•  

    pokaż komentarz

    Żyjemy w czasach, w których wszystko się szybko zużywa, nawet mąż i żona jest produktem krótkotrwałym.

    •  

      pokaż komentarz

      @robin331: Zużywa się tak samo, tylko w dzisiejszych czasach lepiej wyrzucić i kupić nowe niż naprawiać stare.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzbanek123: Przy takim zapier*olu jaki teraz mają ludzie, nie mają czasu i nerwów na naprawianie.

    •  

      pokaż komentarz

      @barani_leb: no i o to chodzi, ze w malzenstwo powinno sie wchodzic ze swiadomoscia, ze trzeba ten czas chocby nie wiem co znalezc.
      A nie z mysla "jak cos, to sie rozwiedziemy" - dla mnie zakladanie rozwodu, gdy sie jest jeszcze przed slubem oznacza, ze lepiej tego slubu nie brac - od razu sie zaklada, ze nie bedzie sie o zwiazek walczylo i nad nim pracowalo.
      Pewnie, moze i sa rozne sytuacje, ale normalnie to powinno sie planowac zrobic wszystko, aby zwiazek przetrwal, a nie planowac rozwod "w razie czego"..

      Owszem, zycie pedzi, praca, nerwy - ale jak zalezy, mozna wylaczyc komputer i z mezem/zona siasc i porozmawiac.
      Bo malzenstwo polega na byciu razem, a ne tylko obok...

    •  
      l.....................s

      0

      pokaż komentarz

      @robin331: Trwale rzeczy od zawsze kosztowaly wiecej, czy to pieniedzy, czy tez wysilku. Zyjemy w czasach, gdzie podjecie trudu jest niepopularnym, a wrecz pojmowanym jako forma ulomnsci, zachowaniem, nie mowiac juz o szeroko rozumianej odpowiedzialnosci. Za to hedonizm w wiekszosci swoich form od zawsze byl latwiej osiagalny. Nie dziwi wiec, iz sytuacja przybiera taki, a nie inny obrot. Nie ma co winic jedynie rewolucji obyczajowej, bo na trwalosc zwiazkow wplywa wiele roznych czynnikow, jednak dosc czesto, a z pewnoscia znacznie czesciej niz pokolenie wczesniej, pary 'wiaza sie' przez wzglad na wlasna seksualnosc i zaspokojenie jej potrzeb, co bywa pochopna decyzja. Zdrowy rozsadek przychodzi z czasem, lub nie przychodzi wcale, jesli priorytetem jest realizacja popedu, co raczej nie powinno sklaniac ludzi do wchodzenia w trwale relacje, bedace wbrew ich 'naturze'.

    •  

      pokaż komentarz

      @agaja: zgadzam się w 100%, dlatego ja twierdzę, że mi świstek z urzędu niepotrzebny

  •  

    pokaż komentarz

    Ja jednak uważam, że lepiej być samemu niż w nieudanym związku/małżeństwie.

  •  
    S......l

    -4

    pokaż komentarz

    Szkoda słów. Kiedyś, gdy coś się zepsuło, to się to naprawiało. W dzisiejszych czasach śluby są brane w emocjach, po miesiącu - dwóch znajomości, w największych "miłosnych uniesieniach", albo z konieczności (wpadka). To też kwestia zapracowania, gdy człowiek w nerwowej gonitwie za kasą wraca do domu i nie widzi nawet, że coś złego w jego związku może się dziać.
    I tylko dziw bierze, w jakich czasach żyjemy, gdy 30-letnia koleżanka jest już podwójną rozwódką, a za tydzień idziesz na 50-lecie ślubu swoich dziadków.