•  
    K......s

    +118

    pokaż komentarz

    Jeśli chodzi oszczędność, to najlepiej przyjrzeć się ludziom, którzy miliony osiągnęli dzięki własnej pracy, tworząc firmę od podstaw itd.

    Mnie np. zawsze zaskakiwało jak kuzyn podjeżdżając na myjnię bmw x6 potrafił utargować 2 zł taniej za mycie, albo w sklepie dodatkowy kask do samochodziku-zabawki dla dziecka. Ja mając tyle pieniędzy nawet nie pomyślałbym o takich rzeczach, ale może właśnie dlatego ja w przyszłości milionerem nie będę, a on jest. Dlatego uważam, że paradoksalnie, oszczędność prowadzi do bogactwa, a życie na kredyt zamiast bawić, dobija.

    •  

      pokaż komentarz

      podjeżdżając na myjnię bmw x6 potrafił utargować 2 zł
      ja w przyszłości milionerem nie będę, a on jest.


      @Kmicicus: co z tego, że jest milionerem jak jest jednocześnie cebulakiem? :> i też pewności nie możesz mieć, że wszystkiego się dorobił uczciwie, gdyby prowadzenie biznesu było takie czyste i przyjemne to wszyscy byli byśmy biznesmenami.

    •  
      K......s

      +116

      pokaż komentarz

      @Dolan: Wszystko, ale tylko nie to gimbusiarskie określenie. Właśnie, ze kuzyn o którym piszę, to zaprzeczenie cebuli. Jeśli ma kupić coś do firmy, to woli coś porządnego i oryginalnego, cały czas inwestuje w nowe maszyny itd. Jeśli umówi się z pracownikiem na daną stawkę to choćby nie wiem co dziesiątego zawsze jest wypłacone co do grosza. Po prostu tam gdzie nie trzeba przepłacać to nie przepłaca, a tam gdzie widzi potrzebę wydania kasy to wydaje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: wbrew pozorom oszczędzanie 2zł na myciu auta to głupota, bo te 2zł szybciej by zarobił oszczędzając czas na targowaniu się. Ale zapewne ma takie podejście do wszystkiego, nie tylko groszowych rzeczy i faktycznie, wtedy ma szansę dojść do pieniędzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: ja niestety jestem zbyt uczciwy, żeby być bogaty :( no ale z tymi 2 złotymi to przesada, mi by było wstyd.

    •  
      K......s

      +41

      pokaż komentarz

      @Dolan: Jeśli idziesz na spotkanie z inwestorem i to czy zarobisz na danej budowie 200 tyś. czy 400 tyś. zależy głównie od tego jak wynegocjujesz umowę, łatwo pozbyć się lęków przed targowaniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: no okej ale 200 a 400 tys to nie 2zł z myjni za 20zł ;p trzeba mieć jakąś granicę przyzwoitości

    •  
      K......s

      +42

      pokaż komentarz

      @Dolan: Nie ma takiej granicy. Jeśli człowiek ma jakiś nawyk jak np. targowanie się to robi to wszędzie. Skąd możemy wiedzieć czy ktoś kto ma wylane na 2 czy 5 zł przy takich negocjacjach nie poprzestałby na 100 tyś., bo jemu to wystarczy, a np. inwestor jest gotów dać 200-300 tyś.

    •  
      K......s

      +49

      pokaż komentarz

      @Dolan: Ps. To jest tak jak np. z kupnem auta na kredyt. Kupię, żeby pokazać sąsiadowi, niech zazdrości. Tak samo niektórzy nie utargują 10 zł na spodniach, bo myślą, ze ktoś pomyśli, że są biedni i nie mają na to. Ludzie bogaci mają inne nastawienie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: nie wiem, dla mnie 300 tys to abstrakcyjna kwota, taki kredyt na mieszkanie będę musiał spłacać 30 lat.

      niektórzy nie utargują 10 zł na spodniach
      ja się nie targuję bo mi głupio, tak samo mi głupio jak ktoś chce się ze mną targować. Mój wujek potrafi się targować byle zeszli cokolwiek, choćby 1zł na czymś na bazarze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: szkoda mi Twojego kuzyna, prawdopodobnie nabawił się natręctwa... karty stałego klienta ze wszystkich hipermarketów też ma przy sobie? na stacji paliwowej zbiera punkty? czy kupuje na zapas jak widzi kup 2, a 3 gratis?

      jeśli tak to jest niewolnikiem.... jeśli nie to jest zwykłym chamem, bo jest milionerem, a ludziom, którzy próbują utrzymać się z takich małych biznesów jak myjnia, odbiera głupie 2 złote...

      jakbyś był przedsiębiorcą to byś wiedział, że takich ciulaczy to się kopie w dupę... raz mi Bacowa na Krupówce wykrzyczała do dziewczyny przy targowaniu się o 2 zł - "a idź ch!# babo"... i Bacowa miała rację, całym sercem i rozumem z nią byłem....

    •  
      K......s

      +46

      pokaż komentarz

      @AlekGames: Dziwne nastawienie. Czyli rozumiem, ze mam płacić więcej, choć mogę utargować mniej? I wspierać moimi pieniędzmi czyjś biznes? Targowanie się to naturalny odruch, której wielu młodych ludzi (w tym ja niestety) wstydzi się, bo boimy się co o nas pomyślą inni. Ty mówisz, że jest jakimś natrętem, ale ja po prostu piszę, ze tam gdzie nie trzeba, nie wydaje niepotrzebnych pieniędzy. Nie oszczędza na pracownikach, bo jeśli dobrze pracują, to lubi dać premię. Nie oszczędza na sprzęcie do roboty, bo chce mieć dobrze i szybko wykonaną robota. Natomiast jeśli może sobie kupić nieoryginalną koszulkę za 30 zł zamiast za 100 zł to ją kupi, a jak do samochodzika za 600 zł utarguje kask za 15 zł to sklepu nic się nie stanie, bo marża i tak jest duża, a on utwierdza się w postawie dobrego i odważnego negocjatora, co potem przydaje się przy poważnych spotkaniach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: jak piszą poprzednicy. Czas dla prowadzacych firme to pieniądz, godzina może być warta 500 zł. targowanie sie o grosze to domena januszów.

