•  

    pokaż komentarz

    Jedna ze sztuczek polega na tym, że kalkulacja naprawy jest przygotowywana w 3 wariantach: ASO, zwykły serwis, Janusz w garażu. Jeżeli samochód jest nowy i nie da się zrobić szkody całkowitej tylko można naprawiać to śmieszki wypłacają odszkodowanie na podstawie najniższej kalkulacji czyli u Janusza w garażu. Jeżeli samochód jest nieco starszy to wtedy koszty naprawy szacują na podstawie tej najwyższej kalkulacji (ASO) bo wtedy można zrobić szkodę całkowitą i jest profit ( ͡º ͜ʖ͡º)

  •  

    pokaż komentarz

    Jestem osobistym przypadkiem problemu ze szkodą całkowitą. Miałem wypadek Szkoda całkowita. Wartość auta przed wypadkiem wg PZU 10800zł. Co śmiesznie na decyzji o szkodzie całkowitej dostałem pismo a w nim "Wartość naprawy przekracza wartość pojazdu i szkoda jest uznana za całkowitą." Poprosiłem o kalkulację kosztów..a tam koszt naprawy również wyliczony przez PZU 9754zł. Mówię kurdę... jakaś inna matematyka tam jest. Pewny swego do sądu. Cała rozprawa równy rok +,- 2 dni. tak się fajnie złożyło. Przedstawiciel PZU tłumaczył się "nieekonomicznym" i "nieuzasadnionym" dlatego nastąpiło takie nazwanie sprawy. Ostatecznie sprawę wygrałem i PZU musiało zapłacić tak jak bym chciał auto naprawiać. Argumentacja była taka, że szkoda całkowita powinna być do 100%. Ewentualnie przy wartości szkody, która stanowi 98-99% wtedy dodatkowe ekspertyzy itp. Dodatkowo argumentowane było, że w przypadku samochodu o takiej wartości 1000zł to jest kwota za, którą można bardzo dużo zrobić i tym samym dużo musiało by być jeszcze zepsute aby zbliżyć się do szkody całkowitej. Ostateczny wynik na + :)

    •  

      pokaż komentarz

      @frogii1990: Pozytywnie. Mi też orzekli szkodę całkowitą (choć po stłuczce samochód sam jeździł). Na szczęście udało mi się go naprawić za kwotę odszkodowania i jeżdżę nim sobie do dziś.

    •  

      pokaż komentarz

      @frogii1990:
      mi też orzekli szkodę całkowitą, wartość samochodu przed kolizją 4500, a wartość 'wraku' to 1300 (obie oczywiście zaniżone), więc chcieli wypłacić mi 3200. Do zrobienia miałem tylko wymienić zderzak i listwę nad nim i trochę wyprostować klapę bagażnika i podłogę za listwą.
      Na początku chciałem bezgotówkowo, ale jak sobie policzyłem wszystko, to z częściami u znajomego zrobiłem i prawie 2000 mi zostało. Gdyby nie to, że nie mogłem otwierać bagażnika, to bym w ogóle nie robił ;)

      Polecam ;)

    •  
      k.....7

      +4

      pokaż komentarz

      @Alpha_Male: Ciesz się, że wartość wraku została zaniżona. To jest prosty proceder - ten sam model auta, ale różne roczniki np. początek produkcji 2006 i koniec produkcji 2012 - ta sama szkoda, ten sam koszt naprawy.
      Nowsze auto jest warte na przykład 30 000, starsze 10 000. Koszt naprawy w obu przypadkach to załóżmy 5000 u Mietka (urealniony koszt naprawy, zamienniki itp.), w ASO załóżmy 13 000. W nowym aucie policzą Ci 5000 zł i tyle będą chcieli wypłacić, oczywiśćie masz prawo oddać do ASO i faktycznie Ci to naprawią za 13 000. W starym aucie nie będą się pierniczyć i zamiast dać Ci 5000 na naprawę u Mietka napiszą "koszt auta 10 tys, koszt naprawy w ASO 13 tys, szkoda całkowita, wartość auta po kolizji 6500, do wypłaty różnica czyli 3500".
      Miałem kiedyś Golfa III, liczyli wartość wraku trzema metodami. W jednej było ~1300 zł, w drugiej ~1400zł, trzecia to 4200 zł. Którą wartość przyjęli jako wyjściową? Oczywiście 4200, bo oznacza to dla nich oszczędność ~3000 zł w porównaniu do dwóch pozostałych metod. Auto warte 8700, koszt naprawy w ASO 14 000. Czyli jeśli naprawa auta jest 1.5x droższa niż jego wartość, to ciężko uwierzyć, że wrak tego auta może być wart połowę ceny auta.

  •  

    pokaż komentarz

    @asd-1800 Bo tak to u nas niestety jest. Płacisz za coś ogromne pieniądze i masz niewiele w zamian. Przykre.
    Po prostu nie ma u nas społeczeństwa konsumenckiego - nie umiemy się targować, nie ma już tego w naszej kulturze (wojna i komuna) wobec czego cena dyktowana jest przez sprzedawce a nie przez rynek.

  •  

    pokaż komentarz

    Zaniżanie? Mi rzeczoznawca z PZU wycenił wymianę klapy tylnej na nową w kwocie 0 zł. "Polska"