyznaczniku życia, bo to są jedynie dane pomocne w pojmowaniu ogółu. A w tym przypadku jest to nic nie warte. Oprócz opierania się o dane, trzeba też umieć wyciągać wnioski i posługiwać się intelektem a nie czytać cyferki, które są podane do ogarnięcia prawie 200 mln państwa.

    •  

      pokaż komentarz

      Te jak ty to nazwałeś "jakieś pkb, nie-pkb" to też jest statystyka.

      @panwilk: Przecież to była ironia nawiązująca, że jak statystka, to gadasz tylko o PKB i średniej pensji, a przecież statystyka ma 100 innych oblicz, których nie dostrzegasz.

      Skoro przywołałeś tę demagogię, to pozwól, że przypomnę rodzynki z Twoich wypowiedzi.

      Statystyka mówi jedno, dla Wawy i Rzeszowa.

      Statystyka nic nie mówi, możesz zrobić badanie na Polskę, na miasta, na osiedla, na co zechcesz. Pod jakimś kątem i coś Ci na ten temat wtedy BADANIE powie, sama statystyka to TERMIN.

      Ktoś mi tu o statystykach. To nie jest dysputa polityczna, tylko komentarz o tym czy daje rade za 5 tysięcy czy nie.

      Statystyka jako metoda naukowa często używana jest w polityce, jeśli utożsamiasz ją z polityką to nic dziwnego, że tak wąską i opaczną jej znajomość prezentujesz swoimi wypowiedziami.

      Ale na dzień dzisiejszy trafniej jest określić jego sytuacje wiedząc po ile jest u niego kiełbasa niż operując statystykami i wartościami pkb

      Boom, chodząc po paru okolicznych sklepach i śledząc cenę kiełbasy przez kolejne miesiące stworzysz, uwaga: STATYSTYKĘ cen kiełbasy w regionie.

      statystycznie Polak zarabia 4 tysiące miesięcznie więc to niemożliwe aby go nie było stać na bułkę,

      Demagogia? Żadna demagogia, elementarne niezrozumienie i mylenie pojęć.

    •  
      p.....k

      0

      pokaż komentarz

      mów co chcesz, ale będę bronił tego, że norma jest sztywno spięta ze statystyką

      w Warszawce za 1000zł będzie Ci się żyć tak samo jak w miasteczku pod Rzeszowem. Żadne z tych miejsc nie jest bynajmniej lepsze czy gorsze, ale ceny będą całkowicie inne i za tysiaka kupisz całkowicie różne ilości dóbr.

      @tttomekkk: To po jakiego wała piszesz o normach, które rzekomo są sztywne jeśli dwa zdania dalej już negujesz co sam napisałeś.

      BADANIE powie, sama statystyka to TERMIN.

      Badanie nic nie powie. To jest tylko termin. Powiedzą ci dopiero wnioski wyciągnięte z badania, a aby było pewniej musisz wykonać ileś badań i dopiero wyciągnąć wniosek ze statystyki dotyczącej wyników. Ale nigdy statystyka nie będzie bardziej dokładna od przyjrzenia się konkretnemu przypadkowi.

      Ktoś mi tu o statystykach. To nie jest dysputa polityczna, tylko komentarz o tym czy daje rade za 5 tysięcy czy nie.

      Statystyka jako metoda naukowa często używana jest w polityce, jeśli utożsamiasz ją z polityką to nic dziwnego, że tak wąską i opaczną jej znajomość prezentujesz swoimi wypowiedziami.

      Heh, politykiem to Ty raczej nie zostaniesz. Wyższa szkoła jazdy, umieć wykorzystać czyjś komentarz aby kogoś zagiąć. Ćwicz dalej, tylko mniej strzałów w kolano.

      Boom, chodząc po paru okolicznych sklepach i śledząc cenę kiełbasy przez kolejne miesiące stworzysz, uwaga: STATYSTYKĘ cen kiełbasy w regionie.

      Nie wierzę, że bierzesz za sukces udowodnienie mi, że znajomość cen kiełbasy w sklepie też jest statystyką. Tak jak potrzebujesz tego "Boom" to ci napiszę: Nie chodziło mi o kilka sklepów, tylko o jeden jedyny i jedną jedyną cenę. Na tej podstawie wnioskuję cenę w innych sklepach. I co? Uwaga: Boom?

    •  

      pokaż komentarz

      @tttomekkk: To po jakiego wała piszesz o normach, które rzekomo są sztywne jeśli dwa zdania dalej już negujesz co sam napisałeś.

      @panwilk: Jakbyś zacytował moje pełne zdanie to byłoby dane Ci zrozumieć. Raz po raz wykładasz się przy cytowaniu, przeinaczając moje zdania, odsyłam więc ponownie do poprzednich komentarzy. Czytaj, aż żaden sens i żadna ironia nie będą Ci umykać.

    • więcej komentarzy(18)

  •  

    pokaż komentarz

    Niby fajnie, ale kobiety go beda omijac, wiec pozostanie raczka.

  •  

    pokaż komentarz

    Fajnie sobie chłopak żyje, domyślam się że z wyboru, a 5k $ w USA to wcale nie tak mało. Gdzie tu w ogóle bieda i ubóstwo. Nagłówek szuka sensacji której nie ma.

  •  

    pokaż komentarz

    Wielu studentów zabiłoby za pracę w której dostaną 5000$ rocznie...