    •  
      K......s

      +24

      pokaż komentarz

      @terwer358: Raczej nawyki, które się przydają. I czas to pieniądz, ale w godzinach pracy i przy wyjazdach na rozmowy itd., a nie w niedzielę przy zakupach albo w myjni ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Czemu tak bardzo negatywnie nastawieni jesteście do targowania się i nazywacie to Januszostwem? Właśnie dzięki takiemu nastawieniu w latach 90 powstało większość drobnych firm, z których wiele jest dzisiaj podstawą naszej gospodarki.

    •  
      k.....a

      +33

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: Przez takie myślenie jesteśmy krajem biedaków. Biedak wydaje, a bogaty oszczędza. Bogatym krajom bogactwo też nie spadło z nieba, jest efektem pracy pokoleń pracowitych i oszczędnych ludzi. Wiele rodzinnych fortun to efekt pracy wielu pokoleń, a u nas niestety dominuje myślenie - "trzeba mieć jakieś przyjemności" więc wydaje się wszystko na bzdety. A dzieciakom zostawia się gołą dupę.

    •  

      pokaż komentarz

      wbrew pozorom oszczędzanie 2zł na myciu auta to głupota, bo te 2zł szybciej by zarobił oszczędzając czas na >targowaniu się. Ale zapewne ma takie podejście do wszystkiego, nie tylko groszowych rzeczy i faktycznie, wtedy ma >szansę dojść do pieniędzy.

      @Magnes: ta, bo akurat juz w tym momencie gdy stracil te 2 min na targowanie akurat projekt/robota mu uciekla :P nawet sumujac wszystkie targowania w ciagu calego dnia, zyskal by 15 min....pozatym moze koles robi to dla sportu, zeby nie wyjsc z wprawy, sprawia mu to przyjemnosc ze udalo sie cos wytargowac?

    •  

      pokaż komentarz

      @Dolan: Zawsze i wszedzie sie targuje. I nie ma w tym niczego zlego ani upokarzajacego. Wrecz przeciwnie. Po pierwsze jest okazja zeby pogadac z ludzmi i podszkolic jezyk, po drugie tu nie chodzi o jakies wielkie kwoty tylko o zasade ze jestes skrupulatna osoba i Twoi podwykonawcy wiedza ze doskonale sie orientujesz w cenach - czyli jestes profesjonalista, po trzecie z pozornie malych oszczednosci rzedu 2 - 3 - 5 czy 10 funtow robia sie okragle kwoty. Mozesz sie smiac, ale zapisuje ile tygodniowo 'urwe' przy roznych okazjach i dzieki temu na przyklad mam w firmie darmowe latte przez caly tydzien dla calej ekipy. Po prostu to co urwe przeznaczam na fundusz dodatkowych malych luksusow dla calej zalogi ;) Mala rzecz a cieszy;)

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: Tylko czym innym jest negocjować z dostawcą, czy podwykonawcą, a czym innym z gościem na myjni samochodowej gdzie cennik jest jasno i wyraźnie napisany.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: Twoj kuzyn raczej jest sknera a nie typem oszczednego czlowieka. Jego styl myslenia jest podobny do stylu myslenia ludzi pokroju Jean Paula Getty'ego: 'Redukcja kosztow na kazdym odcinku dzialalnosci'. Takie myslene jest dobre w krajach trzeciego swiata. Od pewnego poziomu bogactwo mozna zwiekszac tylko poprzez tworzenie wartosci dodanej lub zwiekszanie jakosci.

    •  

      pokaż komentarz

      targowanie sie o grosze to domena januszów.
      @terwer358: A pomyślałeś, że w takim targowaniu się o grosze chodzi o poprawienie sobie samopoczucia, a nie o rzeczywiste oszczędności?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ginden: pomyślałem, że mam w dupie ugranie 2 zł w myjni, wolę szybko umyć samochód i wrócić do pracy, a jest jej od groma i jeszcze ciut ciut. Ja nie mam w zwyczaju żebrać od każdego po 2 zł, bo dla mnie to są śmieszne pieniądze nie warte w ogóle zachodu. Jak chcecie to sobie żebrajcie. Ba, macie nawet moje pozwolenie na wmawianie sobie, że ugrywając 5 zł w taki sposób jesteście bardzo przedsiębiorczy i w ogóle rekiny kapitalizmu. No naprawdę, gratulacje sebastiany.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dolan: ziarnko do ziarnka Dolanku, pamiętaj

      pokaż spoiler ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Magnes: Dokładnie. Wydaje mi się że to kwestia wyuczonych nawyków i zaszytego w podświadomości, podejścia do kwestii finansowych.
      Stosowanie zasady "nie przepłacać" tam gdzie nie ma potrzeby jest jedną z prostszych metod "oszczędzania". Osoby z doświadczeniem w tej kwestii zawsze powtarzają jedno: "Nie chodzi o to żeby jeść tynk ze ścian i ciułać wszystko do skarpety" tylko umiejętnie gospodarować pieniędzmi. W moim przypadku jest z tym średnio, bo o ile przy kupnie droższych gadżetów przez długi czas szukam odpowiedniego, o dobrym stosunku ceny do jakości i w możliwie najtańszym (budzącym zaufanie) sklepie, to w codziennym zakupach jest gorzej. Owszem, wiem które produkty dostanę w dobrych cenach i gdzie, ale jak już robię zakupy to często mnie ponosi fantazja, i to głównie przy spożywce :) Wstyd się przyznać ale sporo rzeczy potem wyrzucam bo się psują, to mnie w mojej osobie cholernie wkurza i powoli ograniczam ten proceder, ale wciąż zdarzają się wtopy. No i dochądzą drobnostki które wcale mi nie są do końca potrzebne, jednak moja podświadomość mówi "przestań, ta gazetka kosztuje 20 zł" i kupuję ją dla jednego artykułu po czym leży i w końcu trafia na makulaturę.

    •  

      pokaż komentarz

      Widzę, że sami specjaliści wypowiadają się w temacie. Ilu z Was jest milionerami?

    •  
      k.....a

      +10

      pokaż komentarz

      @Gubert: Nikt tu nie mówi o dorabianiu się milionów przez oszczędzanie, tylko o posiadaniu oszczędności, dzięki którym można spać spokojnie. Każdy odkłada na miarę swoich dochodów i wydatków.

    •  

      pokaż komentarz

      @terwer358: @briskmann: @Dolan:
      Uczcie się targować. Naprawdę to się opłaca, a najlepszy "trening" to właśnie takie 2 zł na myjni, czy kask w markecie.
      Targowanie to dobry nawyk, a nie żadne cebulactwo.

      Potem tacy dla których targowanie było wstydliwe przychodzili do mnie do salonu po nowy samochód i całe ich zdolności negocjacyjne ograniczały się do "a może jakiś rabacik?".

      Przychodzili też ludzie przedsiębiorczy, wprawieni w negocjacjach i tacy "urywali" z auta od jednego do kilku tysięcy więcej niż ci, którzy targować się nie potrafili.

      Naprawdę targowanie się to umiejętność jak każda inna i trzeba ją ciągle ćwiczyć by dojść do perfekcji.
      Ktoś kto nie ćwiczy targowania się na małych kwotach, ten na pewno w życiu przepłaci słono przy grubym zakupie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gubert: Mysle, ze wbrew pozorom wielu. Sporo wykopkow ma wlasne firmy, ktore maja jakis tam majatek trwaly w postaci maszyn, budynkow czy towaru, czy emigranci na przyklad w Londynie majac nawet dosc przecietna nieruchomosc juz bez klopotu maja ten milion zeta w przeliczeniu...
      Inflacja i tyle ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Dolan: @AlekGames: @briskmann: @terwer358: Dostaliście minusy za powiedzenie prawdy, ale spróbujcie tylko się targować przy zakupie auta (na wykopie to raczej roweru) i zaraz dostaniecie się na główną jako bohaterowie-klienci-cebulaki.... Hipokryzja wykopków mnie poraża...

    •  
      k.....a

      +14

      pokaż komentarz

      @Sandman: Z doświadczenia w prowadzeniu domu wiem, że najwięcej bezsensownych wydatków na spożywce to rzeczy typu chipsy, gazowane napoje, słodycze, płatki do mleka, słodzone owocowe jogurciki i serki - nic zdrowego, nie najesz się tym konkretnie, a dosyć drogie.

      Dobrze jest jechać na zakupy najedzonym, wtedy mniej niepotrzebnych rzeczy wrzuca się do koszyka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      W marketach na większych zakupach kupuję tylko rzeczy, które mogą dłużej poleżeć, a tych przeznaczonych do spożycia szybko - tyle, co zjemy w dwa dni. W markecie raz na tydzień, półtora biorę mąkę, cukier, olej, mleko w kartonie, wodę mineralną, soki, makarony, konserwy, przyprawy, kosmetyki i środki czystości - często są promocje np. 3 w cenie 2 itp. Ostatnio np. żele Adidas pod prysznic 400 ml były za pół ceny (7 zł zamiast 14 zł) - wzięłam 4 sztuki, wystarczą do następnej tego typu promocji ;) Mięso, warzywa i owoce, pieczywo, nabiał kupuję zawsze w lokalnych sklepikach niedaleko domu - "on demand" - w zależności co planuję danego dnia na obiad, czasami codziennie, czasami co dwa dni.

    •  

      pokaż komentarz

      @katinka: > Mięso, warzywa i owoce, pieczywo, nabiał kupuję zawsze w lokalnych sklepikach niedaleko domu - "on demand" - w zależności co planuję danego dnia na obiad, czasami codziennie, czasami co dwa dni.
      U mnie osiedlowe sklepiki są niestety dużo droższe niż markety, choć wiem że na innych osiedlach jest z goła inaczej. Także większość biorę w dużych sklepach, brak czasu także ma na to wpływ (brak i trochę brak chęci łażenia po tysiącu różnych punktów ;-), kupuję raz a porządnie).
      Z resztą się zgadzam. Kupuję dużo sosików i takich niecodziennych rarytasików. Sporo przy tym przepłacam, a część niestety się psuje bo nie nadążam z wykorzystaniem. Czasem mam fazę na coś i jem to codziennie, potem faza się kończy i rzeczy idą w kosz. Boli mnie serce, ale taka słabość (z którą staram się walczyć).

    •  

      pokaż komentarz

      @Sandman: Są może droższe, ale lepiej kupić jednorazowo mniej, drożej i zjeść, niż dużą ilość taniej i wyrzucić :) Na przykład surowe mięso nadaje się do spożycia maksymalnie na drugi dzień. Oczywiście to też kwestia jakości tych lokalnych sklepików, ale akurat u mnie warzywniak i rzeźnik są super. Wiele osób tam kupuje, mają duży obrót towarów, więc zawsze są świeże. Wolę co dwa dni kupować np. 10 plasterków wędliny, niż brać pół kilo i kisić to przez tydzień w lodówce, a potem wywalać bo zaczyna podejrzanie pachnieć i być śliskie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @katinka: U mnie codzienne zakupy to pewien problem i jednak uważam to za stratę czasu. Dlatego mięso surowe kupuję w tackach hermetycznie zamknięte (wiem że u rzeźnika dostałbym pewnie lepsze jakościowo i może nawet nie oszukane ;)) które może poleżeć parę dni w lodówce. Wędlinę trzymam w plastikowych pojemnikach wyłożonych ręcznikiem papierowym (chłonie wilgoć) co też przedłuża jej wartość. Problemem w moim przypadku jest to że często wywalam warzywa bo musisz kupić całą sałatę, cały pęk czegoś i tak dalej. Bywają dni (wiem niemądre z mojej strony) że w ogóle nie tykam warzyw, bo łatwiej jest zrobić szybko kanapki, zjeść kawął kiełbachy czy odgrzać pierogi z pojemniczka. Największy dramat że zdaję sobie z tego sprawę ale idę na łatwiznę bo "szkoda czasu" :) A twoje działania są bardzo rozsądne. Gratuluję wytrwałości w postanowieniach żywieniowo-zakupowych ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Sandman: Zapewne mieszkasz sam, to rzeczywiście utrudnia. Ja w takiej sytuacji miałam praktycznie tylko piwo i światło w lodówce, a obiady jadłam w pracy (zamawialiśmy w firmie cateringowej za 10-12 zł zestaw zupa+drugie), co wychodziło dużo szybciej i taniej, niż gotowanie dla jednej osoby :)

    •  
      a...........t

      +5

      pokaż komentarz

      Przez takie myślenie jesteśmy krajem biedaków. Biedak wydaje, a bogaty oszczędza.
      @katinka:
      O to to! Ja co roku mam okazję jeździć po kilku wsiach i zbierać od ludzi fanty na loterię. I co ciekawe, najbiedniejsi ludzie zazwyczaj nie dają fantów tylko kasę!:) Dychę, dwie... A ludzie bardziej zamożni, mieszkający w lepszych domach często dają jakieś, tak naprawdę, badziewne fanty. Zarówno w pierwszym przypadku dawanie kasy jest bez sensu, bo to loteria fantowa i zamierzeniem nie jest wyciąganie od ludzi kasy; a w drugim przypadku niektórzy ludzie dają naprawdę takie stare rzeczy, że czasem wstyd. Ale stąd właśnie bierze się bogactwo - z oszczędzania i nie wydawania pieniędzy na bezproduktywne głupoty i na pokaz.

    •  

      pokaż komentarz

      @katinka: O to to. Łatwiej jest zjeść dużego gyrosa po drodze niż tracić czas na gotowanie, które przy nieracjonalnym gospodarzeniu wychodzi dużo drożej (zwłaszcza przy gotowaniu dla jednej osoby). To wszystko odbija się na codzienności i zdrowiu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sandman: Akurat kebab czy gyros nie są w moim przekonaniu jakoś bardzo niezdrowe. Normalne pieczone mięso, a nie żadne resztki jak tania wędlina czy parówka, do tego dają dużo różnorodnych świeżych warzyw.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kmicicus:

      200-300 tyś.
      100 tyś

      Jak można wielokrotnie napisać ten sam błąd? Nie ma czegoś takiego jak "tyśąc" ani "tyśiąc"... piszemy np. 100 tys.

    •  

      pokaż komentarz

      @katinka: Z tą świeżością warzyw jest różnie. Zazwyczaj knajpy idą na łatwiznę i dają surówkę z wiadra. Co nie zmienia faktu że kocham #gyros i #kebab :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Magnes: ale nie można wszystkiego przeliczać na czas poświęcony zarabianiu. Jak ta minuta na targowaniu mogła zmniejszyć jego zyski? To jakaś abstrakcja! Rozumiem, że jak ktoś ma prowizję od sprzedaży to ciśnie umowy, ale facet ma firmę produkcyjną której wydajność nie spadnie gdy on będzie czymś zajęty! A tym którzy Cię zaplusowali polecam nie srać. Niech sobie wyliczą ile zarobią pracując zamiast srać. :)

    •  

      pokaż komentarz

      Nie oszczędza na pracownikach, bo jeśli dobrze pracują, to...
      @Kmicicus: Idę o zakład że usłyszałeś to od niego a nie od pracownika.W jego mniemaniu płaci im i tak za dużo.
      "Dwa tysiące im płacę (mowa o specjalistach) - a im robić się nie chce" tekst (gdy zmieniają pracę)
      Znam takich ludzi i uważam że choć jest to metoda na dojście do pieniędzy to najmniej elegancka.Ciągła walka o grosze, ośmieszanie się i psucie relacji z ludźmi kosztem drobnych.
      Problemem takich ludzi jest to że obrazowo ujmując na pewnym etapie rozwoju firmy nie opłaca im się schylić po 5 zł na ulicy bo zarabiają kasę szybciej ale oni wyrwą kratkę ściekową gdy wypadnie im groszówka z kieszeni.

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: dziękuję, ale już wyrosłem z targowania się i raczej uczestniczę w "negocjacjach" ustalając warunki umów, a w nich również i kwoty. Wydaje mi się więc, że jednak coś na ten temat wiem i w dalszym ciągu uważam, że żebranie w sklepie o 2 zł jest poniżej mojej godności.

    •  

      pokaż komentarz

      @terwer358: To życzę Ci byś w życiu dalej trafiał na słabych negocjatorów :)

      Zmień też nieco podejście. Nie zawsze targowanie się oznacza żebranie, czasami wystarczy od niechcenia podpuścić sprzedawcę i rabat leci "ze strzału".

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: dzięki stary, ale nie potrzebuję rad od gościa, który pracuje w salonie samochodowym i musi targować się w sklepie żeby starczyło.

    •  
      K......s

      +3

      pokaż komentarz

      @ultra: Będą jeszcze w liceum pracowałem u niego na wakacjach. Ludzie często narzekali, a głównie z tego powodu, bo niektórzy pamiętali czasy komuny i zaskoczeniem było dla nich to, ze na budowie nie można pić i trzeba coś robić. Dwa tysiące dostawał ktoś kto nie umiał kompletnie nic i jedyne co potrafił to przenieść deskę z miejsca na miejsce. (mowa o wschodzie Polski, gdzie czasami zaletą jest to, ze pracodawca w ogóle coś wypłaci, bo nierzadko tacy prywaciarze lubią prowadzić firmę zmieniając pracownika co 2 miesiące i najlepiej za darmo).

      Znam takich ludzi i uważam że choć jest to metoda na dojście do pieniędzy to najmniej elegancka.Ciągła walka o grosze, ośmieszanie się i psucie relacji z ludźmi kosztem drobnych.

      Nie oceniaj ludzi po paru zdaniach, które napisałem. Osoba o której pisałem zadziwia mnie do dzisiaj, bo to jak potrafi "poganiać" pracowników, a jednocześnie czasami walnąć jakiegoś heheszka, albo zrobić grilla na zakończenie inwestycji itd. To samo tyczy się zleceniodawców, którzy po zaprezentowaniu szybkości i jakości czasami wręcz nie mogą się doprosić o wzięcie danej roboty. Tak buduje się "dobrą markę". A odnośnie tego targowania, to nigdy nie odbywały się w jakimś dużym supermarkecie, tylko w małych sklepikach itd. i odnosiłem wrażenie, że sprzedawca nabierał ochoty do konwersacji, a nie obrażał się za próbę zbicia ceny. Jeden potrafi targować się tak, że zrazi do siebie innych, a inny takie rzeczy ma we krwi, i takie 2 zł może wydawać się śmieszne, ale takie coś pomaga w przyszłości.

    •  

      pokaż komentarz

      @katinka:

      płatki do mleka
      Od płatków to ty się odczep...

    •  

      pokaż komentarz

      @naddir: Najadłeś się kiedyś płatkami do mleka? Prawda jest taka, że zawiera więcej cukru niż czekolada i po zeżarciu nawet całego opakowania jestem głodna. Zwłaszcza słodkie płatki typu Nesquik czy Chocapic - dla mnie to słodycze, a nie jedzenie.

    •  
      K......s

      +2

      pokaż komentarz

      @ultra: I dodam jeszcze coś odnośnie pracowników. Przyjrzałem się trochę temu jak wygląda prowadzenie firmy od strony "prezesa" i nie jest to taka sielanka jak niektórym się wydaje. W poniedziałki pracownicy często nie przychodzili, bo w niedzielę wieczór nieźle popili. Niektórzy pili na budowie - ale to skutkowało automatycznym wypadem i uwaleniem dniówki, więc to szybko znikało. Jak kuzyn wyjeżdżał z budowy, od razu zaczynały się papieroski i pogaduszki, robota stawała. Warto też wspomnieć o tym, ze jakby nadarzyła się okazja, to pewnie wiertareczka, czy jakiś młot udarowy od razu by zniknął, ale tutaj działa zasada - zniknęło - nie ma winnych - wszyscy co byli przy danej robocie obecni się składają, o dziwo bardzo skuteczne. Wcześniej miałem większy szacunek do tych starszych januszy budowy, ale z tego co widzę, to starsze PRLowskie pokolenie musi mieć coś w rodzaju "bata" nad sobą, bo od razu zaczynają robić to co w młodości. Teraz jest spokój i nawet pijaki potrafią się ogarnąć i przyjść trzeźwi do roboty, ale do tego trzeba twardej ręki.

      Także tyle odnośnie "wykorzystywania" zwykłego robola, którym też jestem, ale przynajmniej rozumiem, że na wypłatę trzeba zapracować, bo to nie budżetówka, że spadnie z nieba,

    •  

      pokaż komentarz

      Mnie np. zawsze zaskakiwało jak kuzyn podjeżdżając na myjnię bmw x6 potrafił utargować 2 zł taniej za mycie, albo w sklepie dodatkowy kask do samochodziku-zabawki dla dziecka. Ja mając tyle pieniędzy nawet nie pomyślałbym o takich rzeczach, ale może właśnie dlatego ja w przyszłości milionerem nie będę, a on jest. Dlatego uważam, że paradoksalnie, oszczędność prowadzi do bogactwa, a życie na kredyt zamiast bawić, dobija.

      @Kmicicus: nie do końca, ważne jest również czy te zaoszczędzone 2 zł są miarodajne wobec podjętego na to wysiłku.

    •  
      K......s

      +4

      pokaż komentarz

      @jezus_cameltoe: Ale to nie jest żaden wysiłek. Powiedzieć ci jak to wyglądało?

      Mała myjnia:
      -No panie, czemu 15, zawsze było 12.
      -Ale to takie duże auto, zawsze dobrze myję.
      -No i dlatego zawsze do pana przyjeżdżam, hehe
      -No dobra, niech będzie 12, hehe

      Pewnie stanowcze "nie" załatwiłoby dyskusję i też byłoby ok, ale koleś rozwinął rozmowę i był nawet trochę zadowolony z rozmowy.
      Problem w tym, że nam wydaje się to śmieszne, ale prawda jest taka, że jeśli ktoś zrobi takie coś w myjni to tak samo poradzi sobie na poważnym spotkaniu. Nasze pokolenie, niestety w tym ja, jest bardzo nieśmiałe w tej kwestii i niestety jeśli komuś uda się zajść dalej i będzie współpracował z obcymi ludźmi, ciężko będzie się dogadać np. wystawiając propozycję cen.

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: targowanie jest dobre, ale trzeba wiedzieć kiedy się targować - wątek zaczął się od targowania 2zł na myjni, żenada, jak chciał zaoszczędzić to trzeba było na ręczną pojechać... poza tym, tam gdzie są ustalone sztywno ceny nie wypada się targować, przykład: zakupy na rynku/markecie/sklepie - serio?... natomiast ja np zawsze targuje się np przy kupowaniu używanych części na szrotach/złomach, można przy transakcjach bezpośrednio ze sprzedającym itp

    •  

      pokaż komentarz

      tam gdzie są ustalone sztywno ceny nie wypada się targować

      @wojtek646: Jesteś pewien? Znajomy robił konkretne zakupy (ponad 10k PLN) w jednym z sieciowych sklepów RTV. Po konkretnej rozmowie z kierownikiem urwał prawie 3 000 zł od rzekomo sztywnych cen.

    •  

      pokaż komentarz

      @terwer358: myslisz, ze jego kuzyn spozniony na spotkanie z inwestorem targowalby sie w myjni?

    •  
      z.........n via Android

      -3

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: tylko wez w polsce oszczedzaj. Bedziesz 10 lat odkladal np na wspomniane przez ciebie x6 a urzad skarbowy zapyta:
      Skad masz pieniadze? Mamy uwierzyc ze 10 lat odkladales? Przedstaw dowody i na to ze nie chodzisz co tydzien do kina (tak potraktowano pewna staruszke ktora podarowala oszczednosci z X lat swojej corce) Nie masz? To dawaj 75% oszczednosci!

    •  

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: to jak sie dorobil? Dziwne, ze on moze a jego produkt czy usluge trzeba normalnie placic? Jak sie dorobil tzn ze ladnie kosi klientow..

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: tez sie tak targwalem.. pod koniec 2005 roku szukalem mieszkania - 4,4 tys zl mkw. Wyjechalem w delegacje, nie kupilem. Po roku wrocilem i juz musialem kupic i co? To samo mieszkanie juz 8tys..... cale zycie i oszczedzanie o kant du.... to mnie wlasnie dziwi ludzie zwracaja uwage gdzie zaoszczedzic 20 gr na serku a za chwile sa w plecy 150 tys..

    •  

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: targuje sie o 2 zl I kupuje oryginalne gadzety do firmy.
      #seemslegit

      źródło: fakeplus.com

    •  

      pokaż komentarz

      @Dolan: dokładnie tak.moze sie dorobił uczciwie ale targowanie sie od dwa zeta na stacji przez kogoś z bety x6 to czysta @cebula

    •  

      pokaż komentarz

      Jak można wielokrotnie napisać ten sam błąd? Nie ma czegoś takiego jak "tyśąc" ani "tyśiąc"... piszemy np. 100 tys.

      @abcc5: a co w tym dziwnego że wielokrotnie? Przecież to normalne, że jak ktoś myśli że prawidłowo jest 'tyś' to będzie zawsze używać tej formy

    •  

      pokaż komentarz

      @Kmicicus: zaraz wszyscy zaczną targować się przy kasie w markecie bo uwierzą, że zostaną milionerami :-) ja natomiast uważam inaczej, mój przyjaciel który dorobił się wielkiego domu i potężnej firmy odzieżowej mawiał, że 10% kasy trzeba właśnie bezsensownie wydać na napiwki, premie i prezenty dla przyjaciół... :-) wtedy jakimś magicznym sposobem wszystko się napędza :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @katinka:

      Najadłeś się kiedyś płatkami do mleka? Prawda jest taka, że zawiera więcej cukru niż czekolada i po zeżarciu nawet całego opakowania jestem głodna. Zwłaszcza słodkie płatki typu Nesquik czy Chocapic - dla mnie to słodycze, a nie jedzenie.

      KŁAMIESZ!

    • więcej komentarzy(49)

  •  
    k.....a

    +106

    pokaż komentarz

    Komentarze pod artykułem...

    Zawsze jest z czego oszczędzać, zawsze. Nie wierzę, że ludzie, którzy twierdzą, że nie mają z czego, mają skrupulatnie realizowane tylko te niezbędne, zaplanowane wydatki i odłożenie 10, 20 czy 50 złotych to kwestia odmawiania sobie kolacji przez kilka dni. Można odmówić sobie piwka, słodyczy czy papierosków, a te 50 zł miesięcznie to niecałe 2 zł dziennie, wydawane na bzdety typu pączek - daje 600 zł rocznie. Nie jest to oszałamiająca kwota, ale jest to już poduszka finansowa na nieprzewidziane wydatki - w razie czego nie trzeba będzie lecieć do Providenta.

    Niektórzy od razu by chcieli oszczędzać miliony ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @katinka:

      Zamiast używać słowa "oszczędzanie" należy używać zwrotu "zmuszanie pieniędzy żeby pracowały na nas".

      Ludzie biedni mają nawyk myślenia o pieniądzu jako o środku umożliwiającym nabywanie różnych rzeczy tu i teraz. Ludzie bogaci mają nawyk myślenia o pieniądzu jako o 'wirtualnym' pracowniku: każda złotówka której nie wydaję na konsumpcję, to taki zatrudniony mały koleś, który pracuje na mnie i z każdym dniem coraz bardziej sprawia że staję się niezależny finansowo.

      Potęga procentu składanego powoduje że nawet nieduże kwoty przez dłuższy czas rosną w konkretne pieniądze, a jeśli już ktoś może miesięcznie "zmusić do pracy" około tysiąc złotych to będzie niezależny finansowo długo przed ZUSowską głodową emeryturą.

    •  
      k.....a

      +37

      pokaż komentarz

      @comrade: W przypadku odkładania małych kwot na koncie oszczędnościowym nazwałabym to raczej "odkładaniem", bo zysk na koncie oszczędnościowym jest porównywalny z inflacją. W tym przypadku nie tyle chodzi o to, żeby w ten sposób dorobić się fortuny, ale poduszki finansowej na niespodziewane wydatki.

      Aczkolwiek znam przypadki, np. babcia znajomego - mając 800 zł emerytury - zostawiła obojgu swoim wnukom pięciocyfrowe sumki. Żyła bardzo oszczędnie, a mając bystry umysł i dużo czasu na emeryturze - zaoszczędzonymi pieniędzmi grała na giełdzie, kursach walut itp. Z kolei inny znajomy traktuje pomnażanie odłożonych pieniędzy jak rozrywkę, grę ekonomiczną. Jedni pykają w Sim City, a on inwestuje na giełdzie, szuka korzystnych lokat, wszystkie programy lojalnościowe, karty ze zwrotem % zakupów, promocje w bankach itp...

      Ale dokładnie tak jak piszesz to działa - dla bogatego pieniądze są narzędziem do zarabiania większej ilości pieniędzy, dla biedaka - dla wydawania. Bogaci produkują i zarabiają, a biedni konsumują.

    •  

      pokaż komentarz

      @comrade: Hehe :) Widać że czytałeś Kiyosakiego. Sama idea jest w sumie właściwa, jednak wykonanie to już kwestia praktyczna. Prawda że duże pieniądze służą do wytworzenia jeszcze większych pieniędzy ale trzeba wyrobić pewne i uczciwe (ja uznaję tylko takie) sposoby. Wiele trudności stawia prawo, ale jak się uda to pokonać i stworzy się (najlepiej) wiele małych źródeł dochodu, to mamy fajną dochodową inwestycję. Takie jest moje rozumowanie, ale doświadczenie w byciu rentierem mam w sumie niewielkie ;-)

    •  
      R...............i

      +21

      pokaż komentarz

      @Sandman: Bycie rentierem jest przereklamowane. Człowiek musi coś robić w życiu, co ma sens. Praca ma taki właśnie sens. Warto robić to co mówisz, ale koniec końców i tak nie będziesz leżał pod palmami przez 20 lat, bo to zwyczajnie nudne :-)

      Mam dochód, które pozwala na normalne życie i jeszcze sporo zostaje. Gdybym wydawał wszystko, żyłbym naprawdę dobrze w Polsce. Zwyczajnie jednak na samą myśl o tym, ogarnia mnie wstyd i poczucie żenady. Jak to wydawać wszystko co zarobię? Gdzie cele, gdzie komfort psychiczny? Gdybym dziś stracił pracę, to mogę i dwa lata nie pracować, ale pewnie nowej bym poszukał w ciągu paru tygodni, bo bym psychicznie nie dał rady się tam obijać ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @RemigiuszPaprocki: Otototo, dobrze prawisz! Co więcej, brak celów a co gorsza - bezrobocie - prowadzi do degradacji osobowości. Nie miałem wiele takich epizodów, ale jak trafił się półroczny to byłem prawie wrakiem. Zaczynało mnie łapać poczucie beznadziejności. W tym czasie dużo piłem dla zabicia czasu i "poprawy nastroju". Nie brakowało na to pieniędzy bo zawsze się "coś skołowało" :) Wspominam ten okres z poczuciem wstydu. Praca, jakakolwiek, czy u siebie, czy na etacie... Nieważne. Liczy się regularność i narzucone obowiązki, one trzymają nas w ryzach i umożliwiają dalszy rozwój i poprawę bytu, nawet przy niskiej wypłacie. Brak możliwości to wymówka naszej podświadomości mającej charakter lenia i pesymisty. I z tym trzeba walczyć, chociażby za pomocą drobnych sukcesów i dowartościowywania się sumienna pracą (nawet tą pogardzaną błędnie przez społeczeństwo).
      Życzę każdemu żeby mógł się spełniać (a może) i porzucił negatywne podejście do świata i wziął się do roboty. Reszta się ułoży. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @RemigiuszPaprocki: @Sandman: Panowie, ale praca to nie wszystko.. Mnie właśnie zależy by mieć tyl epieniędzy, by mieć wyj#!!ne na prace ;) Po prostu sobie siedzieć i zajmować się swoimi hobby/pasjami i dla nich się poświęcać! Albo dla dzieci ;) Świat jest zbyt piękny, by przesiedzieć go w pracy ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @RemigiuszPaprocki:

      Przecież będąc niezależnym finansowo - też można pracować, tyle że wtedy pracuje się już ze świadomością że "nic nie muszę". Można wtedy swoją pasję uczynić swoją pracą, robić pracować już nie dla pieniędzy ale dla przyjemności... Już sam fakt że nie masz szefa, nie masz sztywnych godzin pracy, robisz kiedy chcesz ile chcesz i jak chcesz - jest sporo wart, przynajmniej dla mnie.

    •  
      R...............i

      0

      pokaż komentarz

      @comrade: Oczywiście. Tylko wielu zdaje się myśleć o rentierstwie jak o celu ostatecznym, kiedy to tylko środek (i to taki, bez którego też można się obejść) :)

    • więcej komentarzy(1)

  •  
    G.......2

    +36

    pokaż komentarz

    Umysł biedaka zawsze będzie biedny, jak zobaczy pieniądz, wyda mu się zbędny, umysł bogacza zawsze się dobrobi, jak straci wszystko, znów stanie na nogi.

  •  

    pokaż komentarz

    Tiaaa, 600 zł - wystarczy na dwa przypadkowe mandaty....

    To oszczędzanie to jest gówno warte... Lepiej żyć tu i teraz, a na starość zdychać. Oszczędzanie na emeryturę to jest powszechne kłamstwo. Twoim zadaniem jest tak przeżyć burzliwie/produktywnie życie, abyś nie musiał myśleć o emeryturze... A żeby przeżyć je produktywnie, musisz inwestować!!!! Te 300 mld z OFE gdyby przeznaczyć je na modernizację kraju (nie mylić z rozkradaniem), to by kolejne pokolenia były ustawione do końca życia, a tak to kabzę nabiły sobie instytucje finansowe i rząd po zwiększeniu deficytu, zasypał swój złodziejski wykop... Zachodnie instytucje finansowe doskonale zatrzymały/wyhamowały marsz Polaków po wolność, zamrażając ich aktywa, które posłużą teraz do przedłużenia ZUSu opłacającego dawny aparat PRLowksi...

    Artykuł jest kierowany do mas, a masa złożona z powiedzmy 1,5 mln "oszczędzających biedaków" x 600 zł to jest niezła kabza dla banków....

    Ludzie, won na youtuba kręcić klony "spider dog", przynajmniej kasę macie gwarantowaną i wszystko zależy od was!!!

    •  
      k.....a

      +22

      pokaż komentarz

      @AlekGames: Pisałam tutaj o skrajnym przypadku - że "jestem tak biedny, że nie mam z czego odkładać" - jeżeli ktoś jest tak biedny, że stać go na odkładanie tylko 50 zł miesięcznie, to raczej się autami nie rozbija.

      A mieć 600 zł, a nie mieć 600 zł i "w razie W" pożyczać w Providencie - wtedy nie dość, że jesteś biedny, to jeszcze dochodzi ci dodatkowy wydatek (odsetki), więc robisz się jeszcze bardziej biedny.

      Nikt ci nie każe tych zaoszczędzonych pieniędzy trzymać w banku, możesz w skarpecie.

    •  

      pokaż komentarz

      @katinka: jak jesteś biedny to nie pożyczaj... w ogóle nie pożyczaj jak nie masz planu zwrotu z inwestycji...

    •  

      pokaż komentarz

      @Belzebub:

      Kiepska praca > kiepski dom > kiepskie żarcie > sen > praca .. i tak do starości to jak życie niewolnika.
      A w razie niespodziewanych wydatków pożyczki na lichwiarski procent i ani na przyjemności ci nie starczy, a do starości życie niewolnika spłacającego odsetki dla banku...

    •  

      pokaż komentarz

      Nikt ci nie każe tych zaoszczędzonych pieniędzy trzymać w banku, możesz w skarpecie.

      @katinka: w banku pieniadze pracuja na siebie. w skarpecie dopada je inflacja :(

    •  
      k.....a

      +20

      pokaż komentarz

      @lordex: Odpowiadam na zarzut @AlekGames że oszczędzanie to propaganda banków, które na tym zarabiają kokosy. Prawda jest taka, że banki zarabiają kokosy, ale na kredytach. Dla banków najlepiej byłoby, jakbyśmy wszyscy żyli na kredyt... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @AlekGames: Czasami nie masz wyboru. Nagły wydatek 600 zł i bez pożyczki musisz wybrać, czy wziąć pożyczkę czy nie jeść nic w tym miesiącu. Przypominam, cały czas mówimy tutaj o ludziach, którzy "są zbyt biedni, żeby odkładać cokolwiek".

    •  

      pokaż komentarz

      @AlekGames: Nie da się inwestować bez oszczędzania. Skądś musisz wziąć pieniądze do inwestycji, a branie pożyczek to słaby pomysł bo zawsze jest szansa że inwestycja się nie zwróci. Oszczędzanie to bezpieczna forma zagwarantowania sobie zaplecza "na wszelki wypadek". A tak, zainwestujesz w dom i nagle musisz przeznaczyć x kwotę na leczenie np. ojca bo inaczej został mu tydzień. Wątpię że w tydzień znalazłbyś godną cenę za nieruchomość, a tak masz te 300 tys. w banku dostając parę procent rocznie i nie martwisz się o to że nagle obudzisz się z ręką w majtkach.

    •  

      pokaż komentarz

      @AlekGames: powodzenia z takim mysleniem jak będziesz prowadził dom, miał rodzinę, zobowiązania wobec kogokolwiek. Powodzenia jak będziesz prowadził biznes, będziesz robił cokolwiek, żeby faktycznie to życie przeżyć ciekawie. Zmieni Ci się pogląd na świat. Oszczędności są niezbędne, dają stabilizację finansową w razie różnych zrządzeń losu (nie popsuł Ci się nigdy samochód? Nie zaczęła przeciekać pralka/kabina prysznicowa? Nie popsuł się telewizor/komputer? Nie dostałeś nigdy pocztówki z fotoradaru?), a jeżeli wszystko jest OK, to możesz sobie bez żadnych wyrzeczeń pojechać na wakacje czy kupić cokolwiek.
      Nikt Ci nie każe też trzymać kasy w banku. Ważny jest sam nawyk odkładania różnych kwot, z którymi potem możesz coś zrobić np zainwestować w nowy pomysł.
      Przykład? Miałem ostatnio b. dużo wydatków, ale mimo to zostało mi z narzeczoną około 1400zł oszczędności, które zainwestowaliśmy w prosty biznes, który w jeden dzień dzisiaj przyniósł 400zł zysku netto. Bez tych pieniędzy byśmy tego nie zrobili, bo z kredytem się nie ryzykuje.
      Dojrzejesz, zrozumiesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @seoama: co to za prosty biznes za 1400 zł co to daje 400 zł dziennie zwrotu w tak krótkim czasie (ostatnio) ? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @kzw: handel, najprostszy możliwych biznesów. Kupujesz taniej, sprzedajesz drożej. 400zł było dzisiaj, bo był dobry strzał u dobrego klienta, przeciętnie powinno wyjść 80-90zł dziennie na czysto po odliczeniu wszystkiego (paliwo, ZUS, księgowa, towar oczywiście).

    •  

      pokaż komentarz

      @seoama: mylisz przedsiębiorczość z ciulaniem.... poza tym widzę, że panuje tutaj wysoka kultura w dyskusji... śmiem twierdzić, że ten wykopek jest akcją czegoś większego... po moich komentach żaden normalny użytkownik by nie wytrzymał i już bym był zrównany z ich poziomem....

    •  

      pokaż komentarz

      @AlekGames: Ciułanie jest częścią bycia człowiekiem przedsiębiorczym. Znasz anegdotkę o Rockefellerze?

      Znana jest historia, gdy Rockefeller prowadził inspekcję w jednym z zakładów, gdzie rozlewano naftę do blaszanych kanistrów. Od jednego z pracowników dowiedział się, że do zalutowania jednego kanistra używa się 40 kropel cyny. Kazał więc spróbować z 38 kroplami, pojawiały się wycieki. W takiej sytuacji zdecydował by użyć 39 kropel cyny, które okazały się wystarczające. Od tej pory owe 39 kropel stały się normą w zakładach Standard Oil. Sam pomysłodawca zagadnięty po latach stwierdzał z uśmiechem: Zaoszczędziliśmy fortunę, naprawdę fortunę
      http://pl.wikipedia.org/wiki/John_D._Rockefeller

      Każdy orze, jak może. Wspomniane 1400zł o których wyżej wspomniałem dla niektórych to żadne pieniądze, a dla niektórych miesięczna wypłata. Tutaj w grę wchodzi kwestia skali. Jeżeli ktoś zarabia niewiele, nie ma szans na duże oszczędności. Mimo wszystko powinien spróbować oszczędzić kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Na pewno są skrajne przypadki, gdzie ludzie żyją za głodowe pensje i nie starcza im na nic, ale to jest margines błędu.

      Wykop częścią czegoś większego, czego? Spisku banków? Bo nie rozumiem.
      O oszczędnościach mówi się i mówiło zawsze, ten artykuł to nic odkrywczego. Przerażająca jest jednak skala ludzi, którzy np. wolą kupić coś na 12 rat zamiast oszczędzić przez 12 miesiy i kupić za własne pieniadze bez odsetek, oczywiście nie zawsze da się to zastosować, ale często kredyty (szczególnie te "konsumpcyjne") można przełożyć w czasie spróbować oszczędzić.

    • więcej komentarzy(4)

  •  

    pokaż komentarz

    Oszczędzaj z wypłaty 2000 brutto = nie żyj ani teraz ani na starość ....